Znacie to powiedzenie, że jak się coś nam w życiu wali to po całości ?
Jestem chyba kobieta kochająca za bardzo
ktora nie umie zyc w samotnosci....ale to za duzo to trzeci zwiazek w ktorym daje tyle szans....i po co...po co sie starac i dawac tyle z siebie jak sie nie otrzymuje nic w zamian jakies pojedyncze skrawki szczęscia... nie wiem co mam robic
1 2016-09-15 20:51:29 Ostatnio edytowany przez agnieszka855a (2016-09-15 20:53:33)
Zamiast pakować się w kolejne związki, pomyśl jakie schematy masz w głowie, zglebiaj temat kkzb i poznaj siebie. To na początek.
to po pierwsze
po drugie kkzb musi sobie uświadomić, że wcale nie jest taką altruistka, że tylko daje i daje.
Ty chcesz coś w zamian - takie masz oczekiwania - i wkurzasz się, jak nie widzisz wdzięczności za swoje "poświęcenie"
chciałabyś żeby Ci odplacono przynajmniej takim samym poświęceniem.
nie dajesz nic z siebie bezinteresownie i dla samej tylko radości dawania.
chcialabym opisac swoja historie i te toksyczne zwiazki ale jakos nie moge tak na forum ![]()
chcialabym opisac swoja historie i te toksyczne zwiazki ale jakos nie moge tak na forum
nie uważasz że to najlepsze miejsce na opisanie swoich historii? samo ich opisywanie jest pewnego rodzaju ulgą, poza tym mimo wszystko właśnie tutaj są ludzie którzy mogą Ci doradzić coś, bo przeżyli podobne historie. Wszystko zależy od Ciebie czy chcesz. Możesz sama się z tym zmagać, ja uważam, że spojrzenie z zewnątrz jest dobre
6 2016-09-16 16:38:57 Ostatnio edytowany przez agnieszka855a (2016-09-16 19:35:33)
Dobrze...zaczynając od początku to jestem osobą z bardzo niską samooceną, to ciągnie sie od dziecinstwa dokuczanie w szkole itp. Rodziny nie mam patologicznej, nikt nie pije, nie ćpa itp. Tylko...ojciec choleryk mama wieczna płaczka wrażliwa osoba. Czasami jak sie kłócą to sie wyzywaja ale nie jakies przekleństwa. Uwazam, że rodzice rzadko mowili mi i mojemu rodzenstwu ze nas kochaja ale czulam ich milosc w opiekunczosci, gestach itp.
3 zwiazki w ktorych kochalam za bardzo....
Nie wiem co mam robić... Nie umiem byc sama, samotnosc mnie przeraza...dlaczego weszlam w dwa zwiazku gdzie nie bylam przekonana do swoich uczuc i czego chce ? Ten ostatni związek weszlam i chodzilam az wychodzilam jakies uczucia...dlaczego tak się podstawiałam ? nie rozumiem...
Autorko sednem jest to, że nie potrafisz być sama. Też nie potrafiłem kiedyś, ale mój mega toksyczny związek uświadomił mi, że trzeba się szanować bo inaczej tegu typu związek może zniszczyć nas samych, nasze myśli, nasze i tak bliskie zera poczucie wartości. Chcesz tego? wiesz że im więcej takich relacji tym gorzej dla Ciebie? jak zamierzasz potem się podnieść gdy każdy kolejny partner będzie Cię kłamał, zdradzał itp? zmienisz całkowicie myślenie i ciężko będzie wrócić do siebie. Musisz umieć zająć się sobą i tylko sobą. Czyli skupić się tym co lubisz robić, organizując sobie dzień w taki sposób by go maksymalnie wykorzystać. Znajomi mądrzy, dużo śmiechu, fajnych rozmów, hobby Twoje itp. Praca. Inaczej slabo bo będziesz brnąć w to co brniesz od dawna. Ja nauczyłem się wiele od mojego związku. Teraz skupiam się na sobie, nie jestem już tym samym proszącym o miłość i uczucia facetem którym byłem. Postaraj się dbać o siebie bo wiesz co? nie jestes bez wartości, raczej doświadczenia spowodowały, że uwierzyłaś że nie masz wartości. A wystarczy trochę pracy nad sobą i inaczej spojrzysz na siebie samą
Mam mało znajomych, nie udzielam sie na portalach społecznosciowych nawet nie mam tam kont założonych...uwzam ze to zajmuje za duzo czasu...nie wiem co mam z sobą robic, znowu etap odchorowywania sie zaczyna ![]()
Mam mało znajomych, nie udzielam sie na portalach społecznosciowych nawet nie mam tam kont założonych...uwzam ze to zajmuje za duzo czasu...nie wiem co mam z sobą robic, znowu etap odchorowywania sie zaczyna
a masz pracę? a jakie masz hobby? masz mało znajomych ale ich masz. Co lubisz robić w wolnym czasie? najgorsze co możesz zrobić to użalać się nad sobą bo to niczego nie zmieni a właściwie pogorszy sprawę
Pracę mam, hobby nie mam praca zajmuje mi troche czasu i zrezygnowalam z hobby. Ostatni związek był bardzo ograniczający do tego stopnia ze zrezygnowalam ze znajomych na rzecz jego.
Pracę mam, hobby nie mam praca zajmuje mi troche czasu i zrezygnowalam z hobby. Ostatni związek był bardzo ograniczający do tego stopnia ze zrezygnowalam ze znajomych na rzecz jego.
ehhh no tak to typowa praktyka ludzi którzy kochają za bardzo. Wiem bo zrobiłem tak samo ale wiesz co? pomimo tego, że skreśliłem wszystkich i nie spotykalem się ze znajomymi kiedy byłem w związku to po jego rozpadzie oni mnie nie odtrącili. Teraz wiem jak ważna jest też przyjaźń i zwykłe relacje z ludźmi. Nie można iść ze skrajności w skrajność. Pamiętaj o tym na przyszłość, że partner nie jest i nigdy nie będzie calym światem i musi zostać też przestrzeń na inne sprawy i rzeczy. Czym się zajmujesz w pracy jeśli mogę zapytać?
Pracuję w przychodni
13 2016-09-16 17:32:38 Ostatnio edytowany przez ósemka (2016-09-16 18:09:04)
W związku, w którym jedna strona jest mniej zaangażowana, pojawia się dysproporcja. Ta dysproporcja rośnie z czasem trwania tego związku. W końcu związek albo się rozpada, albo rozwija się relacja zależna, w której jedno z partnerów codziennie próbuje zasłużyć na miłość drugiego.
Strona, która pragnie zasłużyć na miłość rezygnuje ze swoich potrzeb, całkowicie koncentrując się na zaspokojeniu potrzeb partnera. Wierzy, że jej potrzeby zostaną zaspokojone, kiedy w końcu uda jej się zasłużyć na miłość. Każdego dnia wkłada dużo pracy, aby zadowolić partnera, ale wbrew oczekiwaniom, jej starania z każdym dniem są coraz mniej zauważane, a ona czuje się coraz bardziej samotna. I co wtedy robi? Dokłada jeszcze większych starań, aby na tę miłość zasłużyć, co w rezultacie powoduje, że zostaje porzucona.
Wiedz, że na miłość się nie zasługuje. Miłość powinna być bezwarunkowa!
Jeśli Ty siebie nie szanujesz inni też tego robić nie będą. Chodzi bowiem o równowagę.
Jeśli uważasz, że twój partner jest mądrzejszy, sprawniejszy, ładniejszy i ogólnie lepszy, to automatycznie stawiasz siebie na niższej pozycji. A skoro jesteś gorsza to znaczy, że Twój partner może znaleźć sobie kogoś lepszego, kto dorównuje mu pod względem atrakcyjności. Dlatego starasz się wynagrodzić partnerowi swoje, zwykle nieistniejące, braki.
Będąc przekonaną o swojej gorszości nie masz odwagi stawiać partnerowi wymagań. Czasem cichutko coś zasugerujesz, ale widząc jego niezadowolenie, szybko wycofujesz się ze swoich oczekiwań. Tą drogą przekazujesz partnerowi informację, że może robić co chce, byle z Tobą był.
W ten sposób partner ma podane wszystko na tacy, nie musi o nic zabiegać a wiadomo że, to, co otrzymuje bez wysiłku nie stanowi dla niego wartości.
Pracuję w przychodni
ciekawe. Nie chcesz pójść do psychologa porozmawiać?
15 2016-09-16 17:39:03 Ostatnio edytowany przez agnieszka855a (2016-09-16 17:39:51)
Myślałam nad tym.
Dlatego zawsze kończę te związki bo chce mieć szacunek do samej siebie...skoro partner nie ma szacunku...
Chciałabym być w normalnym..zdrowym związku ![]()
16 2016-09-16 17:40:45 Ostatnio edytowany przez MarcinNowy (2016-09-16 17:40:56)
Myślałam nad tym.
Dlatego zawsze kończę te związki bo chce mieć szacunek do samej siebie...skoro partner nie ma szacunku...
Chciałabym być w normalnym..zdrowym związku
to staraj się ich nie kończyć
staraj się ich nie zaczynać autorko. Wtedy będziesz z siebie bardzo zadowolona
To nigdy nie zaczynać związku i na zawsze być sama ? Nie chce być całe życie singielką.
To nigdy nie zaczynać związku i na zawsze być sama ? Nie chce być całe życie singielką.
musisz wiedzieć kogo chcesz mieć za partnera a uważam że bierzesz byle kogo byle mieć kogoś
To prawda. Ale nie chce sie już godzić na bylejakość...
To prawda. Ale nie chce sie już godzić na bylejakość...
to pierwszy krok. Teraz obrócic w praktykę co nie jest latwe ale potem jaka satysfakcja. Mówię Ci
21 2016-09-16 17:52:54 Ostatnio edytowany przez agnieszka855a (2016-09-16 17:54:22)
Teraz to musze odchorować to najgorsze...przyzwyczajenie..