Czy romans zmienia rzeczywistość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy romans zmienia rzeczywistość?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 51 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 do 76 z 1,931 ]

39

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

No ale widzisz, już teraz ciężko Ci to ukryć, bo wolisz tamtą relację. A lepiej nie będzie, bo nie zmusisz się do zmiany zachowania.

Ja bym na Twoim miejscu po prostu postawiła sprawę jasno, że ktoś inny jest, możemy być w małżeństwie dla dziecka, ale każdy jest sobie. Co łączy się dla mnie z dwoma łóżkami, zerową intymnością i czułością i z tego mógłby wyjść szacunek, bo Ty nie musiałbyś się zmuszać też do udawania, że wszystko jest ok, kiedy nie jest. A i Twoja żona mogłaby wtedy znaleźć kochanka dla siebie.

Ale to też nie jest dobry wzór dla Waszego dziecka. Prawda jest taka, że tutaj i dla dziecka najlepsze byłoby rozstanie. Ona nie będzie miała żadnej możliwości ograniczania Ci kontaktów z dzieckiem, a jak nie będziecie prać brudów tylko zostaniecie w tym szacunku do siebie nawzajem to można dziecku oszczędzić traumy.

Natomiast zupełnie bez sensu jest trwanie przy sobie na siłę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Zobacz podobne tematy :

40

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Nirvanka87 napisał/a:

Co do drugiej części posta to owszem żal jest zdradzonych, ale to są jednak osoby dorosłe i decyzyjne, najbardziej przefikane mają dzieci z takich związków, małżeństw. Ich cały świat się sypie, bardzo często odbija się to na ich psychice, jeden rodzic się wyprowadza, siłą rzeczy nie spędza już tak dużo czasu z dzieckiem, takie dzieci mają lęki, moczenia nocne, a nastolatki ze słabą psychiką moga mieć nawet próby samobójcze. Dzieci zawsze są w najgorszej sytuacji, bo one nie moga zadecydować, o tym co z nimi będzie decydują rodzice, którym takie dziecko już nie ufa, albo jak nie potrafią dojść do ładu, to sąd, którego dziecko nie zna i sie stresuje.

No własnie, czyli jak ma sie twoja powyższa wypowiedź do powielanej tutaj często rady, że dla dzieci nie warto utrzymywać małżeństwa ? Może jednak warto na siłę trzymać małżeństwo i nie doprowadzać do rozwodu aby oszczędzić dzieciom traumy ?

41

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lady Loka napisał/a:

No ale widzisz, już teraz ciężko Ci to ukryć, bo wolisz tamtą relację. A lepiej nie będzie, bo nie zmusisz się do zmiany zachowania.

Ja bym na Twoim miejscu po prostu postawiła sprawę jasno, że ktoś inny jest, możemy być w małżeństwie dla dziecka, ale każdy jest sobie. Co łączy się dla mnie z dwoma łóżkami, zerową intymnością i czułością i z tego mógłby wyjść szacunek, bo Ty nie musiałbyś się zmuszać też do udawania, że wszystko jest ok, kiedy nie jest. A i Twoja żona mogłaby wtedy znaleźć kochanka dla siebie.

Ale to też nie jest dobry wzór dla Waszego dziecka. Prawda jest taka, że tutaj i dla dziecka najlepsze byłoby rozstanie. Ona nie będzie miała żadnej możliwości ograniczania Ci kontaktów z dzieckiem, a jak nie będziecie prać brudów tylko zostaniecie w tym szacunku do siebie nawzajem to można dziecku oszczędzić traumy.

Natomiast zupełnie bez sensu jest trwanie przy sobie na siłę.

i znowu musze się zgodzić wink
problem jest tylko jeden kwestia otwartego związku. Powiem tak, z racji swojej sytuacji, wiem, że bałabym się wejść w taki układ, nawet jeżeli chciałabym- gdyby zdrada się powtórzyła, być w małżeństwie dla dziecka, ale prowadzić otwarty związek to ryzyko jest takie, ze jedna osoba przetrzyma, nie będzie miała nikogo na boku, za to będzie zbierać dowody na małżonka/ę. Czasami zatem można wyjść na tym jak Zabłocki na mydle.
I autor ma rację, jestem pewna, że żona wie, to się czuje, ona mimo, że cierpi woli być w takich relacjach, prawdopodobnie właśnie dla dziecka, wspólnego mieszkania jako rodzice z dzieckiem, wakacji itp

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

42

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lady Loka napisał/a:

No ale widzisz, już teraz ciężko Ci to ukryć, bo wolisz tamtą relację. A lepiej nie będzie, bo nie zmusisz się do zmiany zachowania.

Ja bym na Twoim miejscu po prostu postawiła sprawę jasno, że ktoś inny jest, możemy być w małżeństwie dla dziecka, ale każdy jest sobie. Co łączy się dla mnie z dwoma łóżkami, zerową intymnością i czułością i z tego mógłby wyjść szacunek, bo Ty nie musiałbyś się zmuszać też do udawania, że wszystko jest ok, kiedy nie jest. A i Twoja żona mogłaby wtedy znaleźć kochanka dla siebie.

Ale to też nie jest dobry wzór dla Waszego dziecka. Prawda jest taka, że tutaj i dla dziecka najlepsze byłoby rozstanie. Ona nie będzie miała żadnej możliwości ograniczania Ci kontaktów z dzieckiem, a jak nie będziecie prać brudów tylko zostaniecie w tym szacunku do siebie nawzajem to można dziecku oszczędzić traumy.

Natomiast zupełnie bez sensu jest trwanie przy sobie na siłę.

To jest rozsądne co piszesz. Mam tylko zastrzeżenia co do "Ona nie będzie miała żadnej możliwości ograniczania Ci kontaktów z dzieckiem..." - może, dosyć łatwo. Wystarczy, że przeprowadzi sie po rozwodzie na drugi koniec Polski do matki. To są setki kilometrów, nie bedę wstanie odwiedzać dziecka częściej niż 2 weekendy w miesiącu a jesli zalozę nowa rodzinę to nie wiem czy bede mial czas nawet na te 2 weekendy.

43

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Co do drugiej części posta to owszem żal jest zdradzonych, ale to są jednak osoby dorosłe i decyzyjne, najbardziej przefikane mają dzieci z takich związków, małżeństw. Ich cały świat się sypie, bardzo często odbija się to na ich psychice, jeden rodzic się wyprowadza, siłą rzeczy nie spędza już tak dużo czasu z dzieckiem, takie dzieci mają lęki, moczenia nocne, a nastolatki ze słabą psychiką moga mieć nawet próby samobójcze. Dzieci zawsze są w najgorszej sytuacji, bo one nie moga zadecydować, o tym co z nimi będzie decydują rodzice, którym takie dziecko już nie ufa, albo jak nie potrafią dojść do ładu, to sąd, którego dziecko nie zna i sie stresuje.

No własnie, czyli jak ma sie twoja powyższa wypowiedź do powielanej tutaj często rady, że dla dzieci nie warto utrzymywać małżeństwa ? Może jednak warto na siłę trzymać małżeństwo i nie doprowadzać do rozwodu aby oszczędzić dzieciom traumy ?

widzisz to są trudne tematy. Dlatego najlepszym w i tak beznadziejnej sytuacji rozwiazeniem jest najpierw sie rozstać bo ukłąda sie źle w małżeństwie, a potem wiązać się z kimś na nowo. Inaczej, jak odchodzisz od żony, a inaczej, jak odchodzisz od mamusi do innej pani

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

44 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2018-03-23 00:26:55)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

To jest rozsądne co piszesz. Mam tylko zastrzeżenia co do "Ona nie będzie miała żadnej możliwości ograniczania Ci kontaktów z dzieckiem..." - może, dosyć łatwo. Wystarczy, że przeprowadzi sie po rozwodzie na drugi koniec Polski do matki. To są setki kilometrów, nie bedę wstanie odwiedzać dziecka częściej niż 2 weekendy w miesiącu a jesli zalozę nowa rodzinę to nie wiem czy bede mial czas nawet na te 2 weekendy.

Coś za coś.
Możesz jej sądowo zabronić wyjechać za granicę. Nie wiem jak to wygląda w obrębie Polski.
Jednak taka prawda, że jeżeli będziesz chciał mieć nową rodzinę, to będą tego konsekwencje. Nie da się tak, żeby było idealnie.

Zawsze możesz też Ty zajmować się dzieckiem tongue

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

45 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2018-03-23 03:09:28)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Nie oczekuje jednak waszej oceny mojego postępowania bowiem i tak ocenicie mnie blednie. Życie nie jest czarno białe, dominują w nim przeróżne odcienie.

Hrefi napisał/a:

Zdrada nie jest kurestwem ale desperackim wyrazem braku spełniania w małżeństwie. Jest skutkiem nieudanego związku. .

Twoja płycizna uczuciowa tak wielka, że chyba nawet fauna denna emocjonalnie Cię przewyższa i schodzi głębiej w rozumienie życia niż Ty, Hrefi.
Pytasz czy zdrada zmienia rzeczywistość... A któż niby jest kreatorem tej rzeczywistości? Kto sprawił, że Twoje obecne życie nie ma żadnej barwy, że nie posiada żadnego smaku? Doświadczyłeś już wszystkich ziemskich rozkoszy i co? Ani żona, ani kochanka nie uczyniły Cię szczęśliwym? Zdajesz sobie doskonale sprawę, że do stanu sprzed zdrady nie ma już powrotu i będziesz musiał brać nadgodziny albo pakować ostro na siłowni, by zapełnić sobie czymś pustkę, która jest w Tobie. Może też będziesz szukał nowej dziuni, żeby tę dziurę wielkości krateru w Arizonie czymkolwiek lub kimkolwiek zalepić.

Balin ma rację - już wiesz wszystko. Wiesz, że spartoliłeś małżeństwo i rodzinę, za które jesteś odpowiedzialny. Myślisz, że będziesz nam teraz jak ekspert firmy Dulux opowiadał o odcieniach szarości życia i szukał osoby współwinnej tej trwającej latami zdrady, by poprawić sobie samopoczucie i nie być tak cholernie samotnym w oskarżeniach o spapranie wszystkich relacji? A może dama Twego rozporka znudziła się już ukradkowymi spotkaniami z Tobą w komórce na węgiel lub w zajeździe na rogatkach i postanowiła powrócić jednak do swego męża i dzieciątek? A Ty, bidoku, przebrany w intelektualny garniturek musisz tu teraz na Forum deskrypcjonizm uprawiać, szukając reguł i usprawiedliwień dla świństw, których się dopuściłeś? Pewnie chciałbyś poznać czarodziejskie zaklęcia, by żona Cię w skarpetkach po tym wszystkim nie puściła? To nie Hogwart, Hrefi. Pomyliłeś drzwi...

46

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Jak sie w cos pakujesz to idz na calosc a nie tylko glupim mydleniem komus oczu kto moze chcial cos wiecej niz Ty zrobiles z niej idiotke i z siebie również. Masz nauczke ze uczuciami nie nalezy sie bawic tylko je szanowac.

47 Ostatnio edytowany przez sosenek (2018-03-23 09:42:59)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Moim zdaniem w świecie zdrad i romansów nie ma reguł. Statystyki przedstawiają liczby, a nie uczucia. Co z tego, że mówią o tym, że ileś % kochanków wybiera małżeństwo. Co to za małżeństwa są. Mam 3 pytania do Ciebie autorze:
-ile lat ma dziecko?
-czy Twoja kochanka jest gotowa rzucić dla ciebie swoją rodzinę i ułożyć sobie życie z Tobą?
-dlaczego sypiasz z żoną?
Romanse są niebezpieczne gdy ma się dzieci właśnie dlatego, że nigdy nie ma dobrych wyjść z takich sytuacji. Do każdego przypadku nalezy podejść indywidualnie.
Może idzcie na terapie małżeńską? powiedz tam żonie prawdę o kochance, wyrzygaj jej wszystko. Może jednak wspólnie dojdziecie do tego, że te małżeństwo nie ma sensu, a może wręcz przeciwnie.

48

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Powiem ci coś więcej, nie raz zdarzało mi się przyjść od kochanki w nocy, i nie biorąc prysznica uprawiać seks z żona. Domyślasz się jakiej części ciała nie umyłem ? Zero wyrzutów sumienia.

A to tak w kwestii bycia prowokatorem czy kretynem? W ten sposób twoja żona pieprzy się z co najmniej trzema osobami, a może i więcej jeśli kochanka nie ogranicza się do swojego męża i ciebie, a jej mąż też lubi sobie zaszaleć na boku. Jeśli wymyśliłeś sprytny plan wykończenia żony jakiś syfem, to ma to pewne szanse powodzenia.

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

49

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

Kilka rzeczowych komentarzy jednak było. Dziękuję za nie.

Poprostu chciałem dowiedzieć się jak wygląda życie po romansie. Liczyłem, że na podstawie wypowiedzi można zdefiniować jakąś regułę, zasadę co ludzie robią "po", jak się zachowują.

Co do waszych pytań - tak, zdradzalem żonę w pełni. Fizycznej i emocjonalnie. Żadnych wyrzutów sumienia przy tym nie mialem. Mogłem bez problemu spojrzeć jej w oczy zaraz po powrocie od mojej kochanki. Mialem natomiast wyrzuty sumienia w stosunku do kochanki, że sypiam z żoną pomimo że tego nie ukrywalem.

Nie oczekuje jednak waszej oceny mojego postępowania bowiem i tak ocenicie mnie blednie. Życie nie jest czarno białe, dominują w nim przeróżne odcienie.

Ale wracając do tematu. Możemy się więc zgodzić, że po pełnym i dłuższym romansie powrót do normalnego małżeństwa nie jest możliwy. Mężczyźni po skończonym romansie leczą się poświęcając czas na:
- pracę, hobby, kolegow;
- kolejna kochankę.

Kobiety:
- próbują odgrywać szczęśliwe żony na zewnątrz, wewnątrz tęskniac za kochankiem.

Moje wnioski są słuszne ?

Mysle, ze sluszne, ale swiat opinii szeroki...

50

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Doom napisał/a:
Hrefi napisał/a:
Sponiewierany napisał/a:

No dobrze, ale zdradzaczy powinno się utylizować.
A poza tym, co się stało z Twoją kochanką? Nadal z nią jesteś?

Nie powinno się utylizować. Nie powielaj tego stwierdzenia. Nikt nie dopuszcza się zdrady bez przyczyny. Obie strony są winne.

Moja kochanka męczy się w swoim związku podobnie jak jak i próbuje poukładać sobie życie oraz nasz romans. Tak, dalej się spotykamy.

Musisz mieć jaja jak rodzynki, malutkie i wysuszone, skoro bałeś się zakończyć dotychczasowy związek, w którym tak się męczysz (swoją drogą, czy żona wie, że się męczysz?) zanim zaczniesz następny. Jak, ty za przeproszeniem "obrabiasz" w tym stanie dwa "poletka" pozostanie dla mnie (na szczęście) tajemnicą. Winnym zdrady jest zawsze zdradzający/a. To jego/jej autonomiczna decyzja, więc proszę skończ to pierdolamento o winie obu stron. Jak zwykle dziecka żal. Dlatego moja pierwsza i ostatnia rada: nie rozmnażaj się już.

'Pierodlamento' bardzo mi sie podoba smile))) ale nie kazdy ma taki sam poglad Doom. Moje zdanie: wina obu stron jest niestety. Mniejsza lub wieksza, ale jest.

51

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
ZielonaKama napisał/a:
Doom napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Nie powinno się utylizować. Nie powielaj tego stwierdzenia. Nikt nie dopuszcza się zdrady bez przyczyny. Obie strony są winne.

Moja kochanka męczy się w swoim związku podobnie jak jak i próbuje poukładać sobie życie oraz nasz romans. Tak, dalej się spotykamy.

Musisz mieć jaja jak rodzynki, malutkie i wysuszone, skoro bałeś się zakończyć dotychczasowy związek, w którym tak się męczysz (swoją drogą, czy żona wie, że się męczysz?) zanim zaczniesz następny. Jak, ty za przeproszeniem "obrabiasz" w tym stanie dwa "poletka" pozostanie dla mnie (na szczęście) tajemnicą. Winnym zdrady jest zawsze zdradzający/a. To jego/jej autonomiczna decyzja, więc proszę skończ to pierdolamento o winie obu stron. Jak zwykle dziecka żal. Dlatego moja pierwsza i ostatnia rada: nie rozmnażaj się już.

'Pierodlamento' bardzo mi sie podoba smile))) ale nie kazdy ma taki sam poglad Doom. Moje zdanie: wina obu stron jest niestety. Mniejsza lub wieksza, ale jest.

Bardzo proszę. Chyba nie do końca mnie zrozumiałaś/eś. Chodzi mi o sam akt zdrady, a nie o to, co do niej doprowadziło. Sądziłem, że to jasne. Najwidoczniej nie jest. Nie interesują mnie przyczyny. Jego żona mogłaby być prawdziwą Ksantypą, wredotą i paskudną Heterą. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. To on, ten sam obrzydliwy typek, który przyznał się, że nawet nie umyje jaj po wizycie u kochanki i zabiera się za żonę - to on podjął decyzję o zdradzie! Tego winien jest tylko on i nikt inny. Czy teraz pojmujesz różnicę? A może mam bardziej łopatologicznie ją wyłożyć.

Wątpię...

52

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Doom napisał/a:
ZielonaKama napisał/a:
Doom napisał/a:

Musisz mieć jaja jak rodzynki, malutkie i wysuszone, skoro bałeś się zakończyć dotychczasowy związek, w którym tak się męczysz (swoją drogą, czy żona wie, że się męczysz?) zanim zaczniesz następny. Jak, ty za przeproszeniem "obrabiasz" w tym stanie dwa "poletka" pozostanie dla mnie (na szczęście) tajemnicą. Winnym zdrady jest zawsze zdradzający/a. To jego/jej autonomiczna decyzja, więc proszę skończ to pierdolamento o winie obu stron. Jak zwykle dziecka żal. Dlatego moja pierwsza i ostatnia rada: nie rozmnażaj się już.

'Pierodlamento' bardzo mi sie podoba smile))) ale nie kazdy ma taki sam poglad Doom. Moje zdanie: wina obu stron jest niestety. Mniejsza lub wieksza, ale jest.

Bardzo proszę. Chyba nie do końca mnie zrozumiałaś/eś. Chodzi mi o sam akt zdrady, a nie o to, co do niej doprowadziło. Sądziłem, że to jasne. Najwidoczniej nie jest. Nie interesują mnie przyczyny. Jego żona mogłaby być prawdziwą Ksantypą, wredotą i paskudną Heterą. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. To on, ten sam obrzydliwy typek, który przyznał się, że nawet nie umyje jaj po wizycie u kochanki i zabiera się za żonę - to on podjął decyzję o zdradzie! Tego winien jest tylko on i nikt inny. Czy teraz pojmujesz różnicę? A może mam bardziej łopatologicznie ją wyłożyć.

Zrozumialam czy nie, pohamuj swoje konie I troche kultury chlopcze. Nie jestem Twoja kolezanka.

53

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Tu na forum nikt nikomu nie mówi Proszę Pani. Generalnie rozmawiamy właśnie w tonie koleżeńskim i nie ma co się oburzać.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

54

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Autorze, to że zdradzasz to jedno, masz takie poczucie moralności to Twoja sprawa. Ale to, że narażasz  swoją żonę na złapanie syfa, już nie wspomnę o tym, że w ten sposób można złapać choroby, które można przenieść na dziecko, jest zwykłym skur******ństwem, które podlega pod przestępstwo. Dla mnie w tym momencie kończą sie jakiekolwiek dyskusje z Tobą, natomiast jeżeli piszesz prawdę i to wszystko to nie są zmyślone historyjki jakiegoś znudzonego nerda to wiedz, że spotka Cię kara i to bardzo dotkliwa.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

55

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
ZielonaKama napisał/a:
Doom napisał/a:
ZielonaKama napisał/a:

'Pierodlamento' bardzo mi sie podoba smile))) ale nie kazdy ma taki sam poglad Doom. Moje zdanie: wina obu stron jest niestety. Mniejsza lub wieksza, ale jest.

Bardzo proszę. Chyba nie do końca mnie zrozumiałaś/eś. Chodzi mi o sam akt zdrady, a nie o to, co do niej doprowadziło. Sądziłem, że to jasne. Najwidoczniej nie jest. Nie interesują mnie przyczyny. Jego żona mogłaby być prawdziwą Ksantypą, wredotą i paskudną Heterą. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. To on, ten sam obrzydliwy typek, który przyznał się, że nawet nie umyje jaj po wizycie u kochanki i zabiera się za żonę - to on podjął decyzję o zdradzie! Tego winien jest tylko on i nikt inny. Czy teraz pojmujesz różnicę? A może mam bardziej łopatologicznie ją wyłożyć.

Zrozumialam czy nie, pohamuj swoje konie I troche kultury chlopcze. Nie jestem Twoja kolezanka.

Przepraszam za off top: Masz 100% racji. Nie jesteś mi koleżanką. Jesteś, zdaje się, przewrażliwiona. Kultury uczyłem się od lepszych, ale dziękuję za komplement (chłopcem już nikt od dwóch dekad mnie nazywał) Statystycznie jestem już kawałek za połową smile Moja propozycja: Zacznijmy od nowa. Ja nie będę opryskliwy, a ty poluzujesz troszeczkę, nie będziesz takim kijem i nie będziesz oceniała ludzi a priori. Umowa stoi?

Wątpię...

56

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Doom napisał/a:
ZielonaKama napisał/a:
Doom napisał/a:

Bardzo proszę. Chyba nie do końca mnie zrozumiałaś/eś. Chodzi mi o sam akt zdrady, a nie o to, co do niej doprowadziło. Sądziłem, że to jasne. Najwidoczniej nie jest. Nie interesują mnie przyczyny. Jego żona mogłaby być prawdziwą Ksantypą, wredotą i paskudną Heterą. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. To on, ten sam obrzydliwy typek, który przyznał się, że nawet nie umyje jaj po wizycie u kochanki i zabiera się za żonę - to on podjął decyzję o zdradzie! Tego winien jest tylko on i nikt inny. Czy teraz pojmujesz różnicę? A może mam bardziej łopatologicznie ją wyłożyć.

Zrozumialam czy nie, pohamuj swoje konie I troche kultury chlopcze. Nie jestem Twoja kolezanka.

Przepraszam za off top: Masz 100% racji. Nie jesteś mi koleżanką. Jesteś, zdaje się, przewrażliwiona. Kultury uczyłem się od lepszych, ale dziękuję za komplement (chłopcem już nikt od dwóch dekad mnie nazywał) Statystycznie jestem już kawałek za połową smile Moja propozycja: Zacznijmy od nowa. Ja nie będę opryskliwy, a ty poluzujesz troszeczkę, nie będziesz takim kijem i nie będziesz oceniała ludzi a priori. Umowa stoi?

Nie dam rady z Toba Doom;) I nie dam rady z Twoja kultura od lepszych.

57

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Snake napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Powiem ci coś więcej, nie raz zdarzało mi się przyjść od kochanki w nocy, i nie biorąc prysznica uprawiać seks z żona. Domyślasz się jakiej części ciała nie umyłem ? Zero wyrzutów sumienia.

A to tak w kwestii bycia prowokatorem czy kretynem? W ten sposób twoja żona pieprzy się z co najmniej trzema osobami, a może i więcej jeśli kochanka nie ogranicza się do swojego męża i ciebie, a jej mąż też lubi sobie zaszaleć na boku. Jeśli wymyśliłeś sprytny plan wykończenia żony jakiś syfem, to ma to pewne szanse powodzenia.


To tak aby cię najbardziej zirytowac i spowodować że będziesz jeszcze bardziej wulgarny.

Powiedz, bo nie mam czasu forum przeszukiwać, żona cie zdradziła?

58

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
sosenek napisał/a:

Moim zdaniem w świecie zdrad i romansów nie ma reguł. Statystyki przedstawiają liczby, a nie uczucia. Co z tego, że mówią o tym, że ileś % kochanków wybiera małżeństwo. Co to za małżeństwa są. Mam 3 pytania do Ciebie autorze:
-ile lat ma dziecko?
-czy Twoja kochanka jest gotowa rzucić dla ciebie swoją rodzinę i ułożyć sobie życie z Tobą?
-dlaczego sypiasz z żoną?
Romanse są niebezpieczne gdy ma się dzieci właśnie dlatego, że nigdy nie ma dobrych wyjść z takich sytuacji. Do każdego przypadku nalezy podejść indywidualnie.
Może idzcie na terapie małżeńską? powiedz tam żonie prawdę o kochance, wyrzygaj jej wszystko. Może jednak wspólnie dojdziecie do tego, że te małżeństwo nie ma sensu, a może wręcz przeciwnie.

1. 3,5 roku moje, 7 i 10 jej.
2. Nie. Nawet jakby była to ja nie jestem wstanie zostawić swojego dziecka i wziąć cudze dwa.
3. Rozładowuje w ten sposób popęd seksualny.

59

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lady Loka napisał/a:

Tu na forum nikt nikomu nie mówi Proszę Pani. Generalnie rozmawiamy właśnie w tonie koleżeńskim i nie ma co się oburzać.

Nie oburzam sie poniewaz brak tu 'Pszepani', tylko poniewaz brak tu kultury.

60

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Nirvanka87 napisał/a:

Autorze, to że zdradzasz to jedno, masz takie poczucie moralności to Twoja sprawa. Ale to, że narażasz  swoją żonę na złapanie syfa, już nie wspomnę o tym, że w ten sposób można złapać choroby, które można przenieść na dziecko, jest zwykłym skur******ństwem, które podlega pod przestępstwo. Dla mnie w tym momencie kończą sie jakiekolwiek dyskusje z Tobą, natomiast jeżeli piszesz prawdę i to wszystko to nie są zmyślone historyjki jakiegoś znudzonego nerda to wiedz, że spotka Cię kara i to bardzo dotkliwa.

1. Jakie przestępstwo ? Z jakiego niby artykułu ?
2. Jaka kara, kto mi ją wymierzy ?

Poważnie wierzysz, że istnieje niewidzialna ręka sprawiedliwości która karze za złe czyny a za dobre odpłaca ?

61

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Doom napisał/a:

który przyznał się, że nawet nie umyje jaj po wizycie u kochanki i zabiera się za żonę.

Doom - kobietom na forum to ty możesz ściemniać, żebyś tak nie dał rady jak wyżej. Ale między nami facetami to taki kit nie przejdzie. Daj spokój, nie graj bardziej świętego od papieża. Poza tym takie coś zdarzyło mi się z dwa razy.

Inna kwestia, że mam wrażenie, że niektórzy z was to teoretycy i nigdy romansu nie mieli. Myślicie, że pójście do łózka jednego dnia albo nawet jednej nocy z żoną i kochanką to coś dziwnego w romansie ?

62

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
Nirvanka87 napisał/a:

Autorze, to że zdradzasz to jedno, masz takie poczucie moralności to Twoja sprawa. Ale to, że narażasz  swoją żonę na złapanie syfa, już nie wspomnę o tym, że w ten sposób można złapać choroby, które można przenieść na dziecko, jest zwykłym skur******ństwem, które podlega pod przestępstwo. Dla mnie w tym momencie kończą sie jakiekolwiek dyskusje z Tobą, natomiast jeżeli piszesz prawdę i to wszystko to nie są zmyślone historyjki jakiegoś znudzonego nerda to wiedz, że spotka Cię kara i to bardzo dotkliwa.

1. Jakie przestępstwo ? Z jakiego niby artykułu ?
2. Jaka kara, kto mi ją wymierzy ?

Poważnie wierzysz, że istnieje niewidzialna ręka sprawiedliwości która karze za złe czyny a za dobre odpłaca ?

narażanie zdrowia innych osób jest przestępstwem, oczywiście trzeba wiedzieć, ze jest się zarażonym, Ty zapewne nie wiesz, że masz jakiegoś syfa, ale wielce prawdopodobne jest, ze masz. A co do kary, to wiesz, przypuszczam, ze prędzej, czy później sprawiedliwość Cie dosięgnie, żona sie dowie, albo syfa złapiesz, albo jedno i drugie. Poza tym w internecie i pośród znajomych Twoich, albo osób przypadkowych, które zauważą Cę z kochanką jest wiele niewidzialnych rąk, które mogą powiadomić żonę. Czego z całego serca Ci gorąco życzę smile Pozdrawiam i z mojej strony kończę dalsze dyskusje w tym temacie.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

63

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:
Doom napisał/a:

który przyznał się, że nawet nie umyje jaj po wizycie u kochanki i zabiera się za żonę.

Doom - kobietom na forum to ty możesz ściemniać, żebyś tak nie dał rady jak wyżej. Ale między nami facetami to taki kit nie przejdzie. Daj spokój, nie graj bardziej świętego od papieża. Poza tym takie coś zdarzyło mi się z dwa razy.

Inna kwestia, że mam wrażenie, że niektórzy z was to teoretycy i nigdy romansu nie mieli. Myślicie, że pójście do łózka jednego dnia albo nawet jednej nocy z żoną i kochanką to coś dziwnego w romansie ?

Nikomu ściemniać nic nie muszę. Cui bono? To anonimowe forum. Po drugie nie ma, żadnego "między nami facetami.." ty nie kwalifikujesz się do tej kategorii "facetów" - jesteś zwykłą kłamliwą i tchórzliwą pi*dą i/lub prowokatorem. Kończę z tobą pajacu. Niepojęte, że w ogóle mogłem marnować na ciebie czas...

Wątpię...

64

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Ja się w sumie nie dziwię, że autor jaj nie myje. Nie można myć czegoś, czego się nie ma.

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

65

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
santapietruszka napisał/a:

Ja się w sumie nie dziwię, że autor jaj nie myje. Nie można myć czegoś, czego się nie ma.

Ha ha, coś jak makaron bezjajeczny. Ech może wieszczem zostanę, bo tak wieszczę, że ten makaron długo nam się na uszy nie będzie nawijał...

Kacie, kacie widzę uśmiech na twej twarzy, proszę powiedz, że mogę odjechać, Jechać wiele mil, mil, mil. O tak, masz wspaniałą siostrę, rozgrzała moją krew, doprowadziła ją do stanu wrzenia aby uratować cię od szubienicy, szubienicy, szubienicy, tak. Twój brat przywiózł mi srebro, twoja siostra ogrzała mą duszę, ale ja śmieję się teraz i ciągnę mocno
I widzę cię dyndającego na szubienicy.

66 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-03-23 18:59:01)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Hrefi, tak czytam co piszesz  i w sumie nie wiem czy się żalisz czy chwalisz. Według Ciebie ktoś kto nie miał romansu gówno widział i wie. Poza tym przemawia przez Ciebie arogancja i przekonanie do własnych racji. Owszem, ktoś kto nie miał romansu, nie wie jak to jest i ciężko takiej osobie się wczuć w to co przeżywa taka osoba. Z jakimi emocjami, dylematami się boryka. Z tymże u Ciebie tych emocji nie widać, żadnej refleksji. To co o żonie piszesz jest wręcz przerażające. Nie kochasz, nie szanujesz, masz w głębokim poważaniu. Napawasz tym, że ona chce z Tobą być, sypiasz by rozładować napięcie seksualne, zimno myślisz o rozwodzie.
Tu jednak panuje ogólnie przyjęta zasada, przekonanie, że facet kochanki nie szanuje, traktuje przedmiotowo, a jednak wraca do żony, z nią sypia docenia to ciepło domowe itd. Ty przedstawiasz to inaczej. Masz wyrzuty sumienia przed kochanką, że sypiasz z żoną, a nie odwrotnie. Choć chyba każdy wątpi czy Ty w ogóle jakieś uczucia sumienie masz.
Co do karmy, o której tu pisano... osobiście uważam, że to straszenie chorobami to dużo na wyrost. Tzn podejrzewam, że się zabezpieczasz... pomijając kwestie braku higieny. Ale... gdyby żona wiedziała, że sypiasz z nią przeskakując z łóżka do łózka to myślę, że też by cię kopnęła. To jest po prostu obrzydliwe. A wracając do karmy... ona już się zaczęła w momencie kiedy napisałeś tu na forum. Już czujesz, że coś nie tak. Z kochanką nie będziesz, żony nie kochasz, nie szanujesz. Co dalej? Praca, sport, inna kochanka? Żona, jak przejrzy na oczy to sama cię kopnie. I co wtedy? Masz bardzo zaburzony obraz wartości, empatii itd. Wydaje się, że dla Ciebie priorytetem jest ulżenie swoim popendom. Z kochanką fajnie bo bez zobowiązań, a jeszcze w domu żona. Tylko tam już gorzej bo proza życia, obowiązki.
Wasze dzecko ma dopiwro 3,5 roku. Niewiele potrzebowałeś by znależć inną. To nie było małżeństwo wieloletnie z rutyną. Szkoda żony. Daj jej żyć.
Nie dorosłeś do bycia mężem, ojcem... mężczyzną.
I to będzie się za Tobą ciągnąć ... i to jest ta „karma” bo jak stracisz żonę, rodzinę i kochankę to zostaniesz z niczym.
A ja (ze swojego doświadczenia) dodam jeszcze jedną kwestię co do zachowania po romansie  - wracający szybko decyduje na kolejne dziecko. Ja tego nie rozumiem, ale tak jest/bywa co też forum potwierdza. Nie ważne czy facet czy kobieta. Co nimi kieruje? Czy odparcie podejrzeń, czy chęć zachowania statusu i odwrócenia uwagi. W końcu co innego bardziej spaja i dowodzi „miłości” niż chęć posiadania wspólnego dziecka?

67 Ostatnio edytowany przez Leśny_owoc (2018-03-23 20:23:16)

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Romans jest jak działka amfetaminy: krótki okres kiedy działa jest świetny, ale gdy budzisz się nad ranem i jednocześnie wraca do Ciebie świadomość to zaczyna do Ciebie dochodzić jaki burdel stworzyłaś/stworzyłeś, że zdrowie nie to samo. Wreszcie wiesz, że lepiej było tego nie brać. Chwila ekscytacji nie jest warta później ciągnących się konsekwencji.

68

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Leśny_owoc napisał/a:

Romans jest jak działka amfetaminy: krótki okres kiedy działa jest świetny, ale gdy budzisz się nad ranem i jednocześnie wraca do Ciebie świadomość to zaczyna do Ciebie dochodzić jaki burdel stworzyłaś/stworzyłeś, że zdrowie nie to samo. Wreszcie wiesz, że lepiej było tego nie brać. Chwila ekscytacji nie jest warta później ciągnących się konsekwencji.



Bardzo pieknie napisane.Pozdrawiam

69

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Szary80 napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Romans jest jak działka amfetaminy: krótki okres kiedy działa jest świetny, ale gdy budzisz się nad ranem i jednocześnie wraca do Ciebie świadomość to zaczyna do Ciebie dochodzić jaki burdel stworzyłaś/stworzyłeś, że zdrowie nie to samo. Wreszcie wiesz, że lepiej było tego nie brać. Chwila ekscytacji nie jest warta później ciągnących się konsekwencji.



Bardzo pieknie napisane.Pozdrawiam

Być może ładnie, ale czy autor pisze z autopsji ...

70

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Lou71.71 napisał/a:
Szary80 napisał/a:
Leśny_owoc napisał/a:

Romans jest jak działka amfetaminy: krótki okres kiedy działa jest świetny, ale gdy budzisz się nad ranem i jednocześnie wraca do Ciebie świadomość to zaczyna do Ciebie dochodzić jaki burdel stworzyłaś/stworzyłeś, że zdrowie nie to samo. Wreszcie wiesz, że lepiej było tego nie brać. Chwila ekscytacji nie jest warta później ciągnących się konsekwencji.



Bardzo pieknie napisane.Pozdrawiam

Być może ładnie, ale czy autor pisze z autopsji ...


Nie wiem ale spodobalo mi sie podsumowanie slowa ''romans''.

71

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Roxann napisał/a:

Hrefi, tak czytam co piszesz  i w sumie nie wiem czy się żalisz czy chwalisz. Według Ciebie ktoś kto nie miał romansu gówno widział i wie. Poza tym przemawia przez Ciebie arogancja i przekonanie do własnych racji. Owszem, ktoś kto nie miał romansu, nie wie jak to jest i ciężko takiej osobie się wczuć w to co przeżywa taka osoba. Z jakimi emocjami, dylematami się boryka. Z tymże u Ciebie tych emocji nie widać, żadnej refleksji. To co o żonie piszesz jest wręcz przerażające. Nie kochasz, nie szanujesz, masz w głębokim poważaniu. Napawasz tym, że ona chce z Tobą być, sypiasz by rozładować napięcie seksualne, zimno myślisz o rozwodzie.
Tu jednak panuje ogólnie przyjęta zasada, przekonanie, że facet kochanki nie szanuje, traktuje przedmiotowo, a jednak wraca do żony, z nią sypia docenia to ciepło domowe itd. Ty przedstawiasz to inaczej. Masz wyrzuty sumienia przed kochanką, że sypiasz z żoną, a nie odwrotnie. Choć chyba każdy wątpi czy Ty w ogóle jakieś uczucia sumienie masz.
Co do karmy, o której tu pisano... osobiście uważam, że to straszenie chorobami to dużo na wyrost. Tzn podejrzewam, że się zabezpieczasz... pomijając kwestie braku higieny. Ale... gdyby żona wiedziała, że sypiasz z nią przeskakując z łóżka do łózka to myślę, że też by cię kopnęła. To jest po prostu obrzydliwe. A wracając do karmy... ona już się zaczęła w momencie kiedy napisałeś tu na forum. Już czujesz, że coś nie tak. Z kochanką nie będziesz, żony nie kochasz, nie szanujesz. Co dalej? Praca, sport, inna kochanka? Żona, jak przejrzy na oczy to sama cię kopnie. I co wtedy? Masz bardzo zaburzony obraz wartości, empatii itd. Wydaje się, że dla Ciebie priorytetem jest ulżenie swoim popendom. Z kochanką fajnie bo bez zobowiązań, a jeszcze w domu żona. Tylko tam już gorzej bo proza życia, obowiązki.
Wasze dzecko ma dopiwro 3,5 roku. Niewiele potrzebowałeś by znależć inną. To nie było małżeństwo wieloletnie z rutyną. Szkoda żony. Daj jej żyć.
Nie dorosłeś do bycia mężem, ojcem... mężczyzną.
I to będzie się za Tobą ciągnąć ... i to jest ta „karma” bo jak stracisz żonę, rodzinę i kochankę to zostaniesz z niczym.
A ja (ze swojego doświadczenia) dodam jeszcze jedną kwestię co do zachowania po romansie  - wracający szybko decyduje na kolejne dziecko. Ja tego nie rozumiem, ale tak jest/bywa co też forum potwierdza. Nie ważne czy facet czy kobieta. Co nimi kieruje? Czy odparcie podejrzeń, czy chęć zachowania statusu i odwrócenia uwagi. W końcu co innego bardziej spaja i dowodzi „miłości” niż chęć posiadania wspólnego dziecka?


Nie chciałem dyskutować o mnie a zachowaniu po romansie ogólnie. Ciekawiło mnie jak inni radzą sobie z takim trudnym doświadczeniem.

Romans nie jest czymś czym można by się chwalić. Ja raczej traktuje to jako porażkę  malzenstwa i widzę swój błąd przed wielu lat.

Jestem pełen refleksji i emocji. Tylko że dla was emocje to jedno - wyrzuty sumienia. Wydaje mi się, ze część tutaj piszących nie jest wstanie tego zrozumieć że można zdradzać i nie mieć wyrzutów sumienia.

To wam wyjaśnię - nie ma się wyrzutów sumienia gdy jest się zakochanym. Tak jakby w mózgu przestały działać te obszary które są odpowiedzialne że sumienie, empatię.

Z żoną jestem 12 lat a jak doliczyć znajomość przed ślubem to 15.

Moim zdaniem doroslem do wszystkiego co piszesz. Przy czymprzy jednej kobiecie można być mężczyzną, mężem, ojcem. Przy innej nie.

Na koniec najciekawszy wątek - dlaczego ludzie decydują się na dziecko po powrocie. Pewnie jest kilka powodów. Ja dorzucę jeden.

Człowiek kończy romans, rozumie że nie może być z osobą którą kocha. Poddaje się. Nadzieja umiera. A zyc dalej trzeba. Skoro nowej rodziny nie założył to powiększa obecną. Wypełnia lukę po romansie.

72

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Tak jak was czytam to upewniam się że ogromna większość z was to teoretycy. Szkoda , ze nie ma magicznego testu przy zakładaniu konta. Testu który sprawdził by faktycznie osobiste doświadczenia a nie to co się komuś wydaje.

A szkoda bo ludzie, którzy przeszli romans posiadają doświadczenie, którym mogli be się podzielić. Tylko że wydaje mi się, że tacy nie siedzą na Internecie. Swoje przeżyli, jakoś tam dali radę i już nie potrzebują o tym dyskutować.

73

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?

Hrefi,  ale o czym tu dyskutować? Poza tym rezczywiście zdecydowanie więcej tu osób, które zostały zdradzone, więc dla nich taki romans jednoznacznie kojarzy się z wielkim bólem, traumą. Więc twoje bajki o motylkach i braku sumienia działają na co poniektórych jak czerwona płachta na byka... 
Niemniej jednak kazda sytuacja jest inna, kazdy człowiek jest inny, ale chyba przede wszystkim to co i jak jest po romansie w największym stopniu zależy od tego czy ten romans się wydał czy nie. Jeżeli tak,  w 90% przypadków facet dostaje nagle olśnienia, przypomina mu się że kocha tylko żonę, kochanka z księżnyczki zamienia się w wiedźmę itd. Oczywiście najpierw, jeżeli jeszcze ma nadzieję, że żona tylko się domyśla, a nie że ma dowody i zamierza je wykorzystać w sądzie, to próbuje zrobić z niej wariatkę, że coś sobie ubzdurała, albo że komuś innemu wierzy nie mu, komuś kto chce im zaszkodzić itd. Jezeli natomiast zostanie postawiony przed faktem dokonanym, to będzie bronił własnych 4 liter jak tylko się da. Większość żon da takiemu delikwentowi szansę, chcąc ratować rodzinę, inne pójdą na walkę w sądzie. Niemniej jaki by scenariusz nie był, po czymś takim raczej już się nie tęskni za tym romansem i przestaje się mieć romantyczny jego obraz. Przynajmniej przez jakiś czas, bo jednak jak żona za szybko wybaczy czy nawet będzie zabiegała o powrót niewiernego, to bardziej niż pewne, że on znów zdradzi, tylko nastepnym razem będzie się bardziej pilnował. Inny, który odczuje co może stracić, być może ocknie się, doceni co ma i odechce mu rmansów raz na zawsze. Myślę jednak, że to dotyczy zdecydowanej mniejszośi. Oczywiście osoby które wybaczyły i przyjęły niewiernego małżonka będą szły w zaparte, że teraz jest nawet lepiej itd. Ale co innego mają powiedzieć?
No i kwestia zachowań po romansie, kiedy nie wyszedł on na jaw. Tu chyba wszystko zależy od stopnia zaangażoania i dlaczego skończył. Jeżeli uczucie wypaliło albo seks przestał smakowac, to myślę, że to nie wpływa na zmianę zachowania bo tych motylków  po prostu nie ma, nie tęskni za tą drugą osobą, nie myśli o niej. Jezeli facet jest uzalezniony od seksu, adrenaliny to zwyczajnie poszuka sobie innej i tyle. Inna sprawa, kiedy dana osoba się zaangażuje emocjonalnie. Myślę, że nie tylko kobiety cierpią, teślnią, choć rzeczywiscie gorzej im przychodzi odkochanie się, ale też są mniej skłonne zostawić męża, dzieci. Dlatego najczęsciej same konczą romans, który zaczyna je wykańczać psychicznie i poświecają tą „miłość” dla rodziny. Myśle, że część facetów też tak robi. Nawet tu na forum zdarzały przypadki, choć pojedyńcze, kiedy facet nie mógł sobie poradzić z uczuciem do innej kobiety, pomimo, że nie chciał zostawiać żony, rozbijać rodziny. Aby się odkochać trzeba czasu, niekoniecznie druga osoba chce ten czas dawać, nawet jeśli zdradzający rzeczywiście z pełną świadomoscią walczy z uczuciem. I tu moja teoria: póki jesteś zakochany w innej osobie, nie ma szans na odbudowywanie związku. Można się odkochać, ale trzeba czasu i chęci. Często same motyle mijają, a czasem trzeba pomóc je dobić. Wtedy uwierz mi, że zupełnie inaczej zaczyna patrzeć na tą drugą osobę. Co innego zakochanie, fascynacja seksualna, a co innego miłość.
Z tymi siłowniami itd. to raczej w trakcie romansu niż po. No chyba, że ktoś chce poprawić swój wygląd samopoczucie by łatwiej mu było inną wyhaczyć. Ten mój np. zaczął się upijać, choć wcześniej praktycznie nie pił alkoholu, a potem jak wspomniałam, postarał o dziecko. Na dodatek zaczął mnie o to obwiniać, że to przeze mnie, bo go olałam. hmm
No i ostatni przypadek... ludzie zdradzający odchodzą do kochanków, rozwodzą się.

74

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Hrefi napisał/a:

1. 3,5 roku moje, 7 i 10 jej.

Hrefi napisał/a:

Z żoną jestem 12 lat a jak doliczyć znajomość przed ślubem to 15.

Cos mi sie nie zgadza w obliczeniach

75

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Malineczka00 napisał/a:
Hrefi napisał/a:

1. 3,5 roku moje, 7 i 10 jej.

Hrefi napisał/a:

Z żoną jestem 12 lat a jak doliczyć znajomość przed ślubem to 15.

Cos mi sie nie zgadza w obliczeniach

To, że jest 12 l po ślubie nie stoi w sprzeczności z tym, że ma 3,5 letnie dziecko. Nie każdy decyduje na nie zaraz po ślubie.
Ciekawsze pytanie, jak długo trwa ten romans?

76

Odp: Czy romans zmienia rzeczywistość?
Malineczka00 napisał/a:
Hrefi napisał/a:

1. 3,5 roku moje, 7 i 10 jej.

Hrefi napisał/a:

Z żoną jestem 12 lat a jak doliczyć znajomość przed ślubem to 15.

Cos mi sie nie zgadza w obliczeniach

Przecież można być 12 lat po ślubie i mieć 3,5 letnie dziecko. Co w tym dziwnego?
Kochanka w swoim małżeństwie ma 7 i 10letnie.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

Posty [ 39 do 76 z 1,931 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 51 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy romans zmienia rzeczywistość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018