Terapia małżeńska, par... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Terapia małżeńska, par...

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 60 z 330 ]

1

Temat: Terapia małżeńska, par...

Zacząłem z żoną terapię małżeńską. Jesteśmy już po 3 sesjach. Zaskoczyła mnie jej otwartość w terapii i to, że nabrała do niej przekonania mimo, że wcześniej nie była jakąś entuzjastką tego pomysłu. Ja z kolei mam duże wątpliwości, czy ta terapia coś pomoże.
Chciałbym zapytać o Wasze ewentualne doświadczenia związane z terapią dla par. Komu pomogła, a komu nie i dlaczego ? Z jakimi sprawami szliście na taką terapię ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Terapia małżeńska, par...

Jak jest otwartość, to już jest dobrze, pierwszy krok do przodu. smile

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

3

Odp: Terapia małżeńska, par...
Ela210 napisał/a:

Jak jest otwartość, to już jest dobrze, pierwszy krok do przodu. smile

Otwartość jest w takiej sytuacji niezbędna.
To ja byłem orędownikiem zaczęcia wspólnej terapii, a mimo tego mam duże wątpliwości co do tego, że coś ona pomoże. Obawiam się, że jesteśmy z żoną już zbyt oddaleni od siebie.

4

Odp: Terapia małżeńska, par...

Pomoze albo i nie, ale co masz do stracenia? Czas?
Skoro sie otworzyla to moze swiadczy to o tym ze jej zalezy?

5

Odp: Terapia małżeńska, par...
Małpa69 napisał/a:

Pomoze albo i nie, ale co masz do stracenia? Czas?
Skoro sie otworzyla to moze swiadczy to o tym ze jej zalezy?

Przecież nie twierdzę, że chcę z niej zrezygnować.

6

Odp: Terapia małżeńska, par...

Hahaha ja na terapii dla par byłam raz. Wlasnie wtedy w poczekalni (co jest az smieszne) znalazłam nie mojego wlosa na bluzie eks. I to byl pierwszy krok do odkrycia prawdy. Później poszlo lawinowo a terapie kończyłam sama wink

7

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wilk, gratuluję. Wiem, że zależało Ci na terapii. Nie poddawaj się zwątpieniu, spróbuj. Nawet jeśli nie pomoże, to poukładacie sobie coś w głowach (choćby to miało oznaczać spojrzenie w oczy brutalnym prawdom).
Życzę porozumienia się z żoną.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

8

Odp: Terapia małżeńska, par...

Ciekawa jestem, czego dowiadujecie się o sobie na sesjach, ale oczywiście to Twoja sprawa, czy się tym podzielisz.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

9 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-12-06 12:45:23)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Najlepiej niczego nie oczekuj, tylko nastaw się na poznanie istoty problemu. Bo od tego trzeba zacząć. Jak wychodzą emocje to dobrze. Nie gryź ludzi na forum wink  No chyba że u Ajsi, tam jesteśmy odporni na wyżymanie i skręcanie smile Powodzenia z serca.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

10

Odp: Terapia małżeńska, par...

Powodzenia Wilku smile Bardzo mnie ciekawi, jak taka terapia wygląda. Macie jednego terapeutę na sesji czy dwóch?

"Bóg stworzył ludzi, Samuel Colt uczynił ich równymi"

11

Odp: Terapia małżeńska, par...
Unreal napisał/a:

Powodzenia Wilku smile Bardzo mnie ciekawi, jak taka terapia wygląda. Macie jednego terapeutę na sesji czy dwóch?

Teraputka jest jedna. Kobieta.

Terapia to oczywiście rozmowa w trójkę, ale tematy, pytania rzuca terapeutka. Te pierwsze spotkania to tak naprawdę rekonesans, spojrzenie w tył, rozpoznanie. Terapeutka musi przecież nas poznać, dowiedzieć się jakie mamy problemy.

12

Odp: Terapia małżeńska, par...
Ela210 napisał/a:

Najlepiej niczego nie oczekuj, tylko nastaw się na poznanie istoty problemu. Bo od tego trzeba zacząć. Jak wychodzą emocje to dobrze. Nie gryź ludzi na forum wink  No chyba że u Ajsi, tam jesteśmy odporni na wyżymanie i skręcanie smile Powodzenia z serca.

Ja mało gryzę smile Muszę być już mocno sprowokowany big_smile

Wcześniej mówiono mi, że taka terapia to spotkania co 2-3 tygodnie. Na szczęście tutaj mamy spotkania co tydzień. Dla mnie to dobrze, bo "ryje" się w problemach na świeżo.

13

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wilk....! tak sie ciesze. Gratuluje ze wam sie pojsc udalo. Super, ze jest otwarta. Bede trzymac kciuki.

i nie marudz tam za bardzo;p
big_smile

Odkrycie naukowe nie jest może lepsze od seksu, ale satysfakcja trwa dłużej. S. Hawking:* Spoczywaj w pokoju wielki czlowieku...

Czy znacie uczucie bycia nieszczęśliwym tak zupełnie bez powodu? To możecie być szczęśliwi, też zupełnie bez powodu. Johnny Soporno
Życie jest w połowie czarne, w połowie białe, w wielu miejscach szare... i w tych odcieniach musimy być szczęśliwi. Gary;p

14

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:

Zacząłem z żoną terapię małżeńską. Jesteśmy już po 3 sesjach.

I jak efekty? Są jakieś?  Coś się zmieniło? Jest seks?

Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)

I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi (Edward Stachura)

15

Odp: Terapia małżeńska, par...
nimfa_błotna napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Zacząłem z żoną terapię małżeńską. Jesteśmy już po 3 sesjach.

I jak efekty? Są jakieś?  Coś się zmieniło? Jest seks?

Trudno mówić o efektach po 3 sesjach. Efektem może można nazwać to, że pomimo pewnej niechęci na wstępie żona jednak przekonała się i na terapii jest otwarta, nie blokuje się. To co dotychczas usłyszałem na tej terapii mnie nie zszokowało jakoś, ale potwierdziło to co już przypuszczałem. Niestety nie potrafię się na razie pozbyć myśli, że bardzo ciężko będzie to skleić. Tu nie chodzi tylko o problem z seksem. A seksu nie ma.

16

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wilczysko , trzymam za Was kciuki. smile Dobrze mieć świadomość dla samego siebie, że robi się wszystko, absolutnie wszystko co możliwe, aby naprawić relację. Wszystko wymaga czasu i przemyśleń. Trochę to potrwa.

17

Odp: Terapia małżeńska, par...
I_see_beyond napisał/a:

Wilczysko , trzymam za Was kciuki. smile Dobrze mieć świadomość dla samego siebie, że robi się wszystko, absolutnie wszystko co możliwe, aby naprawić relację. Wszystko wymaga czasu i przemyśleń. Trochę to potrwa.

Dzięki wielkie smile

18

Odp: Terapia małżeńska, par...

Terapia par nie jest prosta. Jesteś po pierwszych spotkaniach, otwieracie się, ale za chwilę dojedziecie do punktów, w którym coś z tą wiedzą będzie trzeba zrobić, będzie trzeba zacząć ciężko pracować nad związkiem, z czegoś zrezygnować na rzecz drugiej strony, coś dać od siebie, odkryć na nowo partnera i wyzbyć się swoich wyobrażeń o nim, a temu wszystkiemu na ogół towarzyszą silne emocje. Powodzenia.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

19

Odp: Terapia małżeńska, par...
Averyl napisał/a:

Terapia par nie jest prosta. Jesteś po pierwszych spotkaniach, otwieracie się, ale za chwilę dojedziecie do punktów, w którym coś z tą wiedzą będzie trzeba zrobić, będzie trzeba zacząć ciężko pracować nad związkiem, z czegoś zrezygnować na rzecz drugiej strony, coś dać od siebie, odkryć na nowo partnera i wyzbyć się swoich wyobrażeń o nim, a temu wszystkiemu na ogół towarzyszą silne emocje. Powodzenia.

Nie mam co do tego wątpliwości.

20

Odp: Terapia małżeńska, par...

Jak nie ma sexu.To nie małżeństwa.....Czy żona robiła badania z zakresu hormonów?...Może ta kwestia zdrowotna jest nadszarpnięta.....Wilku, jeśli terapia nie będzie ok..To będziesz miał przynajmniej spokojną głowę...że dokonałeś wszystkiego...

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

21

Odp: Terapia małżeńska, par...
Summertime napisał/a:

Jak nie ma sexu.To nie małżeństwa.....Czy żona robiła badania z zakresu hormonów?...Może ta kwestia zdrowotna jest nadszarpnięta.....Wilku, jeśli terapia nie będzie ok..To będziesz miał przynajmniej spokojną głowę...że dokonałeś wszystkiego...

Z tego co pamiętam to kiedyś robiła jakieś badania hormonalne, ale nie znam dokładnego zakresu, czy to chodziło o te hormony, które mają tutaj znaczenie. Sprawa jest naprawdę ciężka wg mnie, bo wychodzi na to, że pod kątem seksualnym jesteśmy fatalnie dobrani. Choć tak jak pisałem tu nie chodzi tylko o seks.

22

Odp: Terapia małżeńska, par...

A kocha się z Tobą w ogóle? Czy sama czasem inicjuje zbliżenia?...Ja też byłam mężatką mam za sobą wszystkie sytuacje jakie mogą narodzić się w związku.Sex całkowicie przestał u mnie istnieć na dwa miesiące...ale wtedy, to przyszło rozstanie. Bez sexu nie ma życia.Na dłuższą metę, to nie da rady...:)Nie po, to człowiek się wiąże, by cierpiał.Czy to się podoba czy nie je, ale jesteśmy sexualni.Potrzebujemy tego, a ja Ciebie rozumiem.

https://youtu.be/W8EM0Cs9r1g

...z najlepszych muzyków sceny Polskiej.

23

Odp: Terapia małżeńska, par...
Summertime napisał/a:

A kocha się z Tobą w ogóle? Czy sama czasem inicjuje zbliżenia?...Ja też byłam mężatką mam za sobą wszystkie sytuacje jakie mogą narodzić się w związku.Sex całkowicie przestał u mnie istnieć na dwa miesiące...ale wtedy, to przyszło rozstanie. Bez sexu nie ma życia.Na dłuższą metę, to nie da rady...:)Nie po, to człowiek się wiąże, by cierpiał.Czy to się podoba czy nie je, ale jesteśmy sexualni.Potrzebujemy tego, a ja Ciebie rozumiem.

Eeeeee...a czym się różni "kocha się z Tobą" od seksu ? big_smile Nasza norma "kochania się" od jakiś 3-4 lat to jest.....chwila napięcia.... Ta dam !!! Jeden raz na rok !!! Szał !!! Owacje !! W tym roku też norma wyrobiona big_smile Za dwa tygodnie nowy kalendarz, więc wiadomo... szczęście w oczach tongue
Nie, od bardzo dawna nie inicjuje sama zbliżeń. Wiem już, że jest to spowodowane m.in. właśnie naszymi innymi preferencjami w seksie.

24 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-15 15:59:26)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Nie tylko o seks? A o co jeszcze, jeśli wolno spytać?
Ciekawi mnie ta sprawa, bo w moim małżeństwie też nie było kolorowo. Mąż lubił "ten sport", a ja nienawidziłam go... z nim. No, niestety... A że byłam mało doświadczona (on zresztą też) i miałam niezbyt wysokie poczucie wartości, wmawiałam sobie, że coś ze mną nie tak, obwiniałam się. Paskudny scenariusz.
Wiem, jak złożone bywają takie historie.
I mam smutną, niestety refleksję: czasami tak bardzo czegoś pragniemy, że potrafimy samych siebie oszukiwać, wmawiać sobie coś, czego nie ma. A to wyjdzie prędzej czy później.
Ja wyniosłam jedną lekcję ze swojej małżeńskiej porażki: nigdy nie robić niczego wbrew sobie. Nigdy, nigdy, nigdy!

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

25

Odp: Terapia małżeńska, par...

Nawet jeśli terapia wykaże, że nie jesteście dla siebie, że nie uda się już być razem, lepiej rozejść się we wzajemnym zrozumieniu i względnej przyjaźni.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

26

Odp: Terapia małżeńska, par...
Piegowata'76 napisał/a:

Nie tylko o seks? A o co jeszcze, jeśli wolno spytać?
Ciekawi mnie ta sprawa, bo w moim małżeństwie też nie było kolorowo. Mąż lubił "ten sport", a ja nienawidziłam go... z nim. No, niestety... A że byłam mało doświadczona (on zresztą też) i miałam niezbyt wysokie poczucie wartości, wmawiałam sobie, że coś ze mną nie tak, obwiniałam się. Paskudny scenariusz.
Wiem, jak złożone bywają takie historie.
I mam smutną, niestety refleksję: czasami tak bardzo czegoś pragniemy, że potrafimy samych siebie oszukiwać, wmawiać sobie coś, czego nie ma. A to wyjdzie prędzej czy później.
Ja wyniosłam jedną lekcję ze swojej małżeńskiej porażki: nigdy nie robić niczego wbrew sobie. Nigdy, nigdy, nigdy!

Jeśli chodzi o mnie to dla mnie problemem jest brak u żony empatii, zrozumienia, ciepła i czułości. Jeśli chodzi o czułość to nie mam na myśli samego seksu, bo żona nawet całować się nie lubi. Dla żony problemem jest to, że ja jestem małomówny, że w seksie nie potrafię jej zdominować, że w jej trudnych relacjach z synem najczęściej staję po stronie syna.

27 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-16 11:21:57)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Rozumiem.
Cóż, każdy z nas jest inny.
Ja nie pojmuję kompletnie, jak można nie lubić czułości, ale wiem, że są takie osoby.
Bardzo chciałam, żeby mnie mąż czasem przytulił ot tak, bezinteresownie i nie po to, żeby mnie ciągnąć do łóżka. Bez tego miałam wrażenie, że tylko mój tyłek jest potrzebny, a ja jako osoba, jako człowiek się nie liczę - taki przedmiot... On potrafił warknąć: "Odejdź!", gdy siedział przed komputerem, a ja przechodząc przez pokój, podchodziłam się przytulić. Miałam chęć rzucać czymś ciężkim z żalu i wściekłości.
Małomówny też był, gdy ja uwielbiam rozmawiać, ale miewał chwile, że się rozkręcał, nie było tak źle. Bolało mnie za to przeokropnie, że np. wchodziłam rano do kuchni, spotykałam jego, a on traktował mnie jakbym była powietrzem: nawet się nie odwrócił od swoich zajęć, ani nawet "cześć" nie powiedział - zupełnie jakbym była powietrzem. Gdy coś opowiadałam, potrafił zignorować mnie zupełnie, w przypadkowym momencie wyjść sobie na papierosa.
Zupełnie sobie nie wyobrażam, że po takim dniu można godzić się w łóżku. Nie i jeszcze raz nie. Po takim dniu jest mi przykro i nie mam nastroju na żadne tego typu atrakcje.
Szlag mnie trafiał. Byłam wściekła, krzyczałam, a on jeszcze bardziej zamykał się w sobie.
Nie pasowaliśmy do siebie kompletnie. A gdy się zrobił mściwy i złośliwy, uznałam, że czas z tym skończyć.
Kilka lat już jestem sama, a na samo wspomnienie gotuje się we mnie.
Ale chyba niepotrzebnie to piszę sad

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

28 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-12-16 12:05:56)

Odp: Terapia małżeńska, par...

@Piegowata -- ja przeczytałem... i jak czytam takie rzeczy to się uczę. Dzięki że pisałaś!

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

29

Odp: Terapia małżeńska, par...
Gary napisał/a:

@Piegowata -- ja przeczytałem... i jak czytam takie rzeczy to się uczę. Dzięki że pisałaś!

Dzięki, Gary. Fajnie takie słowa przeczytać smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

30 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-12-16 18:55:31)

Odp: Terapia małżeńska, par...
Piegowata'76 napisał/a:

Rozumiem.
Cóż, każdy z nas jest inny.
Ja nie pojmuję kompletnie, jak można nie lubić czułości, ale wiem, że są takie osoby.
Bardzo chciałam, żeby mnie mąż czasem przytulił ot tak, bezinteresownie i nie po to, żeby mnie ciągnąć do łóżka. Bez tego miałam wrażenie, że tylko mój tyłek jest potrzebny, a ja jako osoba, jako człowiek się nie liczę - taki przedmiot... On potrafił warknąć: "Odejdź!", gdy siedział przed komputerem, a ja przechodząc przez pokój, podchodziłam się przytulić. Miałam chęć rzucać czymś ciężkim z żalu i wściekłości.
Małomówny też był, gdy ja uwielbiam rozmawiać, ale miewał chwile, że się rozkręcał, nie było tak źle. Bolało mnie za to przeokropnie, że np. wchodziłam rano do kuchni, spotykałam jego, a on traktował mnie jakbym była powietrzem: nawet się nie odwrócił od swoich zajęć, ani nawet "cześć" nie powiedział - zupełnie jakbym była powietrzem. Gdy coś opowiadałam, potrafił zignorować mnie zupełnie, w przypadkowym momencie wyjść sobie na papierosa.
Zupełnie sobie nie wyobrażam, że po takim dniu można godzić się w łóżku. Nie i jeszcze raz nie. Po takim dniu jest mi przykro i nie mam nastroju na żadne tego typu atrakcje.
Szlag mnie trafiał. Byłam wściekła, krzyczałam, a on jeszcze bardziej zamykał się w sobie.
Nie pasowaliśmy do siebie kompletnie. A gdy się zrobił mściwy i złośliwy, uznałam, że czas z tym skończyć.
Kilka lat już jestem sama, a na samo wspomnienie gotuje się we mnie.
Ale chyba niepotrzebnie to piszę sad

To chyba jest częsty schemat, przez cały dzień nie istniejesz, a wieczorem wielkie zdziwienie, że nie masz ochoty na seks.
Nie można zwalać winy na małomówność - to chodzi o brak kontaktu, tak jak napisałaś wchodził do kuchni jakby było tam tylko powietrze.
Dobrze zrobiłaś zostawiając go.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

31 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-16 19:11:29)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Averyl, sprawa jest złożona. Nie chcę kategoryzować, kto z nas był tym "złym", winnym rozpadowi związku. Miałam i ja swoje zagrania, i on. Nie pasowaliśmy do siebie. W pewnym momencie jednak ja się zreflektowałam, starałam się nad sobą pracować, natomiast on pozostał w tym samym miejscu. Coraz bardziej wycofywał się z komunikacji. W ogóle był toksyczny, nawet niedawno, tyle czasu po rozstaniu, dowiedziałam się, co wyprawiał w związku z moją poprzedniczką. A ja cóż... niedokochana dziewczynka, chociaż nie DDA, to w wyraźnymi deficytami miłości i akceptacji...
Na koniec usłyszałam: "Wypier...j z tego domu" i wtedy uznałam, że trzeba być niczym posłuszna, przedwojenna żoneczka hmm Zrobiłam, jak mi kazał.
Dobrze, że pomógł mi podjąć decyzję. smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

32

Odp: Terapia małżeńska, par...

Mam szacunek do Wilczyska, że robi, co może, a nie poddaje się po pierwszym potknięciu.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

33

Odp: Terapia małżeńska, par...

Najgorsze jest w każdym związku milczenie lub niedomówienie .Uważam jako osoba z doświadczeniem życiowym ,że niedomówienia i brak rozmów w związku jest powodem ,ze ludzie rozstają się i później tego żałują, że nie zrobili i nie powiedzieli a to mogło uratować ich związek  .Czasem przez głupotę podejrzliwość ,zazdrość niepewność siebie rozstajemy się z dobrym mężem czy żoną .Kochająca żona nie każe męża ,brakiem sksu i odwrotnie .

34 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-16 23:21:05)

Odp: Terapia małżeńska, par...
damą być napisał/a:

Najgorsze jest w każdym związku milczenie lub niedomówienie .Uważam jako osoba z doświadczeniem życiowym ,że niedomówienia i brak rozmów w związku jest powodem ,ze ludzie rozstają się i później tego żałują, że nie zrobili i nie powiedzieli a to mogło uratować ich związek  .Czasem przez głupotę podejrzliwość ,zazdrość niepewność siebie rozstajemy się z dobrym mężem czy żoną .Kochająca żona nie każe męża ,brakiem sksu i odwrotnie .

Owszem, czasem tak jest. Czasem, nie zawsze.
Ale to, co mówisz o karaniu to duże uproszczenie. Nie o karę chodzi. Po prostu gdy czuję żal, złość, smutek, to seks mi nie w głowie. Nie wiem, jak inni uczestnicy tej dyskusji odniosą się do tej kwestii, ale ja właśnie tak. Nie ma dobrych, pięknych uczuć - nie ma ochoty na seks. To nie kara, tylko stan duszy.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

35

Odp: Terapia małżeńska, par...
Piegowata'76 napisał/a:
damą być napisał/a:

Najgorsze jest w każdym związku milczenie lub niedomówienie .Uważam jako osoba z doświadczeniem życiowym ,że niedomówienia i brak rozmów w związku jest powodem ,ze ludzie rozstają się i później tego żałują, że nie zrobili i nie powiedzieli a to mogło uratować ich związek  .Czasem przez głupotę podejrzliwość ,zazdrość niepewność siebie rozstajemy się z dobrym mężem czy żoną .Kochająca żona nie każe męża ,brakiem sksu i odwrotnie .

Owszem, czasem tak jest. Czasem, nie zawsze.
Ale to, co mówisz o karaniu to duże uproszczenie. Nie o karę chodzi. Po prostu gdy czuję żal, złość, smutek, to seks mi nie w głowie. Nie wiem, jak inni uczestnicy tej dyskusji odniosą się do tej kwestii, ale ja właśnie tak. Nie ma dobrych, pięknych uczuć - nie ma ochoty na seks. To nie kara, tylko stan duszy.

Myślę, że ogólnie brakowało Ci w małżeństwie miłości. No bo jeżeli ktoś Cię kocha to nawet jeśli nie jest osobą często przytulającą się, bardzo czułą, to wiesz, że kocha. No i czasem jednak Cię przytuli, nie traktuje bliskości jako problemu i widzisz w gestach, że jesteś dla niego ważna, zawsze możesz na niego liczyć. Zrobi coś czasem też za Ciebie, byś dłużej pospała i inne przykłady, gdzie widzisz, że chce byś była szczęśliwa. Wiadomo jak atmosfera jest nieciekawa, nie czuć tego to nie chce się seksu. Mój facet np może przytulałby się mniej niż ja, ale jednak to robi. Czasem po kłótni też zdarzył się seks, ale ogólnie związek dobry i złość przechodziła. Jednak i kłótnie są rzadko, więc seks to tym bardziej sama przyjemność.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

36 Ostatnio edytowany przez vilkolakis (2017-12-17 02:52:53)

Odp: Terapia małżeńska, par...
truskaweczka19 napisał/a:

Myślę, że ogólnie brakowało Ci w małżeństwie miłości. No bo jeżeli ktoś Cię kocha to nawet jeśli nie jest osobą często przytulającą się, bardzo czułą, to wiesz, że kocha. No i czasem jednak Cię przytuli, nie traktuje bliskości jako problemu i widzisz w gestach, że jesteś dla niego ważna, zawsze możesz na niego liczyć. Zrobi coś czasem też za Ciebie, byś dłużej pospała i inne przykłady, gdzie widzisz, że chce byś była szczęśliwa. Wiadomo jak atmosfera jest nieciekawa, nie czuć tego to nie chce się seksu. Mój facet np może przytulałby się mniej niż ja, ale jednak to robi. Czasem po kłótni też zdarzył się seks, ale ogólnie związek dobry i złość przechodziła. Jednak i kłótnie są rzadko, więc seks to tym bardziej sama przyjemność.

Dla mnie seks po kłótni to jakaś abstrakcja. Ale nie którzy sobie chwalą smile Z tym, że ja się bardzo nie lubię kłócić. To chyba taki uraz z domu rodzinnego, gdzie kłótnie były na porządku dziennym. Np. tak a propos nadchodzących świąt to pamiętam, że nawet w wigilię rodzice często się kłócili.

37 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2017-12-17 04:03:25)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Rozumiem, u nas się zdarzyło, ale po prostu i tak mieliśmy na siebie ochotę. Emocje może też to napędziły. No ale potem i tak wyjaśniliśmy sobie wszystko, bo wiadomo, że seks tego nie załatwi. Wychodzi na to, że potrafię mieć ochotę na swojego faceta nawet będąc na niego trochę zła smile Jednak nic na siłę. No i jak pisałam to i tak nie były częste kłótnie, a gdybym ogólnie była przez faceta niekochana i nieszanowana, to inna sprawa, wtedy związek nie miałby sensu. Życzę Wam powodzenia na terapii, grunt że oboje się staracie. Coś w relacji musi być nie tak, relacje napięte, rzadki seks. Coś trzeba z tym zrobić i próbujecie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

38

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wyczytałam kiedyś taki żart, że facet musi uprawiać seks, żeby czuć się dobrze, a kobieta odwrotnie.
Ja zdecydowanie i kategorycznie muszę czuć się kochana i w dobrym nastroju, wtedy naturalną konsekwencją jest, że chce się być blisko kochanej osoby. A co ma wspólnego z miłością i dobrym samopoczuciem żal, złość i pretensje? No co?
I jak można np. nawrzucać żonie, a za chwilę ciągnąć ją do łóżka? Cholernie przedmiotowe.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

39 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-17 12:18:30)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Jestem w stanie pogodzić się zaraz po kłótni, ale na pewno nie w łóżku. Za duży przeskok z jednego bieguna na drugi. Do łóżka mam iść w dobrym nastroju, z ochotą.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

40

Odp: Terapia małżeńska, par...

Masz rację Piegowata, pisząc żart, bo to stereotyp,
To o czym piszesz nie jest powiązane z płcią, tylko z podejściem do seksu, jaką rolę pełni w życiu kogoś.
W ogóle to dziękuję, że się dzielisz swoją perspektywą, bo miłe to dla Ciebie nie jest, sprawy z byłym za Tobą, i pewnie byś to przysypała..
Zadałam to pytanie o pozostawienie  o te 3 czy 6 miesięcy nie bez powodu.
mam takie podejrzenie, że jeżeli 2 osoby w związku nie traktują tej sfery podobnie, będzie to wieczny tor przeszkód..
Bo dla jednego będzie to jak deser- mozna jeść, ale sie obejść
A dla drugiego jak woda- długo się nie wytrzyma i nie zrozumie dlaczego chcesz kogoś od tego odciąć..
I nie myśl, że nie jestem w stanie wczuć się w Twoje emocje, które są żywe nawet po latach..

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

41 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-17 12:55:51)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wiesz, Elu, mam tu okazję wyrzucić z siebie to i owo bez skrępowania, więc korzystam. Sporo się dowiaduję, poszerzam perspektywę, doznaję wsparcia lub ciekawej kofrontacji. W końcu temu forum służy.
Tak, masz rację z tymi różnicami podejścia.
Dla mnie seks zdecydowanie jest deserem. Zjem z największą przyjemnością, ale co mi po deserze, jeśli od wielu dni nie widziałam obiadu?

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

42

Odp: Terapia małżeńska, par...

hihihi, to pomyśl.. zawsze niezdrowo, ale jakieś składniki odżywcze są. A bez wody się usycha..
Życzę Ci kogoś, kto ma podobne podejście.. Do deserów.. big_smile

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

43 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-17 14:39:19)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wiesz, Ela, skoro można na forum bez skrępowania, to powtórzę to, co nie raz powtarzałam: nie trzeba faceta ani w ogóle drugiej osoby, żeby mieć przyjemność w łóżku, choć to oczywiście wyjście awaryjne. Czasem lepiej tak niż z byle kim.
Z drugim człowiekiem MUSZĘ mieć więź, inaczej nie jestem zainteresowana. Koniec, kropka, tę sprawę stawiam kategorycznie.
Tak, wolałabym sama do końca życia niż z człowiekiem, który jest tylko przedmiotem do zaspokajania.
Zdaję sobie sprawę, że mój poglad jest niezbyt popularny i na niektórych twarzach wywoła uśmiech politowania, ale odrobinę "przetestowałam" to swoje podejście i wiem już, że jest... moje.
Albo będzie mi z kimś po drodze, albo będę sobie żyła w pojedynkę smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

44 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-12-17 15:35:49)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Ale ja Cię doskonale rozumiem.
To że ludzie mają do tych spraw różne podejście nie znaczy, ze chcą to zrobić z kimkolwiek. Tak n ie można rozgraniczać. O sam seks łatwo, nie o to przecież chodzi.Warto o tym rozmawiać, a na początku znajomosci nie robi się tego..

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

45 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-17 17:24:21)

Odp: Terapia małżeńska, par...

To "z byle kim", to pewien skrót myślowy. Mam na myśli, że ma być z ważną i zaufaną osobą. Taką, która "wie o mnie wszystko i nie przestaje mnie kochać".
Podoba mi się historia moich rodziców, którzy byli parą przyjaciół, szkolnych kumpli i sami nie wiedzieli, kiedy stali się parą. I tę przyjaźń było bardzo między nimi widać. Takiego "pasa startowego" bardzo mi potrzeba.

No, tak... wzorce wynosimy z domu smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

46

Odp: Terapia małżeńska, par...
Piegowata'76 napisał/a:

Jestem w stanie pogodzić się zaraz po kłótni, ale na pewno nie w łóżku. Za duży przeskok z jednego bieguna na drugi. Do łóżka mam iść w dobrym nastroju, z ochotą.

Rozumiem. To nic złego smile To obie osoby muszą chcieć, jak chce jedna to bez sensu. U mnie oboje chcieliśmy tę parę razy po kłótni, do niczego bym nie była zmuszana. A ktoś inny by tak nie umiał. Grunt to nie robić nic wbrew sobie.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

47

Odp: Terapia małżeńska, par...
truskaweczka19 napisał/a:

Rozumiem. To nic złego smile To obie osoby muszą chcieć, jak chce jedna to bez sensu. U mnie oboje chcieliśmy tę parę razy po kłótni, do niczego bym nie była zmuszana. A ktoś inny by tak nie umiał. Grunt to nie robić nic wbrew sobie.

No, jasne smile

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

48

Odp: Terapia małżeńska, par...
Piegowata'76 napisał/a:

Wyczytałam kiedyś taki żart, że facet musi uprawiać seks, żeby czuć się dobrze, a kobieta odwrotnie.
Ja zdecydowanie i kategorycznie muszę czuć się kochana i w dobrym nastroju, wtedy naturalną konsekwencją jest, że chce się być blisko kochanej osoby. A co ma wspólnego z miłością i dobrym samopoczuciem żal, złość i pretensje? No co?
I jak można np. nawrzucać żonie, a za chwilę ciągnąć ją do łóżka? Cholernie przedmiotowe.

Ja nie wiem czy to musi być seks. Wiem natomiast, że nie jest dobrze być z kimś kto nie odczuwa do ciebie pociągu fizycznego, kto odwraca głowę jak chcesz go pocałować.

49 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-12-18 14:01:27)

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:

Ja nie wiem czy to musi być seks. Wiem natomiast, że nie jest dobrze być z kimś kto nie odczuwa do ciebie pociągu fizycznego, kto odwraca głowę jak chcesz go pocałować.

Tak ogólnie - nie bierz tego do siebie, ale jeżeli kobieta czuje się jak przedmiot, facet sobie przypomina o niej, gdy go zaczyna "mrowić" między nogami, to tak może zareagować - myślami jest zupełnie gdzie indziej, może czuje jakiś żal, smutek... wszystko tylko nie podniecenie partnerem. U kobiety seks zaczyna się w głowie. Nie musi być to kategoria "karania", tylko emocji. Natomiast gdy kobieta świadomie nie chce, to znaczy, że związek się zakończył, albo jest bardzo nierozwiniętą emocjonalnie, społecznie osoba.

Różne problemy pojawiają się, ale ważne jest by oboje małżonkowie chcieli coś zrobić z tymi problemami. Czasem może to być jakaś blokada, że osoba nie mówi, bo nie umie wyrazić tego co czuje, co myśli, bo druga strona nie umie słuchać, dlatego taka trzecia osoba - psychoterapeuta, która nie jest zaangażowana w omawiane problemy potrafił czasem pokierować na właściwe ścieżki.

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

50 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-20 01:35:27)

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:

Ja nie wiem czy to musi być seks. Wiem natomiast, że nie jest dobrze być z kimś kto nie odczuwa do ciebie pociągu fizycznego, kto odwraca głowę jak chcesz go pocałować.

Ja długo na sprawę patrzyłam tylko ze swojego punktu widzenia: rozgoryczonej żony, która czuje się potrzebna wyłącznie do "jednego". Rozmawiałam jednak ze znajomym, który opowiadał mi, jak bardzo czuł się odtrącony, gdy małżonka odmawiała mu seksu. Może go głupie, ale nie przyszło mi do głowy, że można odczuwać to w ten sposób.
Ech, niełatwo się zrozumieć

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

51

Odp: Terapia małżeńska, par...
Piegowata'76 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Ja nie wiem czy to musi być seks. Wiem natomiast, że nie jest dobrze być z kimś kto nie odczuwa do ciebie pociągu fizycznego, kto odwraca głowę jak chcesz go pocałować.

Ja długo na sprawę patrzyłam tylko ze swojego punktu widzenia: rozgoryczonej żony, która czuje się potrzebna wyłącznie do "jednego". Rozmawiałam jednak ze znajomym, który opowiadał mi, jak bardzo czuł się odtrącony, gdy małżonka odmawiała mu seksu. Może go głupie, ale nie przyszło mi do głowy, że można odczuwać to w ten sposób.
Ech, niełatwo się zrozumieć

Oczywiście.
Z mojego punktu widzenia dochodzi jeszcze ten aspekt, że ja w temacie seksu nigdy nie czułem się mocny. Późno zacząłem. Z problemami. A i dotąd są problemy. Biorę leki na ciśnienie i antydepresant co też wpływa negatywnie. Gdy dochodzi do tego jeszcze niechęć żony to można się jako facet czuć całkowicie bezwartościowy. Naprawdę wiele razy zadawałem sobie pytanie po co kobiecie taki mąż.

52 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-20 13:55:32)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Och, jak słyszę takie gadanie, to mi lekarstw na ciśnienie nie trzeba, bo i tak się podnosi (na ogół mam niskie smile )
Czy tylko seks decyduje o wartości człowieka? Czy tylko seks łączy ludzi? Czy w ogóle seks to jakieś zawody? Zawsze mi się wydawało, że jeżeli ludzi łączy szczera więź, jeżeli są dla siebie ważni i na siebie uważni, to dadzą sobie w łóżku radę.
To jest brutalne, ale czy w tym Twoim małżeństwie to nie było tak, że aby mieć wreszcie jakiś związek, poszliście na zbyt duże ustępstwa? Zrezygnowaliście ze swoich potrzeb?
Dużo sobie można wmówić, jeśli bardzo się czegoś pragnie. A potem spadają łuski z oczu, niestety...
Mój mąż od początku nie był "tym" człowiekiem. Ale i on, i ja tak bardzo pragnęliśmy wreszcie doznać miłości, że staliśmy się związkiem na siłę. I długo, przynajmniej ja, oszukiwałam się, że to coś ze mną jest nie tak. Zresztą nawet nie oszukiwałam, po prostu sama już nie wiedziałam... Zresztą nawet próbowałam się z tego wyplątać, ale bezskutecznie, bo uległam emocjonalnemu szantażowi.
Dzisiaj z całą mocą powtarzam: lepiej samej niż z niewłaściwych powodów i z niewłaściwą osobą.

P.S.
Przeczytałam i stwierdziłam że chyba nie napisałam przejrzyście, więc jeszcze parę słów.
No, po prostu mąż nie był tym facetem (zrobiłam mu krzywdę, że dałam mu się zatrzymać), i nie był nim również w łóżku. Nie wspominam miło tej sfery życia. A że nam się w ogóle kiepsko układało, to i tu znalazło przełożenie.
Wpadłam w "schizę", że to coś ze mną nie tak. A potem spotkałam Meczowego, który wystarczyło, że mnie pogłaskał po plecach, a już mi ciarki chodziły.
Czyli wnioski dość proste.

Budowałem na piasku/ I zawaliło się./ Budowałem na skale/ I zawaliło się./ Teraz budując, zacznę/ Od dymu z komina. (Leopold Staff)

Navigare necesse est, vivere non est necesse.

53

Odp: Terapia małżeńska, par...
Piegowata'76 napisał/a:

Och, jak słyszę takie gadanie, to mi lekarstw na ciśnienie nie trzeba, bo i tak się podnosi (na ogół mam niskie smile )
Czy tylko seks decyduje o wartości człowieka? Czy tylko seks łączy ludzi? Czy w ogóle seks to jakieś zawody? Zawsze mi się wydawało, że jeżeli ludzi łączy szczera więź, jeżeli są dla siebie ważni i na siebie uważni, to dadzą sobie w łóżku radę.
To jest brutalne, ale czy w tym Twoim małżeństwie to nie było tak, że aby mieć wreszcie jakiś związek, poszliście na zbyt duże ustępstwa? Zrezygnowaliście ze swoich potrzeb?
Dużo sobie można wmówić, jeśli bardzo się czegoś pragnie. A potem spadają łuski z oczu, niestety...
Mój mąż od początku nie był "tym" człowiekiem. Ale i on, i ja tak bardzo pragnęliśmy wreszcie doznać miłości, że staliśmy się związkiem na siłę. I długo, przynajmniej ja, oszukiwałam się, że to coś ze mną jest nie tak. Zresztą nawet nie oszukiwałam, po prostu sama już nie wiedziałam... Zresztą nawet próbowałam się z tego wyplątać, ale bezskutecznie, bo uległam emocjonalnemu szantażowi.
Dzisiaj z całą mocą powtarzam: lepiej samej niż z niewłaściwych powodów i z niewłaściwą osobą.

P.S.
Przeczytałam i stwierdziłam że chyba nie napisałam przejrzyście, więc jeszcze parę słów.
No, po prostu mąż nie był tym facetem (zrobiłam mu krzywdę, że dałam mu się zatrzymać), i nie był nim również w łóżku. Nie wspominam miło tej sfery życia. A że nam się w ogóle kiepsko układało, to tu znalazło przełożenie.
Wpadłam w "schizę", że to coś ze mną nie tak. A potem spotkałam Meczowego, który wystarczyło, że mnie pogłaskał po plecach, a już mi ciarki chodziły.
Czyli wnioski dość proste.

Nie powiem, że ostatnio nie mam takich przemyśleń, czy kiedyś na początku związku oceniłem całą sytuację właściwie. Możliwe, że jednak nie. Brakowało mi punktu odniesienia.
Ja nie mówię, że seks decyduje o wartości człowieka. Ale z niechęcią muszę jednak przyznać, że w związku jest ważny. Przynajmniej przez jakiś czas. Z czasem pewnie coraz mniej. Chociaż to też jest kwestia mocno indywidualna.

54

Odp: Terapia małżeńska, par...

Seks jest ważny, ale jest do wypracowania. Mówicie otwarcie o wszystkim na terapii? To ważne, otwierajcie się, rozmawiajcie ze sobą.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

55

Odp: Terapia małżeńska, par...
truskaweczka19 napisał/a:

Seks jest ważny, ale jest do wypracowania. Mówicie otwarcie o wszystkim na terapii? To ważne, otwierajcie się, rozmawiajcie ze sobą.

Mnie się właśnie wydaje, że nie wszystko jest do wypracowania.

56

Odp: Terapia małżeńska, par...

serio seks jest do wypracowania?
z kimś, kto na przykład Cię nie pociaga? do kogo nie czujesz chemii?
jak można wtedy wypracować seks?

w sumie ciekawa jestem smile

57

Odp: Terapia małżeńska, par...
_v_ napisał/a:

serio seks jest do wypracowania?
z kimś, kto na przykład Cię nie pociaga? do kogo nie czujesz chemii?
jak można wtedy wypracować seks?

w sumie ciekawa jestem smile

No właśnie. Są kwestie, których się nie da wypracować, przeskoczyć.

58

Odp: Terapia małżeńska, par...

Na sali wielkiej i błyszczącej
Tak jak nocne Buenos Aires
Które nie chce spać
Orkiestra stroi instrumenty
Daje znak i zaraz zacznie
Nowe tango grać

Siedzimy obok obojętni
Wobec siebie jak turyści
Wystukując rytm
Nie będzie tanga między nami
Choćby nawet cud się ziścił
Nie pomoże nic


Można się szanować i żyć po partnersku. Ale seksu, pożądania się nie zbuduje.

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

59

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:
_v_ napisał/a:

serio seks jest do wypracowania?
z kimś, kto na przykład Cię nie pociaga? do kogo nie czujesz chemii?
jak można wtedy wypracować seks?

w sumie ciekawa jestem smile

No właśnie. Są kwestie, których się nie da wypracować, przeskoczyć.

Nie wiem, czy seks z kimś kto jest nieatrakcyjny dla nas, jest do przepracowania, czy nie, ale gdzieś jest sprzeczność w rozumowaniu

skąd wiadomo, że osoba nie pociąga? że nie ma chemii? Pewnik?
no to po co brnąć w kierunku łóżka??? jeżeli miałabym uczulenie na coś (np. na orzechy) a mimo to brnęłabym do tego, by nażreć się orzechami... to jakie będę miała konsekwencję? Nie pociąga mnie sąsiad i nie nagabuje go na seks, proste? A z żoną/mężem to bardziej skomplikowane? czemu?
może jednak jest coś, może trochę zostało chemii, tylko inne czynniki neutralizują/wpływają niekorzystanie na działanie?
Jeżeli nie dogadujesz się z drugim człowiekiem, zwłaszcza kobiety mają z tym problem, bo seks zaczyna się w głowie, to pewnie w łóżku szału nie będzie, być może poczucie obowiązku, albo inne względy, ale nie z namiętności, tylko przez rozum, że tak trzeba.

Myślę, że można mieć szalony seks, bez całej tej chemii - przecież tak robią panie za pieniądze, większość facetów wychodzi zadowolona, prawda? Ale chyba nie oto chodzi w terapii małżeńskiej, poza seksem są równolegle inne sfery relacji (problemów sad )

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

60

Odp: Terapia małżeńska, par...
_v_ napisał/a:

serio seks jest do wypracowania?
z kimś, kto na przykład Cię nie pociaga? do kogo nie czujesz chemii?
jak można wtedy wypracować seks?

w sumie ciekawa jestem smile

Wtedy nie, ale może tutaj są inne względy psychologiczne. Może tu nie chodzi o brak pociągu. Wtedy terapia może pomóc. Jeżeli jednak nigdy żony nie pociągał i go okłamywała, to inna sprawa.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

Posty [ 1 do 60 z 330 ]

Strony 1 2 3 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Terapia małżeńska, par...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021