Matko, ależ Ty masz paskudną osobowość... Obstawiam narcyzm, albo czystą psychopatię.
Zero zrozumienia swojego błędu, nie pojmujesz, dlaczego on jest wściekły, wg ciebie nic się nie stało. Ojciec nierzytomny? Nic wielkiego, jego żona, ż którą spędził pewnie ponad 30 lat nie powinna w ogóle się przejmować, tylko paradować po mieście, robić zakupy i kawkę sobie popijać, bo jej obecność i tak nie pomoże. W ogóle nie pojmujesz takiej miłości, oddania, nie rozumiesz, ze ona cierpi, że ma złamane serce, że pewnie boi się, że jej mąż niedługo umrze. Nie rozumiesz, co czuje twój jeszcze mąż, gdy widzi umierającego ojca, powinien przecież z tobą w tym czasie seriale oglądać, bo hrabina się nudzi. Do pracy nie pójdzie, bo znalazła jelenia, który na nią zarabia.
Ale chyba właśnie się skończyło, chyba mu właśnie otworzyłaś oczy. Pracy zacznij już szukać.
olciapolcia napisał/a: w jego sytuacji lepiej nie mieć byle jakiej, która tylko wyglądała by ładnie wyglądała na bankietach.
A co Ty masz mu do zaoferowania lepszego? Bo nie widzę... Poza tym, czy uważasz, że forsa to jedyne, co Twój mąż ma do zaoferowania? Że niczego innego kobieta w nim nie dostrzeże? Mnie się za to wydaje, że to konkretny gość, życzę mu wytrwałości w doprowadzeniu rozwodu do końca i by udało mu się unieważnić ślub kościelny.
Nie jesteś puszczalska? A jak nazwiesz taką żonę jaką jesteś? Jest jakieś lepsze pojęcie?
Olciapolcia napisał/a:Co do przysięgi to właśnie dzięki niej według kościoła i tak będziemy małżeństwem.
Przysięgę małżeńską to ty złamałaś, poza tym traktujesz ją dość wybiórczo, nie sądzisz? Ty ją możesz łamać, a on nie moze odejść, bo przysięgał?