Spotykam sie z chlopakiem od 9 miesiecy. Oboje jestesmy introwertykami, ktorzy potrzebuja miec swoja przestrzen i z trudem kogos do niej wpuszczaja. Widujemy sie w weekendy i obojgu nam to odpowiada, milo spedzamy czas chodzac na koncerty, do kina, czy spotykajac sie ze znajomymi. Jestem jednak osoba bardziej otwarta, nie mam wiekszego problemu z okazywaniem uczuc i mowieniem o nich. I tak tez dzieje sie tutaj. Zauwazam, ze zaczynam sie angazowac coraz bardziej i chyba wywieram na nim coraz wieksza presje, liczac na to, ze uda nam sie przebyc jakas powazna rozmowe dotyczaca przyszlosci naszej relacji. Wyznalam mu kilka dni temu, ze zaczyna zalezec mi na nim coraz bardziej i boje sie, ze to pojdzie za daleko, a on powie mi nagle, ze nie traktowal tego tak powaznie jak ja. Przycisnelam go (co zdarza sie baaardzo rzadko. Jestem wyrozumiala osoba i szanuje jego samotnicza nature), aby powiedzial mi co sadzi o tym wszystkim. Wyznal, ze bardzo mu na mnie zalezy, ale nie wie czy cos czuje. Czy w ogole potrafi mowic o tak silnych emocjach. Ze nigdy nie kochal zadnej kobiety, a ze mna jest mu dobrze, bo czuje sie swobodnie, a ja go akceptuje i zebysmy zobaczyli co bedzie dalej. Dodam, ze potrafi okazywac to, ze mu zalezy, ale kompletnie nie potrafi o tym mowic. A ja, chyba jak kazda kobieta, po takim czasie chcialabym jednak miec pewnosc, ze jestem z kims, kto jest zakochany
Nie wiem w sumie czego od was oczekuje. Czy chce sie wyzalic, czy spytac co sadza o tym obiektywnie inne osoby. Ma szanse cos takiego przetrwac i zamienic sie z jego strony w prawdziwe uczucie? Moze mialyscie stycznosc z takimi "trudnymi przypadkami"
Chetnie przeczytam wasze spostrzezenia. Dodam jeszcze, ze facet ma 28 lat, a ja 22.
Podobne tematy
"Zależy mu bardzo, ale nie wie czy coś czuje?" ---> ![]()
Niestety, nie zależy mu zbytnio, DLATEGO właśnie, że "nie wie" co czuje - czytaj: nic nie czuje. Jesteś koleżanką do spędzania czasu i zabijania nudy.
Nie jest w Tobie zakochany to na pewno.
Skoro przez 9 mcy mu się ta sztuka nie udała spędzając sporo czasu z Tobą, to nie uda mu się i za kolejne 9.
Ty się wkręcasz i angażujesz dalej, tracisz czas a on któregoś dnia po prostu odejdzie i nie zrobi to na nim większego wrażenia, bo niewiele czuł, w przeciwieństwie do Ciebie.
Akcja: Ewakuacja!
Koło zapasowe, nie kręcisz go
No i czy faceci nie są straszni ? ![]()
zamiast trzymać dziewczynę w niepewności powiedziałby wprost jak jest... Po takim czasie uważam, że masz prawo wiedzieć na czym stoisz.
Rozumiem, Cię, bo mam podobną sytuację tylko okres relacji krótszy. I też po cichu mam nadzieję, że może coś się zmieni. Chociaż rozsądek podpowiada, że nie zmieni się nic.
Paradoksalnie zmienić się może, ale dopiero wtedy, jak zakończycie relacje i stworzycie sobie nowe, szczęśliwe z innymi. Wtedy tamci mogą się obudzić, co stracili...
Faceci?
Wy też tak robicie.
A jak ktoś się nie potrafi oderwać od takiej osoby, to ma problem sam ze sobą i widocznie lubi takie akcje, niezależnie od płci.
Faceci?
Wy też tak robicie.
Mnie się jednak wydaje, że tamto to pół-żartem było.
Nie było.
W dodatku generalizowanie na tle jednego przypadku reszty populacji.
Nie było.
W dodatku generalizowanie na tle jednego przypadku reszty populacji.
Nie no bez spiny. Tam jest emotikonka odpowiednia.
Oczywistym jest, że po obu stronach zdarzają się ofiary i toksyczni wykorzystywacze.
Mnie się jednak wydaje, że tamto to pół-żartem było.
Było, Było ![]()
A ja się zastanawiam (bazując na swoich doświadczeniach), dlaczego do facetów dociera dopiero po fakcie?
Odstaw go na parę weekendów to sama zobaczysz, że zaangażowanie będzie większe, a może i rozmowa o uczuciach będzie miała miejsce...
A ja się zastanawiam (bazując na swoich doświadczeniach), dlaczego do facetów dociera dopiero po fakcie?
Odstaw go na parę weekendów to sama zobaczysz, że zaangażowanie będzie większe, a może i rozmowa o uczuciach będzie miała miejsce...
Do każdego człowieka dociera. Doceniamy coś najczęściej wtedy, gdy to coś tracimy.
A ja się zastanawiam (bazując na swoich doświadczeniach), dlaczego do facetów dociera dopiero po fakcie?
Odstaw go na parę weekendów to sama zobaczysz, że zaangażowanie będzie większe, a może i rozmowa o uczuciach będzie miała miejsce...
To jest silna technika manipulacyjna olewanie, ignorowanie jeśli nam na czymś zależy zaczniemy bardziej walczyć, zależeć nam itd.
Madziulko moja droga, napiszę Ci coś za co prawdopodobnie zostanę wciśnięta w podłogę przez wszystkich innych ale... ja byłam praktycznie w takiej samej sytuacji co Ty (a nawet gorszej). Bardzo szybko zamieszkałam ze swoim chłopakiem, po kilku miesiącach bycia razem zaczęłam się zastanawiać, że coś jest nie tak, bo nie ma żadnych rozmów między nami o uczuciach, w końcu go przycisnęłam i powiedział, że na razie nic do mnie nie czuje... Szok!!! Było rozczarowanie, płacz, wyprowadzka. On płakał i prosił o więcej czasu. Wtedy myślałam " na co czasu? na zakochanie??". To było kilka najgorszych miesięcy w ostatniej dekadzie mojego życia. Ale któregoś dnia postawiłam wszystko na jedną kartę, stwierdziłam, że ja go przecież kocham a on traktuje mnie naprawdę fantastycznie, potrafił o mnie zadbać, był na każde moje zawołanie, spędzaliśmy razem cały wolny czas, dużo mnie przytulał, całował i zachowywaliśmy się jak prawdziwa para. Postanowiłam, że zaryzykuję mimo, że wszyscy dookoła mówili mi, że jestem głupia, że on pozna inną i się zakocha a ja jestem tylko "materacem". I wiesz co, teraz jesteśmy razem zaledwie 1,5 roku ale wiem że mój chłopak mnie kocha. Czy powiedział mi to? Jeszcze nie, ale na każdym kroku daje mi to odczuć, ma w stosunku do mnie plany (np. kupno mieszkania, ślub) i powtarza, że jestem dla niego najważniejsza i nie chce nikogo innego. Teraz rozumiem, że on został w przeszłości skrzywdzony i na razie nie potrafi powiedzieć tego, co ja tak bardzo chciałam usłyszeć. Ale dla mnie najbardziej liczy się to w jaki sposób on się zachowuje a nie to czy mówi mi piękne słówka. Poza tym Madziulko, prawdziwa miłość rozwija się powoli, potrzebuje czasu żeby dojrzeć. Czy zawsze musi się zaczynać od niesamowitego zakochania i motyli w brzuchu? Moim zdaniem nie, bo życie to nie harleqium. I takie gadanie, że facet Cię tylko wykorzysta i zostawi to totalna bzdura. Skąd on ma się dowiedzieć czy Cię kocha jeśli nie będzie spędzał z Tobą czasu? Madziulko, jeśli uważasz, że to wartościowy facet to daj mu czas, nie dopytuj, nie naciskaj, spotykaj się z nim i czas pokaże co dalej.