Czuję się przytłoczona życiem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czuję się przytłoczona życiem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

Temat: Czuję się przytłoczona życiem

Witam Was! Mam 20 lat i nazywam sie Kasia. Piszę tu ponieważ, nie daję już sobie sama rady ... Wszystko mnie przytłacza, moje życie studia, dom, wszytskoooo.... Jest mi ciężko. Kiedys byłam wesołą, energiczna osoba, byłam zadowolona z tego co robię. Dzisiaj ? Nie ma już tej dziewczyny ...
Ale pokolei.
Czuję się coraz bardziej zmęczona, "wypalona" moim życiem. Jestem młodą osobą , a mimo to czuję się tak staro ( głupio to brzmi). Czuję że nic mnie w życiu nie czeka. Studiuje , obecnie jestem na 2 roku studiów, ale nie wiem po co to robie i dla kogo... coraz ciężej mi się skupić na nauce. Na zajęciach jestem rozkojarzona, nieobecna. Nigdy nie miałam problemów w nauce, teraz ciężko mi zaliczyć egzaminy na studiach ;/ Czuje się tak przytłoczona życiem. Mam czasem ochotę wyjechać gdzieś daleko, sama, bez nikogo... Z dala od tego całego mojego życia. Mam dość wszystkiego ....
W domu też nie jest zafajnie . Niby mam normalną rodzinę, ale od pewnego moje relacje z rodzicami nie są normalne. Kłócimy się na każdym kroku, rodzice nie rozumieją mnie, a ja ich. Czasem mam wrażenie że ich wogóle nie obchodzę, że jestem im niepotrzebna. Nie interesują się moim życiem.
Czasami po zajęciach nie mam ochoty wracać do domu... Z chłopakiem też od dłuższego czasu się kłócę, nie potrafimy się dogadać. Wcześniej mi zależało by było dobrze teraz już mi to obojętne. On ma żal do mnie o to że nie staram się naszych relacji naprawić. Ja już nie mam siły na nic, nic mnie nie cieszy, nie ma we mnie tej radości życia co kiedyś.. Jestem wypalona. Źle sypiam od dłuższego czasu, przez co jestem wyczerpana. Nie radzę sobie z moimi problemami. Obecnie nawet najmniejszy problem sprawia że zaczynam płakać, czuję się taka bezsilna. Nie radzę sobie z wieloma sprawami w życiu. Czytałam kiedyś ze problemy z zasypianiem i brak energii moga się wiązać z jakimś chorobami, robiłam badania, ale wszystko jest ok .
Jestem młoda, a czuję ze życie ucieka mi przez palce .. Nie umiem się już cieszyć z niczego, momentami płacze nawet sama nie wiem czemu .. Do tego miewam też lęki np. martwie się o ze coś złego mi się stanie, nie dam sobie rady w życiu. Wtedy zamykam się w pokoju i nigdzie nie wychodzę, tylko rozmyślam..
Chciałabym coś z tym wszystkim zrobić , ale nie wiem co .. Prosze Was o poradę, tak bardzo potrzebuję się komuś wygadać

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Idź do psychiatry dziewczyno, bo opisujesz objawy depresji.

3

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Nie przejmuj się Kasia ,każdy ma z nas czasami trudny okres ,ale trzeba nie przejmować się błachymi sprawami i traktować życie na luzie czasem .Może wyjazd gdzieś daleko i odpoczynek pomógłby Ci odpocząć i zrelaksowac się

4

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Idź do lekarza - masz depresję.

5

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

No Kasiu musisz naprawdę się wziąć za siebie i udać sie do specjalisty.. Całe żcyie przed Tobą i nie mozesz go zmarnowac na marudzenie! Trzymam kciuki za Ciebie!

6

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Chwilami jest wszystko dobrze. Parę dni jest ok, cieszę się , staram się być aktywna , ale za chwilę "dołek" znowu wraca.. Jak sobie z tym radzić ?:(

7

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

psycholog to ostateczność , niedałabym rady do niego pójść.....

8

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Dołek wraca, hmm może to kwestia nieprawidłowego stężenia prolaktyny w organiźmie.
Powiedz jak u Ciebie z aktywnością seksualną?

9

Odp: Czuję się przytłoczona życiem
kasia022 napisał/a:

psycholog to ostateczność , niedałabym rady do niego pójść.....

Dlaczego tak uważasz? myślisz że pójście do specjalisty jest czymś strasznym?
psycholog to nie psychiatra - psycholog to normalna osoba która nieco lepiej zna ludzką psychikę niż my, jest to osoba obca dla Ciebie wobec czego nieco krytyczniej na Ciebie patrzy ale jednocześnie jest w stanie Ci pomóc

10

Odp: Czuję się przytłoczona życiem
tomilee napisał/a:

Dołek wraca, hmm może to kwestia nieprawidłowego stężenia prolaktyny w organiźmie.
Powiedz jak u Ciebie z aktywnością seksualną?

Różnie czasem wogole o tym nie myśle , a czasem ochota zjawia się nagle...

11

Odp: Czuję się przytłoczona życiem
wrozka8 napisał/a:
kasia022 napisał/a:

psycholog to ostateczność , niedałabym rady do niego pójść.....

Dlaczego tak uważasz? myślisz że pójście do specjalisty jest czymś strasznym?
psycholog to nie psychiatra - psycholog to normalna osoba która nieco lepiej zna ludzką psychikę niż my, jest to osoba obca dla Ciebie wobec czego nieco krytyczniej na Ciebie patrzy ale jednocześnie jest w stanie Ci pomóc

Może dlatego że zawsze słyszałam że ja nie mam problemów, znów coś sobie wymyślam. I chyba stąd wzieło się przekonanie że niewarto kogoś prosić o pomoc.

12

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Ktoś coś napisze, doradzi proszę ... Nie mam się komu wygadać, więc chciałabym się tutaj kogoś doradzić

13

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Kasiu, może jesteś psychicznie wyczerpana? Czasami tak się czujemy na wiosnę. W jaki sposób odpoczywasz? Może tego Ci w tym momencie potrzeba? Pomyśl o spacerach, rowerze, siłowni...

14

Odp: Czuję się przytłoczona życiem
takiwiatr napisał/a:

Kasiu, może jesteś psychicznie wyczerpana? Czasami tak się czujemy na wiosnę. W jaki sposób odpoczywasz? Może tego Ci w tym momencie potrzeba? Pomyśl o spacerach, rowerze, siłowni...

Takiwiatr wiesz świetnie to ujełaś, jestem psychicznie wyczerpana, wypalona od wewnątrz. Próbowałam wielu rzeczy książka, film, spacer, bieganie pomaga na chwilę ... Mój stan trwa gdzieś od maja zeszłego roku ... Różnie bywa , raz jest dobrze , raz źle. Bywają dni że wszystko wraca do normy, ale za chwilę znów nie mam ochoty na nic, męczą mnie relacje z innymi, ciągłe te same czynności.

15

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Kasiu, to może opowiedz jak to się zaczęło. Czy coś się szczególnego wydarzyło wtedy w maju? Czy miałaś wtedy jakieś porażki, konflikty?

16

Odp: Czuję się przytłoczona życiem
takiwiatr napisał/a:

Kasiu, to może opowiedz jak to się zaczęło. Czy coś się szczególnego wydarzyło wtedy w maju? Czy miałaś wtedy jakieś porażki, konflikty?

Otóż miałam wtedy straszny czas męczyły mnie konflikty z rodzicami, to że ciągle mnie nie rozumieli, potrzebowałam baaardzo wtedy wsparcia , ale na rodziców nie mogłam liczyć ... dodatkowo pracowałam wtedy na słuchawce. Ciężko było momentami pogodzić prace ze studiami dziennymi, a jak wiadomo ten rodzaj pracy jest obciążający psychicznie. Stres na studiach , w pracy , w domu, wszystko mnie przerastało. I można powiedzieć że od tego momentu się zaczeło to wszystko... Muszę przyznać że mam żal do rodziców o pewną sprawe z tamtego okresu i chyba czuje żę wciąż to we mnie siedzi ..

17

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Trudno mi osądzać Twoich rodziców i Ciebie, być może nie umiałaś jakoś jasno powiedzieć o swoich problemach, o tym co czujesz, a oni nie poświęcili Ci uwagi i odbierali Twoje zachowanie jako histerię. Spróbuj z nimi spokojnie porozmawiać, pomóż im zrozumieć Ciebie. Postaraj się poprawić relacje w domu. Czy teraz już nie masz tak stresujących czynników zewnętrznych jak tamta praca?

18 Ostatnio edytowany przez Remi (2016-04-03 01:19:48)

Odp: Czuję się przytłoczona życiem
kasia022 napisał/a:

Witam Was! Mam 20 lat i nazywam sie Kasia. Piszę tu ponieważ, nie daję już sobie sama rady ... Wszystko mnie przytłacza, moje życie studia, dom, wszytskoooo.... Jest mi ciężko. Kiedys byłam wesołą, energiczna osoba, byłam zadowolona z tego co robię. Dzisiaj ? Nie ma już tej dziewczyny ...
Ale pokolei.
Czuję się coraz bardziej zmęczona, "wypalona" moim życiem. Jestem młodą osobą , a mimo to czuję się tak staro ( głupio to brzmi). Czuję że nic mnie w życiu nie czeka. Studiuje , obecnie jestem na 2 roku studiów, ale nie wiem po co to robie i dla kogo... coraz ciężej mi się skupić na nauce. Na zajęciach jestem rozkojarzona, nieobecna. Nigdy nie miałam problemów w nauce, teraz ciężko mi zaliczyć egzaminy na studiach ;/ Czuje się tak przytłoczona życiem. Mam czasem ochotę wyjechać gdzieś daleko, sama, bez nikogo... Z dala od tego całego mojego życia. Mam dość wszystkiego ....

Tak czują osoby, które nie widzą sensu w tym co robią. A nie widzą sensu, bo to nie jest to, czego by się chciało. Często osoby wrażliwe mają tak, że ich marzenia i pragnienia w starciu z rzeczywistością nie idą w parze. Wtedy chce się uciec. No ja marzyłem zawsze o Australii albo jakiejś wyspie niedaleko.

kasia022 napisał/a:

W domu też nie jest zafajnie . Niby mam normalną rodzinę, ale od pewnego moje relacje z rodzicami nie są normalne. Kłócimy się na każdym kroku, rodzice nie rozumieją mnie, a ja ich. Czasem mam wrażenie że ich wogóle nie obchodzę, że jestem im niepotrzebna. Nie interesują się moim życiem.

Rodzice widzą wg nich najlepszą drogę dla ciebie. Ta droga jest jednak ich drogą a nie twoją, stąd myślę, że konflikt i niezrozumienie. Często rodzice stawiają ultimatum - ja finansuje, ja płacę, ty powinnaś być wdzięczna a to duży błąd. Są lepsze drogi wyjścia z patowych sytuacji, ale kwestia ta zależy od ciebie.

kasia022 napisał/a:

Z chłopakiem też od dłuższego czasu się kłócę, nie potrafimy się dogadać. Wcześniej mi zależało by było dobrze teraz już mi to obojętne. On ma żal do mnie o to że nie staram się naszych relacji naprawić. Ja już nie mam siły na nic, nic mnie nie cieszy, nie ma we mnie tej radości życia co kiedyś.. Jestem wypalona. Źle sypiam od dłuższego czasu, przez co jestem wyczerpana. Nie radzę sobie z moimi problemami. Obecnie nawet najmniejszy problem sprawia że zaczynam płakać, czuję się taka bezsilna. Nie radzę sobie z wieloma sprawami w życiu. Czytałam kiedyś ze problemy z zasypianiem i brak energii moga się wiązać z jakimś chorobami, robiłam badania, ale wszystko jest ok .

Co powoduje, że człowiek ma energię? To, że robi to co lubi, że są wokoło ludzie, którzy lubią tego człowieka, że czuje się częścią nawet miniaturowego społeczeństwa. Masz swoje hobby? Muzykę ulubioną? Od takich spraw zaczyna się poznawanie siebie smile

19

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Odpocznij od wszystkiego, albo do specjalisty idź. Oni nie gryzą, a do tego potrafią leki dopasować, że życie znów nabiera barw smile

20

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Cześć!
Powiedz, czego od nas potrzebujesz? Porady? Wysłuchania? Pocieszenia? Powiedzenia, że masz źle, i że nam przykro? Zastanawia mnie jakie słowa by Ci pomogły.

To co mogę Ci powiedzieć po przeczytaniu Twoich wypowiedzi - moim zdaniem dobrze by Ci zrobiło pójście do psychologa. Bo tylko psycholog, po długiej, dogłębnej i profesjonalnie przeprowadzonej rozmowie, może Ci powiedzieć, czy to, co teraz przechodzisz, to wskazuje na depresję czy nie. On sam jej nie może zdiagnozować, bo to rola psychiatry.
(Chciałabym, żeby też nie demonizować psychologa czy psychiatry. Jak mnie boli brzuch to idę do lekarza i nikt nie ma prawa mi mówić, że uroiłam sobie, że mi źle. To samo z samopoczuciem - są od tego lekarze i jeśli nie umiem sobie pomóc herbatkami i dostępnymi "bez recepty" środkami, to idę po poradę to profesjonalisty. Nie ma w tym wstydu, przecież nie musisz się wstydzić, że idziesz do ortopedy. Do psychologa idą ludzie, którzy chcą sobie pomóc. A nie "ci słabi" albo "nienormalni").

Słyszę, w tym co piszesz, że czujesz dużo smutku, że brakuje Ci energii, że nie cieszy cię nic, że masz kilka dni dobrych i kilka dni złych, kłócisz się z rodzicami i chłopakiem, nikt Cię nie rozumie. Masz 20 lat, jesteś młoda. Czujesz pewnie, że powinnaś być radosna i energiczna i w ogóle według społeczeństwa to nie powinnaś mieć żadnych zmartwień.

To trudne.

Odpowiedz na pytanie: czy jesteś zadowolona z warunków, w jakich żyjesz? Czy Twoje potrzeby są spełnione? Czy czujesz się ważna? Czy masz przyjaciół? Czy masz okazję do wyjścia, do śmiania się - może ich nie ma?
I drugie - co możesz zrobić, jeżeli odpowiedzi na te pytanie brzmią "nie"? Czy chciałabyś to zmienić? Jak było przedtem i czemu teraz jest inaczej?
Co się zmieniło w Tobie - czegoś innego oczekujesz od życia niż kiedyś? Masz inne zmartwienia? Skąd to wszystko się wzięło? Kiedy się zaczęło?

Możesz tu o tym opowiedzieć. Jednak najważniejsze w tym wszystkim to - czego teraz chcesz? Co chcesz z tym zrobić? Jak można teraz to wszystko rozwiązać, żeby było lepiej?

Wiem, że piszesz, że Ci się nic nie chce. Ale uwierz mi, jeśli zauważy się rozwiązanie, to niespodziewanie mogą znaleźć się siły do jego zrealizowania.

21

Odp: Czuję się przytłoczona życiem
Monoceros napisał/a:

Cześć!
Powiedz, czego od nas potrzebujesz? Porady? Wysłuchania? Pocieszenia? Powiedzenia, że masz źle, i że nam przykro? Zastanawia mnie jakie słowa by Ci pomogły.

To co mogę Ci powiedzieć po przeczytaniu Twoich wypowiedzi - moim zdaniem dobrze by Ci zrobiło pójście do psychologa. Bo tylko psycholog, po długiej, dogłębnej i profesjonalnie przeprowadzonej rozmowie, może Ci powiedzieć, czy to, co teraz przechodzisz, to wskazuje na depresję czy nie. On sam jej nie może zdiagnozować, bo to rola psychiatry.
(Chciałabym, żeby też nie demonizować psychologa czy psychiatry. Jak mnie boli brzuch to idę do lekarza i nikt nie ma prawa mi mówić, że uroiłam sobie, że mi źle. To samo z samopoczuciem - są od tego lekarze i jeśli nie umiem sobie pomóc herbatkami i dostępnymi "bez recepty" środkami, to idę po poradę to profesjonalisty. Nie ma w tym wstydu, przecież nie musisz się wstydzić, że idziesz do ortopedy. Do psychologa idą ludzie, którzy chcą sobie pomóc. A nie "ci słabi" albo "nienormalni").

Słyszę, w tym co piszesz, że czujesz dużo smutku, że brakuje Ci energii, że nie cieszy cię nic, że masz kilka dni dobrych i kilka dni złych, kłócisz się z rodzicami i chłopakiem, nikt Cię nie rozumie. Masz 20 lat, jesteś młoda. Czujesz pewnie, że powinnaś być radosna i energiczna i w ogóle według społeczeństwa to nie powinnaś mieć żadnych zmartwień.

To trudne.

Odpowiedz na pytanie: czy jesteś zadowolona z warunków, w jakich żyjesz? Czy Twoje potrzeby są spełnione? Czy czujesz się ważna? Czy masz przyjaciół? Czy masz okazję do wyjścia, do śmiania się - może ich nie ma?
I drugie - co możesz zrobić, jeżeli odpowiedzi na te pytanie brzmią "nie"? Czy chciałabyś to zmienić? Jak było przedtem i czemu teraz jest inaczej?
Co się zmieniło w Tobie - czegoś innego oczekujesz od życia niż kiedyś? Masz inne zmartwienia? Skąd to wszystko się wzięło? Kiedy się zaczęło?

Możesz tu o tym opowiedzieć. Jednak najważniejsze w tym wszystkim to - czego teraz chcesz? Co chcesz z tym zrobić? Jak można teraz to wszystko rozwiązać, żeby było lepiej?

Wiem, że piszesz, że Ci się nic nie chce. Ale uwierz mi, jeśli zauważy się rozwiązanie, to niespodziewanie mogą znaleźć się siły do jego zrealizowania.

Czego oczekuje ? Jakiejkolwiek porady , nawet pocieszenia,  czegokolwiek...  Wiem że z boku jest łatwiej ocenic sytuacje, dlatego tu pisze.  Ja próbowałam już paru rzeczy lecz nic nie pomaga...

22

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Mnie się wydaje, że z boku łatwo jest osądzić, a nie rzeczywiście ocenić, jaka jest prawda. Dlatego staram się tu tego nie robić - to Ty wiesz, co czujesz i co Ci jest potrzebne i co działa.

Mówisz, że próbowałaś paru rzeczy. Czy możesz napisać, czego konkretnie? Jak długo?

I nadal pytam: co u Ciebie oznacza "pomaga"? Co Ci pomoże? Czego oczekujesz, kiedy ta pomoc nastąpi - co chcesz, konkretnie, żeby się zmieniło.

Wybacz, że tak drążę, ale to ważne, odpowiedzieć sobie na pytanie - "jestem w punkcie A, jest tak, tak i tak. Chciałabym być w punkcie B, gdzie będzie tak, tak i tak."
Przyczyny tego stanu, to już sprawa na później. Teraz - wydaje mi się - potrzebujesz określić, czego właśnie oczekujesz. Taka moja porada.

23

Odp: Czuję się przytłoczona życiem
Monoceros napisał/a:

Mnie się wydaje, że z boku łatwo jest osądzić, a nie rzeczywiście ocenić, jaka jest prawda. Dlatego staram się tu tego nie robić - to Ty wiesz, co czujesz i co Ci jest potrzebne i co działa.

Mówisz, że próbowałaś paru rzeczy. Czy możesz napisać, czego konkretnie? Jak długo?

I nadal pytam: co u Ciebie oznacza "pomaga"? Co Ci pomoże? Czego oczekujesz, kiedy ta pomoc nastąpi - co chcesz, konkretnie, żeby się zmieniło.

Wybacz, że tak drążę, ale to ważne, odpowiedzieć sobie na pytanie - "jestem w punkcie A, jest tak, tak i tak. Chciałabym być w punkcie B, gdzie będzie tak, tak i tak."
Przyczyny tego stanu, to już sprawa na później. Teraz - wydaje mi się - potrzebujesz określić, czego właśnie oczekujesz. Taka moja porada.

Tak jak wcześniej Monoceros napisałam czegokolwiek wink cieszę się że ktokolwiek odpisał mi na mój wątek, napisał co by zrobił na moim miejscu, żebym się nie przejmowałam czy nawet że mi współczuje. Wszystko się dla mnie liczy, jak wcześniej pisałam wśród otoczenia najbliższego nie moge znaleźć wsparcia, nie mogłabym z nikim porozmawiać o tym bo zaraz bym została wyśmiana, potraktowana niepoważnie. Nie mam przyjaciół takich bliskich. Mam jedynie chłopaka i najbliższa rodzine . Im nie moge powiedzieć .
Próbowałam ćwiczyć , ruszać się więcej by poprawić swoje samopoczucie , nie dawało to długotrawły efektów. Czytanie ksiązek , oglądanie filmów - też nic. Czytałam wiele porad psychologicznych , starałam się stosować do nich , ale też wielkich skutków nie przynosiło. Próbuje od kilku miesięcy, ale nie daje sobie sama rady, więc szukam tu wsparcia, osoby o podobnych przeżyciach ...
Są dni w których jest okej, daję sobie radę z obowiązkami, studiami , mam tzw. "chęć do życia", ale wystarczy mały problem , a ja już znów łapie doła i nie mam sił do niczego . Czuje się totalnie wypalona ...
Najbardziej uciążliwy dla mnie jest sen- ciągle rozmyślam przed zaśnięciem (co się wydarzyło w ciągu dnia, co będzie jutro). Czytałam już wiele artykułów , starałam się wyciszać przed snem, próbowałam wielu rzeczy i nic.
Do tego dochodzi lęk,niepokój. Czasami jest on powodem tego że np. jutro ma ważny egzamin na studiach, coś poważnego ma się wydarzyć , a czasami sama nie wiem skąd się on bierze ... Nie mogę się wtedy skupic na niczym , jestem rozkojarzona , nie można się ze mną dogadac ..
Dodatkowo ma jakieś dziwne myśli że coś złego się wydarzy, że komuś z mojej rodziny czy mi przydarzy się jakieś nieszczeście.. Mam tak przez chwile, bo od razu gdy nachodzą mnie te mysli staram się myśleć o czymś innym ( czasem pomaga).
Przez te wszystkie dolegliwości zawalam studia, nie potrafię się skupić na zajęciach. Do nauki jest mi się ciężko zmobilizować, nauki jest coraz więcej... Chciałabym skończyć studia , coś osiągnąć w życiu , ale nie widzę w tym wszystkim sensu, by dalej się starać .. Codziennie jestem zmeczona, niewyspana, co 2 dni pije kawę żeby funkcjonować w dzień. Momentami sobie nie radzę ze wszystkim, czuję się wtedy bezsilna. . .
Ze wszystkimi w moim otoczeniu średnio się dogaduje albo wcale. Czasami mam wrażenie że jestem samotna, mimo iż mam wokół siebie ludzi.

Czego bym chciała ? Zmienić coś w moim życiu, bo ten stan jest uciążliwy... Mam 20 lat, jestem młoda . Z jednej strony mogłabym coś w życiu osiągnąć, zrobić. Z drugiej mój stan i te wszystkie problemy , z którymi nie moge sobie poradzić odbierają mi całą siłę do życia . Patrze czasem na osoby energiczne, radosne i przypominam sobie mnie sprzed kilku lat . Zadroszcze im takiej postawy i czasem sie zastanawiam skąd sie u nich ta siła, energia bierze ...

24

Odp: Czuję się przytłoczona życiem

Powiedzenie Ci, żebyś się nie przejmowała nic nie zmienia, tak samo jak powiedzenie Ci "masz depresję!"

Nie wiem, czy masz depresję, kilka osób to zasugerowało. Co trzeba wiedzieć na temat depresji - przede wszystkim jest to choroba biologiczna. Ma wiele składowych, ale przede wszystkim jest zaburzeniem neuroprzekaźników w mózgu. Może wystąpić samoczynnie, może nastąpić w wyniku jakichś trudnych przeżyć czy traumy. Objawia się długotrwałym obniżeniem nastroju (co najmniej miesiąc), w towarzystwie którego występują inne objawy, np. obniżony apetyt, apatia, zaburzenia snu, lękliwość... I wiele, wiele innych, różnych elementów, które nie przyszłyby ci nawet do głowy. Co ważne, depresji nie zdiagnozuje nikt na forum, ani lekarz pierwszego kontaktu, tylko psychiatra. Do psychiatry idzie się jak do lekarza. Do psychologa też. Nie wiem, czemu traktować to jak ostateczność. W ostateczności nie zaszkodzi, a może pomóc. I nikt nie musi o tym wiedzieć, skoro masz 20 lat.

Twój brak siły może, ale nie musi wynikać z depresji.
Pierwsze co radzę - lekarz pierwszego kontaktu. Ogrom naszych dolegliwości psychicznych zaczyna się w ciele - to znaczy, zaburzenia układy trawiennego, pasożyty, zaburzenia hormonalne, cukrzyca, rozregulowany cykl, długotrwała ukryta infekcja i kilkadziesiąt jeszcze innych przyczyn.
Drugie - zadbaj o zdrowie. Brzmi jak frazes. Ale polecam poczytać artykuły, które chociażby opisując wpływ regularnego trybu życia i snu na zdrowie i samopoczucie. Brak energii może brać się z tego, że nieregularnie jesz, chodzisz spać o różnych porach, śpisz mniej niż 7 godzin dziennie, masz za jasno w pokoju w nocy. Może masz kiepską dietę, niedopasowaną do twojego trybu życia. Jeśli chcesz, mogę Ci więcej napisać o tym, jak ważny jest sen i jego regularność i dobra jakość na to, ile i jak żyją ludzie.

Z problemem ze snem można radzić sobie na kilka sposobów. Medytacja nie jest jednym z nich! Medytacja to narzędzie zwiększające naszą samoświadomość - a tego przed spaniem nie chcemy. Czego chcemy? Niskiego tętna, ciepła, przytulności, świeżego powietrza w pokoju, nie za wysokiej temperatury, ciemności. Polecam https://www.ted.com/talks/russell_foste … p#t-227989 można włączyć polskie napisy.

Chcesz coś zmienić? Czy chcesz żeby samo się zmieniło?

Mam nadzieję, że chodzi o pierwszą odpowiedź, na drugą możesz dłuuugo czekać.

No to mam propozycję, zacznij od ogarnięcia swojego spania.

Zacznij od tej prostej rzeczy. Zrozum, że żeby nastąpiła zmiana, potrzebujesz 30 dni. Ni mniej, ni więcej. Tyle mija, zanim utrwalisz nawyk i zacznie on działać. To może być zniechęcające. Ale wyniki są widzialne. Pod warunkiem, że to jest naprawdę 30 dni, a nie tylko od poniedziałku do piątku i właściwie to czasem odpuszczasz.
Pilnuj, żeby przed snem być zmęczoną fizycznie - porób brzuszki, poćwicz z Chodakowską (ja lubię Jillian Michaels 30 day shred) czy idź wieczorem na basen (działa!).
Utwórz swój własny wieczorny rytuał. Na pewno jakiś masz, coś robisz najpierw, coś później. Ważne, żeby ten rytuał cię wyciszał, a nie pobudzał. Czyli - weź prysznic czy kąpiel. Jak lubisz, to pobaw się kosmetykami pielęgnacyjnymi - niech ciało wie, że się o nie troszczysz. Pozwól sobie po prostu oddychać. Kup sobie coś, co ładnie pachnie wink Umyj zęby wcześniej, żeby tuż przez zaśnięciem nie wyrywać się z uspokojenia, nie walić sobie w oczy przeraźliwie jasnym światłem, które daje sygnał do mózgu "pobudkaaaa!!!".
Przygaś światła, zdecydowanie odłóż komputer, telefon na bok, z tego samego powodu, żeby ci nie świeciło. Ja dla lepszego snu słucham sobie albo muzyki, albo audiobooków (tych nudniejszych, jak np. Potop).
Dzieciom, które mają problemy ze snem, poleca się proste ćwiczenia - skup się na oddechu. Brzmi idiotycznie, wiem, ale działa wink co mam na myśli? Wyobraź sobie jak ten oddech przez ciebie wędruje i docierając do poszczególnych części ciała, je rozluźnia. Ja razem z dzieciakami robię prostszą wersję, po prostu im mówię, co mają rozluźniać po kolei. Czyli np. zaczynamy od przeciągnięcia się, jak najdłużej i najmocniej, a potem opadamy na łóżko, wygodnie. Ziewaaamy jak się da. (pamiętaj, żeby wietrzyć przed snem, serio). Teraz napnij ręce najmocniej jak możesz i rozluźnij. Ręce już mogą spać. Teraz napnij ramiona, mocno w górę, aż do uszu, i rozluźnij. Oddychaj spokojnie. Rozluźnij stopy, nogi, plecy, brzuch, pośladki, kark, nawet twarz. Większość dzieciaków zasypia po drugiej czy trzeciej części ciała, ja sama nie zawsze docieram do końca ćwiczenia.
Czy wiesz w jakiej części ciała nosisz napięcie? Ja w karku i w stopach (dziwne, nie?). Jak wiem, że miałam trudny dzień, albo złe myśli nie dają mi spokoju, muszę sobie rozmasować stopy i kark, bo inaczej będę się przekręcać do 3 nad ranem.
O czym myśleć przed snem? Najlepiej o niczym, ale nie każdy tak umie. Na pewno nie o minionym dniu i o jego przykrościach. Postaraj się znaleźć 3 rzeczy, za które jesteś wdzięczna tego dnia. Niech to będzie uśmiech nieznajomego, który sprawił, że było ci przez chwilę przyjemnie, czy telefon od koleżanki czy dobry humor.

Czyli moja porada w skrócie:
przemyśl lekarza. 90% przypadłości to po prostu objawy choroby
chcesz coś zmienić - zacznij od prostej rzeczy, ale nastaw się na 30-dniową próbę. Niech to będzie "zrobię coś dla siebie - będę lepiej spać". Popatrz na moje porady, zobacz, co dla ciebie działa. Nie wyśmiewaj tych rzeczy, one się sprawdzają na przykład dla mnie smile Dołącz do tego nawyk myślenia przed snem o 3 rzeczach, za które jesteś wdzięczna. Tylko 30 dni. Daj sobie szansę.

Bądź dla siebie wyrozumiała. To, że inni mają energię i w ogóle są och i ach, nie znaczy, że są lepsi. Trafiłaś na trudny moment swojego życia. Jesteś w dołku. Zauważ to. Pozwól sobie na płacz. Poklep się po plecach, pozwól sobie oddychać, bądź dla siebie cierpliwa i dobra i łagodna, tak jakbyś była dla przyjaciółki. Mów sobie (jeśli w to wierzysz) - to przejściowe. Teraz jest trudno, cholernie trudno, aż czasem nie można oddychać. Myślę, że sobie z tym poradzę, ale teraz cierpię, jest mi smutno, źle i nic nie jest tak jak powinno być. Pozwól sobie na każde dowolne uczucie - żal, smutek, gniew, radość. Nie muszą mieć one żadnego usprawiedliwienia - uczuć nie trzeba usprawiedliwiać. One SĄ. Odczuwasz je, więc mają wartość, są prawdziwe. Próbują Ci coś przekazać, że coś jest nie tak.

Przytuliłabym Cię teraz serdecznie, tak abyś miała dużo siły na przeczytanie tego co napisałam jeszcze raz i przemyślenie, czy chcesz coś stąd wziąć dla siebie. Bądź dla siebie wyrozumiała, to moja rada nr 1.

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Czuję się przytłoczona życiem

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024