Nie będę odnosić się do wszystkich wypowiedzi, bo zaczyna to przypominać odbijanie piłeczki i na dobrą sprawę do niczego konstruktywnego nie prowadzi, zwłaszcza, że temat został przez Autorkę założony w konkretnym celu, ale skoro definicja z Wikipedii została uznana za niewiarygodną (świadomie wkleiłam tę, a nie z PWN, bo szerzej opisuje pojęcie), to specjalnie dla Zwyczajnego wklejam PWN-owską:
tolerancja
1. «poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych»
2. «zdolność żywego organizmu do znoszenia bez szkody dla niego niektórych bodźców chemicznych, fizycznych i biologicznych»
3. «liczba określająca dopuszczalne odchylenie danej wielkości technicznej od jej wartości nominalnej»
Czyżby się czymś różniła od poprzedniej? No może poza tym, że w dwóch trzecich nie odnosi się do interesującego nas w tej chwili tematu.
W każdym razie raz jeszcze dużymi, drukowanymi literami powtarzam, że tu nie chodzi o odmienność czyichś poglądów, bo każdy ma do nich prawo, a ja je szanuję i przynajmniej staram się rozumieć, ale o stygmatyzowanie, wyrażanie pogardy i próby obrażania w imię tych poglądów osób należących do mniejszości, które to gdzieś po drodze się pojawiły, a które już mnie zwyczajnie rażą. Wyłącznie dlatego zwróciłam na to uwagę.
I jeszcze, żeby już wszystko było jasne, bo chyba rzeczywiście się nie rozumiemy, a trudno o czymś rozmawiać, jeśli przynajmniej jedna ze stron ma własną, niekoniecznie zgodną z powszechnie obowiązującą definicję pojęcia. Tym razem będzie ze Słownika Języka Polskiego PWN:
zwyczajny gość napisał/a:Chyba się nie rozumiemy
Polityczna poprawność to jest zmuszanie ludzi do wypowiadania treści z którymi się nie zgadzają lub milczenia z uwagi na presję i ostracyzm grup nacisku. To sposób walki poprzez nadinterpretację wypowiedzi i generalizowanie - powiedzenie o kimś o czymś coś negatywnego jest atakiem na całą grupę i społeczmość.
poprawność polityczna «unikanie wypowiedzi lub działań, które mogłyby urazić jakąś mniejszość, np. etniczną, religijną lub seksualną»
Na koniec, wracając wreszcie do problemu Autorki - sytuacja nie jest prosta, ale zwróćmy uwagę, że takie powtarzające się treści, że osoba bi jest kimś gorszej kategorii, nie tylko nie skłaniają do podjęcia z mężem ewentualnego dialogu, gdyby jej przypuszczenia okazały się słuszne, ale wręcz utwierdzają w przekonaniu, że życia z kimś takim nawet nie należy brać pod uwagę. Ja sama, z moimi poglądami, nie skreślałabym swojego mężczyzny wyłącznie dlatego, że okazał się być kimś innym niż mi się do tej pory wydawało, a raczej starała się poznać przyczyny ukrywania tego faktu, na nowo na niego spojrzeć, zrozumieć to, co się właśnie z nim dzieje, a dopiero na koniec myślała co dalej. Tak, wiem, dziwna jestem
.