Czarny piątek 23.03 - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 623 ]

56 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-25 19:42:54)

Odp: Czarny piątek 23.03
Snake napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Mam pytanie do Panów biorących udział w tej dyskusji. Czy wyobrażają sobie sytuację, w której ich żona stanie się ofiarą gwałtu i w jego wyniku zajdzie w ciążę, a oni będą pośrednio zmuszeni do uczestnictwa w powiciu przez żonę takiego dziecka? Jakie by to były odczucia dla Was? Obojętne? Nieobojętne? A jeśli tak to pod jakim względem?
Bo przypuszczam, że raczej żadnemu z Was nie chciałoby sie wtedy dzielić Popcornem? tongue

Nie no wtedy będziemy za tym żeby zabić gnidę, a nad popcornem się zastanowimy kto jest tą gnidą. Gwałciciel czy ten wstrętny zlepek komórek...
Rozumiem, że to pytanie wyprzedzające, bo społeczny projekt w sejmie tej części ustawy nie obejmuje? [...])

Nie. Jest to pytanie o męskie odczucia dla takiej sytuacji, w szczególności o odczucia (w tym ojcowskie) względem dziecka. Czy mężczyzna jest w stanie pragnąć takiego dziecka i kochać go jak swoje własne, skoro tak bardzo mężczyźni burzą się już na samą myśl, że mogą wychowywać cudze. Czy chodziłby z zoną na usg i słuchał bicia jego serduszka, czy chciałby uczestniczyć w porodzie, czy tuliłby je w ramionach itd. A gdyby żona nie chciała dziecka swojego oprawcy. Gdyby psychiczne nie była w stanie znieść, ze np. dziecko będzie podobne do biologicznego ojca - gwłaciciela,gdyby zwyczajnie emocjonalnie odrzucała wszystko co wiąże sie z gwałtem, w tym i dziecko, to co wtedy?

Tak z ciekawości zdałam takie pytanie,wiedząc że teoretycznie przez klawiaturę przechodzą największe deklaracje, ale to realne zycie boleśnie te deklaracjie weryfikuje. wink

Zobacz podobne tematy :

57 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2018-03-25 19:54:32)

Odp: Czarny piątek 23.03
Lady Loka napisał/a:

Marioosh, ale ja naprawdę nie wyobrażam sobie sytuacji, w której matka dziecka idzie na aborcję bez konsultacji z jego ojcem. Jeżeli to związek, to nawet w przypadku wpadki, konsultuje się wszystko razem.

Cały czas brak praw, bo on musi liczyć na dobrą wolę, że ona go poinformuje i skonsultuje. Prawnie ma wyłączne prawo głosu. A jak zdecyduje urodzić to on musi łożyć na utrzymanie w ciąży, a później standardowo na dziecko.

Konserwatyści z reguły są za przywilejami dla kobiet, ale - Litości! - Nie w takiej sprawie pełne ubezwłasnowolnienie.

W wolnych związkach to niech ludzie się bawią jak chcą, ale przynajmniej w małżeństwie to powinno wyglądać inaczej i to nie w ramach dobrej woli, ale formalnie.

SonyXperia napisał/a:

Mam pytanie do Panów biorących udział w tej dyskusji. Czy wyobrażają sobie sytuację, w której ich żona stanie się ofiarą gwałtu i w jego wyniku zajdzie w ciążę, a oni będą pośrednio zmuszeni do uczestnictwa w powiciu przez żonę takiego dziecka? Jakie by to były odczucia dla Was? Obojętne? Nieobojętne? A jeśli tak to pod jakim względem?
Bo przypuszczam, że raczej żadnemu z Was nie chciałoby sie wtedy dzielić Popcornem? tongue

Zacznij proszę od sprecyzowania - Jakie by to były odczucia, ale względem kogo? Co znaczy, że nie chciałoby się wtedy dzielić popcornem? Jak wszystko OK to dobra żona, a jak zachoruje, zostanie zgwałcona albo będą inne nieprzyjemności to wyrzucić na śmietnik, bo nie tak miało być? Zrobiło się na złe, a miało być tylko na dobre, więc kończymy zabawę? To chciałaś przeczytać?

Wiem, że taka jest teraz moda, ale chyba nie chcę za tym iść sad

A... I współczuję Twojemu mężowi sad Szczególnie jak zaczną się kłopoty.

Beyondblackie napisał/a:

OK, nie jest to częste ale w dziecko faceta wrobić się da- wystarczy kłamać, że bierze się tabletki. I co ma taki kolo zrobić po fakcie? Nikt go nie pytał o zdanie, a teraz musi bulić kasę za dziecko. którego nigdy nie chciał i nie planował.

Przepraszam za szczerość, ale jak ktoś wierzy kobietom to sam sobie szkodzi.
EDIT

SonyXperia napisał/a:

Nie. Jest to pytanie o męskie odczucia dla takiej sytuacji, w szczególności o odczucia (w tym ojcowskie) względem dziecka. Czy mężczyzna jest w stanie pragnąć takiego dziecka i kochać go jak swoje własne, skoro tak bardzo mężczyźni burzą się już na samą myśl, że mogą wychowywać cudze. Czy chodziłby z zoną na usg i słuchał bicia jego serduszka, czy chciałby uczestniczyć w porodzie, czy tuliłby je w ramionach itd. A gdyby żona nie chciała dziecka swojego oprawcy. Gdyby psychiczne nie była w stanie znieść, ze np. dziecko będzie podobne do biologicznego ojca - gwłaciciela,gdyby zwyczajnie emocjonalnie odrzucała wszystko co wiąże sie z gwałtem, w tym i dziecko, to co wtedy?

Czy mężczyzna musi pragnąć i kochać, żeby zapewnić dobrą opiekę? Ludzie adoptują dzieci albo z innych względów wychowują nie swoje i jest OK. Z tym biciem jego serduszka to kolejna niskich lotów wrzutka. BTW, w Teksasie przed aborcją matce puszczają smile Między dzieckiem z gwałtu, a dzieckiem ze zdrady jest zasadnicza różnica. W pierwszym przypadku powinno być pełne wsparcie, a w drugim potępienie. Tobie trudno zaakceptować, że na Świecie są porządni ludzie i jak się na nich patrzy to widać kontrast.

Nobody Is Born Gay - GOD

58

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

Nie. Jest to pytanie o męskie odczucia dla takiej sytuacji, w szczególności o odczucia (w tym ojcowskie) względem dziecka. Czy mężczyzna jest w stanie pragnąć takiego dziecka i kochać go jak swoje własne, skoro tak bardzo mężczyźni burzą się już na samą myśl, że mogą wychowywać cudze. Czy chodziłby z zoną na usg i słuchał bicia jego serduszka, czy chciałby uczestniczyć w porodzie, czy tuliłby je w ramionach itd. A gdyby żona nie chciała dziecka swojego oprawcy. Gdyby psychiczne nie była w stanie znieść, ze np. dziecko będzie podobne do biologicznego ojca - gwłaciciela,gdyby zwyczajnie emocjonalnie odrzucała wszystko co wiąże sie z gwałtem, w tym i dziecko, to co wtedy?

Tak z ciekawości zdałam takie pytanie,wiedząc że teoretycznie przez klawiaturę przechodzą największe deklaracje, ale to realne zycie boleśnie te deklaracjie weryfikuje. wink

To zasadniczo musisz zawęzić adresatów pytania do tych, którzy taką sytuację przećwiczyli w praktyce. W teorii jak to w teorii. Mnie też kiedyś zniechęcano do kolejnego dziecka nabijając głowę możliwymi tragediami - nie ryzykujcie! Jak decyzję na tak podjęliśmy, to kazali zrobić badania prenatalne. Czy czekając na ich wynik zajadałem popcorn? No może nie do końca ale ogólnie rzecz biorąc odbywało się to na zasadzie "i ch.... będzie co ma być".

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

59 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-25 20:09:15)

Odp: Czarny piątek 23.03
Snake napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Nie. Jest to pytanie o męskie odczucia dla takiej sytuacji, w szczególności o odczucia (w tym ojcowskie) względem dziecka. Czy mężczyzna jest w stanie pragnąć takiego dziecka i kochać go jak swoje własne, skoro tak bardzo mężczyźni burzą się już na samą myśl, że mogą wychowywać cudze. Czy chodziłby z zoną na usg i słuchał bicia jego serduszka, czy chciałby uczestniczyć w porodzie, czy tuliłby je w ramionach itd. A gdyby żona nie chciała dziecka swojego oprawcy. Gdyby psychiczne nie była w stanie znieść, ze np. dziecko będzie podobne do biologicznego ojca - gwłaciciela,gdyby zwyczajnie emocjonalnie odrzucała wszystko co wiąże sie z gwałtem, w tym i dziecko, to co wtedy?

Tak z ciekawości zdałam takie pytanie,wiedząc że teoretycznie przez klawiaturę przechodzą największe deklaracje, ale to realne zycie boleśnie te deklaracjie weryfikuje. wink

To zasadniczo musisz zawęzić adresatów pytania do tych, którzy taką sytuację przećwiczyli w praktyce. W teorii jak to w teorii. Mnie też kiedyś zniechęcano do kolejnego dziecka nabijając głowę możliwymi tragediami - nie ryzykujcie! Jak decyzję na tak podjęliśmy, to kazali zrobić badania prenatalne. Czy czekając na ich wynik zajadałem popcorn? No może nie do końca ale ogólnie rzecz biorąc odbywało się to na zasadzie "i ch.... będzie co ma być".

Ale to cały czas nie jest odpowiedź na moje, bądź co bądź, proste pytanie. Czy byłbyś w stanie pokochać dziecko Twojej żony, lecz nie Twoje, ale z gwałtu. Bo mnie się wydaje, ze gdyby odpowiedź była taka oczywista, to nie byłoby problemu napisać - tak, byłbym. Czy może jednak uważasz, że nie wiesz jak byś naprawdę zareagował w takiej sytuacji życiowej. I to jest oczywiste. Bo to jest sytuacja ekstremalna. Sytuacja, w której tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć naszych reakcji.
I dlatego jestem za pozostawieniem prawa do wyboru, a nie stawiania pod ścianą określonych wartości. Dla Ciebie odpowiedź nie jest prosta, nawet teoretycznie i wymigujesz się odsyłając mnie do tych którzy przećwiczyli w praktyce, A co dopiero ma powiedzieć kobieta.
Bo ja nie wiem czy chciałabym takie dziecko. I teraz niech mi ktoś napisze, że nie mam do tego prawa. Niby dlaczego?


marioosh666 napisał/a:

Czy mężczyzna musi pragnąć i kochać, żeby zapewnić dobrą opiekę? Ludzie adoptują dzieci albo z innych względów wychowują nie swoje i jest OK. Z tym biciem jego serduszka to kolejna niskich lotów wrzutka. BTW, w Teksasie przed aborcją matce puszczają smile Między dzieckiem z gwałtu, a dzieckiem ze zdrady jest zasadnicza różnica. W pierwszym przypadku powinno być pełne wsparcie, a w drugim potępienie. Tobie trudno zaakceptować, że na Świecie są porządni ludzie i jak się na nich patrzy to widać kontrast.

Kogo potępienie? Dziecka? A to ze zdrady to niby czemu winne? Jedno i drugie niczemu niewinne, tylko że przymusu urodzenia przez kobietę tego pierwszego mozesz nigdy nie zrozumieć.

60

Odp: Czarny piątek 23.03

Aborcji po ciąży z gwałtu jest jedna, dwie, a czasem zero rocznie w skali całego kraju, więc wiadomo, że nie o to chodzi. Najpierw o dzieci z zespołem Downa, a później o aborcje na życzenie. Można grzać emocje gwałtami i zagrożeniem życia czy zdrowia matki albo dziećmi, które umrą w ciągu niecałej doby od narodzin, ale powiedzmy szczerze, że to nie o nie cała awantura.

Nobody Is Born Gay - GOD

61

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

I dlatego jestem za pozostawieniem prawa do wyboru, a nie stawiania pod ścianą określonych wartości.

Rzecz w tym, że wybór jest dokonywany z okolicznościach, które nie są naturalne. Ograniczony czas, trauma, czarne scenariusze, wpływ rodziny, jak gwałt to pewnie młoda kobieta - czasem nastolatka. Z perspektywy lat to wydarzenie może być oceniane i odbierane inaczej, a czasu nie da się cofnąć. Chętnie posłuchałbym co mają do powiedzenia te, które skorzystały z przysługującego im prawa, ale nie na gorąco tylko właśnie po latach. To co do mnie dotąd dotarło potwierdza moje przypuszczenia.

Nobody Is Born Gay - GOD

62

Odp: Czarny piątek 23.03
marioosh666 napisał/a:

Aborcji po ciąży z gwałtu jest jedna, dwie, a czasem zero rocznie w skali całego kraju, więc wiadomo, że nie o to chodzi. Najpierw o dzieci z zespołem Downa, a później o aborcje na życzenie. Można grzać emocje gwałtami [...].

W takim razie przydałby Ci się taki solidny dla podgrzania empatii dla kobiety.

63

Odp: Czarny piątek 23.03
marioosh666 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Marioosh, ale ja naprawdę nie wyobrażam sobie sytuacji, w której matka dziecka idzie na aborcję bez konsultacji z jego ojcem. Jeżeli to związek, to nawet w przypadku wpadki, konsultuje się wszystko razem.

Cały czas brak praw, bo on musi liczyć na dobrą wolę, że ona go poinformuje i skonsultuje. Prawnie ma wyłączne prawo głosu. A jak zdecyduje urodzić to on musi łożyć na utrzymanie w ciąży, a później standardowo na dziecko.

Konserwatyści z reguły są za przywilejami dla kobiet, ale - Litości! - Nie w takiej sprawie pełne ubezwłasnowolnienie.

W wolnych związkach to niech ludzie się bawią jak chcą, ale przynajmniej w małżeństwie to powinno wyglądać inaczej i to nie w ramach dobrej woli, ale formalnie.

Jak facet jest z kobietą w związku, to raczej zauważy, że ona jest w ciąży...
Jak zdecyduje się urodzić to przepraszam, ale jak facet nie potrafi kupić paczki prezerwatyw to dupa, a nie facet.

Nie wyobrażam sobie sytuacji w normalnym związku, gdzie kobieta nie informuje swojego partnera o ciąży. Jak ludzie się nie zabezpieczają to chyba jest to stan, który się bierze pod uwagę.
Jeżeli facet mieszka z kobietą to naprawdę nie trudno nie zauważyć, że w danym miesiącu okresu nie było i chyba coś jest nie teges.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

64

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

Ale to cały czas nie jest odpowiedź na moje, bądź co bądź, proste pytanie. Czy byłbyś w stanie pokochać dziecko Twojej żony, lecz nie Twoje, ale z gwałtu. Bo mnie się wydaje, ze gdyby odpowiedź była taka oczywista, to nie byłoby problemu napisać - tak, byłbym. Czy może jednak uważasz, że nie wiesz jak byś naprawdę zareagował w takiej sytuacji życiowej. I to jest oczywiste. Bo to jest sytuacja ekstremalna. Sytuacja, w której tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć naszych reakcji.
I dlatego jestem za pozostawieniem prawa do wyboru, a nie stawiania pod ścianą określonych wartości. Dla Ciebie odpowiedź nie jest prosta, nawet teoretycznie i wymigujesz się odsyłając mnie do tych którzy przećwiczyli w praktyce, A co dopiero ma powiedzieć kobieta.
Bo ja nie wiem czy chciałabym takie dziecko. I teraz niech mi ktoś napisze, że nie mam do tego prawa. Niby dlaczego?

Jak wrócisz na poprzednią stronę, to znajdziesz mojego posta, gdzie napisałem, że nie jestem za zaostrzeniem obecnego prawa właśnie dlatego, że trzy obecnie dopuszczalne powody do aborcji wiążą się z trudnymi dylematami. Obiektywnie może mi się to nie podobać jako czyn ale dopuszczam do siebie fakt, że są to bardzo trudne sytuacje. Te trzy więc jakby co, to z mojego punktu widzenia inne nie. Tam stoję po stronie okropnych starych dziadyg i moherowych babci lol

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

65 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-03-25 20:40:39)

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

Mężczyźni w sprawie prawa kobiety do aborcji w ogóle nie powinni mieć prawa głosu.

W takim przypadku gdy mężczyzna nie chce dziecka, nie mógłby wypowiadać się na temat aborcji, a dziecko jednak z woli matki się urodzi, powinien być zwolniony w obowiązku alimentacyjnego?
Znam wielu mężczyzn, którzy o macierzyństwie wiedzą całkiem sporo, o rozwoju człowieka również. Jest wielu męskich specjalistów, którzy o ciąży i rozwoju biologicznym człowieka wiedzą więcej, niż niektóre nawet matki. Seks to nie tylko przyjemność, ale też i czasami dalsze konsekwencję, z którymi nieraz trzeba odpowiedzialnie się zmierzyć.
Dopóki dana kobieta będzie żyła w społeczeństwie, korzystała z jego dobrodziejstw oraz dopóki owe społeczeństwo będzie chroniło człowieka od pewnego momentu rozwoju, mężczyźni również będą mieli prawo głosu w tej sprawie. Co więcej, tej samej wagi. Prawo dotyczące aborcji ma za zadanie chronić dziecko, jak i kobietę.
Natomiast same tego typu stwierdzenia są nieuzasadnione, bo można w sumie każdemu w każdej sprawie, która go nie dotyczy bezpośrednio zamknąć usta. Świat, ani społeczeństwo tak nie funkcjonuję.

SonyXperia napisał/a:

Nie są i nie będą w stanie w pełni zrozumieć czym jest macierzyństwo, tym samy czym jest 'niechciane' macierzyństwo.

Kobiety, które dzieci nie miały czy nie chcą mieć, również nie powinny mieć prawa głosu? Każde zrozumienie drugiego człowieka oparte jest na pewnym wyobrażeniu co myśli, czuję itd. Nigdy nikt nie będzie w stanie zrozumieć w pełni nikogo.

SonyXperia napisał/a:

Ciąża nie oddziaływuje na ich organizm oraz psychikę w takim stopniu jak jest to związane z kobietą.

To oczywiste. Wpływ na psychikę mężczyzny oraz jego organizm jest inny. Co więcej na każdą kobietę ma inny wpływ.

_v_ napisał/a:

może myśleć glowa a nie główką smile
i stosować gumki - sa tanie i ogolnodostepne
przeciez nie ma obowiązku seksu bez gumki

a jak jest polglowkiem, to niech placi przez następne 26 lat wink

Niestety, w niektórych związkach zdarzają się ludzie, którzy ufają drugiej stronie.  wink Raczej w normalnych związkach nie widzi się w każdym partnerze oszusta.
Prezerwatywa to tylko jeden z wielu środków antykoncepcyjnych. Tabletka zwykle wystarczy. Niektórym parom lepiej kochać się bez gumek i bez skarpet wink

No fakt jakby był mądry to by pilnował by jego druga połówka łykała tabletki, jeszcze pomógł lekarzowi dla pewności założyć spiralę. Sam by nigdy nie ściągał gumki i dla pewności poddał się wazektomii. Nie zapominając o prowadzeniu kalendarza płodności.

66

Odp: Czarny piątek 23.03

no ale kto im kaze ufac?
bo nie rozumiem...

nie chcesz dziecka - zabezpieczasz się
nie wazne, czy masz cipke czy penisa

67 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-03-25 20:42:05)

Odp: Czarny piątek 23.03
_v_ napisał/a:

no ale kto im kaze ufac?
bo nie rozumiem...

nie chcesz dziecka - zabezpieczasz się
nie wazne, czy masz cipke czy penisa

Tabletka jest wystarczającym zabezpieczeniem. Nie zawsze można w związku przewidzieć, że ktoś chce drugą osobę złapać na dzieciaka.
Związki zwykle opierają się na zaufaniu do drugiego człowieka.

68 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-25 20:45:29)

Odp: Czarny piątek 23.03
Miłycham napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Mężczyźni w sprawie prawa kobiety do aborcji w ogóle nie powinni mieć prawa głosu.

W takim przypadku gdy mężczyzna nie chce dziecka, nie mógłby wypowiadać się na temat aborcji, a dziecko jednak z woli matki się urodzi, powinien być zwolniony w obowiązku alimentacyjnego?
Znam wielu mężczyzn, którzy o macierzyństwie wiedzą całkiem sporo, o rozwoju człowieka również. Jest wielu męskich specjalistów, którzy o ciąży i rozwoju biologicznego człowieka wiedzą więcej, niż niektóre matki.
Dopóki dana kobieta będzie żyła w społeczeństwie, korzystała z jego dobrodziejstw oraz dopóki owe społeczeństwo będzie chroniło człowieka od pewnego momentu rozwoju, mężczyźni również będą mieli prawo głosu w tej sprawie. Co więcej, tej samej wagi. Prawo dotyczące aborcji ma za zadanie chronić dziecko, jak i kobietę.
Natomiast same tego typu stwierdzenia są nieuzasadnione, bo można w sumie każdemu w każdej sprawie, która go nie dotyczy bezpośrednio zamknąć usta. Świat, ani społeczeństwo tak nie funkcjonuję.

SonyXperia napisał/a:

Nie są i nie będą w stanie w pełni zrozumieć czym jest macierzyństwo, tym samy czym jest 'niechciane' macierzyństwo.

Kobiety, które dzieci nie miały czy nie chcą mieć również nie powinny mieć prawa głosu? Każde zrozumienie drugiego człowieka oparte jest na pewnym wyobrażeniu co myśli, czuję itd. Nigdy nikt nie będzie w stanie zrozumieć w pełni nikogo.

Zasadniczo trafne spostrzeżenie, z wyjątkiem odniesienia do tego czym jest ojcostwo a czym macierzyństwo. A, że nie jest tym samym, więc specyfikę bycia kobietą zrozumie tylko kobieta. I właśnie dlatego niektóre kobiety na macierzyństwo się nie decydują, bo nie chcą chodzić w ciąży, przechodzić przez poród, ponosić konsekwencji narodziń dziecka. To kobietę w tym zakresie obarcza zbyt wiele. To kobieta musi znosić określony stan i jego skutki. W tym kontekscie nie ma znaczenia czy kobieta ma dzieci, czy ich nie ma.

69

Odp: Czarny piątek 23.03
Miłycham napisał/a:
_v_ napisał/a:

no ale kto im kaze ufac?
bo nie rozumiem...

nie chcesz dziecka - zabezpieczasz się
nie wazne, czy masz cipke czy penisa

Tabletka jest wystarczającym zabezpieczeniem. Nie zawsze można w związku przewidzieć, że ktoś chce drugą osobę złapać na dzieciaka.
Związki zwykle opierają się na zaufaniu do drugiego człowieka.

Nie chcesz dziecka = nawet przy zapewnieniu o tabletkach zakładasz gumki.
Nie chcesz dziecka = pamiętaj o własnym zabezpieczeniu zamiast przerzucać odpowiedzialność na drugą stronę.

Wystarczą problemy z trawieniem i tabletka nie wchłania się tak, jak powinna.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

70

Odp: Czarny piątek 23.03
Lady Loka napisał/a:
Miłycham napisał/a:
_v_ napisał/a:

no ale kto im kaze ufac?
bo nie rozumiem...

nie chcesz dziecka - zabezpieczasz się
nie wazne, czy masz cipke czy penisa

Tabletka jest wystarczającym zabezpieczeniem. Nie zawsze można w związku przewidzieć, że ktoś chce drugą osobę złapać na dzieciaka.
Związki zwykle opierają się na zaufaniu do drugiego człowieka.

Nie chcesz dziecka = nawet przy zapewnieniu o tabletkach zakładasz gumki.
Nie chcesz dziecka = pamiętaj o własnym zabezpieczeniu zamiast przerzucać odpowiedzialność na drugą stronę.

Wystarczą problemy z trawieniem i tabletka nie wchłania się tak, jak powinna.


ja nie wiem...

mężczyzni naprawdę są tacy ograniczeni, ze tego nie łapią?
qrcze, a chcą rządzić swiatem big_smile

71

Odp: Czarny piątek 23.03

Jęczą i jęczą, że kobiety ich wrabiają w dzieci i potem muszą płacić alimenty.
Ale nikt nie bierze pod uwagę tego, że jak wpadną, a facet pójdzie płakać, że musi płacić, to kobieta zostaje z opieką i wychowywaniem tego dziecka. Naprawdę krzywda w tym kontekście te kilka stów alimentów. Zwłaszcza, że często ta kwota zasądzona to kropla w morzu potrzeb dziecka.

Jak się nie chce dzieci, to się trzeba zabezpieczać albo nie uprawiać seksu.
A jak się taki pan spotka z panią, która jest całkiem przeciwna aborcji, to jakaś żelazna antykoncepcja, żeby przypadkiem nie wpaść i już.
Która kobieta wiedząc, że facet dziecka nie chce, będzie robić kontrolowaną wpadkę? A jak panowie z kobietami z takim podejściem się spotykają, to tylko i wyłącznie Wasza wina.

Raz spotkałam faceta, który rzucił mi tekstem "przecież zdążę wyjąć". Nawet nie zdążył włożyć, tak szybko wymiksowałam się z układu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

72 Ostatnio edytowany przez marioosh666 (2018-03-25 21:06:11)

Odp: Czarny piątek 23.03
Lady Loka napisał/a:

Jak facet jest z kobietą w związku, to raczej zauważy, że ona jest w ciąży...

Nie na każdym etapie. Związki są różne. Może pracować za granicą, a w domu bywać od czasu do czasu.

Lady Loka napisał/a:

Jak zdecyduje się urodzić to przepraszam, ale jak facet nie potrafi kupić paczki prezerwatyw to dupa, a nie facet.

Prezerwatywy pękają od czasu do czasu.

Lady Loka napisał/a:

Nie wyobrażam sobie sytuacji w normalnym związku, gdzie kobieta nie informuje swojego partnera o ciąży.

Takie sytuacje się zdarzają np.: trudny okres w związku, rozstanie, inne priorytety itp.

Lady Loka napisał/a:

Jak ludzie się nie zabezpieczają to chyba jest to stan, który się bierze pod uwagę.

Skoro niechciana ciąża wynika tylko z braku zabezpieczenia to w jakim celu aborcje na życzenie?

Lady Loka napisał/a:

Jeżeli facet mieszka z kobietą to naprawdę nie trudno nie zauważyć, że w danym miesiącu okresu nie było i chyba coś jest nie teges.

Myślisz, że każdy aż tak tym żyje? Częstotliwość uprawiania seksu jest różna, są wyjazdy, dużo pracy i naprawdę można nie zauważyć. Nie wszystkie związku działają tak jak piszesz.

_v_ napisał/a:

mężczyzni naprawdę są tacy ograniczeni, ze tego nie łapią?
qrcze, a chcą rządzić swiatem big_smile

Jak na razie rządzą prawie wszystkimi organizacjami feministycznymi wink

Lady Loka napisał/a:

Która kobieta wiedząc, że facet dziecka nie chce, będzie robić kontrolowaną wpadkę? A jak panowie z kobietami z takim podejściem się spotykają, to tylko i wyłącznie Wasza wina.

Znów to robisz... Nawet na tym forum był temat, że ktoś został dawcą spermy bez swojej wiedzy i zgody. Niektórym się wydaje, że jak ktoś jest dobrym człowiekiem, ma kasę, może momentami trochę naiwny to będzie idealnym kandydatem na ojca.

Nobody Is Born Gay - GOD

73

Odp: Czarny piątek 23.03
Lady Loka napisał/a:

Jęczą i jęczą, że kobiety ich wrabiają w dzieci i potem muszą płacić alimenty.
Ale nikt nie bierze pod uwagę tego, że jak wpadną, a facet pójdzie płakać, że musi płacić, to kobieta zostaje z opieką i wychowywaniem tego dziecka. Naprawdę krzywda w tym kontekście te kilka stów alimentów. Zwłaszcza, że często ta kwota zasądzona to kropla w morzu potrzeb dziecka.

Jak się nie chce dzieci, to się trzeba zabezpieczać albo nie uprawiać seksu.
A jak się taki pan spotka z panią, która jest całkiem przeciwna aborcji, to jakaś żelazna antykoncepcja, żeby przypadkiem nie wpaść i już.
Która kobieta wiedząc, że facet dziecka nie chce, będzie robić kontrolowaną wpadkę? A jak panowie z kobietami z takim podejściem się spotykają, to tylko i wyłącznie Wasza wina.

Raz spotkałam faceta, który rzucił mi tekstem "przecież zdążę wyjąć". Nawet nie zdążył włożyć, tak szybko wymiksowałam się z układu.


taaak, też takich spotykalam
i fakt, nie zdazyli nawet wlozyc smile

74 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-03-25 21:07:09)

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:
Miłycham napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Mężczyźni w sprawie prawa kobiety do aborcji w ogóle nie powinni mieć prawa głosu.

W takim przypadku gdy mężczyzna nie chce dziecka, nie mógłby wypowiadać się na temat aborcji, a dziecko jednak z woli matki się urodzi, powinien być zwolniony w obowiązku alimentacyjnego?
Znam wielu mężczyzn, którzy o macierzyństwie wiedzą całkiem sporo, o rozwoju człowieka również. Jest wielu męskich specjalistów, którzy o ciąży i rozwoju biologicznego człowieka wiedzą więcej, niż niektóre matki.
Dopóki dana kobieta będzie żyła w społeczeństwie, korzystała z jego dobrodziejstw oraz dopóki owe społeczeństwo będzie chroniło człowieka od pewnego momentu rozwoju, mężczyźni również będą mieli prawo głosu w tej sprawie. Co więcej, tej samej wagi. Prawo dotyczące aborcji ma za zadanie chronić dziecko, jak i kobietę.
Natomiast same tego typu stwierdzenia są nieuzasadnione, bo można w sumie każdemu w każdej sprawie, która go nie dotyczy bezpośrednio zamknąć usta. Świat, ani społeczeństwo tak nie funkcjonuję.

SonyXperia napisał/a:

Nie są i nie będą w stanie w pełni zrozumieć czym jest macierzyństwo, tym samy czym jest 'niechciane' macierzyństwo.

Kobiety, które dzieci nie miały czy nie chcą mieć również nie powinny mieć prawa głosu? Każde zrozumienie drugiego człowieka oparte jest na pewnym wyobrażeniu co myśli, czuję itd. Nigdy nikt nie będzie w stanie zrozumieć w pełni nikogo.

Zasadniczo trafne spostrzeżenie, z wyjątkiem odniesienia do tego czym jest ojcostwo a czym macierzyństwo. A, że nie jest tym samym, więc specyfikę bycia kobietą zrozumie tylko kobieta. I właśnie dlatego niektóre kobiety na macierzyństwo się nie decydują, bo nie chcą chodzić w ciąży, przechodzić przez poród, ponosić konsekwencji narodziń dziecka. To kobietę w tym zakresie obarcza zbyt wiele. To kobieta musi znosić określony stan i jego skutki.

Ojcostwo ojcostwem. Chodzi o wiedzę na temat macierzyństwa, posiadaną przez danego mężczyznę. To nie żadna czarna magia. Co do odczuć to żadna kobieta, nie musi mieć tych samych odczuć. Nie przyrównasz wspomnień z wojny, pracy i nieudanej miłości. A każde wydarzenie może wiązać się z równie silnym stresem. Co więcej u każdego osobnika przeżyte w całkowicie odrębny sposób. Każda kobieta, jak i mężczyzna, mimo istotnych różnic, mogą równie silnie przechodzić stres związany z przyszłym potomkiem. Konsekwencję narodzin dziecka ponoszą obie strony. Zmiany hormonalne zachodzą u obu rodziców, zmiany psychiczne oraz stres wiąże obie osoby, na cały czas przed porodem oraz po. Płeć to tylko jeden stopień zrozumienia.
Oczywiście, że ciąża i poród to nie wczasy. Ale życie nie jest łatwe. A te dwie rzeczy, mają istotne funkcję w biologii i nie traktujmy tego jako kary.
Posługiwanie się hiperbolami czy skrajnymi przykładami, nie jest rzeczą, która rozwiąże problem w jakikolwiek sposób.

Lady Loka napisał/a:
Miłycham napisał/a:
_v_ napisał/a:

no ale kto im kaze ufac?
bo nie rozumiem...

nie chcesz dziecka - zabezpieczasz się
nie wazne, czy masz cipke czy penisa

Tabletka jest wystarczającym zabezpieczeniem. Nie zawsze można w związku przewidzieć, że ktoś chce drugą osobę złapać na dzieciaka.
Związki zwykle opierają się na zaufaniu do drugiego człowieka.

Nie chcesz dziecka = nawet przy zapewnieniu o tabletkach zakładasz gumki.
Nie chcesz dziecka = pamiętaj o własnym zabezpieczeniu zamiast przerzucać odpowiedzialność na drugą stronę.

Wystarczą problemy z trawieniem i tabletka nie wchłania się tak, jak powinna.

Związki powinny opierać się na zaufaniu, a nie na ufam, ale sprawdzam. Co innego przypadkowy seks. Co do wchłaniania i hormonów metabolicznych to mój konik wink

75 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-03-25 21:17:58)

Odp: Czarny piątek 23.03

No ja z moim facetem lecę na gumkach. Jak pęknie to się zorientujemy i popędzimy po receptę na tabletkę po. Jesteśmy tego świadomi.

Nie wyobrażam sobie w normalnym, zdrowym związku nie informować partnera o ciąży.

I nic znowu nie robię, Mariosh za dużo sam do moich wypowiedzi dopisujesz.
Uważam, że jak ktoś spotyka się z kobietą, która na siłę chce zostać matką i udaje, że bierze tabletki, albo coś w tym stylu, to sam jest sobie winien, bo prawdopodobnie przegapił po drodze milion sygnałów ostrzegawczych.

Miłycham - no tutaj się z Tobą zgadzam. Ale w stałym związku (zdrowym!) decyzję o sposobie antykoncepcji podejmuje się razem.

Again - kiedyś facet próbował mi wkręcać, że chcę go wrobić w ciążę. Zaczęłam brać tabletki, bo jęczał, jak bardzo nie lubi gumek. A jak zaczęłam brać tabletki to rzucał mi tekstami, że za rok już będę matką, po czym twierdził, że wcale nie wie czy ja te tabletki biorę naprawdę. Takie rozdwojenie czy coś.
Dla mnie osobiście żadnym problemem nie byłoby, żeby facet mi pilnował i przypominał o braniu tabletek, bo ja muszę sobie często przypominać, że muszę jeszcze wziąć wieczorem jedną tabletkę.
Jednocześnie wkurza mnie ciągłe przerzucanie obowiązku antykoncepcji na kobietę i parcie facetów na to, że oni nie chcą w gumkach, bo gumki są be.

Dla mnie też są be. Nie lubię, zabijają spontan, ale dopóki nie urodzę 3 dzieci i nie podwiążę jajowodów na życzenie, jestem zmuszona do jakiejś formy antykoncepcji.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

76 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-03-25 21:19:24)

Odp: Czarny piątek 23.03
Lady Loka napisał/a:

Jęczą i jęczą, że kobiety ich wrabiają w dzieci i potem muszą płacić alimenty.
Ale nikt nie bierze pod uwagę tego, że jak wpadną, a facet pójdzie płakać, że musi płacić, to kobieta zostaje z opieką i wychowywaniem tego dziecka. Naprawdę krzywda w tym kontekście te kilka stów alimentów. Zwłaszcza, że często ta kwota zasądzona to kropla w morzu potrzeb dziecka.

Różne są alimenty, czasami i parę tysięcy. Nieraz to ponad potrzeby dziecka.

Lady Loka napisał/a:

Jak się nie chce dzieci, to się trzeba zabezpieczać albo nie uprawiać seksu.

Można uprawiać seks i nie chcieć dzieci.

Lady Loka napisał/a:

A jak się taki pan spotka z panią, która jest całkiem przeciwna aborcji, to jakaś żelazna antykoncepcja, żeby przypadkiem nie wpaść i już.
Która kobieta wiedząc, że facet dziecka nie chce, będzie robić kontrolowaną wpadkę? A jak panowie z kobietami z takim podejściem się spotykają, to tylko i wyłącznie Wasza wina.

Ludzie są różni. Nie wiem też, do których panów się zwracasz? Ale jeśli tych z opisów to jest to wina kobiety, jeśli świadomie zataja, że jednak tych tabletek nie bierze.

Lady Loka napisał/a:

Raz spotkałam faceta, który rzucił mi tekstem "przecież zdążę wyjąć". Nawet nie zdążył włożyć, tak szybko wymiksowałam się z układu.

Ja spotykam do dzisiaj kobiety, które prowadzą kalendarz. Ale w sumie nic to nie oznacza. Chyba że mowa o konkretnych przypadkach wink Chyba ze ma to być dyskusja w stylu; jestem kobietą, więc popieram kobiety, a Ty mężczyzną więc popierasz mężczyzn. Moja płeć jest lepsza od Twojej. A tak w ogóle to najlepszym zabezpieczeniem jest brak seksu, a masturbacja szkodzi.

_v_ napisał/a:

qrcze, a chcą rządzić swiatem big_smile

Za dużo fantastyki, za mało rozmów z mężczyznami. To nie Gra o Tron.

77 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-25 21:22:09)

Odp: Czarny piątek 23.03
Miłycham napisał/a:


[...]Oczywiście, że ciąża i poród to nie wczasy. Ale życie nie jest łatwe. A te dwie rzeczy, mają istotne funkcję w biologii i nie traktujmy tego jako kary.
Posługiwanie się hiperbolami czy skrajnymi przykładami, nie jest rzeczą, która rozwiąże problem w jakikolwiek sposób.

Nie kara, nie przesada, nie skrajny przykład, to po prostu kobieta jest obciążona konsekwencjami związanymi z rozmnażaniem się , których mężczyzna nigdy nie doświadczy, i może właśnie dlatego nigdy w pełni nie zrozumie podjeścia kobiety do macierzyństwa, mimo najszczerszych intencji. Mężczyzna tak naprawdę nie ponosi żadnych biologicznych konsewkencji związanych z poczęciem dziecka. To na kobietę spada cały ciężar z tym związany, więc kobieta jak najbardziej ma prawo mieć decydujący głos w sprawie własnej ciąży.

78 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-03-25 21:23:45)

Odp: Czarny piątek 23.03

aaa zdążyłam Ci odpisać w poprzednim komentarzu smile

Wiesz, dla mnie kalendarzyk to żadna metoda. Mogę popróbować się bawić jak już będę po ślubie i nie będzie tragedii w razie wpadki. Chociaż nie ufam zupełnie metodom naturalnym.

No i tak, to wina kobiety, jeżeli świadomie zataja, że nie bierze tabletek i w takim przypadku uważam, że jeżeli znała wcześniej stanowisko faceta na ten temat, to facet nie powinien być obciążony alimentami. Natomiast jeżeli to wpadka bo wpadka, bo gumka pękła albo coś, a kobieta światopoglądowo jest przeciwna aborcji, no to po prostu trzeba przyjąć na klatę bycie w tym ułamku procenta, gdzie antykoncepcja zawodzi.

No i jasne, że można uprawiać seks i nie chcieć dzieci wink ale trzeba liczyć się też z tym, że jeżeli antykoncepcja zawiedzie, to może się to skończyć wpadką. Mówi się, że najlepszym sposobem antykoncepcji jest szklanka wody zamiast smile jak ktoś nie dorósł to wzięcia odpowiedzialności za ewentualną wpadkę (nie z winy kobiety), to nie powinien uprawiać seksu. To samo tyczy się wszystkich kobiet, które przeżywają w dziale o ciąży, że jeszcze nie są gotowe, a on tylko raz włożył bez gumki i one nie wiedzą co robić.

I nie wychodzę z założenia, że będąc kobietą muszę bronić tylko kobiet big_smile

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

79

Odp: Czarny piątek 23.03

Poważnie??? Ciążę widać od pierwszego tygodnia??? Rozczaruję co poniektórych. Można w ciąży być z dwa miesiące i praktycznie nic na zewnątrz nie widać. Nie każda rzyga co rano, nie każda ma nieziemską huśtawkę nastrojów, a są też kobiety z bardzo nieregularnymi miesiączkami (ja np gdy jestem mega zestresowana mogę nie mieć okresu przez miesiąc czy dwa). Usunięcie ciąży bez wiedzy partnera to pikuś. Naprawdę większość facetów nie duma nad cyklami żony.

Nie piszę, że to jest moralna sytuacja, bo nie jest. O takich kwestiach powinno się ojca dziecka informować. Ale fakt jest taki, że się da.

80

Odp: Czarny piątek 23.03

A czy ja powiedziałam, żeod pierwszego tygodnia? Nie. Więc proszę nie wymyślać.

Jak komuś zanika okres na dwa miesiące to jest to wskazanie do wizyty u ginekologa. A przeciętnie rozgarnięty facet ogarnie w ciągu 2 miesięcy, że może by tak z własną kobietą porozmawiać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

81 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-03-26 01:13:40)

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

Nie kara, nie przesada, nie skrajny przykład, to po prostu kobieta jest obciążona konsekwencjami związanymi z rozmnażaniem się , których mężczyzna nigdy nie doświadczy,

To tyczy się obu stron. Mężczyzna również doświadczy w tej sytuacji rzeczy, których kobieta nie. To takie masło maślane.

SonyXperia napisał/a:

Mężczyzna tak naprawdę nie ponosi żadnych biologicznych konsewkencji związanych z poczęciem dziecka.

Doświadcza nawet i zmian hormonalnych. Poza tym również ponosi wiele innych.

SonyXperia napisał/a:

To na kobietę spada cały ciężar z tym związany, więc kobieta jak najbardziej ma prawo mieć decydujący głos w sprawie własnej ciąży.

Nieprawda. Oboje ponoszą ciężar i konsekwencję wychowania. Oboje przeżywają ciążę, oboje przechodzą wtedy trudny okres itd. O oczywistych rzeczach, kto rodzi ect. nie będziemy chyba rozmawiać? wink Dopóki z konsekwencjami muszą żyć oboje, dopóty oboje powinni mieć głos. Natomiast jeśli kobieta z mężczyzną, nie umie się zabezpieczać, ani w odpowiednim momencie kobieta sięgnąć np. po tabletki "po". Jeśli u człowieka dojdzie do pewnego stopnia rozwoju to jej czy ich decyzję, nie są już wyłącznie jej/ich decyzjami i wkracza społeczeństwo czyt. państwo. Ponieważ nie decyduje już wyłącznie o sobie, a o losie istoty żyjącej i czującej. A tak ukształtowała się kultura prawna, że w pewnym momencie zaczęliśmy chronić dzieciaki, niemowlaki czy zwierzęta. I prawdopodobnie ochronę tę będziemy rozszerzać, bo możemy, bo nas stać, bo wiele rzeczy się dowiadujemy. O emocjach nienarodzonych dzieci, kiedy zaczynają rozpoznawać język, o inteligencji zwierząt, świadomości ludzi, którzy uważani byli za "warzywa".
Może i doczekamy czasów, że matki zaczną spotykać się z ojcami.

Lady Loka napisał/a:

aaa zdążyłam Ci odpisać w poprzednim komentarzu smile

Wiesz, dla mnie kalendarzyk to żadna metoda. Mogę popróbować się bawić jak już będę po ślubie i nie będzie tragedii w razie wpadki. Chociaż nie ufam zupełnie metodom naturalnym.

Oczywiście, że żadna. To odpowiedź na temat chłopa co chciał zabezpieczać się przez wyciąganie. Chciałem tylko coś przedstawić. Ufam jedynie pocałunkom big_smile

Lady Loka napisał/a:

No i tak, to wina kobiety, jeżeli świadomie zataja, że nie bierze tabletek i w takim przypadku uważam, że jeżeli znała wcześniej stanowisko faceta na ten temat, to facet nie powinien być obciążony alimentami. Natomiast jeżeli to wpadka bo wpadka, bo gumka pękła albo coś, a kobieta światopoglądowo jest przeciwna aborcji, no to po prostu trzeba przyjąć na klatę bycie w tym ułamku procenta, gdzie antykoncepcja zawodzi.

Życie łatwe nie jest smile

Lady Loka napisał/a:

No i jasne, że można uprawiać seks i nie chcieć dzieci wink ale trzeba liczyć się też z tym, że jeżeli antykoncepcja zawiedzie, to może się to skończyć wpadką. Mówi się, że najlepszym sposobem antykoncepcji jest szklanka wody zamiast smile jak ktoś nie dorósł to wzięcia odpowiedzialności za ewentualną wpadkę (nie z winy kobiety), to nie powinien uprawiać seksu. To samo tyczy się wszystkich kobiet, które przeżywają w dziale o ciąży, że jeszcze nie są gotowe, a on tylko raz włożył bez gumki i one nie wiedzą co robić.

I nie wychodzę z założenia, że będąc kobietą muszę bronić tylko kobiet big_smile

To są bardzo piękne słowa, że jeśli się nie dorosło to nie powinno się uprawiać seksu. I popieram, ale też mam świadomość, że tak pięknie nie jest. Życie pokazuje, że biologia się nie patyczkuję, a pociąg seksualny, pożądanie to jedna z najsilniejszych emocji. No i tak do końca, nie wszystkie decyzję podejmujemy świadomie, nie każde racjonalnie, nie każde w oderwaniu od innych. Wielu się zdarzyło nie zabezpieczać z parterami, z którymi nie mają już kontaktu i na szczęście i dzieci. smile

Z tym ostatnim zdaniem to mam nadzieję, bo ja też się nie upieram. To też tylko taki przykład, odnoszący się bardziej do tego co można pooglądać obecnie np. w TV. smile

82

Odp: Czarny piątek 23.03
opolanka1982 napisał/a:

Bardzo żałuję że nie mogłam pojechać do Warszawy,wziąć udzialu w proteście kobiet przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. Jestem przeciwna ustawie jako takiej,popieram wolny wybór kobiet,w zgodzie z własnym sumieniem.

A Wy dziewczyny? Co o tym sądzicie? Uważacie że rząd ma rację chcąc w tensposób zaostrzyć prawo? Czy jesteście przeciwne?

Szczerze mówiąc to nie wierzę w zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce. Ja już nawet nie mam ochoty odwoływać się do stwierdzeń, że państwo jest wspólne i w kwestiach moralnych powinno szukać środka. Myślę, że statystki są nieubłagane i nawet elektorat pisu w większości nie popiera tych zaostrzeń, więc nie będą sobie strzelać w kolano. Z wyrachowania.

83 Ostatnio edytowany przez Snake (2018-03-26 08:33:03)

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

Nie kara, nie przesada, nie skrajny przykład, to po prostu kobieta jest obciążona konsekwencjami związanymi z rozmnażaniem się , których mężczyzna nigdy nie doświadczy, i może właśnie dlatego nigdy w pełni nie zrozumie podjeścia kobiety do macierzyństwa, mimo najszczerszych intencji. Mężczyzna tak naprawdę nie ponosi żadnych biologicznych konsewkencji związanych z poczęciem dziecka. To na kobietę spada cały ciężar z tym związany, więc kobieta jak najbardziej ma prawo mieć decydujący głos w sprawie własnej ciąży.

Zaręczam ci, że większość facetów z ulgą przyznałaby kobietom pełne i wyłączne prawa decydowania o ciążach, gdyby tylko wiązało się to z przeniesieniem na kobiety wyłącznej odpowiedzialności za konsekwencje decyzji o urodzeniu lub nie dziecka. Czyli moja macica - moje dziecko - moja odpowiedzialność. Partycypowanie faceta w wychowaniu dziecka i kosztach jego utrzymania na zasadzie całkowitej dobrowolności. Facet chce utrzymywać dziecko, to ma prawo w tych kosztach partycypować, a nie obowiązek jak teraz.
Kobiety żądają wyłącznego prawa do decydowania o tym czy urodzą dziecko. A w sytuacji, gdy to kobieta chce urodzić, a facet nie chce dziecka mają tylko głupawe argumenty "było sobie fiutka zawiązać na supełek". Na taki poziom argumentów zawsze jest tylko jedna odpowiedź - było dziurki nie udostępniać wink

summerka88 napisał/a:

Szczerze mówiąc to nie wierzę w zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce. Ja już nawet nie mam ochoty odwoływać się do stwierdzeń, że państwo jest wspólne i w kwestiach moralnych powinno szukać środka. Myślę, że statystki są nieubłagane i nawet elektorat pisu w większości nie popiera tych zaostrzeń, więc nie będą sobie strzelać w kolano. Z wyrachowania.

Bo nie będzie lub nieprędko. Pisowcy, to pragmatycy władzy. Temat aborcyjny jest im średnio na rękę, bo dobrze wiedzą, że koncentruje ich przeciwników wobec nośnych haseł. Z drugiej strony muszą robić ukłony wobec części swojego elektoratu więc sytuacja niewygodna. Stąd najlepiej sprawę odesłać do TK ha, ha.

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

84

Odp: Czarny piątek 23.03

@Snake, jeszcze jest taka sprawa, że zgodnie z prawem trzeba płacić już w ciąży. Nie wiem jak to rozwiązują w przypadku wolnych związków, bo ojciec zawsze domniemany, ale przepis obowiązuje. Ustalenie ojcostwa w ciąży jest ryzykowne.

Nobody Is Born Gay - GOD

85 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-26 09:11:46)

Odp: Czarny piątek 23.03
Snake napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Nie kara, nie przesada, nie skrajny przykład, to po prostu kobieta jest obciążona konsekwencjami związanymi z rozmnażaniem się , których mężczyzna nigdy nie doświadczy, i może właśnie dlatego nigdy w pełni nie zrozumie podjeścia kobiety do macierzyństwa, mimo najszczerszych intencji. Mężczyzna tak naprawdę nie ponosi żadnych biologicznych konsewkencji związanych z poczęciem dziecka. To na kobietę spada cały ciężar z tym związany, więc kobieta jak najbardziej ma prawo mieć decydujący głos w sprawie własnej ciąży.

Zaręczam ci, że większość facetów z ulgą przyznałaby kobietom pełne i wyłączne prawa decydowania o ciążach, gdyby tylko wiązało się to z przeniesieniem na kobiety wyłącznej odpowiedzialności za konsekwencje decyzji o urodzeniu lub nie dziecka. Czyli moja macica - moje dziecko - moja odpowiedzialność. Partycypowanie faceta w wychowaniu dziecka i kosztach jego utrzymania na zasadzie całkowitej dobrowolności. Facet chce utrzymywać dziecko, to ma prawo w tych kosztach partycypować, a nie obowiązek jak teraz.
Kobiety żądają wyłącznego prawa do decydowania o tym czy urodzą dziecko. A w sytuacji, gdy to kobieta chce urodzić, a facet nie chce dziecka mają tylko głupawe argumenty "było sobie fiutka zawiązać na supełek". Na taki poziom argumentów zawsze jest tylko jedna odpowiedź - było dziurki nie udostępniać wink

Ależ kobiety mają pełne i wyłączne prawo decydowania o własnej ciąży, z najbardziej egoistycznym na czele - może nie poinformować meżczyzny o ciązy i ją usunąć. Pytanie jest o to, dlaczego w XXI wieku ma to robić w warunkach pratyzanckich, wyjeżdzać gdzieś za granicę lub być zmuszana do rodzenia dzieci chorych, pozbawiana możliwości badań prenatalnych. Partycypowanie mężczyzny w wychowaniu dziecka jest niczym porównaniu z tym jak ciąża obciąża kobietę - ciąża, poród, połóg, uwiązanie przy dziecku (np. karmienie piersią). Mężczyzna nie partycypuje także we wszelkich możliwych komplikacjach zdrowotnych kobiety zwiazanych z ciążą. Dlatego kobieta powinna rodzić, wtedy kiedy chce rodzić i tylko w tych okolicznościach, w których chce mieć dziecko.

I nie Snake, to nie są głupawe argumenty o wiązaniu sobie fiutka. Mężczyźni przyzwyczajeni są do wyjątkowej wygody w kwestii antykoncepcji. Przyjąło się, że to kobieta dba szczególnie o tę kwestią, bo to własnie ona ponosi te najbardziej odczuwalne konsekwencje. A jeśli nie zadbała to jest sama sobie winna, a mężczyzna pokrzywdzony. Niestety to tak nie działa. Chcesz bzykać, to też pomyśl o konsekwencjach w postaci alimentów i używaj prezerwatyw i licz się z tym, że możesz mieć pecha. To się nazywa odpowiedzialność. tongue

86 Ostatnio edytowany przez polis (2018-03-26 09:17:27)

Odp: Czarny piątek 23.03

Ahahahaha widziałyście Cie?
Nagły zwrot w „Wiadomościach”. TVP popiera tzw. kompromis aborcyjny i zaniża liczbę zwolenników zaostrzenia ustawy, cytując z błędem OKO.press
...

Jak rozumiemy, TVP uznała, że na 26 proc. wyborców PiS, którzy chcą złagodzić zakazy w ustawie antyaborcyjnej, trzeba uważać. Na końcu materiału okazuje się bowiem, że zwolennicy liberalizacji to po prostu osoby „opowiadające się za szerszą niż dziś możliwością usuwania ciąży”. A nie mordercy.

Co ciekawe, tym razem „Wiadomości” prowadził ten sam co w piątek (sprawdziliśmy!) Michał Adamczyk, a autorem materiału był Marcin Szypszak – czyli autor materiału z piątku, o „zabijaniu nienarodzonych”.

Doświadcza nawet i zmian hormonalnych. Poza tym również ponosi wiele innych.

To interesujące co mówisz. Są jakieś badania na ten temat? Z czystej ciekawości pytam.

87 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-03-26 09:52:09)

Odp: Czarny piątek 23.03
summerka88 napisał/a:
opolanka1982 napisał/a:

Bardzo żałuję że nie mogłam pojechać do Warszawy,wziąć udzialu w proteście kobiet przeciwko zaostrzeniu ustawy aborcyjnej. Jestem przeciwna ustawie jako takiej,popieram wolny wybór kobiet,w zgodzie z własnym sumieniem.

A Wy dziewczyny? Co o tym sądzicie? Uważacie że rząd ma rację chcąc w tensposób zaostrzyć prawo? Czy jesteście przeciwne?

Szczerze mówiąc to nie wierzę w zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce. Ja już nawet nie mam ochoty odwoływać się do stwierdzeń, że państwo jest wspólne i w kwestiach moralnych powinno szukać środka. Myślę, że statystki są nieubłagane i nawet elektorat pisu w większości nie popiera tych zaostrzeń, więc nie będą sobie strzelać w kolano. Z wyrachowania.

Też tak myślę. Ustawa ma też wiele ograniczeń dla lekarzy i samego leczenia.

polis napisał/a:

Doświadcza nawet i zmian hormonalnych. Poza tym również ponosi wiele innych.

To interesujące co mówisz. Są jakieś badania na ten temat? Z czystej ciekawości pytam.

Pewnie, to nic nowego. Zmiany dotykają testosteronu, estradiolu, kortyzolu oraz progesteronu.

88

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

Ależ kobiety mają pełne i wyłączne prawo decydowania o własnej ciąży, z najbardziej egoistycznym na czele - może nie poinformować meżczyzny o ciązy i ją usunąć. Pytanie jest o to, dlaczego w XXI wieku ma to robić w warunkach pratyzanckich, wyjeżdzać gdzieś za granicę lub być zmuszana do rodzenia dzieci chorych, pozbawiana możliwości badań prenatalnych. Partycypowanie mężczyzny w wychowaniu dziecka jest niczym porównaniu z tym jak ciąża obciąża kobietę - ciąża, poród, połóg, uwiązanie przy dziecku (np. karmienie piersią). Mężczyzna nie partycypuje także we wszelkich możliwych komplikacjach zdrowotnych kobiety zwiazanych z ciążą. Dlatego kobieta powinna rodzić, wtedy kiedy chce rodzić i tylko w tych okolicznościach, w których chce mieć dziecko.

Zgadzam się. Kobiety decydujcie za siebie. My faceci chcemy równoważnie decydować za siebie. Jak już nam łaskawie powiecie, że jesteście w ciąży i łaskawie podejmujecie suwerenną decyzję o urodzeniu dziecka, to wtedy my faceci będziemy suwerennie decydować czy nam się chce dokładać do tego interesu. Pasi?

SonyXperia napisał/a:

I nie Snake, to nie są głupawe argumenty o wiązaniu sobie fiutka. Mężczyźni przyzwyczajeni są do wyjątkowej wygody w kwestii antykoncepcji. Przyjąło się, że to kobieta dba szczególnie o tę kwestią, bo to własnie ona ponosi te najbardziej odczuwalne konsekwencje. A jeśli nie zadbała to jest sama sobie winna, a mężczyzna pokrzywdzony. Niestety to tak nie działa. Chcesz bzykać, to też pomyśl o konsekwencjach w postaci alimentów i używaj prezerwatyw i licz się z tym, że możesz mieć pecha. To się nazywa odpowiedzialność. tongue

A ile razy widziałaś pod sejmem manifestacje facetów za zniesieniem alimentów?

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

89

Odp: Czarny piątek 23.03
Snake napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

I nie Snake, to nie są głupawe argumenty o wiązaniu sobie fiutka. Mężczyźni przyzwyczajeni są do wyjątkowej wygody w kwestii antykoncepcji. Przyjąło się, że to kobieta dba szczególnie o tę kwestią, bo to własnie ona ponosi te najbardziej odczuwalne konsekwencje. A jeśli nie zadbała to jest sama sobie winna, a mężczyzna pokrzywdzony. Niestety to tak nie działa. Chcesz bzykać, to też pomyśl o konsekwencjach w postaci alimentów i używaj prezerwatyw i licz się z tym, że możesz mieć pecha. To się nazywa odpowiedzialność. tongue

A ile razy widziałaś pod sejmem manifestacje facetów za zniesieniem alimentów?

Ale po co macie manifestować, jak wystarczy, że zwiejecie i nie płacicie, i nie ponosicie z tego tytułu żadnych konsekwencji? big_smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

90 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-26 09:48:11)

Odp: Czarny piątek 23.03
Snake napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Ależ kobiety mają pełne i wyłączne prawo decydowania o własnej ciąży, z najbardziej egoistycznym na czele - może nie poinformować meżczyzny o ciązy i ją usunąć. Pytanie jest o to, dlaczego w XXI wieku ma to robić w warunkach pratyzanckich, wyjeżdzać gdzieś za granicę lub być zmuszana do rodzenia dzieci chorych, pozbawiana możliwości badań prenatalnych. Partycypowanie mężczyzny w wychowaniu dziecka jest niczym porównaniu z tym jak ciąża obciąża kobietę - ciąża, poród, połóg, uwiązanie przy dziecku (np. karmienie piersią). Mężczyzna nie partycypuje także we wszelkich możliwych komplikacjach zdrowotnych kobiety zwiazanych z ciążą. Dlatego kobieta powinna rodzić, wtedy kiedy chce rodzić i tylko w tych okolicznościach, w których chce mieć dziecko.

Zgadzam się. Kobiety decydujcie za siebie. My faceci chcemy równoważnie decydować za siebie. Jak już nam łaskawie powiecie, że jesteście w ciąży i łaskawie podejmujecie suwerenną decyzję o urodzeniu dziecka, to wtedy my faceci będziemy suwerennie decydować czy nam się chce dokładać do tego interesu. Pasi?

Owszem, decyzja jest łaskawie suwerenna np. w przypadku stwardnienia rozsianego. To tylko jeden z przykładów prawa do samodzielnej decyzji o urodzeniu dziecka.

Snake napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

I nie Snake, to nie są głupawe argumenty o wiązaniu sobie fiutka. Mężczyźni przyzwyczajeni są do wyjątkowej wygody w kwestii antykoncepcji. Przyjąło się, że to kobieta dba szczególnie o tę kwestią, bo to własnie ona ponosi te najbardziej odczuwalne konsekwencje. A jeśli nie zadbała to jest sama sobie winna, a mężczyzna pokrzywdzony. Niestety to tak nie działa. Chcesz bzykać, to też pomyśl o konsekwencjach w postaci alimentów i używaj prezerwatyw i licz się z tym, że możesz mieć pecha. To się nazywa odpowiedzialność. tongue

A ile razy widziałaś pod sejmem manifestacje facetów za zniesieniem alimentów?

Teraz mnie ubawiłeś. Po co mają manifestować, kiedy wystarczy ulotnić się w siną dal albo nie wykazywać żadnych dochodów przed komornikiem? big_smile

91

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

Owszem, decyzja jest łaskawie suwerenna np. w przypadku stwardnienia rozsianego. To tylko jeden z przykładów prawa do samodzielnej decyzji o urodzeniu dziecka

Migasz się. Prosta odpowiedź czy facet też ma prawo do suwerennej decyzji o posiadaniu dziecka. Bez argumentów o supełkach i rozkładaniach nóg.

santapietruszka napisał/a:

Ale po co macie manifestować, jak wystarczy, że zwiejecie i nie płacicie, i nie ponosicie z tego tytułu żadnych konsekwencji? big_smile

SonyXperia napisał/a:

Teraz mnie ubawiłeś. Po co mają manifestować, kiedy wystarczy ulotnić się w siną dal albo nie wykazywać żadnych dochodów przed komornikiem? big_smile

Owszem może zwiać do Chile czy gdzieś, gdzie nie ma porozumień międzypaństwowych o pomocy prawnej. Może się ukrywać, może ukrywać swoje dochody. Wiecie ile to kłopotów? Nie dość, że trzeba z normalną skarbówką kombinować, to jeszcze z bachorami. Jak nic temat do poważnych rozruchów...

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

92

Odp: Czarny piątek 23.03
santapietruszka napisał/a:
Snake napisał/a:

A ile razy widziałaś pod sejmem manifestacje facetów za zniesieniem alimentów?

Ale po co macie manifestować, jak wystarczy, że zwiejecie i nie płacicie, i nie ponosicie z tego tytułu żadnych konsekwencji? big_smile

Snake nigdzie nie zwiewał. Jeśli już się wypowiadać to chyba nie personalnie?

93 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-03-26 10:01:31)

Odp: Czarny piątek 23.03
Snake napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Ale po co macie manifestować, jak wystarczy, że zwiejecie i nie płacicie, i nie ponosicie z tego tytułu żadnych konsekwencji? big_smile

SonyXperia napisał/a:

Teraz mnie ubawiłeś. Po co mają manifestować, kiedy wystarczy ulotnić się w siną dal albo nie wykazywać żadnych dochodów przed komornikiem? big_smile

Owszem może zwiać do Chile czy gdzieś, gdzie nie ma porozumień międzypaństwowych o pomocy prawnej. Może się ukrywać, może ukrywać swoje dochody. Wiecie ile to kłopotów? Nie dość, że trzeba z normalną skarbówką kombinować, to jeszcze z bachorami. Jak nic temat do poważnych rozruchów...

Byłam kiedyś zeznawać na policji w sprawie gościa, który nie płacił alimentów w związku z zawiadomieniem z FA, że się uchyla...
Pytanie - czy widziała pani kiedykolwiek, żeby coś zapłacił?
Odpowiedź - nie, nie widziałam
Pytanie - ale czy mówił, że coś płacił?
Odpowiedź - nie, słyszałam tylko, że mówił, że np. w tym tygodniu zapłaci
Pytanie - ale nie widziała pani, żeby potem to zapłacił?
Odpowiedź - nie, nie widziałam
Westchnienie policjantki - ech, a myślałam, że to taka prosta sprawa będzie, że coś tam zapłacił, umorzy się, a tu widzę, że jednak nie...
Ostatecznie sprawa i tak została umorzona, bo dokopali się, że kiedyś tam zapłacił stówkę. A dług w FA stanął na bodajże 57 tys. plnów...

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

94

Odp: Czarny piątek 23.03
Snake napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Owszem, decyzja jest łaskawie suwerenna np. w przypadku stwardnienia rozsianego. To tylko jeden z przykładów prawa do samodzielnej decyzji o urodzeniu dziecka

Migasz się. Prosta odpowiedź czy facet też ma prawo do suwerennej decyzji o posiadaniu dziecka. Bez argumentów o supełkach i rozkładaniach nóg.

Ty wymigałeś się od odpowiedzi na moje pytanie, które zadałam Ci kilka postów powyżej. A teraz podałam Ci przykład zdrowotnych konsekwencji dla kobiety w przypadku choroby jaką jest stwardnienie rozsiane. To kobieta w wyniku urodzenia dziecka może stać się kaleką, nie meżczyzna. Czy są to dla Ciebie konsekwencje porównywalne do płacenia alimentów? I czy w związku z tą straszliwą konsekewencją jaką jest wyrzucenie paru stówek na dziecko mężczyzna może żądąć od kobiety urodzenia jego dziecka za wszelką cenę? smile

95 Ostatnio edytowany przez Miłycham (2018-03-26 10:17:10)

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:
Snake napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Owszem, decyzja jest łaskawie suwerenna np. w przypadku stwardnienia rozsianego. To tylko jeden z przykładów prawa do samodzielnej decyzji o urodzeniu dziecka

Migasz się. Prosta odpowiedź czy facet też ma prawo do suwerennej decyzji o posiadaniu dziecka. Bez argumentów o supełkach i rozkładaniach nóg.

Ty wymigałeś się od odpowiedzi na moje pytanie, które zadałam Ci kilka postów powyżej. A teraz podałam Ci przykład zdrowotnych konsekwencji dla kobiety w przypadku choroby jaką jest stwardnienie rozsiane. To kobieta w wyniku urodzenia dziecka może stać się kaleką, ...

Może więc nie powinna dochodzić do sytuacji, gdzie musi przerywać zaawansowaną ciążę? W końcu to zagrożenie jej zdrowia i przyszłego potomka, jeśli nie zareaguje zbyt późno. Z tego też co się orientuje, w przypadku zagrożenia życia i zdrowia wybór jest.

96 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-26 10:16:55)

Odp: Czarny piątek 23.03

A kto twierdzi, że w zaawansowanej? Ty, żeby próbować zbić argument nie do zbicia.

97

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

A kto twierdzi, że w zaawansowanej? Ty, żeby próbować zbić argument nie do zbicia.

Nie trzeba nic zbijać. Wystarczy zdroworozsądkowe myślenie. Problem więc nie istnieję. Zabezpieczać się może, ma dostęp do tabletek, "dzień po". Może usunąć w przypadku zagrożenia zdrowia.

98

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

Ty wymigałeś się od odpowiedzi na moje pytanie, które zadałam Ci kilka postów powyżej.

Nie, ja napisałem coś w rodzaju, że nie znam odpowiedzi na takie pytanie. Jeśli chodzi ci o te dzieci z gwałtu. Znam jednak gościa, który zna odpowiedź - Rob Roy wink

SonyXperia napisał/a:

A teraz podałam Ci przykład zdrowotnych konsekwencji dla kobiety w przypadku choroby jaką jest stwardnienie rozsiane. To kobieta w wyniku urodzenia dziecka może stać się kaleką, nie meżczyzna. Czy są to dla Ciebie konsekwencje porównywalne do płacenia alimentów?

Bardzo to wzruszające ale tak sięgając do statystyki 100 % narodzin w jakiejś skończonej perspektywie kończy się śmiercią. Ponoć są tacy, którym udaje się umrzeć w pełni zdrowia ale cóż życie, to choroby i w ostateczności umieranie. Oczywiście rozumiem to dążenie do zapewnienia wyjątkowości swojego indywidualnego bytu, w końcu ponoć ma się tylko ten jeden ale bez przesadyzmu...

SonyXperia napisał/a:

I czy w związku z tą straszliwą konsekewencją jaką jest wyrzucenie paru stówek na dziecko mężczyzna może żądąć od kobiety urodzenia jego dziecka za wszelką cenę? smile

No ale ja zaproponowałem obustronną pełną wolność decydowania.

Dobra wiem, że to nie ma sensu ta paplanina. Wiem, że to jest dla kobiet nie do przeskoczenia - dać facetom tą samą wolność, której się żąda dla siebie. Ma być tak - my rodzimy kiedy chcemy, a jak zechcemy, to macie płacić barany do ostatniej złotówki wink

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

99 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2018-03-26 10:25:55)

Odp: Czarny piątek 23.03

Niestety Panowie, ale to męskie kwiczenie o obowiazek płacenia alimentów jest po prostu żenująco śmieszne w prównaniu z realnymi konsekwencjami, w szczególności zdrowotnymi, jakie mogą dotknąć kobietę zmuszoną do urodzenia dziecka w określonych warunkach. Ciekawa jestem czy bylibyście równie wzruszeni jakbyście mieli przed sobą realną perspektywę bycia kaleką w wyniku urodzenia dziecka. Niezły dylemat moralny, prawda?

100

Odp: Czarny piątek 23.03

Ale Sony, obecna ustawa pozwala na usunięcie ciąży w wypadku zagrożenia zdrowia/ życia matki (jak i dziecka). Jeżeli jest podstawa do tego, że urodzenie dziecka może się skończyć trwałym uszkodzeniem zdrowia matki, to wątpię, że większość lekarzy odmówiłaby zabiegu. Jasne, zdarzają się nawiedzeni wariaci jak Chazan, ale to margines.

101

Odp: Czarny piątek 23.03

Ależ ja wiem. Komentuję jedynie męski punkt widzenia przedstawiany, przynajmniej tutaj, w kwestii prawa do decydowania o aborcji.

102

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

Ciekawa jestem czy bylibyście równie wzruszeni jakbyście mieli przed sobą realną perspektywę bycia kaleką w wyniku urodzenia dziecka. Niezły dylemat moralny, prawda?

Znów przekierowanie uwagi. W tych sprawach nikt nie domaga się współdecydowania. Chodzi o przypadki ciąży, która powstała dobrowolnie, dziecko ma być chore, ale nie zagraża matce albo o aborcję na życzenie, bo to kwestia czasu, kiedy będzie się o tym dyskutować.

Co do alimentów to trzeba temat ująć całościowo. Znam takich co regularnie płacą i chcą uczestniczyć w życiu dziecka, a jest im to utrudniane. Jak ojciec ucieknie to można egzekwować z jego rodziny.

Były zapowiedzi pigułek dla mężczyzn i wiele kobiet od razu deklarowało, że nie zrezygnuje ze swoich, bo w razie jak jemu się zapomni to i tak ona poniesie praktycznie wszystkie konsekwencje.

Nobody Is Born Gay - GOD

103

Odp: Czarny piątek 23.03

I jak widać, to przekierowanie uwagi dalej nic nie daje. Co mnie nie dziwi, bo mężczyzna nigdy nie wczuje się w rolę kobiety w ciąży, więc co by tu dużo gadać. Dziecko = alimenty.

104

Odp: Czarny piątek 23.03
marioosh666 napisał/a:

Jak ojciec ucieknie to można egzekwować z jego rodziny.

Teoretycznie można. W praktyce bywa różnie.
Co do utrudniania kontaktów z dziećmi przez matki nimi się opiekujące na co dzień, jak najbardziej się zgodzę, że coś takiego nie powinno mieć miejsca, o ile ojciec nie jest ostatnim psychopatą czy mordercą. Ale skoro Ty uważasz, że egzekwowanie alimentów jest przecież takie proste i o co tym kobietom kaman w ogóle, to ja z drugiej strony - tak trochę na złość - powiem: przecież kontakty z dziećmi też można egzekwować... sądownie, z policją, są kary za utrudnianie tychże kontaktów... więc jesteśmy jakby kwita smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

105

Odp: Czarny piątek 23.03
SonyXperia napisał/a:

I jak widać, to przekierowanie uwagi dalej nic nie daje. Co mnie nie dziwi, bo mężczyzna nigdy nie wczuje się w rolę kobiety w ciąży, więc co by tu dużo gadać. Dziecko = alimenty.

Wczuwamy się, stąd w prawie konstruowanym głównie przez tych nieczułych facetów jest tyle mechanizmów ochrony kobiety - matki - dziecka. Ok, może mają one różną skuteczność w dużej mierze wynikłą z praktyki ale są. To jest prosta zasada coś za coś. Zasada, którą część kobiet najwidoczniej chce stosować na zasadzie uznaniowości. Dopóki nie jestem matką chce więcej praw ale na wypadek jeśli mi się zechce kiedyś być matką chce dalej innych praw. W całym tym procesie facet od momentu wyjęcia penisa traktowany jest wyłącznie jako bezwolne źródło finansowania. A propos argumentów jaka ta ciąża szkodliwa, to doskonale wiem, że facet na propozycję - weź usuń, na cholerę mi bachor - usłyszałby pokaźną litanię ile możliwych powikłań i zagrożeń wynika z aborcji. Bo w dobieraniu argumentów pod tezę, to kobiety są miszczami...

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

106 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-03-26 11:40:26)

Odp: Czarny piątek 23.03
Snake napisał/a:

W całym tym procesie facet od momentu wyjęcia penisa traktowany jest wyłącznie jako bezwolne źródło finansowania.

Snake, a zwróciłeś uwagę, że to faceci sami chcą, żeby ich tak traktować? Nawet w tym temacie - żaden z Was nawet nie zająknął się o męskim wkładzie w wychowanie dziecka, tylko od razu zaczęliście krzyczeć, że skoro kobieta decyduje, czy rodzi, to Wy decydujecie, czy płacicie... a może by tak - płacimy po równo i po równo wstajemy do tego dziecka w nocy, po równo nosimy na rękach, jak ma kolki, po równo ganiamy po lekarzach, na spacerki, rowerki itd? Życie nie składa się z samej kasy. Jak matka ma kiedy, to potrafi sama na dziecko zarobić i nie musicie się tak szczycić tym płaceniem tak naprawdę, bo to nie jest najważniejsze... to jest po prostu obowiązek, jeden z wielu przy dziecku, jakie w większości spadają na kobietę, niestety.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

107

Odp: Czarny piątek 23.03

Nigdzie nie napisałem, że egzekwowanie alimentów jest łatwe. Skoro niektórzy sugerują, że wystarczy uciec to podałem argument, że nie. Egzekwować można się tylko z rodziców ojca, ale też z... rodzeństwa.

Przekierowanie uwagi dotyczyło głównego tematu, czyli aborcji eugenicznej. Zaczęło się wciskanie dzieci z gwałtów i ciąż zagrażających życiu i zdrowiu matki. Wiem, że to dobrze grzeje emocje, ale nie jest istotą zagadnienie, bo nie i to toczy się bój.

Mi jest wszystko jedno, która opcja wygra, ale niech będzie symetria, czyli mam prawa i obowiązki przed narodzinami dziecka albo nie mam praw ani obowiązków, a nie mam obowiązki, ale nie mam żadnych praw sad Tak samo po narodzinach. Ona może zmienić zdanie i zabić nasze dziecko, a ja pójdę za to do więzienia sad

Nobody Is Born Gay - GOD

108 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-03-26 11:49:14)

Odp: Czarny piątek 23.03
marioosh666 napisał/a:

Nigdzie nie napisałem, że egzekwowanie alimentów jest łatwe. Skoro niektórzy sugerują, że wystarczy uciec to podałem argument, że nie. Egzekwować można się tylko z rodziców ojca, ale też z... rodzeństwa.

Nie wprowadzaj w błąd, doczytaj przepisy, alimenty można egzekwować jedynie od dziadków dziecka. I ewentualnie od rodzeństwa tegoż dziecka, nie od rodzeństwa jego rodziców... Ale chyba trudno, nawet jeśli się ma możliwość, żądać alimentów na młodsze dziecko od starszego?
Niestety, w praktyce wygląda to tak, że wystarczy uciec i nie wykazywać dochodów. No, przykro mi, ale takie są realia.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

109

Odp: Czarny piątek 23.03
Snake napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

I jak widać, to przekierowanie uwagi dalej nic nie daje. Co mnie nie dziwi, bo mężczyzna nigdy nie wczuje się w rolę kobiety w ciąży, więc co by tu dużo gadać. Dziecko = alimenty.

Wczuwamy się, stąd w prawie konstruowanym głównie przez tych nieczułych facetów jest tyle mechanizmów ochrony kobiety - matki - dziecka. Ok, może mają one różną skuteczność w dużej mierze wynikłą z praktyki ale są. To jest prosta zasada coś za coś. Zasada, którą część kobiet najwidoczniej chce stosować na zasadzie uznaniowości. Dopóki nie jestem matką chce więcej praw ale na wypadek jeśli mi się zechce kiedyś być matką chce dalej innych praw. W całym tym procesie facet od momentu wyjęcia penisa traktowany jest wyłącznie jako bezwolne źródło finansowania. A propos argumentów jaka ta ciąża szkodliwa, to doskonale wiem, że facet na propozycję - weź usuń, na cholerę mi bachor - usłyszałby pokaźną litanię ile możliwych powikłań i zagrożeń wynika z aborcji. Bo w dobieraniu argumentów pod tezę, to kobiety są miszczami...

Wzruszające tongue Idę po Popcorn wink

110

Odp: Czarny piątek 23.03
santapietruszka napisał/a:
Snake napisał/a:

W całym tym procesie facet od momentu wyjęcia penisa traktowany jest wyłącznie jako bezwolne źródło finansowania.

Snake, a zwróciłeś uwagę, że to faceci sami chcą, żeby ich tak traktować? Nawet w tym temacie - żaden z Was nawet nie zająknął się o męskim wkładzie w wychowanie dziecka, tylko od razu zaczęliście krzyczeć, że skoro kobieta decyduje, czy rodzi, to Wy decydujecie, czy płacicie... a może by tak - płacimy po równo i po równo wstajemy do tego dziecka w nocy, po równo nosimy na rękach, jak ma kolki, po równo ganiamy po lekarzach, na spacerki, rowerki itd? Życie nie składa się z samej kasy. Jak matka ma kiedy, to potrafi sama na dziecko zarobić i nie musicie się tak szczycić tym płaceniem tak naprawdę, bo to nie jest najważniejsze... to jest po prostu obowiązek, jeden z wielu przy dziecku, jakie w większości spadają na kobietę, niestety.

Zapewne większość facetów z własnej, nieprzymuszonej woli wstaje do dziecka w nocy (u mnie w domu np. to ja wstawałem, a nie żona), na spacerki ja wychodziłem z wózkiem, po lekarzach też jeździłem i dalej jeżdżę kiedy tak zadysponuje małżonka jako kierowniczka domowego ogniska. Robimy tak nie dlatego, że tak nam każe prawo ale dlatego, że są to nasze dzieci. Prawo jest od egzekwowania od tych facetów co nie mają tego poczucia przynajmniej wkładu finansowego. Natomiast inna część prawa jest od egzekwowania tego aby nie zabijać dzieci, które miałyby urodzić się zdrowe, nie w wyniku czynu przestępczego, ani ich urodzenie wprost nie zagrażałoby zdrowiu i życiu kobiety. To są jasne dla mnie zasady, które traktuję jako racjonalny kompromis między za i przeciw. Z czego wynika, że nie popieram obecnie rozpatrywanego projektu ustawy. Super nie?

Nicht falsch Nicht recht Ich sag' es dir das Schwarz Und Weiss is kein Beweis Nicht Tod Nicht Not Wir brauchen bloss Ein Leitbild für die Welt
Ein Fleisch Ein Blut Ein wahrer Glaube Eine Rasse und ein Traum Ein starker Wille
Jawohl ja!
Já! Já! Jawohl!

Posty [ 56 do 110 z 623 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 12 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018