pamiętam taką jedną sytuację, kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, miałam z 5 lat i zaczęłam ni stąd ni zowąd ugniatać piersi mojej mamy
albo przeglądałam podręczniki z biologii starszego rodzeństwa i przypatrywałam się kobietom. Konsternacja.
Później dopiero się zaczęło... moją pierwszą miłością w przedszkolu była dziewczyna
Zresztą moja przyjaciółka. W podstawówce nagrywałyśmy nowelki na magnetofonie... o lesbijkach. Wymyślałyśmy na poczekaniu historyjki o lesbijkach, wcielałyśmy się w jedną z bohaterek lub opowiadałyśmy z perspektywy osoby trzeciej o ich przygodach. Do dziś mam chyba te kasety. Taka niewinna zabawa... nie wiem dlaczego poruszałyśmy sprawy, które, wydawałoby się, dzieci w tym wieku nie interesują, ale cóż... fascynowało nas to. I choć wiedziałam, że ten temat ją intryguje, nie wyznałam jej nigdy otwarcie, że się w niej zauroczyłam i zabawa w lesbijki nie jest mi tak zupełnie obojętna.
Później każda z nas poszła do innego gimnazjum. Tam po raz pierwszy zakochałam się w chłopaku. Niby kręciliśmy, cokolwiek znaczy "kręcić" z kimś w wieku 12-13 lat
były jakies przytulanki ale nic nam z tego nie wyszło. Zauroczenie to trwało kilka lat, nie potrafiłam się odkochać. Nie przeszkadzało mi to jednak obściskiwać się z koleżankami równie namiętnie, jak ze swoim doszłym-niedoszłym "ex". Dziwnie to musiało wyglądać... tym bardziej że miałam w klasie taką koleżankę, której rodzice się rozwiedli i była najwyraźniej niedopieszczona
i sama zupełnie wprost się prosiła o przytulanie.
Kiedyś podeszła do mnie i zaczęła całować mnie po szyi. To było niezapomniane uczucie
Zrobiła to pod wpływem chwili, dla żartu. W końcu miała zawsze poczucie humoru a jakby tego było mało, to miała też chłopaka.
Bardzo ją lubiłam
ale wśród innych koleżanek czułam się onieśmielona. Nie chodziłam z nimi nigdzie po szkole, nie zapraszały mnie na swoje urodziny. Wstydziłam się z nimi rozmawiac. Większość przerw przegadałam w grupce chłopaków, choć nie jestem typem chłopczycy w żadnej mierze. Chłopcy mnie akceptowali i adorowali, podnosiło to moją samoocenę. Można powiedzieć że tworzyliśmy paczkę. Dogadywaliśmy się, potajemnie może podobaliśmy się sobie nawzajem. Ale gdy tylko w kółeczku pojawiła się inna kobieta
momentalnie przestawałam myśleć o kolegach tylko o jej dużych piersiach 
Gdy osiągneliśmy wszyscy wiek licealny powiedziałam kilku osobom, ze podobają mi się dziewczyny, ale bez konkretów, choć miałam takie fajne 2 w klasie
i jedna właśnie należała do "paczki".
Chyba bym jej tego nigdy nie wyznała, nawet teraz gdy nie widziałyśmy sie ze 2 lata. Ale za to poznałam inną kobietę i z nią przeżyłam swoją przygodę i wiem, że jej też się podobało. Cechy fizyczne zachowane jak u poprzednich "miłości", czyli bujne kobiece kształty.
To jest zupełnie inaczej niż z facetem... niezwykła delikatność, a przy tym otwarcie na najróżniejsze doświadczenia. Takie odkrywanie... kobieta ma o wiele więcej czulszych miejsc. Do seksu z mężczyzną zawsze podchodziłam bardziej mechanicznie... jakbym znała instrukcję, co zrobić, by go zaspokoić. Na kobietę nie ma takiej prostej instrukcji.
Była to czysto fizyczna przygoda, odkrywanie siebie, po koleżeńsku można powiedzieć, bo bez głębszego uczucia, ale zdarzyło się kilka razy. Do dziś się bardzo lubimy choć nic już nas nie łączy i jesteśmy w związkach z mężczyznami.
Jestem teraz z chłopakiem, jest to mój pierwszy poważny związek. Wydaje mi się, że kocham go bardzo, choć różnie nam się układa. Lubimy eksperymentować w łóżku. Sprawia mi to przyjemność ale nie taką jak z kobietą... nie przeszywa mnie taki dreszcz gdy mnie dotyka...
Mój chłopak wie, że podobają mi się kobiety, nie przeszkadza mu to, nie przeszkadza mu gdy czasem się na niego o coś wkurzę i mówię, że idę oglądać lesbijskie porno i myślę, że nawet go to trochę fascynuje i podnieca, a może nawet bardzo
Wiem że marzy mu się trójkąt ale ja się na to nie zgodzę i może sobie co najwyżej powyobrażać mnie z inną dziewczyną.
Myślę, że jeśli się z nim kiedyś rozstanę, choć się staram by do tego nie doszło... to będę chciała stworzyć następny związek z kobietą. Czasem gdy śpię po imprezie obok jakiejś koleżanki, to się przytulamy, o dla niej to niewinne, a dla mnie już tak niewinne niestety nie jest... i tylko mam stres że rączka mi się gdzieś obsunie
choć tak jak mówię kocham chłopaka i nie chciałabym się z nim rozstawać przez jego fizyczność.