Nie chcę rozpisywać się na temat Naszej całej relacji... Byliśmy ze sobą ponad 8 i pół roku, z czego ponad 6 mieszkaliśmy razem. "X" we wrześniu 2017 otrzymał bardzo dobrą ofertę pracy z Warszawy, dużo rozmawialiśmy na ten temat i dodatkowo Go zachęcałam żeby się zgodził ponieważ jest do dla Niego ogromna szansa, tak też się stało. Od listopada do lutego miał mieszkać w Warszawie ponieważ miał być dostępny 5 dni w tygodniu ze względu na okres próbny, a następnie raz czy dwa razy w tygodniu miał jeździć do biura. Ustaliliśmy że będziemy spotykać się w weekendy (On będzie przyjeżdżał do mnie ponieważ mamy/ mieliśmy dwa psy). Pod koniec października oświadczył mi się ponieważ uznał że pora już wykonać jakiś krok, dodatkowo obawiał się że będę może chciała Go zostawić... mówiłam żeby się wstrzymał do czasu aż wróci z Warszawy bo różnie to może wyjść a dodatkowo sprawdzimy też samych siebie. Mimo wszystko zdecydował się na oświadczyny a ja je przyjęłam.
Od końca listopada zaczęły się Nasze problemy, sprzeczki, brak czasu dla siebie nawet w weekendy ponieważ przyjeżdżał w piątki w nocy a w niedziele popołudniu jechał do Warszawy. W trakcie wyszło że poznał w pracy koleżankę (mężatka z dzieckiem) z którą bardzo dobrze zaczął się dogadywać, tak jakby znali się od zawsze. Nie wiedziałam że spędzają ze sobą aż tyle czasu i zaczęło mi to przeszkadzać, podczas sprzeczki wyszło że koleguje się z Nią dłużej niż o tym wiedziałam czyli praktycznie od samego początku listopada... miał ograniczyć z Nią kontakt do minimum... cały czas między Nami się psuło.... Nie wie co czuje, wypalił się... ja w trakcie oddawałam mu pierścionek.... jednak dał Nam jeszcze szanse żebyśmy na spokojnie spróbowali wszystko sklejać, zacząć jakoś normalnie się komunikować...z perspektywy czasu zauważyłam że nie zachowywałam się dobrze...na początku wyjazdów podczas poważniejszej sprzeczki sama powiedziałam że jeśli chce może odejść, ja płakać nie będę, nie będę płakać za tą relacją.... sam powiedział że za każdym razem kiedy oddawałam mu pierścionek to wszystko z Niego uciekało... a ja to robiłam żeby się opamiętał a nie żeby celowo Go ranić.
Wracając do Jego koleżanki.... pod koniec stycznia dowiedziałam się że cały czas ma z Nią kontakt, On do Niej pisał, dzwonił... z Jej strony nie było zainteresowania... zwykłe platoniczne, koleżeńskie relacje.... nie było między Nimi flirtów, rozmów z podtekstem.... Czułam się bardzo oszukana, powiedziałam mu o tym że wiem, następnego dnia pojechał do Warszawy i wiedziałam że jest tragicznie między Nami... napisałam do Jego koleżanki i w sumie dobrze ponieważ Ona też chciała ze mną porozmawiać.... Nie była w stanie zrozumieć jak "X" może traktować ją jak przyjaciółkę i nie rozumie Jego zainteresowania ponieważ dla Niej jest tylko zwykłym znajomym z pracy, że ma dosyć Jego pisania, ani Jej ani Jej mężowi nie odpowiada to że do Niej pisze, czy dzwoni.. że ma Go dosyć, sama mu mówiła że się od Niej odczepił i dał Jej spokój... Jej mnie przedstawił jako partnerkę z którą ciągle się tylko kłóci, że Go ograniczam, że nie ma ze mną życia... a gwarantuję że taka nie jestem... nigdy nie miałam z niczym problemu pod warunkiem że była szczerość i się mówiło "Mam znajomą, piszę z Nią, nie masz powodów do zmartwień" , mi z kolei przedstawił Ją jako tą która za Nim chodziła żeby Ją woził do pracy, jako tą która pierwsza zaczęła tą znajomość, że to Ona zaczęła szukać kontaktu z Nim a nie On z Nią.... Obie się zdenerwowałyśmy bo wyszło że "okłamał" obie ?
Zadzwoniłam do "X" i mu to wszystko powiedziałam, włącznie z tym co Jego znajoma o Nim myśli.... zamurowało Go... wypalił z tekstem że to jest koniec, że On nie chce już więcej próbować, już ma dosyć, po prostu nie chce po czym się rozłączył. Dwa dni później przyjechał... rozstaliśmy się był to początek lutego. Nie zdawał sobie sprawy z tego że tak to wszystko z boku wyglądało, przyznał że za bardzo w tą znajomość wszedł ale nic do Niej nie czuje, nie był w stanie wyjaśnić dlaczego tak postąpił...
Z początkiem marca wyprowadził się z mieszania które wspólnie wynajmowaliśmy, zamieszkał w Warszawie. Przyjeżdżał do starego mieszkania ponieważ miał zajęcia lub inne sprawy do załatwienia, sypialiśmy osobno, żadnych czułości nie było z wyjątkiem na przywitanie lub pożegnanie które sam inicjował. Kontakt bardzo sporadyczny mieliśmy, mogłam na Niego liczyć z przewiezieniem niepotrzebnych rzeczy do domu rodzinnego czy z domu rodzinnego na stancję po weekendzie... bo chce i już.
Zaproponowałam mu którejś nocy odnowienie kontaktu bo to tak dziwnie zachowywać się jak obcy, odczytał następnego dnia popołudniu uznał że dobrze, że tak odciął się trochę. Spotkaliśmy się w Wielki Piątek tylko na chwilę ponieważ nie miałam za dużo czasu i zapytał – umówiłaś się ? Mówię że tak... i nagle zaczęły się wypowiedzi w stylu że koleżanka jakaś jest Nim zainteresowana, że żona kolegi ma koleżankę i że chce ich zapoznać ze sobą – na kawę można iść ale nic więcej.. i tak powtarzał. Odwożąc mnie rozmowa zeszła na temat flirtów i zapytał co jeśli od tego wylądujemy w łóżku, to mu odpowiedział że najwyżej się tak stanie... przez Święta zaczęliśmy ze sobą wyjątkowo dużo pisać, planując tym samym wspólny weekend w Warszawie... „X” stwierdził żebym nie traktowała tego jako próby naprawy relacji czy kroku w stronę schodzenia się... byli miło ze sobą spędzają czas, oddzielając uczucia. Spędziliśmy razem 4 dni, rozmawialiśmy o tym jak odbieraliśmy niektóre rzeczy, przyznałam się że nie byłam w ogóle gotowa na zaręczyny, On zresztą tez. Powiedział że z tą koleżanką zrozumiał, że się w Niej zauroczył wtedy ale żadnej chemii nie ma, nie było i nie będzie między Nimi i że dla Niego temat nie istnieje... ostatniej nocy nie chciał nic tylko położyć się razem spać i przytulić. Uznał że mnie odwiezie ponieważ ma po drodze.... tracąc łacznie ponad 3h ale „ma po drodze” i mamie kupi coś tam w ogrodniczym bo ja kiedyś coś tam kupowałam więc sklep jest sprawdzony... zgodziłam się.
Od soboty do wtorku/środy pisaliśmy dużo, wyjątkowo dużo.... we wtorek widziałam że jest jakiś dziwny, zdystansowany więc zapytałam o co chodzi:
X- Wiesz na co się umawialiśmy
- Ale czy ja czegoś oczekuję?
X- Nie wiem,
Po prostu muszę i chce odpocząć
Bo już dla mnie tego za duzo było
I dlatego sie nie odzywam
Napisałam że rozumiem, że wystarczyło żeby powiedział i bym nie wariowała. Pożegnaliśmy się na dobranoc i od środy nie mamy kontaktu. Był plan że spotkamy się w weekend tym razem u mne. Myślałam że znam Go bardzo dobrze jednak nie rozumiem tego zachowania. Pierwsza odzywać się nie zamierzam skoro chciał mieć odpoczynek to niech ma... tylko co dalej ? Nie będę ukrywała że ten człowiek jest mi obojętny bo tak nie jest... nie proszę o rady w stylu daj sobie spokój bo będziesz cierpiała... wiem, jestem dorosła i zdaję sobie z tego sprawę... zwyczajnie nie rozumiem Go jako faceta. Może mi ktoś jakoś pomóc ?
1 2018-04-13 15:06:24 Ostatnio edytowany przez agazgaga (2018-04-13 15:07:53)
Sensu to najmniejszego nie ma. Tyle w temacie.
Moim zdaniem facet jeszcze żywi jakieś uczucia do Ciebie , ale tak naprawdę chce już czegoś innego z inną.
Nie jest pewny, waha się, daje Tobie i sobie wolną rękę ale nie pali przy tym mostów.
Tak mi się wydaje.
Co zrobić w takiej sytuacji ? Proszenie o powrót według mnie nie ma sensu
napisałam do Jego koleżanki i w sumie dobrze ponieważ Ona też chciała ze mną porozmawiać.... Nie była w stanie zrozumieć jak "X" może traktować ją jak przyjaciółkę i nie rozumie Jego zainteresowania ponieważ dla Niej jest tylko zwykłym znajomym z pracy, że ma dosyć Jego pisania, ani Jej ani Jej mężowi nie odpowiada to że do Niej pisze, czy dzwoni.. że ma Go dosyć, sama mu mówiła że się od Niej odczepił i dał Jej spokój...
a pomyślałaś, że ona Ci to tak nakreśliła po to, żeby wine odsunąć od siebie? Bo to tak wygląda. A ona jest usprawiedliwiona przed Tobą i przed mężem.
Zastanawiałam się nad tym, była bardzo zła że w ogóle zasugerowałam że Ona może się Nim interesować lub że to mogło wychodzić z Jej strony... z tego co pisała wyszło że Ona nie widziała zainteresowania "X" w sposób inny niż czysto zawodowy, a potem zwyczajnie Jej to wszystko zaczęło przeszkadzać a z kolei "X" tego nie widział.
Nie broniąc Jej ... w sumie poprosiłam żeby zakończyła z Nim znajomość koleżeńską i ograniczyła się do kontaktów zawodowych i tak miało być, zgodziła się na to, życząc Nam szczęścia i trzymając za Nas kciuki, nie znając Naszej sytuacji mówiła że On tak bardzo mnie kocha bo to widać że jeśli jest możliwość to żebym dała mu szansę... Tylko jak ja miałam dawać szansę jak to On zdecydował o rozstaniu.
Dla mnie to już przeszłość... jakoś to zostawiłam za sobą chociaż mnie to jeszcze boli. Nie wiem jak teraz to wszystko poprowadzić i od czego dokładnie On może być teraz taki zmęczony ?
8 2018-04-13 18:22:40 Ostatnio edytowany przez josz (2018-04-13 18:25:01)
agazgaga, byliście w związku 8,5 roku, to długo, po czym on we wrześniu wyjechał do nowej pracy, a już z początkiem listopada zauroczył się w innej kobiecie.
Biorąc pod uwagę późniejsze wydarzenia oraz jego aktualny stosunek do Ciebie, uważam, że nie ma sensu szukać w tej historii drugiego dna.
Szukał innej, bo jego uczucie do Ciebie najwyraźniej wypaliło się, poczuł się znudzony, szybko z Ciebie zrezygnował.
On jasno się określił - nie chce już z Tobą być, a ewentualnie z nudów i atualnie braku innej chętnej możecie czasami się spotkać, z nawet bzyknąć. On nawet nie ukrywa, że jest na etapie poszukiwań nowej partnerki.
Jeśli Ci to odpowiada...?
Nie jest istotne, czy koleżanka za którą uganiał się była z Tobą zupełnie szczera, w jednym z pewnością nie.
Nie broniąc Jej ... w sumie poprosiłam żeby zakończyła z Nim znajomość koleżeńską i ograniczyła się do kontaktów zawodowych i tak miało być, zgodziła się na to, życząc Nam szczęścia i trzymając za Nas kciuki, nie znając Naszej sytuacji mówiła że On tak bardzo mnie kocha bo to widać że jeśli jest możliwość to żebym dała mu szansę... Tylko jak ja miałam dawać szansę jak to On zdecydował o rozstaniu.
Nie wiem po co Ci to powiedziała, być może na otarcie łez, gdy zasugerowałaś jej?, żeby ograniczyła z nim kontakt. Było to dość despreackie posunięcie, zważywszy na to, że inicjatywa wychodziła od niego.
Po za tym, gdzie ona mogła dostrzec tę jego ogromną miłość do Ciebie, w sytuacji, gdy ją adorował i zawracał jej głowę?
Zastanów się, przecież to nielogiczne. Szukasz pocieszenia i chwytasz się każdego sygnału, który zniekształcasz, nie chcąc dopuścić do siebie myśli, że Twój były rozstał się z Tobą nagle i bez większych skrupułów. On nie oczekuje od Ciebie żadnej szansy.
Wsółczuję Ci, ale przestań się oszukiwać, im szybciej pogodzisz się z faktem, że nie jesteście już razem, tym lepiej.
W takich okolicznościach, całkowite zerwanie kontaktu, to najlepszy sposób na to, żeby wyjśc na prostą i zacząć nowe życie.
Nasz związek nie był idealny, bardzo dużo przeszliśmy i naprawdę się dziwię że to wszystko wytrzymaliśmy i trwaliśmy przy sobie... nie ukrywam, nie byłam bez winy i dużo złego zrobiłam, z pewnością dystans i to że mógł spojrzeć na to z innej perspektywy mogły mu pomóc w podjęciu takiej decyzji... z resztą kiedy w mieszkaniu masz kłótnie kiedy przyjeżdżasz odpocząć to kto normalny nie poczułby z inną osobą - taką z którą może porozmawiać normalnie, spokojnie, więzi ? Tak odbieram ich, Jego relację.
Szukam pocieszenia owszem ale nie chwytam się wszystkiego... ja rozumiem że nie jesteśmy razem, ciężko to akceptować ale akceptuje to naprawdę. To wszystko napisała mi już zupełnie po wszystkim, sama nie miała ochoty nawet utrzymywać z Nim kontaktu i sama ten kontakt urwała bo uznała że to wszystko jest chore.
Myślałam że znam Go bardzo dobrze jednak nie rozumiem tego zachowania.
Jego zachowanie jest klarowne - rozstał się z Tobą, nie chce wracać i jasno Ci to zakomunikował.
Pierwsza odzywać się nie zamierzam skoro chciał mieć odpoczynek to niech ma... tylko co dalej ? Nie będę ukrywała że ten człowiek jest mi obojętny bo tak nie jest... nie proszę o rady w stylu daj sobie spokój bo będziesz cierpiała... wiem, jestem dorosła i zdaję sobie z tego sprawę... zwyczajnie nie rozumiem Go jako faceta. Może mi ktoś jakoś pomóc ?
Co dalej? Każde z Was pójdzie w swoją stronę, zresztą on już poszedł, a Tobie potrzeba więcej czasu, żeby uporać się z tym rozstaniem. Dlaczego nie chcesz rad, żebyś dała sobie spokój? To jedyna sensowna rada.
To przykre, ale jak sądzę nie robi na nim wrażenia fakt, że ciągle nie jest Ci obojętny, on zamknął Wasz wspólny rozdział, czego tu można nie rozumieć?
agazgaga, dobrze robisz nie odzywając się do niego i nie pozwól wpuścić się w maliny, gdy z nudów on przypomni sobie o Tobie. Dla niego będzie to chwila zapomnienia, rozładowanie seksualne, a Ty długo będziesz lizać rany łudząc się nadzieją na jego powrót.
jak to mówią - miłość ślepa jest i ja też jestem ślepa.
Dziękuję za odpowiedź, staram się powoli staram tylko sama nie zrozumiałam do końca czym nagle jest taki zmęczony i dlaczego.
jak to mówią - miłość ślepa jest i ja też jestem ślepa.
Dziękuję za odpowiedź, staram się powoli staram tylko sama nie zrozumiałam do końca czym nagle jest taki zmęczony i dlaczego.
Zmęczony jest związkiem. Szuka innych atrakcji , innego związku.
Zakochany facet nie dopuści żeby inny mógł Cię mu zabrać. Ty już dostalas wolna rękę.
Faceci jak widać potrzebują dosłownie chwili , kilka emocji I już wszystko przekreślają.przykre.
to wiem
chodzi mi o to zmęczenie po tym kilkudniowym spotkaniu i pisaniu a w związku nie jesteśmy... tylko o to mi chodzi bo albo jestem tak głupia że nic nie rozumiem albo sama już nie wiem ...
Moim zdaniem on nie powiedział tego dosłownie. Jest po prostu zmęczony wami i tyle. Nie dosuzkuj się filozofii.
Więc co ? Zniknąć zupełnie, odciąć Go ? Ja rozumiem że ta relacja bardzo źle wygląda a ja wychodzę na beznadziejnie zakochaną ... nie ma osoby która mogłaby napisać że nie to nie jest do naprawienia lub walcz dziewczyno mimo że Cię nie chce ...
Kochana..
Teraz i tak nic nie zdziałasz. Jak facet ma zamglone oczy inna kobieta , badz wyobrażeniem o innym związku to nic się nie zda.
Moją rada - nie pisz , nie dzwoń , pokaż ze ok - on nie chcę trudno ! Zacznij żyć swoim życiem.
Nie wiem co się wydarzy. Na ten moment ewidentnie facet chcę czegoś innego. To nie tak że Ty jesteś zla- po prostu on chce czegoś nowego, innych emocji po 8 latach.
Nie biegaj za nim.
Wiem że łatwo się radzi, i wiem co czujesz.
Może będzie chciał wrócić jak zobaczy ze budowanie związku to nie 5 min, i ze przygodny seks to nie to samo.
Ale wtedy daj się powoli zdobywać na nowo , nie rzucaj się w ramiona.
Kochana życzę z całego serca jak najlepiej:*
agazgaga, domyślam się, że w jego stwierdzeniu "Po prostu muszę i chce odpocząć" doszukujesz się szansy na to, że on odpocznie i wróci, że przecież odwiózł Cię nadkładając drogi, pomógł w czymś itd.
Zastanów się jednak nad tym wszystkim co się wydarzyło; 2 m-ce od wyjazdu zauroczył się w innej kobiecie, jak klasyczny zdrajca nadawał na Ciebie "Jej mnie przedstawił jako partnerkę z którą ciągle się tylko kłóci, że Go ograniczam, że nie ma ze mną życia... ", czyli usiłował ją przekonać, że Wasz związek chyli się ku końcowi (na jakiej więc podstawie ona twierdziła, że on Cię bardzo kocha? - bzdura), jasno dał Ci do zrozumienia, żebyś nie robiła sobie nadziei na powrót.
Jednak w tym wszystkim najbardziej paskudne jest to, że on widząc niewątpliwie Twój żal i to, że Ci zależy, zaproponował Ci układ Friends with benefits.
W tych okolicznościach świadczy to o braku szacunku do Ciebie. Daje Ci do zrozumienia, że ma zamiar poznawać i spotykać się z nowymi kobietami, jednocześnie sugeruje, że może się zdarzyć, że wylądujecie w łóżku
Po ponad 8 latach związku należałby Ci się szacunek, a nie sprowadzanie Cię do roli pogotowia seksualnego, czy może jeszcze osobistego terapeuty w jednym, gdy będzie przeżywał miłosne zawody, ewentualnie wzloty.
Dlatego najlepszym wyjściem będzie odcięcie się od niego i zerwanie kontaktów, w żadnym wypadku nie walcz o niego, bo tylko się upokorzysz, a Twoje wysiłki przyniosą odwrotny skutek.
Nie daj sie też wmanewrować w układ jaki on Ci proponuje, bo będziesz jeszcze długo cierpieć.
Być może za jakiś czas on przyjdzie skruszony, w co wątpię, a wtedy zamiast rzucać mu się radośnie na szyję, zastanowisz się, czy warto dać mu szansę, może wtedy będziesz już w zupełnie innym miejscu, czego Ci życzę
18 2018-04-14 00:16:21 Ostatnio edytowany przez agazgaga (2018-04-14 06:15:50)
ZywiecZdroj
Tej kobiety nie ma, wszystko zostało wyjaśnione... wyobrażenie takie czy inne na Jej temat miał pod koniec Naszej relacji i do momentu rozstania. Ona z Nim rozmawiała i dała mu do zrozumienia żeby się od Niej odczepił i mogą mieć kontakt ale tylko jako znajomi w pracy.
Nie będę za Nim biegała w końcu to nie ja odeszłam tylko On.
josz
Chciałabym żeby wrócił jednak nie o to mi chodziło... zwyczajnie chciałam wiedzieć co Go mogło tak zmęczyć przez tydzień czy max 2 tygodnie intensywnego pisania oraz spędzenia czasu u Niego w Warszawie.
Bardzo mnie to zraniło i boli nadal jednak ja nie byłam Jego wsparciem i nie byłam idealną partnerką ... z pewnością On odbierał to wszystko trochę za bardzo a że dodatkowo był w Niej zauroczony więc logiczne że przedstawiał mnie jako wiedźmę. Twierdziła tak na podstawie Jego początkowego zachowania jak się na samym początku poznali, nie ukrywał że jestem, bardzo dużo o mnie opowiadał ale z czasem jak z Jej powodu zaczęły być awantury między Nami tak i On zbliżał się do Niej i coraz bardziej się Nią zauroczył.
Była taka propozycja która w sumie wyszła z obu stron, jednak dziś uznał że będzie lepiej jak nie będzie czegoś takiego, że ledwo się rozstaliśmy a mielibyśmy się umawiać w jednym celu, nie powinniśmy przesadzać i że nie chce żeby wychodziło głupio, po prostu nie kombinujemy.
Czy to powolne wypisanie się z Jego strony ze wszystkiego ?
19 2018-04-14 08:06:18 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2018-04-14 08:07:23)
Może mi ktoś jakoś pomóc ?
Mogę pokazać tobie jak twoja sytuacja wygląda z mojej perspektywy
Po pierwsze, dobrze abyś przyjęła do wiadomości to, co ci pisała josz, że zauroczenie nie spłynęło na twojego byłego narzeczonego niczym wiosenny deszczyk, ale oznacza, że facet bardzo świadomie szukał atmosfery ekscytacji i pobudzenia. To pokazuje, że miał on w sobie puste miejsce do zagospodarowania, że już wcześniej sukcesywnie oddalał się od ciebie. Bo nikt, kto poważnie podchodzi do swojego związku nie zaprzyjaźnią się z koleżanką, gdy w każdej chwili może pogadać i poruszyć dowolny temat że swoją partnerką, nawet, gdy tymczasowo dzieli ich odległość utrudniająca bezpośredni kontakt.
Po drugie, w tej chwili stałaś się dla swojego byłego partnera nie pierwszym wyborem, ale kołem zapasowym, czyli kimś, kogo dobrze mieć pod ręką, gdy nie ma nikogo innego w kręgu zainteresowania. Taki ktoś pocieszy w gorszy dzień, przytuli po smutnym dniu, zaopiekuje się, posłuży jako pogotowie seksualne. Z tym, że koło zapasowe jest przydatne czasami, a gdy nie jest, to staje się upierdliwym cierniem, zbędnym balastem, drażniąca przeszkodą. Poza tym potrzeby i pragnienia zapasowego koła nie są ważne - ma tylko spełniać pragnienia i oczekiwania tego, który trzyma koło zapasowe w zapasie na gorszy czas
Po trzecie, uważam, że twoje zachowanie i podjęcie kontaktu z przyjaciółka byłego partnera, było skandaliczne. Rozumiem jakąś chęć weryfikacji informacji i stanu, ale w ten sposób pokazałaś swoją nieobliczalność i desperację. Po co włączać do rozgrywek między dwojgiem dodatkowe osoby? W moim odczuciu niepotrzebnie sama zrobiłaś z układu między tobą i twoim partnerem relację trojga. Przestaliście istnieć jako para, w której sprawy między wami załatwiane są przez was.
Po czwarte, dzisiaj możesz lać krokodyle łzy, możesz mieć pretensje do swojego byłego partnera, możesz błagać go o zmianę decyzji, możesz być agresywna. Możesz też robić z siebie cierpiętnicę albo nawet grozić samobójstwem.
Wszystko to możesz, ale nie musisz. Tak samo moźesz przyjąć do wiadomości i zrozumieć, że on już ciebie nie kocha a wszelkie twoje działania na rzecz zmiany sytuacji będą tylko pogłębiać twój ból. Niechciane rozstanie zawsze boli. Zrób po prostu wszystko, aby tego bólu sobie nie zwiększać, aby nie stał się on centrum twojego życia. Kończy się pewien etap twojego życia i czym prędzej staniesz na nogi, tym prędzej rozpoczniesz nowy etap.
summerka88 Nie mógł w każdej chwili porozmawiać skoro w domu miał festiwal złości i kłótni ale to Go wcale nie usprawiedliwia i powinien tak samo mocno się starać jak i ja.
Nie czuję się ani jako koło ratunkowe ani jakiekolwiek inna opcja... ciężko wyjaśnić sytuację między Nami. On nie szuka, nie chce nikogo, nie tylko mnie ale nikogo.
Wiem że nie powinnam tego robić jednak poczułam się zagrożona i nawet jeśli nie powinnam rozmawiałam z Nią gdzie może to zabrzmieć jak naiwność ale uwierzyłam w czystość Jej intencji. Ciężko nie było Jej w to wszystko wciągać skoro stała się Naszym największym problemem oraz w pewien sposób elementem Naszej relacji.
Naprawdę rozumiem że nie kocha... doskonale to rozumiem i nawet jeśli nie chcę to zaakceptowałam to... jednak wciąż mam nadzieję, nawet jeśli źle to wszystko wygląda widzę jakąś małą szansę... naświetliłam problem i jedyne o co mi chodziło to o pomoc w zrozumieniu ostatniego zachowania tego z tą przerwą... resztę przepracowałam sama i doszłam do własnych wniosków z którymi się w pełni pogodziłam.
Nie czuję się ani jako koło ratunkowe ani jakiekolwiek inna opcja... ciężko wyjaśnić sytuację między Nami. On nie szuka, nie chce nikogo, nie tylko mnie ale nikogo.
Skąd wiesz co on ma w głowie ? Ty na ten moment nie widzisz rzeczywistości.
Zapamiętaj ! Facet jak nie chce z kobietą być to nie dlatego , że chce odpocząć ON CHCE INNEJ!
I uwierz mi szuka, a może już nawet z kimś się spotyka.
Nie bądz kochana naiwna, jesteś bardzo zaślepiona.
Nie wiem co ma w głowie naprawdę nie wiem opieram się na tym o czym rozmawialiśmy i na tym co mówiłam sam.... tak wiem rzeczywistość może być zupełnie inna
On nie szuka, nie chce nikogo, nie tylko mnie ale nikogo.
Czyżby?
...i nagle zaczęły się wypowiedzi w stylu że koleżanka jakaś jest Nim zainteresowana, że żona kolegi ma koleżankę i że chce ich zapoznać ze sobą – na kawę można iść ale nic więcej.. i tak powtarzał.
Najpierw pdbijał do koleżanki z pracy, a potem między wierszami informuje o tym jakie ma branie, więc czemu nie skorzystać?
agazgaga, nie oszukuj się, nie zakłamuj rzeczywistości, Was już nie ma i pogódź się z tym, uporaj się z żalem i otwórz na nowe znajomości.
Naprawdę rozumiem że nie kocha... doskonale to rozumiem i nawet jeśli nie chcę to zaakceptowałam to... jednak wciąż mam nadzieję, nawet jeśli źle to wszystko wygląda widzę jakąś małą szansę... naświetliłam problem i jedyne o co mi chodziło to o pomoc w zrozumieniu ostatniego zachowania tego z tą przerwą... resztę przepracowałam sama i doszłam do własnych wniosków z którymi się w pełni pogodziłam.
Skoro przyjęłaś do wiadomości, rozumiesz i akceptujesz, że on ciebie nie kocha, to po co się zadręczasz rozkminami?
Przyznaję, że twój ex nie zachowuje się w porządku, bo rozstanie nie obyło się bez obwiniania ciebie i wcześniejszego oczerniania przed „koleżanką”. Widać też, że facet szukał sobie pretekstu do odejścia w postaci innej kobiety, ale nie specjalnie mu się to udało. Niestety, robi ci też swoimi zachowaniami jakieś nadzieje, bo może widzi jak nie potrafisz pogodzić się z rozstaniem, jak desperacko pragniesz podtrzymywania kontaktu, więc może ma jakieś wyrzuty sumienia wobec ciebie. Ale czy chodzi ci o to, żeby on został z tobą z powodu poczucia winy lub wyrzutów sumienia, albo przyzwyczajenia lub wygody, albo współczucia lub litości, ale NIE z miłości? Zastanów się.