Witajcie.
Wiem, że problemy z facetami ma wiekszosc z nas.
Moj nienawidzi moich psow...ktore wczesniej zaakceptowal.
Kaze mi sie ich pozbyc...
Albo mam odejsc razem z nimi.
Przeprowadzilam sie do niego...jestem 700km od domu rodzinnego...a on kaze mo sie jutro zabierac...jak? Gdzie?
Przepraszam za haotyczny post ale siedze i rycze.
Nic on kurfa nie rozumie...
2 2016-04-26 19:18:06 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2016-04-26 19:18:40)

Nara ci
Oraz: nieśmieszne
3 2016-04-26 19:27:20 Ostatnio edytowany przez strzępak (2016-04-26 19:29:54)
Witajcie.
Wiem, że problemy z facetami ma wiekszosc z nas.
Moj nienawidzi moich psow...ktore wczesniej zaakceptowal.
Kaze mi sie ich pozbyc...
Albo mam odejsc razem z nimi.
Przeprowadzilam sie do niego...jestem 700km od domu rodzinnego...a on kaze mo sie jutro zabierac...jak? Gdzie?
Przepraszam za haotyczny post ale siedze i rycze.
Nic on kurfa nie rozumie...
Twój dylemat jest wzięty z ..., wybacz. Nie powinnas mieć tu żadnych wątpliwosci - co to za ultimatum z jego strony? Pozbądź się ...ale tego facecika.
Psy są z Tobą zapewne zwiazane i slepo Ci ufają, chyba nawet nie bierzesz pod uwage tak chorego rozwiązania jakie Ci ten ... narzuca?
P.S.
I "rozum" i "serce" dają tu JEDNĄ odpowiedź. Chyba dla takiego i z takim ..."człowiekiem" nie chcesz stracić paru lat swojego zycia?
Ale dlaczego ich teraz nienawidzi? Co się zmieniło, że wcześniej akceptował a teraz nie? Może warto się zastanowić najpierw nad powodem jego zmiany podejścia do psów? Może da się to rozwiązać zamiast stawiać ultimatum?
Zabieraj się więc..a gdzie? Tam skąd przyjechałaś. Przecież nie oddasz psów, bo on zmienił nagle zdanie. Za chwilę każe Ci zmienić pracę, fryzurę, albo schudnąć w miesiąc 10 kg, a jak nie, to wynocha!