anicorek87 napisał/a:Nie ma tam nic o tym jaki cudowny jest dla ciebie Twój facet, w nim wszystko jest beee. Kłóciłaś się non stop z nim, związek zaczął być toksyczny.
Tak było, nie mogliśmy się długo dogadać ale jak się dogadaliśmy było suuper. Trafiliśmy na siebie w ciężkim czasie, to fakt. Dużo okoliczności zbiegło się przeciwko nam, także dotychczasowe doświadczenia. Ale właśnie od ostatniego zejścia się zrobiło się super.
Splotem okoliczności dowiedziałam się o tej wizycie - gdybym nie wiedziała pewnie byłabym super szczęśliwa w tym momencie, on się baaardzo zmienił (choć ideałem nie jest).
anicorek87 napisał/a:Dla mnie to nie była zdrada. Poszedł do dziwki jak już z Tobą nie był , może i w zemście.
Powiedział że w zemście i żebym cierpiała a także żeby o mnie zapomnieć.
anicorek87 napisał/a: Popatrz na siebie też nie jesteś święta bo innego chłopaka też zdradzałaś.
Aniciorek nie zdradziłam nikogo... rozstałam się z moim ex i strasznie to przeżyłam, bo on spotykał się z inną. Wróciliśmy do siebie po pół roku. Byliśmy razem rok i znów się rozstaliśmy. Tym razem to ja miałam kogoś innego ale znów po pół roku do siebie wróciliśmy, głównie dlatego że on bardzo walczył o mnie. Ja niestety nie mogłam przejść nad tym że on w naszej pierwszej przerwie spal z kim innym, on jakoś to przebolał że ja miałam innego. To było dawno już. Tylko tam to się nie działo z dnia na dzień, rozstanie trwało po pół roku i miało być za każdym razem ostateczne więc każde z nas sobie układało z kim innym. Jak to w telenoweli tam miłość okazała się silniejsza.
A co do zarzutu jaki ktoś postawił że go nie kocham: teraz to sama nie wiem co czuję, głównie zawód. Rozczarowanie bo myślałam że on mnie bardziej kocha, cały czas mi to mówił, myślałam że jest dojrzalszy, nie wiem dlaczego jakiś lodzik prostytutki był bardziej wartościowy ode mnie. Czy była lepsza, mądrzejsza, ładniejsza, miała fajniejsze ciało? W każdym razie to ją wybrał w tamtym momencie. Mógł przyjechać do mnie pogadać ale pojechał tam.
Czy w takim razie od początku byłam dla niego nikim? no chyba tak. I tak - kochałam go bardzo. teraz wydaje mi się że on jest kim innym niż myślałam.
Niby mnie przepraszał, ale ja już mu w nic nie wierzę. Podejrzewam że skoro się pokłóciliśmy to znów do niej pojechał, bo czemu nie skoro już ma doświadczenie? a może wcześniej jeździł przy każdej kłótni?
A może ja powinnam teraz się z kimś 3 razy przespać i będę z nim kwita?