Witam. To mój pierwszy temat na tym forum. Pisze do Was, głownie ze względu na to, ze muszę sie komuś wygadać...
Moja historia miłosna zaczęła sie pięknie- poznałam Go w wieku 16 lat, to była miłość od pierwszego wejrzenia, nigdy wcześniej sie tak nie czułam. On był 2 lata starszy, pokazał mi życie z zupełnie innej strony- był spontaniczny, troche zbuntowany i bardzo przystojny.
Mijał czas, a nam układało sie coraz lepiej, nasza miłość kwitła przez kilka miesięcy, miesiące przemieniły sie w lata i tak juz zostaliśmy- nierozłączni. Potem pierwsze wspólne mieszkanie, skromne początki i choć nam sie nie przelewało byliśmy szczęśliwi. Wszyscy wokół mieli nas za idealna pare. Dwa lata temu zaszłam w ciąże i nasze stosunki troche sie pogorszyły, ale po narodzinach synka życie nabrało nowych barw. On jest świetnym ojcem, cieżko pracuje, opiekuje sie nami i ogólnie na pozór jest przykładnym tata i partnerem.
Ale! Jakieś 1,5 roku temu gdy byłam w ciąży on zażyczył sobie pojechać na urodziny do kolegi z dzieciństwa, nie zabraniałam, ufałam bezgranicznie, wszak w naszym związku układało sie super, on mi tez nigdy niczego nie zabraniał, a ze jest raczej typem domatora to uznałam, ze troche rozrywki nie zaszkodzi. Po powrocie zachowywał sie normalnie, powiedział tylko ze byli na jakiejś imprezie i jego koledzy poznali jakieś dziewczyny, ale on jest święty i wierny wiec nie obchodziło go to. Z czasem zauważyłam, ze odsuwa sie ode mnie, cześciej sie kłócimy, nasz związek sie psuje. Zaczęłam podejrzewać zdradę, szukać, obsesyjnie sprawdzać i znalazłam smsy z jakaś kobieta, wskazujące na jego zainteresowanie nią. Ona miała faceta, na którego mu sie żaliła a on ja pocieszał. Była straszliwa awantura, wyprowadzka do rodziców, szok i płacz. Dlaczego? Za co? W końcu kupił kwiaty i przyjechał prosić bym wróciła, ze synek, ze on nic z nia nie zrobił, ze to głupota. Gdy pytałam dlaczego? Nie umiał odpowiedzieć. Nigdy do konca mi tego nie wyjaśnił, ale więcej juz nie znalazłam rozmów z nią. Minęło juz sporo czasu, a we mnie złość tylko narasta, wcale juz mu nie ufam, wyobrażam sobie Bóg wie co, gdy nie ma go w domu. Cieszę sie gdy ide do pracy w weekend ze nie muszę go widzieć. On jest dobry, stara sie, zabiera mnie na randki, okazuje czułość, a ja nie potrafię sie z tego cieszyć. Nie wiem czy mnie zdradził, czasem myśle ze to niemożliwe a czasem, ze na pewno to zrobił. Czasem myśle, ze go nienawidzę i nie chce znać, a kiedyś było tak pięknie, taka wielka miłość. Nie potrafię pojąć czemu on to zrobił. Wciąż wydaje ni sie, ze on jest ze mną tylko dla dziecka, ze ukradkiem szuka tylko innej, ze nie oprze sie żadnej pokusie. Nie wiem co robić, nie chce go krzywdzić będąc z nim i nienawidzić no i przede wszystkim synek nie moze wychowywać sie w takim domu. Czasem tez myśle, ze go kocham i wszystko będzie dobrze, ze zapomnę. Mam ogromny mętlik w głowie ![]()
Musisz z nim bardzo spokojnie porozmawiac, bo z tego co piszesz, jest on czlowiekiem zrownowazonym, nie nerwowym i chcacym zgody pomiedzy Wami.
Powiedz mu to, co nam napisalas.
Ze przestalas mu ufac, ze Cie dreczy to, ze Cie byc moze zdradzil.Niech powie prawde.Najgorsza prawda jest lepsza niz zycie w niepewnosci.Ze przez ta niepewnosc oddalasz sie od niego.Jesli nawet i zdradzil, jest szansa na to, ze mu wybaczysz.A zycie w niepewnosci ? Wtedy na pewno wasz zwiazek sie rozwali.
Ale jesli prawda jest to, ze Cie nie zdradzil, masz w to uwierzyc.Bo zwiazek powinien opierac sie na zaufaniu.
Bez tej rozmowy na pewno w przyszlosci pozdradzacie sie wzajemnie i bedzie po malzenstwie.On, bo nie ma nic do stracenia, i tak go posadzasz o zdrade, Ty, bo bedziesz szukala ciepla i bliskosci u kogos innego.
Jak to nie pomoze, to polecam terapie malzenska.
Musisz z nim bardzo spokojnie porozmawiac, bo z tego co piszesz, jest on czlowiekiem zrownowazonym, nie nerwowym i chcacym zgody pomiedzy Wami.
Powiedz mu to, co nam napisalas.
Ze przestalas mu ufac, ze Cie dreczy to, ze Cie byc moze zdradzil.Niech powie prawde.Najgorsza prawda jest lepsza niz zycie w niepewnosci.Ze przez ta niepewnosc oddalasz sie od niego.Jesli nawet i zdradzil, jest szansa na to, ze mu wybaczysz.A zycie w niepewnosci ? Wtedy na pewno wasz zwiazek sie rozwali.
Ale jesli prawda jest to, ze Cie nie zdradzil, masz w to uwierzyc.Bo zwiazek powinien opierac sie na zaufaniu.
Bez tej rozmowy na pewno w przyszlosci pozdradzacie sie wzajemnie i bedzie po malzenstwie.On, bo nie ma nic do stracenia, i tak go posadzasz o zdrade, Ty, bo bedziesz szukala ciepla i bliskosci u kogos innego.
Jak to nie pomoze, to polecam terapie malzenska.
Rozmawialiśmy juz kilka razy, przysiągł mi, ze nie zdradził... Ale jako, ze w ogóle ukrywał te rozmowy i potrafił tak zataić prawdę, czego bym sie nigdy po nim nie spodziewała, nie potrafię do konca zaufać. Prawda jest to, ze sie stara, ze urwał z nią kontakty, ale na mnie to po prostu nie robi wrażenia.
Mam dni lepsze i gorsze. W tych gorszych wystarczy choćby impuls, który mi o tym przypomni i robię sie bardzo nieprzyjemna, co prowadzi do spiec i milczenia miedzy nami.
To prawda jest on człowiekiem spokojnym i zrównoważonym, dlatego tymbardziej nie spodziewałam sie po nim, ze będzie miał chęć kogoś poznać, bo jak pisałam wcześniej znamy sie bardzo długo i myślałam ze wiem o nim wystarczajaco dużo.
Sama juz nie wiem co mam zrobić, bo nie chce krzywdzić ani siebie ani jego, ale to siedzi głęboko we mnie i niszczy mnie od środka. Tyle pytań, na które nie znam odpowiedzi, tyle przelanych łez i ta ciągła niepewność.
oj kobitki, kobitki... jak to ciężko z nami się niestety żyje. dziewczynamloda ja naprawdę rozumiem, że masz zasiane jakieś ziarno niepokoju, które doprowadza do tego, że nie potrafisz się cieszyć tym związkiem tak samo jak kiedyś. Ale.. no właśnie ale zastanów się jeszcze raz nad całą sprawą proszę Cię. Widziałaś te smsy, czy naprawdę oprócz tego, że Twój mąż pocieszał tamtą kobietą było w nich coś co mogłoby Cię zaniepokoić? Czy były tam teksty świadczące o tym, że Twój mąż miał choćby jedną taką myśl w głowie by Cię zdradzić, czy to fizycznie czy emocjonalnie? Jeśli nie to dlaczego niszczysz teraz wszystko co jest między Wami? Czy naprawdę facet, który ma żonę nie może poznawać już nikogo innego? Ja wiem, że okej, no może nie powinien zbyt emocjonalnie się angażować, ale czasem w ludziach pojawia się taka myśl by sprawdzić coś innego, poznać kogoś innego, by zobaczyć jak to jest też rozmawiać z inną osobą! Uważam, że w porę wykryłaś ewentualne zagrożenie, zrobiłaś mężowi awanturę, wyprowadziłaś się, pokazałaś mu, że takie zachowania Ci się nie podobają i może Cię stracić, ale ja jestem zdania, że powinnaś dać już spokój. Skoro ufałaś mu przez tyle lat to ufaj mu dalej i naprawdę odpuść. Ciesz się życiem i ciesz się tym co masz, bo zagnębisz teraz i siebie i jego i zniszczysz wszystko. Teraz Twój mąż jest na takim etapie, że ma poczucie winy i pragnie o Ciebie walczyć, a Ty swoimi fochami doprowadzisz do tego, że będzie miał dosyć starania się o odbudowanie Twojego zaufania.
oj kobitki, kobitki... jak to ciężko z nami się niestety żyje. dziewczynamloda ja naprawdę rozumiem, że masz zasiane jakieś ziarno niepokoju, które doprowadza do tego, że nie potrafisz się cieszyć tym związkiem tak samo jak kiedyś. Ale.. no właśnie ale zastanów się jeszcze raz nad całą sprawą proszę Cię. Widziałaś te smsy, czy naprawdę oprócz tego, że Twój mąż pocieszał tamtą kobietą było w nich coś co mogłoby Cię zaniepokoić? Czy były tam teksty świadczące o tym, że Twój mąż miał choćby jedną taką myśl w głowie by Cię zdradzić, czy to fizycznie czy emocjonalnie? Jeśli nie to dlaczego niszczysz teraz wszystko co jest między Wami? Czy naprawdę facet, który ma żonę nie może poznawać już nikogo innego? Ja wiem, że okej, no może nie powinien zbyt emocjonalnie się angażować, ale czasem w ludziach pojawia się taka myśl by sprawdzić coś innego, poznać kogoś innego, by zobaczyć jak to jest też rozmawiać z inną osobą! Uważam, że w porę wykryłaś ewentualne zagrożenie, zrobiłaś mężowi awanturę, wyprowadziłaś się, pokazałaś mu, że takie zachowania Ci się nie podobają i może Cię stracić, ale ja jestem zdania, że powinnaś dać już spokój. Skoro ufałaś mu przez tyle lat to ufaj mu dalej i naprawdę odpuść. Ciesz się życiem i ciesz się tym co masz, bo zagnębisz teraz i siebie i jego i zniszczysz wszystko. Teraz Twój mąż jest na takim etapie, że ma poczucie winy i pragnie o Ciebie walczyć, a Ty swoimi fochami doprowadzisz do tego, że będzie miał dosyć starania się o odbudowanie Twojego zaufania.
Nie widziałam wszystkich rozmów, ale w tych znanych mi nie było tematów typowo intymnych, w sensie- nie pisał jej, ze tęskni, ze chce z nią uprawiać seks czy cokolwiek innego. To chyba ona bardziej na niego napierala, a on odpowiadał jej w sposób lekko zalotny, ale nie świadczący o tym, ze mnie zdradzał. Nie było tez nic o mnie, zaś dużo pisał jej o swojej przeszłości, zwierzał sie, co tez mnie zabolało, bo na codzień jest zamkniętym człowiekiem i niewiele mówi o sobie.
Było tam tez umawianie sie na przysłowiowe "piwo", ale z jego wersji wynika, ze nigdy do takich spotkań nie doszło. No i kilka razy napisał jej, ze ładnie wyglada, coś w tym stylu.
Nie widziałam wszystkich rozmów, ale w tych znanych mi nie było tematów typowo intymnych, w sensie- nie pisał jej, ze tęskni, ze chce z nią uprawiać seks czy cokolwiek innego. To chyba ona bardziej na niego napierala, a on odpowiadał jej w sposób lekko zalotny, ale nie świadczący o tym, ze mnie zdradzał. Nie było tez nic o mnie, zaś dużo pisał jej o swojej przeszłości, zwierzał sie, co tez mnie zabolało, bo na codzień jest zamkniętym człowiekiem i niewiele mówi o sobie.
Było tam tez umawianie sie na przysłowiowe "piwo", ale z jego wersji wynika, ze nigdy do takich spotkań nie doszło. No i kilka razy napisał jej, ze ładnie wyglada, coś w tym stylu.
Kochana, moje zdanie już znasz. Być może nie mam racji, ale uważam, że gościu poznał fajną babeczkę, spodobała mu się, ona leciała też na niego i pisanie tych smsów łechtało jego ego, które było "wyposzczone" przez lata związku. Kurcze, nie chce być okrutna, ale naprawdę my kobiety byśmy chciały wielkiej miłości aż po grób, porywów serca itp. Okej, to jest fajne marzenie i ja uważam, że jak najbardziej należy dążyć do tego, żeby się spełniło ale no nie ma chyba związków bez rys. Bycie ze sobą to jest ciężka praca, ciągłe docieranie się i droga pełna kompromisów. Dziewczynamloda, nawet jeśli byłaś przez ten cały czas najwspanialszą żonką, wyrozumiałą, kochaną i cierpliwą to niestety ale facet czasem chyba potrzebuje połaskotać swoje ego tym bardziej jak widzi, że podoba się sexownej kobiecie. Czasem to jest nawet potrzebne po to, aby facet zrozumiał jak wspaniałą ma kobietę u swojego boku. Z mojej perspektywy... Twój mąż już wie, że źle zrobił. Pokazałaś mu to jasno i wyraźnie. I nie każ mu ciągle się utwierdzać w przekonaniu, że Cię nie zdradził. Powiedział Ci to kilka razy, przysięgał, miał i ma poczucie winy. Im bardziej będziesz go za to karać tym bardziej z czasem on będzie się "buntował". Jeśli to możliwe - odpuść.
Autorko, w końcu się doigrasz i rozwalisz swoje małżeństwo. Tak, Ty, nie on.
Uwzięłaś się w sumie na Bogu ducha winnego faceta. Odpuść wreszcie, bo każdy ma swoje granice cierpliwości, on także.
Autorko, w końcu się doigrasz i rozwalisz swoje małżeństwo. Tak, Ty, nie on.
Uwzięłaś się w sumie na Bogu ducha winnego faceta. Odpuść wreszcie, bo każdy ma swoje granice cierpliwości, on także.
Tez się tego obawiam. Czasami chciałabym moc cofnąć czas i słowa, którymi go ranie, jednak jestem bardzo emocjonalna osoba i czasami emocje biorą gore. Muszę nad tym popracować i moze uda sie wszystko jeszcze naprawić.
Nie widziałam wszystkich rozmów, ale w tych znanych mi nie było tematów typowo intymnych, w sensie- nie pisał jej, ze tęskni, ze chce z nią uprawiać seks czy cokolwiek innego. To chyba ona bardziej na niego napierala, a on odpowiadał jej w sposób lekko zalotny, ale nie świadczący o tym, ze mnie zdradzał. Nie było tez nic o mnie, zaś dużo pisał jej o swojej przeszłości, zwierzał sie, co tez mnie zabolało, bo na codzień jest zamkniętym człowiekiem i niewiele mówi o sobie.
Było tam tez umawianie sie na przysłowiowe "piwo", ale z jego wersji wynika, ze nigdy do takich spotkań nie doszło. No i kilka razy napisał jej, ze ładnie wyglada, coś w tym stylu.Kochana, moje zdanie już znasz. Być może nie mam racji, ale uważam, że gościu poznał fajną babeczkę, spodobała mu się, ona leciała też na niego i pisanie tych smsów łechtało jego ego, które było "wyposzczone" przez lata związku. Kurcze, nie chce być okrutna, ale naprawdę my kobiety byśmy chciały wielkiej miłości aż po grób, porywów serca itp. Okej, to jest fajne marzenie i ja uważam, że jak najbardziej należy dążyć do tego, żeby się spełniło ale no nie ma chyba związków bez rys. Bycie ze sobą to jest ciężka praca, ciągłe docieranie się i droga pełna kompromisów. Dziewczynamloda, nawet jeśli byłaś przez ten cały czas najwspanialszą żonką, wyrozumiałą, kochaną i cierpliwą to niestety ale facet czasem chyba potrzebuje połaskotać swoje ego tym bardziej jak widzi, że podoba się sexownej kobiecie. Czasem to jest nawet potrzebne po to, aby facet zrozumiał jak wspaniałą ma kobietę u swojego boku. Z mojej perspektywy... Twój mąż już wie, że źle zrobił. Pokazałaś mu to jasno i wyraźnie. I nie każ mu ciągle się utwierdzać w przekonaniu, że Cię nie zdradził. Powiedział Ci to kilka razy, przysięgał, miał i ma poczucie winy. Im bardziej będziesz go za to karać tym bardziej z czasem on będzie się "buntował". Jeśli to możliwe - odpuść.
Dziękuje za radę. Okej, no to teraz z drugiej strony- co miała w głowie ta natrętna baba, ktora próbowała go uwieść mimo tego ze:
a) jest starsza
b) ma męża
c) dobrze wiedziała, ze chłop ma rodzine.
Czy moze mi ktoś wytłumaczyć co kieruje takimi osobami i czy maja one jakikolwiek kręgosłup moralny?
Dziękuje za radę. Okej, no to teraz z drugiej strony- co miała w głowie ta natrętna baba, ktora próbowała go uwieść mimo tego ze:
a) jest starsza
b) ma męża
c) dobrze wiedziała, ze chłop ma rodzine.
Czy moze mi ktoś wytłumaczyć co kieruje takimi osobami i czy maja one jakikolwiek kręgosłup moralny?
Skąd wiesz że chciała go uwieść? Gadali a on ją pocieszał. Sama czasami spotykałam w necie ludzi z którymi dłużej rozmawiałam i gdy miałam jakiś problem, zwierzałam się.
Naprawdę przesadzasz, rozwalasz dobry związek na własne życzenie.
A nawet jeśli chciała go uwieść to nie rozumiem czemu interesuje Cie jej motywacja??? Co to ma do rzeczy?