Sprawa przedstawia się tak, że mój chłopak postanowił zakończyć zwiazek bo twierdził że nic do mnie już nie czuje, tylko że mówił tak przez pół miesiaca po czym ja postawiłam i wypowiedziałam te słowa: TO KONIEC, skoro on twierdził że się męczy ale nie potrafił mnie opuścić, postanowił że będziemy się dalej spotykać rozmawiać ( zostaniemy przyjaciółmi) i jak do tej pory naprawde słowa dotrzymuje, tylko czy to nie jest chore bo ja dalej łudzę się że on wróci? Zarwać kontakt czy zmienić swoje zachowanie? Mogę sobie jeszcze jakoś pomóć w tej kwestii żeby jeszcze chciał wrócić?
ale nie potrafił mnie opuścić, postanowił że będziemy się dalej spotykać rozmawiać ( zostaniemy przyjaciółmi)
on postanowił? A Ty masz coś do powiedzenia w kwestii swoich wyborów, czy po prostu jesteś posłuszna?
Pytasz co zrobić? Teraz Ty postanów, że taki układ Ci nie odpowiada, w związku z czym nie będziesz się już z nim spotykać, po czym zniknij dla niego, tzn. zrywasz całkowicie kontakt.
...i chociażby nie wiem co się działo, nie kontaktujesz się z nim, nie rozmawiasz, nie odpisujesz.
Przetrzymaj go tak kilka tygodni i jeśli on np. pożałuje, przyjdzie skruszony, to wtedy zastanowisz się co dalej. Jeśli on odpuści, to będziesz miała jasną odpowiedź, że faktycznie przestało mu zależeć. Zastanów się jednak, czy gdyby chciał powrotu, czy dać mu taką szansę, bo niby na co, skoro zdążył się odkochać?
Przyjaźń po związku to nigdy nie jest dobry pomysł. Dlaczego? A no dlatego, że właśnie tak jak piszesz powstają wtedy problemy z uczuciami i złudna nadzieja "a może jeszcze nam wyjdzie, skoro dogadujemy się jako przyjaciele?".
Nie ma czegoś takiego jak przyjaźń po związku kiedy Ty go kochasz a on ma zwyczajnie z kim spędzić czas kiedy mu się nudzi. Ty ciagle bedziesz się łudzić,że on się zmieni,że zrozumie co stracił ale zaufaj mi nie zrozumie.
Przyjaźń po związku to nigdy nie jest dobry pomysł. Dlaczego? A no dlatego, że właśnie tak jak piszesz powstają wtedy problemy z uczuciami i złudna nadzieja "a może jeszcze nam wyjdzie, skoro dogadujemy się jako przyjaciele?".
Przyjaźń po związku jest możliwa, ale oboje muszą przestać kochać i dopiero wtedy.
To nie jest realne.
Nie jesteś w stanie się z nim przyjaźnić skoro dalej wierzysz, że on wróci.
Wydaje mi się, że przeszło mi uczucie do niego, ale jakoś nie chce z nim urywać kontaktu, bo uwielbiam spędzać czas z nim i jego znajomymi, mamy razem kupe śmiechu. Dowiedziałam się od jego kolegów, którzy go zostawili, ze jest tak bardzo pod wpływem rodziców "mamin synek" że co oni powiedzą jest święte, oprócz tego ma dwóch starszych kolegów kawalerów starszych od niego o 10 lat, którzy podobno ulożyli mu cały plan zdobywania mnie i potem rozstania, dialogi też. Uświadomiłam sobie, ze nasze rozstanie było błogosławieństwem, jeśli w przyszłości miała bym się związać z nim a on się radził we wszystkim mamusi i kolegom. Ale czy myślicie że na miejscu było by jeśli, np. zaprosiłabym go jako moja osoba towarzysząca na wesele do rodziny?? I jak gadamy przez telefon to jest ok, ale najgorzej jak przypadkiem spotkamy się na imprezie nie wiem jak sie mam zachowywać czy udawać, ze go nie widzę czy co robić...
Przyjaźń powinna być przed związkiem a nie było jej, więc musiało się tak skończyć.