Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady???? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

Temat: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Po sześciu latach dowiedziałam się ze mój idealny narzeczony zdradzal mnie przy każdej okazji z wieloma dziewczynami....Teraz chce szansy chce się zmienić bo niby gdy zaczął mnie tracić to zaczął doceniać co mam robić czuje się bezsilna kocham bo i nienawidzę !!!siebie też nienawidzę jak można być aż tak ślepym ...myślałam ze jak dam mu wszystko owczym zamarzy nie skrzywdzi mnie A tu ??? Zdrada goni zdradę!!!co robić błagam czy są ty osoby które dotknęła taką sytuacja w jakiej ja się znajduje??? Co robić?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez josz (2016-10-08 12:41:15)

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
krysia.86-86 napisał/a:

Zdrada goni zdradę!!!

...i prawdopodobnie tak już zostanie
Jedyna pociecha dla Ciebie, że to Twój narzeczony, a nie mąż, że nie macie dzieci.
Obawiam się, że jego żal za grzechy jest tylko chwilowy, gdy wszystko między Wami wróci do normy, on wróci do dawnych nawyków.
Masz teraz szansę rozpocząć wszystko od nowa, albo zmarnować sobie życie z tym typem.

3

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Witam mamy dziecko synka dwuletniego który dla nas obojga jest całym światem...lecz on nawet mnie zdradził w dniu jego narodzin! !!! Mam dość takiego życia jak teraz .... Myślę ze dzisiaj weszłam tu na to forum aby znaleźć siłę by odejść gdyz pozbawił mnie wszelkich wartości ....dziękuję za odpowiedzi

4

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Bylam w bardzo podobnej sytuacji, jednak bez dziecka, niczego sie nie spodziewalam, nie sprawdzalam, ufalam i bylismy razem bardzo szczesliwi, jednak nie potrafilam z nim juz byc. Rozstalismy sie mimo wielkich planow. No coz, ja po prostu wiem, ze sa ludzie, ktorzy zawsze beda klamac, zawsze beda zdradzac i mimo checi zmian, szczerych jak nie wiem co, kiedys w zyciu znowu to sie stanie. W slabszej chwili, kryzysie, zycie pisze rozne historie. Znajdz w sobie sile, jesli nie chcesz zeby kiedys skrzywdzil Cie mocniej. Dla mnie tacy ludzie to notoryczni zdrajcy, sami sobie nie moga ufac. Powodzenia

5

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

To juz chyba taki typ. A jesli nawet zmadrzal to pytanie czy dalabys rade z Nim zyc po tym wszystkim? Przykre to ile kobiet jest oszukiwanych i tego nie wie. Jakby sie tak przysluchalo rozmowie typowych facetow to jeden przed drugim pokazuje jaki to z niego macho ze zdradza. Moj maz ma takiego kolege co ma zone i dziecko od10 lat i oprocz tego 2 kochanki na boku. Stwierdzil ze on inaczej nie wytrzymalby z zona gdyby ich nie mial. Dziwny typ od zawsze taki byl i pewnie sie juz nie zmieni. Zona nic o nich do dzisiaj nie wie. Mieszkaja daleko od nas raz w zyciu widzialam ta dziewczyne.  Jedynie co jest pocieszajace w tej sytuacji to to ze ona dba bardzo o swoj samorozwoj i kariere.Nie wiem jak Ty sie dowiedzialas ale taki bedzie robil wszystko zeby zona sie nie dowiedziala. Ten to nawet dawal mojemu mezowi cenne rady pt"jak to robisz to rob tak zeby sie zona nigdy nie dowiedziala". Jak ktos nie chce sie znalezc w takiej sytuacji to chyba jedynie co mozna robic to pilnowac i sprawdzac faceta ile sie da.Ale to madry Polak po szkodzie. Wspolczuje Ci bardzo. Wiem jak to jest kiedy czlowiek ma swoje cenne zasady i one nagle gruchnely. Musisz sie jakos trzymac i przetrwac to cokolwiek nie zdecydujesz.

6

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Ja się dowiedziałam przez przypadek mieliśmy zwykle spotkanie ze znajomymi  jego znajomymi...padł temat mój pierwszy raz gdy on miał opowiedzieć o sobie powiedział ze to ja byłam jego pierwszą i jedyna kobieta.zapadła cisza nic nie rozumiałam .na drugi dzień gdy go nie było jego znajomi mnie odwiedzili i opowiedzieli kim on jest naprawdę ... Ja nie wierzyłam w końcu go zapytałam wyparl się wszystkiego co jakiś czas opowiadał mi jakieś historyjki ze tylko się całował,itd .trwało to pięć miesięcy od kat się dowiedziałam od nich jaki on jest .trzy tygodnie temu napisał lis w którym opowiada o wszystkich dziewczynach połowy z nich nawet nie znał...Ja po przeczytaniu listu znalazłam się u lekarza ze stanem przed w ylewowym w wieku 30lat.....Teraz już niewiem jak sobie radzić dlatego napisałam do was ....dziękuję ze jesteście

7

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
eni.lij napisał/a:

T A jesli nawet zmadrzal to pytanie czy dalabys rade z Nim zyc po tym wszystkim?

Myślę, że nie jest to kwestią mądrości, tylko raczej braku zasad, szacunku do partnerki i chyba braku uczucia do niej.
Jego "zmądrzenie" co najwyżej polegać będzie na obietnicach bez pokrycia. W obawie o utratę rodziny, a raczej dziecka, pokaja się i obieca wszystko.
Jeżeli on kłamie, oszukuje i zdradza od lat, bo po prostu to lubi, to marne szanse, żeby zmienił swój styl życia.
Zejdzie do podziemia, a i tak jak widać jest w tej kwestii perfekcjonistą, skoro Krysia przez tyle lat nie połapała się.
Taki już z niego typ haremowy (kiedyś znalazłam na tym forum takie określenie).

8

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Jejku strasznie Ci wspolczuje. Nie wiedzialas z kim zyjesz przez tyle lat.Tez sie kiedys znalazlam w podobnym stanie. Moze nie az takim ale rozumiem bardzo dobrze jak sie czujesz. Moj maz mial jeden jedyny romans w zyciu ale to co u Ciebie jest to naprawde bardzo przykre. Nie wiem czy to szczescie czy nieszczescie ze sie dowiedzialas. Z jednej strony dobrze z drugiej strony taki wstrzas jaki on Ci zafundowal. Skoro tak bylo jak mowisz to chyba jedyne rozwiazanie to wiac od takiego.Ale pociesz sie tym ze pozniej tez jest jakies zycie. Na poczatku bedzie ciezko ale potem z biegiem czasu bedzie Ci coraz lzej. Zapomniec nie zapomnisz ale moze wlasnie lepiej na tym wyjdziesz jak bedziesz bez niego. Pomysl sobie gdybys dowiedziala sie np.za 20 lat. Moze lepiej ze teraz. Jeszcze masz szanse poukladac sobie kiedys z kims zycie . chyba najgorzej to byc oszukiwanym przez cale zycie.

9

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Odpowiadając na pytanie w tytule: wybaczyć można, ale zapominać się nie powinno. To tak ogólnie.

Ale w Twojej szczegółowej sytuacji nie powinno się wybaczać. To nie był jeden skok w bok, jeden romansik na boku. On regularnie dawał d*** na prawo i lewo i to się nie zmieni. Nienawidzisz siebie? To znaczy, że w głębi czujesz, że będąc z nim okazujesz sobie samej brak szacunku. Głowa do góry i wykop go ze swojego życia. Nie licz na to, że po ślubie się zmieni.

10

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Gościowi  brakuje  wrażeń  albo  jest  nimfomaniakiem skoro  tyle  tych  dziewczyn  było. On  się  nie  zmieni  i będzie  ciągle  cię  zdradzać  dlatego, że  mu w seks  z Tobą  nie  wystarcza.Nie  wybaczelabym  chłopakowi  ,który  bzyka  się  na  prawo  i lewo  bo  nie  miałabym  szacunku  do  siebie  .

11

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
krysia.86-86 napisał/a:

Ja się dowiedziałam przez przypadek mieliśmy zwykle spotkanie ze znajomymi  jego znajomymi...padł temat mój pierwszy raz gdy on miał opowiedzieć o sobie powiedział ze to ja byłam jego pierwszą i jedyna kobieta.zapadła cisza nic nie rozumiałam .na drugi dzień gdy go nie było jego znajomi mnie odwiedzili i opowiedzieli kim on jest naprawdę ... Ja nie wierzyłam w końcu go zapytałam wyparl się wszystkiego co jakiś czas opowiadał mi jakieś historyjki ze tylko się całował,itd .trwało to pięć miesięcy od kat się dowiedziałam od nich jaki on jest .trzy tygodnie temu napisał lis w którym opowiada o wszystkich dziewczynach połowy z nich nawet nie znał...Ja po przeczytaniu listu znalazłam się u lekarza ze stanem przed w ylewowym w wieku 30lat.....Teraz już niewiem jak sobie radzić dlatego napisałam do was ....dziękuję ze jesteście

U mnie bylo niemal identycznie, tylko nikt z jego znajomych mi nie powiedzial, tak lojalnie. Tez sam mi wszystko powiedzial, nie dopytywalam ile ich bylo, tych dziewczyn, do tej pory wiem tylko ze kilka roznych, nie znal nawet ich imienia, to juz nie ma znaczenia.
Ja to analizowalam we wszystkie strony, nawet chcialam wybaczyc, ale cos we mnie peklo, ten obraz nieskazitelnego czlowieka, moj spokoj, wszystko sie zmienilo.
Co Ci moge poradzic, to nie daj sie, teraz. I jak najszybciej podejmij decyzje, bo dla mnie miesiac bujania sie z tym tematem i rozgryzania, czy moge czy warto, ze go kocham ze on kocha mnie, to byl najgorszy miesiac zycia. Myslalam ze mnie to zabije w pewnym momencie. Myslisz w ogole o tym, zeby dalej z nim byc?

12

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Wierzyłam w to ze on naprawdę mnie kocha.... Jak wspominałam ideał mężczyzny A teraz ??? Jestem zdolowana niewiem ci robić nie potrafię na niego nawet patrzeć ??? Czy chcem z nim być??....nienawidzę go za to ze zabrał mi wszystko wspomnienia wspólne marzenia bezpieczeństwo i to ze USMIERCIL zdradzajac mnie , jedynego faceta na tej ziemi którego kochałam całym sercem!!!  Ale nie potrafię poprostu odejść niewiem dlaczego .... Gdyby nie synek nie wstawalabym z łóżka sad

13

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady ? – wypowiedzi na tym forum mówią, że tak, że można wybaczyć i żyć razem dalej, czy zapomnieć - to tego się nie doczytałam.
Natomiast czy należy tak zrobić w Twoim wypadku – sama musisz zdecydować, byłabym ostrożna z tym : tak, nie wiem jak podchodzisz do swojego związku.
Facet tworzy własne życie obok Twojego, co tak naprawdę macie ze sobą wspólnego, na ile potrzebujesz jego właśnie, albo czego od niego potrzebujesz ?
Moim udziałem było inne doświadczenie (Twoje jest bardziej jednoznaczne – niejedna zdrada przez lata), natomiast natychmiast  wiedziałam, że nie pozostanę w związku , wybaczanie to był cały proces (a decyzja o rozstaniu nie miała nic wspólnego z wybaczaniem).  O ile  decyzja była szybka (i słuszna w moim przypadku) to jej konsekwencje  łatwe i proste i krótkie nie były, jedno mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że : mobilizujące.
Nie zatracaj się w rozmyślaniach nad nim, szukaj pomocy obok siebie, rozmawiaj, pisz tutaj, przeczytaj podobne historie jakich tu pełno…
Trzymaj się myśląc o synku, potem może powoli o sobie

14

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Dziewczyno, z własnego doświadczenia powiem ci, że ten typ tak ma i się nie zmieni. To jego cecha osobnicza, jego najgłębsze ja, on tak ma fabrycznie. On cię po swojemu "kocha", tzn jesteś jego bazą, do której zawsze wraca. Inne są tylko do wiadomych celów. On ciągle musi coś nowego schrupać, że tak powiem. Miałam takiego, nie mogłam zrozumieć dlaczego, to mi wykrzyczał, ze on musi bo się udusi co jakiś czas dotknąć nowe inne cycki, przelecieć nowe ciało. Czysto przedmiotowo oczywiście bo uczucia ma ulokowane we mnie :-). Dobre, co? A jak się starał nie zaliczać innych to mu się coś z głową robiło. Jakiś niepokój go ogarniał, robil sie agresywny i nerwowy. Jaka konkluzja? jeżeli chcesz i dasz radę być bazą to z nim zostań bo on nie przestanie ot tak być sobą. Idź do narkomana i każ mu na pstryk przestać brać. Przestanie? Jeżeli nie dasz rady być bazą pogoń. I przede wszystkim przestań wierzyć w garbate aniołki, zmiana własnej natury to bardzo ciężkie zadanie i wymaga ogromnej pracy.

15

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Ludzie skąd takie dziewczyny się biorą same matki Teresy z Kalkuty smile
Może sama zaczniesz flirtować za chłopami ciekawe co pocznie dobry test dla niego...
I tak pewnie nic to nie zmieni lepiej zostaw gada i zobaczysz że z innymi będzie to samo. Drapieżnik pozostanie drapieżnikiem niby da się go oswoić ale zawsze natura prędzej czy później będzie górą..

16

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Jedno jest pewne. Taki typ nigdy nie powinien zakladac rodziny. Niech sobie bzyka ile chce ale niech bedzie sam bez rodziny ktora krzywdzi. Dziewczyno jak sie pozbierasz troche do kupy do wiej gdzie pieprz rosnie od takiego bo nic z tego dobrego nie bedzie.wiem latwo powiedziec trudniej zrobic ale w Twoim przypadku Ty nie masz wyjscia. Taki czlowiek Cie skonczy psychicznie. Zwykla zdrada wykancza a co dopiero cos takiego?

17

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
authority napisał/a:

Ludzie skąd takie dziewczyny się biorą same matki Teresy z Kalkuty smile
Może sama zaczniesz flirtować za chłopami ciekawe co pocznie dobry test dla niego...
I tak pewnie nic to nie zmieni lepiej zostaw gada i zobaczysz że z innymi będzie to samo. Drapieżnik pozostanie drapieżnikiem niby da się go oswoić ale zawsze natura prędzej czy później będzie górą..

Nemo est casu bonus smile

18

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Ethos anthropos daimon.

19

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Czyli mamy posiadać ‘podstawowy’ poziom szczęścia, do którego wracamy, jak zakończymy przeżywać szczęśliwe lub nieszczęśliwe wydarzenia ? 
Czyli niewiele jest nas w stanie zmienić znacząco, a dołek psychiczny wygaśnie, zapomnimy, odżyjemy po załamaniach, przyzwyczaimy się z powrotem do przyjemności  i : wrócimy do siebie ?
Pozostaje tego życzyć Autorce, oby się spełniło, ale coś mi się wydaje, że nie takie to proste smile

20

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Każdy z nas jest inny i ma inny poziom tolerancji zrozumienia,ale nie wyobrażam sobie wybaczyć i być z kims,kto dokonał czegoś aż tak bezczelnego i okrutnego..wiadomo,że różne są okoliczności,jak m.in. wspólne dziecko i chęć 'nie rozwalania' rodziny,ale dla mnie,to żaden argument,ale to Ty decydujesz o swoim życiu.

21

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
CatLady napisał/a:

Odpowiadając na pytanie w tytule: wybaczyć można ...

w jakim celu ?

22

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
bullet napisał/a:
CatLady napisał/a:

Odpowiadając na pytanie w tytule: wybaczyć można ...

w jakim celu ?

Ponoć żeby być lepszym człowiekiem.
Ciężka sprawa, napewno można spróbować. Pod warunkiem, że sprawca również o to zabiega i wykazuje jakiś tam żal, za to co zrobił. Ale zapomnieć się nie da, i raczej nie jest to wskazane.

23 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2016-10-10 15:25:11)

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
krysia.86-86 napisał/a:

Po sześciu latach dowiedziałam się ze mój idealny narzeczony zdradzal mnie przy każdej okazji z wieloma dziewczynami....Teraz chce szansy chce się zmienić bo niby gdy zaczął mnie tracić to zaczął doceniać co mam robić czuje się bezsilna kocham bo i nienawidzę !!!siebie też nienawidzę jak można być aż tak ślepym ...myślałam ze jak dam mu wszystko owczym zamarzy nie skrzywdzi mnie A tu ??? Zdrada goni zdradę!!!co robić błagam czy są ty osoby które dotknęła taką sytuacja w jakiej ja się znajduje??? Co robić?

Krysia, czym jest dla ciebie wybaczenie?
Czy ty nie pytasz czasem o to, czy można zdrady zignorować a następnie "puścić w niepamięć"?

Wybaczyć to NIE ZNACZY zignorować doznane krzywdy.

24

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
bullet napisał/a:
CatLady napisał/a:

Odpowiadając na pytanie w tytule: wybaczyć można ...

w jakim celu ?

Dla siebie i własnego spokoju. Nie jest to równoznaczne z zapomnieniem ani udawaniem, że coś, co nas dotknęło, nigdy się nie zdarzyło.

25

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Zamiast komentarza:

Louise L. Hay napisał/a:

Przebaczyć komuś wcale nie znaczy, że musisz tolerować jego zachowania. Akt przebaczenia odbywa się w twoim własnym umyśle. To naprawdę nie ma nic wspólnego z drugą osobą. Prawdziwe przebaczenie to uwolnienie się od tkwiącego wewnątrz bólu. Wybaczenie jest aktem uwolnienia się od negatywnej energii.

26

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

ja nigdy nie wybaczyłabym zdrady. W dniu kiedy bym się dowiedziała zakończyłabym związek , z resztą jaki związek. Nie wyobrażam sobie położyć się później koło takiego człowieka, dotykać go albo się z nim kochać. Chyba nie opuszczałaby mnie myśl,  że tamte też go tak dotykały a on je, że się podniecał, całował te kobiety. Na samą myśl ogarnia mnie złość. Jeśli zostaniesz to on będzie się cieszył że wybaczyłaś a ty będziesz się męczyć z tym do końca zycia. Wiem że ciężko jest odejść od kogos kogo się kocha, ale przecież musisz szanować siebie, a tacy ludzie jak on się  nie zmieniają , nie masz nawet co się łudzic.

27

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

co zamierzasz zrobić ???

28

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Niestety ja bym nie mogła być z takim człowiekiem, choc rozumiem twój ból..
Lepiej teraz niż później, on sie na pewno nie zmieni i bedzie dalej ciebie (a właściwie WAS) krzywdził.

29

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Dla Autorki tematu :

30

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Bardzo ladne slowa Wielokropka o tym wybaczeniu uwazam jednak ze w tym przypadku autorka powinna wybaczyc dla samej siebie jemu jako czlowiekowi zeby ja to nie dusilo ale pojsc swoja droga bez tego faceta. Mozna wrocic do kogos i dac szanse jezeli bylo jedno potkniecie i ktos zaluje ale nie mozna wracac do kogos po takich rzeczach jakich dopuscil sie ten gosc.Finding bardzo ladna piosenka:TAKA PRAWDZIWA!

31

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Co do tego watku to zastanawiam sie ile jest takich kobiet oszukiwanych i po wielu latach dalej tego nie wie. Przypuszczam ze niektore przezyja cale zycie i nigdy nie dowiedza sie jakie kretynki robil z nich wlasny maz. Potem on umiera one za nim placza a nie wiedza ze ta najblizsza nieskazitelna osoba bawila sie w najlepsze za ich plecami. Znam bardzo duzo takich przypadkow i strasznie to przykre. Niech to bedzie moze ostrzezeniem dla niektorych kobiet zeby nadmiernie nie ufaly. Przyklad chocby nawet z ostatnich dni:kolezanka mi opowiadala o swoim znajomym. Gosc ma zone 3 dzieci i nie pamieta nawet ile bab juz mial na boku. Zona do tej pory zyje w nieswiadomosci. Raz jedna z tych bab zadzwonila do jego zony to zmusil ja zeby to odkrecila,zadzwonila wiec do zony i powiedziala ze pomylila numery i to nie o jej meza chodzilo. Biedna zona uwierzyla jeszcze tak odwrocil kota ogonem ze go przepraszala. Do dzisiaj robi to samo bez zadnych wyrzutow sumienia. Drugi przypadek kolega meza o ktorym pisalam kilka postow wezej trzeci moj brat ma w pracy takich kolegow co jezdza na prostytutki a zony nic nie widza,czwarty ostatnio jechalam autobusem i 2 facetow wspominalo jak to pracowali w innym miescie i chodzili na baby a zony oczywiscie w nieswiadomosci. Tych przypadkow mozna mnozyc i mnozyc. Wiadomo nie wszyscy tacy sa ale mam wrazenie ze tych zdradzajacych juz wiecej niz nie zdradzajacych szkoda ze te drugie strony rzadko o tym wiedza. Przykre to. I jak tu komus ufac w dzisiejszych czasach? Ludzie przestaja miec jakiekolwiek zasady moralne.

32

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Nauczyłam się na potrzeby netkafejki wklejać linki smile, jakoś zaczęła wracać do mnie muzyka dawno pogrzebana, a w tym temacie jakoś tak sie zapędziłam w teoretyzowaniu sytuacji Autorki - a Ona chyba nie po to tutaj przyszła.
Ja lubię ten głos po prostu, piosenke zresztą też smile
A z ludźmi - no nie ma zmiłuj, jest jak jest smile.

33

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Co Wy zaczynacie tak po łacinie na tym forum? wink
A co do tematu - fakt, też znam rodziny gdzie facet jest ostatnią mendą a żonka żyje w słodkiej nieświadomości latami.
w dwu takich związkach skończyło się przypadkiem, bo żona poszła tam gdzie jej miało nie być i spotkała męża "w delegacji"  z inną piękną panią. Raz to było tesco - bo ona dotychczas nigdy do tesco nie chodziła a raz poszła.
Jeden koleś regularnie zdradza swoją zonę, z którą ma 3 dzieci - dla niego to sport.
A raz mnie poderwał taki mendziarz, miał być po rozwodzie ma okazało się że ma regularną żonę i dziecko. wiem że teraz obraca Ukrainki, a zona jest pewna że on  w pracy spędza dłuuuugie godziny.

34

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Nigdy jeszcze nic nie słyszałam, żeby mój chłopak miał jakieś relacje z innymi dziewczynami i mam nadzieję że będzie mi wierny już do końca big_smile ale jesteśmy ze sobą 4 lata i na początku przez jakieś 2,5 roku często mnie oszukiwał, słyszałam od swoich koleżanek że widziały go a jak pytałam czy to prawda to twierdził że koleżanki się pomyliły.. Po jakimś czasie przyznawał się że kłamał.. Od długiego czasu zauważyłam że się zmienił, jest super, ale nie dawno jak zapytałam czy może mi pokazać osoby z którymi pisze to od razu się denerwuje i nie chce pokazać.. Czuję że coś przede mną ukrywa ;(

35

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
100club_pl napisał/a:

Nigdy jeszcze nic nie słyszałam, żeby mój chłopak miał jakieś relacje z innymi dziewczynami i mam nadzieję że będzie mi wierny już do końca big_smile ale jesteśmy ze sobą 4 lata i na początku przez jakieś 2,5 roku często mnie oszukiwał, słyszałam od swoich koleżanek że widziały go a jak pytałam czy to prawda to twierdził że koleżanki się pomyliły.. Po jakimś czasie przyznawał się że kłamał.. Od długiego czasu zauważyłam że się zmienił, jest super, ale nie dawno jak zapytałam czy może mi pokazać osoby z którymi pisze to od razu się denerwuje i nie chce pokazać.. Czuję że coś przede mną ukrywa ;(

Nie za bardzo rozumie.. widzialy go z kimś czy samego?
Ech, dobrze ze ja nie mam takich problemów. Albo należę do tych nieświadomych tongue

36

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

ja uwazam niech kazdy robi jak chce. jak ktos uwaza ze nie w porzadku sprawdzac druga osobe to niech nie sprawdza ale mysle ze tysiac razy bardziej nie w poorzadku zdradzac oszukiwac i lamac przysiege malzenska wiec to sprawdzanie podejrzanego to pikus w porownaniu z tym co on moglby robic.te sprawy w koncu moga dotyczyc tez mnie ma ze mna umowe zwana zwiazkiem malzenskim i ja lamie a skoro jestem jego zona czyli jakby wspolnikiem to mam prawo wiedziec co dzieje sie za moimi plecami.to on nie ma prawa mnie oszukiwac. jak ktos sprawdza swojego wspolnika to jakos nikogo to nie bulwersuje. co innego drobne niewinne klamstewka a co innego ogromne klamstwo ktore niszczy zawarta umowe.ja wiem ze gdybym w pore nie sprawdzila telefonu meza to skonczyloby sie to katastrofa nie tylko dla mnie ale rowniez dla dziecka. przy okazji dowiedzialam sie kim jest obcy ktory wszedl w ta umowe bez mojej zgody i jakie zagrozenie moglby dla mnie stworzyc. dalabym sie niezle zrobic w bambusa gdybym lojalnie ufala wspolnikowi. zreszta dzisiaj ten wspolnik jakos nie ma do mnie pretensji nawet kiedy mam ochote go sprawdzic. pewnie dlatego ze juz niczego sie nie boi. nawet jest mi wdzieczny ze go wtedy sprawdzilam bo przejrzal na oczy kim byl ten obcy. najbardziej oburza sie ten co rzeczywiscie ma cos na sumieniu. niestety sa i tacy co tak to ukryja ze ciezko wyweszyc ale jak sie chce to sie znajdzie swoje sposoby zeby odkryc prawde jezeli ma sie jakies podejrzenie. zal mi tych zon ze tak slepo ufaja zwykle taka mowi,,moj maz? nigdy w zyciu,, .no coz niech kazdy decyduje sam o swoim zyciu. uwazam ze wyzej wymienione sprawy dotycza rowniez zwiazkow nie malzenskich. w koncu kazdy zwiazek to jakas umowa. i to z reguly taka dlugoterminowa

37

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Wybaczyc można, dac szanse też ale zapomniec sie nie da... To bedzie zawsze...

Z własnego doświadczenia Ci to powiem... Kilka lat temu byłam w zwiazku prawie po slubie, kilka tygodni przed nim dowiedziałam sie że mój pyzuszły mąż mnie zdradzał... odeszłam... ale to ciągnie sie za mna dalej i chyba na zawsze tak zostanie...

Teraz jestem w związku, niby wszystko jest dobrze ale zdrada sprzed kilku lat nie pozwala mi byc szcześliwa...  Wystarczy ze sie spóżni, że nie zadzwoni nie napisze a mnie zapala sie sygnał że może mnie zdradza... Ciężko nam z tym życ...

Zdrada zostaje na zawsze a decyzja tylko Twoja... s

38

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

No i  to jest wlasnie odpowiedz na pytanie ktore zadalam kiedys na forum. czy to kiedys sie konczy?Z tego wynika ze nie. Mam wrazenie ze na swiecie sa ludzie sprzed zdrady i po zdradzie. Ci pierwsi sa zupelnie inni od tych drugich.

39

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
eni.lij napisał/a:

Ci pierwsi sa zupelnie inni od tych drugich.

Co przez to rozumiesz? Możesz sprecyzować?

40

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

jestem tu nowa witajcie. Ja myslalam ze zdrady nigdy nie wybacze. Moze mam zle jej pojecie bo facet po 7 latach powiedzial mi ze mnie nie kocha a po poltora tygodnia od tego zdania spal juz z inna. ale gdy mowilam mu ze mnie zdradzil on powiedzial ze to nie jest zdrada -bo przeciez mi powiedzial ze mnie nie kocha i tymczasowo sie wyprowadzil. po trzech tygodniach chcial jednak wrocic bo brakowalo mu mnie. i co i chcialam wybaczyc. ale ta historia raczej happy endu nie bedzie miec bo to dluzsza bajka do opowiadania. Powiedzcie prosze czy to byla zdrada?

41

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Olinka nie wiem jak jest w innych przypadkach ale w moim bylo tak ze wczesniej to radosc,beztroska,zaufanie,wiara w ludzi, myslenie o istotnych sprawach przyziemnych, scisle okreslone zasady wedlug ktorych zylam a potem mialam wrazenie ze upadlam na samo dno od ktorego sie odbilam i nagle wszystko zaczelo byc jakies inne swiat jakis inny ludzie jacys inni zaczelam byc bardziej zachowawcza z ograniczonym zaufaniem do ludzi juz nie taka radosna i beztroska czasem zamyslona rzeczy ktore wczesniej wydawaly mi sie wazne nagle zaczely byc mniej istotne wszystko takie inne .ja mam wrazenie ze stalam sie innym czlowiekiem. Wczesniej mialo sie jakies zasady i to zostalo zburzone. Byc moze zalezy to tez od intensywnosci tej zdrady na ile takie rzeczy sie w czlowieku odmieniaja pewnie od podejscia i charakteru tez. Latwiej maja pewnie ci co potem sie rozchodza. W jakims sensie to moze mniejsze gruzy potem sa. Nie wiem jak to jest kiedy ktos juz nie zyje ze zdradzaczem ale jak widac po osobach ktore sie nawet rozeszly to jakis slad zostaje.

42

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
eni.lij napisał/a:

Mam wrazenie ze na swiecie sa ludzie sprzed zdrady i po zdradzie. Ci pierwsi sa zupelnie inni od tych drugich.

smile Witaj, nie wiem czy Ci pierwsi są zupełnie inni od drugich ale na pewno zmierzenie się z problemem zdrady - zmienia, no chyba, że po kimś spływa jak po kaczce (czy gęsi - się mówi - no nie pamiętam smile ).

43

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

eni.lij, zdrada jest zawsze bolesnym doświadczeniem, ale można po niej wrócić do równowagi, ba, ostatecznie można potraktować ją jak bardzo trudne, ale jednak doświadczenie, a każde doświadczenie czegoś nas uczy.

Zapytałaś czy to się kiedyś kończy, odpowiadam, że tak, ale żeby to mogło nastąpić, to trzeba przejść przez wieloetapową żałobę, która podobna jest do przeżywania żałoby po rzeczywistej stracie kogoś bliskiego. To jest zwykle długi i skomplikowany proces, podczas którego naprzemiennie przechodzi się przez etapy szoku i niedowierzania, gniewu i złości, smutku i żalu, by wreszcie osiągnąć upragniony stan spokoju. To nie jest proste, nie jest bowiem łatwo wybaczyć i pogodzić się z tym, co się stało, odbudować zaufanie, poczucie własnej wartości, na powrót poczuć się pewnie i bezpiecznie, ale to JEST możliwe.

Jak długo trwa ten proces? Sama sobie na to pytanie odpowiedziałaś, że zależne jest to od bardzo wielu czynników, między innymi od intensywności naszych wcześniejszych uczuć, rodzaju zdrady (zdrada zdradzie jest nierówna), postawy zdradzającego, naszej wewnętrznej siły, motywacji, stażu związku i tak dalej.

Oczywiście, że zdrada nas zmienia, ale nikt nie powiedział, że to musi być zmiana na gorsze. Czasem bowiem jest początkiem czegoś nowego, czegoś, co ostatecznie wychodzi zdradzonemu na dobre.

44

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Jakośc życia po zdradzie może być różna, niektórym obniża się poczucie bezpieczeństwa czy ustalony wcześniej status materialny - to samo w sobie już zmieni wiele.
A wewnętrznie : jedni się podniosą i stworzą życie takie jakie chcą (nieważne czy sami sobie czy z kimś - stworzą takie jak chcą je mieć na nowo już dojrzalsi, świadomi bardziej) ale znam i Tych, którzy pozostali w poczuciu pielęgnowanej krzywdy i tacy juz pozostaną.

Wychodzi zdradzonemu na dobre. Hm... to trzeba by było zapytać zdradzonego czy ma ochotę na życiową wywrotkę (jemu zafundowaną) aby w ostateczności powiedzieć : no ok, dobrze się stało smile no jakoś do mnie nie przemawia, raczej ludzie żyja życiem własnym i nie zakładają wywrotek smile. Tacy normalni, typowi ludzie bo jak ktoś ekstremalnie lubi - to może mieć inne podejście smile
Oczywiście, że po całym zamieszaniu - bardziej czy mniej obolali - jak już w końcu dopracują się spokoju i stabilności to nowe życie może być lepsze, ale czy ich kto pytał czy chcą poświęcać swój czas na to dopracowywanie ? Z założenia zdrada zmienia - nie na lepsze - po prostu inne, co w przyszłości MOŻE stać się dobre (ale może też być byle jakie). Niczego dobrego w zdradach nie widzę, jak coś nie wychodzi w związkach to się postanawia o związkach : czy ma trwać czy się rozchodzimy i tak jest ok - a nie doszukiwanie się sensu w sytuacji na jaką kogoś skazano bo może po czasie jest lepiej.

45

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
Finding napisał/a:

Wychodzi zdradzonemu na dobre. Hm... to trzeba by było zapytać zdradzonego czy ma ochotę na życiową wywrotkę (jemu zafundowaną) aby w ostateczności powiedzieć : no ok, dobrze się stało smile no jakoś do mnie nie przemawia, raczej ludzie żyja życiem własnym i nie zakładają wywrotek smile.

Czasem ktoś przez lata, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy, żyje w toksycznym związku i dopiero zdrada nim potrząśnie. Czasem dopiero zdrada otwiera oczy budząc człowieka z letargu, daje kopa do życia, każe to życie wziąć w swoje ręce i szukać szczęścia gdzieś indziej - po latach okazuje się, że człowiek jednak potrafi być naprawdę szczęśliwy. Czasem też obojgu dopiero po zdradzie zaczyna naprawdę zależeć, bo gdzieś po drodze zapomnieli wzajemnie o siebie dbać i zabiegać, a teraz czegoś przestraszyli się i na powrót zaczęło im zależeć. Zdrada w ostatecznym rozrachunku naprawdę nie musi być wyłącznie złem.

Jasne, że wywrotka nigdy nie jest fajna, bo zwykle lubimy i chwalimy sobie spokój, stabilizację i poczucie bezpieczeństwa, wolimy znajomą bylejakość od czegoś, co może być lepsze, ale wymaga pracy, a nawet bywa ryzykowne. Ja po prostu twierdzę, że można przez to przejść i na zgliszczach zbudować coś znacznie lepszego.

46 Ostatnio edytowany przez Finding (2016-10-14 03:43:54)

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Hm... Miałam coś innego na myśli.
Jeśli jakość jakiegoś związku jest wątpliwa - to dlaczego zdrada może być na to lekarstwem lub katalizatorem ? Z ustalonego stanu może wytrącić coś mniej rozbijającego ego smile i płaskiego przy tym.
Nie przemawia do mnie postrzeganie zdrady jako sposobu na przysłużenie się  czemuś - tu nie ma relatywizmu czy elastyczności postępowania - nie tędy droga po prostu.
Istotna jest możliwość swobodnego wyboru (no najlepiej jak zdradzacz zapyta smile o możliwość zwązku otwartego - słyszałam o takim, różne są scenariusze ale do dziś powiątpiewam czy faktycznie mogło o to chodzić) a nie stawianie zdradzanego w sytuacji przymusowej do zmagania się z zaistniałą sytuacją,
Wiele na tym forum opisów ogromnego zmagania się z problemem po zdradzie, jak ktoś lubi mentalne przeciwności to niech mu służą i niech postrzega zdradę jako szczebel na drabinie samoświadomości ale  skazywać drugą osobę na nie - to juz się nie godzi.

47

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
eni.lij napisał/a:

No i  to jest wlasnie odpowiedz na pytanie ktore zadalam kiedys na forum. czy to kiedys sie konczy?Z tego wynika ze nie. Mam wrazenie ze na swiecie sa ludzie sprzed zdrady i po zdradzie. Ci pierwsi sa zupelnie inni od tych drugich.

Wiesz eni.lij nie koniecznie. Bo ja byłam zdradzona. Po 10 latach, na rok przed terminem ślubu. Rozeszlam się z tym panem, mam innego męża. I nigdy go nie sprawdzam. Nie mam problemu żeby poszedł z chłopakami na imprezę no nic z tych rzeczy. Bo staram się pamiętać że to są zupełnie dwie różne osoby, poza tym stwierdziłam że jak jest dupkiem i ma mnie zdradzić to moja kontrola i tak nic nie da, więc lepiej to zrobi prędzej niż później. Zdrada pozostawiła mi tylko tyle że wiem ze nic nie jest mi dane na zawsze i że już wiem, że nigdy nie mogę powiedzieć że naprawdę kogoś znam, więc cieszę się tym jaki mój mąż jest teraz.

48 Ostatnio edytowany przez talerz123 (2016-10-14 10:17:13)

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Finding i Olinka czytam wasze wypowiedzi i myślę sobie, że uchwyciłyście sedno - przynajmniej do mnie trafia to co piszecie w 100%. To są równie moje odczucia i moje wnioski po przepracowaniu zdrady...

Finding napisał/a:

Jeśli jakość jakiegoś związku jest wątpliwa - to dlaczego zdrada może być na to lekarstwem lub katalizatorem ? Z ustalonego stanu może wytrącić coś mniej rozbijającego ego smile i płaskiego przy tym.

Wiesz Finding nie musi być, ale może. Pewnie że lepiej byłoby gdyby cały ten twór masek, wyobrażeń i przekonań padł z innej przyczyny, ale niestety nie zawsze to może się stać. Wiesz, niektórym smile ludziom wydaje się, że są tak "silni", że w imię jakiegoś - tylko sobie wiadomego - powodu, w imię jakiegoś wyższego dobra (też sobie tylko wiadomego) zniosą wszystko. "Poświęcą się". Skąd to przekonanie w nich? Nie wiem. Ja już powoli odkrywam przyczyny swojego smile.

I wiesz, że ja sama w końcu (15 lat to trwało...) zaczęłam obdzierań się z tych złudzeń, ale nie wiem czy ta moja "siła" pozwoliłaby mi dokończyć tego dzieła... Bo może znowu, nie wiedząc czemu, zaczęłabym wierzyć, że wszystko jest OK, że moje życie jest takie "normalne". W końcu tyle czasu w tym tkwiłam, że wydawało mi się, że tak być musi, że tak być powinno. I dopiero to, że zostałam zdradzona spowodowało, że opadły mi klapki z oczu. Nie wiem, czy potrzebowałam aż tak silnego "bodźca", żeby siebie obudzić, siebie "odzyskać", ale w końcu udało się. Wróciłam do "żywych" big_smile. Nigdy nie zgodzę się już na to co było. Na powrót "starego porządku". Nie dlatego, że był zły, ale dlatego, że mi nie odpowiadał. I w końcu teraz mam odwagę, by to powiedzieć. Mam możliwość, żeby postawić na swoim. Kiedyś nie mogłam, nie umiałam, nie chciałam przyznać (sama przed sobą) jak bardzo jest/było mi źle... W końcu pozornie było wszystko super. Mieliśmy wszystko. A jednak. Teraz jestem szczęśliwa, mimo że zostałam zdradzona. Wiem jak to dziwnie i nierealnie brzmi. Ale tak właśnie się czuję.
Niestety z jakiś powodów wcześniej godziłam się na to co miałam i wmawiałam sobie, że jest mi z tym dobrze. Moje wyobrażenia o mnie a to kim jestem w rzeczywistości to jednak inna bajka. I niestety ja wiem, że sama bym sobie ZE SOBĄ nie poradziła. Nie pokonałabym samej siebie. Niestety. Moja siła to moja słabość...


Finding napisał/a:

Istotna jest możliwość swobodnego wyboru (...) a nie stawianie zdradzanego w sytuacji przymusowej do zmagania się z zaistniałą sytuacją

Byłoby pięknie. Ale to niestety utopia smile.


Finding napisał/a:

  ale znam i Tych, którzy pozostali w poczuciu pielęgnowanej krzywdy i tacy juz pozostaną.

Zastanawiam się od czego to zależy. Od samoświadomości?




Finding napisał/a:

  Z założenia zdrada zmienia - nie na lepsze - po prostu inne, co w przyszłości MOŻE stać się dobre (ale może też być byle jakie). Niczego dobrego w zdradach nie widzę, jak coś nie wychodzi w związkach to się postanawia o związkach : czy ma trwać czy się rozchodzimy i tak jest ok - a nie doszukiwanie się sensu w sytuacji na jaką kogoś skazano bo może po czasie jest lepiej.


Zgodzę się, że zdrada zmienia na inne. Ale to, czy inne będzie lepsze zależy tylko od nas samych. Ja jestem pewna, że jaką decyzję bym nie podjęła byłabym szczęśliwa. Bo to ja decyduję o swoim szczęściu. Mogłabym karmić się tą moją krzywdą. Mieć żal do siebie, jego, świata. Ale po co? Co ja z tego będę miała? Co dobrego wyniknie z tego dla mnie? Bagaż jaki zostanie nam po zdradzie zależy tylko od nas samych. Warto mieć na uwadze pakująć "te walizki", że będziemy musieli jednak dzwigać je do końca życia.

Masz rację pisząc że o zwiazkach powinno się uczciwie postanawiać, wspólnie, ale niestety życie maluje inne scenariusze...

Zdrada nie ma sensu. Jest podła. Jest wyrazem braku szacunku. Jest końcem. Zawsze. Kończy wiele rzeczy. Kończy przede wszystkim związek do którego została "zaproszona". Ale można nadać jej wartość jaką tylko chcemy lub potrafimy (chyba trafniej to określa słowo potrafimy). Zdrada to lekcja. Tylko od zdradzającego i zdradzonego zależy jak ją odrobią, co z niej wyniosą...


Podpiszę się, jeśli mogę, pod wypowiedziami Olinki: Jasne, że wywrotka nigdy nie jest fajna, bo zwykle lubimy i chwalimy sobie spokój, stabilizację i poczucie bezpieczeństwa, wolimy znajomą bylejakość od czegoś, co może być lepsze, ale wymaga pracy, a nawet bywa ryzykowne. Ja po prostu twierdzę, że można przez to przejść i na zgliszczach zbudować coś znacznie lepszego.
To jest zwykle długi i skomplikowany proces, podczas którego naprzemiennie przechodzi się przez etapy szoku i niedowierzania, gniewu i złości, smutku i żalu, by wreszcie osiągnąć upragniony stan spokoju. To nie jest proste, nie jest bowiem łatwo wybaczyć i pogodzić się z tym, co się stało, odbudować zaufanie, poczucie własnej wartości, na powrót poczuć się pewnie i bezpiecznie, ale to JEST możliwe.


PS. Bardzo lubię czytać to co piszecie. Wasze przemyślenia są mi bardzo, bardzo bliskie. Pozdrawiam.

49

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Olinka ja to wszystko juz wiem ja juz to wszystko przechodzilam(jestem 4lata po)ale ja juz nie bede tym czlowiekiem ktorym bylam. bede teraz innym i tego juz nie da sie cofnac. jestem na etapie godzenia sie z zaistniala sytuacja.te etapy po zdradzie ze zaloba ze cos tam to czytalam o nich w necie tylko ja mam wrazenie ze pisal to psycholog ktory nigdy zdrady nie doswiadczyl bo w moim przypadku wygladalo to troche inaczej. mniejsza o to. jezeli nawet sa jakies zyski ze zdrady to szczerze wolalabym ich nie miec i miec tamto zycie i byc tamta osoba ale trudno stalo sie. musze sie odnalezc w tej sytuacji no bo niby mam inne wyjscie?. malineczka u mnie nie chodzi o jakis brak zaufania przynajmniej tak jest w moim przypadku, ja wiem na 100 % ze on juz tego nie zrobi ale to jak mnie to odmienilo i o wyrzadzona krzywde ze najblizsza osoba potrafila to zrobic i zycie z ta osoba po .to nie jest latwe ty masz teraz inne zycie ale jednak slad jakis zostal w postaci wnioskow ze nic nie jest na zawsze wiec tez jestes jakby osoba ,,po,, moze z mniejszymi skutkami ale jednak. finding rozbawilas mnie ta gesia. rowniez uwazam ze sa lepsze lekarstwa na poprawienie zwiazku. moze i w pewnych dziedzinach poprawia to jakosc zwiazku ale rownoczesnie w innych dziedzinach pogarsza. czasu sie jednak nie cofnie pozstaje tylko pogodzic sie ze teraz jest juz jest inaczej i jest sie inny czlowiekiem i jakos isc w tym nowym zyciu. moze dla niektorych niewiele sie zmienilo ale dla mnie to zupelnie inne zycie.

50

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

wybaczyc jak najbardziej mozna, kwestia dobrej woli, ale zapomniec nie, no chyba, ze Alzheimer nas dopadnie.
Z tym, ze sa zdrady a zdrady... W przypadku Twego chlopaka to wydaje sie jakis sport albo sposob na zycie, skoro zdrada goni zdrade...
Takiego czegos bym nie tolerowala i kopnela delikwenta w cztery litery.

51

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
Finding napisał/a:

Hm... Miałam coś innego na myśli.
Jeśli jakość jakiegoś związku jest wątpliwa - to dlaczego zdrada może być na to lekarstwem lub katalizatorem ? Z ustalonego stanu może wytrącić coś mniej rozbijającego ego smile i płaskiego przy tym.

Owszem, może wytrącić coś mniej rozbijającego ego, ale rzecz w tym, że zwykle nie wytrąca. Aby to się wydarzyło, najczęściej trzeba jakiegoś solidnego wstrząsu.

Finding napisał/a:

Wiele na tym forum opisów ogromnego zmagania się z problemem po zdradzie, jak ktoś lubi mentalne przeciwności to niech mu służą i niech postrzega zdradę jako szczebel na drabinie samoświadomości ale  skazywać drugą osobę na nie - to juz się nie godzi.

Oczywiście, że się nie godzi, ale zdradzający zwykle w ogóle się nad tym nie zastanawia. Jest mu źle, związek go nie satysfakcjonuje, ale nie próbuje go naprawiać (z różnych przyczyn), po czym następuje zdrada. Ta ostatnia naprawdę bywa (to jednak nie równa się "zawsze jest") wstrząsem dla jednej i drugiej strony. Niemniej jak wcześniej wspomniałam - zdrada zdradzie nierówna, to co następuje po niej w każdym związku i w każdym z nas indywidualnie także wygląda zupełnie inaczej.

Talerz123, uchwyciłaś dokładnie to, co usiłowałam przekazać. Ja w zasadzie mogłabym podpisać się pod każdym Twoim zdaniem, bo myślę dokładnie tak samo.
W zdradzie możemy się zatopić i dać jej pogrążyć, emocjonalnie zrujnować, ale możemy też uznać, że - paradoksalnie - była po coś. Wiele osób właśnie wtedy zaczyna ze sobą rozmawiać, uczy się głośno komunikować własne potrzeby i oczekiwania, nabierać przekonania, że one są tak samo ważne, jak potrzeby innych. Przede wszystkim jednak sami na siebie zaczynamy patrzeć z troską i o siebie walczyć. Jeśli nie damy się za bardzo poharatać, to wyjdziemy silniejsi, bardziej świadomi i (tak, tak) pewniejsi siebie oraz własnej wartości.

eni.lij napisał/a:

Olinka ja to wszystko juz wiem ja juz to wszystko przechodzilam(jestem 4lata po)ale ja juz nie bede tym czlowiekiem ktorym bylam

Oczywiście, że nie będziesz tym samym człowiekiem, ale nawet bez zdrady byś nim nie była - każdy rok i każde doświadczenie w jakiś sposób nas zmienia. Wiem, że dziś wydaje Ci się to nieprawdopodobne, ale Ty naprawdę możesz ten etap za sobą zamknąć, iść do przodu i być szczęśliwą osobą, nie czując oddechu zdrady na plecach.
Wydaje mi się, że na tę chwilę wciąż zatapiasz się w smutku, co znaczy, że "swojej" zdrady jeszcze nie przepracowałać i nie doszłaś do końca procesu żałoby.

52

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Nie wiem czy o tym już było bo nie przebrnęłam przez wszystkie posty. Miałam podobnie, z tym, że mój EX zapomniał schować drug telefon, tak zwany k****fon. Kiedy o wszystkim dowiedziała się moja ogarnięta przyjaciółka pierwsze co zrobili (ona i jej partner) wsadzili mnie w auto i zabrali na badania. Nigdy nie wiesz, czy Ci ukochany jakiegoś syfu nie naniesie.

53

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Talerzyku u Ciebie bylo inaczej. U Ciebie kochanka nie byla podla wyrachowana suka ktora probowala Cie zniszczyc,nie zostawalas sama z dzieckiem bez srodkow do zycia,obcy ludzie(kochanka i jej brat)nie pisali do Ciebie ze jestes kurwa szmata i masz zjebany leb,nie straszyli Cie ze Ci ten leb rozpierdola.To wszystko zafundowal mi moj wlasny maz.Ja nawet tych ludzi nie znalam a oni chcieli mnie zmiesc z powierzchni ziemi. Wyobraz sobie jaki ja mialam wstrzas. Na gorszych ludzi juz chyba nie moglam trafic. To nie byl wstrzas zwiazany tylko ze zdrada to bylo cos wiecej. Tysiace razy pytalam i zastanawialam sie dlaczego ktos probowal zrobic mi tyle krzywdy ja przeciez tym ludziom nic nie zrobilam nawet ich nie znalam. Trzeba bylo ich niezle w koncu postraszyc zeby sie odczepili. A gdyby wtedy mnie zostawil ?Ci ludzie wyprali by mu mozg doszczetnie nie wiem jakby sie to dla mnie i dla dziecka skonczylo. Skad wogole biora sie az tak podli ludzie? Moj maz tez za to zaplacil ma zniszczone zdrowie leczy sie na cisnienie i serce zyje ze swiadomoscia ze stracilam ciaze przez niego. Jest mi go zal ale nie az tak bo to on do tego doprowadzil a ja przez niego przezylam prawdziwe pieklo na ziemi.Nie wiem jak bedziemy dalej zyc po tym wszystkim,pewnie jakos bedziemy ale czy to bedzie lepsze zycie? Wątpie. Postaram sie przynajmniej nie zatopic nie pograzyc w tym wszystkim i nie zniszczyc sie do konca emocjonalnie tak jak radzicie bo to by byl juz najgorszy ze scenariuszy. Ciezko po takim czyms przejsc do porzadku dziennego i zaczac zyc w miare normalnie. Akurat ja nie moge powiedziec ze wyszlam na tym dobrze stracilam przede wszystkim dziecko zdrowie i mam zniszczona psychike. W tej chwili godze sie pomalu z tym ze moje zycie jest teraz jakie jest ale na pewno nie jest to lepsze zycie. Pewnie jakos to przezyje na tyle na ile mi jeszcze zdrowie pozwoli po tym wszystkim. Dziekuje Wam za wszystkie porady i przemyslenia. Dla mnie to bezcenne. Zawsze cos z tego wychwyce co mnie podbuduje. Fajnie ze jestescie. Zastanawiam sie tylko co stalo sie z ta Krysia? Najgorszy ze scenariuszy to chyba miec do tego stopnia zmasakrowana psychike zeby dalej tkwic w tych zdradach.

54

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Nie chciałam być zbyt stanowcza w opiniach, jak przeczytałam swoje wpisy to dyktatorsko mi chyba wyszło smile, tyle, że mam ugruntowane przekonanie, że zdrada to nic dobrego a to co poprzez  doświadczenie zdrady można przyswoić, da się osiągnąć inną drogą, ale może się mylę, ale raczej nie smile.

Talerz, Olinka
Ja to znam,  wiem,  rozumiem (bez zarozumialstwa  to piszę),  z miejsca potrafiłabym wymienić  wszystko czego się nauczyłam ‘dzięki’ zdradzie.  Jakby oceniać z wystarczającym dystansem to mogłabym powiedzieć, że jestem bogatsza o wszystko co takie doświadczenie niesie,  po trosze : co nie zabije to wzmocni,  po trosze nowe trzeba przeżyć,  po trosze skonfrontowałam przekonania z postępowaniem, lepiej się znam, więcej rozumiem. Wyszłam na tym : jako-tako,  w perspektywie dalszej : lepiej.  Myślenie mi się rozwinęło a analizowanie to pikuje wręcz, samoświadomość (bez uśmiechu to piszę) na pewno wyraźniejsza, przekonanie na ile i z czym sobie radzę – ustawione bez pudła,  codzienność ogarnięta w stopniu ponad wysokim a mimo to… a mimo to… : jeśli ktoś chce zdradzić – nawet tylko potrzebą chwili – to niech to przesunie na bok i przemyśli, skutek jaki wywoła  swoim postępowaniem u zdradzonego powinien zapalić czerwone światło.

Zdradzającemu zdrada się przydaje  – brakuje mu czegoś  - otrzymuje lub zabiera i MA CO CHCIAŁ (no i dodatkowo kłopot jak się wyda).  Zdradzony ma odebrane to co miał a za to zyskuje to o czym powyżej napisałam a wcale tego NIE CHCIAŁ.

A co by było gdyby zdrada nie stała się moim udziałem ? Brak rozbudzonej zdradą samoświadomości, brak nagłego analizowania, nie zmieniona  życiowa  sytuacja  (to wszystko czego zdrada gdyby jej nie było nie dodałaby do życia zdradzonego – czyli to w czym tkwimy na co dzień bez zdrady)  ma wartość czy nie ?  No ma – bo to nasze życie a jeśli jakość tego życia nie wydaje się zadowalająca to nie trzeba być leniem i zmieniać to życie (bez zachęty w postaci kopniaka zdrady) – bo trzeba być świadomym że życie jedno jest  i trwa czas jakiś.
A bez tego całego doświadczenia i z bliską osobą, która NIE zdradza – na pewno ‘ewentualnemu zdradzonemu’ żyłoby się bardzo dobrze a jeśli by jeszcze posłuchał o świadomej jakości własnego życia i chciałoby mu się to realizować – to już wyśmienicie.

smile smile smile Wychodzi na to, że walczę o świadome społeczeństwo smile smile smile, z wiatrakami  walczę smile smile smile, pewnie się nasłucham o posiadanym idealizmie – nieprawda – ja tak nie mam  smile smile smile, ja tylko nie popieram zdrad smile smile smile.

55 Ostatnio edytowany przez Olinka (2016-10-15 02:15:28)

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

eni.lij



---------------
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim - jest to bowiem sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji "edytuj".
Z góry w imieniu całej moderacji dziękuję wink, Olinka

56

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

eni.lij

Czy to kaczka czy to gęś ?

http://www.gify.net/data/media/1756/ges-ruchomy-obrazek-0031.gif

57

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
Finding napisał/a:

eni.lij

Czy to kaczka czy to gęś ?

http://www.gify.net/data/media/1756/ges-ruchomy-obrazek-0031.gif

Kaczor wink

58

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
Finding napisał/a:

ja tylko nie popieram zdrad smile smile smile.

A czy Ty myślisz, że ja popieram zdrady? Nie, nie popieram, brzydzę się nimi i uważam, że zdrada jest jedną z największych krzywd, jakie można wyrządzić bliskiej osobie.
Wiesz, też jestem idealistką, kiedy mogę romantyczką, a mimo to kiedy muszę, to twardo stąpam po ziemi i to realizm każe mi patrzeć na to zjawisko jak na coś, z czego - skoro już się zdarzyło (zdarzyło się, zatem nie da się już tego zmienić) - można coś wynieść.

Jasne, że problemy się rozwiązuje, jasne, że zdrowiej byłoby do pewnych rzeczy dojść inną drogą, z kolei ze strony zdradzającego uczciwiej byłoby dać drugiemu szansę, ale nie wszystko w życiu jest takie, jak nasze oczekiwania. Dlatego raz jeszcze powtarzam - skoro coś już się zdarzyło, to zamiast pogrążyć się, lepiej jednak coś z tego wynieść.

59

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
Olinka napisał/a:
Finding napisał/a:

ja tylko nie popieram zdrad smile smile smile.

A czy Ty myślisz, że ja popieram zdrady? Nie, nie popieram, brzydzę się nimi i uważam, że zdrada jest jedną z największych krzywd, jakie można wyrządzić bliskiej osobie.
Wiesz, też jestem idealistką, kiedy mogę romantyczką, a mimo to kiedy muszę, to twardo stąpam po ziemi i to realizm każe mi patrzeć na to zjawisko jak na coś, z czego - skoro już się zdarzyło (zdarzyło się, zatem nie da się już tego zmienić) - można coś wynieść.

Jasne, że problemy się rozwiązuje, jasne, że zdrowiej byłoby do pewnych rzeczy dojść inną drogą, z kolei ze strony zdradzającego uczciwiej byłoby dać drugiemu szansę, ale nie wszystko w życiu jest takie, jak nasze oczekiwania. Dlatego raz jeszcze powtarzam - skoro coś już się zdarzyło, to zamiast pogrążyć się, lepiej jednak coś z tego wynieść.

Czyli jesteśmy zgodne smile raczej.

60 Ostatnio edytowany przez Summertime (2016-10-15 09:30:18)

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

https://youtu.be/ItlVoGgZ2QI
Jest mi przykro,że przeżywasz ten stan.Twoj ból jest ogromny jak i wszystkich innch kobiet które doświadczyły takich kłamstw.Faceci są bezwzględni nie troszczą się o odczucia partnerki.Ich prowadzi testosteron,do cielesnosci i jak ślepcy z klapkami na oczach mamią kobiety.Nie słyszałam w swoim życiu,aby któryś ze zdradzających poprawił się na amen.Raczej spotkalam się tylko z ich łkaniem ,że "nigdy tego nie zrobią" i z tekstami ,że teraz to oni zrozumieli jakie wspaniałości mieli u boku i chcą to naprawić....Nie umiem Ci nic doradzić ...chyba tylko, to Trzeba zostawić takiego gnoja i to jak najprędzej im szybciej tym lepiej.Pozdrawiam.

61 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2016-10-15 09:51:29)

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
Finding napisał/a:

A co by było gdyby zdrada nie stała się moim udziałem ? Brak rozbudzonej zdradą samoświadomości, brak nagłego analizowania, nie zmieniona  życiowa  sytuacja  (to wszystko czego zdrada gdyby jej nie było nie dodałaby do życia zdradzonego – czyli to w czym tkwimy na co dzień bez zdrady)  ma wartość czy nie ?  No ma – bo to nasze życie a jeśli jakość tego życia nie wydaje się zadowalająca to nie trzeba być leniem i zmieniać to życie (bez zachęty w postaci kopniaka zdrady) – bo trzeba być świadomym że życie jedno jest  i trwa czas jakiś.
A bez tego całego doświadczenia i z bliską osobą, która NIE zdradza – na pewno ‘ewentualnemu zdradzonemu’ żyłoby się bardzo dobrze a jeśli by jeszcze posłuchał o świadomej jakości własnego życia i chciałoby mu się to realizować – to już wyśmienicie.

Finding, przecież nie chodzi o to, żeby zaprzeczać temu, że zdrada jest destrukcyjna i ZAWSZE oznacza ból i cierpienie zdradzonego.
Pewien mądry człowiek powiedział, że wybaczyć możemy dopiero wtedy, gdy 1.) odreagujemy przeżywane stany i 2.) zobaczymy w tym, co się wydarzyło jakiś sens. Ja się z tym zgadzam.
Nie da się iść dalej przez życie, jeśli nie wyrzuci się z siebie tych wszystkich emocji, których przyczyną jest zdrada. Trzeba wykrzyczeć złość, wypłakać rozpacz, opowiedzieć o swoim bólu i zawiedzionych nadziejach i uznać, że zdrada była dla mnie krzywdząca. To się dzieje na poziomie emocjonalnym.
Ale jest jeszcze drugi poziom obok emocjonalnego, na którym trzeba się zmierzyć ze zdradą - sfera poznawcza. Osoba zdradzona musi zrozumieć, że krzywda, która ją spotkała była czymś od niej NIEzależnym, bo w przeciwnym wypadku poczucie krzywdy staje się czymś, co w pewnym sensie i stopniu konstytuuje jej tożsamość. Wtedy zdradzona osoba postrzega siebie jako ofiarę, a tego, który zdradził jak sprawcę swojej krzywdy a zdrada staje się kulminacyjnym punktem jej życia dającym jej wtórne korzyści. Tymczasem, aby iść dalej należy wyjść poza schemat kat-ofiara i zmienić perspektywę.

Jeśli osoba zdradzona skonfrontuje się ze zdradą na poziomie emocjonalnym czyli ze swoją krzywdą i cierpieniem oraz z na poziomie poznawczym czyli z winą zdrajcy i jeżeli pogodzi się z tym, co się wydarzyło, może dostrzec, że nie sama zdrada, ale właśnie wybaczenie sobie (czasem zdrajcy) stało się momentem wyznaczającym dynamikę jej rozwoju, bo wytrąca z marazmu i uzmysławia, że znalazło się w niechcianym punkcie życia, jeszcze przed zdradą.
Nie da się jednak dostrzec sygnałów rozwojowych jeśli dla osoby zdradzonej wybaczeniem jest zignorowanie własnej krzywdy i zaprzeczenie własnemu cierpieniu. To nie jest wybaczenie, ale samooszukiwanie albo próba usilnego "zapomnienia" o własnej krzywdzie. W wybaczeniu też nie chodzi o to, aby - w imię tego, co twierdził Seneka - darować karę. Bo wybaczenie to odpuszczenie winy, a nie kary a nie da się anulować winy. No i wreszcie wybaczenie to nie zmniejszenie oczekiwań wobec zdrajcy, bo to oznaczałoby rezygnację z siebie i swoich potrzeb, sprzeniewierzenie się odpowiedzialności za siebie i swoje życie.

62

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Wybaczanie to coś w czym uświadamiamy sobie, że nie mamy do oprawcy gniewu poprostu jest to odpuszczenie mu...zostawienie już na wieki tej sprawy.Jest to można nazwać "zwróceniem wolności" delikwentowi Aby do tego doszło muszą wyjść najpierw wszystkie inne aspekty, które uzewnętrzniają sie w chwili odkrycia zdrady.Wybaczenie, to również chęć jej wykonania.Bo złość nienawiść pojawiają się jakby samoistnie natomiast wybaczenie jest sprawą wyżości duchowej.Nie każdego na to stać.

63

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
Finding napisał/a:

Nie chciałam być zbyt stanowcza w opiniach, jak przeczytałam swoje wpisy to dyktatorsko mi chyba wyszło smile

Ja tam nie wiem, czy dyktatorsko. Wyszło dobrze. I jak już pisałam zgadzam się z Tobą, bo Twoje przemyślenia są moimi. I też bym chciała, by było jak piszesz. Zarówno w związkach, jak i ze samoświadomością u ludzi. Ale niestety w niektórych przypadkach nie jest to takie "proste". Niektórzy ludzie są tak "zakotwiczeni" w swoich przekonaniach, tak bardzo zatraceni w swoich mechanizmach i schematach, że mając klapki na oczach niewiele widzą. Widzą co chcą, czasami uda im się dostrzec gdzieś tam coś innego, ale i to szybko przełożą sobie "po swojemu". Ja niestety jestem tego przykładem. Dopiero jak przestałam wszystkiemu co oczywiste dla innych (niektórych innych) zaprzeczać odkryłam siebie. I uwierz mi, że byłam w wielkim szoku, że potrafiłam tak bardzo zapomnieć o swoim istnieniu. Ale jakoś mi się to udawało. Żyłam wyobrażeniami ale byłam wtedy szczęśliwa. Szczęśliwa w swoim świecie, który daleko odbiegał od rzeczywistości, w której się znajdywałam. Zakłamywałam swoją rzeczywistość. Robiłam to nieświadomie. Myślałam, że moje myślenie jest realistyczne...I niestety śmiem sądzić, że jest wiele osób, które robią dokładnie tak samo. Niestety.

I pewnie, że można dojść do wyższego stanu samoświadomości inną drogą. Może nawet łatwiejszą, mniej brutalną. Ale niestety życie nie jest przewidywalne. I czasami "ktoś" zadecyduje za nas. Czyjeś wybory zdeterminują naszą rzeczywistość i my niestety musimy się w niej odnaleźć. Mimo że może nawet nie chcemy, wolelibyśmy "od życia" coś innego lub dostać to inaczej.  Za mnie zdecydował mój mąż. Zrobił coś czego nie chciałam. Coś co zabiło mnie całą. Wywrócił moje życie do góry nogami. Nasze wspólne zniszczył. Ale musiałam to zaakceptować. Nie było innego wyjścia.




finding napisał/a:

skutek jaki wywoła  swoim postępowaniem u zdradzonego powinien zapalić czerwone światło.

Kurcze jakby tak było, to pewno byłoby połowę mniej zdrad. No ale niestety. Ludzie którzy zdradzają to skrajni egoiści. Ostatnią osobą o której pomyślą jest ta, którą krzywdzą. Liczą się oni, ich potrzeby, ich przyjemności. Często nawet kochanka jest dla nich tylko narzędziem. Niestety.
Ale bywa i tak, że po dawce szoku jaki przeżywają widząc do czego doprowadziło ich zachowanie udaje im się również "wyjść na ludzi" smile.


finding napisał/a:

Zdradzającemu zdrada się przydaje  – brakuje mu czegoś  - otrzymuje lub zabiera i MA CO CHCIAŁ (no i dodatkowo kłopot jak się wyda).  Zdradzony ma odebrane to co miał a za to zyskuje to o czym powyżej napisałam a wcale tego NIE CHCIAŁ.

Finding czasami i zdradzający po tym wszystkim zdaje sobie sprawę, że jednak tak naprawdę nie chciał... Oczywiście jest zdrada i zdrada... Jest też zdradzający i zdradzający. Jeden zdradzi, bo się pogubił, popełnił błąd, który zrozumiał, inny zdradza bo to jego "sposób na życie". I pewno mógłby się zmienić gdyby chciał, sęk w tym, że jednak nie chce...

A zdradzony? Cóż - zawsze jest w gorszej sytuacji, bo ponosi konsekwencje czyiś wyborów, decyzji. Łatwiej jest coś przełknąć i się z tym pogodzić mając świadomość, że samemu jest się sobie winnym, że ma się to, "na co się zapracowało". Gorzej już kiedy poczucie straty wynika z faktu, że ktoś zadecydował za nasi i do tego nie do końca akceptujemy zmiany jakie z tego dla nas wyniknęły.

I fakt, że w sytuacji, w której ktoś dochodzi do wniosku, że zmiany jakie w nim zaszły mu się nie podobają jest dość smutny.
Ale powiem ci, że ja zawsze staram się dostrzec dwie strony medalu. Jedyna zmiana we mnie, która może nie do końca mi odpowiada to to, że stałam się mniej ufna do ludzi. Ale z drugiej strony to chyba lepiej. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że jednak nie zawsze udawało mi się trafnie ocenić ich intencje - nawet tych mi najbliższych big_smile. Lubię rozmawiając z kimś wnikać głęboko w to co do mnie mówi. Niektórych "łapię" wtedy na wielu sprzecznościach. Trochę to "utrudnia" mi kontakty interpersonalne, ale z drugiej strony daje mi chyba trzeźwy osąd osoby z którą rozmawiam big_smile. Patrzę na ludzi inaczej. Biorę pod uwagę, że to co do mnie mówią niekoniecznie jest tym co myślą. Oczywista oczywistość a jednak wink.

No i druga sprawa moje podejście do miłości. Pamiętam jak jeszcze niedawno czekałam, aż obudzi się we mnie na nowo ta moja wielka miłość do męża. Dzisiaj wiem, że nie ma na co czekać smile. Moja wielka miłość nie wróci, bo odszedł człowiek, którego tak mocno nią obdarzyłam. Nie było go w zasadzie nigdy. Ja go sobie wymyśliłam i ubrałam w te jego szaty mojego męża. A on chyba jednak nie bardzo chciał je nosić smile. Moje wyobrażenie wielkiej, bezgranicznej  miłości "do grobowej deski" rozsypało się jak domek z kart i nie wróci nigdy do mnie, bo ja już wiem, że tego przecież nie było. Mój mąż to mój mąż a nie Pan Darcy, którego tak bardzo chciałam przy sobie mieć.

Niektórzy piszą, że konsekwencją zdrady jest w nich brak miłości, czy też umiejętności się nią dzielenia. Mi się wydaje, że to jest raczej brak umiejętności pogodzenia się z faktem, że wyobrażenie miłości jakie nosili w sobie i jakim obdarzyli "swojego zdrajcę" tak naprawdę okazało się błędne, że taka miłość nie istnieje. Ale oczywiście mogę się mylić.
Pamiętam mój szok i moją rozpacz kiedy zrozumiałam, że muszę wybaczyć sobie wszystkie te moje wyobrażenia (nas, siebie, jego, miłości, związku). Pamiętam też, że kiedyś na początku mojej drogi do wybaczenia, ktoś tu na forum (pozdrawiam Panią Przyszłość wink) podał mi to rozwiązanie na tacy. I pamiętam mój bunt. Pamiętam moją pewność, że w moim życiu żadnych wypaczeń rzeczywistości nie było/nie ma big_smile. Pamiętam Jej szok i zdziwienie moją postawą. Ale z biegiem czasu "Jej szok" stał się też moim. Sama byłam w szoku, że taka byłam smile. Aż w końcu  przestałam się szokować big_smile. Czasami jednak jeszcze się sobie dziwię. Ponoć i to można opanować. Mam więc sporo pracy nad sobą smile.



finding napisał/a:

A co by było gdyby zdrada nie stała się moim udziałem ? Brak rozbudzonej zdradą samoświadomości, brak nagłego analizowania, nie zmieniona  życiowa  sytuacja  (to wszystko czego zdrada gdyby jej nie było nie dodałaby do życia zdradzonego – czyli to w czym tkwimy na co dzień bez zdrady)  ma wartość czy nie ?  No ma – bo to nasze życie a jeśli jakość tego życia nie wydaje się zadowalająca to nie trzeba być leniem i zmieniać to życie (bez zachęty w postaci kopniaka zdrady) – bo trzeba być świadomym że życie jedno jest  i trwa czas jakiś.

Pewnie, że ma wartość. Oczywiście. Tylko widzisz nie każdy ma w sobie odwagę, by zmienić jakość swojego życia, kiedy pozornie wydaje się jemu i wszystkim na około, że życie wiedzie wspaniałe. Coś go kłuje, coś mu nie gra, nie pasuje, ale zatrzyma się na moment i zastanowi, i dojdzie do wniosku, że przecież ma wszystko: śliczne, zdrowe dzieci; kochającego męża; piękny dom; samochód; satysfakcjonującą pracę. Więc odepchnie te swoje myśli gdzieś daleko. Uzna, że się czepia nie wiadomo czego, że szuka dziury w całym. Zagłuszy swoje emocje. Może nawet kiedyś gdzieś zasugeruje swojemu mężowi, że coś jest nie tak, bo pojawiają się wątpliwości, ten jednak ją uspokoi stwierdzeniem, że jest wspaniale, wytłumaczy, pokaże jeszcze raz wszystkie "zalety". Wygada się przyjaciółce a ta również powie co mąż. I tak tkwi w tym. I tak się godzi na wszystko. Wbrew sobie. A frustracja narasta...
Tak niestety wyglądało moje życie. Przypuszczam, że nie tylko moje.

finding napisał/a:

smile smile smile Wychodzi na to, że walczę o świadome społeczeństwo smile smile smile, z wiatrakami  walczę smile smile smile, pewnie się nasłucham o posiadanym idealizmie – nieprawda – ja tak nie mam  smile smile smile, ja tylko nie popieram zdrad smile smile smile.

Ja też tak nie mam i też nie popieram zdrad. Ale jeszcze bardziej nie popieram zatracania się w swojej krzywdzie po zdradzie smile. Skoro mi - osobie chyba jednak dość poważnie "zaburzonej" i zakłamującej rzeczywistość udało się osiągnąć spokój wewnętrzny i pogodzić się z faktami, to wiem, że uda się też innym. Czasami wystarczy tylko zachcieć big_smile.


Eni.lij mąż zafundował Ci piekło. Wiem to.
"Nasza" kochanka smile robiła wiele rzeczy, żeby mnie zdyskredytować w oczach mojego męża. Pewno z czasem by jej się to udało. Na tym etapie na jakim zostali przyłapani przeze mnie mój mąż twardo upierał się, że mnie kocha i jest ze mną szczęśliwy (o ironio!:)... lol). Przypuszczam, że bardzo ją to bolało, stąd też próby przedstawienia mnie w złym świetle, udowodnienia mojemu mężowi jaka jestem naprawdę i że go nie kocham, że go ogłupiłam i omamiłam wink. Nie udało jej się, ale ja jestem świadoma kochana, że raczej tylko dlatego, że nakryłam ich dość szybko. Kto wie co byłoby potem.

Zdrada zdradzie nierówna. Ja tego nie kwestionuję. Dlatego nie namawiam nikogo na życie ze zdrajcą po zdradzie. Próbuję tylko przekonać, że warto zawalczyć o siebie - przestać żyć zdradą, nie pozwolić się jej zdominować.

Zdrada, jaka by nie była ohydna i okrutna tylko przez moment zagościła w moim życiu. Nie pozwolę więc jej determinować go do samego końca.

64

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
Przyszłość napisał/a:

Finding, przecież nie chodzi o to, żeby zaprzeczać temu, że zdrada jest destrukcyjna i ZAWSZE oznacza ból i cierpienie zdradzonego.
Pewien mądry człowiek powiedział, że wybaczyć możemy dopiero wtedy, gdy 1.) odreagujemy przeżywane stany i 2.) zobaczymy w tym, co się wydarzyło jakiś sens. Ja się z tym zgadzam.
Nie da się iść dalej przez życie, jeśli nie wyrzuci się z siebie tych wszystkich emocji, których przyczyną jest zdrada. Trzeba wykrzyczeć złość, wypłakać rozpacz, opowiedzieć o swoim bólu i zawiedzionych nadziejach i uznać, że zdrada była dla mnie krzywdząca. To się dzieje na poziomie emocjonalnym.
Ale jest jeszcze drugi poziom obok emocjonalnego, na którym trzeba się zmierzyć ze zdradą - sfera poznawcza. Osoba zdradzona musi zrozumieć, że krzywda, która ją spotkała była czymś od niej NIEzależnym, bo w przeciwnym wypadku poczucie krzywdy staje się czymś, co w pewnym sensie i stopniu konstytuuje jej tożsamość. Wtedy zdradzona osoba postrzega siebie jako ofiarę, a tego, który zdradził jak sprawcę swojej krzywdy a zdrada staje się kulminacyjnym punktem jej życia dającym jej wtórne korzyści. Tymczasem, aby iść dalej należy wyjść poza schemat kat-ofiara i zmienić perspektywę.

Jeśli osoba zdradzona skonfrontuje się ze zdradą na poziomie emocjonalnym czyli ze swoją krzywdą i cierpieniem oraz z na poziomie poznawczym czyli z winą zdrajcy i jeżeli pogodzi się z tym, co się wydarzyło, może dostrzec, że nie sama zdrada, ale właśnie wybaczenie sobie (czasem zdrajcy) stało się momentem wyznaczającym dynamikę jej rozwoju, bo wytrąca z marazmu i uzmysławia, że znalazło się w niechcianym punkcie życia, jeszcze przed zdradą.
Nie da się jednak dostrzec sygnałów rozwojowych jeśli dla osoby zdradzonej wybaczeniem jest zignorowanie własnej krzywdy i zaprzeczenie własnemu cierpieniu. To nie jest wybaczenie, ale samooszukiwanie albo próba usilnego "zapomnienia" o własnej krzywdzie. W wybaczeniu też nie chodzi o to, aby - w imię tego, co twierdził Seneka - darować karę. Bo wybaczenie to odpuszczenie winy, a nie kary a nie da się anulować winy. No i wreszcie wybaczenie to nie zmniejszenie oczekiwań wobec zdrajcy, bo to oznaczałoby rezygnację z siebie i swoich potrzeb, sprzeniewierzenie się odpowiedzialności za siebie i swoje życie.

Pięknie to opisałaś. Chapeau bas!
Sądzę, że każda osoba, która mierzyła lub nadal mierzy się ze zdradą, powinna to sobie wydrukować, a potem po wielokroć powtarzać. Raz jeszcze powtórzę - w swoich negatywnych (bądź co bądź uzasadnionych) emocjach można się zatopić i zatracić, można jednak przejść przez cały proces obronną ręką, a przynajmniej nie ponieść ofiary większej niż jest to konieczne, by móc na powrót stanąć do pionu.

65

Odp: Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????
Przyszłość napisał/a:

Finding, przecież nie chodzi o to, żeby zaprzeczać temu, że zdrada jest destrukcyjna i ZAWSZE oznacza ból i cierpienie zdradzonego.
Pewien mądry człowiek powiedział, że wybaczyć możemy dopiero wtedy, gdy 1.) odreagujemy przeżywane stany i 2.) zobaczymy w tym, co się wydarzyło jakiś sens. Ja się z tym zgadzam.
Nie da się iść dalej przez życie, jeśli nie wyrzuci się z siebie tych wszystkich emocji, których przyczyną jest zdrada. Trzeba wykrzyczeć złość, wypłakać rozpacz, opowiedzieć o swoim bólu i zawiedzionych nadziejach i uznać, że zdrada była dla mnie krzywdząca. To się dzieje na poziomie emocjonalnym.
Ale jest jeszcze drugi poziom obok emocjonalnego, na którym trzeba się zmierzyć ze zdradą - sfera poznawcza. Osoba zdradzona musi zrozumieć, że krzywda, która ją spotkała była czymś od niej NIEzależnym, bo w przeciwnym wypadku poczucie krzywdy staje się czymś, co w pewnym sensie i stopniu konstytuuje jej tożsamość. Wtedy zdradzona osoba postrzega siebie jako ofiarę, a tego, który zdradził jak sprawcę swojej krzywdy a zdrada staje się kulminacyjnym punktem jej życia dającym jej wtórne korzyści. Tymczasem, aby iść dalej należy wyjść poza schemat kat-ofiara i zmienić perspektywę.

Jeśli osoba zdradzona skonfrontuje się ze zdradą na poziomie emocjonalnym czyli ze swoją krzywdą i cierpieniem oraz z na poziomie poznawczym czyli z winą zdrajcy i jeżeli pogodzi się z tym, co się wydarzyło, może dostrzec, że nie sama zdrada, ale właśnie wybaczenie sobie (czasem zdrajcy) stało się momentem wyznaczającym dynamikę jej rozwoju, bo wytrąca z marazmu i uzmysławia, że znalazło się w niechcianym punkcie życia, jeszcze przed zdradą.
Nie da się jednak dostrzec sygnałów rozwojowych jeśli dla osoby zdradzonej wybaczeniem jest zignorowanie własnej krzywdy i zaprzeczenie własnemu cierpieniu. To nie jest wybaczenie, ale samooszukiwanie albo próba usilnego "zapomnienia" o własnej krzywdzie. W wybaczeniu też nie chodzi o to, aby - w imię tego, co twierdził Seneka - darować karę. Bo wybaczenie to odpuszczenie winy, a nie kary a nie da się anulować winy. No i wreszcie wybaczenie to nie zmniejszenie oczekiwań wobec zdrajcy, bo to oznaczałoby rezygnację z siebie i swoich potrzeb, sprzeniewierzenie się odpowiedzialności za siebie i swoje życie.

smile Witaj,
Do przypadków zdrady staram się podchodzić indywidualnie.
Pewnie to tak jest, że zdrada wydaje się destrukcyjna, wydaje się budująca , również : i destrukcyjna i budująca. Moim udziałem na szczęście stała się  : budująca.
Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu-Wybaczenia smile, cokolwiek ma do tego doprowadzić byleby nie z krzywdą po drodze – niech prowadzi.  Przeze mnie wybraną ścieżką  było : nie doszukiwanie się sensu w zdradzie. Rozmawiałam wiele (nietypowo bo raczej słuchać lubię) przy okazji terapii – nie była związana w żaden sposób ze schematem : kat-ofiara, tego nie znam.  Zawdzięczam  temu forum możliwość poznania innych reakcji niż moja na udział w podobnym doświadczeniu  i bardzo je sobie cenię.

Posty [ 1 do 65 z 76 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy można zapomnieć i wybaczyć zdrady????

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024