Witam, właśnie rozstałem się z kobietą swoich marzeń. A raczej ona rozstała się ze mną. Jest mi z tego powodu bardzo źle, niewyobrażalnie źle. Nigdy nie byłem sobie w stanie tego nawet wyobrazić, jest moją pierwszą i jedyną miłością. Chciałbym ułożyć sobie z nią resztę życia. Problem powstał ze 2 lata temu, zaczęliśmy dużo się kłócić, wiem, że od zawsze była mi wierna.
Zabiły nas kłótnie o nic, zaczęliśmy się strasznie ranić i staliśmy się dla siebie toksyczni.
Nie umiem znieść tej myśli, że to naprawdę koniec, tęsknie mimo tego, że widziałem ją wczoraj... Jest mi strasznie, jakieś rady? Proszę?
K.
Dodam jeszcze, że mam 22 lata, byliśmy ze sobą 5,5 roku. Prawie bez przerwy... Czuje, jakbym umierał