Trudne rozstanie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 115 z 115 ]

66

Odp: Trudne rozstanie

Jest takie powiedzenie: jeżeli coś kochasz puść to wolno, jeśli wróci - jest twoje, jeśli nie wróci- nigdy nie było twoje.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Trudne rozstanie

Jest takie powiedzenie: jeżeli coś kochasz puść to wolno, jeśli wróci - jest twoje, jeśli nie wróci- nigdy nie było twoje.

68

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:

I właśnie tak zrobiłam. Dostałam właśnie wiadomości, ze rozjeba** wszystko, on chciał wrócić tylko potrzebował odpocząć ale chciał spróbować jeszcze raz. Śmieje się przez łzy i zablokowałam wszędzie gdzie to jest możliwe. Pomimo wszystkiego czuje ulgę smile

Twoj smutek i niepokoj jest zupelnie naturalny. Daj sobie do tego prawo. Wkoncu Ty tego czlowieka szczerze kochalas. On Ciebie niestety nie. Chcial sprobowac...ale po co ? Skoro tyle czasu bedac z Toba " nie dowiedzial sie czym jest milosc" to teraz chcial zyc jak koledzy? Smieszny i zalosny. Obstawiam ze jeszcze bedzie prosil o powrot bo mu sie do tylka nalalo i boi sie samotnosci.

69

Odp: Trudne rozstanie
feniks35 napisał/a:

Obstawiam ze jeszcze bedzie prosil o powrot bo mu sie do tylka nalalo i boi sie samotnosci.



Tak jak mówiłaś, nie minął dzień, a moja mama wychodząc zauważyła jego samochód przed moim blokiem. Musiał przyjechać przed pracą.

70

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Obstawiam ze jeszcze bedzie prosil o powrot bo mu sie do tylka nalalo i boi sie samotnosci.



Tak jak mówiłaś, nie minął dzień, a moja mama wychodząc zauważyła jego samochód przed moim blokiem. Musiał przyjechać przed pracą.

Nie daj się na to nabrać.

71

Odp: Trudne rozstanie
Cyngli napisał/a:
Nicia napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Obstawiam ze jeszcze bedzie prosil o powrot bo mu sie do tylka nalalo i boi sie samotnosci.



Tak jak mówiłaś, nie minął dzień, a moja mama wychodząc zauważyła jego samochód przed moim blokiem. Musiał przyjechać przed pracą.

Nie daj się na to nabrać.


Ja wiem, tylko po co?
Teraz zrozumiał nagle, że zależy mu na mnie?
Czy może boi się samotności i dotarło to prawdziwie do niego. Co nim kieruje. Ja bym naprawdę chciała przeżyć swoja "żałobę", a nie wychodząc z bloku zastanawiać się czy on gdzieś nie stoi.

72

Odp: Trudne rozstanie

Cześć ..

Przeczytałam to i na koniec az łezka się w oku zakręciła ;( Dobrze, że znalazlas sie tutaj. tymbardziej, żę nie masz nikogo kto moglby CIe wysluchać, dać jakąś radę .. Moim zdaniem tutaj wina nie lezy po niczyjej stronie. Macie rozne charaktery, co mozna wnioskowac po tym jak napisalam ze ty wolisz posprzatac raz a porzadnie a on ciagle utrzymywal by porzadek, doskonale go rozumiem bo sama jestem pedantką:)
Twierdzi, że przytylas, ze nie dbasz o siebie ? zastanawialas sie moze kiedy przestalas ? dlaczego ? ( bo czulas sie kochana i ze skoro cie kocha to nie umalowana nie wystrzeloną  itd.. bład ! My kobiety musimy robic to przede wszystkim dla siebie. podobac sie sobie i nie tylko i wylaczeni swojemu facetowi, on tez musi czuc, ze jesli nie bnedzie sie staral to na jego miejsce jest jeszcze tysiac innych chetnych . pracujesz ? czy co robisz  ? siedisz w domu ? to tez jest wazne i wplywa na zwiazek skoro mieszkacie razem. kolejne, on moze po prostu zmienil typ kobiety, zobaczyl inną ktora jest przeciwnoscia CIebie i stwierdzil ze woli troszke inne kobiety niz ta ktora czeka na niego w domu . pomyslalas dlaczego ? ludzie ucza sie cale zycie, zmieniaja nam sie upodobani typy ludzi itd, nie powiedziane , ze akurat tak jest z Twoim narzeczonym. Moi zdaniem nie  powinnas wgl przejmowac sie tym gburem. skoro zaali sie kolezance to niech z nia sobie zycie uklada jesli z toba mu nie pasuje. Ty zrob cos dla siebie , kup sukienke jakies fajen butki do niej, maly lancuszek i umow sie na kawe z jakims kolega dla odbicia sie od sytuacji lez i smutku. a temu frajerowi ktory tak CI ublizyl i zniszczyl i zmarnowal tyle czasu pokaz ze stracil kobiete swojego zycia, i zadnna inna cizia nie kochalaby go tak mocno jak Ty. buziak ;*

73

Odp: Trudne rozstanie
Maartusia009 napisał/a:

Cześć ..

Przeczytałam to i na koniec az łezka się w oku zakręciła ;( Dobrze, że znalazlas sie tutaj. tymbardziej, żę nie masz nikogo kto moglby CIe wysluchać, dać jakąś radę .. Moim zdaniem tutaj wina nie lezy po niczyjej stronie. Macie rozne charaktery, co mozna wnioskowac po tym jak napisalam ze ty wolisz posprzatac raz a porzadnie a on ciagle utrzymywal by porzadek, doskonale go rozumiem bo sama jestem pedantką:)
Twierdzi, że przytylas, ze nie dbasz o siebie ? zastanawialas sie moze kiedy przestalas ? dlaczego ? ( bo czulas sie kochana i ze skoro cie kocha to nie umalowana nie wystrzeloną  itd.. bład ! My kobiety musimy robic to przede wszystkim dla siebie. podobac sie sobie i nie tylko i wylaczeni swojemu facetowi, on tez musi czuc, ze jesli nie bnedzie sie staral to na jego miejsce jest jeszcze tysiac innych chetnych . pracujesz ? czy co robisz  ? siedisz w domu ? to tez jest wazne i wplywa na zwiazek skoro mieszkacie razem. kolejne, on moze po prostu zmienil typ kobiety, zobaczyl inną ktora jest przeciwnoscia CIebie i stwierdzil ze woli troszke inne kobiety niz ta ktora czeka na niego w domu . pomyslalas dlaczego ? ludzie ucza sie cale zycie, zmieniaja nam sie upodobani typy ludzi itd, nie powiedziane , ze akurat tak jest z Twoim narzeczonym. Moi zdaniem nie  powinnas wgl przejmowac sie tym gburem. skoro zaali sie kolezance to niech z nia sobie zycie uklada jesli z toba mu nie pasuje. Ty zrob cos dla siebie , kup sukienke jakies fajen butki do niej, maly lancuszek i umow sie na kawe z jakims kolega dla odbicia sie od sytuacji lez i smutku. a temu frajerowi ktory tak CI ublizyl i zniszczyl i zmarnowal tyle czasu pokaz ze stracil kobiete swojego zycia, i zadnna inna cizia nie kochalaby go tak mocno jak Ty. buziak ;*


Odpowiadając na Twój komentarz do mojej sprawy, po pierwsze dziękuję za przeczytanie i dobre słowa w moją stronę.
Druga sprawa odnośnie dbania, ja jestem pielęgniarka, nie dawno obroniłam się. Przez ten czas jak mieszkaliśmy razem ja studiowałam biegałan po szpitalach i na zajęcia. Czasem musiałam dojeżdżać dwa trzy miasta dalej ubierałam się luźno, i wygodnie płaskie buty żeby biec na autobus albo żeby wygodnie się szło. Ciemne spodnie bo lubię stosowne kolory bluza i jeszcze niedawno było zimno to kurtka. Wiem, że na codzień nie emanlwałam kobiecościa. Ale zawsze byłam czysta i zadbana. A gdy mieliśmy wyjścia wspólne zawsze wyglądałam lepiej, sukienka czy tam bardziej kobiece koszulki. Owszem były dni gdzie wyglądałam jak kupa, ale chyba to normlane, szczególnie jak przechodziłam wtedy zapalenie oskrzeli. On na codzień pracuje w korporacji, dress cody itp jego obowiązują. Porostu musiał widzieć kobiety na codzień elegancko ubrane z nienagannym makijażem codziennie. To faktycznie mógł widzieć kobiety lepiej ubrane. Kupowałam seksownie ubrania do "łóżka"...
Sądzę, ze mogłam mu porostu spowszechniec, nie widział mnie już parę razy na tydzień, gdzie byłam po maturze miałam dużo czasu a przede spotkaniem z nim myślałam w co się ubrać. Widział mnie z ręcznikiem na głowie, w chorobie, w szlafroku czy w tzn "okresowych majtkach" jakies luźniejsze mniej takie typowo "seksi"...
Kupiłam! smile fioletowe spodnie do szpitala, dwie koszulki luźne letnie. A od wczoraj wróciłam do biegania. W biegu mogłam się wyrzyc i przerzucić złość na energię do biegania. Było warto iść biegać.

74

Odp: Trudne rozstanie

Niciu, przeczytałam. Całe.

Jesteś bardzo, bardzo dzielna.

Dobrze, że to zakończyłaś. Nie daj się więcej manipulować. On nie czai się pod Twoim domem z miłości, z poczucia utraconego skarbu. On jedyne, co czuje, to poczucie, że to nie on z Tobą wygrywa. To, jak ten człowiek Cię traktował, jest potworne. Teraz zapewne będziesz słuchać, że rozje*aś, a on Cię tak potwornie kocha, nad życie, jesteś taka niedobra, ale on jednak wspaniałomyślnie da Ci szansę. Nie korzystaj z niej.

Pilnuj swojej choroby, swojej pracy, jesteś przecież potrzebna nie tylko sobie, ale i światu smile

75

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:
Cyngli napisał/a:
Nicia napisał/a:


Tak jak mówiłaś, nie minął dzień, a moja mama wychodząc zauważyła jego samochód przed moim blokiem. Musiał przyjechać przed pracą.

Nie daj się na to nabrać.


Ja wiem, tylko po co?
Teraz zrozumiał nagle, że zależy mu na mnie?
Czy może boi się samotności i dotarło to prawdziwie do niego. Co nim kieruje. Ja bym naprawdę chciała przeżyć swoja "żałobę", a nie wychodząc z bloku zastanawiać się czy on gdzieś nie stoi.

Po co to robi? Nie z milosci i tesknoty. Robi to moim zdaniem z dwoch powodow:
1) ze strachu ze zostal sam a nikt inny sensowny sie moze juz nie trafi;
2) bo nie moze zniesc ze nawet ta wpatrzona w niego jak w obraz, sikajaca za nim po galotach i zazdrosna o niego finalnie go nie chciala. To nie tak mialo byc. To on mial na Twoich plecach budowac swoje poczucie wartosci a tymczasem spadlo teraz calkem do zera. Nie moze tak tego zostawic.

76

Odp: Trudne rozstanie

Śledzę od początku ten wątek i muszę Ci powiedzieć - masz jaja. Gratuluje ze zdobyłaś się na odwagę i wyszłaś z tego destrukcyjnego związku. Ja wiele lat temu dużo czasu na takie coś zmarnowałam, właśnie dlatego, ze zabrakło mi odwagi. Naprawdę podziwiam i mimo ze Cię nie znam to jestem z Ciebie dumna smile trzymaj się i nie daj się draniowi namówić do powrotu smile

77

Odp: Trudne rozstanie
fantasiia napisał/a:

Śledzę od początku ten wątek i muszę Ci powiedzieć - masz jaja. Gratuluje ze zdobyłaś się na odwagę i wyszłaś z tego destrukcyjnego związku. Ja wiele lat temu dużo czasu na takie coś zmarnowałam, właśnie dlatego, ze zabrakło mi odwagi. Naprawdę podziwiam i mimo ze Cię nie znam to jestem z Ciebie dumna smile trzymaj się i nie daj się draniowi namówić do powrotu smile

Dziękuję za te "jaja"!
Sciskam mocno smile

78 Ostatnio edytowany przez Nicia (2018-04-28 09:13:42)

Odp: Trudne rozstanie

Witam Was ponownie tutaj
Nie potrafię sobie poradzić po rozstaniu
Codziennie gdy mogę płaczę
Widzę go w każdym mężczyźnie z daleka podobnym do niego
Widzę go w każdy samochodzie, który jest podobny do jego...
Najgorsze jest to, ze napisał mi coś w stylu, że żadnej lepszej kobiety ode mnie nie znajdzie, bo gdyby była jakaś lepsza to by mi się nie oświadczył.
Wielka fala emocji znowu wróciła, nie potrafiłam sobie poradzić wcześniej bez tej informacji a teraz tym bardziej.
Robiąc paznokcie - hybryda jedna mi sie nie udała z nerwów zerwałam ja praktycznie razem z 80% mojego paznokcia...Boże, az tak bardzo nie umiem sobie poradzić.
Ciągle mam w głowie myśl żeby "przypadkiem" przejść obok jego pracy żeby zobaczyć go, ale nie, nie mogę!

Zdjęcia wspólne, proszę niech ktoś mi je usunie.

Jeszcze jeden problem, dziś dostałam przypomnienie od internetowego chińskiego sklepu że moja przesyłka jest już w Polsce i będzie do odbioru. Przesyłki z Chin idą nawet dwa miesiące zapomniałam o tym. Adres jest na moje byłe mieszkanie, przesyłka przyjdzie do niego. Zależy mi na tych rzeczach są opłacone. Jak to zrobić, nie mam kluczy do mieszkania żeby odebrać, pośredników jak jego babcia czy jego bądź moi rodzice odpadają. Jak się z nim spotkam to nie wiem jak się zachowam emocje wrócą jeszcze bardziej. Czy dobrym rozwiązaniem jest aby porostu wysłał mi to poczta? Informować go o tym że takie coś ma przyjść.?

79

Odp: Trudne rozstanie

Niciu-- on być może nie znajdzie.. Ale Ty znajdziesz kogoś, kto obdarzy Cię taką miłością i wparciem i czułością na jakie zasługujesz. To że boli to normalne. było to dla Ciebie ważne..płacz, ile potrzeba..

80

Odp: Trudne rozstanie
Ela210 napisał/a:

Niciu-- on być może nie znajdzie.. Ale Ty znajdziesz kogoś, kto obdarzy Cię taką miłością i wparciem i czułością na jakie zasługujesz. To że boli to normalne. było to dla Ciebie ważne..płacz, ile potrzeba..

Czuje, że trochę wyolbrzymiam, ale wydaje mi się, ze juz nikogo nie poznam. Tzn może poznam, moze nawet się zauroczę, ale nie wiem czy pokocham i zaufam.


On na początku tak bardzo starał się o moje zaufanie, choruje na bulimie, pierwsze zbliżenie, pokazanie ciała było dla mnie ogromnym wyzwaniem i zawsze będzie. Zdobywał moje zaufanie dzień po dniu i wzajemnie bo on też był o wiele bardziej zamknięty w sobie. Nie potrafię rozumieć, czemu ludzie potrafią być tak dla siebie bliscy, skoczyć w przysłowiowy ogień za drugą osobę, a potem warczeć na siebie i mieszać z błotem. Nie zapomnę jak podczas kłótni pytałam się czy mam zostać noc noc czy wracać on "jest mi to obojętne" zapytałam ponownie bo nie wierzyłam, człowiek który mi się oświadczył, który trzymał moja rękę jak budziła się z operacji przez cały dzień tak mi powiedziała, zapytałam jeszcze raz, zjechałam po ścianie na podłogę, on "czego ku** nie rozumiesz?!" Wyszłam a potem znowu wróciłam.
Męczy mnie jedno jeszcze, tak bardzo że mam ochotę do niego o to napisać, ale próbuję znaleźć jakieś logiczne wytłumaczenie. Czemu po kłótniach jak już była "faza godzenia się", następnego dnia był taki czuły, sam przytulał, gdy miałam wychodzić, podszedł zatrzymał na chwilę załapał w pół i pocałował. Te chwile dały mi nadzieję (jak bardzo k* złudna), że będzie dobrze już. Jeden dzień och i ach, następnie zupełnie inny, zmiana 180 stopni, jedynie rozmowy były w miarę normlane.

Brak czułości i stopniowe zmniejszanie się zainteresowania mną zarzuciłam na początku na jego prace, naprawdę wymagająca. Ok, rozumkem to, ja po dyżurze też nie mam ochoty na szalony całonocy seks, ale nawet jak byłam padnięta ma pysk, chciałam chociaż się przytulić powiedzieć co było w ciągu dnia. On przyjeżdżał z pracy robił jedzenie (chętnie gdy miałam wolne bym mu robiła ale to "jego dieta i ja nie potrafię zrobić tak jak on chce") i siadał przez komputerem,de facto czyniąc dla oczu ponad 16h komputera. Czasem szedł biegać nawet o północy "bo musi" faktycznie biegał, widziałam jego lokalizację w aplikacji do biegania bo mieliśmy tak wzajemnie.
Wtedy jeszcze studiowałam uczulenia nie wypłacała stypendium przez parę miesięcy. Nie miałam nowych butów zimowych, ani dobrych ładnych spodni. Były te rzeczy czyste dobre i ciepłe ale było widać że już dawno nie nowe. Nie chciałam być pasożytem dla rodziców, chodziłam w tych starych, biegałan do szpitala czasem pod pracę przyszłam bo godziny powrotu się zgodziły zarzucił mi znowu zaniedbanie....A ja chciałam mieć ostatnie pieniądze "na czerna godzinie" niż kupić ubrania. Lubię stonowane kolory, zarzut, że nie ubieram się kolorowo, to i to wcześniej było wyznacznikiem mniej więcej trgo że nie chciał już tak mnie przytulać. Teraz sobie przypominam, za co ja go dalej tak bardzo kocham. Ja przepraszam, chciałam tylko odpowiedzieć na ostatni wątek. Nie mam do kogo z tym iść zostaliście mi Wy.

81

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Niciu-- on być może nie znajdzie.. Ale Ty znajdziesz kogoś, kto obdarzy Cię taką miłością i wparciem i czułością na jakie zasługujesz. To że boli to normalne. było to dla Ciebie ważne..płacz, ile potrzeba..

Czuje, że trochę wyolbrzymiam, ale wydaje mi się, ze juz nikogo nie poznam. Tzn może poznam, moze nawet się zauroczę, ale nie wiem czy pokocham i zaufam.


On na początku tak bardzo starał się o moje zaufanie, choruje na bulimie, pierwsze zbliżenie, pokazanie ciała było dla mnie ogromnym wyzwaniem i zawsze będzie. Zdobywał moje zaufanie dzień po dniu i wzajemnie bo on też był o wiele bardziej zamknięty w sobie. Nie potrafię rozumieć, czemu ludzie potrafią być tak dla siebie bliscy, skoczyć w przysłowiowy ogień za drugą osobę, a potem warczeć na siebie i mieszać z błotem. Nie zapomnę jak podczas kłótni pytałam się czy mam zostać noc noc czy wracać on "jest mi to obojętne" zapytałam ponownie bo nie wierzyłam, człowiek który mi się oświadczył, który trzymał moja rękę jak budziła się z operacji przez cały dzień tak mi powiedziała, zapytałam jeszcze raz, zjechałam po ścianie na podłogę, on "czego ku** nie rozumiesz?!" Wyszłam a potem znowu wróciłam.
Męczy mnie jedno jeszcze, tak bardzo że mam ochotę do niego o to napisać, ale próbuję znaleźć jakieś logiczne wytłumaczenie. Czemu po kłótniach jak już była "faza godzenia się", następnego dnia był taki czuły, sam przytulał, gdy miałam wychodzić, podszedł zatrzymał na chwilę załapał w pół i pocałował. Te chwile dały mi nadzieję (jak bardzo k* złudna), że będzie dobrze już. Jeden dzień och i ach, następnie zupełnie inny, zmiana 180 stopni, jedynie rozmowy były w miarę normlane.

Brak czułości i stopniowe zmniejszanie się zainteresowania mną zarzuciłam na początku na jego prace, naprawdę wymagająca. Ok, rozumkem to, ja po dyżurze też nie mam ochoty na szalony całonocy seks, ale nawet jak byłam padnięta ma pysk, chciałam chociaż się przytulić powiedzieć co było w ciągu dnia. On przyjeżdżał z pracy robił jedzenie (chętnie gdy miałam wolne bym mu robiła ale to "jego dieta i ja nie potrafię zrobić tak jak on chce") i siadał przez komputerem,de facto czyniąc dla oczu ponad 16h komputera. Czasem szedł biegać nawet o północy "bo musi" faktycznie biegał, widziałam jego lokalizację w aplikacji do biegania bo mieliśmy tak wzajemnie.
Wtedy jeszcze studiowałam uczulenia nie wypłacała stypendium przez parę miesięcy. Nie miałam nowych butów zimowych, ani dobrych ładnych spodni. Były te rzeczy czyste dobre i ciepłe ale było widać że już dawno nie nowe. Nie chciałam być pasożytem dla rodziców, chodziłam w tych starych, biegałan do szpitala czasem pod pracę przyszłam bo godziny powrotu się zgodziły zarzucił mi znowu zaniedbanie....A ja chciałam mieć ostatnie pieniądze "na czerna godzinie" niż kupić ubrania. Lubię stonowane kolory, zarzut, że nie ubieram się kolorowo, to i to wcześniej było wyznacznikiem mniej więcej trgo że nie chciał już tak mnie przytulać. Teraz sobie przypominam, za co ja go dalej tak bardzo kocham. Ja przepraszam, chciałam tylko odpowiedzieć na ostatni wątek. Nie mam do kogo z tym iść zostaliście mi Wy.


I po to tu jesteśmy smile


Męczy mnie jedno jeszcze, tak bardzo że mam ochotę do niego o to napisać, ale próbuję znaleźć jakieś logiczne wytłumaczenie. Czemu po kłótniach jak już była "faza godzenia się", następnego dnia był taki czuły, sam przytulał, gdy miałam wychodzić, podszedł zatrzymał na chwilę załapał w pół i pocałował. Te chwile dały mi nadzieję (jak bardzo k* złudna), że będzie dobrze już. Jeden dzień och i ach, następnie zupełnie inny, zmiana 180 stopni, jedynie rozmowy były w miarę normlane. Brak czułości i stopniowe zmniejszanie się zainteresowania mną zarzuciłam na początku na jego prace, naprawdę wymagająca. Ok, rozumkem to, ja po dyżurze też nie mam ochoty na szalony całonocy seks, ale nawet jak byłam padnięta ma pysk, chciałam chociaż się przytulić powiedzieć co było w ciągu dnia.  - Ne pisz, szkoda nerwów albo Ci nie odpisze albo żuci jakims chamskim tekstem. Wiesz chyba się miotał sam ze sobą. Po prostu przestało go interesować co u Ciebie, skupil sie juz na sobie miałam tak samo nie zapytał nawet jak w pracy, jesteś zmęczona ? Ja pytałam to o sobie opowiadał ...

82

Odp: Trudne rozstanie
Wydajemisię napisał/a:

.  - Ne pisz, szkoda nerwów albo Ci nie odpisze albo żuci jakims chamskim tekstem. Wiesz chyba się miotał sam ze sobą. Po prostu przestało go interesować co u Ciebie, skupil sie juz na sobie miałam tak samo nie zapytał nawet jak w pracy, jesteś zmęczona ? Ja pytałam to o sobie opowiadał ...

Nie napisze, pytałam się już wcześniej odpowiedział "jak coś chce to mówię, a nie czekam aż ktoś mniej zapyta. A wcześniej," dzień dobry z jakim humorem wstałaś? "

83

Odp: Trudne rozstanie

Nalega na spotkanie, mówi ze trzeba dobie wyjaśnić wszystko i dopero odejść.
Mówi że do mnie przyjdzie, jak sie zachować?

84 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2018-04-29 09:23:36)

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:

Nalega na spotkanie, mówi ze trzeba dobie wyjaśnić wszystko i dopero odejść.
Mówi że do mnie przyjdzie, jak sie zachować?

Nicia.
Dla mnie postepowanie Twego exa jest klasyka gatunku. W 99 % takich watkow a bylo ich juz troche delikwent pomiata i zlewa swoja dziewczyne a gdy ona wkoncu nabiera jaj zeby go pogonic zaczyna sie ta sama sekwencja krokow: agresja i jeszcze wieksza pogarda, "racjonalne tlumaczenie" ze zrobila glupote ale on gotow jest uczynic jej ta łaske i pojednac sie wyluszczajac jej przy okazji dobitnie ze to ona byla winna ale coz puscmy juz to w niepamiec oraz ostatni etap czyli wzbudzanie poczucia winy- mam depresje, jestem ciezko chory, mama tata dziadek i pies sasiadki mi choruja a Ty mnie tak zostawilas, wyladowalem w szpitalu w ciezkim stanie na...ucho ( tak tak byl taki koles wink ). Twoj patafian jest teraz gdzies w polowie tej sciezki czyli chce łaskawie sobie cos tlumaczyc z Toba. Na opcje blagania o powrot i plaszczenia sie jeszcze za wczesnie bo moze da rade tak sprawe pokierowac ze to Ty w trakcie rozmowy padniesz mu do nog proszac o powrot wdzieczna ze zechcial dal Ci szanse. Jak nie podziala to wtedy nastapi wspomniany przeze mnie 3 etap czyli wzbudzanie litosci, przeplatane kajaniem sie i agresja ze to na Ciebie nie dziala.
A czemu on to wszystko robi? Bo cos zrozumial? Bo jednak kocha? Wrong answer. Robi to bo:
a) opcja z kolezanka jednak nie wypalila,
b) jednak drugiej takiej  uleglej i orbitujacej  wokol niego nie znajdzie
c) strach do d...y zajrzal ze moze zadna go nie zechce ( wkoncu widac bylo ze ten koles ma problemy z poczuciem wartosci i musial je czesto gesto Twoim kosztem sobie podnosic).
Czytajac to wszystko wiesz juz chyba co powinnas zrobic. Ja tez wiem co zrobisz- spotkasz sie z nim bo jednak go kochasz i ciekawosc oraz nadzieja ze on "sie zmienil" przycmi racjonalny osad sytuacji. Pozostaje mi wiec zyczyc Ci zebys jednak nie dala sie calkiem omamic temu dupkowi. Pamietaj co mowil i jak mowil- po takim czasie nie wiedzial czy Cie kocha, nie okazywal tego, nie akceptowal Ciebie, draznil i straszyl ze pozna sobie inna,  bylo mu obojetne co dalej z wasza relacja. Niech Ci jego slodkie slowka nie przycmia tych faktow. Powodzenia.

85

Odp: Trudne rozstanie
feniks35 napisał/a:
Nicia napisał/a:

Nalega na spotkanie, mówi ze trzeba dobie wyjaśnić wszystko i dopero odejść.
Mówi że do mnie przyjdzie, jak sie zachować?

Nicia.
Dla mnie postepowanie Twego exa jest klasyka gatunku. W 99 % takich watkow a bylo ich juz troche delikwent pomiata i zlewa swoja dziewczyne a gdy ona wkoncu nabiera jaj zeby go pogonic zaczyna sie ta sama sekwencja krokow: agresja i jeszcze wieksza pogarda, "racjonalne tlumaczenie" ze zrobila glupote ale on gotow jest uczynic jej ta łaske i pojednac sie wyluszczajac jej przy okazji dobitnie ze to ona byla winna ale coz puscmy juz to w niepamiec oraz ostatni etap czyli wzbudzanie poczucia winy- mam depresje, jestem ciezko chory, mama tata dziadek i pies sasiadki mi choruja a Ty mnie tak zostawilas, wyladowalem w szpitalu w ciezkim stanie na...ucho ( tak tak byl taki koles wink ). Twoj patafian jest teraz gdzies w polowie tej sciezki czyli chce łaskawie sobie cos tlumaczyc z Toba. Na opcje blagania o powrot i plaszczenia sie jeszcze za wczesnie bo moze da rade tak sprawe pokierowac ze to Ty w trakcie rozmowy padniesz mu do nog proszac o powrot wdzieczna ze zechcial dal Ci szanse. Jak nie podziala to wtedy nastapi wspomniany przeze mnie 3 etap czyli wzbudzanie litosci, przeplatane kajaniem sie i agresja ze to na Ciebie nie dziala.
A czemu on to wszystko robi? Bo cos zrozumial? Bo jednak kocha? Wrong answer. Robi to bo:
a) opcja z kolezanka jednak nie wypalila,
b) jednak drugiej takiej  uleglej i orbitujacej  wokol niego nie znajdzie
c) strach do d...y zajrzal ze moze zadna go nie zechce ( wkoncu widac bylo ze ten koles ma problemy z poczuciem wartosci i musial je czesto gesto Twoim kosztem sobie podnosic).
Czytajac to wszystko wiesz juz chyba co powinnas zrobic. Ja tez wiem co zrobisz- spotkasz sie z nim bo jednak go kochasz i ciekawosc oraz nadzieja ze on "sie zmienil" przycmi racjonalny osad sytuacji. Pozostaje mi wiec zyczyc Ci zebys jednak nie dala sie calkiem omamic temu dupkowi. Pamietaj co mowil i jak mowil- po takim czasie nie wiedzial czy Cie kocha, nie okazywal tego, nie akceptowal Ciebie, draznil i straszyl ze pozna sobie inna,  bylo mu obojetne co dalej z wasza relacja. Niech Ci jego slodkie slowka nie przycmia tych faktow. Powodzenia.


Będę czytać Twój posty dziś non stop, aby zachować rozum.
Ale ja już tej rozmowy nawet z nim nie chce, po mimo że on to zaproponował czuje jak by robił mi łaskę.
Pytam się o której i gdzie
On "napisałem kończę o 14"
Ja sie pytam, to przyjdziesz po mnie, mam gdzieś podejść czy na spojnnie w Twoim mieszkaniu, nie chce wśród ludzi rozmawiać.
On, ". W domu bede o 16"
Napisami w takim razie będę u 17 u Ciebie.
Wolę się przyjechać i na spokojnie rozmawiać nie chce osób trzecich ani żeby byl pod moim blokiem.
On "jestem w pracy nie mogę pisać"
Zamiast ten głupi trakt o pracy mógł napisać ok bądź inna godzinę.

On już wcześniej wzbudzał litość, właśnie tym, że będzie do końca już sam i nagle "to jest właśnie miłość pozwolić odejść jak ktoś chce" i poczułam się nagle winna.

Jestem takim gołodupcem umysłowym że zaczynam widzieć jakieś swoje winy.

86

Odp: Trudne rozstanie

Na napisanie wiadomości zawsze jest czas . Jestem w pracy i nie mogę pisać to niech sobie w buty wsadzi. Nie wiem gdzie robi ale jest toaleta skąd może cokolwiek napisać. Nie ma siły i jak komuś zależy to zawsze znajdzie sposób . Ty mu pokaz kogo stracił i niech to on żałuje a nie Ty. Nie lataj za kimś kto nie ma czasu dla Ciebie skoro ty chcesz poświecić swoje życie . Pokaz mu ze masz pazurki a czasy malej sarneki która może sobie odkładać w kat bo mu się znudziła już się skończyły . Myśl o sobie bo Ob o Tobie już dawno zapomniał .

87 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2018-04-29 10:21:45)

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:
feniks35 napisał/a:
Nicia napisał/a:

Nalega na spotkanie, mówi ze trzeba dobie wyjaśnić wszystko i dopero odejść.
Mówi że do mnie przyjdzie, jak sie zachować?

Nicia.
Dla mnie postepowanie Twego exa jest klasyka gatunku. W 99 % takich watkow a bylo ich juz troche delikwent pomiata i zlewa swoja dziewczyne a gdy ona wkoncu nabiera jaj zeby go pogonic zaczyna sie ta sama sekwencja krokow: agresja i jeszcze wieksza pogarda, "racjonalne tlumaczenie" ze zrobila glupote ale on gotow jest uczynic jej ta łaske i pojednac sie wyluszczajac jej przy okazji dobitnie ze to ona byla winna ale coz puscmy juz to w niepamiec oraz ostatni etap czyli wzbudzanie poczucia winy- mam depresje, jestem ciezko chory, mama tata dziadek i pies sasiadki mi choruja a Ty mnie tak zostawilas, wyladowalem w szpitalu w ciezkim stanie na...ucho ( tak tak byl taki koles wink ). Twoj patafian jest teraz gdzies w polowie tej sciezki czyli chce łaskawie sobie cos tlumaczyc z Toba. Na opcje blagania o powrot i plaszczenia sie jeszcze za wczesnie bo moze da rade tak sprawe pokierowac ze to Ty w trakcie rozmowy padniesz mu do nog proszac o powrot wdzieczna ze zechcial dal Ci szanse. Jak nie podziala to wtedy nastapi wspomniany przeze mnie 3 etap czyli wzbudzanie litosci, przeplatane kajaniem sie i agresja ze to na Ciebie nie dziala.
A czemu on to wszystko robi? Bo cos zrozumial? Bo jednak kocha? Wrong answer. Robi to bo:
a) opcja z kolezanka jednak nie wypalila,
b) jednak drugiej takiej  uleglej i orbitujacej  wokol niego nie znajdzie
c) strach do d...y zajrzal ze moze zadna go nie zechce ( wkoncu widac bylo ze ten koles ma problemy z poczuciem wartosci i musial je czesto gesto Twoim kosztem sobie podnosic).
Czytajac to wszystko wiesz juz chyba co powinnas zrobic. Ja tez wiem co zrobisz- spotkasz sie z nim bo jednak go kochasz i ciekawosc oraz nadzieja ze on "sie zmienil" przycmi racjonalny osad sytuacji. Pozostaje mi wiec zyczyc Ci zebys jednak nie dala sie calkiem omamic temu dupkowi. Pamietaj co mowil i jak mowil- po takim czasie nie wiedzial czy Cie kocha, nie okazywal tego, nie akceptowal Ciebie, draznil i straszyl ze pozna sobie inna,  bylo mu obojetne co dalej z wasza relacja. Niech Ci jego slodkie slowka nie przycmia tych faktow. Powodzenia.


Będę czytać Twój posty dziś non stop, aby zachować rozum.
Ale ja już tej rozmowy nawet z nim nie chce, po mimo że on to zaproponował czuje jak by robił mi łaskę.
Pytam się o której i gdzie
On "napisałem kończę o 14"
Ja sie pytam, to przyjdziesz po mnie, mam gdzieś podejść czy na spojnnie w Twoim mieszkaniu, nie chce wśród ludzi rozmawiać.
On, ". W domu bede o 16"
Napisami w takim razie będę u 17 u Ciebie.
Wolę się przyjechać i na spokojnie rozmawiać nie chce osób trzecich ani żeby byl pod moim blokiem.
On "jestem w pracy nie mogę pisać"
Zamiast ten głupi trakt o pracy mógł napisać ok bądź inna godzinę.

On już wcześniej wzbudzał litość, właśnie tym, że będzie do końca już sam i nagle "to jest właśnie miłość pozwolić odejść jak ktoś chce" i poczułam się nagle winna.

Jestem takim gołodupcem umysłowym że zaczynam widzieć jakieś swoje winy.

No troche jestes... pomijajac juz fakt ze bierzesz na siebie wine za to ze panu sie odwidzialo to jeszcze latasz za nim jak azor. On chce sie spotkac? On chce cos wyjasniac? On prosi o to spotkanie? To niech on zbiera tylek w troki i zapitala do Ciebie  w porze TOBIE pasujacej. A tymczasem on tonen pana wladcy pisze Ci "koncze  o 14 " i inne teksty z fochem i wyzszoscia  a Ty..  jeszcze dopytujesz o ktorej mu pasuje i  proponujesz ze to Ty podjedziesz. Wez jeszcze mu po drodze zakupy ogarnij bo pewnie zmeczony po dyzurze i jakies ciasto upiecz zeby sie "milo" rozmawialo. hmm Rece opadaja Dziewczyno. Juz sie zaczynasz kajac byleby pancio znowu Cie zechcial.

88

Odp: Trudne rozstanie
Szary80 napisał/a:

Na napisanie wiadomości zawsze jest czas . Jestem w pracy i nie mogę pisać to niech sobie w buty wsadzi. Nie wiem gdzie robi ale jest toaleta skąd może cokolwiek napisać. Nie ma siły i jak komuś zależy to zawsze znajdzie sposób . Ty mu pokaz kogo stracił i niech to on żałuje a nie Ty. Nie lataj za kimś kto nie ma czasu dla Ciebie skoro ty chcesz poświecić swoje życie . Pokaz mu ze masz pazurki a czasy malej sarneki która może sobie odkładać w kat bo mu się znudziła już się skończyły . Myśl o sobie bo Ob o Tobie już dawno zapomniał .


Telefon ma przy sobie, nie raz normalnie do mnie pisał z pracy gdy było wszystko ok od głupoty po sprawy takie z domem związanej. Siedzi przy biurku teleofn na biurku.
To po co do mnie pisał że chce pogadać i normalnie się rozstać, skoro nie raczy nawet odpisać jak człowiek.

Gdzieś na forum w podobnym wątku przeczytałam aby napisać na kartce wszytsko co złe, właśnie się za to zabrałam.
-zniszczone moje urodziny
-nie okazywanie uczucia
-wulgarne słowa do mnie

I dużo więcej właśnie piszę sobie.

89 Ostatnio edytowany przez Nicia (2018-04-29 10:27:49)

Odp: Trudne rozstanie

Feniks35 brzmi jak opera mydlana, prawda?

To ja z dyżuru, ja w szpitalu pracuje
On korporacja, praca za biurkiem

90

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Na napisanie wiadomości zawsze jest czas . Jestem w pracy i nie mogę pisać to niech sobie w buty wsadzi. Nie wiem gdzie robi ale jest toaleta skąd może cokolwiek napisać. Nie ma siły i jak komuś zależy to zawsze znajdzie sposób . Ty mu pokaz kogo stracił i niech to on żałuje a nie Ty. Nie lataj za kimś kto nie ma czasu dla Ciebie skoro ty chcesz poświecić swoje życie . Pokaz mu ze masz pazurki a czasy malej sarneki która może sobie odkładać w kat bo mu się znudziła już się skończyły . Myśl o sobie bo Ob o Tobie już dawno zapomniał .


Telefon ma przy sobie, nie raz normalnie do mnie pisał z pracy gdy było wszystko ok od głupoty po sprawy takie z domem związanej. Siedzi przy biurku teleofn na biurku.
To po co do mnie pisał że chce pogadać i normalnie się rozstać, skoro nie raczy nawet odpisać jak człowiek.

Gdzieś na forum w podobnym wątku przeczytałam aby napisać na kartce wszytsko co złe, właśnie się za to zabrałam.
-zniszczone moje urodziny
-nie okazywanie uczucia
-wulgarne słowa do mnie

I dużo więcej właśnie piszę sobie.



Może z nudów napisał skoro dalej było mu ciężko cokolwiek napisać. Tu można gdybać ale kolorowo tego nie widzę .

91

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:

Feniks35 brzmi jak opera mydlana, prawda?

Nie. W operze mydlanej bohaterowie sie kochaja tylko "zly" los im plącze sciezki milosci. U Was to racze kiepski dramat. On Toba pomiata a Ty sie cieszysz na jego jeden pseudolaskawy gest.

92

Odp: Trudne rozstanie
Szary80 napisał/a:

Może z nudów napisał skoro dalej było mu ciężko cokolwiek napisać. Tu można gdybać ale kolorowo tego nie widzę .
[\guote]

Albo pali się grunt pod nogami, gdybać można

93

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Może z nudów napisał skoro dalej było mu ciężko cokolwiek napisać. Tu można gdybać ale kolorowo tego nie widzę .
[\guote]

Albo pali się grunt pod nogami, gdybać można



Co masz na myśli ze pali mu się grunt ?

94

Odp: Trudne rozstanie
Szary80 napisał/a:
Nicia napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Może z nudów napisał skoro dalej było mu ciężko cokolwiek napisać. Tu można gdybać ale kolorowo tego nie widzę .
[\guote]

Albo pali się grunt pod nogami, gdybać można



Co masz na myśli ze pali mu się grunt ?

To że miał pewność, że ja będę zawszę i wrócę do niego.
Podczas kłótni gdy padały słowa o rozstaniu nawet jak mówiłam to ja, to zawsze twierdziła, że trzeba o siebie walczyć wzajemnie a rozstanie to ostateczności. Tylko, że ja po tych kłótnia walczyłam, rozmawiałam, a potem tylko chciałam rozmawiać bo z nim nie się dało, pol słówka, albo że tylko cyrk robię. A ja chciałam rzeczowo i konkretnie rozmawiać. Ostatnio chciałam pogadać o tym co każdy oczekuje od drugiej osoby w związku. Nie potrafił powiedzieć, rzucał, że tylko wiecznie mam pretensje i się obrażam, moze jestem dziwna ale ka się nie obrażam ja zawsze chce rozmawiać jeśli cos jest nie tak. Teraz już nie mówiłam, że chce walczyć, teraz zabrałam swoje rzeczy. Nie ma już tej pewności, że wrócę.

95

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:
Szary80 napisał/a:
Nicia napisał/a:

Może z nudów napisał skoro dalej było mu ciężko cokolwiek napisać. Tu można gdybać ale kolorowo tego nie widzę .
[\guote]

Albo pali się grunt pod nogami, gdybać można



Co masz na myśli ze pali mu się grunt ?

To że miał pewność, że ja będę zawszę i wrócę do niego.
Podczas kłótni gdy padały słowa o rozstaniu nawet jak mówiłam to ja, to zawsze twierdziła, że trzeba o siebie walczyć wzajemnie a rozstanie to ostateczności. Tylko, że ja po tych kłótnia walczyłam, rozmawiałam, a potem tylko chciałam rozmawiać bo z nim nie się dało, pol słówka, albo że tylko cyrk robię. A ja chciałam rzeczowo i konkretnie rozmawiać. Ostatnio chciałam pogadać o tym co każdy oczekuje od drugiej osoby w związku. Nie potrafił powiedzieć, rzucał, że tylko wiecznie mam pretensje i się obrażam, moze jestem dziwna ale ka się nie obrażam ja zawsze chce rozmawiać jeśli cos jest nie tak. Teraz już nie mówiłam, że chce walczyć, teraz zabrałam swoje rzeczy. Nie ma już tej pewności, że wrócę.



Nie wiem ale może i tak ale myśle ze jak by mu zależało to teraz by z Tobą siedział a nie ty sama przed kompem. wink

96

Odp: Trudne rozstanie

Szary 80 i masz rację, nawet moja mama tak mówiła, ze jak by mu zależało to po tym jak wrócił i zobaczył ze nie ma moich rzeczy to by przyjechał do mnie.

97

Odp: Trudne rozstanie

Tu masz odpowiedz. Jak by mu zależało. wink

98

Odp: Trudne rozstanie
feniks35 napisał/a:
Nicia napisał/a:

Feniks35 brzmi jak opera mydlana, prawda?

Nie. W operze mydlanej bohaterowie sie kochaja tylko "zly" los im plącze sciezki milosci. U Was to racze kiepski dramat. On Toba pomiata a Ty sie cieszysz na jego jeden pseudolaskawy gest.


Zrobię tak, wpisze wszystko co złe, żeby to pamiętać i mieć przez sobą.
Napiszę mu że jeśli chcę się spotkać, to ma nie  kręcić tylko dostosować.
Spotkam się z nim, powiem że odchodzę, jak tak bardzo chce to usłyszeć niech usłyszy. Gdy to powiem pójdę do jego babci - prosiła mnie o to żeby się z nia pożegnać i polubiłam ją a ona mnie.
Poproszę jego babcie aby moje przesyłki wysłała mi poczta, zapłacę za przysyłke.
Wrócę do domu wolna i psychiczne spokojna.
Zablokuje wszędzie gdzie się da, zbiorę się w sobie i usunę zdjęcia nasze.

99 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2018-04-29 11:08:16)

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:

Szary 80 i masz rację, nawet moja mama tak mówiła, ze jak by mu zależało to po tym jak wrócił i zobaczył ze nie ma moich rzeczy to by przyjechał do mnie.

Ale liczyl ze jak zawsze Ty wrocisz z podkulonym ogonem" walczyc o was". Teraz troszke mu tej pewnosci ubylo ale na nowo ja zapewne nabywa widzac ze wystarczylo zaproponowac spotkanie a Ty juz jestes zwarta, gotowa i potulna.
Wpadasz Nicia w stary schemat. Co wiecej bedzie gorzej. Bo pol biedy gdy sie odgrazalas rozstaniem. Ale w sytuacji gdy faktycznie odeszlas i wystarcza jego jedno pierdniecie a Ty juz znowu jestes napalona na relacje z nim on juz wie ze nic tak naprawde nie musi w podejsciu do Ciebie zmieniac. Co by nie zrobil, jak bardzo podle Cie  nie potraktowal to wystarczy jeden pozorowany gest i zostanie wybaczone.
Wybacz szczerosc ale nie powinnas zadnych zwiazkow zaczynac przed podjeciem stosownej terapii ( w zwiazku z Twa choroba) ktora osadzilaby Twoje poczucie wartosci we wlasciwym miejscu. A tak..wpadlas w role kobiety wdziecznej facetowi za to, ze zechcial na taka "ulomna" spojrzec i zaakceptpwac. A manipulanci tego typu tak wlasnie dzialaja. Wybieraja na partnerki slabe jednostki, okazuja wielka laske ze je akceptuja z ich slabosciami  i przywiazuja je tym samym do siebie. Potem juz  nie trzeba sie starac, nie trzeba szanowac. Mozna pokazac prawdziwe oblicze. Kobieta ze zdrowym stosunkiem do siebie nigdy by sie takiej wdziecznosci nie poddala. Wybrales mnie taka, widzialy galy co braly. Nic Ci nie jestem winna poza dobrowolna miloscia i szacunkiem. Jesli jednak to zawiedziesz to mam prawo odejsc i zrobie to.
Nie stac Cie na takie podejscie Autorko. Ty wciaz zyjesz wdziecznoscia za to ze pan zechcial wybrac "brzydkie kaczatko". I tak tez bedziesz traktowana zawsze przez tego faceta.

100

Odp: Trudne rozstanie
feniks35 napisał/a:
Nicia napisał/a:

Szary 80 i masz rację, nawet moja mama tak mówiła, ze jak by mu zależało to po tym jak wrócił i zobaczył ze nie ma moich rzeczy to by przyjechał do mnie.

Ale liczyl ze jak zawsze Ty wrocisz z podkulonym ogonem" walczyc o was". Teraz troszke mu tej pewnosci ubylo ale na nowo ja zapewne nabywa widzac ze wystarczylo zaproponowac spotkanie a Ty juz jestes zwarta, gotowa i potulna.
Wpadasz Nicia w stary schemat. Co wiecej bedzie gorzej. Bo pol biedy gdy sie odgrazalas rozstaniem. Ale w sytuacji gdy faktycznie odeszlas i wystarcza jego jedno pierdniecie a Ty juz znowu jestes napalona na relacje z nim on juz wie ze nic tak naprawde nie musi w podejsciu do Ciebie zmieniac. Co by nie zrobil, jak bardzo podle Cie  nie potraktowal to wystarczy jeden pozorowany gest i zostanie wybaczone.
Wybacz szczerosc ale nie powinnas zadnych zwiazkow zaczynac przed podjeciem stosownej terapii ( w zwiazku z Twa choroba) ktora osadzilaby Twoje poczucie wartosci we wlasciwym miejscu. A tak..wpadlas w role kobiety wdziecznej facetowi za to, ze zechcial na taka "ulomna" spojrzec i zaakceptpwac. A manipulanci tego typu tak wlasnie dzialaja. Wybieraja na partnerki slabe jednostki, okazuja wielka laske ze je akceptuja z ich slabosciami  i przywiazuja je tym samym do siebie. Potem juz  nie trzeba sie starac, nie trzeba szanowac. Mozna pokazac prawdziwe oblicze. Kobieta ze zdrowym stosunkiem do siebie nigdy by sie takiej wdziecznosci nie poddala. Wybrales mnie taka, widzialy galy co braly. Nic Ci nie jestem winna poza dobrowolna miloscia i szacunkiem. Jesli jednak to zawiedziesz to mam prawo odejsc i zrobie to.
Nie stac Cie na takie podejscie Autorko. Ty wciaz zyjesz wdziecznoscia za to ze pan zechcial wybrac "brzydkie kaczatko". I tak tez bedziesz traktowana zawsze przez tego faceta.


Dziękuję Ci za szczerość, już wcześniejsze się na tym łapałam, owszem byłam mu wdzięczna, ale, do tego stopnia, że nawet przed jakiś czas, że ja go akceptowałam a on mnie nie, i ja się próbowałam dopasować.
Wiem...choroba wróciła, w tym tygodniu idę już do mojego lekarza, do psychiatry, który kierował moje leczenie wcześniej, jakoś jemu ufam żeby pokierował mnie dalej na terapię.

101

Odp: Trudne rozstanie

Jak przebiegło spotkanie?

102 Ostatnio edytowany przez Nicia (2018-05-01 13:45:10)

Odp: Trudne rozstanie
ewelina1986115 napisał/a:

Jak przebiegło spotkanie?

Tak, ze jeszcze przeżywam...
Przyjechał po mnie, zbierało sie na burze więc powiedział że najwyżej posiedzimy w samochodzie. Nie chciałam jechać do jego mieszkania ani siedzieć w publicznym miejscu. Wysłanie mieliśmy iść do parku, który jest niedaleko mojego bloku
Zgodziłam sie, że możemy usiąść w samochodzie.
Mówi, że przemyslał wiele spraw i to, ze mi sie oświadczył znaczy, ze chce ze mną być, pomimo wszystko.
Ja powiedziałam, że podjęłam decyzję, odeszłam już.
Padła cisza po chwili pytam się czy ma mi jeszcze coś po powodzenia. Mówi nie. Wychodzę z samochodu on po chwili też, wolą mnie, ja idę uparcie do przodu, wolą mnie idę dalej. Podchodzi łapie za ramię i mówi wróć, pójdziemy do naszego mieszkania. Ja mówię, ze, nie, ono jest Twoje, nie ma nasze. Po chwili łapie mnie za ramiona i mocno trzyma i krzyczy, że nie mogę odejść. Boję się, trzyma mocno o szarpie. Krzyczę, żeby mnie zostawił, to boli. Puścił, a ja prawnie biegam poleciałam do domu. Zablokowałam wszędzie, nie umiem usunąć jeszcze naszych zdjęć...

Chodź jak mnie trzymał za te ramiona, przeżyje ułamek sekundy chciałam się przytulić...

103

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:
ewelina1986115 napisał/a:

Jak przebiegło spotkanie?

Tak, ze jeszcze przeżywam...
Przyjechał po mnie, zbierało sie na burze więc powiedział że najwyżej posiedzimy w samochodzie. Nie chciałam jechać do jego mieszkania ani siedzieć w publicznym miejscu. Wysłanie mieliśmy iść do parku, który jest niedaleko mojego bloku
Zgodziłam sie, że możemy usiąść w samochodzie.
Mówi, że przemyslał wiele spraw i to, ze mi sie oświadczył znaczy, ze chce ze mną być, pomimo wszystko.
Ja powiedziałam, że podjęłam decyzję, odeszłam już.
Padła cisza po chwili pytam się czy ma mi jeszcze coś po powodzenia. Mówi nie. Wychodzę z samochodu on po chwili też, wolą mnie, ja idę uparcie do przodu, wolą mnie idę dalej. Podchodzi łapie za ramię i mówi wróć, pójdziemy do naszego mieszkania. Ja mówię, ze, nie, ono jest Twoje, nie ma nasze. Po chwili łapie mnie za ramiona i mocno trzyma i krzyczy, że nie mogę odejść. Boję się, trzyma mocno o szarpie. Krzyczę, żeby mnie zostawił, to boli. Puścił, a ja prawnie biegam poleciałam do domu. Zablokowałam wszędzie, nie umiem usunąć jeszcze naszych zdjęć...

Chodź jak mnie trzymał za te ramiona, przeżyje ułamek sekundy chciałam się przytulić...

Czyli zachowal sie tak jak pisalam. Byl sklonny dac Ci szanse. Oswiadczylem sie i to znaczy ze chce byc z Toba " pomimo wszystko". Heh czyli mimo czego? Mimo ze jestes taka nieidealna, przyniedbana i w sumie nie wie czy to milosc ....wow łaskawca. Musial sie mocno zdziwic ze po tym tekscie nie padlas mu stopy ucalowac z wdziecznosci tylko obrocilas sie na piecie big_smile
Nicia ja jeszcze bylabym sklonna widziec potencjal w tym czlowieku gdyby on przejawil ociupine uczucia i autorefleksji w tym wszystkim. Ale tam  nie padlo zadne: kocham Cie, zle sie stalo, zrozumialem swoje bledy, przepraszam, podejmimy oboje prace nad tym by to ratowac. Nic null zero nada. Przyszedl gotow "zamiesc sprawe pod dywan". Cos na zasadzie - no wyglupilas sie mala ale jestem sklonny przymknac na to oko, chodz do domu i juz nie rozkminiajmy tego niewygodnego tematu".  Ja tu milosci nie widze. Ani zwiazku. Widze faceta ktoremu strach przed samotnoscia zajrzal w oczy i dlatego chce wrocic do niezachwycajacego ale jednak poprawnego i sprawdzonego ukladu. Obstawiam tez ze jesze nie zlozyl broni. Paradoksalnie moglas sie stac teraz dla niego mega atrakcyjnym celem bo musi sobie udowodnic ze kto jak kto ale Ty na niego lecialas lecisz i leciec zawsze bedziesz.
Sluchaj swej intuicji Nicia. Jesli poczujesz ze on naprawde cos zrozumial i mu zalezy to daj szanse ale jesli to nadal wybor lepszej niz samotnosc opcji a on wciaz jest tym samym gosciem ktoremu "jest obojetne" to daj sobie z nim spokoj kochana.

104

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:
ewelina1986115 napisał/a:

Jak przebiegło spotkanie?

Tak, ze jeszcze przeżywam...
Przyjechał po mnie, zbierało sie na burze więc powiedział że najwyżej posiedzimy w samochodzie. Nie chciałam jechać do jego mieszkania ani siedzieć w publicznym miejscu. Wysłanie mieliśmy iść do parku, który jest niedaleko mojego bloku
Zgodziłam sie, że możemy usiąść w samochodzie.
Mówi, że przemyslał wiele spraw i to, ze mi sie oświadczył znaczy, ze chce ze mną być, pomimo wszystko.
Ja powiedziałam, że podjęłam decyzję, odeszłam już.
Padła cisza po chwili pytam się czy ma mi jeszcze coś po powodzenia. Mówi nie. Wychodzę z samochodu on po chwili też, wolą mnie, ja idę uparcie do przodu, wolą mnie idę dalej. Podchodzi łapie za ramię i mówi wróć, pójdziemy do naszego mieszkania. Ja mówię, ze, nie, ono jest Twoje, nie ma nasze. Po chwili łapie mnie za ramiona i mocno trzyma i krzyczy, że nie mogę odejść. Boję się, trzyma mocno o szarpie. Krzyczę, żeby mnie zostawił, to boli. Puścił, a ja prawnie biegam poleciałam do domu. Zablokowałam wszędzie, nie umiem usunąć jeszcze naszych zdjęć...

Chodź jak mnie trzymał za te ramiona, przeżyje ułamek sekundy chciałam się przytulić...


Jak wyszedł za Toba i Cie złapał w ramiona to było by takie romantyczne smile gdyby nie to że Cie bolało oczywiście.

Nicia jak to widzisz ? Myślisz, że się zmieni ?

105

Odp: Trudne rozstanie
feniks35 napisał/a:


Czyli zachowal sie tak jak pisalam. Byl sklonny dac Ci szanse. Oswiadczylem sie i to znaczy ze chce byc z Toba " pomimo wszystko". Heh czyli mimo czego? Mimo ze jestes taka nieidealna, przyniedbana i w sumie nie wie czy to milosc ....wow łaskawca. Musial sie mocno zdziwic ze po tym tekscie nie padlas mu stopy ucalowac z wdziecznosci tylko obrocilas sie na piecie big_smile
Nicia ja jeszcze bylabym sklonna widziec potencjal w tym czlowieku gdyby on przejawil ociupine uczucia i autorefleksji w tym wszystkim. Ale tam  nie padlo zadne: kocham Cie, zle sie stalo, zrozumialem swoje bledy, przepraszam, podejmimy oboje prace nad tym by to ratowac. Nic null zero nada. Przyszedl gotow "zamiesc sprawe pod dywan". Cos na zasadzie - no wyglupilas sie mala ale jestem sklonny przymknac na to oko, chodz do domu i juz nie rozkminiajmy tego niewygodnego tematu".  Ja tu milosci nie widze. Ani zwiazku. Widze faceta ktoremu strach przed samotnoscia zajrzal w oczy i dlatego chce wrocic do niezachwycajacego ale jednak poprawnego i sprawdzonego ukladu. Obstawiam tez ze jesze nie zlozyl broni. Paradoksalnie moglas sie stac teraz dla niego mega atrakcyjnym celem bo musi sobie udowodnic ze kto jak kto ale Ty na niego lecialas lecisz i leciec zawsze bedziesz.
Sluchaj swej intuicji Nicia. Jesli poczujesz ze on naprawde cos zrozumial i mu zalezy to daj szanse ale jesli to nadal wybor lepszej niz samotnosc opcji a on wciaz jest tym samym gosciem ktoremu "jest obojetne" to daj sobie z nim spokoj kochana.


Właśnie dlatego poszłam się z nim spotkać, pierwsze żeby mnie nie męczył ze spotkaniem, żebym ja była spokojna co do odejścia. Bo właśnie w nadziei miałam, ze powie coś w stylu  "miałaś rację, faktycznie Ciebie zaniedbałem" albo "popełniłem błąd" ja uważam, że należy dawać szansę) oczywiście nie w nieskończoność", byłam skłonna dać, gdyby zobaczył swój błąd i chciał go naprawić, w końcu go naprawdę dalej kocham. Ale nie, nie będę tkwić w w związku gdzie daje z siebie wszystko a ja mam okruchy.
Jutro lekarz, trzymajcie kciuki smile

106

Odp: Trudne rozstanie
Wydajemisię napisał/a:
Nicia napisał/a:
ewelina1986115 napisał/a:

Jak przebiegło spotkanie?

Tak, ze jeszcze przeżywam...
Przyjechał po mnie, zbierało sie na burze więc powiedział że najwyżej posiedzimy w samochodzie. Nie chciałam jechać do jego mieszkania ani siedzieć w publicznym miejscu. Wysłanie mieliśmy iść do parku, który jest niedaleko mojego bloku
Zgodziłam sie, że możemy usiąść w samochodzie.
Mówi, że przemyslał wiele spraw i to, ze mi sie oświadczył znaczy, ze chce ze mną być, pomimo wszystko.
Ja powiedziałam, że podjęłam decyzję, odeszłam już.
Padła cisza po chwili pytam się czy ma mi jeszcze coś po powodzenia. Mówi nie. Wychodzę z samochodu on po chwili też, wolą mnie, ja idę uparcie do przodu, wolą mnie idę dalej. Podchodzi łapie za ramię i mówi wróć, pójdziemy do naszego mieszkania. Ja mówię, ze, nie, ono jest Twoje, nie ma nasze. Po chwili łapie mnie za ramiona i mocno trzyma i krzyczy, że nie mogę odejść. Boję się, trzyma mocno o szarpie. Krzyczę, żeby mnie zostawił, to boli. Puścił, a ja prawnie biegam poleciałam do domu. Zablokowałam wszędzie, nie umiem usunąć jeszcze naszych zdjęć...

Chodź jak mnie trzymał za te ramiona, przeżyje ułamek sekundy chciałam się przytulić...


Jak wyszedł za Toba i Cie złapał w ramiona to było by takie romantyczne smile gdyby nie to że Cie bolało oczywiście.

Nicia jak to widzisz ? Myślisz, że się zmieni ?

Maleńka cicha nadzieję, na ten moment uczę się żyć bez niego.

107

Odp: Trudne rozstanie

I miejmy nadzieję, że będzie nam o niebo lepiej jak to przetrwamy  smile

108

Odp: Trudne rozstanie

Część znajomych, mówi mi, że aby definitywnie rozstać się z przeszłością (związkiem) należy ściąć włosy i ze każdą kobieta przychodzi metamorfozę. Nie dało się ukryć że odeszłam, zmiana miasta, brak pierścionka, brak statusu na fb.
Co o tym sądzicie?
Mam włosy do pasa, naprawdę nie wiem czy by to w jakiś sposób pomogło, czy nie nie było jeszcze większego płaczu po jak by nagle były do ramion?  Mit, fakt?

109

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:

Część znajomych, mówi mi, że aby definitywnie rozstać się z przeszłością (związkiem) należy ściąć włosy i ze każdą kobieta przychodzi metamorfozę. Nie dało się ukryć że odeszłam, zmiana miasta, brak pierścionka, brak statusu na fb.
Co o tym sądzicie?
Mam włosy do pasa, naprawdę nie wiem czy by to w jakiś sposób pomogło, czy nie nie było jeszcze większego płaczu po jak by nagle były do ramion?  Mit, fakt?


A co mają włosy do tego ? Daj spokój możesz iść podciąć szkoda włosów smile

110

Odp: Trudne rozstanie
Wydajemisię napisał/a:
Nicia napisał/a:

Część znajomych, mówi mi, że aby definitywnie rozstać się z przeszłością (związkiem) należy ściąć włosy i ze każdą kobieta przychodzi metamorfozę. Nie dało się ukryć że odeszłam, zmiana miasta, brak pierścionka, brak statusu na fb.
Co o tym sądzicie?
Mam włosy do pasa, naprawdę nie wiem czy by to w jakiś sposób pomogło, czy nie nie było jeszcze większego płaczu po jak by nagle były do ramion?  Mit, fakt?


A co mają włosy do tego ? Daj spokój możesz iść podciąć szkoda włosów smile


Taka to ponoć "nie pisana zasada"

111

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:
Nicia napisał/a:

Część znajomych, mówi mi, że aby definitywnie rozstać się z przeszłością (związkiem) należy ściąć włosy i ze każdą kobieta przychodzi metamorfozę. Nie dało się ukryć że odeszłam, zmiana miasta, brak pierścionka, brak statusu na fb.
Co o tym sądzicie?
Mam włosy do pasa, naprawdę nie wiem czy by to w jakiś sposób pomogło, czy nie nie było jeszcze większego płaczu po jak by nagle były do ramion?  Mit, fakt?


A co mają włosy do tego ? Daj spokój możesz iść podciąć szkoda włosów smile


Taka to ponoć "nie pisana zasada"


Jeżeli sądzisz, że to Ci pomoże to ścinaj. To odważnych świat należy

112

Odp: Trudne rozstanie
Wydajemisię napisał/a:
Nicia napisał/a:
Wydajemisię napisał/a:

A co mają włosy do tego ? Daj spokój możesz iść podciąć szkoda włosów smile


Taka to ponoć "nie pisana zasada"


Jeżeli sądzisz, że to Ci pomoże to ścinaj. To odważnych świat należy

To Twoja decyzja! Jeżeli lubisz swoje włosy to je zostaw smile nic nie musisz robić.
A z tą niepisaną zasadą chodzi o to, że niektórym to faktycznie pomaga. Takie zamknięcie jakiegoś etapu w życiu, pokazanie sobie samej, że zaczynasz nowe życie smile
mnie to w sumie pomaga. Chociaż nie robię spektakularnych metamorfoz.

113

Odp: Trudne rozstanie

Coś w tym jest.ja zmienilam fryzurę, nakładam teraz aparacik na zeby. Robię porządek z twarzą i bliznami. Wymieniłam cała garderobę. To taki nowy początek.

114

Odp: Trudne rozstanie
marta2101 napisał/a:

Coś w tym jest.ja zmienilam fryzurę, nakładam teraz aparacik na zeby. Robię porządek z twarzą i bliznami. Wymieniłam cała garderobę. To taki nowy początek.

Właśnie! Włosy zostaną, zawsze się mi u mnie podobały, jako jedyne.
Twarzy, tez właśnie o nią walczę bo zmagam się z trądzikiem, i bieganie, coraz lepiej mi wychodzi.
Papierosy ograniczyłam, na koszt biegania, planuję całkowicie z nich rezygnować. Chodź nie było ich dużo paczka starczyła na trzy dni jak nie więcej. Ale i tak, koniec z tym.

Dziś w szpitalu był chłopak, o tym samym imieniu, wołam go bo czekał na pobranie krwi. Ach głupie imię a już zawsze z nim będzie mi się kojarzyć.

115

Odp: Trudne rozstanie
Nicia napisał/a:
marta2101 napisał/a:

Coś w tym jest.ja zmienilam fryzurę, nakładam teraz aparacik na zeby. Robię porządek z twarzą i bliznami. Wymieniłam cała garderobę. To taki nowy początek.

Właśnie! Włosy zostaną, zawsze się mi u mnie podobały, jako jedyne.
Twarzy, tez właśnie o nią walczę bo zmagam się z trądzikiem, i bieganie, coraz lepiej mi wychodzi.
Papierosy ograniczyłam, na koszt biegania, planuję całkowicie z nich rezygnować. Chodź nie było ich dużo paczka starczyła na trzy dni jak nie więcej. Ale i tak, koniec z tym.

Dziś w szpitalu był chłopak, o tym samym imieniu, wołam go bo czekał na pobranie krwi. Ach głupie imię a już zawsze z nim będzie mi się kojarzyć.

Nicia jak sie trzymasz? smile

Posty [ 66 do 115 z 115 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024