od przyjaźni do czegoś więcej - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » od przyjaźni do czegoś więcej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 ]

Temat: od przyjaźni do czegoś więcej

Witajcie,
nie wiem czy oczekuję od Was porady czy po prostu chcę usłyszeć opinię ludzi zupełnie postronnych.
Dwa nieszczęśliwe małżeństwa, ale nie beznadziejne małżeństwa - nie będę w dawać się w szczegóły, bo chcę zachować maksimum anonimowości. Przyjaźń od lat, praca w budynkach obok, wspólni znajomi, w najtrudniejszym momencie mojego życia, gdy mąż mnie zostawił samą z problemami ze zdrowiem, On był obok, troszczył się. Zaczęliśmy się kontaktować smsowo, codziennie spotykać w godzinach pracy, aż w końcu było po 200 smsów dziennie i kulkugodzinne spotkania (oboje mamy własne firmy). W końcu z jego strony wyznanie miłości i tego, że chce odejść od żony. Powiedział, że kocha od dawna, ale nie miał nigdy śmiałości ze względu na to, że moje małżeństwo z zewnątrz wyglądało na idealne. Ja na początku powiedziałam, że nic z tego, ale po pewnym czasie, gdy on nadal był obok, nadal spędzaliśmy tyle czasu ze sobą, zakochałam się. Pokochałam go, odnalazłam bratnią duszę. Pewnego dnia mnie pocałował i cały świat stanął w miejscu. To było to, po prostu, jakby nagle wszystkie puzzle wskoczyły na właściwe miejsce. Nie spaliśmy ze sobą nigdy, było między nami dużo pieszczot, dużo pocałunków, dużo trzymania się za rękę. Wiedzieli o nas wszyscy niemalże - wspólni znajomi, niewspólni znajomi, rodzina. Co więcej, wszyscy nam kibicowali.... WSZYSCY. W końcu dowiedzieli się i małżonkowie. On był gotów odejść, zaczął się pakować a ja spanikowałam.....Spotkałam się i powiedziałam, że nic z tego, że kocham męża. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego tak zrobiłam. Złamałam mu serce. On w emocjach związanych ze złamanym sercem postanowił, dla dobra córki, ratować małżeństwo. Nie mieliśmy kontaktu jakiś czas, ale ja się pierwsza odezwałam (egoistka). Nie spotykaliśmy się już, jedynie sporadycznie, przypadkiem, mieliśmy też mniejszy kontakt, jednak ten kontakt był stały. W końcu ja byłam gotowa się wyprowadzić, ale on powiedział, że zbliżył się do żony na tyle, że dla dobra dziecka musi spróbować naprawiać małżeństwo, że od niej nie odejdzie. Teraz moje serce jest złamane. Od ponad dwóch miesięcy. Prosiłam wspólnych znajomych, żeby nie przekazywali mi żadnych informacji o nim, ani jemu o mnie, więc nie wiem co u niego, poza tym, że początkowo bardzo odchorował nasze rozstanie, pomimo tego, że było z jego inicjatywy. Wiem też od naszego wspólnego kolegi, że powiedział ostatnio, że jestem największą miłością jego życia, ale że przeraził się tym, że może stracić dziecko (ponoć żona go szantażowała). Powiedział mu, że odejdzie od niej jeśli nie uda się dogadać, odbudować związku, bo nie potrafiłby odejść do innej kobiety. Woli cierpieć niż aby cierpiało dziecko. Rozumiem to, bo nie potrafiłabym budować szczęścia na nieszczęściu dziecka oraz innej kobiety. Jednak to mówi rozsądek a serce tęskni i upływ czasu powoduje, że serce tęskni jeszcze bardziej. Nie chciałabym być z facetem, który bez próby naprawy rodziny, porzuca ją, więc de facto cieszę się, że tak się to skończyło, jednak serce tęskni... i zastanawia się czy jest szansa na to, że będziemy razem, że on nie naprawi swojego małżeństwa, że ja nie naprawię swojego i że jesteśmy sobie przeznaczeni...

Zobacz podobne tematy :

Posty [ 1 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » od przyjaźni do czegoś więcej

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018