Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

zacznę od tego że mam 32 lata mój facet 29, przedstawię fakty bez opisów:
-Spotykamy się 10 miesięcy, najczęściej 2-3 razy w tygodniu, czesto w weekend tylko 1 dzień
- Wychował go ojciec który teraz ma 80 lat , mama to taka opiekunka starszego pana bo młodsza 15 lat
- On się ciągle wiecznie spóźnia, zawsze ma milion powodów
- ma jakiś dziwnych kolegów z tzw. "osiedla" wiem ze utrzymują kontakt ze sobą. Ma też takich fajnych kumpli z normalnego otoczenia, ale wszyscy oni mają już dzieci i rodzinę
-Mieszka z rodzicami bo nie ma kasy na wynajem ale mam wrażenie, ze jest mu tak przy okazji wygodnie ( może czeka aż tata umrze i przejmie ich duży dom dlatego moje próby rozmów o wspólnym mieszkaniu nie wypaliły..)
- w jego samochodzie ciągle się coś psuje. Wiecznie ma w nim mega syf, butelki po piwie od jego współpracowników. Mówiłam mu że tak być nie może to trochę to ograniczył ale i tak szału nie ma
- Dodam, ze pochodzi z dobrej wykształconej rodziny, ale sam jest jak taka chyba trochę niepasująca ;'czarna owca'
- ciężko się z nim rozmawia , przekonuje. Zazwyczaj on ma rację i potrafi być dla mnie opryskliwy. może dlatego że to taki typowy SKORPION? każdy narzeka na skorpionów
-On prowadzi swoją firmę, ma obowiązków za 18 osób. Nie ma czasu dosłownie na nic, najczęsciej pracuje popołudniami wtedy gdy ja już kończę swoją prace ( taka branża) więc mijamy się. Wiem, ze robi bardzo dużo. Nie jest to typ faceta który wraca do domu o 17 i ma na wszystko czas.
- Ciągle mam z nim jakieś akcje, a to zaspał, a to mu się obsunęło, a tu musi coś załatwić. Rzadko kiedy wszystko działa jak w zegarku, zazwyczaj idą jakieś kombinacje. Tu musi oddać maszyne, a to po drodze wstąpić po wypłaty z konta, a komuś coś przekazać, coś napisać, wysłać. milion spraw..
- ciągle nie ma kasy na wyjścia, na kino ,ale regularnie kupuje sobie na wieczorek z 2 piwka. Kazde moje wyjście musi być "wyżebrane" a i tak spóźniamy się ZAWSZE
-pali papierosy, jara trawe
-ciągle mówi że ma czas na dzieci i rodzinę i zebym nie zaczynała poważnych tematow z nim i że ciągle mam chyba "na wszystko ciśnienie". Że wszystko ma być w odpowiednim momencie, że za szybko poruszam takie tematy, że na wszystko będzie czas i narazie on nie jest na to gotowy i nie ma warunków finansowych
-często zdarzają mu się dziwne pechowe sytuacje, ostatnio zbił ekran już drugiego nowego telefonu, stary który używa nie ma nawet funkcji wysłania MMS, uszkodził jakieś drzwi i musi oddać komuś 500zł, obiecał coś komuś i nie zrobił
-ludzie często mówią że jest niesłowny
-regularnie płacze z niemocy, ze ma problemy, że coś nie wyszło
- on uważa że się bardzo stara i ze robi dla mnie wiele
-ma jakieś długi u komornika, VATY, Zusy za pracowników ( jego firma działa dopiero 3 lata)
-miał jakiegoś nieuczciwego wspólnika , który mu zostawił mały dług do spłacenia
-zatrudnia 20 osób, ale ciągle są z nimi jakieś problemy. mam wrażenie że w branży w której on pracuje większość pracowników to są ludzie z pogranicza patologii - takie środowisko które bierze pożyczki w Bocianie żeby kupić sobie trzeci rower- co chwilę ktoś nawala, ktoś jest chory, ktoś nie przychodzi do pracy, ktoś ma wymówki
Czy warto to przetrwać ten okres do momentu gdy nie zacznie odnosić sukcey, czy ten człowiek jest byle jaki i lepiej od niego uciekać?
Sama nie wiem co myśleć o nim. Widzę, że jest bardzo pracowity, ma potencjał, widać że chce do czegoś dojść, podjął ryzyko, zatrudnia i daje prace ludziom ale mam wrażenie, że ciągle mam z nim pod górkę. Wiecznie COŚ
Coś działa między nami dobrze tydzien a potem znowu mnie zawodzi bo coś mu wyskoczy, albo nie może iść gdzieś ze mną bo nie ma kasy
On ciągle mówi, że mnie kocha ale winna jest praca. Że on ma 15 sprw do naprawienia i powinnam się cieszyć że przyjeżdża bo i tak miał do załatwienia 5 innych rzeczy po drodze których nie zrobił żeby do mnie przyjechać
-Wiecznie płacze mi w rękaw jak mu mówię że mam dość jego trybu życia i pracy i bylejakości- CHAOSU
- często mam wrażenie, ze on potrzebuje mojego wsparcia,
ale przez to mam wrażenie , ze on ciągnie mnie w dół. Związek powinien dawać oparcie, pchać w górę, a mam wrażenie, że mam więcej problemów niż gdy byłam sama
-Ciągle słyszę, że moje koleżanki gdzieś jeżdzą ze swoimi facetami,wychodzą do kina, a ja mam wiecznie pod górkę.Każdy dobrze zarabia a się nie narabia
One nie mają takich problemów, zastanawiam się czy ta znajomośc ma w ogóle przyszłość czy trafiłam na jakiś BEZNADZIEJNY TYP
Ja tez inaczej już patrzę na życie- chciałabym mieć męża, dzieci, człowieka na którego mogę liczyć. Mam wrażenie, że to zły kandydat smutas.gif
Jak urodziłabym dziecko to pewnie ciągle byłabym sama, ciągle musiałabym coś załatwiać, wiecznie byśmy się spóźniali..
brakuje mi z nim takiego spokoju, CONSTANSU , wiecznie wszystko dzieje sie jakby na wariackich papierach.


A z dobrych cech? hmm niewiele: ma poczucie humoru, jest bardzo pracowity i ambitny, ale więcej zalet naprawdę nie widzę

Rozmowy nie przynoszą efektu, bo tylko słyszę, że skoro mi to nie pasuje to on nie ma na to rady i lepiej abym poszukała innego bo jego życie tak wygląda i tak będzie długo wyglądało przez chęć rozkręcenia firmy i że gdyby pracował na etacie tak by to wszystko nie wyglądało ( dodam że wiem od jego znajomych że jak pracował na studiach na etacie tez się wiecznie spóźniał)

Boję się, że marnuję z nim swój czas i może lepiej poszukać kogoś naporawdę ogarniętego, bo z nim to będę miała całe życie pod górę...Może on sie nie nadaje do związku ( na początku sam to ciągle mówił że jest sam bo żadna go nie chce przez to że on jest taki jaki jest- teraz już wiem o co chodziło).Z drugiej strony kocham go trochę, przywiązałam się i nie chcę pluć sobie w brodę za 10 lat jak się okaże że wyrósł na porządnego fajnego zaradnego gościa

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?
Pokłosie32 napisał/a:

zacznę od tego że mam 32 lata mój facet 29, przedstawię fakty bez opisów:
-Spotykamy się 10 miesięcy, najczęściej 2-3 razy w tygodniu, czesto w weekend tylko 1 dzień
- Wychował go ojciec który teraz ma 80 lat , mama to taka opiekunka starszego pana bo młodsza 15 lat
- On się ciągle wiecznie spóźnia, zawsze ma milion powodów
- ma jakiś dziwnych kolegów z tzw. "osiedla" wiem ze utrzymują kontakt ze sobą. Ma też takich fajnych kumpli z normalnego otoczenia, ale wszyscy oni mają już dzieci i rodzinę
-Mieszka z rodzicami bo nie ma kasy na wynajem ale mam wrażenie, ze jest mu tak przy okazji wygodnie ( może czeka aż tata umrze i przejmie ich duży dom dlatego moje próby rozmów o wspólnym mieszkaniu nie wypaliły..)
- w jego samochodzie ciągle się coś psuje. Wiecznie ma w nim mega syf, butelki po piwie od jego współpracowników. Mówiłam mu że tak być nie może to trochę to ograniczył ale i tak szału nie ma
- Dodam, ze pochodzi z dobrej wykształconej rodziny, ale sam jest jak taka chyba trochę niepasująca ;'czarna owca'
- ciężko się z nim rozmawia , przekonuje. Zazwyczaj on ma rację i potrafi być dla mnie opryskliwy. może dlatego że to taki typowy SKORPION? każdy narzeka na skorpionów
-On prowadzi swoją firmę, ma obowiązków za 18 osób. Nie ma czasu dosłownie na nic, najczęsciej pracuje popołudniami wtedy gdy ja już kończę swoją prace ( taka branża) więc mijamy się. Wiem, ze robi bardzo dużo. Nie jest to typ faceta który wraca do domu o 17 i ma na wszystko czas.
- Ciągle mam z nim jakieś akcje, a to zaspał, a to mu się obsunęło, a tu musi coś załatwić. Rzadko kiedy wszystko działa jak w zegarku, zazwyczaj idą jakieś kombinacje. Tu musi oddać maszyne, a to po drodze wstąpić po wypłaty z konta, a komuś coś przekazać, coś napisać, wysłać. milion spraw..
- ciągle nie ma kasy na wyjścia, na kino ,ale regularnie kupuje sobie na wieczorek z 2 piwka. Kazde moje wyjście musi być "wyżebrane" a i tak spóźniamy się ZAWSZE
-pali papierosy, jara trawe
-ciągle mówi że ma czas na dzieci i rodzinę i zebym nie zaczynała poważnych tematow z nim i że ciągle mam chyba "na wszystko ciśnienie". Że wszystko ma być w odpowiednim momencie, że za szybko poruszam takie tematy, że na wszystko będzie czas i narazie on nie jest na to gotowy i nie ma warunków finansowych
-często zdarzają mu się dziwne pechowe sytuacje, ostatnio zbił ekran już drugiego nowego telefonu, stary który używa nie ma nawet funkcji wysłania MMS, uszkodził jakieś drzwi i musi oddać komuś 500zł, obiecał coś komuś i nie zrobił
-ludzie często mówią że jest niesłowny
-regularnie płacze z niemocy, ze ma problemy, że coś nie wyszło
- on uważa że się bardzo stara i ze robi dla mnie wiele
-ma jakieś długi u komornika, VATY, Zusy za pracowników ( jego firma działa dopiero 3 lata)
-miał jakiegoś nieuczciwego wspólnika , który mu zostawił mały dług do spłacenia
-zatrudnia 20 osób, ale ciągle są z nimi jakieś problemy. mam wrażenie że w branży w której on pracuje większość pracowników to są ludzie z pogranicza patologii - takie środowisko które bierze pożyczki w Bocianie żeby kupić sobie trzeci rower- co chwilę ktoś nawala, ktoś jest chory, ktoś nie przychodzi do pracy, ktoś ma wymówki
Czy warto to przetrwać ten okres do momentu gdy nie zacznie odnosić sukcey, czy ten człowiek jest byle jaki i lepiej od niego uciekać?
Sama nie wiem co myśleć o nim. Widzę, że jest bardzo pracowity, ma potencjał, widać że chce do czegoś dojść, podjął ryzyko, zatrudnia i daje prace ludziom ale mam wrażenie, że ciągle mam z nim pod górkę. Wiecznie COŚ
Coś działa między nami dobrze tydzien a potem znowu mnie zawodzi bo coś mu wyskoczy, albo nie może iść gdzieś ze mną bo nie ma kasy
On ciągle mówi, że mnie kocha ale winna jest praca. Że on ma 15 sprw do naprawienia i powinnam się cieszyć że przyjeżdża bo i tak miał do załatwienia 5 innych rzeczy po drodze których nie zrobił żeby do mnie przyjechać
-Wiecznie płacze mi w rękaw jak mu mówię że mam dość jego trybu życia i pracy i bylejakości- CHAOSU
- często mam wrażenie, ze on potrzebuje mojego wsparcia,
ale przez to mam wrażenie , ze on ciągnie mnie w dół. Związek powinien dawać oparcie, pchać w górę, a mam wrażenie, że mam więcej problemów niż gdy byłam sama
-Ciągle słyszę, że moje koleżanki gdzieś jeżdzą ze swoimi facetami,wychodzą do kina, a ja mam wiecznie pod górkę.Każdy dobrze zarabia a się nie narabia
One nie mają takich problemów, zastanawiam się czy ta znajomośc ma w ogóle przyszłość czy trafiłam na jakiś BEZNADZIEJNY TYP
Ja tez inaczej już patrzę na życie- chciałabym mieć męża, dzieci, człowieka na którego mogę liczyć. Mam wrażenie, że to zły kandydat smutas.gif
Jak urodziłabym dziecko to pewnie ciągle byłabym sama, ciągle musiałabym coś załatwiać, wiecznie byśmy się spóźniali..
brakuje mi z nim takiego spokoju, CONSTANSU , wiecznie wszystko dzieje sie jakby na wariackich papierach.


A z dobrych cech? hmm niewiele: ma poczucie humoru, jest bardzo pracowity i ambitny, ale więcej zalet naprawdę nie widzę

Rozmowy nie przynoszą efektu, bo tylko słyszę, że skoro mi to nie pasuje to on nie ma na to rady i lepiej abym poszukała innego bo jego życie tak wygląda i tak będzie długo wyglądało przez chęć rozkręcenia firmy i że gdyby pracował na etacie tak by to wszystko nie wyglądało ( dodam że wiem od jego znajomych że jak pracował na studiach na etacie tez się wiecznie spóźniał)

Boję się, że marnuję z nim swój czas i może lepiej poszukać kogoś naporawdę ogarniętego, bo z nim to będę miała całe życie pod górę...Może on sie nie nadaje do związku ( na początku sam to ciągle mówił że jest sam bo żadna go nie chce przez to że on jest taki jaki jest- teraz już wiem o co chodziło).Z drugiej strony kocham go trochę, przywiązałam się i nie chcę pluć sobie w brodę za 10 lat jak się okaże że wyrósł na porządnego fajnego zaradnego gościa

No, to tak dla potomnych a teraz...

Pokłosie32 napisał/a:

A z dobrych cech? hmm niewiele: ma poczucie humoru, jest bardzo pracowity i ambitny, ale więcej zalet naprawdę nie widzę

To po co z nim jesteś?

On Ci jasno powiedział jak będzie w tym miejscu:

Pokłosie32 napisał/a:

skoro mi to nie pasuje to on nie ma na to rady i lepiej abym poszukała innego bo jego życie tak wygląda i tak będzie długo wyglądało przez chęć rozkręcenia firmy

Co do dzieci - jego ojciec go zmajstrował jak miał 50 lat ( o ile dobrze liczę wink ) więc... on czas ma, z kolei Twój zegar tyka...

Sama widzisz jaki on jest i albo brniesz w to dalej myśląc, że za 10 lat coś się zmieni albo kończysz zabawę. A tak między nami, ludzie się nie zmieniają wink

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

3

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?
Pokłosie32 napisał/a:

Z drugiej strony kocham go trochę, przywiązałam się i nie chcę pluć sobie w brodę za 10 lat jak się okaże że wyrósł na porządnego fajnego zaradnego gościa

Żenada hmm ale co ja tam wiem...
Chwilkę zastanów się jak byś myślała o człowieku, który wyznałby Tobie, że: kocha Cie trochę, jest przywiązany do Ciebie, ale z drugiej strony nie tak bardzo bo zastanawia się nad odejściem, tylko, że nie chce sobie pluć w brodę za 10 lat jak wyrośniesz ( o.O ) na porządną, fajną, zaradną kobietę...
No cóż, każdy ma jakieś priorytety w swoim życiu...
Patrz na niego takim jakim jest i na podstawie tego co jest, a nie tego co sobie wymarzyłaś, podejmuj decyzje.

4 Ostatnio edytowany przez CatLady (2017-03-31 13:05:48)

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Mnie najbardziej niepokoi jego podejście do związku - on ma czas, ale Ty nie. On moge mieć pierwsze dziecko w wieku 50 lat, Tobie za kilka czas się skończy. Jedyne, co w tym wszystkim dobre, to to, że mówi Ci wprost jak jest, możesz brać albo się wycofać.

Napisałas listę - LISTĘ - jego wad. Teraz sobie odpowiedz, czy jest to do zaakceptowania. Oceniaj, co jest a nie na co liczysz w przyszłości. jeśli liczysz na cudowną przemianę, to się przeliczysz.

PS. On nie wyrośnie - on już wyrósł, jest dorosły, nie traktuj go jakby był niesfornym dzieckiem.

5

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Ten opis w dużej części podchodzi mi pod takiego jednego bardzo dobrego kumpla. Przedstawił bym tą charakterystykę kilku innym osobom-naszym wspólnym kumplom i zapytał się ich następnie kogo im ten opis przypomina i z bardzo dużym prawdopodobieństwem wskazali by na tego naszego przyjaciela tongue
Ten chłopak nie zmieni się na 99%, nie masz na co liczyć. Jeżeli nie pasuje tobie tak jak jest teraz to zostaw go.

Pseudo: WuWuś big_smile 63463780

6

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Ten facet po prostu ma taki charakter, taką naturę. Jest chaotyczny, niepoukładany i taki już będzie. To się nie zmieni i Ty też tego nie zmienisz. Jedni są np. pedantami, a jedni są tacy jak on. Musisz się zastanowić, czy chcesz z kimś takim żyć. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Zależy od podejścia. Z Twojej subiektywnej oceny wynika, że jednak jest więcej minusów. Chyba, że nie...

7 Ostatnio edytowany przez wpadłamnachwilę (2017-03-31 14:31:36)

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

ło jaka litania wad big_smile dobrze że ma dwie zalety coś się znalazło przynajmniej big_smile
dla mnie to taki piotruś pan, który jeszcze nie dorósł do ponoszenia odpowiedzialności za kogoś.
Skoro facet mówi Ci na początku że się nie nadaje do związku to uwierz mu big_smile

ja bym z nim pogadała co mi nie pasuje co ma się zmienić a jeśli nie bedzie sie starał wyjść Ci na przeciw to serio oszczędź sobie, jeszcze będzie czas na bawienie dzieci aczkolwiek nie tych 29-letnich smile

wpadłam na chwilę zostanę na dłużej big_smile

8

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Bohater tej opowieści ma 29 lat i, jak każdy, sporo zalet i sporo wad. Autorka wątku chce tego dorosłego mężczyznę wychować, by pasował do jej wyobrażeń, bojąc się, że marnuje jednak z nim swój czas, twierdząc, że trochę go kocha. Jak na dorosłą, 32-letnią, kobietę to stwierdzenia wiele mówiące o niej samej.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?
Wielokropek napisał/a:

Bohater tej opowieści ma 29 lat i, jak każdy, sporo zalet i sporo wad. Autorka wątku chce tego dorosłego mężczyznę wychować, by pasował do jej wyobrażeń, bojąc się, że marnuje jednak z nim swój czas, twierdząc, że trochę go kocha. Jak na dorosłą, 32-letnią, kobietę to stwierdzenia wiele mówiące o niej samej.

Jest nieogarnięty życiowo, więc kocha go trochę. Gdyby miał rozbujaną firmę i kasy jak lodu kochałaby bardzo. big_smile
W magiczny sposób lista wad uległaby skróceniu, bo kto by patrzył na takie drobiażdżki, a lista zalet byłaby, że hoho big_smile
Zastanawia mnie czy autorka jest sama czarnym koniem, czy też tylko grzbietu szuka...
Obecny koń jaki jest każdy  widzi, ale czy czasem pod okiem dobrego trenera nie dałoby się go odpowiednio podrasować... Ah te hippiczne dylematy lol

10

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Ojciec go zrobił mając 50 lat. Matki praktycznie nie miał. Jak może się zająć dzieckiem 50-letni facet...? Chłopak może i ma swe lata, ale kto miał niby się nim naprawdę zająć? Chyba sam się wychował... chaotycznie, bez wytycznych, wzorca, zasad. Nie ma co go winić. A tym bardziej oceniać najgorzej nie znając jego życia.
Jak chcesz, jeśli widzisz w nim szansę, potencjał, to walnij mu w łeb, by się obudził. Jak chcesz to daj mu czas, ale i potrząśnij.
Ja mam takiego znajomego... Ojca miał, matkę też. Ale matka traktowała go jak gówno, za to starszego syna jak boga. Ale spotkał kobietę, która w niego uwierzyła.. i totalna odmiana.
Skreślanie kogoś wychodzi najprościej, ech, ta góra oczekiwać ideału..

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-03-31 14:58:17)

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Klio, jesteś niepoprawną (na szczęście). big_smile



Marvano, pytasz o to, jak bohater wątku może się zająć dzieckiem. Normalnie. Rzecz w tym, że na razie nie ma takiej potrzeby. I to jest dla autorki problem.
Sam się wychował chaotycznie? Hm... . A co powiedzieć o osobach, które żyją i funkcjonują podobnie jak bohater a ich rodzice i byli w ich życiu obecni, i wychowywali zgodnie z najlepszymi zasadami pedagogiki?
Walnąć w łeb kogoś, bo nie pasuje do stworzonego obrazka? Przedziwny pomysł.

Będąc na miejscu bohatera chciałabym być przez autorkę skreślona. To dużo lepsze rozwiązanie od używania i wychowywania.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

12

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?
Wielokropek napisał/a:

Klio, jesteś niepoprawną (na szczęście). big_smile

Ano na szczęście big_smile

Marvano napisał/a:


Skreślanie kogoś wychodzi najprościej, ech, ta góra oczekiwać ideału..

Może i skreślenie nie jest najprostszą czynnością, ale w porównaniu ze związaniem się z kimś, w kim upatruje się głównie wady i przy pomocy słownego batożka, tudzież różnych zachowań, stara się go zmienić zgodnie ze swoimi potrzebami i oczekiwaniami, to rzeczywiście jest proste.
Marvano czasem danie komuś szansy jest niedźwiedzią przysługą...
Nie mówię też o tym żeby szukać księcia z bajki, ale każdy ma jakieś swoje priorytety, jakieś cechy, które są potrzebne w drugim człowieku, aby możliwe było stworzenie harmonijnego związku. Jeżeli przymyka się oko no te potrzeby ze względu na to, że każdy szansę musi mieć wink (bo nie czarujmy się, nie musi), albo z innych powodów, to te potrzeby z czasem wyjdą i bajka się kończy tongue

13

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Na moje oko to pierwcze z twojego tytulu. Gdyby mial przeksztalcic sie w tego mezczyzne zaradnego, fajnego itp - to by juz nastapilo. Gdyby mial 25 lat, to jeszcze mozna by sie ludzic i podejrzewac w nim czarnego konia. Ale tak pod 30-tke wg mnie za pozno, to juz charakter, przyzwyczajenia, nawyki sa uksztaltowane. Nie zmieni sie.

Fereczata

14

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Nie jest z nim aż tak źle, nie zasługuje, by nazywać go nieudacznikiem. W końcu firmę rozkręca, to znaczy ambitny i niegłupi facet, myśli o przyszłości. A to, że nie ma w jego wizji dzieci i żony, to nie jest niedojrzałość. Jakby nie było, to spotykacie się tylko 10 m-cy, wszystko zależy więc, JAK rozmawiasz z nim o tych sprawach. Zapytać ogólnie, czy kiedyś tam chciałby być ojcem można, ale jeśli faktycznie go ciśniesz, żeby się "określił", to go rozumiem. Trochę na to za wcześnie.
To, że się spóźnia i upuszcza telefon na ziemię, to są niewielkie wady. Samochód mu się psuje... jak rozkręci firmę, to sobie kupi lepszy - wtedy lista jego wad się pewnie skróci. Swoją drogą, jak można psujący się samochód wpisać na listę wad OSOBY??? Jak będzie miał lepszy samochód, to dostrzeżesz jego wartość jako osoby?

Pokłosie, a swoich pieniążków nie masz, żeby sie wybrać do kina, że tak czekasz na jego i tych dwóch piwek po pracy mu żałujesz mimo, że facet pracuje za 18 osób?

Zaczynam życzyć temu facetowi, by przejrzał na oczy.

15

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Jak dla mnie - czarny koń - ale Ty kalkuluj dalej.

16

Odp: Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Mnie również wydaje się Autorko, że Ty chcesz się "ustawić" w życiu jego kosztem i drażni Cię, że inni już osiągnęli to, czy tamto, a on nie i nie wiesz, czy OPŁACA się z nim być. Moim zdaniem z Was dwojga to Ty nie jesteś fair - ma podstawie tego, co napisałaś.
A on być może nie traktuje tego związku jakoś bardzo poważnie, może w ogóle firma jest priorytetem dla niego. Trudno powiedzieć

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niedojrzały nieudacznik a może czarny koń?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018