Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1 Ostatnio edytowany przez serena66 (2016-06-30 12:32:58)

Temat: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Dosyć długi czas nie zdawałam sobie sprawy z tego co się dzieje u mnie w domu. Takie pierwsze symptomy tego zauważyłam w domu będąc dzieckiem. Jak jeszcze żyła babcia kontrolowała moją mamę. Były czasem krzyki w domu o to dlaczego wracasz póżno z pracy. A że był okres buntu mojego brata to czasem ochrzaniano i jego.
Miałam co prawda koleżanki i kolegów na osiedlu, ale potem któregoś dnia się dowiedziałam nie od nich, że się wyprowadzili i kontakt się urwał.
Gdy rówieśnicy dokuczali mi w gimnazjum z powodu wyglądu słyszałam zawsze, że to przeze mnie wszystko. Do tego zwalanie na nauczyciela W nikim nie miałam oparcia i zaczęłam się psychicznie sypać. Poszłam do Technikum Ekonomicznego, bo moja mama jest wykształcona w tym kierunku. Nie miałam zresztą na siebie jakiegoś takiego pomysłu. Nie znałam siebie i nie wiedziałam co chcę w życiu robić.
Potem w technikum bałam się rówieśników. Bałam się bo w gimnazjum znęcano się nade mną psychicznie. Jakoś przetrwałam w szkole średniej. Byłam samotna, ale nikt mi nie dokuczał.
Z takim poczuciem samotności poszłam na studia. A że słyszałam, że jestem dobra z języków poszłam na filologię germańską translatoryka. Znudziła mnie po miesiącu. A musiałam się mimo to przemęczyć, bo mama mi mówiła rok w domu nie będziesz siedziała. Nie przeszłam na drugi rok studiów. Przeżywałam to.
Do tego dalsza rodzina miała mnie gdzieś. Moja kuzynka studiowała wówczas farmację. Jak ona miała problemy na studiach przejmowali się nią i uwaga była jej poświęcona. Znienawidziłam ją jak i dalszą rodzinę.
Potem na szybko wybrałam inne studia. Poszłam na ekonomię o specjalności ekonomika menadżerska. Z początku studia mi się nawet podobały. Oglądałam nawet program ekonomiczny (Biznes dla Ludzi - TVN 24 Biznes i Świat). Do tego miałam z kim porozmawiać na przerwach i zawierać relacje. Potem jednak owe osoby zrezygnowały ze studiów i kontakt się urwał. U mnie na roku była taka sprawa, że ktoś usuwał wiadomości z poczty grupowej (dostęp do niej miało 59 osób na roku). Oskarżono mnie. Odsunęłam się wtedy od rówieśników, bo mnie zabolało też to, że wszyscy jak jeden mąż mnie oskarżyli. Przetrwałam jakoś studia choć byłam samotna. Wszystkie prace robiłam sama. A z czasem zaczęły się zawiązywać paczki i miał każdy z kim rozmawiać. Ze mną rozmawiali tylko wtedy jak była sesja i potrzebowali notatek.
Na 3 roku studiów poszłam sama na praktyki biura rachunkowego. To że darmowe praktyki były to jest w porządku, bo tyle co wiem praktykach to to, że są one darmowe. Lecz z czasem czułam się tam żle. Byłam wyzywana od tępych i niereformowalnych osób. Nikt nic mi nie tłumaczył i nie wyjaśniał. Choć mówiłam, że nigdy nie pracowałam to panie pracujące tam zakładały, że wszystko jest dla mnie oczywiste. W domu słyszałam to jest normalne, że jest wyzysk na praktykach. Przetrwałam to jakoś. Poza tym mi rodzice mówili, a bo nie się nie modlisz i masz co masz.
W międzyczasie było na stronie uczelni informacja, że są spotkania kół naukowych dotyczących informatyki. Zaczęłam tam chodzić i uczyć się programowania. Zajęcia prowadzili studenci informatyki. Zaczęłam sobie myśleć, że nie jestem sama i gdzieś mnie chyba lubią choć byłam jedyną osobą co nie studiowała informatyki. W międzyczasie zaczęłam sięgać życiowego dna. Przytłaczało mnie wszystko. Po praktykach by się zresetować chodziłam do pubu na piwo, a potem na te zajęcia. Sądziłam, że informatyka to coś dla mnie więc zaczęłam o tym czytać i nawet stwierdziłam, że pójdę na zaoczne studia informatyczne.
Raz była propozycja pójścia na ognisko z chłopakami. Nie mogłam bo mama mi powiedziała, że post jest i wtedy się nie chodzi na ogniska. Było to przed świętami wielkanocnymi. Byłam zła, bo potem ona się dziwi dlaczego nie mam znajomych. Lecz też była inna okazja pójścia na integrację. Poszłam oczywiście. Podobało mi się. Nie wiem czy zaczęłam się czuć częścią grupy, bo chciałam by mnie lubili i chciałam jeżdzić z nimi. Choć oni fer nie byli w stosunku do mnie, bo raz była konferencja na Politechnice Gdańskiej. Normalnie miałam tego dnia mieć prezentację, ale wszyscy mnie namawiali bym ją przełożyła. A że miałam bezproblemowych wykładowców udało mi się to zrobić. Uczęszczałam na większość wykładów i ćwiczeń. Czasami nie było mnie na zajęciach, ale tak często chodziłam. Gdy pojechałam po raz pierwszy tam do Gdańska poczułam się oszukana przez nich. Tyle namawiania, gadania bym jechała. Byłam tam sama. Poczułam żal do tych chłopaków. I nie czułam się jakoś częścią tej grupy. Zabolało mnie to raz, że pojechali na Imagine Cup sami a nie było nic na początku mówione według jakich kryteriów są brane osoby na ten wyjazd. Odeszłam od nich i przestałam chodzić na informatykę. Do tego powiedziałam wszystko to chłopakom. Kontakt się zerwał. Ja rzuciłam rozwijanie się w informatyce. Nie wiedziałam jak dalej, bo robiłam raz kurs C# i co dalej. A że chciałam stworzyć jakąś normalną aplikację na smartfona to zraziłam się.
Byłam w sanatorium z rodzicami. W ich zakładzie pracy są dofinansowania do wyjazdów i do sanatorium. A że jeszcze się łapałam, bo tam jest tak, że członek rodziny pracownika łapie się na nie albo do 18 roku życia, albo do 25 jeżeli jeszcze się uczy. W Ciechocinku spodobały mi się masaże i nie tylko. Nie miałam z rodzicami wspólnych zabiegów to widziałam się z nimi na obiedzie. Nie czułam nawet jakichś braków z tego tytułu. Bardziej mi się chyba podobało to jak byłam tam sama.
Na 4 roku studiów zaczęłam chodzić na masaże relaksacyjne. Poza tym zniechęciłam się do ekonomii. Zaczęłam się wypalać. Nudziła mnie ekonomia. Mówię do mamy skończę te studia, bo głupio mi rezygnować jak za pasem obrona pracy, ale nie czułam, że te studia są w jakimś stopniu ciekawe.
W międzyczasie zaczęłam iść nieświadomie w stronę motoryzacji. Oglądałam programy na TVN Turbo. Do tego trafiłam na osobę co pracuje w tej branży długi okres czasu. Zaprosiłam ją do znajomych na facebooku i ku mojemu zdziwieniu dostałam od niego zaproszenie do polubienia jego fanpage'a dotyczącego motoryzacji. Weszłam na tą stronę i zaczęłam ją czytać. Co dziwne wchodziłam w motoryzację jak w masło. Chciało mi się czytać o tym, oglądać programy. W domu nie za bardzo to akceptowali, bo słyszałam gdzie kobieta do motoryzacji. A wywodzę się z tradycyjnego środowiska w tym zakresie, że kobieta zajmuje się domem, a facet innymi rzeczami. Oboje rodzice pracujący.
Potem zaczęłam widzieć jak rodzice mnie zniechęcali do wyprowadzki (a mam 25 lat). Zaczęli mi mówić szukaj pracy w Elblągu i byś zbierała na wyjazd na Gdańsk. Ich nie obchodziło to, że ja czuję się gorsza w towarzystwie osób, które gdzieś pracują. Dopadł mnie raz kryzys psychiczny. Nie dość, że pracy nie miałam to jeszcze w domu mi dokładali. Przestałam się z czegokolwiek cieszyć, na niczym mi nie zależało. Robiłam bo robiłam. Sięgnęło to apogeum, że się zaczęłam okaleczać ponownie. Pierwszy raz w wieku 16 lat to zrobiłam. Jedynie się potrafiłam uśmiechnąć podczas oglądania programów motoryzacyjnych (Automaniak, Top Gear). Ktoś inny mnie też zmotywował, ale nie na tym forum tylko na innym tym, że jeżeli nic nie zrobię ze swoim życiem to co mogę sobie zgotować. Chciałam już żyć jak dawniej i niczego nie widzieć póki mnie wewnętrznie coś nie walnęło w tym temacie. Musiałam wrócić do chodzenia na siłownię i na masaże. Zdecydowałam się do tego iść do psychologa.
Tata gdzieś po znajomości mi u kogoś załatwiał staż. Niby się zgodzili na staż i byli tacy pewni, że wszystko będzie dograne. Na początku czerwca się dowiadywałam, że firma złożyła dokumenty. (Pod koniec maja była rozmowa. Byłam tam z ojcem). Potem dzwoniłam i mi mówiono w firmie, że nie dostali jeszcze odpowiedzi z urzędu pracy. Dziś dzwonię do firmy czy dostali odpowiedź w sprawie stażu. Dowiaduję się, że jeszcze nie został złożony wniosek w tej sprawie. Będą dopiero teraz 3 inne składać wnioski. A z tego co znam procedurę w sprawie stażu to najpierw firma składa wniosek o staż, potem jak dostają zgodę to zgłaszana jest oferta pracy ze wskazaniem i ja dostaję telefon z urzędu pracy.
Wkurzona jestem też, bo widać tak się kończy jak ktoś mi po znajomości coś załatwiał. Jak chciałam sama szukać pracy to słyszałam, że nie po to ojciec ci staż załatwiał byś rezygnowała. I że wstyd ojcu przyniesiesz. W międzyczasie miałam ze 2 telefony z Gdańska (tam szukam normalnej pracy w Elblągu szukam tylko stażu)z zaproszeniem na rozmowę. Musiałam odmówić, bo czekałam z tym stażem. Nie mam zaufania do tej firmy jak i do rodziców. Ojciec raz mi powiedział, że nie szukaj pracy poprzez internet tylko jedż do urzędu pracy i tam czytaj oferty. Tylko, że oferty na stronie urzędu pracy i młodzieżowego biura pracy są takie same jak tam w urzędach.
Opisałam tyle co pamiętam, bo moja psychika też niektóre rzeczy już wyparła ze świadomości i nie mogę sobie przypomnieć wszystkiego. Ja już też mówię czasem do rodziców nie jestem dzieckiem. Czasem sama muszę narzucić im coś co ja myślę, bo włażą mi na głowę. Jestem tym zmęczona. Chcę się od nich uwolnić. Jeszcze czasem mi gadają jakby to dobrze było bym chłopaka miała. A przy czym powiem, że ja go nie mam. Nie potrafię ufać ludziom. Wydaje mi się, że ktoś mnie lubi tylko za coś, a nie za to jaka jestem. Nie potrafię kochać i nie mam doświadczenia w relacjach. Nie ciągnie mnie do randek i zakochiwania się. Raz się zakochałam przez internet w wieku 16 lat w chłopaku o parę lat ode mnie starszym. Przypadkiem go zraniłam. Nie pamiętam już jak. Rodzice kazali mi zerwać z nim kontakt więc to zrobiłam. Przez tego chłopaka płakałam i raz okaleczyłam. Chciałam podciąć sobie żyłę.
Nie chcę też narzekać, bo przebywam niestety z osobami, które często to robią (rodzice, brat i jego dziewczyna). Jestem osobą zamkniętą w sobie. Widzę często, że jak ktoś przyjeżdża w gości to rodzice są mili jak nie wiem co, a potem tak obgadują tą osobę.
Jak dużo chorowałam (z czasem się okazało, że to z powodu alergii pokarmowej) to głównie mama jeżdziła ze mną po lekarzach. Ojciec nie angażował się w moje wychowanie. Raz przyszedł bardzo napity. Ja to przeżywałam wewnętrznie i płakałam. Przestałam ojcu ufać. Ojciec ogólnie nie chodzi na imprezy. Raz poszedł i się napił. O mały włos do tego by stracił wszystkie dokumenty jakie miał ze sobą włącznie z telefonem służbowym.
Czasem rodzice gadają jakby to było fajnie jakby oni zostali dziadkami. Ja nie mam w sobie instynktu macierzyńskiego. Widzę małe dzieci jakoś nie czuję tej całej słodkości, którą się wszyscy zachwycają. Każdy był kiedyś dzieckiem. Zanim wsiąkłam w motoryzację interesowała mnie anatomia i psychologia człowieka. Stąd wiem jak to się wszystko rozwijało u człowieka. Nie wyobrażam sobie mieć własne dziecko. Jako iż nie miałam swojego życia to bardziej bym chciała pojeżdzić na Światowe Targi Samochodowe i to zobaczyć na żywo. Chciałabym pożyć, poszaleć, coś zobaczyć. Pobyć sama ze sobą. Dowiedzieć się czego ja sama chcę. Dojść do ładu z sobą samym.
Zapewne ktoś powie z dzieckiem też można jeżdzić. Tylko, że w domu słyszę często kobieta dla domu musi się poświęcić. Słyszałam anegdotę od mamy, że zanim poznała mojego ojca miała jechać z koleżanką na Węgry. Nieważne po co. Tylko, że z chwilą jak się on pojawił rzuciła swoje plany bo ojciec jej się oświadczył i związek był ważniejszy. Nie własne potrzeby. Związki kojarzą mi się żle. Z tym, że nie ma takiej przestrzeni dla siebie. I że tylko praca dom. I nie ma czegoś takiego, że gdzieś się wychodzi. I nie ma swoich osobistych pasji.
Sama sobie nie wyobrażam tego, że ja bym miała być matką. Zniszczyłabym takiemu dziecku życie i wpakowałabym w bagno w którym ja sama jestem. Nie chciałabym tego. Już wolę być bezdzietna.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Potrzebujesz terapii, im szybciej tym lepiej.  Masz dużo problemów,  generalnie wszystkie Twoje niepowodzenia są wg Ciebie winą innych, a Ty ofiarą,  a tymczasem masz 25 lat, o niczym sama nie potrafisz zdecydować,  wszystko Cię nudzi i nie masz własnego życia.  Rusz dupę i zacznij żyć.

...a dni, których nie pamiętasz, nigdy nie było..

3 Ostatnio edytowany przez serena66 (2016-06-30 13:49:23)

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić
statystyczna_polka napisał/a:

Potrzebujesz terapii, im szybciej tym lepiej.  Masz dużo problemów,  generalnie wszystkie Twoje niepowodzenia są wg Ciebie winą innych, a Ty ofiarą,  a tymczasem masz 25 lat, o niczym sama nie potrafisz zdecydować,  wszystko Cię nudzi i nie masz własnego życia.  Rusz dupę i zacznij żyć.

Gdzieś czytałam że mam syndrom ofiary. Dlatego też nie udzielam się za bardzo na forach i nie użalam by dalej nie pogłębiać tego syndromu. Własnego życia nie mam za bardzo. Bo się muszę spowiadać z tego gdzie byłam. Wkurza mnie to.
Nie miałam okazji sama decydować ze względu na nadopiekuńczych rodziców, którzy mi narzucali to co mam robić. Teraz dopiero zaczynam im mówić, że sama chcę decydować.

4

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Ten brak pomysłu na siebie, o którym mówisz, to miotanie się pomiędzy jednym zajęciem, a drugim... To mi brzmi znajomo..o mam podobnie. Studia skończyłam, czego w sumie załuję, bo wyprowadziłam się za granicę, a tutaj ten kierunek jest bezużyteczny, więc 5 lat w tył. Zaczynam kursy, których nie kończę, mam pracę, której nie lubię i generalnie nie wiem, co ze sobą zrobić. Nie wiem też, dlaczego taka jestem. Zaczęłam robić kurs fotografii - lubię fotografować, ale idzie mi to jak krew z nosa. Ciężko mi zmotywować się, by wstać i robić. Podobnie było ze studiami - wybrałam kierunek, który był moją pasją, ale jak już zaczęłam studiować, to przestał mi się podobać. Jakby zapisanie się na studia/kurs zmieniało mi punkt widzenia - to już nie jest kwestia chcę/lubię, a muszę - i już mi się przestaje chcieć.

5

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Jutro będę rozmawiać w Urzędzie Pracy bo muszę się popytać z tym stażem. Sama się pogubiłam. Nikt mi za bardzo nie pomaga w tej kwestii. Sama muszę się mierzyć ze wszystkim. Ogólnie też jak zacznę staż chce podjąć terapię, a po stażu znależć pracę w Gdańsku i się wyprowadzić z domu. Chcę pobyć sama ze sobą i poznać to czego ja chcę. Od czasu jak się interesuje motoryzacją i piszę swojego bloga mam wątpliwości czy w ogóle bym chciała iść po znalezieniu pracy na studia informatyczne zaocznie. Bardziej do mechaniki i budowy maszyn mnie ciągnie.

6

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Umówiłam się do poradni zdrowia psychicznego. Termin dostałam na wrzesień. Najpierw do psychiatry muszę iść i ze skierowaniem od niego do psychologa.

7

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić
serena66 napisał/a:

Umówiłam się do poradni zdrowia psychicznego. Termin dostałam na wrzesień. Najpierw do psychiatry muszę iść i ze skierowaniem od niego do psychologa.

No i super! Czyli działasz. Przeczytałam z trwoga Twój pierwszy wpis, zwłaszcza wzmiankę o "stacjonarnym" szukaniu pracy. Teraz internet to podstawa. Wysyłaj aplikacje i się na nikogo nie oglądaj. Jak masz dostać się na staż, to się dostaniesz. Jak w międzyczasie dostaniesz inna, poważniejsza propozycje, to grzecznie podziękujesz firmie taty. To nie jest konkurs uprzejmości i danego słowa tylko wolny rynek. Tu dopiero podpisanie umowy coś znaczy, a nie jakieś wątpliwe obiecanki. Myślę, źe Twoje odcięcie się od rodziców rozwiąże sporo problemów. Daz ku swojej samodzielności. Powodzenia.

8

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić
aannaa napisał/a:
serena66 napisał/a:

Umówiłam się do poradni zdrowia psychicznego. Termin dostałam na wrzesień. Najpierw do psychiatry muszę iść i ze skierowaniem od niego do psychologa.

No i super! Czyli działasz. Przeczytałam z trwoga Twój pierwszy wpis, zwłaszcza wzmiankę o "stacjonarnym" szukaniu pracy. Teraz internet to podstawa. Wysyłaj aplikacje i się na nikogo nie oglądaj. Jak masz dostać się na staż, to się dostaniesz. Jak w międzyczasie dostaniesz inna, poważniejsza propozycje, to grzecznie podziękujesz firmie taty. To nie jest konkurs uprzejmości i danego słowa tylko wolny rynek. Tu dopiero podpisanie umowy coś znaczy, a nie jakieś wątpliwe obiecanki. Myślę, źe Twoje odcięcie się od rodziców rozwiąże sporo problemów. Daz ku swojej samodzielności. Powodzenia.

Firma wystrychnęła mnie na dudka. Ojciec interweniował i niby w tym nadchodzącym tygodniu będą składane wnioski. Powiedziałam jasno rodzicom. Jeżeli znów ta sama śpiewka będzie w Urzędzie Pracy, że jeszcze nie ma wniosków to zamykamy sprawę i na własną rękę czegoś szukam. Jak firma zadzwoni, że złożyła wniosek to ja pojadę do Urzędu Pracy i to sama sprawdzę, bo ja nie wierzę już tej firmie. Powiedziałam też rodzicom jasno jak coś z tego będzie ok pójdę i ten staż odbędę i jak będzie trzeba przepracuję ileś miesięcy po. Obudziła się we mnie jakaś wściekłość.
Nie chcę pracować tam stale, ponieważ nie chcę mieszkać z rodzicami. Potem po stażu chcę szukać pracy w Gdańsku i się tam przenieść.
Siedziałam potem tak wściekła, nie wiem czy bardziej na firmę czy na rodziców, że taki numer mi zrobili. Dzięki ich zagrywkom siedzę zbyt długo w domu.
Na nfz się umówiłam do poradni, bo nie mam na razie pieniędzy, a męczy mnie to co się ze mną dzieje. Do tego w domu mi dokładają tekstami, żebym szukała sobie chłopaka, albo jak to fajnie by było jakbym dziecko miała.
Mój brat ma dziewczynę i by chcieli bym ja kogoś miała. A nie mam.

9

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Też wydaje mi się, że dobrze jakbyś się odcięła trochę od rodziców. I nie chodzi mi tylko o odcięcie się w sensie fizycznym, ale - może nawet bardziej - w sensie psychicznym.
Każdy ma własne życie i tylko jego sprawą jest to, jak je przeżyje. Rodzice mają swoje życia, Ty masz swoje. I oni powinni żyć życiem swoim, a nie Twoim!
Rodzice nie przeżyją życia za Ciebie. Więc Ty sama musisz znaleźć jakąś przestrzeń dla siebie, na swoje plany i marzenia, a nie oglądać się ciągle na zgodę rodziców i na ich pomysły na Twoje życie.
Dużo rodziców tak robi, że coś tam napomykają, że chcieliby mieć wnuki itp, ale to nie powinno być jakieś takie nachalne, albo nazbyt częste, czy podszyte krytyką. Nie jesteś niczyją własnością, a tu rodzice trochę tak Ciebie traktują - jak maszynkę do spełniania własnych życzeń. Chyba ich własne życie nie jest za specjalne, może czują jakieś braki w nim, skoro tak się skupili na Tobie i Twoim życiu.
Fakt też, że Ty im nie umiesz wyznaczyć granic i to ich jeszcze bardziej zachęca. Może u tego psychologa nauczysz się sztuki wyznaczania granic i zachowań asertywnych...
Bo to ważne, żeby nie dawać nikomu włazić na głowę, nawet rodzicom, czy ogółem bliskim osobom. Po prostu nikomu.
Każdy powinien żyć własnym życiem i być skupionym na tym, jak własne życie ulepszać. A nie jest to zdrowe, jak ktoś próbuje żyć życiem cudzym, jak tutaj rodzice życiem córki. I rozstawiać po kątach, a jak coś jest inaczej, niż by chcieli, to krytykować.
Tak że rozumiem Twoje niezadowolenie i że zaczynasz się tam dusić. Wszędzie tylko oczekiwania, a żadnych pochwał, jakiejś pozytywnej zachęty, wsparcia.
Dlatego trzeba znaleźć to wsparcie w samej sobie i masz racje, że dobrze jest sobie poukładać trochę w głowie, trochę samej nauczyć się być dobrą dla siebie.
Rodzice pewnie chcą dobrze, ale oni mają własne problemy, własne jakieś zniekształcenia w myśleniu, własne wyrobione przez lata dziwactwa. Stąd ich działania nie są optymalne, a wręcz zamiast pomagać, to szkodzą. Podkopują poczucie własnej wartości u Ciebie. Ale myślę, że robią to na pewno nieświadomie. Im się wydaje, ze robią dobrze i są pomocni. Mimo wszystko powinni zrozumieć, że ludzie są różni i nie każdego zadowoli to samo, co ich by zadowoliło. Ja uważam, ze Twoi rodzice są trochę niedojrzali, skoro do takiego prostego wniosku w swoim życiu jeszcze nie doszli... Dlatego nie umieją uszanować odrębności kogoś i że zwyczajnie ktoś jest inny, niż oni sami. Że co innego lubi, co innego mu sprawia radość, ma inne pomysły na życie itp.
Z pracą jeszcze Ci się ułoży, młoda jesteś, a początki zwykle nie są proste, ani łatwe.
Nie zniechęcaj się do pracy już na starcie, daj jej szansę, jak i ludziom z pracy. Może akurat trafi się Tobie teraz pozytywny zespół i będziesz chodziła do pracy z przyjemnością.
Oczywiście w każdej pracy są różne problemy, czasem jakieś kłótnie, czy nieporozumienia. I tutaj też powinnaś być bardziej asertywna, powiedzieć po prostu, jak z Twojej strony sytuacja wygląda. Nie zamykać się w sobie, tylko wygarnąć. Czasem nawet lepiej się posprzeczać, albo kogoś opieprzyć, niż udawać, że nic się nie stało.

10 Ostatnio edytowany przez serena66 (2016-07-03 16:20:19)

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

. Gdy rodzice mi na studiach mówili że dasz sobie radę to ja im nie wierzyłam. Dla mnie to było sztuczne takie.
Dlatego tu chce się skupić na stażu i nabrać doświadczenia zawodowego, a potem w Gdańsku znaleźć normalną pracę. Niech mi nawet nie pomagają w szukaniu pokoju, bo już chcieli to zrobić.
Gdy się obroniłam nie miałam za dużej wiedzy o szukaniu pracy teraz mam większą wiedzę. Uczę się sama tego. Nie liczę na rodziców, bo oni prace po znajomości mają.
Jestem jedyną osobą w domu co dba o siebie(mam pasje której się poświęcam,chodzę na masaże i na siłownię). Nie potrafię tego rzucić. Raz miałam taką depresje że się okaleczyłam. Oglądanie programów motoryzacyjnych jedynie uśmiech u mnie budziło ale nie radość. Nie chce być w związku bo nie chce żeby wyglądał tak jak rodziców. Oni żyją na zasadzie praca dom. Nie podobały mi się wyjazdy z nimi gdziekolwiek bo sama nie mogłam nigdzie pójść. Poza tym oni narzekają, marudzą, obgadują wszystkich. Nie chce taka być jak oni.
Własnej przestrzeni z której nie musze się spowiadać nigdy nie miałam. Wszystko chcieli wiedzieć. Nawet mi zaczęli gadać o widzę że kochasz auta a może chłopaka sobie znajdziesz.
Trafiam niestety na złych facetów. Raz na oszusta matrymonialnego trafiłam, ale się w nim nie zakochałam. Parę razy na osoby których zdaniem kobieta nie powinna interesować się motoryzacją. A nie zrezygnuje z pasji bo komuś się to nie podoba.
Narazie chce być sama i nie wchodzić w żadne relacje. Poprzebywać sama ze sobą i poznać co ja chcę.
Mam marzenia na których mi zależy. Chciałabym pojechać na Światowe Targi Samochodowe. Zobaczyć je i na swoim blogu opisać relacje na żywo z tych targów. Nie to że na wszystkie targi się rzucać. Najpierw w jednym roku pojechać do Genewy, Paryża. W innym do Detroit i Poznania. Pomalutku i bez szaleństw.
Jakbym chciała być z kimś w związku czy mieć dziecko to żeby wynikało tak naturalnie. Narazie na widok dziecka nie czuje słodkości. Dziecko to dziecko. Nie widzę w nim nic specjalnego.
Brat i tak mnie nie rozumie bo widzę że trzyma ich stronę. Ja tylko jestem po przeciwnej stronie barykady.
Jak zajmuje się czymkolwiek w domu to nieraz jest tak że musze to rzucić bo mamie musze pomóc. Mówiła mi że kobieta dla domu musi się poświęcić. A dzieci się ma po to by miał kto podać szklankę wody na starość.
Ogólnie nie potrafię ufać ludziom. Często słyszałam w domu jak rodzice obgadują kogoś, narzekają.
Rówieśnicy mnie oszukiwali. Niby mnie lubili a zadawali się ze mną po to by mieć od kogo brać notatki. Nie potrafiłam podejść i rozmawiać z nimi. Czasem stałam koło nich jak czułam niezaspokojoną potrzebę przynależności i towarzystwa. Na imprezy z początku chodziłam z koleżanka ale potem jak mama mi powiedziała że u obcych nie będziesz nocować to kontakt się urwał. Rodzice tej dziewczyny mili i nieco dziwni. Może dlatego dziwni bo nie czułam się tak jak w towarzystwie rodziców. Boje się zawierać jakieś relacje bo nie wiem czy ktos mnie nie zrani i nie wykorzysta. A tak pare razy było. To były internetowe znajomości.
Poza tym czuje że wewnętrzne dziecko co jest we mnie bardziej potrzebuje uwagi. Nie wyobrażam sobie tego że miałabym mieć własne dziecko. Mam niechęć do seksu,boje się bliskości. Dziecko się uczy wszystko od matki. I nie chciałabym by znów to bagno się powtórzyło. Prócz motoryzacji przyznam że czytam nieraz o psychologii człowieka, anatomii człowieka.
Mój brat ma dziewczynę za którą nie przepadam. Nie lubię jej za bardzo. Jest podobna do rodziców. Rozmawiam z nią co prawda, ale nie czuje że na wspólnych falach nadajemy. Irytuje mnie w niej to że dużo gada i jest taka przylepa. Słyszę o niej ona to ona tamto.
Nie potrafię się zakumplować z nimi. Zupełnie jakby coś we mnie wiedziało że tego nie rób. Dąż do realizacji swego planu i siebie.
Napotykam na wewnętrzną barierę. Zupełnie jakby los mnie celowo postawił po przeciwnej stronie.

11 Ostatnio edytowany przez serena66 (2016-07-04 14:42:18)

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Poza motoryzacją czytam też o różnych zagadnieniach dotyczących psychologii. Czytam sobie o wewnętrznym dziecku. Tak się w sumie zastanawiam jak to tej części osobowości można dotrzeć. Jeszcze zanim zaczęłam o siebie dbać i miałam pasje z istnienia której nie zdawałam sobie sprawy czułam się wewnętrznie pusta. Z chwilą uzyskania 18 lat jakby z automatu odcięłam się od wewnętrznego dziecka.
Potem jak zaczęłam chodzić na masaże relaksacyjne, chodzić na siłownię i do tego mam pasje, którą się zajmuje to zdarza mi się czasami spontanicznie bez powodu śmiać. Nie wiem czy przez to nie odzyskałam kontaktu z wewnętrznym dzieckiem.
Czytam też coś o tym, że można sprawiać sobie różne przyjemności w celu zaopiekowania się wewnętrznym dzieckiem.
Wiadomo też na terapię chce iść, ale nie chce tylko i wyłącznie na tym polegać. Sama też chcę podejmować jakieś działania dotyczące pracy nad sobą. Ze wszystkim nie dam sobie sama rady.
Męczy mnie też to że ja mam o wszystkim w domu myśleć i o wszystkim pamiętać. Nigdy nie widziałam tego by to było wymagane od mojego brata. Co innego to jest dla mnie jeżeli mieszkam sama. To wtedy ok.
Rodzice mnie też traktują jak dziecko. Jadą sami w sobotę do ciechocinka na tydzień i znów ja mam myśleć o wszystkim i na ten czas mam znosić towarzystwo dziewczyny mojego brata która dużo gada i jest przylepą. Zmusza mnie ona do gadania. Czuje niechęć do niej. Nie potrafię się z nią z kumplować. Zderzam się wtedy z wewnętrzną ścianą. A nie jestem dzieckiem i mogę sama sobie świetnie dać radę. I jeszcze muszę słuchać to jak ta dziewczyna ma ze mną dobry kontakt. Tylko na siłę czuje się zmuszana do rozmów z nią. Ktoś mi mówił że moja niechęć wynika z tego faktu że ona jakby chce zająć moje miejsce w rodzinie.
Nie jestem osobą co mówi dużo. Mówię krótko i na temat. W domu tego nie akceptują bo by chcieli bym rozmawiała dużo. Nie zmienię się. Odpowiada mi to że nie mówię dużo. Więcej słucham.

12

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Kobieto, jesteś dorosla już od kilku lat. Przestan oczekiwać, ze ludzie (rodzice, przelozeni w pracy, koledzy) będą Ci zycie ukladac. To, ze miotasz się na prawo i lewo nie jest niczyja wina, tylko i wyłącznie Twoja. Terapia jest wlasnie swietnym rozwiązaniem- oczywiście pod warunkiem, ze nie oczekujesz, ze terapeuta zacznie za Ciebie brac odpowiedzialność.

13

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Wcale tego nie oczekuję od terapeuty. Sama muszę wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

14

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Co do dziewczyny brata, to po prostu powiedz mu, ze za nia nie przepadasz i ze wolalabys by zostawili Cie w spokoju jak jesteś w domu. Takie to trudne? Przeciez nie masz obowiązku się z nia kolegować, ba, nie masz wcale obowiązku nawet jej lubic. Ja np. nie znosze mojej szwagierki i mój facet dobrze wie o tym, tak ze jak jesteśmy w gościach, to staramy się nie spedzac z nia jakiś niesamowitych posiadów, a za to zabieramy bratankow gdzies do pubu.

15

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Mój ojciec jest nienormalny. Drwi sobie z tego, że ja się boję psów.
Tylko, że mnie jako dziecko pies ugryzł i wylądowałam w szpitalu. Od tamtego czasu żadnego psa nie pogłaszczę, uciekam od psów.
Nie potrafi pojąć że z niektórych lęków się nie wyrasta.
Mieszkam z jakimiś nienormalnymi ludżmi.

16

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić
serena66 napisał/a:

Mój ojciec jest nienormalny. Drwi sobie z tego, że ja się boję psów.
Tylko, że mnie jako dziecko pies ugryzł i wylądowałam w szpitalu. Od tamtego czasu żadnego psa nie pogłaszczę, uciekam od psów.
Nie potrafi pojąć że z niektórych lęków się nie wyrasta.
Mieszkam z jakimiś nienormalnymi ludżmi.

z jednej strony ma chłop rację, w sensie żeby to zostawić za sobą

z drugiej sposób w jaki Ci to podaje, świadczy że sam pewnie z jakichś lęków nie wyrósł
z lęków się nie wyrasta, hmmm
a jak lęk Ciebie przerasta, to co się rozwija a co nie ??
co blokuje "wyrastanie", tamten pies, tamten ból, tamte emocje,

kup sobie małego psiaka, i przejdź z nim etap dorastania, myślę że pomoże w sprawie psiaków

"Wędrowcze, droga przepadła; trzeba ją idąc, odkrywać"
"Twoją rzeczywistą i ostateczną prawdą jest sposób, w jaki przeżywasz swoje życie, a nie idee, w które wierzysz"

17

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

A co Cie obchodzi co Twój ojciec myśli? Jaki to ma niby wpływ na Twoje dorosle zycie?

Tak, nie jest to zbyt grzeczne tak się nasmiewac z  własnej corki. Może ma dobre intencje, bo faktycznie lepiej zacząć radzic sobie z fobia niż skakać z przerażenia na każdym rogu ulicy kiedy psa zobaczysz, ale komunikuje je dosyć prostacko. Po prostu mu powiedz "Tato, zle się czuje kiedy się ze mnie naśmiewasz. Mam prawdziwy problem z psami, ponieważ zostałam pogryziona".

Tak na marginesie, widze, ze Ty się strasznie przejmujesz wszystkim tym co inni mysla i może to jest powodem, ze tak się miotasz w zyciu. Bo w końcu nie da się zyc tak, żeby wszystkim się podobalo: cos będzie uwierać rodzicow, cos kumpli, cos chłopaka, cos wspolpracownikow. Problemem jest, ze przez to Ty naprawdę nie potrafisz stawiac innym granic jak i tez naprawdę masz niska samoocenę i brak zaufania do własnych decyzji.

18 Ostatnio edytowany przez madoja (2016-07-07 13:51:20)

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Szczerze mówiąc ja tu specjalnej toksyczności rodziców nie widzę. Są namolni jak większość rodziców i trochę zacofani. Mówią Ci żebyś się modliła, każą znaleźć pracę, pytają 25-letnią córkę kiedy znajdzie chłopaka, a ojciec raz w życiu się upił. Gdzie ta toksyczność?

Moim zdaniem problem jest w Tobie.
Zauważ że w każdej grupie do której weszłaś i która na początku przyjaźnie Cię przyjęła, były konflikty, a Ciebie wykluczono. Zauważ że te wszystkie sytuacje mają jedną cechę wspólną: Ciebie.
Rozumiem gdyby wykluczono Cię w jednej szkole - to może być przypadek i wredni ludzie. Ale przy kolejnej takiej historii już bym się zaczęła zastanawiać "co ze mną nie tak?". Przy trzeciej byłabym już tego pewna. Ciebie spotkało chyba z pięć albo więcej historii o dokładnie takim samym schemacie.
Wynika z tego że w jakiś sposób jesteś toksyczna, ludzie nie mogą Cię znieść. Zastanów się dlaczego, zamiast zrzucać wszystko na innych.

19

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Chodzi o to, że masz w sobie syndrom kozła ofiarnego. Nie robisz nic złego ale ludzie widzą, że mogą sobie u ciebie na dużo pozwolić a to jest bardzo wygodne w grupie bo grupa potrzebuje kozła ofiarnego, który jest wszystkiemu winien. Bardzo polecam terapie dr. Richardsona którą możesz sobie ściągnąć z internetu i wykonywać sama. A także polecam technikę samowspółczucia, o której możesz poczytać także w necie a która jest bardzo skuteczna.Możesz sobie poczytać o niej na blogu Zbyszka Ryżaka pt"Energia wewnętrzna". W tej technice chodzi o to, że zamiast się potępiać, że masz problemy zaczynasz sobie współczuć. Im więcej współczucia w stosunku do własnej osoby tym łatwiej radzić sobie ze swoimi problemami.Ponadto samowspółczucie znacznie zmniejsza lęki i stres. Spróbuj. Ja też mam podobne problemy ale te dwie rzeczy mi w dużym stopniu pomagają. Poza tym pomaga mi wiara w Boga i czytanie ewangelii.

20

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić
madoja napisał/a:

Szczerze mówiąc ja tu specjalnej toksyczności rodziców nie widzę. Są namolni jak większość rodziców i trochę zacofani. Mówią Ci żebyś się modliła, każą znaleźć pracę, pytają 25-letnią córkę kiedy znajdzie chłopaka, a ojciec raz w życiu się upił. Gdzie ta toksyczność?

Moim zdaniem problem jest w Tobie.
Zauważ że w każdej grupie do której weszłaś i która na początku przyjaźnie Cię przyjęła, były konflikty, a Ciebie wykluczono. Zauważ że te wszystkie sytuacje mają jedną cechę wspólną: Ciebie.
Rozumiem gdyby wykluczono Cię w jednej szkole - to może być przypadek i wredni ludzie. Ale przy kolejnej takiej historii już bym się zaczęła zastanawiać "co ze mną nie tak?". Przy trzeciej byłabym już tego pewna. Ciebie spotkało chyba z pięć albo więcej historii o dokładnie takim samym schemacie.
Wynika z tego że w jakiś sposób jesteś toksyczna, ludzie nie mogą Cię znieść. Zastanów się dlaczego, zamiast zrzucać wszystko na innych.

I nie słuchaj takiego potępiania jakie serwuje ci tu Madoja bo są ludzie, którzy chętnie pomagają czyli chętnie zawiązują ci pętle na szyi i nawet krzesło spod nóg zabiorą. Strzeż się ich.

21

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić
Amethis napisał/a:
serena66 napisał/a:

Mój ojciec jest nienormalny. Drwi sobie z tego, że ja się boję psów.
Tylko, że mnie jako dziecko pies ugryzł i wylądowałam w szpitalu. Od tamtego czasu żadnego psa nie pogłaszczę, uciekam od psów.
Nie potrafi pojąć że z niektórych lęków się nie wyrasta.
Mieszkam z jakimiś nienormalnymi ludżmi.

z jednej strony ma chłop rację, w sensie żeby to zostawić za sobą

z drugiej sposób w jaki Ci to podaje, świadczy że sam pewnie z jakichś lęków nie wyrósł
z lęków się nie wyrasta, hmmm
a jak lęk Ciebie przerasta, to co się rozwija a co nie ??
co blokuje "wyrastanie", tamten pies, tamten ból, tamte emocje,

kup sobie małego psiaka, i przejdź z nim etap dorastania, myślę że pomoże w sprawie psiaków

Od czasu jak się boje psów ja żadnego nie dotknę. Pies mi nie pomoże bo ja się i tak ich boje.

22

Odp: Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić
madoja napisał/a:

Szczerze mówiąc ja tu specjalnej toksyczności rodziców nie widzę. Są namolni jak większość rodziców i trochę zacofani. Mówią Ci żebyś się modliła, każą znaleźć pracę, pytają 25-letnią córkę kiedy znajdzie chłopaka, a ojciec raz w życiu się upił. Gdzie ta toksyczność?

Moim zdaniem problem jest w Tobie.
Zauważ że w każdej grupie do której weszłaś i która na początku przyjaźnie Cię przyjęła, były konflikty, a Ciebie wykluczono. Zauważ że te wszystkie sytuacje mają jedną cechę wspólną: Ciebie.
Rozumiem gdyby wykluczono Cię w jednej szkole - to może być przypadek i wredni ludzie. Ale przy kolejnej takiej historii już bym się zaczęła zastanawiać "co ze mną nie tak?". Przy trzeciej byłabym już tego pewna. Ciebie spotkało chyba z pięć albo więcej historii o dokładnie takim samym schemacie.
Wynika z tego że w jakiś sposób jesteś toksyczna, ludzie nie mogą Cię znieść. Zastanów się dlaczego, zamiast zrzucać wszystko na innych.

Madoja dlatego nie zamierzam pakować się w żadne relacje bo widzę że coś jest nie tak. Dosyć późno zdałam sobie z tego sprawę bo nie wiedziałam że mam prawo do swoich potrzeb, życia. Czytam o toksycznych rodzicach.
Nie chcę powielać zachowania rodziców. Nie zostałam nauczona zawierania zdrowych relacji skoro słyszałam w domu jak rodzice na kogoś narzekają, obgadują. Nie potrafię ufać ludziom. Rodzice chcą bym kogoś miała, ale ja nie chcę bo nie zamierzam znów ich błędów powielać. Poza tym mojej mamie nie podobało się to że się z kimś zadaje skoro ona sama tego nie robi.
I przyznaje mam niską samoocenę i nie jestem asertywna. Nie potrafię nawet uwierzyć w to że jestem w czymś dobra skoro nigdy tego nie słyszałam. Zaczęłam w sobie szukać tego wsparcia bo nie mogę liczyć na rodzinę. Do tego rodzina wychwala dziewczynę mojego brata że jest w czymś dobra i ona to lubi. Powoduje u mnie to przykrość. Staram się nie przejmować tym i zajmować swoim hobby. Bo tak naprawdę mam tylko te hobby które mi pomaga. Mówią mi niektórzy że mam talent tylko ja tego nie widzę w sobie.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Toksyczni rodzice - jak się od nich uwolnić

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018