Terapia małżeńska, par... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Terapia małżeńska, par...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 332 ]

196

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:

Ja sobie zdaję sprawę z tych cech. Szkopuł w tym, że ja myślę, że one wystarczają do tego, żeby być dobrze odbieranym na forum. One wystarczają do bycia kolegą, do bycia przyjacielem. Ale do bycia w związku to jakby było za mało. Ta sfera mi całkowicie kuleje. Kuleje mi po prostu bycie takim typowym facetem. A myślę, że tego najbardziej szukają kobiety i chyba to jest też deficyt, którego doświadcza żona.

Tu znów można napisać - popracuj nad sobą, zrób coś dla siebie, zacznij siebie samego lubić. Odnoszę wrażenie, że całe swoje poczucie własnej wartości na tę chwilę uzależniłeś od opinii na Twój temat jednej osoby - żony, a że ta nie jest specjalnie budująca, bo nawet jeśli pewne rzeczy nie zostają wprost powiedziane, to przecież to czujesz, to i z Tobą jest coraz gorzej. Jeśli TY sam zaczniesz myśleć o sobie dobrze (padło tu kilka cennych rad, w jaki sposób możesz to osiągnąć), przede wszystkim w oderwaniu od tej jednej relacji, to i inni będą Cię tak widzieć, i sam na siebie w perspektywie czasu zaczniesz patrzeć jak na "typowego faceta". Dziś czujesz się kiepsko, bo posypało Ci się małżeństwo i przez jego pryzmat oceniasz całą swoją wartość. To błąd i dlatego powinieneś wyjść na zewnątrz.

Jeśli panicznie boisz się rozstania, to warto ułożyć sobie w głowie jakieś awaryjne scenariusze - co zrobisz i jak się zachowasz, kiedy to już się naprawdę stanie. Ja miałam kiedyś taki moment, że zaczęłam obawiać się, że już się z mężem nie dogadamy, wtedy ułożyłam sobie w głowie bardzo mocny plan B i równie mocny plan C, poczułam się wtedy o niebo pewniej, bo przestałam się bać, że zostanę sama i tę pewność chyba było po mnie widać. Do dziś tak zresztą jest.

Zobacz podobne tematy :

197 Ostatnio edytowany przez Pirx (2018-04-04 13:20:18)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wilku, jak Ciebie czytam to czytam niemal samego siebie.Byłem 50% jak Ty. ;-)
Byłem w takim szicie jaki ktoś opisał wyżej.Bez pieniędzy,z długami, bez zdrowia, kobieta odeszła, itp.. big_smile
Da się!
Na razie pier*** skupianie się na małżeństwie.Zacznij od odpowiedzi na pytania które Ci zadałem ;-)

Jako przykład zmiany myślenia podam Ci to:
- Byłem trochę okrągły.Zawsze skręcało mnie jak partnerka patrzyła na kogoś z cialem i błyszczały jej oczy.Czułem się źle.Przycisnąłem odchudzanie.
- Zacząłem ćwiczyć sztuki walki.Aby być w oczach 'kobiety' wojownikiem.
Sprawiało mi to coraz większą przyjemność a jednocześnie dopadała mnie frustracja.Że inni są 'lepsi' ,lepiej wyglądają.
Tak zacząłem.Aż dotarło do mnie czemu tak jest. Odpowiedź było odwrotna niż pierwotne założenie.
Trener mnie zapytał : Czemu ćwiczysz ? "Bo lubie walczyć i nie będę się bał innych"
Byłem 'wojownikiem' - zawsze..tylko to ignorowałem. ;-)

Lubię 'walczyć' Serio.Zawsze to lubiłem, strzelanie itp.Im abrdziej dynamicznie - tym lepiej.
Zrozumiałem że robię to dla siebie.Bo to lubię .Od tamtej pory mam gdzieś czy komuś to się podoba.Jak wyglądam TERAZ. :-)
To samo z długami. Czułem się źle. Chciałem wyjść z tego aby być 'godnym' partnerem. A potem dotarło do mnie że poradziłem sobie w katastrofie.I robię to teraz dla siebie.
Ba, pracuję bez stresu,presji itp smile Często z domu, mogę wyjechać nad morze i tydzień pracować z pokoju z widokiem na plazę :-)

Zmieniło się moje postrzeganie mnie samego.Daleko mi do ideału, ale Ty też to masz.Inni muszą pracować nad charakterem.Ty już go masz.Ty tylko potrzebujesz inaczej na siebie spojrzeć.
Kupić gacie które lubisz, zmienić to co Ci sie nie podoba.Umiesz.Dasz radę.

198

Odp: Terapia małżeńska, par...

Przyznam szczerze, że czuję się od wczoraj trochę przytłoczony tym co piszecie i w ogóle całą sytuacją w domu. Zasypiam rozmyślając o tym i budzę się myśląc o tym.
Ale wszystkim Wam bardzo, bardzo dziękuję za te słowa. Każde czytam bardzo uważnie. Te najtrudniejsze też smile
Na dodatek dzwoniłem do terapeutki z zapytaniem o indywidualną terapię i powiedziała mi, że musi się zastanowić i da mi odpowiedź. To też mnie zaskoczyło.

Muszę trochę wyluzować, bo zaczynam się nakręcać i coraz mocniej stresować.

199

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wilku - ten wątek zaczyna przypominać Truman show big_smile

Trzymamy za ciebie kciuki!

200

Odp: Terapia małżeńska, par...
Averyl napisał/a:

Wilku - ten wątek zaczyna przypominać Truman show big_smile

Trzymamy za ciebie kciuki!

I to też jest przerażające big_smile

W Truman Show to przynajmniej był jakiś scenarzysta.

201

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:
Averyl napisał/a:

Wilku - ten wątek zaczyna przypominać Truman show big_smile

Trzymamy za ciebie kciuki!

I to też jest przerażające big_smile

W Truman Show to przynajmniej był jakiś scenarzysta.


... no ale produkty lokowane już się pojawiły lol
spoko, na naszym forum jest dużo ludzi z talentami, znajdzie się i scenarzysta, i reżyser, i ...

202

Odp: Terapia małżeńska, par...

Spójrz na coś jeszcze.
Skupiasz się na tym co z Tobą nie tak. A nie dlatego że opierasz się tylko na tym jaki jesteś? Że wszystkiego innego nie lubisz w sobie?

203

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:

Przyznam szczerze, że czuję się od wczoraj trochę przytłoczony tym co piszecie i w ogóle całą sytuacją w domu. Zasypiam rozmyślając o tym i budzę się myśląc o tym.
Ale wszystkim Wam bardzo, bardzo dziękuję za te słowa. Każde czytam bardzo uważnie. Te najtrudniejsze też smile
Na dodatek dzwoniłem do terapeutki z zapytaniem o indywidualną terapię i powiedziała mi, że musi się zastanowić i da mi odpowiedź. To też mnie zaskoczyło.

Muszę trochę wyluzować, bo zaczynam się nakręcać i coraz mocniej stresować.

Zawsze możesz kazać się nam zamknąć na pewien czas, aż odpoczniesz.

Większość z nas tu przechodziła przez to więc nikogo nie zdziwi, że na chwilę obecną czujesz przeładowanie. Nam nic nie jesteś winien (pozwolę sobie wypowiedzieć się za wszystkich tongue ).

204

Odp: Terapia małżeńska, par...
Pirx napisał/a:

Wilku, jak Ciebie czytam to czytam niemal samego siebie.Byłem 50% jak Ty. ;-)
Byłem w takim szicie jaki ktoś opisał wyżej.Bez pieniędzy,z długami, bez zdrowia, kobieta odeszła, itp.. big_smile
Da się!
Na razie pier*** skupianie się na małżeństwie.Zacznij od odpowiedzi na pytania które Ci zadałem ;-)

Jako przykład zmiany myślenia podam Ci to:
- Byłem trochę okrągły.Zawsze skręcało mnie jak partnerka patrzyła na kogoś z cialem i błyszczały jej oczy.Czułem się źle.Przycisnąłem odchudzanie.
- Zacząłem ćwiczyć sztuki walki.Aby być w oczach 'kobiety' wojownikiem.
Sprawiało mi to coraz większą przyjemność a jednocześnie dopadała mnie frustracja.Że inni są 'lepsi' ,lepiej wyglądają.
Tak zacząłem.Aż dotarło do mnie czemu tak jest. Odpowiedź było odwrotna niż pierwotne założenie.
Trener mnie zapytał : Czemu ćwiczysz ? "Bo lubie walczyć i nie będę się bał innych"
Byłem 'wojownikiem' - zawsze..tylko to ignorowałem. ;-)

Lubię 'walczyć' Serio.Zawsze to lubiłem, strzelanie itp.Im abrdziej dynamicznie - tym lepiej.
Zrozumiałem że robię to dla siebie.Bo to lubię .Od tamtej pory mam gdzieś czy komuś to się podoba.Jak wyglądam TERAZ. :-)
To samo z długami. Czułem się źle. Chciałem wyjść z tego aby być 'godnym' partnerem. A potem dotarło do mnie że poradziłem sobie w katastrofie.I robię to teraz dla siebie.
Ba, pracuję bez stresu,presji itp smile Często z domu, mogę wyjechać nad morze i tydzień pracować z pokoju z widokiem na plazę :-)

Zmieniło się moje postrzeganie mnie samego.Daleko mi do ideału, ale Ty też to masz.Inni muszą pracować nad charakterem.Ty już go masz.Ty tylko potrzebujesz inaczej na siebie spojrzeć.
Kupić gacie które lubisz, zmienić to co Ci sie nie podoba.Umiesz.Dasz radę.

Ja też chyba muszę pracować nad charakterem.

A chyba Ci już coś kiedyś mówiłem o odlaniu w brązie wink ?

205

Odp: Terapia małżeńska, par...

To nie jest kwestia charakteru Wilku, bo TY GO MASZ!
To tylko kwestia optyki.Patrzysz na siebie oczami żony.
A inni niż Twoja żona - mówią jednym chórem: Jesteś jak najbardziej ok, tylko SAM SOBIE PLĄCZESZ SZNURÓWKI! :-)

Odpowiedz sobie na pytania które Ci zadałem, a potem zacznij zmieniać.Od najprostszych spraw.Nie wiem, wydepiluj krocze, kup drogą wodę po goleniu, jedź na ryby .
Ty znasz to co Ci sie nie podoba (olej charakter) :-)

206 Ostatnio edytowany przez vilkolakis (2018-04-04 13:38:56)

Odp: Terapia małżeńska, par...
Pirx napisał/a:

Spójrz na coś jeszcze.
Skupiasz się na tym co z Tobą nie tak. A nie dlatego że opierasz się tylko na tym jaki jesteś? Że wszystkiego innego nie lubisz w sobie?

Mam w sobie pewną autoagresję. Generalnie mam problem z taką tzw. męską agresywnością. Cholernie tego nie lubię i zazwyczaj kieruję na siebie. To takie "wirtualne samobiczowanie" (z dedykacją dla V big_smile )

207

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:

Mam w sobie pewną autoagresję. Generalnie mam problem z taką tzw. męską agresywnością. Cholernie tego nie lubię i zazwyczaj kieruję na siebie. To takie "wirtualne samobiczowanie" (z dedykacją dla V big_smile )

rwanie włosów z głowy tongue .... no to już wiadomo dlaczego jesteś łysy (dobrze kojarzę z innego wątku?)

208

Odp: Terapia małżeńska, par...

A Ty myślisz że co ja miałem? ;-)
Krav maga mi to pokazała.Psycholog także.Sporo agresji.Nadmiernie kontrolowanej. A jak przestałem ją nadmiernie kontrolować, to nagle zrobiłem się 'skuteczny'.Tzw kontrolowana agresja.Dynamiczna, opanowana,bezwględna.Bez wyrzutów sumienia.
Ba, nabrałem barw w oczach,postawie ,ruchach. ;-) Coś co kiedyś miałem, na pół gwizdka.
Od tłuczenia po głowie masz żonę, a Ty jeszcze sam się biczujesz? ;-)
A może chcesz małą sesję z panią z pejczem? Jak Cię sponiewiera to może w końcu się wkurzysz ? wink

209 Ostatnio edytowany przez vilkolakis (2018-04-04 13:44:15)

Odp: Terapia małżeńska, par...
Pirx napisał/a:

To nie jest kwestia charakteru Wilku, bo TY GO MASZ!
To tylko kwestia optyki.Patrzysz na siebie oczami żony.
A inni niż Twoja żona - mówią jednym chórem: Jesteś jak najbardziej ok, tylko SAM SOBIE PLĄCZESZ SZNURÓWKI! :-)

Odpowiedz sobie na pytania które Ci zadałem, a potem zacznij zmieniać.Od najprostszych spraw.Nie wiem, wydepiluj krocze, kup drogą wodę po goleniu, jedź na ryby .
Ty znasz to co Ci sie nie podoba (olej charakter) :-)

Każdy ma jakiś charakter. Jedni lepszy, inni gorszy wink

No dobra, zapisuję:
-wydepiluj krocze
-jak oprzytomniejesz kup drogą wodę po goleniu
-polej tą wodą krocze
-jak oprzytomniejesz jedź na ryby

big_smile

210

Odp: Terapia małżeńska, par...

I siedź nago na krzesełku opalająć gołe pachnące krocze big_smile

211

Odp: Terapia małżeńska, par...
Pirx napisał/a:

I siedź nago na krzesełku opalająć gołe pachnące krocze big_smile

Sugerujesz, że nie będzie nawet potrzeba robaka na te ryby big_smile ?

212

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:
Pirx napisał/a:

I siedź nago na krzesełku opalająć gołe pachnące krocze big_smile

Sugerujesz, że nie będzie nawet potrzeba robaka na te ryby big_smile ?

Na szczupaki tylko uważaj, bo gryzą...

213

Odp: Terapia małżeńska, par...
santapietruszka napisał/a:
wilczysko napisał/a:
Pirx napisał/a:

I siedź nago na krzesełku opalająć gołe pachnące krocze big_smile

Sugerujesz, że nie będzie nawet potrzeba robaka na te ryby big_smile ?

Na szczupaki tylko uważaj, bo gryzą...

Na szczupaki to chyba trzeba coś większego i błyszczącego big_smile
Na wszelki wypadek nie smarować kremem !!

214 Ostatnio edytowany przez Pirx (2018-04-04 13:48:42)

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:
Pirx napisał/a:

I siedź nago na krzesełku opalająć gołe pachnące krocze big_smile

Sugerujesz, że nie będzie nawet potrzeba robaka na te ryby big_smile ?

Nie, potrzeba aby Wilku przestał być podwórkowym burkiem na łańcuchu tylko był wilkiem.Zgodnie ze swoją natura.

215

Odp: Terapia małżeńska, par...

... no proszę jeszcze trochę a sam zaczniesz gwiazdorzyć i pisać scenariusz w "Wilczysko Show" tongue

216

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Sugerujesz, że nie będzie nawet potrzeba robaka na te ryby big_smile ?

Na szczupaki tylko uważaj, bo gryzą...

Na szczupaki to chyba trzeba coś większego i błyszczącego big_smile
Na wszelki wypadek nie smarować kremem !!

Kremem możesz, tylko brokatem nie posypuj big_smile

A ogólnie to posłuchaj Pirxa, bo dobrze Ci radzi wink

217

Odp: Terapia małżeńska, par...
Iceni napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Przyznam szczerze, że czuję się od wczoraj trochę przytłoczony tym co piszecie i w ogóle całą sytuacją w domu. Zasypiam rozmyślając o tym i budzę się myśląc o tym.
Ale wszystkim Wam bardzo, bardzo dziękuję za te słowa. Każde czytam bardzo uważnie. Te najtrudniejsze też smile

Muszę trochę wyluzować, bo zaczynam się nakręcać i coraz mocniej stresować.

Zawsze możesz kazać się nam zamknąć na pewien czas, aż odpoczniesz.

Większość z nas tu przechodziła przez to więc nikogo nie zdziwi, że na chwilę obecną czujesz przeładowanie. Nam nic nie jesteś winien (pozwolę sobie wypowiedzieć się za wszystkich tongue ).

A ja się podpiszę pod słowami Iceni. Dziś jest piękna pogoda. Warto się przespacerować, jeśli nie pobiegać. smile Myśli wtedy lżejsze, czystsze, spokojniejsze. smile

Długu wdzięczności nie masz. smile

218

Odp: Terapia małżeńska, par...
Pirx napisał/a:
wilczysko napisał/a:
Pirx napisał/a:

I siedź nago na krzesełku opalająć gołe pachnące krocze big_smile

Sugerujesz, że nie będzie nawet potrzeba robaka na te ryby big_smile ?

Nie, potrzeba aby Wilku przestał być podwórkowym burkiem na łańcuchu tylko był wilkiem.Zgodnie ze swoją natura.

Uwolnić Burka !! wink

219 Ostatnio edytowany przez Pirx (2018-04-04 13:58:39)

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:
Pirx napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Sugerujesz, że nie będzie nawet potrzeba robaka na te ryby big_smile ?

Nie, potrzeba aby Wilku przestał być podwórkowym burkiem na łańcuchu tylko był wilkiem.Zgodnie ze swoją natura.

Uwolnić Burka !! wink

Tym razem Wilku, napisałem bardzo poważnie.Weź to sobie do serca.
Olej współpracę z żoną.Zrób to co Ci napisałem.
V kiedyś się zaśmiała ze słów 'wymusić partnerstwo'.
Wilku,czasem żeby mieć spokój lub zmienić układ sił trzeba dać komuś w twarz.Bez oporów.
Żeby to zrobić, najpierw musisz ogarnąć siebie i swoje kompleksy.Od podstaw.

220

Odp: Terapia małżeńska, par...

A ja mam taką prośbę - zrób sobie dziś zdjęcie. 

Tak po prostu stan, spójrz w aparat i cyknij sobie fotke.

221

Odp: Terapia małżeńska, par...
Pirx napisał/a:
wilczysko napisał/a:
Pirx napisał/a:

Nie, potrzeba aby Wilku przestał być podwórkowym burkiem na łańcuchu tylko był wilkiem.Zgodnie ze swoją natura.

Uwolnić Burka !! wink

Tym razem Wilku, napisałem bardzo poważnie.Weź to sobie do serca.
Olej współpracę z żoną.Zrób to co Ci napisałem.
V kiedyś się zaśmiała ze słów 'wymusić partnerstwo'.
Wilku,czasem żeby mieć spokój lub zmienić układ sił trzeba dać komuś w twarz.Bez oporów.
Żeby to zrobić, najpierw musisz ogarnąć siebie i swoje kompleksy.Od podstaw.

Wiem. Rozumiem.

222

Odp: Terapia małżeńska, par...
Iceni napisał/a:

A ja mam taką prośbę - zrób sobie dziś zdjęcie. 

Tak po prostu stan, spójrz w aparat i cyknij sobie fotke.

Litości big_smile
A w jakim celu ?

223

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:
Iceni napisał/a:

A ja mam taką prośbę - zrób sobie dziś zdjęcie. 

Tak po prostu stan, spójrz w aparat i cyknij sobie fotke.

Litości big_smile
A w jakim celu ?

Wyślesz wszystkim netkobietom na maila cool

224

Odp: Terapia małżeńska, par...

Za rok poproszę Cię o to samo.

225 Ostatnio edytowany przez vilkolakis (2018-04-04 14:10:07)

Odp: Terapia małżeńska, par...
Iceni napisał/a:

Za rok poproszę Cię o to samo.

Dzizasss to muszę najpierw iść do fryzjera, do kosmetyczki... Przyfarbować trochę sierść tongue

226

Odp: Terapia małżeńska, par...
santapietruszka napisał/a:
wilczysko napisał/a:
Iceni napisał/a:

A ja mam taką prośbę - zrób sobie dziś zdjęcie. 

Tak po prostu stan, spójrz w aparat i cyknij sobie fotke.

Litości big_smile
A w jakim celu ?

Wyślesz wszystkim netkobietom na maila cool

big_smile

a za rok... wyślesz nową fotkę swojej żonie

227

Odp: Terapia małżeńska, par...
Averyl napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Litości big_smile
A w jakim celu ?

Wyślesz wszystkim netkobietom na maila cool

big_smile

a za rok... wyślesz nową fotkę swojej żonie

....o i do dentysty wybielić kły też przydałoby się iść big_smile

228

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:
Averyl napisał/a:
santapietruszka napisał/a:

Wyślesz wszystkim netkobietom na maila cool

big_smile

a za rok... wyślesz nową fotkę swojej żonie

....o i do dentysty wybielić kły też przydałoby się iść big_smile

...raczej naostrzyć

229

Odp: Terapia małżeńska, par...

Przynajmniej teraz wiesz od czego zacząć

Lol

230

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wilku, tak czytałem to wszystko to mam jeszcze jedną sugestię.
Jak poczytasz poradniki np. na temat agresji słownej i psychicznej w związkach to masz tam mnóóóóstwo porad.Od psychologów.
Jak reagować .

Sęk w tym że to ich wypociny - nie działające w realnym świecie.
Stąd nasze rady.Zacznij od tych drobiazgów u siebie.Działa.
Potem kły zaczną same się ostrzyć a Ty tylko naucz się ich używać.

231

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:
Pirx napisał/a:

Spójrz na coś jeszcze.
Skupiasz się na tym co z Tobą nie tak. A nie dlatego że opierasz się tylko na tym jaki jesteś? Że wszystkiego innego nie lubisz w sobie?

Mam w sobie pewną autoagresję. Generalnie mam problem z taką tzw. męską agresywnością. Cholernie tego nie lubię i zazwyczaj kieruję na siebie. To takie "wirtualne samobiczowanie" (z dedykacją dla V big_smile )

dziękować big_smile

232

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wilku,
U mnie jest ponad 20 stopni, swieci słońce, w parku pełno ludzi.
Złap swoję żonę za rękę i idźcie gdzieś na spacer, kawę, loda wink smile

233

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wilczysko - fota zrobiona? odważyłeś się otworzyć otwór gębowy i wydobyć z niego ludzkie dźwięki w kierunku swojej ślubnej?
Nasze mowy motywacyjne na coś się zdały, czy już myśli ulotniły się?

234

Odp: Terapia małżeńska, par...
Averyl napisał/a:

Wilczysko - fota zrobiona? odważyłeś się otworzyć otwór gębowy i wydobyć z niego ludzkie dźwięki w kierunku swojej ślubnej?
Nasze mowy motywacyjne na coś się zdały, czy już myśli ulotniły się?

O focie to sobie naprawdę zapomniałem. Ale dźwięki wydobyłem w kierunku ślubnej.

235

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:
Averyl napisał/a:

Wilczysko - fota zrobiona? odważyłeś się otworzyć otwór gębowy i wydobyć z niego ludzkie dźwięki w kierunku swojej ślubnej?
Nasze mowy motywacyjne na coś się zdały, czy już myśli ulotniły się?

O focie to sobie naprawdę zapomniałem. Ale dźwięki wydobyłem w kierunku ślubnej.

smile

236 Ostatnio edytowany przez nimfa_błotna (2018-04-07 15:07:01)

Odp: Terapia małżeńska, par...
adiaphora napisał/a:

zadne terapie nie sprawią, ze będziesz TYM facetem dla swojej zony. Chyba juz kilka osób gdzieś wczesniej pisało, ze jesteś dla niej opcja zapasową. Nie kocha Cie i nigdy nie kochała. Nie pociagasz jej jako facet.  Jesteście razem bo ona jako samotna kobieta z dzieckiem potrzebowała spokojnego, odpowiedzialnego faceta. Dlatego na poczatku, przed slubem bylo lepiej. A teraz... Przeciez nie powie Ci tego prosto w oczy bo takich rzeczy się nie mowi.  Stad terapie nic nie zmienią. One sa tylko na pokaz i dla Twojego swietego spokoju, zebys nie mogl jej zarzucic, ze nie zalezy jej i ze sie nie stara. No to Ci mowi, ze przeciez jej zalezy bo gdyby nie, to by nie zgodzila sie na terapie.
Sam się oszukujesz wierząc, ze cokolwiek się zmieni. Boisz się odejść. Wiele osób tkwi w także ch układach bo nie maja odwagi zaczynać od nowa albo nie wierzą, ze będzie im lepiej. W sumie to sam szukasz wymowek dla siebie. Nie chcesz odejsc choc jestes nieszczesliwy w tym ukladzie

Pod tym podpisuję się wszystkimi rękami.
Dodam jeszcze, że ona cały czas ma korzyści z tego "związku", po prostu wygodnie się urządziła mając totalnie w d**pie potrzeby męża. I myśli, że to już tak zostanie. A pewnie zostanie, bo autor tego wątku i tak nic nie zrobi i będzie tkwił z tym szambie po wsze czasy wink
Jak czytam o takich babsztylach i ich wyrachowaniu, to mi niemal wstyd, że jestem kobietą. Takie larwy psują opinie całemu rodzajowi żeńskiemu.

wilczysko napisał/a:

To co tutaj napisaliście wczoraj cholernie mnie zdołowało, choć niby nie powinno, bo to nie jest coś co mi przez głowę nie przechodziło.

Kilka miesięcy temu w jakimś nnym wątku napisałam Ci to samo, co dziewczyny niedawno tutaj, ale Ty ciągle racjonalizujesz i wypierasz niewygodne dla Ciebie fakty. Napisałeś wtedy, że nawet Ci to pasuje, że Cię żona od łoża odstawiła na dobre big_smile Pamiętasz?
Właściwie chyba jesteś beznadziejnym przypadkiem, i tak będziesz w tym tkwił, pomimo, że tyle osób Ci już tu dobrze poradziło.
Ty będziesz tkwił w tym g***wnie, bo Twój strach Cię paraliżuje.
Dopóki się z nim nie zmierzysz, nic nie zmienisz w swoim życiu hmm

wilczysko napisał/a:

Poczułem jednak namacalny strach przed końcem. Próbuję sobie siebie wyobrazić po ewentualnym rozstaniu i jest to obraz czarny. To jest jak cofnięcie do życia jakieś 20 lat temu, z tym, że wtedy się jeszcze żyło jakąś naiwną nadzieją, a teraz już tej nadziei nie widzę.

Strach przed końcem czego? Nadzieja na co?
Twoje małżeństwo już dawno się rozpadło i skończyło i nawet nie zauważyłeś kiedy. Nie można stracić czegoś, czego nie ma.

wilczysko napisał/a:

Co do oczekiwań w kwestii seksu to nie było wiele rozmów na ten temat. Wiedziałem, że żona miała wcześniej bogate życie seksualne. Że seks dla samego seksu nie stanowił dla niej jakiegoś problemu.

Kilka miesięcy temu pisałam Ci też, że wg mnie od dawna rysujesz sufit porożem i żebyś się zastanowił, czy Twoja żona Cię nie zdradza.
Taką ewentualność też odrzucasz?
Być może od dawna uprawia seks z innymi.
A Ty na to pozwalasz swoja biernością i brakiem reakcji, brakiem działania.
Ona się nawet nie chce z Tobą całować... Musisz ją bardzo odpychać. Naprawdę chcesz "być" z kimś takim?
Naprawdę wierzysz, że zdrowa kobieta w tym wieku zrezygnuje z seksu?

Ela210 napisał/a:

ja Ciebie nie namawiam do radykalnego kroku typu składamy papiery o rozwód jutro. Ale do takiego przestawiania sobie w głowie, kiedy taka opcja nie będzie Ciebie już przerażać.

Genialna rada, niech się chłopak przez kolejne 10 lat łudzi, że może się "samo jakoś ułoży", przed następnie 10 niech się oswaja z myślą o rozwodzie, a przez kolejne 10 przygotowuje, jak to oznajmić żonie big_smile big_smile
W sumie to ta rada ma ukryty sens - razem to jest jakieś 30 lat, będzie już po 70 i może seksu mu się do tego czasu odechce albo już nie będzie mógł, więc problem się sam rozwiąże. big_smile

wilczysko napisał/a:

No właśnie nie wiem za czym bym tęsknił. Czy w ogóle bym tęsknił. Nie bardzo już czuję, że mam żonę.

Więc weź się w końcu zastanów, czego Ci szkoda. Współlokatorki, która nie jest z Tobą uczciwa, a która Cię wykorzystała i nadal żeruje na Tobie?
Ona jest zwykłym, ohydnym pasożytem, i na dodatek Cię wykastrowała.
Dałeś się oszukać i naiwnie wykorzystać, ale już wiesz o tym, więc kopnij larwę w odwłok i poślij ją tam, gdzie jest jej miejsce. smile

PS Mój były mąż (który nie chciał seksu uprawiać, i pracować mu się nie chciało), po tym jak go wykopałam z mojego domu i z mojego życia, próbował mnie jeszcze wpędzić w poczucie winy, że to ja taka zła i niedobra, a on oczywiście biedna ofiara big_smile
Powiedziałam mu wtedy "Od dawna nie zachowywałeś się ani jak mąż, ani jak mężczyzna, ani jak partner - wiec możesz mieć pretensje tylko do siebie".

237 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-04-07 16:35:45)

Odp: Terapia małżeńska, par...

genialne to jest Twoje spostrzeganie Nimfo .. Ja piszę "jutro" Ty czytasz 10 lat...
Ale jak tam sobie chcesz.. smile Właściwie miło, że tak się denerwujesz za Wilka strata każdego dnia, że chciałabyś by dzisiaj w samej koszuli natychmiast wybiegł z domu i nie wracał..
Ze swoich doświadczeń, które tu fragmentami opisujesz powinnaś wiedzieć, że do takiej decyzji się dojrzewa.. I zapewne zanim pozbyłaś się "męża" ze swojego życia musiał nastąpić moment uświadomienia sobie, że nie jest Twoim Mężczyzną i partnerem.. tego etapu nie da się przeskoczyć, bo to Twoje chciejstwo... Życzę Wilkowi by jak najszybciej, a Tobie czytania ze zrozumieniem .. Doceniam intencje smile

238

Odp: Terapia małżeńska, par...

Sorry Ela, ale Nimfa ma 100% racji. Z relacji Wilka wynika jasno, że ma współlokatorkę, a nie żonę. W jego mieszkaniu funkcjonuje obca osoba. On jej nie kocha, nawet specjalnie nie lubi, a przez to że ona tam funkcjonuje, Wilk nic nie zmienia. Wykastrowała go do tego stopnia, że facet stracił podstawowa męska cechę, tj. dążenie do zmian.
Motto Nimfy doskonale oddaje to co jest naprawdę w życiu najważniejsze.
"Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)"
Może rodzaj żeński do Wilka nie calkiem pasuje, ale zachowuje się jak typowa kobieta, czyli gówniana stabilizacja jest lepsza od niepewnej zmiany, więc może i ten rodzaj żeński nie jest tak całkiem nie na miejscu.
Ja wiem tyle, że mężczyźnie są potrzebne do szczęścia dwie sprawy- właściwa kobieta i właściwa praca. Resztę można sobie poukładać, ale jak chłop siedzi w gównianej pracy i/lub z gówniana partnerką, to prędzej czy później zdechnie jak kundel po płotem.

239 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-04-07 17:15:29)

Odp: Terapia małżeńska, par...
troll napisał/a:

Sorry Ela, ale Nimfa ma 100% racji. Z relacji Wilka wynika jasno, że ma współlokatorkę, a nie żonę. W jego mieszkaniu funkcjonuje obca osoba. On jej nie kocha, nawet specjalnie nie lubi, a przez to że ona tam funkcjonuje, Wilk nic nie zmienia. Wykastrowała go do tego stopnia, że facet stracił podstawowa męska cechę, tj. dążenie do zmian.
Motto Nimfy doskonale oddaje to co jest naprawdę w życiu najważniejsze.
"Nie czyń samej siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz (Janis Joplin)"
Może rodzaj żeński do Wilka nie calkiem pasuje, ale zachowuje się jak typowa kobieta, czyli gówniana stabilizacja jest lepsza od niepewnej zmiany, więc może i ten rodzaj żeński nie jest tak całkiem nie na miejscu.
Ja wiem tyle, że mężczyźnie są potrzebne do szczęścia dwie sprawy- właściwa kobieta i właściwa praca. Resztę można sobie poukładać, ale jak chłop siedzi w gównianej pracy i/lub z gówniana partnerką, to prędzej czy później zdechnie jak kundel po płotem.

Przecież ja nie mam zdania przeciwnego Trollu.
Zwracam tylko uwagę, że wymaganie by On to zrobił natychmiast, bez przestawienia sobie tego w głowie, jest nierealne i to tylko w przypadku Nimfy przenoszenie swoich emocji z przeszłości na niego..
Facet pisze o swoich obawach, a Nimfa- to otwórz okno i skacz.. chociaż sama mając beznadziejnego męża w WIELU dziedzinach- więc jakby klarowny przypadek - nie zrobiła tego wcześniej- co objawia się emocjami w kazdym podobnym temacie na forum. Więc nie dzieli się doświadczeniem, tylko emocjami- bo to przynosi JEJ ulgę. Trochę mnie już to nudzi.. Więc reaguję tylko wtedy gdy pisze personalnie do mnie..

Z wszystkim co napisałeś się zgadzam smile i nigdzie nie napisałam inaczej. Na początku wątku życzyliśmy Wilkowi ratowania związku- ale jak widać doszedł do ściany.
I z jednym jednak się nie zgadzam- nie mozna zwalić na żonę wszystkiego- bo w związku są oboje. I nie o rozpatrywanie win tu chodzi, tylko o sens trwania związku.

240

Odp: Terapia małżeńska, par...
Ela210 napisał/a:

Przecież ja nie mam zdania przeciwnego Trollu.
Zwracam tylko uwagę, że wymaganie by On to zrobił natychmiast, bez przestawienia sobie tego w głowie, jest nierealne i to tylko w przypadku Nimfy przenoszenie swoich emocji z przeszłości na niego.. Z wszystkim co napisałeś się zgadzam smile i nigdzie nie napisałam inaczej. Na początku wątku życzyliśmy Wilkowi ratowania związku- ale jak widać doszedł do ściany.

Z tym przestawianiem to się nie sprawdza. Chłop był na 354 terapiach, utopił w nich dobrego mercedesa i dalej nie umie podjąć decyzji. Wiem że ja jestem gorączka, ale chłop musi mieć jaja i czasem trzepnąć pięścią w stół. A jak sam tego nie potrafi, to musi mieć przyjaciela, który da mu po prostu po mordzie. I to nie z płaskiego, ale tak po męsku.
Lubię Wilka za jego wyważone sądy i za mądrość która pokazał w wielu tematach które czytałem na tym forum. I tym bardziej wkurza mnie że facet daje się kastrować, tym bardziej boli mnie że narasta w nim depresja, tym bardziej mam ochotę nim potrząsnąć. Może nie będzie bardziej szczęśliwy, ale patrząc na bezdenny smutek który widać w jego wypowiedziach, bardziej nieszczęśliwy już być nie może.

241

Odp: Terapia małżeńska, par...
troll napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Przecież ja nie mam zdania przeciwnego Trollu.
Zwracam tylko uwagę, że wymaganie by On to zrobił natychmiast, bez przestawienia sobie tego w głowie, jest nierealne i to tylko w przypadku Nimfy przenoszenie swoich emocji z przeszłości na niego.. Z wszystkim co napisałeś się zgadzam smile i nigdzie nie napisałam inaczej. Na początku wątku życzyliśmy Wilkowi ratowania związku- ale jak widać doszedł do ściany.

Z tym przestawianiem to się nie sprawdza. Chłop był na 354 terapiach, utopił w nich dobrego mercedesa i dalej nie umie podjąć decyzji. Wiem że ja jestem gorączka, ale chłop musi mieć jaja i czasem trzepnąć pięścią w stół. A jak sam tego nie potrafi, to musi mieć przyjaciela, który da mu po prostu po mordzie. I to nie z płaskiego, ale tak po męsku.
Lubię Wilka za jego wyważone sądy i za mądrość która pokazał w wielu tematach które czytałem na tym forum. I tym bardziej wkurza mnie że facet daje się kastrować, tym bardziej boli mnie że narasta w nim depresja, tym bardziej mam ochotę nim potrząsnąć. Może nie będzie bardziej szczęśliwy, ale patrząc na bezdenny smutek który widać w jego wypowiedziach, bardziej nieszczęśliwy już być nie może.


Och, jak piękne byłoby życie, gdyby walenie pięścią w stół pomagało smile smile

242

Odp: Terapia małżeńska, par...

Dlatego sugerowałem bardziej drastyczne kroki...;-) Ot taki wkurzony po 3-4ch piwach Wilk,wpada do domu "Gdzie byłeś?! - A Cię to obchodzi innych zajęć nie masz? " I tutaj Wilku zmienia się w bestię.Ot taka 2h awantura...?;-)
Tak na początek.Co mu szkodzi? Nie ma nic do stracenia...

243

Odp: Terapia małżeńska, par...
Pirx napisał/a:

Dlatego sugerowałem bardziej drastyczne kroki...;-) Ot taki wkurzony po 3-4ch piwach Wilk,wpada do domu "Gdzie byłeś?! - A Cię to obchodzi innych zajęć nie masz? " I tutaj Wilku zmienia się w bestię.Ot taka 2h awantura...?;-)
Tak na początek.Co mu szkodzi? Nie ma nic do stracenia...

Ale facet nie potrzebuje robić awantur, by okazać stanowczość..
Na mnie tam awantury nigdy nie robiły wrażenia big_smile

244

Odp: Terapia małżeńska, par...

Widzisz Ela, każdy patrzy trochę po sobie. Ja tkwiłem w pracy która mnie dołowała. A bo rodzina, dzieci, a bo nie znajdę innej, a bo ..., bo..., bo. W koncu, jako że pochodzę z niewielkiego miasta na zadupiu, wyjechałem za granicę. Musiałem się przeorganizować, nie jest wcale słodko, ale żyje spokojniej, nie wyżywam się na bliskich, jestem traktowany jak człowiek. Odżyłem i odzyskałem godność. Znów jestem człowiekiem, znów jestem mężczyzną.
Odwagę dała mi córka. Miała praktykę studencką w firmie gdzie ja pracowałem. Po tej praktyce powiedziała mi- tato, rzuć to bo nie możesz tak żyć. Jej świeże spojrzenie z boku i prosty przekaz były dla mnie jak zimny prysznic.
Gdyby mi powiedziała przemyśl, zastanów się, nic by z tego nie było. Do dziś bym myślał i modlił się żeby debile mnie nie wykończyli nerwowo. Ona mi nie dała marginesu do przemyśleń, po prostu kazała mi zrobić to czego się bałem. I miała gówniara rację. smile

245

Odp: Terapia małżeńska, par...

Wilku a co by było, gdybyś sobie powiedział, że masz co chciałeś, czyli żonę z którą nie sypiasz, na którą patrzysz się z coraz większą niechęcią, niską samoocenę, głowę pełną wydumek, ... itd?
Ostatnio czytałam kilka tematów, gdzie ludzie wywalali żale, że matka była za silną/za słabą osobowością, że ojciec taki albo siaki, że pierwszy mąż to.... , a dzieci to już zupełnie porażka, ...  jakby wszyscy z wyjątkiem ich samych wpływali na los, jakby ci ludzie nie mieli żadne wpływu na swoje życie, jakby ich bezradność wobec życia była jedynym zachowaniem.

Chodzisz na terapię, więc coś chciałbyś zmienić, a jednocześnie na pytanie, jak chciałbyś aby wyglądało twoje życie, nie umiesz sobie tego wyobrazić, nie wiesz w jakim kierunku, chcesz podążać.
Niektórzy ludzie chcieliby mieć życie jak z obrazka: najlepiej z piękną uśmiechniętą żoną, w wielkim luksusowym domu, albo być w super aucie na tle jakiś egzotycznych krajobrazów. Poza chceniem nie ma nic więcej, ani nie wiedzą jak zdobyć taką żonę - czy ją wykraść komuś, czy zapracować i sobie kupić dom, a żona sama przyjdzie. A nawet jeśli jakimiś fuksem uda im się zrealizować to marzenie, to potem okazuje się, że to nie jest tak, jak na obrazku, że jednak w tym autku siedzisz sam i tak na dobrą sprawę nikomu nie imponujesz, a jeździ się tak samo jak starym i w głowie ten sam mętlik. Tak jest, jak się przypisuje pewne wyobrażenia jakimiś przedmiotom, symbolom, osobom - finalnie okazuje się, że wcale nie chodziło o bardzo drogi samochód, tylko o własne kompleksy - poczucie niższości, osamotnienia, czy cokolwiek i w tym kontekście ten przedmiot pożądania nic nie zmienił.
Po co ci żona? Boisz się, że po rozwodzie wracałbyś do pustego mieszkania, a może potrzebujesz jej, by ktoś wyprał, wyprasował ubrania, chcesz z nią chodzić na romantyczne spacery, toczyć rozmowy o życiu? Po co walczysz o ten związek?

Wracając do pierwszego zdania - oczywiście nikt nie chciałby, aby rozpadła mu się rodzina, by nie wiedział co ze sobą zrobić, itp. Analogicznie jak wiele osób mówi, że nie chce iść do pracy, że nienawidzi swojej roboty, a jednocześnie idzie, bo jednak bardziej nie chce głodować, chce mieć mieszkanie,  na ubrania, by zabawić się. Jest to zgoda, na zasadzie "coś za coś". Sytuacja w domu kosztuje cię dużo, ale masz coś w zamian - masz tą swoją małą stabilność. Oczywiście czasem można próbować, by jednak ta praca stała się bardziej przyjazna, można zawalczyć np. o podwyżkę, ale jeśli wiesz, że instytucja jest skostniała, że głową muru nie przebijesz, to okazuje się, że albo akceptujesz sytuację, albo zmieniasz pracę. To samo się tyczy żony, skoro terapia nie pomogła, to może to jest taki układ, że nic go nie zmieni, jedynie możesz wyjść z tego układu, albo nauczyć się funkcjonować.

Nie namawiam cię na rozwód, raczej, abyś zaakceptował samego siebie.

246 Ostatnio edytowany przez Pirx (2018-04-07 19:17:43)

Odp: Terapia małżeńska, par...

@Ela210 są typy kobiet w przypadku których Tzw spokojna stanowczość jest o kant czterech liter potłuc,działają tylko środki werbalnego przymusu bezpośredniego...szczególnie na tym etapie...
A żona Wilka taka jest.

Averyl wilku ma sporo racji.Dopoki tyłka dwa raz nie potluklem,nie docierało do mnie że kiedyś byłem autorem tego co robię a potem skapcialem... Teraz potluklem sobie trzeci raz i nawet rozstaje się ze swoim Saabem.Utrzymanie go w ruchu i czekający go za rok remont silnika itp wyjdą 2/3 tego co kilkuletni samochód z dobrej półki...nie mówię o skodzie -).
Zmiana stanowiska.zaeobkow,wyprowadzka od rodziców (nawet do pokoju...) Itp -> to trochę takie zmiany o których.mowi Averyl oraz troll.Odpoczalem,zmieniłem kolejność planów a mogłem grzecznie czekać aż wszystko spłacę,potem może kogoś znajdę...
Chodzi i marazm i ryzyko które trzeba podjąć.Sorry ale faktycznie masz guano nie małżeństwo.Obejrzyj karuzele życia - film Woodego Allena.Mocno to trochę to przypomina.

Wilk ,piszę to po to aby Ci pokazać że mogłem siedzieć i użalać się nad sobą.Fakt,robiłem to trochę ostatnich kilka miesięcy ale spojrzałem właśnie w sposób przedstawiony przez Averyl.Albo zmieniam (w zasadzie wszystko ) albo dalej  tkwię po uszy w g.... ;-)

247

Odp: Terapia małżeńska, par...

Powiem tylko tyle, że ten łikend był dla mnie cholernie ciężki. Było trochę rozmów z żoną. Padło bardzo wiele gorzkich słów. Może za wiele. Nie wiem co dalej z tego wyniknie. Ja też muszę posypać głowę popiołem, bo to nie jest tak, że tylko wina jest ze strony żony. Wy znacie sytuację tylko z mojego subiektywnego punktu widzenia. Pewnie gdyby powiedziała o tym, żona to pewne sprawy wyglądałyby inaczej.
Nie mam pojęcia jak to się dalej ułoży.
Odpowiadając na pytanie Averyl "po co Ci żona?" to napiszę tak może górnolotnie, że chciałem, żeby mnie po prostu ktoś kochał. Chciałem czuć tę miłość. Chciałem mieć dom, który daje radość, satysfakcję, a nie jest tylko źródłem stresu, zmartwień, problemów. Wiadomo, że od tych złych stron się nie da uciec, bo takie jest życie, ale jednak byłoby miło gdyby bilans był korzystny.
Wczoraj rozmawiałem o swoich problemach z rodzicami. Oni akurat mają teraz 50 lat małżeństwa i zadziwia mnie trochę taka ich dojrzała refleksja na temat takiej psychologii w związku. Zwłaszcza u ojca, który zawsze był u mnie tym, który generował konflikty w tym małżeństwie. Ten związek wg mnie był do dupy. Zawsze się dziwiłem, że matka się nie rozwiodła z ojcem. A teraz na starość jakby trochę zmądrzeli. Zwłaszcza on.

248 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-04-09 12:56:56)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Lepsze gorzkie słowa niż milczenie. Myślę, że mógłbyś znaleźć nowego terapeutę, doświadczonego FACETA.  Bo tak zobacz- żona i 2 kobiety..
Rozmowa z Ojcem- mężczyzną- to co innego, sam widzisz. A Ty potrzebujesz odnaleźć swoją męska stronę- nie kobiecą..

249

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:

Powiem tylko tyle, że ten łikend był dla mnie cholernie ciężki. Było trochę rozmów z żoną. Padło bardzo wiele gorzkich słów. Może za wiele. Nie wiem co dalej z tego wyniknie. Ja też muszę posypać głowę popiołem, bo to nie jest tak, że tylko wina jest ze strony żony. Wy znacie sytuację tylko z mojego subiektywnego punktu widzenia. Pewnie gdyby powiedziała o tym, żona to pewne sprawy wyglądałyby inaczej.
Nie mam pojęcia jak to się dalej ułoży.

ułoży się smile tak jak z gorzkim lekarstwem, czasem trzeba je przełknąć, by było lepiej.

wilczysko napisał/a:

Odpowiadając na pytanie Averyl "po co Ci żona?" to napiszę tak może górnolotnie, że chciałem, żeby mnie po prostu ktoś kochał. Chciałem czuć tę miłość. Chciałem mieć dom, który daje radość, satysfakcję, a nie jest tylko źródłem stresu, zmartwień, problemów. Wiadomo, że od tych złych stron się nie da uciec, bo takie jest życie, ale jednak byłoby miło gdyby bilans był korzystny.

to jest właśnie ten obrazek, który jest tylko jakimiś wyobrażeniem, tego co potrzebujesz. Wcześniej pisałeś, że często nie rozmawialiście ze sobą, zwłaszcza po terapii, by uniknąć konfliktów, itp - przyznasz, że nie jest to metoda na ten fajny dom, z kochającymi się ludźmi. Trudno jest kochać człowieka, który tylko fizycznie jest, ale nie ma z nim porozumienia, kontaktu - w tym kontekście nawet ten ciężki weekend, nawet kłótnia pewnie jest lepsza od zupełnej ciszy, traktowania partnera jak powietrze.
Jest takie powiedzonko "nie rób drugiem, co tobie niemiłe", można iść dalej "rób drugiemu, co tobie miłe" tongue


wilczysko napisał/a:

Wczoraj rozmawiałem o swoich problemach z rodzicami. Oni akurat mają teraz 50 lat małżeństwa i zadziwia mnie trochę taka ich dojrzała refleksja na temat takiej psychologii w związku. Zwłaszcza u ojca, który zawsze był u mnie tym, który generował konflikty w tym małżeństwie. Ten związek wg mnie był do dupy. Zawsze się dziwiłem, że matka się nie rozwiodła z ojcem. A teraz na starość jakby trochę zmądrzeli. Zwłaszcza on.

Moi rodzice też są ze sobą już ponad 50 lat, różnie bywało między nimi, a teraz? są bardzo przejęci jedno drugim big_smile
Innymi słowy jest nadzieja, jeśli przetrwasz z żoną jeszcze 30-40 lat do złotych godów lol

250

Odp: Terapia małżeńska, par...
Averyl napisał/a:

to jest właśnie ten obrazek, który jest tylko jakimiś wyobrażeniem, tego co potrzebujesz. Wcześniej pisałeś, że często nie rozmawialiście ze sobą, zwłaszcza po terapii, by uniknąć konfliktów, itp - przyznasz, że nie jest to metoda na ten fajny dom, z kochającymi się ludźmi. Trudno jest kochać człowieka, który tylko fizycznie jest, ale nie ma z nim porozumienia, kontaktu - w tym kontekście nawet ten ciężki weekend, nawet kłótnia pewnie jest lepsza od zupełnej ciszy, traktowania partnera jak powietrze.
Jest takie powiedzonko "nie rób drugiem, co tobie niemiłe", można iść dalej "rób drugiemu, co tobie miłe" tongue

Wiem, że mój obrazek jest pewnie mocno wyidealizowany i może naiwny.
Rozmowy na trudne tematy to niestety nasza ogromna bolączka. Zresztą nie jedyna jak pewnie zauważyłaś.
Niestety terapeutka, która prowadziła naszą terapię odmówiła mi dzisiaj podjęcia się terapii indywidualnej. Nie jestem psychologiem. To co wydawało mi się atutem, czyli już znajomość tematu z perspektywy mojej i żony okazuje się chyba jednak wadą. Zdaje się, że zakłóca obiektywizm terapeuty. Szkoda. Nie chce mi się zaczynać od nowa z kimś nowym. A wracać do poprzedniej też nie mam już ochoty, bo tamta formuła chyba już się chyba wyczerpała.

251

Odp: Terapia małżeńska, par...

To i ja dorzucę coś od siebie, o czym pisałam w wielu wątkach, wielu osobom..

Póki nie bedziesz miał odwagi odejść - nic się miedzy Wami nie zmieni.
Skoro Twoja żona wyczuwa, że nie odejdziesz, że jej to nie grozi - ona się nie zmieni. Nie ma powodu, bo choćbyś narzekał i cierpiał - nie zerwiesz się z łańcucha. 

Nie musisz odchodzić, ale nie możesz bać się wyjść z klatki...

252

Odp: Terapia małżeńska, par...
Iceni napisał/a:

To i ja dorzucę coś od siebie, o czym pisałam w wielu wątkach, wielu osobom..

Póki nie bedziesz miał odwagi odejść - nic się miedzy Wami nie zmieni.
Skoro Twoja żona wyczuwa, że nie odejdziesz, że jej to nie grozi - ona się nie zmieni. Nie ma powodu, bo choćbyś narzekał i cierpiał - nie zerwiesz się z łańcucha. 

Nie musisz odchodzić, ale nie możesz bać się wyjść z klatki...

Rozumiem co masz na myśli.
To ciężka sprawa smile

253 Ostatnio edytowany przez Iceni (2018-04-09 13:35:02)

Odp: Terapia małżeńska, par...

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo  ;P

Próbowałeś kiedyś albo chociaż astanawiałeś się nad przerwą? Np. wyprowadzić się na miesiąc i odpocząć od siebie?
Spotkać sie potem i zamiast znów wałkować temat iść po prostu razem na kolację?

Czy kiedykolwiek sprawdziłeś czy bedziesz za nią tęsknił?
Czy tylko się boisz samotnośći?

254

Odp: Terapia małżeńska, par...
Iceni napisał/a:

Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo  ;P

Nawet drobnym druczkiem nic nie napisali. tongue

255

Odp: Terapia małżeńska, par...
Iceni napisał/a:

To i ja dorzucę coś od siebie, o czym pisałam w wielu wątkach, wielu osobom..

Póki nie bedziesz miał odwagi odejść - nic się miedzy Wami nie zmieni.
Skoro Twoja żona wyczuwa, że nie odejdziesz, że jej to nie grozi - ona się nie zmieni. Nie ma powodu, bo choćbyś narzekał i cierpiał - nie zerwiesz się z łańcucha. 

Nie musisz odchodzić, ale nie możesz bać się wyjść z klatki...

dokładnie..

256

Odp: Terapia małżeńska, par...

myślę, ze juz tyle napisano odnośnie sytuacji Wilczyska, ze nic odkrywczego dodać nie sposób. Jego los w jego rekach.

257

Odp: Terapia małżeńska, par...
adiaphora napisał/a:

myślę, ze juz tyle napisano odnośnie sytuacji Wilczyska, ze nic odkrywczego dodać nie sposób. Jego los w jego rekach.

Też tak sądzę.

258

Odp: Terapia małżeńska, par...
adiaphora napisał/a:

myślę, ze juz tyle napisano odnośnie sytuacji Wilczyska, ze nic odkrywczego dodać nie sposób. Jego los w jego rekach.

Nie zacytuję dosłownie Leca ~"wszystko zostało powiedziane, na szczęście nie wszystko zostało pomyślane"

Wilczysko zaczynał z nadzieją terapię, teraz jest po i był już moment, gdy się mijali się z żoną, gdy z coraz większą niechęcią patrzyli na siebie, była cisza, spokój... a tu weekend burzliwy! Nie wiem, czy to za naszą sprawą, ale wiem, że czasem ktoś potrzebuje się wygadać, a kto inny powymądrzać big_smile

259

Odp: Terapia małżeńska, par...
Averyl napisał/a:
adiaphora napisał/a:

myślę, ze juz tyle napisano odnośnie sytuacji Wilczyska, ze nic odkrywczego dodać nie sposób. Jego los w jego rekach.

Nie zacytuję dosłownie Leca ~"wszystko zostało powiedziane, na szczęście nie wszystko zostało pomyślane"

Wilczysko zaczynał z nadzieją terapię, teraz jest po i był już moment, gdy się mijali się z żoną, gdy z coraz większą niechęcią patrzyli na siebie, była cisza, spokój... a tu weekend burzliwy! Nie wiem, czy to za naszą sprawą, ale wiem, że czasem ktoś potrzebuje się wygadać, a kto inny powymądrzać big_smile

No jakiś wpływ tego co piszecie był na pewno smile

260

Odp: Terapia małżeńska, par...
wilczysko napisał/a:
Averyl napisał/a:

to jest właśnie ten obrazek, który jest tylko jakimiś wyobrażeniem, tego co potrzebujesz. Wcześniej pisałeś, że często nie rozmawialiście ze sobą, zwłaszcza po terapii, by uniknąć konfliktów, itp - przyznasz, że nie jest to metoda na ten fajny dom, z kochającymi się ludźmi. Trudno jest kochać człowieka, który tylko fizycznie jest, ale nie ma z nim porozumienia, kontaktu - w tym kontekście nawet ten ciężki weekend, nawet kłótnia pewnie jest lepsza od zupełnej ciszy, traktowania partnera jak powietrze.
Jest takie powiedzonko "nie rób drugiem, co tobie niemiłe", można iść dalej "rób drugiemu, co tobie miłe" tongue

Wiem, że mój obrazek jest pewnie mocno wyidealizowany i może naiwny.
Rozmowy na trudne tematy to niestety nasza ogromna bolączka. Zresztą nie jedyna jak pewnie zauważyłaś.
Niestety terapeutka, która prowadziła naszą terapię odmówiła mi dzisiaj podjęcia się terapii indywidualnej. Nie jestem psychologiem. To co wydawało mi się atutem, czyli już znajomość tematu z perspektywy mojej i żony okazuje się chyba jednak wadą. Zdaje się, że zakłóca obiektywizm terapeuty. Szkoda. Nie chce mi się zaczynać od nowa z kimś nowym. A wracać do poprzedniej też nie mam już ochoty, bo tamta formuła chyba już się chyba wyczerpała.

terapeuci nie prowadzą jednocześnie terapii małżeńskiej i indywidualnej malzonkow

Posty [ 196 do 260 z 332 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Terapia małżeńska, par...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024