Miałam ślicznego chłopaka, miał gęste ciemne włosy, męską szczękę, lekki zarost, czekoladowe oczy, nieskazitelną opaloną cerę, proste zęby, idealne usta, wysoką i wysportowaną sylwetkę. Myślałam sobie: no, brzydka nie jestem, ale jakim cudem wyrwałam TO!? Wszystkie koleżanki mi zazdrościły.
Boże, już nigdy więcej takiego nie chcę.
Tymczasem od jego czasów najbardziej pociąga mnie charakter - nic tak nie podnieca jak błyskotliwość albo charyzma! Nic mi po pięknym i pustym, wolę średniego który ma to coś.
Wracając do tematu, zgadzam się, że Polscy mężczyźni wypadają słabo. Nie mówię o wyglądzie, a zadbaniu. Polskie kobiety zwykle starają się coś ćwiczyć, mają pomalowane paznokcie, buzie, ładnie się ubierają, są zwykle czyste i schludne. Niestety to nie działa w drugą stronę. Zauważyłam, że jak pojawia się mężczyzna, który robi to samo: dobrze się ubierze, trochę poćwiczy, pójdzie do fryzjera: automatycznie ma niczego sobie powodzenie. Nie musi mieć wyjściowej twarzy jeśli spełni te kroki i może mieć o wiele atrakcyjniejszą partnerkę od siebie. Właśnie dlatego, że nie ma konkurencji.
Dużo latam po europie, napatrzyłam się, Polacy wypadają słabo. Sama teraz poszukuję swojej drugiej połówki i nie patrzę na wygląd, a właśnie na charakter i stopień zadbania.
No i słabo z tymi opcjami mam.
Osobiście najbardziej pociągają mnie Azjaci... (Yuzuru Hanyu! Ale to chyba bardziej złota olimpijskie mnie nakręcają...) Jakbym takiego dorwała, to bym nie wypuściła. Niestety jeszcze żadnego nie poznałam 