To nie tyle jedzenie, co chemia w srodku, cukier itd
Nawet "zdrowe"soczki dla dzieci, jogurty i deserki-wszystko ma tony cukru. A inna sprawa, że kiedyś grało się w gumę, panstwa i miasta i koszykówkę na szkolnym bisku po lekcjach. Teraz w kosza gra się na komputerze, dziewczynek skaczących w gumę wieki już nie widzialam. Na osiedlu latem dzieciaki czasami jeżdżą na rowerach i deskorolkach, ale ogólnie mam wrażenie, że młodzież i dzieci siedzą głównie w domach przy komputerach albo wiszą na telefonach i oblegają KFC w centrach handlowych.
Tak, kiedyś, teraz prawie w ogóle nie widać dzieci na dworze, w szkołach masowe zwolnienia z WF-u, do tego śmieciowe i naładowane chemią jedzenie i efekt w młodszym pokoleniu jest widoczny. Ale z drugiej strony wyraźnie też widać podział, na tych nie dbających o zdrowie i formę wcale i młodzież, która bardzo stara się być fit... czasem aż do obsesji. Ale lepsza taka obsesja, niż przejadanie się i nałogi.