Niecodzienne zbiegi okoliczności - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Niecodzienne zbiegi okoliczności

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

1 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-08-05 20:53:53)

Temat: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Jestem pewien, że nie zdarzają sie tylko mi. Podzielę sie dwoma moimi historyjkami i zachęcam do dorzucenia czegoś od siebie :)

1
Kopę lat temu grałem w internetową grę. Na tym zagranicznym serwerze grało setki, może nawet tysiące osób.
W pewnym momencie znalazłem wśród nicków polskie imię "Krysia" <zmienione>. Zagadałem do tej osoby-pomogła mi odnaleźć się w grze, pogadaliśmy via PW jeszcze kilka dni, a potem ona zrezygnowała. Straciłem kontakt- typowe w takich sytuacjach.
Po kilku latach, pewnego razu postanowiłem niezapowiedzianie odwiedzić kumpla. Traf chciał, że miał gościa, była to jego daleka, na co dzień mieszkająca w Niemczech kuzynka, która od czasu do czasu odwiedzała rodzinę w Polsce. Przy kawie, od słowa do słowa okazało się, że ta kobieta wraz z mężem tworzy gry komputerowe, podobne do tej o której wspomniałem, i gra w takowe.
Zażartowałem więc, że w takim razie byc może to ją właśnie swego czasu spotkałem w necie i że byc może właściwie to my już się znamy (imię sie zgadzało).

Po wymianie kilku zdań okazało się, że to faktycznie była ona :)

2
Po przyjeździe do UK, zatrzymałem sie u znajomego, który wynajmował dom wraz z pięcioma kolegami z pracy. Przyjechałem późnym wieczorem -nie bylo czasu na zaznajomienie się z pozostałymi domownikami.
Rankiem następnego dnia mój znajomy poszedł do pracy, a ja, po przebudzeniu poszedłem zrobić sobie śniadanie.
Po kilku minutach, do kuchni wszedł jeden z domowników. Nie przyglądając się sobie dłuzej przywitaliśmy się, ale nie podjęliśmy rozmowy. Po chwili kątem oka zauważyłem, że mój "towarzysz" zaprzestał krzątaniny i zastygł na dłuższą chwilę w bezruchu. Podniosłem wzrok znad talerza, odwróciłem się w jego stronę, a wtedy on powiedział:
"-Tomek <zmienione>, nie poznajesz mnie??"

Okazało się, że byl to mój kumpel z liceum. Chodzilismy do jednej klasy. Po maturze kontakt się urwał-rozpoczęliśmy studia w różnych miastach, nie widzieliśmy się ponad 10 lat, ani nawet nie kontaktowaliśmy ze sobą.
Dodam, że znajomy do którego przyjechałem i "kumpel z liceum" nie znali się przed przyjazdem do Uk.
W Polsce mieszkali setki kilometrów od siebie. Aplikowali do tej samej, ogólnopolskiej agencji pracy, która zorganizowała im wyjazd do pracy zagranicą.

...

Kto to przebije? ;)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

kiedyś z ciekawości polazłam na czata seks, żeby sobie pogadac o... filozofii wink Setki napalonych gości, ale akurat on mnie zaintrygował. Fajnie nam się gadało o tej filozofii...  Ale okazało się, że na koniec napięcie jeszcze miało wzrosnąć. Standardowe skad jesteś - ooo, Kraków, ja też! Zażartowałam, że jesteśmy sąsiadami. A dzielnica? niemozliwe! ja też! Może się mijamy na ulicy - on na to wesoło. Koniecznie chciał się spotkać. Taka okazja przecież... więc kiedy podał ulicę to mnie się zrobiło już ciepło, bo to i moja ulica... Myślę sobie, kuźwa, naprawdę się mijamy gdzieś...albo do tego samego sklepu chodzimy. A on dalej - wiesz, mieszkam przy tym skrzyżowaniu, w bloku, gdzie na dole jest apteka...kojarzysz?
No żesz! myślę sobie, jak mam nie kojarzyć, jak mieszkam nad tą apteką big_smile  Już w myslach przeleciałam  wszystkich znajomych sąsiadów próbując zgadnąć, który to może być big_smile
Koniec końców, okazało się, że mieszkamy klatka obok klatki. Kiedy napisał mi jak wygląda, wiedziałam już, kto to. W końcu ile może być wysokich, dobrze zbudowanych blondynów z kucykiem? wink Nie powiem, przystojny jak diabli!
Ciekawe, czy tutaj jest jakiś mój sąsiad, albo sąsiadka? big_smile

p.s szczegóły zmienione wink

3 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-08-06 16:44:16)

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

No historia jak z tego dowcipu (?), w którym okazuje się na końcu, że córka czatuje z własnym Ojcem, który siedzi za ścianą... haha.
Dobrze, że go w końcu zidentyfikowałaś- ja bym pewnie nie spoczął zanim bym tego nie rozwiązał, niekoniecznie zeby się z tą osoba spotkać- ot mam chyba taką nieszkodliwą "tropiącą manierę".
Ja też dwa razy -tu na forum zacząłem się zastanawiać czy nie znam osobiście pewnych osób, te historie które przytoczyłem miały pewnie na to jakis wplyw. Okazało sie po jakimś czasie, że jednak mi sie zdawało.
Niedawno też na "kurniku" zauważyłem nick stąd- nawet zagadałem, ale też pudło smile

4 Ostatnio edytowany przez adiaphora (2016-08-06 17:00:56)

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

ja też bym nie spoczęła, ciekawość by mnie zżarła big_smile ale nie musiałam się wysilać bawiąc w Matę Hari, bo on sam mi wszystko na tacy podał. Trochę mnie to zdziwiło, ale jak stwierdził - nie musi się ukrywać przed nikim. No i koniecznie chciał mnie przekonać do spotkania. Trochę marudził, że ja wiem, jak on wygląda a on musi zgadywać wink
Suma sumarum, spotkałam się z nim. W końcu, jak nakazują dobre obyczaje, współżycie sąsiedzkie należy zacieśniać...

5

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności
adiaphora napisał/a:

Trochę marudził, że ja wiem, jak on wygląda a on musi zgadywać wink

E tam, pewnie tylko tak ściemniał, na pewno go to jakoś jarało wink

6

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Mam dwie takie historie smile.

Historia numer jeden:
W czasach szkolnych dwa razy przejechałam z koleżankami całą Polskę - jechałyśmy z południa nad morze, w sumie jakieś 670 km. Podróżowałyśmy głównie stopem. Tak się złożyło, że dotarłyśmy do celu o czwartej w nocy. Było ciemno, usiłowałyśmy znaleźć pole namiotowe, które gdzieś tam miało być, ale z uwagi na porę nie tylko ciężko było je znaleźć, ale też nie było kogo zapytać. Byłyśmy zresztą już tak zmęczone, że ostatnie na co miałyśmy ochotę, to rozbijanie namiotu. I kiedy tak stałyśmy na środku drogi, zastanawiając się, w którą stronę ruszyć, to na przeciwko nas pojawiła się niewielka grupka osób - okazało się, że to nasi szkolni znajomi, mieszkający na tym samym polu, którego właśnie szukałyśmy smile.

Historia numer dwa:
Kiedyś umówiłam się ze znajomymi na spotkanie w oddalonym od mojego domu o 50 km mieście - tam ówcześnie mieszkałam w wynajętym mieszkaniu, ale akurat w tym czasie przebywałam w swoim domu rodzinnym. W tamtym okresie wszędzie docierałam samochodem, ale pech chciał, że właśnie wtedy po raz pierwszy odmówił posłuszeństwa. Mój brat za punkt honoru postawił sobie, żeby znaleźć przyczynę i usterkę naprawić. Niestety po kilku próbach wciąż okazywało się, że to nie to. Ja ostatecznie odpuściłam i mówiąc do niego, żeby też dał sobie spokój, poszłam do siebie. Nie minęło 10 minut, jak brat przybiega, że auto działa i mogę jechać.

Co prawda nieco spóźniona, ale na spotkanie przybyłam. Po kilku godzinach znajomi uznali, że wciąż im mało, dlatego jadą do klubu. Mnie nie bardzo się chciało, ale obiecałam, że ich podrzucę, a dopiero potem wrócę do domu. Na miejscu namówili mnie jednak, żeby wejść choć na godzinkę. Weszłam. Dodam, bo to istotne, że z domu zapomniałam butów, które miałam ze sobą wziąć na taką ewentualność, a na nogach miałam skórzane, sznurowane botki do połowy łydki. Lubiłam te buty, ale wtedy nie pasowały mi do całości, więc gdyby nie fakt zapomnienia, na pewno założyłabym te drugie, a jednak to właśnie one przyciągnęły JEGO uwagę, kiedy odwrócona tyłem tańczyłam na parkiecie. Ten ON dziś jest moim mężem smile.

Żeby zbiegów okoliczności było jeszcze więcej - tylko zupełny przypadek sprawił, że właśnie wtedy pojawił się w tym samym miejscu. W sumie to wszystko niby nic, ale gdyby nie moi i jego znajomi oraz te wszystkie przypadki - nie mielibyśmy możliwości spotkać się w innych okolicznościach, bo ja uczyłam się i mieszkałam w zupełnie innym mieście, a tam, gdzie się poznaliśmy, byłam po raz pierwszy w życiu.
Ba, na koniec imprezy, bo oczywiście zostałam znacznie dłużej niż godzinę wink, umówiliśmy się na pierwszy wtorek po feriach, czyli za jakieś 10 dni, kiedy to na powrót miałam wrócić do wynajętego mieszkania. W tamtej chwili żadnemu z nas nie przyszło do głowy, że ten wtorek wypada dokładnie 14 lutego, czyli w Walentynki smile.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

7

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Fajny temat...

Mam kilka historii, ale najważniejsza jest dla mnie ta jedna...

W najgorszych momentach mojego życia (nerwica, depresja, myśli samobójcze) wlazłam z nudów na czat... erotyczny.
Poznałam tam faceta. Straszny prymityw. Denerwował mnie każdym słowem. Po jakimś czasie zbliżyliśmy się do siebie, poznaliśmy się leiej, ale był jeden problem, właściwie to on miał problem (narkotyki). Zniknął, a ja zajęłam się sobą. Po jakimś czasie wylądowałam w szpitalu, a gdy z niego wyszłam, on znowu się pojawił. Znowu godziny rozmów. Okazało się, że gdy ja byłam w szpitalu, on był na odwyku. Zakochaliśmy się w sobie bardzo. Wspieraliśmy się nawzajem.

Dziś jest moim mężem.

8

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

To zestawienie jest niezwykłe - w pozytywnym tego słowa znaczeniu:

Cyngli napisał/a:

Poznałam tam faceta. Straszny prymityw. Denerwował mnie każdym słowem.

Cyngli napisał/a:

Dziś jest moim mężem.

smile

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."
Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności
Olinka napisał/a:

To zestawienie jest niezwykłe - w pozytywnym tego słowa znaczeniu:

Cyngli napisał/a:

Poznałam tam faceta. Straszny prymityw. Denerwował mnie każdym słowem.

Cyngli napisał/a:

Dziś jest moim mężem.

smile

Niezwykłe, ale piękne. Jak zdążyłam poznać Cyngli, to dokonała właściwego wyboru smile  Dużo szczęścia Wam życzę smile

Pomijając właściwości zdrowotne pietruszki, można stwierdzić, że jest ona po prostu smaczna.

10 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-08-08 05:50:45)

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Dziękuję!

11 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2016-08-08 08:33:36)

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Wiecie co, dobrze że Adiaphora nie dała epilogu w rodzaju: "Za jakiś czas ten postawny blondyn stał się moim mężem", bo by sie okazało że 2/3  związków (tu opisanych) poznało sie na czacie erotycznym wink
Fajne historie, ta Twoja Cyngli przez to że opowiedziana takim a nie innym językiem i zawierajaće te trudne okoliczności, dodatkowo -poruszająca.

12

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności
Naprędce napisał/a:

Wiecie co, dobrze że Adiaphora nie dała epilogu w rodzaju: "Za jakiś czas ten postawny blondyn stał się moim mężem", bo by sie okazało że 2/3  związków (tu opisanych) poznało sie na czacie erotycznym wink
Fajne historie, ta Twoja Cyngli przez to że opowiedziana takim a nie innym językiem i zawierajaće te trudne okoliczności, dodatkowo -poruszająca.

ha, ha, no nie, ja nie szukalam meza a on zony. Szukalam, sama nie wiem czego. No niewazne. Troche mi sie pokomplikowalo zycie... A on byl blisko...
Ale moje dwie znajome poznaly swoich mezow w sieci. Jedna na allegro, druga na czacie muzycznym. I zyja dlugo i szczesliwie :-)

13

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności
Naprędce napisał/a:

Wiecie co, dobrze że Adiaphora nie dała epilogu w rodzaju: "Za jakiś czas ten postawny blondyn stał się moim mężem", bo by sie okazało że 2/3  związków (tu opisanych) poznało sie na czacie erotycznym wink
Fajne historie, ta Twoja Cyngli przez to że opowiedziana takim a nie innym językiem i zawierajaće te trudne okoliczności, dodatkowo -poruszająca.

Często, jak sobie wspominam ''kulisy'' mojej i męża znajomości, to mi się łezka w oku kręci.

Temat zbiegów okoliczności ogólnie jest super ciekawy i mam nadzieję, że więcej osób dopisze swoje historie.

14

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności
adiaphora napisał/a:

Ale moje dwie znajome poznaly swoich mezow w sieci. Jedna na allegro, druga na czacie muzycznym. I zyja dlugo i szczesliwie :-)

Na Allegro? big_smile Możesz to rozwinąć, bo wydaje się ciekawe?

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

15 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2017-01-17 23:27:50)

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Olinka, musisz mieć status Super Premium, żeby uczestniczyć w takich "transakcjach". Sorry że tak długo nie odpowiadałem, ale żeby się zorientować o co chodzi i Ci odpowiedzieć, musiałem się go sam dochrapać.
;))

Odgrzebuję temat (nomen omen).

Swego czasu zauważyłem, że jedna z moich nowych znajomych na znanym portalu z grami, ma w profilu ten sam zestaw (ulubionych gier) co ja. Zaciekawiło mnie to, więc zacząłem liczyć. Najpierw wyszło mi, że całkowita liczba kombinacji pomiędzy tymi 34-oma grami na portalu wynosi jakieś 8, 5 miliarda. Hoho, myślę -więcej niż wszystkich ludzi na Ziemi- jest szansa na niezłą romantyczną nawijkę o przeznaczeniu, pasujących do siebie połówkach itp !
Ale jako że w profilu wyświetla się tylko 5 (lub mniej) najczęściej granych gier, szanse na "trafienie" takiego (tzn. "takiego samego" jak mój) profilu są znacznie większe. Ostatecznie wyszła mi dziewięciocyfrowa liczba. Wtedy trochę oklapłem- wyglądało na to, że z podrywu nici.

  Ale tak sie paczę na tą liczbę bezmyślnie, aż tu nagle zorientowałem się, że zaczyna się jak numer telefonu jednego z operatorów... możecie się śmiać, ale że telefon leżał pod ręką -zadzwoniłem. No nudziłem się trochę przy sobocie...
Dryń dryń, w końcu odbiera facet:
-Słucham- mówi.
-Dzień dobry, jest (podaję nick tego kontaktu)?
-Pomyłka- Ale wyczułem zawahanie w głosie- więc idę za cosem:
-[ cos tam bredzę- bla bla bla]
- ... Romek* ??
-Zyga* ??? [ostry szok] -kolega ze studiów :D
No i faktycznie skończyło się na dwóch "połówkach". I tak oto leczę kaca do dzisiaj. Dodatkowo załapałem grypę. Zajebisty urlop...

Oczywiście druga część jest zmyślona, a pierwsza momentami półżartem (mam nadzieję, że ktoś się nabrał ;)
W rzeczywistości prawdopodobieństwo, które mnie interesowało wynosi ok. 1:330 tysięcy (chociaż wynik jest dość wątpliwy, bo jestem noga z matmy)., więc nic szczególnego (dla porównania szansa na 5-tkę w Mini Lotto wynosi 1:850 tysięcy, a na 6-tkę w Dużym ok 1:13 milionów)

* imiona zmienione

16

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności
Olinka napisał/a:
adiaphora napisał/a:

Ale moje dwie znajome poznaly swoich mezow w sieci. Jedna na allegro, druga na czacie muzycznym. I zyja dlugo i szczesliwie :-)

Na Allegro? big_smile Możesz to rozwinąć, bo wydaje się ciekawe?

Nie, nie wylicytowala go na aukcji wink  On cos u niej kupił i tak się zaczęła znajomość.

p.s mam ten refleks big_smile

17 Ostatnio edytowany przez martita0427 (2017-11-23 19:11:34)

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Widzę, że dawno nikt tu nic nie wrzucał, to ja się podzielę moją historyjką. Ponad rok temu skontaktowałam się na Facebooku z jedną dziewczyną, Tamarą, fanką tego samego zespołu co ja  (już od dawna niestety nieistniejącego). Było to kilka miesięcy przed koncertem w Pradze jednego z byłych muzyków tej grupy. Przegadałyśmy z nową koleżanką wiele wieczorów i nocy, o muzyce, wspólnie jarałyśmy się koncertem i rozmawiałyśmy na różne inne tematy. Na żywo poznałyśmy się w Pradze, w hostelu, w którym wynajmowałyśmy pokój. Później nadal pisałyśmy ze sobą wiadomości. Kiedyś Tamara mi przysłała kilka swoich zdjęć zrobionych podczas koncertu tego samego muzyka, naszego idola, 3 lata wcześniej w Warszawie. Zobaczyłam pierwsze i zamarłam...na pierwszym planie zdjęcia obok stoiska z gadżetami stałam ja! Wtedy się w ogóle nie znałyśmy.

18 Ostatnio edytowany przez josz (2017-11-24 22:27:39)

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Oto historia sprzed wielu lat. Była polowa lat 70-tych, byłam dzieckiem. Razem z rodzicami, bratem i babcią przebywaliśmy na wczasach nad jeziorami. Pewnego dnia, babcia zabrała mnie i brata do pobliskego miasteczka na zakupy. Było goraco i babcia postanowła zabrać nas na lody do kawiarni (nie było wtedy tzw ogódków, jak teraz). Babcia była kobietą bardzo elegancką, ale miała też hobby - wędkarstwo wink i nawet swój własny ponton, którym wypływała na ryby (to tak przy okazji).
Weszliśmy więc do kawiarni, chyba jedynej w tym miasteczku, babcia sunęła pierwsza, wyprostowana, w sukieneczce i na obcsikach, rozgladając się za wolnym miejscem. Za nią dreptal brat, a na końcu ja.
Niestety, kawiarnia była wypełniona artystami cyrkowymi z cyrku, który akurat zawitał do miasteczka. Jak na tamte czasy, towarzystwo bardzo kolorowe, panie pięknie ubrane, wymalowane, no i miejsca brak. Gdy tak szłam zrezygnowana środkiem kawiarni, zauważyłam, że przy jednym ze stolików, jakaś starsza, równie elegancka pani, gwałtownie zareagowała na widok mojej babci, wyprostowała się i z przejęciem szarapła za ramię siedzacego obok pana wskazując w kierunku babci.
Podeszłam więc do babci i zaczęłam mówić "babciu, a tam jedna pani..." nie zdążyłam dokończyć. Ta kobieta stała już przy babci i wołała "Aniu, to Ty?" babcia odwróciła się, zbladła i wyszeptała "Zosia...boże 30 lat!" Zaczęły płakać, obejmować się, mówić "zgubiłysmy się w 1945, w czasie ucieczki z Grudziądza" (uciekały przed "wyzwoleńczą" armią czerwoną, podobnie, jak tłumy innych ludzi). W kawiarni zrobiła się cicho, natychmiast ktoś zwolnił stolik. Babcia kazała nam zająć się lodami i nie przeszkadzać.
Zaczęły rozmawiać, wspominać.
Okazało sie, że była to jej najbliższa przyjaciólka, z którą spędziła prawie całą okupację, wspierały się i pomagały sobie nawzajem będąc samotnymi matkami i zgubiły się właśnie w czasie ucieczki miasta, gdy zostało już "wyzwolone" i narażone na rabunek, gwałty i samosądy. Babcia mieszkała wtedy (w latach 70) na Dolnym Śląsku, a jej przyjaciółka na Pomorzu, a spotkały się po 30 latach na Kaszubach.
*imiona zmieniłam

19 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-11-25 00:01:05)

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Mój kolega pojechał na wakacje gdzieś do Meksyku... i jechał śmierdzącym autobusem po bezdrożach. Nagle patrzy... a tam w autobusie jego kolega z bloku... smile smile

Nie wszystkie żyją z tymi, których kochają. Szczęśliwe, które kochają tych, z którymi żyją. Niektóre kochają dwóch. Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie jest czasami kolorowe, ale w większości szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinniśmy odnajdować szczęście.

20

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Kilka lat temu chciałam zmienić mieszkanie, więc starałam się w tym samym czasie sprzedać i kupić. Warszawa. Poszukiwania zawężone do 3 dzielnic.  Miałam już obgadane kupno mieszkania dla siebie, gdy przyszli klienci podpisywać umowę przedwstępną na zakup mojego mieszkania. Wpisujemy dane, adres zamieszkania i ...oni podają adres, pod którym ja mam zamiar zamieszkać. Poczułam się, jakby mi się nałożyły jakieś fakty, daty, adresy... jakby w wyniku stresu coś mi się w głowie poprzestawiało. Jednak okazało się, że kupcami mojego mieszkania są ludzie mieszkający next door mieszkania, które dla siebie kupowałam. Uważam, że to w wielkim mieście niesamowity zbieg okoliczności.

If you manipulate words it is a lie, if you play on words it is a joke, if you rely on words it is ignorance, if you transcend words it is wisdom. Sri Sri R.S.

21

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Dla mnie ta druga historia z tym kumplem z liceum jest bardzo ciekawa jeśli to prawda oczywiście

22

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Przypadkiem tu zawędrowałem, ale fajny temat. Sam nie mam jakichś porażających historii, ale... mam dwie takie koleżanki, na które swego czasu wpadałem WSZĘDZIE. Poznałem je w pierwszym ogólniaku do którego chodziłem, a z którego mnie wyrzucono za zachowanie. Nie miałem kontaktu z tymi dziewczynami po zmianie szkoły (one zawsze razem się trzymały, nigdy niemal nie widywałem ich rozłącznie). Minął rok, ze znajomymi szliśmy rozbijać ognisko gdzieś na półwyspie. Siedziała tam już jakaś grupa ludzi, a tam m.in te koleżanki. I od tego się zaczęło. Wpadałem na nie w kilku różnych miastach. Hitem było jednak, gdy na wakacje wyjechałem do pracy w UK. Idę sobie ulicami Dunfermline a tam... te dwie koleżanki, znowu razem. I wiecie co? Od lat jesteśmy w trójkącie-związku.  Nie no, tak naprawdę wpadłem na nie jeszcze kilka razy w Polsce w różnych miastach znów, a po ostatnim razie kontakt się urwał.

-

23

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Znajoma z początków mojej pracy, poznałyśmy się jak miałyśmy 24-26 lat. Okazało się, że chodziła do podstawówki z dziewczynami, z którymi ja chodziłam do klasy do liceum. A te, z którymi byłam w klasie licealnej studiowały z nią. Nasze mamy pracowały w jednym przedsiębiorstwie w latach 80tych (ale znały się tylko z widzenia). Jako dziecko mieszkała ulicę dalej od mojej, a w 4czy 5 klasie podstawówki byłyśmy razem ma jednej kolonii (przypomniałyśmy sobie to po latach).

Nie wiem czy to podpada pod zbieg okoliczności ale dziwne: jak miałam tak 14- 16 lat (jakoś tak czasy liceum), napisałam sobie listę rzeczy, które chciałabym osiągnąć w przyszłości. Po  około 20 latach przy okazji porządków, wpadł mi w ręce mój tamtejszy pamiętnik i okazało się, że wszystkie rzeczy z tej listy już dawno zrealizowałam.

24

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Podczas spaceru z psem nagle zaczęło mi grać "Whom the bells tools" Metallici. CO bylo strasznie dziwne, bo nie slyszalam tego utworu od dobrych 7 lat i nawet niespecjalnie go pamietalam.

Po spacerze wrocilam do domu, zrobilam sobie obiad i siadlam do oglądania głupot na youtube. Odpalilam sobie jakis filmik z chyba ciekawostkami o jakiejs ksiazce i ku mojemu zdziwieniu miała ona ciekawostkę właśnie o tym utworze.

25

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Przypomniało mi się, że moja kuzynka, kiedy poznała swojego późniejszego męża, to okazało się, że urodzili się tego samego dnia. Żeby było zabawniej, po jakimś czasie, kiedy już byli na etapie wzajemnego poznawania rodziców, okazało się również, że ich mamy może nie często, ale regularnie się spotykają, a poznały się... na porodówce - dzieliły ze sobą salę poporodową. Jednym słowem razem przychodzili na świat, by poznać się po iluś tam latach i założyć ze sobą rodzinę smile.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

26 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2019-03-12 11:01:55)

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Jak sobie pomyślę o swoim życiu to mam takich zbiegów okoliczności znacznie więcej niż normalnych spotkań,znajomości,sytuacji smile
Na co dzień mam z moją córką
Ostatnio, na wyjeździe we Włoszech,wychodzimy rano z hotelu,tą samą nogą robimy krok do przodu,wpadamy w poślizg i dokładnie tak samo wywalamy się na tyłki.Mąż,który stał przy aucie i to widział stwierdził,że jesteśmy mega synchronicznie:)
Mnóstwo razy mówimy jednocześnie to samo smile

Jako dziecko miałam tę przyjemność spędzić wakacje w słynnym  Artieku na Krymie.Obóz w pięknym miejscu,u podnóża niezwykłej góry Ajudah,nad brzegiem morza,do tego międzynarodowe towarzystwo.Czego może chcieć więcej prawie 11 latka? Obóz ogromny,na jednym turnusie było ponad osiem tysięcy dzieciaków,więc idealne miejsce na nawiązywanie znajomości.Zaprzyjaźniłam się z dziewczyną starszą ode mnie,Rosjanką Aloną.Po dwóch tygodniach okropnie płakałyśmy rozstając się.Korespondowałyśmy jakiś czas ale coś dziwnego się stało,Alona napisała do mnie dwa zdania dosłownie,że przeprowadza się i nie może podać mi nowego adresu.Tak się nasza korespondencja zakończyła.
Po pół roku do naszego bloku sprowadzili się Rosjanie z rodzinami by remontować wschodnią cześć Linii Hutniczej Szerokotorowej.Wśród rodzin inżynierskich była też rodzina...Alony smile smile
Alona przez czas kontraktu normalnie chodziła do polskiej szkoły,byłyśmy sąsiadkami więc codziennie spędzałysmy kupę czasu ze sobą.Nie powiedziala mi nigdy dlaczego napisała wtedy,że zmienia miejsce zamieszkania i nie moze mi podać nowego.Widziałam,że chyba nie może,wiec nie dopytywałam.
Po dwóch prawie latach Alona znowu wyjechała.Jakiś czas pisalyśmy ze sobą,ale doroslyśmy i już nie miałyśmy wspólnych tematów.
Razu pewnego wyjechałam z córką i meżem do Tel Awiwu odwiedzić rodzinę.Kiedy córka jeździła hulajnogą po parku Ha Jarkon-moim ulubionym-zagapiła się i wanęła w chłopaczka,który akurat przebiegał.Chłopak zaryczany,ja podbiegam,próbuję pomóc i słyszę nagle zza krzaczków: Tiooomaaa -ten charakterystyczny głosik i akcent,którego nie zapomnę big_smile

Najpierw nas ochrzaniła nieco a potem...poznała  jak spytałam czy przypadkiem ma na imię Alona smile

Do tej pory mamy ze sobą kontakt.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

27

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności
gojka102 napisał/a:

Korespondowałyśmy jakiś czas ale coś dziwnego się stało,Alona napisała do mnie dwa zdania dosłownie,że przeprowadza się i nie może podać mi nowego adresu.

A może znając Twoje miejsce zamieszkania chciała po prostu zrobić Ci niespodziankę?
Z drugiej strony być może istotnie nie mogła podać swojego nowego adresu i trudno gdybać, jakie były tego powody.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią zawsze pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz."

28

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności
Olinka napisał/a:
gojka102 napisał/a:

Korespondowałyśmy jakiś czas ale coś dziwnego się stało,Alona napisała do mnie dwa zdania dosłownie,że przeprowadza się i nie może podać mi nowego adresu.

A może znając Twoje miejsce zamieszkania chciała po prostu zrobić Ci niespodziankę?
Z drugiej strony być może istotnie nie mogła podać swojego nowego adresu i trudno gdybać, jakie były tego powody.

W tamtych czasach moge podejrzewać,że nie mogła powiedzieć. Inzynierowie zajmujący się projektem wschodniej LHS byli trochę traktowani jak VIP szpiedzy smile

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

29

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności
gojka102 napisał/a:

...
Do tej pory mamy ze sobą kontakt.

Nooo, jeżeli Ty lub/i Twój mąż zajmujecie wysokie stanowiska, to coś czuję że odpowiednie służby mogłyby uznać te zbiegi okoliczności za conajmniej podejrzane. Mam nadzieję, że nie wrócisz tu kiedyś z przeprosinami, że to jednak był offtop (szpiegowski) z Twojej strony ! ;)

30

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności
Darienne napisał/a:

Podczas spaceru z psem nagle zaczęło mi grać "Whom the bells tools" Metallici. CO bylo strasznie dziwne, bo nie slyszalam tego utworu od dobrych 7 lat i nawet niespecjalnie go pamietalam.

Po spacerze wrocilam do domu, zrobilam sobie obiad i siadlam do oglądania głupot na youtube. Odpalilam sobie jakis filmik z chyba ciekawostkami o jakiejs ksiazce i ku mojemu zdziwieniu miała ona ciekawostkę właśnie o tym utworze.

Ok, to jest wręcz niesamowite.

31

Odp: Niecodzienne zbiegi okoliczności

Zbiegi okolicznosci raczej z definicji są czyms co wymyka sie czemus przewidywalnemu i zdarza sie w niecodziennych konfiguracjach.

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Niecodzienne zbiegi okoliczności

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018