Kilka dni temu miałam w swoich rękach maść tygrysią, potwornie bolała mnie głowa, ot typowy napięciowy ból głowy, tabletki mi średnio pomagają no i szkoda żołądka. Po maść sięgnęłam bez przekonania, ból co prawda nie ustąpił szybko, ale stopniowo malał, czułam jak moje skronie mocno się rozgrzały.
Podobno maść pomocna jest przy stanach zapalnych, bólach głowy, kaszlu. Są dostępne dwie wersje czerwona- mocniejsza i biała- słabsza.
Ciężko powiedzieć czy faktycznie pomogła mi maść czy też przypadek, ale na pewno warto spróbować jeśli tylko można uniknąć faszerowania się tabletkami.
Czy któraś z Was stosowała tę maść? Jak Wasze wrażenia?