Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1 Ostatnio edytowany przez malinunia (2016-08-23 03:52:04)

Temat: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

To co napisze nie bedzie normalne. Nie bedzie zdrowe. I dlatego wlasnie tu jestem i postanowilam sie tym podzielic bo nie majac z kim o tym rozmawiac, nie jestem w stanie wyjsc sama z tego problemu, a rozmowa sama ze soba nie przynosi zadnych skutkow.
Przechodze przez tragedie - rozstanie z wlasnym oprawca.
Tak, jestem jego ofiara, jestem od niego uzalezniona, choruje na syndrom sztokholmski i mimo depresji jaka przezywam, dalej zamiast ceszyc sie, ze nadeszla moja upragniona wolnosc - placze, ze juz sie nade mna nie zneca ( nie doslownie, bardzo ciesze sie, ze juz mnie nie meczy ale tesknie za jego obecnoscia, nawet ta zla ).
On jest 6 lat ode mnie mlodszy. Nigdy nie pracowal. Kombiowal / Ja - matka teresa, swoim cieplem, dobrym sercem i motywacja sprawilam, ze dzis ma jedna z najlepszych prac w jednym z najlepszych miejsc ( za co jest mi wdzieczny, ale to jest malo istotne ). Przez 2 lata naszego zwiazku bardzo cierpialam, mimo to dalej brnelam w ten bol.
On nigdy nie mial forsy, ja placilam za niego. Ja placilam za kolacje w restauracjach, za jego wiekszosc ciuchow, za jego bilety, jedzenie  i wszystko co potrzebowal. On przewalal swoje wyplaty na palenie oraz obstawianie zakladow online. Wiecznie chodzil bez kasy. Wiecznie w dlugach, ja mu je splacalam jak jego mama. Zamiast do lekarza musial zapalic lub tracil kase online lub bral ode mnie czasami. Raczej mnie nie chronil, byl mily jakcos mu bylo trzeba, mowil, manipulowal...DO tego wiecznie zly, rozwalal mi wszystko w moim ( wynajmowanym ) mieszkaniu. Uderzyl mnie nie raz, nie dwa. Ingerowala w to policja, bylam raz u psychologa. Udalo mi sie uciec na kilka miesiecy. Moje zycie bylo zagrozone. Stracilam wszystko co mialam, wyjechalam i troche od niego odpoczelam, ale on sie odezwal. Wrocilam i spotykalismy sie dalej, obiecywal poprawe ( w sumie troche sie zmienilo ale nie mieszkalismy razem wiec nie wiem czy tak naprawde sie zmienilo ). Chodzil za mna 7 miesiecy i mowil, ze chce byc razem, ja nie chcialam wracac do przeszlosci wiec mowilam, ze nie bedziemy razem, mimo to kochalam go non stop i dalej go wspieralam i emocjonalnie i finansowo. Az do niedawna. Odsunal sie odkad poszedl do nowej pracy. Poznal nowe kolezanki. MIal mozliwosc odskoczni, wreszcie zrozumial, ze robil zle i postanowil sie ze mna rozstac. Chcial znormalniec. Ta mi mowi, chociaz z jego ex przede mna mial takie same jazdy, wiec to raczej kwestia jego charakteru.
Ja zwariowalam, ze postanowil to zakonczyc, bo mowil, ze zawsze bedzie mnie kochal...Umarlam, bo on wreszcie postanowil uwolnic siebie i mnie. Dziekuje mu za to. ALe boli mnie to, ze to on mnie zostawil i od miesiaca nie moge sie pozbierac.
Mimo, ze wreszcie jestem wolna nie czuje sie wolna. Nie jestem ponizana, nie jestem zle traktowana. Nie wydaje na niego kasy.... Czuje sie pusta i nic nie warta mimo, ze jestem nareszcie wolna, jestem bardzo nieszczesliwa bo nie ma juz jego..Wiadomo, ze pisze to z ironia, bo ta to brzmi, ze sama sie prosze o takie traktowanie.

Jestem swiadoma wszystkiego co pisze i co czuje i wiem co powinnam zrobic. Ale nie dam rady po prostu nie dam rady. DLatego pisze to tutaj. Chcialabym uslyszec od Was, bo slysze to tylko od samej siebie, ze powinnam zobaczyc jak on mnie traktoewal i wykorzystal na wszystko i nagle zniknal.

Takie chore zycie wynioslam z mego domu. Moja mama byla zle traktowana przez ojca. Ja zawsze na to patrzylam i kiedy raz zapytalam ja czemu ona nie odejdzie, odpowiedziala mi, ze tak juz musi byc. Dzis juz dawno nie jest z moim ojcem, ale ja zachowalam w sobie taki schemat zycia, dzis mam 34 lata i NIGDY ale to NIGDY nie mialam normalnego zwiazku. Nie wiem co to jest szacunek faceta. No, moze pierwsze 3 miesiace zwiazku sa zawsze super wiec tyle tego poznalam. Czuje sie zepsuta i probuje sie naprawic.
Jestem uzalezniona od destrukcyjnych fajerwerkow w moim mozgu. CO najlepsze bardzo duzo wiem o nalogach, o tym jak mozg reaguje na przyjemnosc i jak mozna uzaleznic sie od zlego, ale sama nie jstem w stranie sobie pomoc. Umiem odciac kawe, papierosy i cz alkohol, a to jest kolejna uzywka dla mozgu, jednak wspomnienia i to jakim chamem bym, sa dalej we mnie i nie potrafie tego od tak odciac i im bardziej mysle, ze powinien byc mi wdzieczny, tym bardziej mnie to boli. NIe chce jego wdziecznosci tak naprawde, bo ja robie wiele rzeczy bezinteresownie, ale boli, ze mnie wykorzystal a zawsze mowil, ze ma honor i zasady....
Dlatego jestem tu. Wiem, ze zostane bardzo zle odebrana ale moze akurat ktos powie mi cos, co pomoze mi zmienic spojrzenie na to wszystko i wreszcie zrozumiem, ze musze ratowac siebie zamiast plakac nad tym, ze moj oprawca mnie juz nie kocha.....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Kochana, do psychologa ale to już, bo zupełnie nie umiesz sobie dać rady ze swoim DDA.
Nie będziesz miała normalnych związków dopóki nie staniesz sama na nogi psychicznie.
O fajerwerki w głowie możesz zadbać przy normalnym facecie.

3

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Dlaczego uwazasz, ze Twoj post zostanie zle odebrany ?
Ja Twojej winy w tej sytuacji nie widze.Alkoholika mozna winic za to, ze pije.Ale zaburzonej osoby nie.Jesli juz ma sie kogos winuc, to Twoich rodzicow. Podswiadomie powielasz zachowanie matki.Chciaz wiesz, ze to zle podejscie, ale inaczej  nie potrafisz.
Chociaz w prawie karnym osoby zaburzone nie maja taryfy ulgowej, nie tak jak osoby chore psychicznie.Bo jednak potrafia odroznic dobro od zla.Ale nie w tym rzecz...
Tak jak  moja poprzedniczka napisala.Masz 34 lata, nie masz za soba zadnego normalnego zwiazku.A to, co przed Toba, to zalezy tylko od Ciebie.Musisz szybko do psychologa.Zaraz, dzisiaj.Teraz nie musisz juz sponsorowac swojego faceta.Zamiast na niego wydawac kase, zrob cos dla siebie.Jak tego nie zrobisz, znajdziesz sobie kolejnego wykorzystywacza i damskiego boksera.
A chcialabys miec dzieci ? Jaka matke, jakiego ojca powinno miec Twoje dziecko ? Czy chcesz, zeby Twoje przyszle dziecko bylo szczesliwe ? Dlatego zacznij sie ratowac.
Uwiez mi, ze mozesz zyc inaczej.Nie musisz byc ponizana, bita i wykorzystywana.
  A temu swojemu oprawcy podziekuj, ze Cie zostawil.Zrobil to, co powinnas zrobic sama dawno temu.Pod zadnym pozorem nie wracaj do niego.Ani nie szukaj nastepnego.Nie teraz.

4

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Dzieki Girls.
Jestem obecnie na wakacjach, wiec na ta chwile psycholog odpada. Musze uspokoic emocje i cieszyc sie tym co robie w danej chwili ( a przez niego nie dam rady bo ciagle o nim mysle )
kilka razy mi sie to juz udalo ale sytuacja byla inna bo to ja go wtedy zostawilam, a nie on mnie. Jestem chora i to jest jedyne co musze sobie teraz uswiadomic. Bo nie chce powielac tych schematow.... Wiem, ze on wroci - dlatego musze sie uodpornic. ON jest jeszcze slabszy ode mnie, jest impulsywny i nawet jesli teraz jestw  jakiejs euforii nowych znajomosci, to zadna z nich nie da sie tak wkorzystac wiec bedzie chcial wrocic a ja musze wtedy juz byc zdrowa i powiedziec NIE.

5

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Autorko,

Bardzo ci współczuję. Myślę, ze tutaj potrzebny jest nawet nie psycholog a psychoterapeuta.
Odpocznij teraz na wakacjach a po powrocie idź na terapię. Wbrew pozorom to wszystko co opisujesz jest powszechnym i częstym zjawiskiem.
Teraz też jakby nie patrzeć przechodzisz przez etap żałoby. Każda relacja, nawet ta przynosząca w 99% ból i cierpienie gdy się kończy, wiążę się z "jakąś" stratą.
Trzymam mocno kciuki za ciebie.
Szukaj pomocy, nigdy nie jest za późno.

6

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Dokładnie-skupic się na wyjściu z choroby.Niestety tu bez specjalisty się nie obejdzie.
Musisz stać się silną osobą- gdyby on chciał wrócić-musisz umieć powiedzieć nie.
Musisz uwolnić swoją głowę od niego.Jesteś nim przesiąknięta na tyle, ze sama sobie nie dasz rady.
Dużo siły życzę

7

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Dziekuje Wam. Wroce i od razu pojde do psychologa, nawet do psychiatry jak bedzie trzeba. Dzis bardzo zaluje, ze wtedy, kiedy mialam przewage dalam mu wrocic bo tak prosil, a teraz kiedy ja go prosilam olal mnie. ALe na dobre to dla mnie wyjdzie. Wiem, ze to przetrwam.
Dzis usiadlam sobie w parku i zaczelam zastanawiac sie jak wygladaloby to, gdybym do niego wrocila. Po pierwsze od razu zaczelabym znow za niego placic ( tak bylo ostatnio jak po miesiacu, kiedy mnie rzucil odezwal sie i od razu robilam mu zakpy i ladowalam karte biletowa ). PO drugie w restauracji placilabym za niego, zaplacilabym za rachunki i cala reszte. Wiec za czym ja tak tesknie...? Za jego wygladem.. Problem w tym, ze byl przystojny... Jak kiedys zglosilam sie zaplakana na policje, ze on mnie zle traktuje i bije, policjanta powiedziala, zebym pokazala jej jego zdjecje. Pokazalam go a ona na to : ooo really handsome guy ( nie mieszkam w PL ). WIec patrzac na nia, zaplakana sobie mysle, no cholera to mi sie szczescie przytrafilo, skoro siedze tu zabeczana i z panice a nawet ona mowi mi, ze on jest przystojny!!!

Jednak nie ocenia sie ksiazki po ladnej okladce, bo jak widac w moim przypadku moze to byc najgorszy horror. DAM RADE !! dziekuje, ze Was znalazlam !!

8

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Oj tam oj tam. ..wygląd przemija.
Tak szczerze pisząc-mój mąż to też nie był mój typ do konca.
Ale gdy go pokochałam-nie wyobrażam sobie nikogo innego na jego miejscu.
Z resztą jeśli on jest taki przystojny. .a Ty za niego płaciłaś..to można śmiało
nazwac to....
A tak na serio.
Masz jakiś kontakt z nim? Czy odciełaś
się całkowicie?
Ja ze swojego doświadczenia doradzić mogę jedno.
Odciąć się na 101%
Chociaż boli...
Ja też miałam destrukcyjny związek. Blisko 5lat się w tym taplałam.
Nie umiałam wyjść z tego.Trzymałam się kurczowo go do 30stki blisko.
Do czasu...gdy już nie miałam siły i wiary.
Podświadomie wiedziałam, że tylko zakończenie tej relacji-jest w stanie mnie uratować.
Później poznałam mojego męża.
I nie powiem-wycierpiał się ze mną nie mało.
Tyle zostało we mnie, że jedyną opcją był specjalista.
Leczę sie drugi rok. .i od pół roku widać postęp.
Dlatego doradzam z calego serca wizytę u lekarza.
Chociaż to długa droga-jest możliwa do przebycia.
Zrób to dla siebie.Zaufaj mi-może być jeszcze dobrze smile

9

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
jaMajkaa napisał/a:

Oj tam oj tam. ..wygląd przemija.
Tak szczerze pisząc-mój mąż to też nie był mój typ do konca.
Ale gdy go pokochałam-nie wyobrażam sobie nikogo innego na jego miejscu.
Z resztą jeśli on jest taki przystojny. .a Ty za niego płaciłaś..to można śmiało
nazwac to....
A tak na serio.
Masz jakiś kontakt z nim? Czy odciełaś
się całkowicie?
Ja ze swojego doświadczenia doradzić mogę jedno.
Odciąć się na 101%
Chociaż boli...
Ja też miałam destrukcyjny związek. Blisko 5lat się w tym taplałam.
Nie umiałam wyjść z tego.Trzymałam się kurczowo go do 30stki blisko.
Do czasu...gdy już nie miałam siły i wiary.
Podświadomie wiedziałam, że tylko zakończenie tej relacji-jest w stanie mnie uratować.
Później poznałam mojego męża.
I nie powiem-wycierpiał się ze mną nie mało.
Tyle zostało we mnie, że jedyną opcją był specjalista.
Leczę sie drugi rok. .i od pół roku widać postęp.
Dlatego doradzam z calego serca wizytę u lekarza.
Chociaż to długa droga-jest możliwa do przebycia.
Zrób to dla siebie.Zaufaj mi-może być jeszcze dobrze smile

Chociaz jeszcze troche czarno to widze to wiem, ze bedzie dobrze ( wspolczuje CI Twojego problemu i dziekuje, ze mnie pocieszasz i dajesz mi nadzieje na swiatelko !! )
Juz kilka razy zerwalam z nim kontakt i bylo super! czulam sie wolna i nareszcie szczesliwa, ale wlasnie wtedy on za mna jeszcze biegal... Jeszcze chcial ze mna miec kontakt i mowil, ze mnie kocha, dlatego bedac nad nim bylo mi lekko z nim nie gadac nawet po 2 miesiace.
Na dzien dzisiejszy wydzwaniam do niego, on powtarza mi ciagle, ze mnie nie kocha, ze ja to zepsulam bo ostatnio dal mi szanse, a ja bylam nachalna ( po prostu olewal mnie i zapytalam co sie dzieje, a on, ze zajety praca i tak calymi dniami i nocami po prostu sie nie odzywal - wiec w taki sposob zepsulam - na szczescie dla mnie !!! )
NO i dzis do niego dzownilam, pisalam i on caly czas mi powtarza jedno : zebym dala mu spokoj. I im bardziej on mi to mowi, tym wiecej zalu we mnie.
Wiem, ze przylezie za jakis czas bo to biedak bez forsy i to mnie pociesza. I dlatego musze zacisnac zeby i przetrwac teraz moj placz bo jak teraz to przezyje, to pozniej bedzie mogl pomarzyc... Bo bede silna. Na razie jestem slaba, ale naprawde cieszy mnie to, ze on ma znowu dlugi i stad jest zly na caly swiat no i zwala to na mnie.
Pomaga mi zagladac tutaj, jak widze odpowiedz to zamiast pisac do niego to odpisuje tutaj. I jakos uplynelo juz kilka godzin a ja go nie przesladuje i nie robie z siebie idiotki....

10

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Jej Ty te pieniądze zainwestuj w siebie.
W lekarza ...terapie bądź ...cokolwiek.
Jesteś w stanie usunąć jego nr telefonu?
Odetnij się od tego co Cię niszczy!
Pokochaj siebie chociaż w połowie tak jak jego"kochasz"
Chcesz być dla niego opcją ,gdy nie ma pieniędzy? Tylko to jest w stanie go pprzywrócić Tobie?

11

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
jaMajkaa napisał/a:

Jej Ty te pieniądze zainwestuj w siebie.
W lekarza ...terapie bądź ...cokolwiek.
Jesteś w stanie usunąć jego nr telefonu?
Odetnij się od tego co Cię niszczy!
Pokochaj siebie chociaż w połowie tak jak jego"kochasz"
Chcesz być dla niego opcją ,gdy nie ma pieniędzy? Tylko to jest w stanie go pprzywrócić Tobie?

jego numer znam na pamiec, bo to moj numer, ktory wzielam mu na abonament. Dzis przez telefon powiedzialam mu, zeby zmienil numer lub ja zakoncze abonament bo akurat konczy sie na dniach, wiec chyba tak zrobie...NIe chce byc dla niego opcja, bo zdaje sobie prawe, ze mnie jedynie wykorzystal. <3

12

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Kochana, nie dzwon do niego. Nie kontaktuj się. W ten sposób się wzmocnisz. Powodzenia. Dasz radę. My, kobiety jesteśmy twarde.

13 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-08-24 08:36:34)

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
malinunia napisał/a:

Czuje sie zepsuta i probuje sie naprawic. Jestem uzalezniona od destrukcyjnych fajerwerkow w moim mozgu.

najrozsądniej te fajerwerki omijać, zastąpić czymś zdrowym

CO najlepsze bardzo duzo wiem o nalogach, o tym jak mozg reaguje na przyjemnosc i jak mozna uzaleznic sie od zlego, ale sama nie jstem w stranie sobie pomoc. Umiem odciac kawe, papierosy i cz alkohol, a to jest kolejna uzywka dla mozgu,

że odciąć się to nie to samo co zaakceptować bezsilność, i zamknąć ten etap, zwłaszcza że

wspomnienia i to jakim chamem bym, sa dalej we mnie i nie potrafie tego od tak odciac i im bardziej mysle, ze powinien byc mi wdzieczny, tym bardziej mnie to boli.

świadomie czy też nie, sama podtrzymujesz/wzmacniasz ten ból, im więcej o tym rozkminiasz, tym więcej tego w tobie

NIe chce jego wdziecznosci tak naprawde, bo ja robie wiele rzeczy bezinteresownie, ale boli, ze mnie wykorzystal a zawsze mowil, ze ma honor i zasady....

więc wykorzystaj bezinteresowność własną, przecież przeżywanie bólu jest po coś, czy więc bezinteresowne to jest

Dlatego jestem tu. Wiem, ze zostane bardzo zle odebrana ale moze akurat ktos powie mi cos, co pomoze mi zmienic spojrzenie na to wszystko i wreszcie zrozumiem, ze musze ratowac siebie zamiast plakac nad tym

popracuj nad poczuciem wartości, wyjdź do ludzi, może masz kogoś kto po prostu bez zbędnych komentarzy pozwoli Ci to wywalić wszystko z siebie, jakie by to nie było

ze moj oprawca mnie juz nie kocha.....

jeśli można mówić o kochaniu, to ja tu widzę tylko działanie z Twojej strony, namaszczone "błednym pojmowaniem miłości wyniesionym z domu", potrzebowałaś takiego kogoś, czas popracować nad sobą żeby tego samego błędu nie popełnić, potraktować to jako lekcję od życia, i nie jęczeć że "droga" ta lekcja, gorzej gdyby jej nie było, gdybyś nie zadała sobie pytania czemu tak jest źle,

weź pod uwagę że Twoja postawa ułatwia/pozwala na brak szacunku w relacji,
odpowiedź masz tu, pomyśl co zostało Ci zaprogramowane, i do czego to doprowadziło,

Ja zawsze na to patrzylam i kiedy raz zapytalam ja czemu ona nie odejdzie, odpowiedziala mi, ze tak juz musi byc.Dzis juz dawno nie jest z moim ojcem

bo slysze to tylko od samej siebie, ze powinnam zobaczyc jak on mnie traktoewal i wykorzystal na wszystko i nagle zniknal.

szacunek, akceptację można inaczej zdobyć, niż poprzez wyręczanie, usługiwanie, przyciąganie na siłę, itd itp
Ty już wiesz jak i co trzeba zrobić ze SOBĄ, tylko się bronisz przed tym sad stawiasz opór - dlatego to nie znika wink

allama napisał/a:

Kochana, do psychologa ale to już, bo zupełnie nie umiesz sobie dać rady ze swoim DDA.

popieram cool

Miłego Dnia

14

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
malinunia napisał/a:

To co napisze nie bedzie normalne. Nie bedzie zdrowe. I dlatego wlasnie tu jestem i postanowilam sie tym podzielic bo nie majac z kim o tym rozmawiac, nie jestem w stanie wyjsc sama z tego problemu, a rozmowa sama ze soba nie przynosi zadnych skutkow.
Przechodze przez tragedie - rozstanie z wlasnym oprawca.
Tak, jestem jego ofiara, jestem od niego uzalezniona, choruje na syndrom sztokholmski i mimo depresji jaka przezywam, dalej zamiast ceszyc sie, ze nadeszla moja upragniona wolnosc - placze, ze juz sie nade mna nie zneca ( nie doslownie, bardzo ciesze sie, ze juz mnie nie meczy ale tesknie za jego obecnoscia, nawet ta zla ).
On jest 6 lat ode mnie mlodszy. Nigdy nie pracowal. Kombiowal / Ja - matka teresa, swoim cieplem, dobrym sercem i motywacja sprawilam, ze dzis ma jedna z najlepszych prac w jednym z najlepszych miejsc ( za co jest mi wdzieczny, ale to jest malo istotne ). Przez 2 lata naszego zwiazku bardzo cierpialam, mimo to dalej brnelam w ten bol.
On nigdy nie mial forsy, ja placilam za niego. Ja placilam za kolacje w restauracjach, za jego wiekszosc ciuchow, za jego bilety, jedzenie  i wszystko co potrzebowal. On przewalal swoje wyplaty na palenie oraz obstawianie zakladow online. Wiecznie chodzil bez kasy. Wiecznie w dlugach, ja mu je splacalam jak jego mama. Zamiast do lekarza musial zapalic lub tracil kase online lub bral ode mnie czasami. Raczej mnie nie chronil, byl mily jakcos mu bylo trzeba, mowil, manipulowal...DO tego wiecznie zly, rozwalal mi wszystko w moim ( wynajmowanym ) mieszkaniu. Uderzyl mnie nie raz, nie dwa. Ingerowala w to policja, bylam raz u psychologa. Udalo mi sie uciec na kilka miesiecy. Moje zycie bylo zagrozone. Stracilam wszystko co mialam, wyjechalam i troche od niego odpoczelam, ale on sie odezwal. Wrocilam i spotykalismy sie dalej, obiecywal poprawe ( w sumie troche sie zmienilo ale nie mieszkalismy razem wiec nie wiem czy tak naprawde sie zmienilo ). Chodzil za mna 7 miesiecy i mowil, ze chce byc razem, ja nie chcialam wracac do przeszlosci wiec mowilam, ze nie bedziemy razem, mimo to kochalam go non stop i dalej go wspieralam i emocjonalnie i finansowo. Az do niedawna. Odsunal sie odkad poszedl do nowej pracy. Poznal nowe kolezanki. MIal mozliwosc odskoczni, wreszcie zrozumial, ze robil zle i postanowil sie ze mna rozstac. Chcial znormalniec. Ta mi mowi, chociaz z jego ex przede mna mial takie same jazdy, wiec to raczej kwestia jego charakteru.
Ja zwariowalam, ze postanowil to zakonczyc, bo mowil, ze zawsze bedzie mnie kochal...Umarlam, bo on wreszcie postanowil uwolnic siebie i mnie. Dziekuje mu za to. ALe boli mnie to, ze to on mnie zostawil i od miesiaca nie moge sie pozbierac.
Mimo, ze wreszcie jestem wolna nie czuje sie wolna. Nie jestem ponizana, nie jestem zle traktowana. Nie wydaje na niego kasy.... Czuje sie pusta i nic nie warta mimo, ze jestem nareszcie wolna, jestem bardzo nieszczesliwa bo nie ma juz jego..Wiadomo, ze pisze to z ironia, bo ta to brzmi, ze sama sie prosze o takie traktowanie.

Jestem swiadoma wszystkiego co pisze i co czuje i wiem co powinnam zrobic. Ale nie dam rady po prostu nie dam rady. DLatego pisze to tutaj. Chcialabym uslyszec od Was, bo slysze to tylko od samej siebie, ze powinnam zobaczyc jak on mnie traktoewal i wykorzystal na wszystko i nagle zniknal.

Takie chore zycie wynioslam z mego domu. Moja mama byla zle traktowana przez ojca. Ja zawsze na to patrzylam i kiedy raz zapytalam ja czemu ona nie odejdzie, odpowiedziala mi, ze tak juz musi byc. Dzis juz dawno nie jest z moim ojcem, ale ja zachowalam w sobie taki schemat zycia, dzis mam 34 lata i NIGDY ale to NIGDY nie mialam normalnego zwiazku. Nie wiem co to jest szacunek faceta. No, moze pierwsze 3 miesiace zwiazku sa zawsze super wiec tyle tego poznalam. Czuje sie zepsuta i probuje sie naprawic.
Jestem uzalezniona od destrukcyjnych fajerwerkow w moim mozgu. CO najlepsze bardzo duzo wiem o nalogach, o tym jak mozg reaguje na przyjemnosc i jak mozna uzaleznic sie od zlego, ale sama nie jstem w stranie sobie pomoc. Umiem odciac kawe, papierosy i cz alkohol, a to jest kolejna uzywka dla mozgu, jednak wspomnienia i to jakim chamem bym, sa dalej we mnie i nie potrafie tego od tak odciac i im bardziej mysle, ze powinien byc mi wdzieczny, tym bardziej mnie to boli. NIe chce jego wdziecznosci tak naprawde, bo ja robie wiele rzeczy bezinteresownie, ale boli, ze mnie wykorzystal a zawsze mowil, ze ma honor i zasady....
Dlatego jestem tu. Wiem, ze zostane bardzo zle odebrana ale moze akurat ktos powie mi cos, co pomoze mi zmienic spojrzenie na to wszystko i wreszcie zrozumiem, ze musze ratowac siebie zamiast plakac nad tym, ze moj oprawca mnie juz nie kocha.....

15

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Hmm Jestem w podobnym chorym zwiazku... Ktora Trwa jeszcze...

16

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Malinunia a czy Ty masz kogoś bliskiego, kto wie o wszystkim?
Nie wiem. .np mamę? Rodzeństwo?
Powiem Tobie, że ja byłam w podobnej sytuacji. ..byłam w chorym związku na obczyźnie. Z daleka od wszystkich.
Sama w tym chorym układzie.
Moja mama to też ofiara mojego ojca..mimo to orientowała się (czuła) że coś jest nie tak.
Ja zaprzeczałam.I to był mój błąd
A jak jest u Ciebie?

17

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
allama napisał/a:

Kochana, nie dzwon do niego. Nie kontaktuj się. W ten sposób się wzmocnisz. Powodzenia. Dasz radę. My, kobiety jesteśmy twarde.


Też tak uważam, pokaż, że masz go gdzieś. Nie jest wart Ciebie taki cham, sama przechodziłam związek gdzie tylko ja dawałałam i byłam podnóżkiem ...ale tak go kochałam, ze zrobiłabym wszytsko zeby tylko powiedzial, ze dobrze coś zrobiłam.... a pamiętaj Facet, który jest w związku 100 razy gentlemenem a tylko 1 razm bedzie chamen , jest CHAMEM i nie warto z takim być....a widzę, że Ty Kochana zrobiłaś to samo co ja a on nie miał do ciebie  szacunku....tak jak mój były do mnie. Ja urwalam kontak a podejrzewam, ze myślał, ze bede nadal za nim biegac mimo jego słow i brzydkiego traktowania....aaa ja teraz pokazuje mu , ze idzie bez niego zyć, ze jest jeszcze lepiej....a on mimo, ze po miesiącu znalazł sobię inną dodam z tej samej miejsowości mimo jak mnie widzi  to sie patrzy....a tak jakbym za nim biegała i się ponizała- miałby mnie głeboko w du....pie. Zycze mu szczescia choć jak głosi stare porzekadło- nie zbuduje się szczścia na cudzym nieszczści a ja wierze, ze kij ma dwa konce i kiedys to wszytsko do niego wróci bo ja tak samo jak Ty nie zasłużyłam na takie traktowanie. Tak więc Autorko, pokaż mu , ze masz go gdzieś....odbuduj siebie....a juz bedzie sukces! a uwierz, ze jesli odbudujesz siebie wszystko się jakoś poukłada i kto wie, może znajdzie się ktos wyjątkowy kto bedzie Cię szanował i zbudujesz zdrowy związek, ze zdrowymi relacjami bo to pratner powinien o Ciebie zabiegac i Cie adorować...i akceptowac wszytskie Twoje wady... Głowa do góry i cała naprzód!

18

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Nie inicjuj kontaktu. Wygląda to tak jakbyś szukała pretekstu do rozmowy z nim. Nie musisz telefonicznie informowac faceta, który cię wykorzystywał, ż ekończysz sponsoring abonamentu. Niech sobie radzi sam w sytuacji gdy numer będzie nieaktywny!


malinunia napisał/a:

jego numer znam na pamiec, bo to moj numer, ktory wzielam mu na abonament. Dzis przez telefon powiedzialam mu, zeby zmienil numer lub ja zakoncze abonament bo akurat konczy sie na dniach, wiec chyba tak zrobie...NIe chce byc dla niego opcja, bo zdaje sobie prawe, ze mnie jedynie wykorzystal. <3

19

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Dziekuje Wam bardzo.
Dzis czuje sie juz troche lepiej.
Jestem teraz na wakacjach u mamy. Ale nie mowie jej o szczegolach ze wzgledu na to,  ze slysze od wszystkich "a zostaw tego idiote" " a przestan". Takie odpowiedzi nie prowadza do zadnego skutku ani pomocy mego uzdrowienia wiec wole je omijac z ludzmi,  ktorzy po prostu mi nie pomoga. Mowienie,  zebym zajela sie soba jest taaaaaaakie proste dla kogos z boku. Ale to nie jest tak,  ze ja nie chce. To jest tak,  ze dzialaja we mnie emocje i impuls. Tak jak impuls jedzenia czy wydania kase na glupote. Wtedy moj mozg nie dziala racjonalnie a serce kreawi i probuje sie pocieszyć nawet bolem.

Ale dzis czuje sie lepiej. Nie mam ochoty do niego dzownic i tego nie zrobie. Wczoraj pogadalam chwile ze znajomymi tutaj,  oczywiscie nie podalam szczegolow mojej tragedii ale mowilam o tym jak on zawsze nie mial kasy i bylam jego mama. One troche pomogly mi go obgadac,  wiec poczulam wieksza ulge.
Dzis obudzilam sie z usmiechem na twarzy mowiac sobie URATOWALES MI ZYCIE LAMIAC MI SERCE ! smile))

20

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
jaMajkaa napisał/a:

Malinunia a czy Ty masz kogoś bliskiego, kto wie o wszystkim?
Nie wiem. .np mamę? Rodzeństwo?
Powiem Tobie, że ja byłam w podobnej sytuacji. ..byłam w chorym związku na obczyźnie. Z daleka od wszystkich.
Sama w tym chorym układzie.
Moja mama to też ofiara mojego ojca..mimo to orientowała się (czuła) że coś jest nie tak.
Ja zaprzeczałam.I to był mój błąd
A jak jest u Ciebie?

Jestem teraz u Mamy ale nie chce jej mowic o szczegolach bo jej odpowiedzi niestety mi nie pomagaja. Oczywiscie, ze ona stara sie dobrze ale niestety to nie wystarczy kiedy slysze " a przeztn zostaw go " " a wez z tym idiota ".
U mnie w domu nie bylo za wiele glebokich rozmow czy milosci wiec nie gadamy raczej o tym co siedzi w srodku az tak dosadnie.   ❤❤

21

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Życzę Ci aby wszystko się ułożyło, zrób coś szalonego, spędzaj czas aktywnie aby zapomnieć. Z czasem będzie jeszcze lepiej, trzymam kciuki i jestem z Tobą ;>

22

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
malinunia napisał/a:

jego numer znam na pamiec, bo to moj numer, ktory wzielam mu na abonament. Dzis przez telefon powiedzialam mu, zeby zmienil numer lub ja zakoncze abonament bo akurat konczy sie na dniach, wiec chyba tak zrobie...NIe chce byc dla niego opcja, bo zdaje sobie prawe, ze mnie jedynie wykorzystal. <3

Rozwiąż tą umowę na telefon, zanim Ci rachunek na jakąś kosmiczną kwotę przyjdzie... jak np. z nudów będzie filmy w telefonie oglądał albo coś...

23

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
Brygida1989 napisał/a:

Hmm Jestem w podobnym chorym zwiazku... Ktora Trwa jeszcze...

Jak sobie radzisz  ? Razem bedzie razniej !!!!

24 Ostatnio edytowany przez jaMajkaa (2016-08-24 14:30:34)

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Ok rozumiem co masz na myśli.
Znam to z praktyki.
Moja mama też nie chce źle, ale rozmowy na pewne tematy.... no nie wychodzą nam.
Z resztą moja mama też jest ofiarą-więc teraz to ja ją staram się"ustawić" do pionu.
Malinunia daleko mieszkasz od niego?
Masz tam u siebie jakieś osoby co by były wsparciem dla Ciebie?
Dzisiaj postaraj się nie kontaktować z nim

25

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
jaMajkaa napisał/a:

Ok rozumiem co masz na myśli.
Znam to z praktyki.
Moja mama też nie chce źle, ale rozmowy na pewne tematy.... no nie wychodzą nam.
Z resztą moja mama też jest ofiarą-więc teraz to ja ją staram się"ustawić" do pionu.
Malinunia daleko mieszkasz od niego?
Masz tam u siebie jakieś osoby co by były wsparciem dla Ciebie?
Dzisiaj postaraj się nie kontaktować z nim

Jak jade autobusem do centrum to przejezdzam przez jego miejsce zamieszkania, wiec zawsze sobie o nim tam przypominam. ALe juz to przechodzilam kilka razy i raczej dam rade ( jak wroce, bo jeszcze mam tu 3 tyg wakacji, wiec troche mi przejdzie ). On pracuje w centrum, ale staram sie omijac to miejsce, jednak musze sie z tym tak samo oswoic i po prostu przyzywczaic, ze ten nie warty mnie czlowiek tam jest i bedzie. No chyba, ze mienic prace, zmieni numer i odetnie sie ode mnie.
Najgorsze, ze takie male rzeczy przypominaja mi jego ale tak jak mowie, dzis jest juz troche lepiej. Ja dzownilam do niego z nudow i z niewyspania ( mialam za soba podroz z EU do US i nie bylam wyspana a jak jestem niewyspana to jestem marudna - dzis juz sie wyspalam i dlatego od razu lepiej sie czuje smile

26

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

No i dobrze -wysypiaj się, dbaj o siebie, myśl o sobie smile
Nie kontaktuj się z nim.
Ja daje sobie rękę uciąć, że jesli wyleczysz sie z niego-to na pewno się ułoży Tobie życie.
Teraz nie popełniaj błędów przeszłości.
Wybieraj zdrowo dla siebie.
I tu daleh będę Ciebie namawiać na leczenie.
Bez tego trudno będzie Tobie podjąć dobre decyzje dla siebie.
Z tego co pisałaś ,żadnych zdrowych relacji nie miałaś.
Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku.
Więc może dzisiaj pierwszy-zero kontaktu z nim? smile

27

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Popieram przedmówczynie, wszystko się ułoży... smile

28

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
jaMajkaa napisał/a:

No i dobrze -wysypiaj się, dbaj o siebie, myśl o sobie smile
Nie kontaktuj się z nim.
Ja daje sobie rękę uciąć, że jesli wyleczysz sie z niego-to na pewno się ułoży Tobie życie.
Teraz nie popełniaj błędów przeszłości.
Wybieraj zdrowo dla siebie.
I tu daleh będę Ciebie namawiać na leczenie.
Bez tego trudno będzie Tobie podjąć dobre decyzje dla siebie.
Z tego co pisałaś ,żadnych zdrowych relacji nie miałaś.
Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku.
Więc może dzisiaj pierwszy-zero kontaktu z nim? smile

Musze zaczac na nowo, bo to on mnie teraz zostawil, wiec tak, krok po kroczku musze odmawiac kontatu z nim. Dzis za oknem pada deszcz wiec wiele ze soba nie zrobie, ale zajme sie czyms online i odetne powoli. Oby przetrwac dzisiaj, jutro juz bedzie lepiej i z kazdym dniem jeszcze lepiej. On nie zasluguje na mnie. Dziekuje za cieple slowa, nie zostalam z tym sama smile) !!!

29

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
Mamdosyc napisał/a:

Popieram przedmówczynie, wszystko się ułoży... smile

dziekuje !!!! <3 <3

30

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Yhy, żeby to takie proste było.
Często się zdarza, że po dwóch krokach w przód są dwa w tył. Ponoć optymiści nazywają to cha cha wink
A tak na serio to płacz, krzycz, płacz itd..ale nie pisz i nie dzwoń do niego.
Kiedy Cię najdzie. ..by napisać/zadzwonić do niego...napisz najpierw tutaj.. Myślę, że znajdzie się jakaś życzliwa dusza online, by Cię powstrzymać

31

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
jaMajkaa napisał/a:

Yhy, żeby to takie proste było.
Często się zdarza, że po dwóch krokach w przód są dwa w tył. Ponoć optymiści nazywają to cha cha wink
A tak na serio to płacz, krzycz, płacz itd..ale nie pisz i nie dzwoń do niego.
Kiedy Cię najdzie. ..by napisać/zadzwonić do niego...napisz najpierw tutaj.. Myślę, że znajdzie się jakaś życzliwa dusza online, by Cię powstrzymać

Dokladnie, nie jest to proste... ale im czesciej tu zagladam, tym latwiej mi nie mylsec o nim... W sumie dzis jakos nawet nie czuje ochoty, zeby zadzownic. Po prostu sie wyspalam i nie jestem taka slaba i rozdrazniona jak ostatnie kilka dni.. Poza tym jestem bardzo daleko smile)) to pomaga ! no i zajelam sie tym, czym powinnam - soba i swoimi rzeczami. Zbaczymy co dalej <3

32

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

wczoraj peklam i zadzownilam. O dziwo nagle gadal spokojnie i mowil, zebym sie uspokoila i juz nie denerowala. I ze sie odezwie. I rzeczywiscie sie odezwal. BO COS CHCIAL. napisal mi czy moge mu zamowic kilka rzeczy, on w piate mi wplaci pieniazki no i oczywiscie zeszlo na uczucia i znowu zaczal sie na mnie drzec i mnie zablokowal. Mowilam, ze odezwie sie jak bedzie cos chcial. Na szczescie odpowiedzialam mu, ze skoro on tak mnie zostawil i juz raptem nie tak nie kocha to ja nie jestem w stanie traktowac go jako kolegi i mu tych rzeczy zalatwic. No i na razie zniknal, zablokowal mnie a mi sie nawet nie chce tam dzownic, choc nie ukrywam, ze placze...
Jednak im wiecej czasu mija, tym bardziej uswiadamiam sobie, ze zyje juz bez niego, bez jego obrazania i ponizania mnie i zaczynam jakos coraz bardziej widziec wszystko klarownie. Ze go po prostu nie ma i nie bedzie.... Chyba powoli zaczynam zyc....

33

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Malinunia witaj
Właśnie pomyślałam, ze wdepnę na Twój wątek i się spytam.....czy się odezwałaś do niego (wiedziałam, że to zrobiłaś smile )
Strasznie interesowny ten Twój Alvaro...
i wybuchowy..
  Więc jeszcze raz od początku. .. pierwszy krok-nie odzywaj się do niego dzisiaj
Ps.A czemu to on Ciebie blokuje itd a nie Ty jego?
Czekasz na coś?

34 Ostatnio edytowany przez malinunia (2016-08-25 15:37:38)

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
jaMajkaa napisał/a:

Malinunia witaj
Właśnie pomyślałam, ze wdepnę na Twój wątek i się spytam.....czy się odezwałaś do niego (wiedziałam, że to zrobiłaś smile )
Strasznie interesowny ten Twój Alvaro...
i wybuchowy..
  Więc jeszcze raz od początku. .. pierwszy krok-nie odzywaj się do niego dzisiaj
Ps.A czemu to on Ciebie blokuje itd a nie Ty jego?
Czekasz na coś?

Jak mi sie milo zrobilo, ze o mnie pomyslalas. WLasnie siedze i becze do siebie. On zawsze mnie blokuje bo jest baaardzo wybuchwy i impulsywny i jak nie chce o czyms sluchac to po prostu mnie blokuje. Bo on nie umie pogadac 5 minut jak ludzie. Tzn z innymi umie, ze mna nie. Oczywiwcie pierwsze minuty gadalo sie suuuper bo on cos ode mnie chcial. I mowil mi co i jak to przywiezc, wiec rozmowa byla super. Ale za chwile zeszlo na uczucia i od razu krzyk, i ze ze mna ni eda sie pogadac normalnie. Ja mowie, ze nie umiem z nim jak z kolega sad to on, ze przeze mnie zawsze go boli glowa i chodzi wkur88ny, ze ja nie rozumiem, ze wciskam mu cos czego on nie chce ( byc razem? milosci? ) i sie rozlaczyl i mnie zablkowal. Z tym, ze ja nie chce z nim byc.... Tak jak mowilam boli mnie, ze to ON ze mna tak zerwal i temu jestem slaba i placze... Ale na obecna chwile nawet nie mam ochoty do niego dzownic i odinstalowalam aplikacje, zmienilam numer na tutejszy na czas wakacji, wiec na razie i on sie nie odezwie. Z dnia na dzien mam wiecej swiadomosci i tego, ze juz go nie ma. Placze ale z drugiej strony sie z tego ciesze smile

35

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Gdyby była jakaś recepta na uleczenie...
To po prostu trzeba przejść (ponoć tak jak żałobę)
Ok nie chcesz z nim byc?
Wylewasz mu żal? (Czego on nie chce sluchac)
Jest miły gdy coś chce?
Krzyczy na Ciebie?
Blokuj Ciebie w tel?
Więc Malina ja się pytam. ..po co?
Skupiasz sie na nim...kiedy to same cierpienie. ..
masz wakacje. .kup sobie butelkę wina..wypij...wyrycz sie...
i wracaj do pionu...
Tutaj specjalista+ praca nad sobą= Twój spokój
Tylko tak szczerze-czy Ty chcesz się uwolnić od niego? ????

36

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

nie wiem mam tysiac mysli w glowie i nie mysle za bardzo logicznie. Nie chce z nim byc ale chce zeby byl...nawet zly ale zeby byl...ja chyba lubie cierpiec ;/
nie moge teraz pic, bo jak pije to od razu mam ataki paniki, nawet bardziej niz na trzezwo. Napisalam mu maila. Wolalabym, zeby juz sie nigdy nie odezwal bo wtedy nie mam wyjscia, zalecze rany... a jak mi pisze, ze czegos chce to tylko wierci mi dziure w glowie...

37

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Kurka... widzę, że jak nie drzwiami to oknem...do niego.
A na jaką Genowefę ten e-mail do niego?
Ty nie chcesz go odpuścić tak naprawdę. ..
osaczyłaś go z każdej strony...stąd jego reakcje
gdyby był w porządku. ..sam by się w 100% odizolował...ale zbyt interesowny jest...i tu się kółko zamyka

38

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

no dlatego mam problem, bo gdybym umiala odpuscic to bym tak nie cierpiala sad a ja sie trzymam tego wszystkiego tak, ze jeszcze bardziej cierpie. CO chwilke mi sie zmienia. Raz mam sile i mowie, ze juz daje rade. Za chwile mam slabosc i zaczynam plakac. Osaczylam go ale wczoraj jak mu przeszlo i dzis rano nagle mial super humor i chcial ze mna gadac ALE O JEGO RZECZACH. Czyli manipuluje. On nie chce pogadac o tym co sie stalo, ale zakupy mu powinnam zrobic....
Ide na silownie. Oby juz sie nigdy sam nie odezwal i niech mnie boluje gdzie chce i jak chce, maila niech nie czyta, niech nie odpisuje, nie odpowiada - wtedy mi przejdzie...
<3 dziekuje, ze mnie pocieszasz JaMajka

39

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Nie ma za co smile
Przecież prościej by było, gdybyś to Ty go zablokowała....
Wtedy byś mogła czuć się górą.
A Ty czekasz ,az on to zrobi....
ale wiesz, że on tego nie zrobi...
za dużo by"stracił"
Chociaż plus dla niego- oznajmił szczerze, że nie chce być z Tobą. ....tylko Ty jakby nie dopuszczasz tego do siebie

40

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
jaMajkaa napisał/a:

Nie ma za co smile
Przecież prościej by było, gdybyś to Ty go zablokowała....
Wtedy byś mogła czuć się górą.
A Ty czekasz ,az on to zrobi....
ale wiesz, że on tego nie zrobi...
za dużo by"stracił"
Chociaż plus dla niego- oznajmił szczerze, że nie chce być z Tobą. ....tylko Ty jakby nie dopuszczasz tego do siebie

tak,.,. tak jak wyzej wspomnialam, cierpie bo on juz tego nie chce, czuje sie pusta bez  jego krzyku i wiecznych nerwow...
Strasznie boli mnie glowa, tak bardzo chcialabym, zeby to sie juz skonczylo i zeby on zniknal raz na zawsze... a ja ciagle mam nadzieje, ze to jakis koszmar, ze to sie wszystko zmieni na dorbe temu ja go nie blokuje, a jak go blokuje to i tak zaraz odblokowywuje i tak w kolko. Mam straszna depresje, a kiedys brak kontaktu z nim szedl mi tak dobrze.
Zajrze tu jutro, wyleje emocje.

41 Ostatnio edytowany przez zari.89 (2016-08-26 12:12:55)

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Autorko moja rada, ignoruj go na każdym kroku. Miałam tak jak Ty, ze najchetniej bym pisała itd. bo serce mówiło- napisz, przeciez na pewno on tego chce ale sie z zgrywa po wcześniejszym zerwaniu( wyrzuceniu mnie z jego mieszkania praktycznie za nic , za to ze kochałam za bardzo, potraktowanie mnie jak zurzyta rzecz i potraktowaniu mnie naprawde po chamsku( ze zrywa na 95 % poczym kolejnego dnia powiedzenie naszemu koledze, ze ma mi powiedziec ze mam 5 % w gratisie smiejąc sie do słuchawki tamtemu zebym miała 100% pewności ze nie chce ze mna byc) nie miesciło mi sie to wszytsko w głowie i do tej pory nie mieści jak tak mozna,a teraz jak po miesiącu ma inną dziewczyne młodszą ode mnie i z tej samej miejsowości bo wszyscy sie znamy tj . dopiero cios. Nie umiałam sobie sama z tym poradzić , tez pisałam tu na forum w moim wątku...bo wariowałam i nie rozumialam jak tam można? ja go tak kochałam , ze wszytsko bym zrobiła a on mnie tylko ponizał jak sie dało.( na imprezie ja siedząc przed nim   całował sie i obciskiwał już z obecną partnerką - cholernie mnie to bolało a to naszym znajomym było głupio a nie jemu. Mnie miał za nic i pokazywał na kazdym kroku.  Ale swoim zachowaniem uodporniłam się na to wszytsko i na niego i po prostu nie chce go znać. Obrałam inny front( nie płaszczyłam sie przed znim choć on robił wszytsko zeby wzbudzić moje emocje a ja nic, zimna jak głaz mimo ze moje wnetrze " wyło" z rozpaczy i cholernego bólu....ale zagryzłam zęby i zaparłam się , ze nie moze tak mną pomiatać i ze najbardziej go zaboli jak zamilknę mimo wszytsko....wiec ja tak zrobiłłam i wiesz co?? mimo , ze teraz jest niby taki zakochany( mi tez tak mówił, ze jestem tą jedyną , ze tak mnie kocha i nigdy tak nie kochał wiec podejrzewam, ze z ta obecną jest tak samo) mam do niego obrzydenie a on słuchaj na jednej z imprez gdzie byłam ja z poznanymi znajomymi przez niego podchodzi do Nas i sie chce witac i do mnie tez - bo myślał, ze mi przeszło  a ja potraktowałam go tak obojetnie jak on mnie i wiesz jak było mu głupio? a teraz jak mnie widzi i sie patrzy a ja z usmiechem ide czy jade i nic więcej. Nie zaslużył nawet na mój wzrok mam tyle żalu,ze tyle dałam mu a on upokorzył i ziszczył.  Wszytsko było mu żle jak ze mną był, za dużo jadła,, przytyłam, włosy mam ulizane gdzie kazdy mi mówił, ze super wygladam....mówienie do mnie z brzydkimi słowwami i ze nie jestem pępkiem świata, a ja chcąlam tylko czuc sie kochana i doceniona( wszytsko robilam juz u niego tak jak robi kobieta - obowiązki domowe) bo byłam tak zaslepiona ze tylko jego widziałam, tak mną zmanipulował, on do kolegów  a ja w domu, na spcerze ani słowem sie nie obejrzał...a ja biedna nie wiedzialam co jest nie tak....gdy potrzebowałam rozmowy bo pogubiłam sie raz planował wszytsko raz kazał zyć swoim zyciem i pogubiłma sie mówie to kazał mi sie odnaleźć.....robiłam wszytsko tylko po to zeby mnie choć na chwile pochwalił....teraz wiem, ze to było chore....i wiele innych było sutuacji. to namistka ale swoje przesszłam wiec najlepiej to uciąc kontak. Wiem, ze to boli itd i my kobiety idealizujemy go mimo ze było jak było ale powiedz sobie DOŚĆ! NiE! Zajeło mi to troche za nim zrozumiem, ze nie warto, ze nikt nie zbuduje szczęścia na cudzym nieszczści i ze kij ma dwa konce i ze wszytsko do niego wróci....a ja dałam możliwośc biec czasowi dalej.....zobaczysz, ze im miej kontaktu tym lepiej dla Ciebie. Musisz być twarda i zaprzeć się sama bo nikt inny za Ciebie tego nie zrobi....a naprawde niektóre osoby nie zasługują nawet na najmiejszy gest z naszej strony! Ty masz inną trochę sytuacje niż była moja...bo mnie w niecałym roku zostawiło dwóch partnerów i to za to ze zabradzo mi zalezało i ze kochałam bezgranicznie.....dodam ze pierwszy partner był  w moim wieku ma 26 lat( byłam z nim 4 lata) a drugi 28 lat i byłam z nim 7 miesięcy. ale jego zachowanie było okropne , nawet jak sobie pomyśle to jest zła sama na siebie ze tak długo z nim  byłam i ze to ja go nie zostawiłam. Bo chyba robił wszytsko zebym to ja go zostawiła i był taki okropny a teraz> teraz jest na pstryknięcie palcem jego obecnej dziewusi i jest ok. a je nie mogłam sie doprosić o nic...nawet o najmiejszy gest z jego strony. Także autorko, nie daj się! zaprzyj się u badz twarda...zobaczysz ze za pare misięcy podziękujesz i napiszesz, ze w koncu jestes szczśliwa wink

42

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Witaj Malina
I jak...przetrwałaś?

43

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.
jaMajkaa napisał/a:

Witaj Malina
I jak...przetrwałaś?

Witaj JaMajeczko. WYdarzylo sie troche ale na razie nie bede o tym pisac i przez chwile nie bede tu zagladac, zeby ochlonac ( jak pisalam tego posta bylam w strasznym bolu i jak tu wchodze wszystko mi sie przypomina, a ja dzien dzisiejszy czuje sie znacznie lepiej wiec nie chce przypominac sobie zlego tylko opisze juz wszytsko na chlodno za kilka dni smile smile dziekuje za troske!!! <3 niebawem dam znac !!

44

Odp: Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Super-cieszę się, że jest lepiej.
trzymam kciuki za Ciebie.
Daj znać co i jak
Pozdrawiam i ściskam smile

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chora milosc, uzaleznienie, cierpienie i bol rozstania.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024