Cześć dziewczyny,
piszę tu bo tak na prawdę nie mam się kogo poradzić. Zacznijmy od tego, że mam zaraz 23 lata, mój chłopak jest o rok starszy, i jesteśmy ze sobą od ponad 7 lat, w sumie to od dzieciństwa można powiedzieć. Było lepiej i gorzej w naszym związku. Może dopowiem, że ponad rok temu ze mną zerwał, mówił, że mnie już nie kocha, że go przytłacza codzienność (fakt faktem, miałam taki okres w życiu w sumie trwał z rok, że chodziłam tylko do pracy a w weekendy na uczelnie i dalej nic. Po pracy albo tv albo spanie, nic mi się nie chciało, nawet koleżanek nie miałam, chodziłam wiecznie nie szczęśliwa, po części go rozumiem bo kto by chciał być z takim ponurakiem? Na szczęście to już się zmieniło, dużo się uśmiecham, myślę pozytywnie, aktywnie staram się spędzać czas aby nie dopuścić da tego co było. Po rozstaniu odbyliśmy szczerą rozmowę i wtedy powiedział, że tak na prawdę nigdy nie chce brać ślubu.
Aktualnie jesteśmy razem, i w sumie jest naprawdę fajnie między nami, wiadomo, że nie idealnie bo każdy pewnie by coś u siebie zmienił
Tylko... ja będąc teraz z nim po tym rozstaniu nie jestem do końca pewna czy on chce na pewno spędzić ze mną swoje życie. Bardzo boli mnie to, że nawet mi się nie oświadczył na co bardzo liczyłam podczas wakacji... Nie chodzi o to, że moje koleżanki ( w sumie już chyba wszystkie w związkach z takim stażem) są zaręczone albo nawet biorą ślub, ja WIEM że chcę oświadczyn z jego strony a to, że one znajomi się chwalą oświadczynami aby mnie bardzo przytłacza. Rozmawiałam o tym z chłopakiem, powiedział, że od momentu rozstania bardzo dużo się zmieniło i na prawdę chce ślubu ale nie teraz i mam czekać. Boje się, że on tak mówi na odczep, potem już całkowicie wejdę w lata i na prawdę będzie ciężko, a ja mam swój plan, ślub, dzieci i wg... Czuję, że utknęłam, chciałabym wejść w kolejny etap, a nasz związek stoi... i teraz pytanie? Czy ja może przesadzam? może faktycznie młodzi jesteśmy i mamy czas? czy może interweniować...
Może dopowiem jeszcze aby, że odkąd zaczęłam studia zamieszkaliśmy razem i to było chyba największy błąd - można powiedzieć, że ma wszystko pod nosem.
1 2016-10-25 17:19:42 Ostatnio edytowany przez nikola1472 (2016-10-25 17:23:31)
Masz 23 lata. Dla jednych to 'aż', dla innych 'tylko'. Ty należysz do pierwszej grupy. Chcesz wejść w kolejny etap,do tego trzeba dwojga, a Twój chłopak powiedział to, co powiedział. By tego było mało dochodzą Twe obawy o to, że 'wejdziesz w lata i będzie ciężko".
Wniosek? Znajdź człowieka, który już, teraz, spełni Twe chęci, dzięki któremu Twe obecne obawy o 'bycie w latach' znikną.
Przesadzasz, zdecydowanie.
Ślub w tym wieku to jak wyjście z dobrej imprezy o 22 ![]()
Ty masz parcie na ślub, dzieci, domek pod miastem bo... "koleżanki" już mają a ty nadal nie.
Przesadzasz, zdecydowanie.
Ślub w tym wieku to jak wyjście z dobrej imprezy o 22
Ty masz parcie na ślub, dzieci, domek pod miastem bo... "koleżanki" już mają a ty nadal nie.
nie o to chodzi, ja nie chce już teraz ślubu. Ale zaręczyny? ślub to bym chciała najwcześniej za jakieś 2-3 lata. Zaręczyny to dla mnie deklaracja z jego strony "traktuję Cię poważnie, chcę spędzić z Tobą życie" no i oczywiście pewność, że jednak ślub kiedyś będzie miał miejsce.
(...) Zaręczyny to dla mnie (...) pewność, że jednak ślub kiedyś będzie miał miejsce.
Kpisz czy o drogę pytasz?
6 2016-10-25 17:44:47 Ostatnio edytowany przez Peter_35 (2016-10-25 17:47:48)
Może jest jeszcze niedojrzały na poważny związek. Zresztą ktoś kto ma 24 lata i do tego mężczyzna to dla niego na poważny związek może być za wcześnie. Myślę,że ważniejsze są teraz studia. Należy je skończyć i dopiero pomyśleć o przyszłości.
Tak od siebie dodam,że też miałem taką dziewczynę, która chciała wejść w dojrzały związek, mieć ślub i dzieci ze mną.Ale no cóż. Byłem młody i głupi. Nie myślałem o tym.
Harvey napisał/a:Przesadzasz, zdecydowanie.
Ślub w tym wieku to jak wyjście z dobrej imprezy o 22
Ty masz parcie na ślub, dzieci, domek pod miastem bo... "koleżanki" już mają a ty nadal nie.
nie o to chodzi, ja nie chce już teraz ślubu. Ale zaręczyny? ślub to bym chciała najwcześniej za jakieś 2-3 lata. Zaręczyny to dla mnie deklaracja z jego strony "traktuję Cię poważnie, chcę spędzić z Tobą życie" no i oczywiście pewność, że jednak ślub kiedyś będzie miał miejsce.
Ale wiesz, że istnieje takie coś jak... rozwód?
Pewnym to można być podatków, śmierci i kredytów do końca życia
Nawet emerytury nie można być pewnym
a co dopiero tego, że usłyszysz od kogoś "zostaniesz moją żoną?" ![]()
Chłopak powiedział wyraźnie tak:
i wtedy powiedział, że tak na prawdę nigdy nie chce brać ślubu
A Ty masz taki dylemat?:
Tylko... ja będąc teraz z nim po tym rozstaniu nie jestem do końca pewna czy on chce na pewno spędzić ze mną swoje życie. Bardzo boli mnie to, że nawet mi się nie oświadczył na co bardzo liczyłam podczas wakacji...
9 2016-10-26 20:24:14 Ostatnio edytowany przez Makigigi (2016-10-26 20:24:58)
Autorko, skoro on deklaruje, że ślub będzie kiedyś, ale nie wiadomo kiedy, to niech się jasno określi, jak widzi waszą przyszłość. Mój eks kilka lat mnie zwodził, aż go zostawiłam. Poznał następną i dwa lata później byli po ślubie. Wniosek: on nie chciał ślubu ze mną, a nie ślubu w ogóle. Z tego powodu jestem uczulona na takie gadanie o przyszłości, że "może kiedyś". Może go nakłonisz do deklaracji, że się ożeni, a może zaciągniesz do ołtarza, ale czy chcesz, żeby wasz związek rozwijał się pod Twoją presją a nie dlatego, że on uważa, że jesteś tą jedyną?
Makigigi ależ on nie deklaruje, że ślub będzie kiedyś tam, zadeklarował, że nie chce ślubu nigdy. Na tej podstawie Autorka nie ma żadnego prawa spodziewać się zaręczyn to bezsensowne. Może mu się odmieni i kiedyś tam zmieni zdanie, tyle, że to takie gdybanie.
Mamidełko, zrozumiałam, że Autorka pisała o zmianie nastawienia chłopaka, ale możesz mieć rację
. Na pewno masz racje w kwestii tego, że on się nie oświadczy sam z siebie. Autorka jest młoda, to i znajdzie niejednego chętnego na ślub jeszcze :-)