Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

Temat: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Mam maly dylemat, bije sie z tym od paru dni, wiec pewnie nie taki maly... W sumie glupota, ale nie wiem co robic. Pojawila sie pewna sprawa, jedyna, ktora moze laczyc mnie z chlopakiem z ktorym w wielkich bolesciach rozstalam sie 7 msc temu. Jest to typowo urzedowe i nie wiem czy powinnam sie odzywac. W sumie to cale myslenie przenioslo mnie w czasie wstecz niestety, boje sie kontaktu wszelkiego, boje sie uslyszec jego glos albo cos co mnie wyprowadzi z rownowagi, ktora odzyskiwalam w bolach przez ten caly czas. Troche tez mnie kusi dowiedziec sie co u niego przy okazji, ale tez nie wiem co chce uslyszec. Jak myslicie, odzywac sie czy nie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Ale o co chodzi ? On przyjdzie w sprawach urzędowych tam gdzie pracujesz ?

3

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Przyszlo pismo dla nas obojga pismo, w sprawie mieszkania, ktore wynajmowalismy bedac razem, prawdopodobnie bysmy tylko pogadali co z tym z robic, zadna ciezka sprawa, zwykla formalnosc

4 Ostatnio edytowany przez Peter_35 (2016-11-07 20:26:42)

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Wiesz to wszystko zależy co to było takiego "w wielkich bolesciach rozstalam sie 7 msc temu". Jeśli jest potrzeba wyjaśnienia sprawy mieszkania to wystarczy no nie wiem sms. Tak naprawdę zaprzeczasz sama. Niby nie chcesz a chcesz. Albo tak albo nie.

5

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Dokladnie tak jest, i chce i nie. I tak i nie. W bolesciach, to znaczy, ze zwiazek byl powazny, rozstanie bardzo bolesne, z powodu zdrady, nie zadnego niedobrania sie pod wzgledem charakterow. Zaraz po rozstaniu myslalam, ze nigdy z tego nie wyjde, z czasem te emocje opadly, ale sama mysl o kontakcie z nim podnosi mi cisnienie nadal. Nie wiem, czy nie zburzy to spokoju, ktory osiagnelam przez ten dlugi czas rekonwalescencji. Nie wiem, czy taka sprawa jest tego warta. Nie wiem, jak moze potoczyc sie nasza rozmowa, od czasu definitywnego rozstania nie mielismy ze soba kontaktu. Tak naprawde samo myslenie o tym burzy moj spokoj. A moze jak z nim pogadam to wlasnie mi ulzy i to przejdzie? Potrzebuje porady

6

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Odezwalam sie. Jakby ktos potrzebowal takiej porady- radze tego nie robic, jesli sama mysl o tym wzbudza emocje. Skutkiem moga byc rozdrapane glebokie rany. Nie warto.

7

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Jak była zdrada to lepiej nie pchać się. To on zrobił ci krzywdę a nie Ty. Widocznie to Ty bardziej coś czujesz do niego niż on do Ciebie dlatego tak jest. Wiesz, niektóre kobiety o dziwo po kilku latach czasami zapominają o tym i próbują na nowo zaufać. Czas uśmierza ból ale jakby co jeśli osoba nie pogodziła się z tym do końca to i tak to wraca jak bumerang. Nie jest łatwo żyć z takim bagażem.

8

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

chyba bym sie odezwała, a potem bym zaczęła te rany rozdrapywać. Powaliłby mnie głos, a nawet odpowiedz na sms wzbudziła emocje..
załujesz.. ale to usłyszałaś coś nieprzyjemnego ?

9

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Nie, nic niemilego, sama rozmowa byla po prostu grzeczna. Pisemna wymiana kilku zdan. Juz to, ze mysl o tym wzbudzala we mnie emocje bylo niezdrowe, mam wrazenie, ze cofnelam sie w czasie o pol roku, znowu sama, znowu ta pustka, poczucie ze chcialabym byc tam z nim po drugiej stronie. Przez caly ten czas staralam sie nie pielegnowac wspomnien, ale prawda jest taka, ze bylismy ze soba bardzo szczęśliwi. On teraz rozmawial ze mna jak z obca osoba, ja z nim tez, mimo ze milion  emocji sie tlucze we mnie. To takie dziwne, byc z kims tak blisko a potem rozmawiac tak, mowic komus przez tyle lat kocham a potem nie moc nawet sie zblizyc. Tak, teraz mysle, ze ja to odczuwam bardziej niz on, chociaz zadne z nas tego naprawde nie wie i sie juz nie dowiemy, to koniec, szczerze to mysle czy go nie wykasowac w koncu z fb, bo po co go tam miec. To juz chyba obcy czlowiek. A nawet nizej, bo nie chce widziec co sie z nim dzieje, jesli on sam mi tego nie pokaze, nie powie. To juz naprawde koniec, relacji, znajomosci. Nie przychodzi mi to latwo.
Peter_35, nie chodzi o sama zdrade, nie mam po tym jakiejs traumy, moze jestem mniej naiwna po prostu. Wiem, ze nie moglabym z nim byc, wiedzialam to tez wtedy, kiedy sie rozstawalismy. Chyba nie wiem o co mi chodzi. Tesknie chyba za tamtym zyciem, za nim, za tamta mna. Takie pozegnania sa ciezkie, nie ma co ich przedluzac.
Dlatego nie dzwonic, nie pisac, nie rozdrapywac ran. Nie warto, aktualnie czuje sie fatalnie i najchetniej wymazalabym sobie pamiec, lub ewentualnie skasowala pare lat zycia. Kiepska noc przede mna.

10

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Dopiero teraz przeczytalam Twojego posta,Mialam napisac, zebys sie nie kontaktowala z nim, ale widze, ze juz po fakcie,Spoznilam sie.Ale Ty i tak bys nie posluchala,Chcialas z nim kontaktu,a ze pretekst sie znalazl...
Ale moze to nie poszlo naa marne.Niech inne dziewczyny naucza sie na Twoim bledzie.Jak rana przyschla, to po co ja rozdrapywac  ?
Dlaczego  to zrobias ? Chcialas sprawdzic, czy Ci przeszlo ? Czy liczylas na powrot ?

11

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

verdad, nie wiem czego sie spodziewalam, na pewno nie powrotu, sama bym sie na to nie odwazyla, teraz mam wrazenie, ze przez ten caly czas mi go brakowalo, chociaz pewnie to mozg plata mi figla. Zrobilam blad, to byl tylko pretekst, nie powinnam byla dzwonic, ta znajomosc calkowicie powinna sie zakonczyc przy rozstaniu. Teraz to wiem, bo znowu jestem w rozsypce, laczylo nas wiele, nawet przez zwiazkiem jeszcze, moze chcialam chociaz ten ochlap odzyskac? Nie wiem. Jest to dla mnie jasne, ze nie przepracowalam tego jeszcze i ten spokoj byl tylko pozorny. Nadal ciezko mi sie pogodzic z ta strata, czuje sie doslownie tak jak napoczatku tej drogi, totalna rozsypka. U niego wszystko ok, przynajmniej tak mowi, ja tez tak powiedzalam zreszta. Nie bylo sensu dalej przedluzac tej rozmowy, zakonczylam ja jakims milym slowem i zblokowalam na czacie. Sprawa rozwiazana, nic nas wiecej nie laczy. Tylko mi serce i glowa peka.
Ta regula powinna byc twarda, zero kontaktu

12

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Już pisałam w innym temacie Ty chciałaś go zobaczyć,chciałaś kontaktu a mieszkanie było tylko pretekstem. On Cie zdradził i olał a Ty nie możesz po 7 miesiącach o nim zapomnieć...on był grzeczny i oficjalny a Ty liczyłaś na słowa "byłem głupcem,co ja zrobiłem,jestes kobieta mojego zycia" ale nie jestes dlatego teraz Cię to znowu boli bo czujesz to co czułaś kiedy Cie zdradził.
Masochizm jest jednak w modzie....

13

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

O zobaczeniu nie bylo mowy, chodzilo tylko o kontakt, w sumie uzasadniony, ale nie bezwzglednie konieczny. Gdybym zachowala minimalny instykt samozachowawczy to poprostu zalatwilabym to sama, niestety jestem glupia. Slowa o glupcach i kobiecie zycia juz byly, dawno temu, czy chcialam je uslyszec raz jeszcze? Nie wiem, moze tak, wtedy wytlumaczylabym sobie ze jest napalonym swirem i z podbudowanym poczuciem wlasnej wartosci ruszylabym dalej. Ale rozmawialam z obcym czlowiekiem, u ktorego chyba wszystko ok, jakos leci, zreszta nie wiem, obcym ludziom raczej sie nie mowi za duzo, sama tez zachowalam ten ton. Wrocily wspomnienia, to na pewno, znowu zegnam sie z tamtym czasem, nie no po prostu dno. Nie wiem nawet czy to ta rozmowa, juz sama sprawa, pretekst i wyobraznia zaczela dzialac. Pomyslalam, ze nie dam sie poniesc fantazji tylko po prostu napisze i juz, przeciez bylo minelo, jakas sprawa, drobnostka, no co sie moze stac. No moze. Blad. Powinnam od razu wywalic ten list do kosza i to olac, konsekwencje nie bylyby gorsze od tego jak sie teraz czuje.
Jakby komus cos takiego kiedys przyszlo do glowy, to NIE.
Teraz znowu musze sie podnosic z kolan, pal licho jak to potrwa pare dni, ale kolejnych 7miu miesiecy nie dam rady wytrzymac.

14

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Madziarek ... sama sobie to robisz, na własne życzenie .... sad

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

15 Ostatnio edytowany przez madziarekeh (2016-11-08 14:36:51)

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Nie wiem co moge zrobic? Wydawalo sie, ze odzyskalam rownowage, ze nie mysle juz o nim tak czesto, zyje swoim zyciem, wystarczyl glupi list i wszystko runelo jak domek z kart. Ja sie naprawde staralam przez ten czas, przez pol roku nie mielismy zadnego kontaktu, nie bylo powodu i wiedzialam, ze to nie czas, ze nie jestem gotowa. Nie wykluczalam, ze w przyszlosci kiedys sie moze spotkamy, pogadamy, jak ze znajomym, kims z kim masz kupe wspomnien i to nie tylko zwiazkowych. Zreszta mimo perypetii, ostatecznie rozstalismy sie w zgodzie. Pewnie to nadal byl zly czas, za wczesnie, to raz, dwa, teraz watpie czy jest sens miec go w ogole w jakims wykazie osob, ktore znam. Moze to glupie, ze mysle w ten sposob, moze powinnam go wykreslic zaraz po rozstaniu i probowac zapomniec o jego istnieniu, ale nie moge skasowac tych paru lat zycia, chociaz w tym momencie chcialabym. Zadne z tych wspomnien nie jest warte tego co przezylam do tej pory i przezywam teraz.

Ten kontakt po takim czasie to byla niezla proba i oblalam, bo boli jak cholera. Chcialabym byc madra i poukladana tak, zeby umiec sobie ulzyc, wytlumaczyc sobie to jakos, ulozyc zycie dalej i byc szczesliwa, ale chyba cos ze mna nie tak, bo mnie to przerasta. Teraz mam dylemat, czy z tym walczyc, czy po prostu pogodzic sie ze jestem taka zalosna.

16 Ostatnio edytowany przez marley1 (2016-11-08 22:29:46)

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Ja rozumiem Cie doskonale. Bardzo rozumiem. Na pewno by mnie kusilo napisać do niego. Sama jestem w związku w którym na początku było dużo kłamstw ze strony mojego chłopaka. I co ? To było dwa lata temu. Bywało między nami w międzyczasie i bardzo dobrze i troche gorzej. Zapomniałam. A teraz mam gorszy czas , kiedy jedyne na co mam ochote , to krzyczeć mu w twarz , ze mi wtedy zrobił to i to. Że okłamał itd.
Hamuje się , ale boleć boli. Może to nie to samo co rozstanie , ale mimo, ze wiem , ze wracanie jest obecnie niepotrzebne , głupie , szkodzi nam, a głównie mnie , to czuje się zdradzona.
Chodziło o to , ze przez kilka miesięcy naszego związku chcial wrócić do bylej. Ale się zapedzilam a nie o mnie miala mowa być.
Taki już chyba charakter , ze się wraca ch*j wie po co. Życzę wytrwałości
Myślę , ze za kilka dni troche ucichnie. Ważne , żeby zajać się swoimi sprawami i być TU I TERAZ. Próbować kontrolować emocje

17

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

marley1, to wszystko niestety siedzi w glowie, ciezko opedzic sie od zlych emocji, ty masz pewnie zal, ale radzilabym nie hodowac tego, dla wlasnego dobra, i dobra zwiazku, jezeli chcesz w nim byc. Powiem Ci tak, kazdy popelnia bledy, ludzie maja slabosci, warto czasem wybaczyc, ale tak naprawde i wtedy nie wracac do tego nigdy. Jesli masz pelne przekonanie ze warto, to nie truj sie tym, siebie ani waszej relacji. Swoja droga, widze jakas dziwna tendencje nawrotow, powrotow itepe, ostatnio, moze to ten listopad?

Ja niestety zaliczylam mala skuche i jako konsekwencje, przechodze moja zalobe od poczatku, tym razem, przyrzekam, po raz ostatni. Brakuje mi niestety dystansu i wspomnienia bombarduja mnie na kazdym kroku, ale walcze z tym, logicznie rozumujac. Mam nadzieje ze tym razem pojdzie mi szybciej i lepiej, poprzednim razem musialam popelnic jakis blad. To jest chore, zeby tak sie maltretowac w imie jakis wspomnien i nieaktualnych planow.
Na dodatek pada u mnie snieg, zeby mnie dobic tylko chyba.

18

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Madziarku, ale to jest już chyba czwarty czy piąty wątek jaki założyłaś odnośnie tego chłopaka, i w każdym piszesz o tych samych problemach.
Może warto byś rozważyła jakieś inne opcje radzenia sobie z tym - bo nadal sama się okropnie maltretujesz ...

A śnieg nie pada po to, żeby kogoś dobić smile Śnieg na w dupiu ludzi i ich problemy smile
Pada tylko dlatego, żeby nam oznajmić nową porę roku w jaką wkraczamy. U mnie też pada, nie przejmuj się.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

19

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Sweet Jesus serio? 5 watkow to juz chyba niezla fiksacja... Ale to nie jest tak, ze te ostatnie miesiace to tylko udreka, fakt, pisze tutaj w chwilach zwatpienia, chyba po to, zeby sie wygadac, posluchac jakis madrych rad, za kazdym razem mi to pomaga w jakis sposob.
Nie chce sie tlumaczyc ale pierwszy raz w zyciu podjelam tak ogromna inicjatywe zwiazana z druga osoba, pierwszy raz tez tak dotyka mnie rozstanie i strata. Dla mnie ta historia jest wyjatkowa, chociaz doskonale wiem, ze takich jak te jest tysiace, i pewnie ktos z zewnatrz odbiera to po prostu jak masochizm a mnie jako "kolejna, niedoszla i zdradzona".
Ciagle szukam roznych opcji radzenia sobie z tym, takze na tym forum. Np. w wakacje przeczytalam niemal caly watek Icemana, niesamowicie postawil mnie do pionu i pomogl w tamtym czasie. Wcale nie lubie tego tak mielic, ani tez powtarzac sie przez to watkach. Nawet nie zauwazylam, ze to robie tongue Takze dzieki, IsaBella77, za te uwage, chyba powinnam wysnuc jakies wnioski wink

No i oczywiscie nie chodzi o snieg, snieg jest fajny i niech sobie pada jak najdluzej, tylko nie umiem sie nim w tym roku cieszyc. Najchetniej zawinelabym sie w koc i tak sobie siedziala przez caly dzien, a musze odgrzebac zimowe opony spod ton gratow w garazu.
Zakladalam, ze z pol roku zejdzie mi z uporaniem sie z tym tematem, zastanawiam sie kiedy przychodzi czas, zeby siegnac po pomoc z zewnatrz? Moze to jest jakas opcja?

20

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Dokładnie to miałam na myśli smile w lot pojęłaś !
Nie w sensie jakiejś konieczności, ale jeśli jest bardzo ciężko, a upływ czasu nie działa tak bardzo na Twoją korzyść jak się spodziewałaś Madziarku.
Może to by była jakaś możliwość dla Ciebie, alternatywa która pomogłaby Ci bardziej niż samotne zmagania ?

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

21

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Nie jestes jedyna osoba, ktora w ciagu ostatnich dni zasugerowala mi cos takiego, wiec cos w tym musi byc. Moze niezbednie konieczne to nie jest, ale jestem ta walka z sama soba juz zmeczona, wiec ide za radami i zarejestrowalam sie na jutro do lekarza. Ewidentnie zatracam rzeczywistosc raz na jakis czas a  w takich chwilach jak ostatnie moje czarne mysli sa poza kontrola. moze czasem warto przyznac, ze po prostu nie daje sie rady.

Poki co, wrocilam do punktu wyjscia, wiec wertuje watki, odrywam sie jak moge od ciemnej strony i zajmuje sobie czas... Swoja droga, mam podejrzenia, ze ten problem z zamknieciem tego etapu w zyciu to tylko szczyt gory lodowej, ze problem tkwi gdzies we mnie glebiej ale nie mam sily tego analizowac, nic dobrego mi z tego nie wychodzi. Cala sytuacje pogarsza jeszcze fakt, ze brakuje mi ludzi, pracuje glownie z domu. Powinnam dostac kopa w d. za to co zrobilam sobie ostatnio.
Tak czy inaczej dobrze sie tutaj wygadac.

22

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Oj.. Moje słowa , też zawinelabym się w koc i spędziła tak cały dzień.
Może i pora roku ma jakis wpływ , aa itd na pewno nam nie pomaga. ;-)
Bardzo dobrze, że zdecydowalas się isc do lekarza. Czekam tutaj na relacje z wizyty. Czego się tam dowiedziałas itd. smile

Dokładnie. Tęsknota i dół po rozstaniu może być tylko namiastka problemu, który może , nie musi , ale może leżeć gdzieś indziej. Zresztą. Rozstanie , i cierpienie późniejsze , to taka swego rodzaju zaloba. A ona trwa około roku. Około roku człowiek przeżywa ten najciezszy wstrząs. Więc masz prawo czuć , to czujesz. Jak najbardziej

23

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

No tak, żałoba żałobą, ale samoudręczenie to już inna sprawa, od dłuższego czasu już myślałam, że wyszłam na prostą, po czym spadło to teraz na mnie z taką siłą, że ledwo co łażę... Z jednej strony dobrze, pokasowałam wszystkie kontakty w końcu, nr telefonów, maile itepe, to już obca osoba, znamy się jedynie na fejsbuku, tam i tak jest zblokowany już. W sensie zero powiadomień i jakiś tam rzeczy z nim związanych.

Taaa, pora roku jest wredna, zero słońca, które kocham, pochmurne niebo, nie nastrajają za dobrze, chociaż biorę pod uwagę że moja perspektywa jest mocno skrzywiona wink Dziwnie się czuję z tą wizytą, bądź co bądź idę do psychiatry heh. Nawet nie wiem co mu powiedzieć. Trochę żałośnie brzmi, że facet mnie zdradził i teraz spać po nocach nie mogę tongue Ale sięgam po pomoc. Na samą myśl o kolejnej nocy i poranku mam ciary że strachu, to jednak chyba potrzebuję pomocy. Oczywiście dam znać. Moja pierwsza wizyta w życiu u takiego specjalsty, sama jestem ciekawa jak to wygląda.

24

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

madziarekeh ale z jego strony nic się nie dzieje. To on ma się starać jeśli chce powrotu a nie Ty. Jeżeli w ciągu 7 m-cy nic się takiego nie stało to należy dać sobie spokój i zacząć rozglądać się za innym. Jest ciężko ale wiesz jak się pozna innego to może być też fajnie. Akurat trafisz na takiego. Powodzenia.

25 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-11-09 21:02:17)

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Madziarek,  każdy sposób jest dobry żebyś ruszyła z  miejsca. Jeśli chcesz zacząć od terapii - let it be smile Tylko nie licz, że godzina rozmowy w tygodniu z terapeutą przetrasformuje Twoje życie i postrzeganie świata. Do tego potrzebna jest praca nad sobą i przede wszystkim 'głód' zrozumienia jak ten świat, ludzie, mechanizmy zachowań, ich źródła i wreszcie nasza podświadomość działa. A taką wiedzę masz na wyciągnięcie ręki w różnych książkach różnych autorów, w tym 'nauczycieli duchowych' (w tym ostatnim przypadku mniejsza o terminologię, bo "nauczyciel" to kwestia umowna przecież, chodzi o jego Świadomość i poziom wiedzy).

Myślę, że cierpisz w głównym stopniu z powodu tego, że Twój ex zdradzał, a potem na Twoje "żegnaj" po prostu wzruszył ramionami, obrócił się na pięcie i rypał dalej co popadnie. Boli Cię, że nawet się nie starał nawet nie zawalczył. Nie zależało mu.
Kochasz i wspominasz wyidealizowany obraz tego faceta z początków sielanki. Ale jego nigdy nie było. Była tylko jego 'wersja' na potrzeby podrywu Ciebie i dopóki mu pasowało, a jak coś mu odjebało i stwierdził, że "eee..nuda" , to przeszedł na wersję 'default', czyli swoje ustawienia fabryczne - takim jakim JEST i zawsze był w istocie. Egoista liczący się tylko ze swoim widzimisie i potrzebami swojego wacka.
Nie miej co do tego wątpliwości.

26

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Cierpię, bo ogólnie to był mega udany związek, pasowaliśmy do siebie pod wieloma względami i dogadywaliśmy się bez słów. To był taki typowo dominujący typ faceta, może się mylę, ale takich chyba najtrudniej wybić sobie z głowy. Za to bardzo łatwo się na nich oprzeć i oddać część swojej woli, ja to lubię, niestety. Jednak mocno za wysoko oceniłam jego siłę, ktoś kto musi dowartościowywać się klubowymi wyskokami raczej dużo jej nie ma.
No i nie powiem, jasne, że miał cierpieć, żałować i płakać forever tongue Jednak chyba mu się układa, może nawet odrobił lekcje i stworzy normalny związek bez skoków w bok.

Swoją drogą, Elle, chyba ściągnęłam Cię myślami, czytywałam "Chłodne rozstania" i była to moja porozstaniowa biblia, kupa dobrej roboty, bardzo mi pomogło w najgorszym czasie. Chyba jednak gdzieś popełniłam błąd, albo problem tkwi głębiej, bo jak widać pomogło tylko na chwilę. Fajnie Cię tu widzieć, tak czy inaczej smile

Peter_35, nie nie, on nie ma co się starać, ja próbowałam zaraz po tej rewelacji jakoś się przemóc w imię miłości, ale na powrót nie ma i nie było szans, zgotowalibyśmy sobie myślę niezłego toksyka, a ja wykończyłabym go na pewno, nie o to w tym chodzi. Niby o tym wiedziałam, a jednak widzisz, ciągle mam kłopot, żeby odciąć się od tego czasu zupełnie.

Teraz jedyne co mi przychodzi do głowy, żeby sobie ulżyć, to jakaś magiczna pigułka, która mnie zobojętni na tyle, żebym mogła odetchnąć. A słyszałam, że tacy specjaliści takimi dysponują. Terapia tak, swoją drogą, zapewne powinnam, tylko najpierw muszę się wydostać z tej czarnej dziury paskudnej.

27

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

madziarekeh jesli chcesz zapomniec musisz sie czymś zająć, odnowic stare kontakty, wyjsc do swiata i popatrzec na niego z innej perspektywy. Wszyscy sie podnosza,jeden po miesiacu drugi po 2 latach. Zalezy od tego, w ktorym momencie zaczynamy siebie cenic bardziej niz kiedykolwiek.

28

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?
madziarekeh napisał/a:

To był taki typowo dominujący typ faceta, może się mylę, ale takich chyba najtrudniej wybić sobie z głowy.

Tak, wiem o co Ci chodzi. Po prostu MĘSKI facet na tle tych wszystkich pis.. , które nie umieją nawet rozpocząć rozmowy co dopiero doprowadzić do randki, o seksie nie wspominając.
Niestety z racji, że takich facetów jest deficyt, to mogą przebierać, wybierać i korzystać. Nie dlatego nawet, że są jacyś super hiper w porównaniu z tymi innymi ciapami wizualnie, ale dlatego że WIEDZĄ jak, wiedzą kiedy, po prostu wiedzą jak postępować z kobietami.
A prawdziwa kobieta nie chce pis..., której trzeba wszystko rozrysowywać.


Swoją drogą, Elle, chyba ściągnęłam Cię myślami, czytywałam "Chłodne rozstania" i była to moja porozstaniowa biblia, kupa dobrej roboty, bardzo mi pomogło w najgorszym czasie. Chyba jednak gdzieś popełniłam błąd, albo problem tkwi głębiej, bo jak widać pomogło tylko na chwilę. Fajnie Cię tu widzieć, tak czy inaczej smile

smile
Może nie tyle popełniłaś błąd, co uwierzyłaś, że "Samo się zrobi", wystarczy przeczytać 1 wątek. wink
Nie tak nie ma.
Ja zanim się zaczęłam "wymądrzać" przeczytałam i obejrzałam mnóstwo rzeczy. Z częścią się zgadzam, z częścią nie, ale sama pracowałam, chciałam. Czułam, że lepiej wiedzieć więcej niż mniej, żeby nic juz mną w przyszłości nie sterowało poza MNĄ i moimi potrzebami.


Teraz jedyne co mi przychodzi do głowy, żeby sobie ulżyć, to jakaś magiczna pigułka, która mnie zobojętni na tyle, żebym mogła odetchnąć. A słyszałam, że tacy specjaliści takimi dysponują. Terapia tak, swoją drogą, zapewne powinnam, tylko najpierw muszę się wydostać z tej czarnej dziury paskudnej.

Jeśli masz na myśli psychotropy to owszem psychiatra Ci je przepisze. Ale wg mnie to nie najlepszy pomysł.
Jak tylko skończysz je brać, wrócisz do punktu wyjścia. Zazwyczaj osoby które są na prochach odczuwają doraźne polepszenie nastroju, więc nie czują potrzeby pracować nad sobą. To strzał w kolano.
Ale sama wybierasz. JAk każda chemia - działa tylko do czasu aż ją bierzesz.

29

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?
Elle88 napisał/a:

Tak, wiem o co Ci chodzi. Po prostu MĘSKI facet na tle tych wszystkich pis.. , które nie umieją nawet rozpocząć rozmowy co dopiero doprowadzić do randki, o seksie nie wspominając.
Niestety z racji, że takich facetów jest deficyt, to mogą przebierać, wybierać i korzystać. Nie dlatego nawet, że są jacyś super hiper w porównaniu z tymi innymi ciapami wizualnie, ale dlatego że WIEDZĄ jak, wiedzą kiedy, po prostu wiedzą jak postępować z kobietami.
A prawdziwa kobieta nie chce pis..., której trzeba wszystko rozrysowywać.

Oj tak, niestety ma wszystkie cechy, które kobiety pożądają najbardziej i doskonale o tym wie. Z jedną tylko bardzo poważną wadą, nie ulega wątpliwości, że to zdradzacz typowy. I tu wszystkie jego zalety schodzą na dalszy plan.
Jak wiesz o co chodzi, to wyobrażasz sobie co przeżywałam po tych wszystkich randkach z "szarą masą"... Aktualnie od jakiegoś czasu dałam sobie z tym kompletnie spokój. Właściwie, to pod tym względem, żałuję, że go poznałam, po jeszcze poprzednim związku byłam w stanie zadowolić się niemal każdym normalnym facetem, który jest w miarę kumaty i mnie szanuje, po tym ex poprzeczka została zawieszona wysoko. To nie polepsza mojej sytuacji jakby nie patrzeć.

Co do pigułek szczęścia, też nie mam do tego pełnego przekonania, zobaczymy, co mi pan p. powie, jedno jest pewne, gorzej nie będzie. Przez ostatnie dni po prostu sama się tak sponiewierałam, że nie mam nawet siły na pracę nad sobą i tą walkę. Niby costam wiem, ale jakoś w praktyce nie mogę tego zastosować, tracę dystans i wszystkie mądrości tracą sens. Poza tym mam dziwne doły, w tym momencie akurat jest ok, ale mam takie fazy w ciągu dnia, albo nad ranem, że nie mogę odgonić myśli, że nigdy już nie będzie dobrze i wtedy wszystko traci sens. To jest strasznie niefajne i nikomu tego nie życzę, czarna dziura bez wyjścia.

30

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?
Elle88 napisał/a:

Tak, wiem o co Ci chodzi. Po prostu MĘSKI facet na tle tych wszystkich pis.. , które nie umieją nawet rozpocząć rozmowy co dopiero doprowadzić do randki, o seksie nie wspominając.
Niestety z racji, że takich facetów jest deficyt, to mogą przebierać, wybierać i korzystać. Nie dlatego nawet, że są jacyś super hiper w porównaniu z tymi innymi ciapami wizualnie, ale dlatego że WIEDZĄ jak, wiedzą kiedy, po prostu wiedzą jak postępować z kobietami.
A prawdziwa kobieta nie chce pis..., której trzeba wszystko rozrysowywać.

A potem się okazuje, że jednak jesteś zbyt dominujący, zbyt pewny siebie a partnerka tak naprawdę chce zagubioną gapę, by nią manipulować i żeby jej towarzyszyła na impresssskach bo przecież samemu jej chodzić nie wypada! wink Więc gdy minie jej pierwszy szał macicy i napalenie na samca alfa, to zaczynasz być zawadą w poukładanym życiu.

Przerabiane parę razy w życiu, chociaż w młodszym wieku wink

31 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-11-09 23:20:30)

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?
madziarekeh napisał/a:

Oj tak, niestety ma wszystkie cechy, które kobiety pożądają najbardziej i doskonale o tym wie. Z jedną tylko bardzo poważną wadą, nie ulega wątpliwości, że to zdradzacz typowy. I tu wszystkie jego zalety schodzą na dalszy plan.
Jak wiesz o co chodzi, to wyobrażasz sobie co przeżywałam po tych wszystkich randkach z "szarą masą"... Aktualnie od jakiegoś czasu dałam sobie z tym kompletnie spokój. Właściwie, to pod tym względem, żałuję, że go poznałam, po jeszcze poprzednim związku byłam w stanie zadowolić się niemal każdym normalnym facetem, który jest w miarę kumaty i mnie szanuje, po tym ex poprzeczka została zawieszona wysoko. To nie polepsza mojej sytuacji jakby nie patrzeć.

Dokładnie. Czasem szacunek i inteligencja w sensie intelektu to za mało. Chemia powstaje przy polaryzacji, a polaryzacja to męskość i kobiecość. Im bardziej kobieca kobieta tym silniejsza polaryzacja z dominującym facetem wink


Co do pigułek szczęścia, też nie mam do tego pełnego przekonania, zobaczymy, co mi pan p. powie, jedno jest pewne, gorzej nie będzie. Przez ostatnie dni po prostu sama się tak sponiewierałam, że nie mam nawet siły na pracę nad sobą i tą walkę. Niby costam wiem, ale jakoś w praktyce nie mogę tego zastosować, tracę dystans i wszystkie mądrości tracą sens. Poza tym mam dziwne doły, w tym momencie akurat jest ok, ale mam takie fazy w ciągu dnia, albo nad ranem, że nie mogę odgonić myśli, że nigdy już nie będzie dobrze i wtedy wszystko traci sens. To jest strasznie niefajne i nikomu tego nie życzę, czarna dziura bez wyjścia.

Zawsze możesz poprosić o pierwszą 'transzę' wink a potem pomału zmniejszać, pod kontrolą lekarza ofkors. No i czytać czytać czytać, nie poddawać się złudzeniu, że tabletka wszystko załatwi.

A a propos złudzeń..

WaltonSimons napisał/a:

A potem się okazuje, że jednak jesteś zbyt dominujący, zbyt pewny siebie a partnerka tak naprawdę chce zagubioną gapę, by nią manipulować i żeby jej towarzyszyła na impresssskach bo przecież samemu jej chodzić nie wypada! wink Więc gdy minie jej pierwszy szał macicy i napalenie na samca alfa, to zaczynasz być zawadą w poukładanym życiu.

Acha, acha. Suuuuure wink
A świstak siedzi i zawija.
Od faceta Alfa się nie odchodzi, Alfa robi tak, że kobieta CHCE być potrzebna JEMU i gotowa się do niego (w miarę możliwości oczywiście i rozsądku) dostosować.
Także..cut the bullshit wink
Ani Ty Alfa, ani ta Twoja party lejdi nie jest czymś czego Alfa szuka.

Alfa to nie tylko dominująca osobowość, to też inteligencja emocjonalna, zasady, wartości i przede wszystkim wysoko ustawiona poprzeczka co do kobiety.
Ty z tego jak ją opisałeś miałeś ta poprzeczkę ustawioną dość nisko. Wystarczyła Ci ładna buzia, zero ambicji i hajla bajla lecim do klubu.
Lasek z takim podejściem i siankiem w głowie jak miała ona to Alfa ma kilka w tygodniu, a potem zapina rozporek. A Ty płaczesz..od lat wink
Alfa..kogo chcesz oszukać?

32

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

To było dawno smile

33

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?
WaltonSimons napisał/a:

To było dawno smile

Skoro podałeś to jako przykład tzn., że sam w to wierzysz i czujesz się pokrzywdzony dalej.
Ale, że znam Cię trochę wink to wiem, że będziesz dalej płynął na opiatach swoich fantazji - odnośnie tamtej dupy, plus iluzja "jak to było być niedocenianym Alfą". ha ha wink

34

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

nah, biorę witaminki i mam chęć do życia, a co do tamtej to jakoś wyluzowałem na starość. Nie wiem, jak to się stało, ale jakoś mi odpuściło w końcu smile

35

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?
WaltonSimons napisał/a:

nah, biorę witaminki i mam chęć do życia, a co do tamtej to jakoś wyluzowałem na starość. Nie wiem, jak to się stało, ale jakoś mi odpuściło w końcu smile

https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/fa/81/17/fa8117bf2b25a315747058655d1d9137.jpg

36

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

serio serio smile

Przepraszam autorkę za śmiecenie w jej temacie, już nie będę wink

37

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

powtórz to jeszcze 10 razy, może sam w to kiedyś uwierzysz wink

38 Ostatnio edytowany przez Pacho (2016-11-10 00:37:24)

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?
WaltonSimons napisał/a:

A potem się okazuje, że jednak jesteś zbyt dominujący, zbyt pewny siebie a partnerka tak naprawdę chce zagubioną gapę, by nią manipulować i żeby jej towarzyszyła na impresssskach bo przecież samemu jej chodzić nie wypada! wink Więc gdy minie jej pierwszy szał macicy i napalenie na samca alfa, to zaczynasz być zawadą w poukładanym życiu.

Powiem Ci, że bzdury piszesz a to dlatego, że mało jeszcze wiesz na temat kobiet i ich natury smile

Widocznie musiałeś tylko udawać dominującego i zbyt pewnego siebie. Więc to nie było tak, że minął pierwszy szał macicy i napalenie na ALFĘ, tylko po prostu zostałeś rozkminiony kolego, bo nieumiejętnie udawałeś kogoś kim nie jesteś.

39

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?
Pacho napisał/a:
WaltonSimons napisał/a:

A potem się okazuje, że jednak jesteś zbyt dominujący, zbyt pewny siebie a partnerka tak naprawdę chce zagubioną gapę, by nią manipulować i żeby jej towarzyszyła na impresssskach bo przecież samemu jej chodzić nie wypada! wink Więc gdy minie jej pierwszy szał macicy i napalenie na samca alfa, to zaczynasz być zawadą w poukładanym życiu.

Powiem Ci, że bzdury piszesz a to dlatego, że mało jeszcze wiesz na temat kobiet i ich natury smile

Widocznie musiałeś tylko udawać dominującego i zbyt pewnego siebie. Więc to nie było tak, że minął pierwszy szał macicy i napalenie na ALFĘ, tylko po prostu zostałeś rozkminiony kolego, bo nieumiejętnie udawałeś kogoś kim nie jesteś.

https://cdn.meme.am/instances/500x/65246770.jpg

Hiihihih.
A nie mówiłam?
Piątka dla Ciebie - klatami!
Dobrze gadasz.

40

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?
WaltonSimons napisał/a:

Przepraszam autorkę za śmiecenie w jej temacie, już nie będę wink

A prosze i welcome, w moim stanie kazda forma rozrywki jest mile widziana wink Ja wszystko sobie z checia poczytam smile

WaltonSimons, nie ma czegos takiego jak niedoceniony Alfa, serio, zaufaj kobiecie. Od takiego faceta ciezko odejsc, a nawet jak wywinie jakies swinstwo to zapomniec bardzo trudno, jak widac na moim przykladzie. Jakies gierki w dominacje nie maja tu prawa bytu, ja absolutnie bylam szczesliwa bedac zdominowana w ten sposob, i chcialam jeszcze wiecej. To akurat bardzo pozytywne doswiadczenie, oboje czulismy sie tym bardzo usatysfakcjonowani, zasady i reguly byly proste i przejrzyste, nie trzeba bylo o nich duzo mowic. Moj byl chyba jednak troche farbowany, to dowartosciowywanie sie na boku heh, slabizna...

41 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-11-10 01:01:26)

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Yhh..się wtranżolę, bo mnie to zaintrygowało.
Pani, a powiedz..boś napisała

ja absolutnie bylam szczesliwa bedac zdominowana w ten sposob, i chcialam jeszcze wiecej. To akurat bardzo pozytywne doswiadczenie, oboje czulismy sie tym bardzo usatysfakcjonowani, zasady i reguly byly proste i przejrzyste, nie trzeba bylo o nich duzo mowic.

..jeśli to nie tajemnica ofkors. Masz na myśli, że bawiliście się w Pana i suczkę? wink W sensie sypialnia i nie tylko, czy tak ogólnie masz na myśli, że on podejmował większość decyzji i inicjował wszystko: od seksu po pomniejsze i większe decyzje?
Bo to różnica. Chciałam uściślić.
Ja preferuję Alfa w wydaniu: facet z polotem, charyzmą i inicjatywa (nie farbowany lis jak Walton, przykładowo wink no offence) ale na zasadzie partnerskiej jednak. Że moje zdanie jest jak najbardziej brane pod uwagę, po prostu daje poczucie bezpieczeństwa i imponuje taki facet osobowością, siła charakteru i spokoju , itp.

42

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

smile
Już wyjaśniam. Nasz związek był niejako partnerski, mogłam tak naprawdę robić sobie co chciałam, zawsze miałam wsparcie i jego siłę spokoju gdy robiłam głupoty, ewentualnie wywrócił parę razy oczami. Jego dominacja obejmowała niemal każdą sferę naszego życia, jednak miałam w tym dużą swobodę, całkowicie też zrzekał się kontroli, tam gdzie było mu wygodniej jej nie mieć. Jego decyzje zawsze były stanowcze i rzadko odwracalne, chociaż miał dystans do siebie i potrafił przyznać że mam rację gdy rzeczywiście tak było. Nie było mowy o jakimś pogrywaniu czy słabej manipulacji, absolutnie był na to udporniony, więc przelewek nie było. Mogłabym takich cech wymienić trochę, niestandardowy światopogląd, opiekuńczość, która ogólnie obejmowała jego bliskich, on sam ustalał sobie standardy. Zero syndromu sfrajerowania, że tak powiem, jak miał taką ochotę, to gotował obiad i piekł ciasto po czym obsłużył mnie jak księżniczkę i wymasował stópkę tongue
W sypialni, tak jak w życiu, zawsze wiedział gdzie co i jak, fakt, że byliśmy ze sobą długo, więc dopasowaliśmy się idealnie, nie było mowy o rutynie w tej sferze, nie była to jednak tylko jego zasługa, oczywiście.

Tak jak mówiłam, ten związek był udany i bardzo satysfakcjonujący dla obu stron, tym gorzej jest mi się pogodzić że tak to spieprzył, on też bardzo chronił te niewygodne fakty, bal się, bo wbrew pozorom, nie tak łatwo było mu znaleźć kobietę do stałego związku, która potrafiła mu zaimponować i utrzymać jego zainteresowanie. Jednak po pierwszych płaczach i obietnicach, pogodził się ze stratą i rzucił w ramiona przygodnych kobiet. Potrafił też czasem zagalopować się w samouwielbieniu i wymądrzaniu, to tak z wad wink

43

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Więc ja już po. Pan P. był mega miły i nie jestem świrem smile Oczywiście sięgnął po parę banałów w stylu "trudne dzieciństwo"- klasyk. Fakt, mam trochę bagażu i sporo rzeczy do przepracowania. Sama wizyta poprawiła mi już nastrój, więc nie jest źle, polecam. Mam zaleconą terapię oczywiście i dostałam magiczne tabletki na sen, najbardziej zaniepokoiły go te moje bezsenne i dołujące poranki.

Tak czy inaczej dziś mi lepiej, kop był mocny ale może dzięki temu pomocny, koniec jakichkolwiek złudzeń. Znajdę sobie nowego Alfa tongue W ulepszonej wersji z zasadami. Niech tylko zrobię sobie porządki w głowie.

44 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-11-10 17:38:06)

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?
madziarekeh napisał/a:

Tak czy inaczej dziś mi lepiej, kop był mocny ale może dzięki temu pomocny, koniec jakichkolwiek złudzeń. Znajdę sobie nowego Alfa tongue W ulepszonej wersji z zasadami. Niech tylko zrobię sobie porządki w głowie.

Proste, że znajdziesz smile
To tańczymy teraz:

Ps. Drake to fajna dupa, też zauważyłaś? :> wink

45 Ostatnio edytowany przez madziarekeh (2016-11-10 22:25:31)

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Zauważyłaś zauważyłaś wink
Brownie <3
i sie zgrabnie gibie...

46

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Madzia... tak z ciekawosci zapytam, gosc z problemem meskosci to juz historia?

Introduce a little anarchy. Upset the established order, and everything becomes chaos.
I'm an agent of chaos...
[gg: 4329923]

47 Ostatnio edytowany przez madziarekeh (2016-11-11 01:49:00)

Odp: Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Tak, oczywiscie, to i tak nie mialo prawa bytu, ale probowalam wink

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Szybka porada, odezwac sie czy lepiej nie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018