Witam, mąż wyprowadził się z domu.Stwierdził,że przestał mnie kochać.Mamy wspólne dzieci.Pracuje on za granicą.W każdy weekend przyjeżdża do domu.Pokłóciliśmy się strasznie i ja stwierdziłam,że chce rozwodu.Powiedziałam tak tylko w nerwach,a on na to że się zgadza. Pierwszy weekend spędził poza domem.Nie miałam od niego wieści.Dowiedział się od znajomych,że szukam go i napisał smsa że mam przestać bo z nim jest wszystko ok i tyle.Kolejny weekend spędził w domu.Tzn w dzień był z dziećmi,a na noc jechał gdzieś.Nie chciał powiedzieć gdzie.W czasie tego weekendu robiliśmy wspólnie obiady, rozmawialiśmy prawie normalnie - z tym,że on podkreślał że już nie jesteśmy razem i chce separacji.W niedzielę pojechał do Austrii i od tego momentu nie mam od niego żadnych wieści.Nawet do dzieci nie zadzwonił,co jest bardzo dziwne bo mam z nimi bardzo dobry kontakt.W czasie wspólnego weekendu wypytywał o to jak przebiegły badania (jestem chora) i jak mi idzie w szkole (robię technikum dla dorosłych). Nie wiem co mam o tym myśleć.Wcześniej dużo razy okazywał mi czułość, robił naprawdę dużo dobrego dla mnie.Ta wiadomość,że mnie nie kocha spadła na mnie jak grom z jasnego nieba.Nikt nie wierzy w to bo widać było,że on dla mnie zrobi wszystko.
Nie wiem,czy on ma dość i chce odpocząć od tego wszystkiego czy faktycznie przestał mnie kochać?Wysyła sprzeczne sygnały - z jednej strony miło wspólnie spędziliśmy weekend a z drugiej mówi że to koniec.
Podobne tematy
2 2016-06-15 20:26:06 Ostatnio edytowany przez srokowiec (2016-06-15 20:28:23)
Witam, mąż wyprowadził się z domu.Stwierdził,że przestał mnie kochać.Mamy wspólne dzieci.Pracuje on za granicą.W każdy weekend przyjeżdża do domu.Pokłóciliśmy się strasznie i ja stwierdziłam,że chce rozwodu.Powiedziałam tak tylko w nerwach,a on na to że się zgadza. Pierwszy weekend spędził poza domem.Nie miałam od niego wieści.Dowiedział się od znajomych,że szukam go i napisał smsa że mam przestać bo z nim jest wszystko ok i tyle.Kolejny weekend spędził w domu.Tzn w dzień był z dziećmi,a na noc jechał gdzieś.Nie chciał powiedzieć gdzie.W czasie tego weekendu robiliśmy wspólnie obiady, rozmawialiśmy prawie normalnie - z tym,że on podkreślał że już nie jesteśmy razem i chce separacji.W niedzielę pojechał do Austrii i od tego momentu nie mam od niego żadnych wieści.Nawet do dzieci nie zadzwonił,co jest bardzo dziwne bo mam z nimi bardzo dobry kontakt.W czasie wspólnego weekendu wypytywał o to jak przebiegły badania (jestem chora) i jak mi idzie w szkole (robię technikum dla dorosłych). Nie wiem co mam o tym myśleć.Wcześniej dużo razy okazywał mi czułość, robił naprawdę dużo dobrego dla mnie.Ta wiadomość,że mnie nie kocha spadła na mnie jak grom z jasnego nieba.Nikt nie wierzy w to bo widać było,że on dla mnie zrobi wszystko.
Nie wiem,czy on ma dość i chce odpocząć od tego wszystkiego czy faktycznie przestał mnie kochać?Wysyła sprzeczne sygnały - z jednej strony miło wspólnie spędziliśmy weekend a z drugiej mówi że to koniec.
Jesli prawidłowo odczytałem - to "sprawa" dość świeża, bo jest kwestią ostatnich dwóch, trzech tygodni, tak? Myślę, że wpadasz w desperację i zaczynasz zbyt mocnych słów tu uzywać...
Może daj sobie "na wstrzymanie", poczekaj trochę i ...daj mu czas na przemyslenia o swoich słowach.
Mimo wszystko dopatruję się tu jakiegoś "drugiego dna": czy mozesz zdradzić, co było powodem takiego "odwrotu" u małżonka? Tzn. czy przypadkiem nie było czegoś z Twojej strony (awantury, kłótnie, żądania itp.), że małżonek nie wytrzymał? Pytam, bo bardzo często taki własnie jest początek takich katastrof... Jeśli nie ma w Tobie żadnego początku ta historia to jedynym wytłumaczeniem jest tu ...ktoś trzeci. Wolałbym tej kwestii nie rozwijać i obym był w błędzie...
Jeśli mąż był dobrym ojcem, w miarę troskliwym mężem, wciąż - nawet teraz - przejawia zainteresowanie Tobą i Waszym życiem (pomimo tego ostatniego milczenia) to wątpliwe, by ot tak postanowił to porzucić i tak Cię zranić ("nie kocha"). Jak wspomniałem - jedynym wytłumaczeniem jest tu inna kobieta, lub - oby! - syndrom "drugiej młodości" w dość jaskrawej odsłonie...
Zastanów się nad tym, co mogło skłonić męża do takiego zachowania...?
Winę ponoszę ja.dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego jak ja go traktowałam.Ciągle narzekanie, coś mi nie pasowało, krytykowałam go.Powiedział,że ma mnie dość i nie wierzy że się zmienię. Ciągle obiecywałam poprawę,ale nigdy faktycznie nie myślałam nad moim zachowaniem.Zaczęło sie to 3 tyg temu.Wiele razy w ciągu naszego małżeństwa chciałam rozwodu,ale nigdy na poważnie.Mówiłam mu tak jak byłam zła.Wiem,że muszę się leczyć - zapisałam się do psychologa.Jednak chciałabym naprawić sytuację między nami,bardzo go kocham.To nie jest do końca tak,że jestem złą babą, on wiele razy mnie okłamał w sprawach mniej lub bardziej ważnych.Na początku małżeństwa mieliśmy kłopoty finansowe i musiał wyjechać za granicę.Te wydarzenia wpłynęły na moje zachowanie ponieważ straciłam do niego zaufanie.Kolejne lata były spokojne,ale ja zaczęłam się zachowywać jak wredna małpa.
Co do możliwości zdrady - zawsze wszędzie byliśmy razem jak był w Polsce,jednak po tej strasznej kłótni on pojechał gdzieś na kilka godzin i od tego czasu ma telefon ciągle przy sobie,wiem że z kimś pisze bo ukrył biling za telefon i nie chciał mi go pokazać. Nie mam jednak pewności czy to tylko znajomość wirtualna (przez internet i telefon) czy spotkała się z kimś.Bardzo go kocham i ta sytuacja dopiero teraz uzmysłowiła mi ile on dla mnie znaczy.Chciałabym odzyskać go ale nie wiem co robić,żeby nie pogorszyć sytuacji. Od niedzieli do niego nie napisałam ani słowa,ale bardzo mnie korci żeby coś napisać.
powinnam pierwsza wykonać krok i się odezwać do niego?bardzo proszę o rade
powinnam pierwsza wykonać krok i się odezwać do niego?bardzo proszę o rade
No cóż... Sama widzisz. Może to będzie infantylne, ale ja - na Twoim miejscu - napisałbym do niego. Tylko raz i zostawił inicjatywę juz po jego stronie...
Mogłabyś mu napisać, że brakuje Ci go, ze go kochasz, wiesz jak się zachowywałaś i ...że zdałaś sobie dopiero teraz sprawę z tego, jaka wobec niego byłaś; nie chcesz tego "przekreślać" i chcesz, by razem z Tobą podjął dalszą walkę o to małżeństwo. Tylko tyle i aż tyle - to będzie dla niego sygnał, znak, ze czekasz "z otwartymi drzwiami" na niego. Jeśli to jakies chwilowe załamanie u niego - to "doda mu skrzydeł" i wróci. Jesli zignoruje taką wiadomość od Ciebie - cóż, przykro mi... Ale wówczas będziesz wiedzieć już na czym stoisz i co dalej...
Możesz też (ale w swojej świadomości tylko) "dać mu czas" na ogarnięcie się, np. tydzień, miesiąc - to zalezy od Ciebie. Potem - jesli nie wróci - będziesz mieć świadomość, że zrobiłaś ze swojej strony krok ku naprawie, i będziesz wiedzieć, że małżeństwa juz nie ma...
Myslę, że najlepszy byłby sms lub e-mail, bo zapewne mając to - będzie to wielokrotnie czytać... Rozmowa przebrzmiewa, prócz tego w rozmowie uwidaczniają się mimowolnie emocje - a te mogą nie być dobre...
To moje zdanie. Ale sugeruję abyś poczekała na odpowiedzi innych osób...
P.S.
Tylko broń boże nie pisz mu, ze "dajesz mu jakiś czas - bo zabrzmi to jak ultimatum, szantaż, przyparcie do sciany...
pisałam do niego cały zeszły tydzień błagając o szanse a on za każdym razem pisał nie
pisałam do niego cały zeszły tydzień błagając o szanse a on za każdym razem pisał nie
Ale tu nie chodzi o błaganie, płaszczenie się i przekonywanie... Takim pisaniem i pisaniem mozna odnieść przeciwny efekt...
Tu chodzi o zasygnalizowanie, bez zbędnych słów i emocji. Nawet teraz, po kilkudniowej "ciszy w eterze" możesz napisać coś w stylu tego, co wczesniej Ci zasugerowałem. Wspomnieć o dzieciach (bo może ...zapomniał). I zamilknąć...
To zbrzmiec powinno w jego uszach mocniej niż setki błagalnych wiadomosci.
Pod warunkiem, ze będzie to jedna, jedyna wiadomość...
Co on z tym zrobi to juz inna bajka.
Z Twojego rozwinięcia tematu nie wygląda to dobrze - wyczuwam jednak kogoś, kto odciąga jego uwagę.
Przykro mi.
Nie mniej zaryzykuj tą jedną wiadomością i zamilknij, zajmij się swoim życiem, domem, dziećmi...
Czas pokaże...
Logiczne ze kogoś ma. A to ze powiedziałaś mu ze chcesz rozwodu ułatwiło mu zadanie. Jak chciałaś tak masz a on nie musiał sam tego powiedzieć. Albo mu zauroczenie minie i wróci skruszony o ile będziesz chciała wybaczyc zdradę albo jesr tak zakochany ze juz nie wróci. Ale to ze kogoś ma jest pewne w 1000%
Było miło ale się skończyło. Co tu jeszcze można dodać? Że można naprawiać co jest zepsute? No można ale po pierwsze muszą tego dwie osoby chcieć a po drugie nie może być zaangażowania gdzie indziej.
Oj naiwności ludzka...
Okazało się,że faktycznie kogoś ma.Mimo to on sam chyba nie wie czego do końca chce.Przyjechał z rana i rozmawialiśmy.Jakoś tak się wszystko potoczyło,że wylądowaliśmy w łóżku.Powiedział mi,że jednak do końca nie jestem mu obojętna i nie wie co ma zrobić.Wieczorem pojechał gdzieś (podejrzewam,że do niej) i jak zadzwoniłam to powiedział,że sam nie wiem dlaczego to zrobił a na pytanie czy robi to z zemsty powiedział,że coś w tym jest. Jednak prosiłam go p zrobienie zakupów i przyjechał z nimi.Dał mi je i pieniądze,a później odjechał.
Rano długo rozmawialiśmy.Powiedział,że poznał jakąś dziewczynę i tylko z nią pisze i się spotyka bo ona dała mu to czego ja nie umiałam - czas i zainteresowanie.Przyznał,że ja jestem dla niego ważniejsza,ale boi się że jak wróci to ja znów będę taka jak kiedyś,a moja zmiana jest tylko tymczasowa.W czasie rozmowy nawet się popłakał.Widzę,że nie jestem mu obojętna bo jest np.zazdrosny o mnie i dopytuje się o moje zdrowie,o to jak przebiega leczenie.Od paru dni nawet ignoruje dziecko - kiedyś dzwonił parę razy dziennie,a teraz nawet po kilka dni cisza.Zachowuje się całkowicie inaczej,wręcz mogę powiedzieć,że nie takiego Piotrka znam. Jak jest w domu to jest czuły,a jak jest poza domem to jest zimnym draniem.Zachowuje się jak dwie różne osoby.Okazało się,że na portalu społecznościowym chwali się nowym związkiem - robi to bardzo ostentacyjnie, tak że większość znajomych może to zobaczyć.
Wiem,że łatwo Wam pisać,że jestm naiwna i głupia,ale ja go kocham.Mimo wszystko chciałabym ratować ten związek bo wiem,że to ja w głównej mierze zawiniłam.
Jeżeli chce zakończyć ten związek to dlaczego nie nalega na rozwód?mógłby złożyć pozew jednak tego nie robi.Powiedział mi,że przez te pare dni kiedy milczałam to czekał chociaż na jednego smsa.I co w takiej sytuacji robić?Jak pisze do niego to jest źle i nie odpisuje,a jak ja nie pisze to on się wkurza znów że nie napisałam.Psychika męska jest skomplikowana ![]()
12 2016-06-18 00:52:44 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2016-06-18 01:01:23)
Psychika męska jest skomplikowana
Raczej nie
nie ubliżając panom tu obecnym ![]()
Nie pisz błagalnych smsów, nie dzwoń, nie proś o rozmowę. Idź do fryzjera, do kosmetyczki, na zakupy... Łatwiej mu będzie podjąć decyzję...
Jak tak prosisz i błagasz, to wie, że w każdej chwili może wrócić, a jak przestaniesz, to się zastanowi... Nie nalega na rozwód, bo mu tak prościej, potem powie, że przecież Ty chciałaś ![]()
A swoją drogą - Ty też powinnaś się porządnie zastanowić, czego właściwie chcesz ![]()
Jak ja zapowiedziałam byłemu mężowi rozwód, to najpierw błagał o wybaczenie, a potem pisał smsy w stylu: złożyłaś już ten pozew? Bo jak nie, to ja złożę
a mnie akurat brakło kasy i minęły ze 2 miesiące, żeby wnieść opłatę... mimo to on nadal ograniczał się do wysyłania smsów, kiedy wreszcie złożę ten pozew, chociaż miał już kogoś i wszyscy o tym wiedzieli, i miał pieniądze, mógł złożyć swój
rozwód u mnie był z innych powodów, swoją nową - hmmm, nie wiem, jak nazwać - partnerkę poznał po mojej zapowiedzi rozwodu...
PS. Piszę "partnerkę" i że nie wiem, jak to nazwać, bo w sumie nie wiem, co to było, nie mieszkali razem, tylko spędzali wieczory u nas w domu, a 2 dni po ostatecznej naszej rozprawie rozwodowej rozstali się. A nie że mam do niej jakieś wąty ![]()
U fryzjera juz byłam
rano zakupy.Widze,ze jak ja sie odsuwam od niego to on robi krok w moja stronę.tylko nie umiem być twarda,sam jego widok powoduje ze mam łzy w oczach. Nie wiem co robić żeby było dobrze.każde zdanie analizuje na milion sposobów,nie wiem czy wytrzymam to psychicznie.kolejna noc myślenia o tym czy pojawi się rano i jak to będzie wyglądało. Jeśli zrobię mu awanturę ze nie wrócił na noc to pewnie znów się odsunie ode mnie.z drugiej strony czy mogę tolerować to jak on się teraz zachowuje? Mam przeczucie ze próbuje mi pokazać jak on czuł się przez ostatnie kilka miesięcy.
Iza - o ile masz tak na imię - przestań się tym zadręczać...
Zrób naprawdę coś dla siebie, a mąż wróci albo nie. Na to wpływu nie masz. Natomiast masz wpływ na swoje dobre samopoczucie. A jak pisałam wyżej - Ty jesteś naprawdę pewna, że chcesz, żeby wrócił?
Tak.Chce byc z nim.Nie dla dobra dzieci tylko dlatego ze go kocham.Ostatni czas byl bardzo ciezki i uswiadomil mi ile on dla mnie znaczy.Chociaz z drugiej strony mam watpliwosci czy dobrze robie chcac go zatrzymac za wszelka cene?jezeli powtarza mi ze zniszczylam go psychicznie i jest mu ze mna zle to moze powinnam dac mu odejsc zeby byl szczesliwy?sama juz nie wiem czy ma sens robic cos na sile?gdybym tylko widziala,ze mu calkowocie jestem obojetna to dalabym spokoj,ale interesuje sie tym co robie,jak sie czuje,jest nadal zazsrodny ( mowi np tak idziesz na impreze ?fajnie,a ze mna nigdy nie chcialas isc).dla kogos moze to jest glupie,ale dla mnie jest to cios prosto w serce.gdybym wiedziala tylko na czym stoje.jego zachowanie nie jest jednoznaczne.
Dodam jeszcze, ze jego zachowanie zmienilo sie gruntownie po tej wielkiej awanturze,kiedy ja chcislam rozwodu.przez tyle lat byl czulym mezem,dobrym ojcem.jego zachowanie zmienilo sie z dnia na dzien.jak jest w domu to jest inny,a jak dzwoni zachowuje sie calkowicie inaczej.tak jakby robil to na pokaz.moze dzwoni przy niej i chce pokazac jej,ze mu na mnie nie zalezy?mysle,ze zmienil sie pod wplywem osob trzecich.jak mam w takim razie pozwolic mu zabierac blizniaki do niej? Maja tylko po dwa latka.
Iza, ponosisz konsekwencje swojego zachowania, jednak nie usprawiedliwiam Twojego męża. Mógł poczuć się przytłoczony, niedoceniony, zmęczony Twoim zachowaniem, szantażowaniem rozwodem, mógł przestać Cię kochać. Jednak jego aktualne zachowanie jest naganne; oficjalnie Cię zdradza, odsunął się od dzieci, porzucił Cię w chorobie.
Naprawdę nie wiesz od jak dawna on Cię zdradza, związki na odległość nie służą małżeństwu. Nie wierz we wszystko to, co on mówi, sama zresztą piszesz, że niejednokrotnie Cię okłamał. Nie wiesz od jak dawna on jest w związku z tą kobietą. Fakt, że gdy jest w Waszym domu, zachowuje się poprawnie o niczym nie świadczy, prawdopodobnie robi to z obowiązku, powodują nim jakieś resztki przyzwoitości. Nie rób sobie nadziei.
Otrzymałaś tutaj wiele cennych rad i jeśli faktycznie byłabyś w stanie nadal z nim żyć, po tym, co zrobił, to nie pozostaje Ci nic innego jak czekać, nie narzucać się.
Jednak kiepsko to widzę. Ty, ze swojej strony pokajałaś się, przyznałaś do winy, przeprosiłaś, a co ma w odpowiedzi? kwitnący romans Twojego męża i żadnej chęci naprawy Waszego małżeństwa.
Ten stan niszczy Cię i upokarza, nie wiem, czy nie lepiej byłoby przeprowadzić z mężem ostateczną rozmowę i podjąć decyzję "w prawo, lub w lewo".
Może wizja ostatecznego rozkładu Waszego małżeństwa i autentycznego rozwodu spowoduje, że on jednak będzie chciał spróbować ratować Waszą rodzinę, jeśli nie, to szkoda Twojego zdrowia, życia i czasu który spędzasz w zawieszeniu, łudząc się i czekając, podczas, gdy on się świetnie bawi.
Niestety, fakt posiadania kochanki, jego zaangażowanie w tamten związek, jednocześnie przyznanie, że już Cię nie kocha (co raczej jest prawdą, oszukujesz się myśląc że jest inaczej) nie rokuje dobrze. Zwróć mu wolność, obarczaj opieką nad dziećmi i zacznij układać sobie życie bez niego.
Josz,dziekuje za te cenne rady.W glebi serca wiem,ze to co piszesz to prawda.Jednak ciezko jest zapomniec o kims kto mimo wszystko tyle dla mnie znaczy. W sumie od zawsze wiedzialam,ze nie moge mu ufac w 100%.Stad tez moje zachowanie.Wszystko mnie przytloczylo.Chcialabym dac mu spokoj,zeby ulozyl sobie zycie z ta dziewczyna,ale nie umiem bo go kocham.Wiem,ze zawinilam i zepsulam to.Zajme sie swoim zyciem,ale gdzies tam po cichu licze na to ze zobaczy kto go naprawde kochal i wroci
iza.iza-88
napisałam do Ciebie maila, przeczytaj ![]()