wilczysko napisał/a:Averyl napisał/a:to jest właśnie ten obrazek, który jest tylko jakimiś wyobrażeniem, tego co potrzebujesz. Wcześniej pisałeś, że często nie rozmawialiście ze sobą, zwłaszcza po terapii, by uniknąć konfliktów, itp - przyznasz, że nie jest to metoda na ten fajny dom, z kochającymi się ludźmi. Trudno jest kochać człowieka, który tylko fizycznie jest, ale nie ma z nim porozumienia, kontaktu - w tym kontekście nawet ten ciężki weekend, nawet kłótnia pewnie jest lepsza od zupełnej ciszy, traktowania partnera jak powietrze.
Jest takie powiedzonko "nie rób drugiem, co tobie niemiłe", można iść dalej "rób drugiemu, co tobie miłe"Wiem, że mój obrazek jest pewnie mocno wyidealizowany i może naiwny.
Rozmowy na trudne tematy to niestety nasza ogromna bolączka. Zresztą nie jedyna jak pewnie zauważyłaś.
Niestety terapeutka, która prowadziła naszą terapię odmówiła mi dzisiaj podjęcia się terapii indywidualnej. Nie jestem psychologiem. To co wydawało mi się atutem, czyli już znajomość tematu z perspektywy mojej i żony okazuje się chyba jednak wadą. Zdaje się, że zakłóca obiektywizm terapeuty. Szkoda. Nie chce mi się zaczynać od nowa z kimś nowym. A wracać do poprzedniej też nie mam już ochoty, bo tamta formuła chyba już się chyba wyczerpała.terapeuci nie prowadzą jednocześnie terapii małżeńskiej i indywidualnej malzonkow
Jednocześnie oczywiście, że nie. Ale małżeńska się skończyła.