Czy uwazacie ze w dzisiejszym zapędzonym i zabieganym świecie ludzie inaczej postrzegaja sama definicje kultury i nie maja na nia czasu ?
Podobne tematy
Określenie człowiek kulturalny kiedyś kojarzyło mi się z osobą, która dużo czyta, chodzi do teatru, kina. Teraz ludzie nie mają na to czasu ( a może nie mają chęci?). Kultura zmieniła swoją formę na przekaz obrazkowy.
Kulturę zdominowała telewizja i Internet. Możemy filmy obejrzeć w domu, w samotności, tylko ten fragment, który nas najbardziej interesuje. Można przeczytać e-booka lub zamiast czytać wysłuchać nagrania w formacie mp3. Przekaz odbieramy często na szybko i bez większego namysłu.
Określenie człowiek kulturalny kiedyś kojarzyło mi się z osobą, która dużo czyta, chodzi do teatru, kina. Teraz ludzie nie mają na to czasu ( a może nie mają chęci?). Kultura zmieniła swoją formę na przekaz obrazkowy.
Kulturę zdominowała telewizja i Internet. Możemy filmy obejrzeć w domu, w samotności, tylko ten fragment, który nas najbardziej interesuje. Można przeczytać e-booka lub zamiast czytać wysłuchać nagrania w formacie mp3. Przekaz odbieramy często na szybko i bez większego namysłu.
Dokładnie zgdzam sie z tym co napisałas.I wydaje mi sie tez ze to co sie dzieje w dzisiejszych czasach - ten ciagłybrak czasu na teatr, wystawe odbija sie na nas. Ludzie pedza ,maja ciagle za mało czasu...
A przeciez nie mozna sie tak zupełnie zatracac.Popatrzmy na wczesniejsze pokolenia.Oni mieli czas na wszystko.
Inaczej im sie zyło,jakby spokojniej ,chociaz okres tez nie był najlepszy.
Brak czasu jest tylko wymówką. Czy naprawdę tak ciężko pracujemy w niedzielny wieczór, że nie mamy siły i czasu iść do teatru? Czy może po prostu przyczyną jest lenistwo i niechęć do myślenia (większość sztuk jednak go wymaga)?
Niestety, ludzie stają się niemyślącymi maszynami. Nie zastanawiamy się nad swoim życiem, nad swoim otoczeniem, nad tym kim jesteśmy. Stąd niechęć do uczestniczenia w wydarzeniach kulturalnych - bo po co? Wszyscy wolą wybrać to, co jest lekkie, łatwe i przyjemne.
Ważne jest też co się ogląda i co się czyta. Co z tego, że ktoś regularnie czyta książki i chodzi do kina, kiedy wybiera tanie romansidła a w kinie transformersy czy inne gnioty. Kultura a kultura to różnica.
Inna kwestia to cena. I co z tego, że chcę iść na dany spektakl skoro bilety kosztują 80-130 zł. To samo z książkami. Dla budżetu studenckiego to dużo za dużo.
To prawda, że brak czasu to tylko wymówka. Ludzie albo nie chcą ruszyć się z domu albo nie potrafią nam odmówić, kiedy ich zapraszamy i wtedy też wymawiają się brakiem czasu. I mam na myśli nie tylko kwestie związane z wątkiem, ale jeszcze wiele, wiele innych.
Starsze pokolenia miały czas na kino, spacer, wspólne spędzanie czasu bo nic nie zabierało im tyle czasu, co nam obecnie telewizja i komputer- to zjadacze czasu. Wiemy o tym, a jednak pozwalamy się wciągnąć.
Rzeczywiście ceny biletów mogą odstraszać, ale przecież są kina studyjne gdzie bilety kosztują nawet mniej niż 10 zł. Dlaczego kiedy odwiedzam takie kino, to na film przychodzi w porywach 5 osób? Są biblioteki, więc nie za każdym razem trzeba książkę kupić.
To prawda, że brak czasu to tylko wymówka. Ludzie albo nie chcą ruszyć się z domu albo nie potrafią nam odmówić, kiedy ich zapraszamy i wtedy też wymawiają się brakiem czasu. I mam na myśli nie tylko kwestie związane z wątkiem, ale jeszcze wiele, wiele innych.
Starsze pokolenia miały czas na kino, spacer, wspólne spędzanie czasu bo nic nie zabierało im tyle czasu, co nam obecnie telewizja i komputer- to zjadacze czasu. Wiemy o tym, a jednak pozwalamy się wciągnąć.
Rzeczywiście ceny biletów mogą odstraszać, ale przecież są kina studyjne gdzie bilety kosztują nawet mniej niż 10 zł. Dlaczego kiedy odwiedzam takie kino, to na film przychodzi w porywach 5 osób? Są biblioteki, więc nie za każdym razem trzeba książkę kupić.
Oj tak ,ceny sa porazajace,ale czasami tez jest problem zwłaszcza w teatrze z rezerwacja danego spektaklu...
No ale to juz inna kwestia.
Ja mam w domu duzo ksiazek jeszcze zakupionych przez moich rodziców, i czasami do nich siegam.A ogladacie teatr telewizji ?
Ja myślę, że większość ludzi kulturę postrzega bardzo wąsko, kojarząc ją tylko z teatrem, muzyka klasyczną czy opera. Tak naprawdę kultura funkcjonuje w bardzo wielu obszarach, ale niestety w tym naszym zapędzonym życiu nie uświadamiamy sobie ogromnego znaczenia kultury. Może warto zatrzymać się na chwile i pomyśleć? Myślę, że warto?
Wyszukałam nawet w necie bloga o tematyce kultury.... www.kulturasieliczy.pl tam piszą, że kultura- dziś ...będzie numerem 1 !! Miejmy nadzieję:-)
Bardzo ciekawy blog i mysle ze warto przynajmniej od czasu do czasu wejsc na niego i obejrzec,poczytac...
Hmmm...jestem tu co prawda nowa, ale pozwolę sobie się wypowiedzieć - nie do końca zgadzam się z tym, że brak czasu jest tylko wymówką, bo jego naprawdę jest w tej chwili mniej. Pokolenie naszych babć i dziadków nie siedziało w korporacjach po 10h dziennie i nie musiało "zabierać jeszcze do tego pracy do domu". Dla mnie pracującej w takim trybie, niedziela/weekend (i to co drugi, bo chodzę do szkoły) jest czasem odpoczynku z rodziną, kiedy mogę wstać najwcześniej o 11, pojechać z mężem do rodziców na obiad albo wyjść na spacer z psem. Kino wymaga przygotowania, kradnie do nawet 4h z tej cennej, pojedynczej doby, którą mam na lenistwo i nicnierobienie
Zupełnie inną kwestią wartą myślę poruszenia, jest fakt że dziś raczej trudno o prawdziwą Kulturę. W kinach amerykańska papka, bo najłatwiej się sprzedaje, wartościowe filmy znikają po miesiącu wyświetlania, a teatr wydaje mi się dziś strasznie zagubiony, szukający nowych środków wyrazu, nadmiernie szokujący, bo może to przyciągnie widza i przez to nadęty. Z książkami bywa różnie - ale tu też łatwo wpaść w pułapkę sztucznie napompowanych bestsellerów, które nie wnoszą w życie nic wartościowego. Być może zamiast zastanawiać się nad kryzysem odbiorcy, warto pomyśleć nad kryzysem kultury?
Wylewność medialna w postaci wszędobylnego toksycznego "plastiku" Napewno nie pomaga w ukulturalnianiu a napewno nie młodych,co najwyżej pomaga wypaść z orbity humanitaryzmu...
Nie mniej jednak:
"Powołanie do wolności łączy się z obowiązkiem zrozumienia, że wolność to nie samowola, ale jest to zadanie stojące przed każdym człowiekiem, wymagające przemyśleń, rozwagi, umiejętności wyboru, decydowania. "
? ks. Jerzy Popiełuszko
Pozdrawiam
Faktycznie ludzie nie maja pojęcia czym tak naprawdę jest kultura i ograniczają ją tylko do kilku dziedzin.
Fajny temat :-)
A ja mysle ze nadal obejrzenie dobrego filmu w TV jest dla nich dobra wymówka na jakies tam połowiczne "liznięcie kultury".
Niestety, ale jak każdy już wie w katastrofie zginął Tomasz Merta, wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego. Był jednym z współautorów koncepcji Muzeum Historii Polski. To wielka strata dla nas i dla i tak osłabionej kultury:-(
Bardzo ciekawy temat, który aż prosi się o odświeżenie.
Bo co dziś znaczy KULTURA? W sensie..... muzyka, kino, teatr....
Zgodzicie się, że każdy człowiek ma inny stopień wrażliwości estetycznej, każdego bawi i relaksuje co innego i trudno się z tym kłócić- o gustach bowiem się nie dyskutuje. A jednak pewną muzykę uważamy "na poziomie" (np. jazz, klasyczną) a inną już jako chłam (...disco polo).
Moje przemyślenia również zbliżają mnie do tezy, że nie decydujemy się już na ten "rozbudowany" stopień kultury jak teatr (np.) bo chcemy szybkiego odprężenia, a nie myślenia.
Powiem: A SZKODA. Wystarczy znów, chociaż raz się przemóc, rozsmakować się w muzyce z treścią, a na pewno tęsknota za takim pięknem będzie się odzywać ![]()
Rozprężenie w sensie jeden odcinek Simpsonów czy Głowa Rodziny można przyjąć, ale nie jako długotrwały proces bo wtedy przychodzi znużenie,a dusza potrzebuje strawy. Zwłaszcza moja bo ja np. rozkoszuje się rozczytywać w tekstach skrajnych, wyrazistych, które sprawiają, że ktoś mi daje właśnie w tej chwili po pysku.
Poza tym nic tak nie dodaje otuchy jak świetnie zrobiony film:)
A co ciekawe ostatnio oglądałeś?
teraz niestety coraz mniej oglądam, ale z gatunku tych niejednoznacznych polecam Piękno z 2011
Bardziej nieprzyjemny filmek, ale ostro wbija się w pamięć.
Chętnie obejrzę, tematyka mnie zainteresowała.
Czy sądzicie, że TEMATYKA którą dany człowiek się kieruje przy wyborze filmu, sztuki, piosenki, książki mówi o jego poziomie kultury, wrażliwości? Jeśli tak, jaki stereotypowy ranking byście zrobili?;)
No raczej. Gdy widzę dziewczynę rozczytującą się w Platonie, a obok kreującą się na intelektualistkę zatopioną w Miłości nad rozlewiskiem to myślisz, że kto ma bogatszą duszę, jest czulszy na piękno? Czytający Prousta czy Grochowską?
Warsztat Catwoman. Bez nowych kierunków, horyzontów które stumulują nasz umysł jak odbieraliśmy Stalkera Tarkowskiego czy bardziej wspólczesny Socjalizm Godarda bez odpowiedniego zaplecza z gatunku film/teatr/książka? Ziewiem i zasnieciem na sali kinowej.
Louis, a co jest złego w Grochowskiej? ps. czy nie chodziło Ci może o Grocholę? Grochowska jest ale aktorka.