Jest mi cieżko, pomóżcie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest mi cieżko, pomóżcie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Jest mi cieżko, pomóżcie...

Poznałam w pażdzierniku meżczyzne z ogłoszenia w gazecie. Ogłoszenie było w rubryce towarzyskiej. Zwykle podchodze do takih ogłoszeń z dystansem, bo najcześciej wiadomo czego ludzie tam szukają.Jednak to ogłoszenie nie dawało mi spokoju. Facet napisał"szukam kobiety, dla której życie bez miłości nie ma sensu".Pomyślałam, że zapewne jest po przejściach tak jak ja. Postanowiłam napisać. Odpisał, potem zadzwonił i długo rozmawialiśmy. Nastepny tydz. minął nam na wymianie smsów. Pod koniec tyg. on zadzwonił i zaproponował spotkanie jeszcze tego samego dnia, ale ja odmówiłam, bo tego dnia byłam zbyt zajeta. Chciałam, żebyśmy spotkali sie w sb., na co on powiedział, że nie da rady, bo już jest zaproszony na jakąś impreze do koleżanki, z nd. też nic nie wyszło, bo stwierdził, że" robią z żoną ostatnią wspólną impreze dla znajomych". Jak sie póżniej okazało on jest w trakcie rozwodu(ja jestem już kilka lat po rozwodzie) i ma wyznaczoną rozprawe rozwodową na luty.Ostatecznie spotkaliśmy sie tydz. po naszej rozmowie tel. Spotkanie było typowv, spacer, kawiarnia i kawa.Nie trwało długo ok. 2 godz. ponieważ nie miałam zbyt wiele czasu.Odprowadził mnie do domu, ale nie chciał sie szybko rozstawać, mówił, że szkoda, żv już musze wracać, wiec zgodziłam sie jeszcze na krótki spacer. Wieczorem napisał"dziekuje za spotkanie, było bardzo sympatycznie, musimy to powtórzyć". Od tego dnia zaczeliśmy sie spotykać. Nastepnym razem zabrał mnie na obiad, kolejne spotkanie to spacer i 7 godz. przegadanych w kawiarni. Kolejne spotkanie-wyjazd na cały dzień do Kazimierza Dolnego, a potem spotykaliśmy sie gdzieś na mieście i spacerowaliśmy, albo siedzieliśmy w kawiarni i gadaliśmy godzinami do póżnego wieczora. A tematów nigdy nam nie brakowało, po prostu rozmawialiśmy dosłownie o wszystkim.Czułam, że stajemy sie sobie coraz bliżsi, że coraz lepiej sie rozumiemy. On dawał mi czytelne sygnały, że mu na mnie zależy. Był troskliwy i uprzejmy.Otwierał mi drzwi, przepuszczał mnie,pomagał mi wsiadać i wysiadać z samochodu, pomagał mi założyć i zdjąć płaszcz, zawsze pytał na co mam ochote i co zamówić, dbał żebym nie zmarzła, jak siedzieliśmy na ławce to osłaniał mnie sobą od wiatru, pytał czy mi nie zimno, czy nie jestem głodna, chował mi rece do swoich kieszeni żeby mi nie zmarzły, w kawiarni rozgrzewał mi zmarzniete dłonie, kiedyś chciał mi dać swoją czapke bo stwierdził że jemu wystarczy kaptur. To wszystko sprawiało, że stawał mi sie coraz bardziej bliski. Opowiadał o sobie, że żona go zdradziła ze swoim szefem, że byli dobrym małżeństwem przez 20 lat, a teraz ona wykreciła mu taki numer i dlatego złożył pozew o rozwód, bo nie potrafi jej tego wybaczyć.Podobno jak sie dowiedział o jej zdradzie to wpadł w szał, zdemolował miszkanie i ją poszarpał, ale jej nie zbił. Wszystko przez to, że go oszukiwała. W czasie tej awantury córka zadzwoniła na policje, przyjechali i założyli mu niebieską karte. mówił, że było mu wstyd bo sam pracuje w policji, ale jako pracownik cywilny, w biurze. Powiedział, że mówi mi to wszystko, bo nie chce, żvby to kiedyś wyszło przypadkiem i żvbym nie pomyślała, że mnie oszukuje. Powiedziałam mu, że doceniam to, że jest ze mną szczery. Mówił też, że wyjechał z żoną na kilka dni nad morze, żeby ratować małżeństwo, ale ona powiedziała, że chce odejść. Po powrocie wyjechał na 3 m-ce do pracy za granice, bo jak twierdzi nie mógł siedzieć w domu i na nią patrzeć. W tym czasie ona miała złożyć papiery rozwodowv do sądu, ale tego nie zrobiła, dopiero on to zrobił jak wrócił.Mówił, że teraz już sie nie kłócą i nawet rozmawiają i że robią to dla dzieci, żeby był spokój w domu(ma dwie nastoletnie córki). Tak wiec od pażdziernika do końca grudnia spotkaliśmy sie w sumie 7 razy. Spacerowaliśmy trzymając sie za rece, na pożegnanie i powitanie tylko buziak w policzek. Ja oczekiwałam, że w końcu on zdecyduje sie na prawdziwy pocałunek, ale on nic nie robił w tym kierunku, wiec pomyślałam, że może on traktuje naszą relacje tylko po koleżeńsku, no ale z koleżanką chyba raczej nie chodzi sie za reke?Co prawda on mówił, że teraz nie szuka związku, boma taką sytuacje, żv sam niv wiv czego chce.Powiedział, że nie chce mi niczego obiecywać bo nie chce, żebym sie potem czuła oszukana. Jednak mnie zaczynało na nim coraz bardziej zależeć, alv nie miałam odwagi, żeby go pierwsza pocałować, myślałam, że możv to coś zmieni w jego myśleniu. Dlatego na ostatnim spotkaniu powiedziełam mu wprost, żeby mnie pocałował. Zrobił to, ale tak jakoś zdawkowo. Nie tego oczekiwałam, jednak miałam wrażenie, że to coś zmieniło miedzy nami, bo potem był bardziej radosny i na nastepny dzień napisał, że cały czas myśli o mnie. Myślałam, żv to jest jakiś przełom i teraz wszystko pójdzie w dobrym kierunku, tak sie jednak nie stało...Dodam jeszcze, że on jest po czterdziestce, a ja jestem kilka lat starsza i mam dorosłą córke. Rozmawialiśmy o tym, pytał mnie czy czy różnica wieku miedzy nami to dla mnie jakiś problem. Ja stwierdziłam, że nie widze problemu, na co on odpowiedział" to super, bo ja też nie". Wcześniej jak mi opowiedział o tej awanturze i niebieskiej karcie, to na koniec powiedział"teraz dvcyzja należy do Ciebie, czy dalej bvdziesz chciała sie ze mną spotykać". Po kilku dniach po wiedziałam, że chce mu zaufać i nadal sie z nim spotykać. Na co on odpowiedział"odetchnąłem jak mi to powiedziałaś". Przvz cały ten czas spotykaliśmy sie na mieście. On jest z sąsiedniej miejscowości, wiec spotykaliśmy sie w moim mieście. Kivdyś do niego zadzwoniłam i zaproponowałam, żv przyjade do jego miasta i razem pospacerujemy. Wtedy on od razu spanikował, njpivrw powiedział, że nie możv rozmawiać, a był wtedy w domu, potem powiedział,żv oddzwoni, alv tego niv zrobił tylko przysłał mi smsa, że"nie da rady". Wydało mi sie to podejrzane, ale nie myślałam o tym długo. Kivdyś jak rozmawialiśmy przez tel. a on był wtedy w domu, to powiedział, że nie  może rozmawiać, bo córki są w pobliżu. Wyglądało to tak jakby sie ukrywał z naszą znajomością. Wtedy zapaliła sie w mojej głowie lampka, że może to wszystko niv wygląda tak jak on to mówi, bo skoro żona ma kochanka i sie rozwodzą to przecież on też mógłby sie nie ukrywać z tym, że kogoś ma. Dziwnv to było, co o tym myślicie? Podobno kiedyś żona go spytała"masz kogoś?" on"spotykam sie z kimś"(czyli ze mną), ona"zakochałeś sie?" on powiedział"nie". Tak mi opowiadał, niestety mina mi zrzedła jak to usłyszałam, czyli co on nas nie traktuje poważnie? Kiedyś powiedział"nie jestem gotowy na nowy związek i nie wiem czy kiedyś bede" myślałam, że z czasem zmieni zdanie, że sie w końcu we mnie zakocha, bo umnie wszystko szło w tym kierunku, byłam nim zauroczona...Ale jego zachowanie cały czas świadczyło, że mu zależy na mnie i na naszej znajomości. Czyżbym żle odczytywała jego zachowanie wobec mnie? Jak wy to widzicie? Nasz ostatni kontakt był kilka dni temu, ale po kolei...Na świeta wysłaliśmy sobie życzenia, tak samo na Nowy Rok. On kiedyś powiedział, że na wiosne bedzie mnie zabierał na bardzo długie spacery i spytał czy bede mogła z nim wyjechać na kilka dni w marcu nad morze. Pomyślałam wtedy, żeto coś znaczy jeśli on ma plany na przyszłość związane ze mną. Jednak w grudniu nasza relacja nieco sie rozlużniła. Nie dzwonił, rzadko pisał, to ja byłam bardziej aktywna. Jak mu powiedziałam, że miedzy nami jest jakoś inaczej to on powiedział, że"nie czuje takiej potrzeby, żeby czesto do mnie pisać, dzwonić i żeby sie ze mną spotykać. Poczułam sie dziwnie i nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Potem było nasze ostatniv spotkanie w grudniu, właściwie wymuszone na nim...To wtedy powiedziałam mu, żeby mnie pocałował bo myślałam, że to coś zmieni miedzy nami...Ostatki i Sylwestra spedziliśmy osobno chociaż ja liczyłam, że spedzimy je razem, ale on powiedział, że jest umówiony ze swoimi znajomymi, nie bede ukrywać, że mnie to zabolało. Powiedział, że wybierzemy sie kiedyś gdzieś we dwoje potańczyć, ale ja odniosłam wrażenie, że on nie chce, żeby nas ktoś razem zobaczył ani, żvbym poznała jego znajomych, tylko dlaczego? A z tego naszego wyjścia na tańce nic nie wyszło i już nie wyjdzie, to była tylko taka jego gadka. Od Nowego Roku mój tel milczał, kilka dni temu odważyłam sie do niego napisać.Ja"co tam u Ciebie? Chyba o mnie nie zapomniałeś?Daj mi znać, że jesteś" on"dobry wieczór" ja"co tak skromnie, coś sie stało?" on"nic sie nie stało, jestem pochłoniety nową znajomością". Poczułam sie tak jakby mi dał w twarz. Niestety emocje wzieły góre i napisałam mu"a ja myślałam, że poznałam faceta z jajami. Dobrze, że mi pomogłeś zobaczyć jak bardzo sie myliłam". On nic na to nie odpisał i do tej pory sie nie odzywa ja do niego też. Czy to już koniec miedzy nami? Mineło kilka dni ciszy i już zaczynam sie kruszyć, chyba nadal mimo wszystko mi na nim zależy, a przecież nie powinno po tym co on mi napisał.Zastanawiam sie czy do niego napisać i przeprosić za to co mu napisałam, może jednak za bardzo mu pojechałam? Wiem, że to jest głupie myślenie po tym jak on mi beszczelnie napisał o swojej nowej znajomości, ale tak w tej chwili czuje. A może poczekać, może on przejrzy na oczy i jednak sam sie do mnie odezwie po jakimś czasie? Chociaż po tym co mu napisałam to nie wiem...     Może jakaś życzliwa dusza poradzi mi co robić- przepraszać go, czekać czy sie sam odezwie, czy olać wszystko PORADżCIe bo nie wiem co mam robić!!!!!!   Dodam jeszcze, że może on sie obraził, że ani razu nie zaprosiłam go do domu tylko cały czas łaziliśmy po mieście chociaż czasami było naprawde zimno. Alv ja mam tak, że najpierw musze faceta dobrze poznać zanim go zaprosze do domu. No i właśnie teraz chciałam to zrobić, a on znalazł sobie inną...   Poradżcie mi co mam robić i o co jemu tak naprawde chodzi, może ktoś to wie i mnie oświeci bo im dłużej o tym wszystkim myśle, tym bardziej nic nie wiem. RATUNKU!!!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...

Droga Iwono,.powiedział Ci, że nie chce Ci niczego obiecywać. Pobawił się  i mu się znudziło. Przynajmniej był szczery i powiedział o nowej znajomości.
Poboli i przestanie. Będziesz troszkę bardziej zdystansowana na przyszłość.
Pozdrawiam i uszy do góry!
.

Ruda wiolonczela, radosna i szczera.
Supergirls don't cry, supergirls just fly.
Witches don't need drugs to fly.

3

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...
joasiabasia61 napisał/a:

Droga Iwono,.powiedział Ci, że nie chce Ci niczego obiecywać. Pobawił się  i mu się znudziło. Przynajmniej był szczery i powiedział o nowej znajomości.
Poboli i przestanie. Będziesz troszkę bardziej zdystansowana na przyszłość.
Pozdrawiam i uszy do góry!
.

Był niekonsekwentny- przekroczył pewne granice chociaż mówił, że nie jest gotowy na związek.
Ale mimo to ja bym tej sytuacji tak jednoznacznie nie podsumował. Autorka musi to z nim wyjaśnić osobiście.

Co do tego sms-a, to teoretycznie mogła go wysłać żona nie on...

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...

No cóż, nie ma co się oszukiwać pobawił się i się znudził. Sam napisał o nowej znajomości, a waszą zwyczajnie w ten sposób zakończył. Facet nie ma żadnych jaj, jest typowym tchórzem który nudzi się w swoim małżeństwie i szuka wrażeń, niech inna się martwi a ty po prostu odetchnij i daj sobie spokój. Nie ma sensu zawracać sobie gitary takim człowiekiem jak on który w ten sposób próbuje się dowartościować. O ile w ogóle to co ci mówił o jej zdradzie itp jest prawdą, wcale by mnie nie zdziwiło gdyby ona była mu wierna a on lawirował na lewo i prawo.

5

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...

zejdż na ziemię , facet szukał wrażeń  , chciał spróbować jak to jest znowu zdobywać i do której coś odczuje ,może z małżonką miał gorsze dni i chciał coś udowodnić sobie ,  może i było miło ale  inna lepsza .

6

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...

W pażdzierniku poznałam meżczyzne, z ogłoszenia w gazecie.Ogłoszenie było w rubryce towarzyskiej.
Zwykle podchodze do takich ogłoszeń z dystansem, bo wiadomo czego najcześciej ludzie tam szukają.
Jednak to ogłoszenie nie dawało mi spokoju.
Facet napisał "szukam kobiety, dla której życie bez miłości nie ma sensu".
Pomyślałam, że zapewne jest po przejściach tak jak ja. Postanowiłam napisać.
Odpisał, potem zadzwonił i długo rozmawialiśmy. Nastepny tydz. minął nam na wymianie smsów.
Pod koniec tyg. on zadzwonił i zaproponował spotkanie jeszcze tego samego dnia, ale ja odmówiłam, bo tego dnia byłam zbyt zajeta. Chciałam żebyśmy spotkali sie w sb. na co on powiedział, że nie da rady, bo już jest zaproszony na jakąś impreze do koleżanki, z nd. też nic nie wyszło, bo stwierdził, że "robią z żoną ostatnią wspólną impreze dla znajomych.
Jak sie póżniej okazało, on jest w trakcie rozwodu (ja jestem już kilka lat po rozwodzie) i ma wyznaczoną rozprawe na luty.
Ostatecznie spotkaliśmy sie za tydzień. Spotkanie było typowe - spacer, kawiarnia i kawa.
Nie trwało długo ok. 2 godz. ponieważ nie miałam zbyt wiele czasu.
Odprowadził mnie do domu, ale nie chciał sie rozstawać, mówił "szkoda, że już musisz wracać", wiec zgodziłam sie jeszcze na krótki spacer.
Wieczorem napisał "dziekuje za spotkanie, było bardzo sympatycznie, musimy to powtórzyć".
Od tego dnia zaczeliśmy sie spotykać.
Nastepnym razem zabrał mnie na obiad, kolejne spotkanie to spacer i 7 godz. przegadanych w kawiarni.
Kolejne spotkanie - wyjazd na cały dzień do Kazimierza Dolnego, a potem to już spotykaliśmy sie gdzieś na mieście i spacerowaliśmy, albo siedzieliśmy w kawiarni i gadaliśmy godzinami do póżnego wieczora.
A tematów nam nigdy nie brakowało.
Czułam, że stajemy sie sobie coraz bliżsi, że coraz lepiej sie rozumiemy.
On dawał mi czytelne sygnały, że mu zależy na mnie i na naszej znajomości. Był troskliwy i uprzejmy.
Otwierał mi drzwi, przepuszczał mnie, pomagał mi wsiadać i wysiadać z samochodu, pomagał mi założyć i zdjąć płaszcz, zawsze pytał na co mam ochote i co zamówić, dbał żebym nie zmarzła, jak siedzieliśmy na ławce to osłaniał mnie sobą od wiatru, pytał czy mi nie zimno, czy nie jestem głodna, chował mi rece do swoich kieszeni żeby mi nie zmarzły, w kawiarni rozgrzewał mi zmarzniete dłonie, kiedyś chciał oddać mi swoją czapke bo stwierdził że jest zimno a jemu wystarczy kaptur...
To wszystko sprawiało, żestawał mi sie coraz bardziej bliski.
Opowiadał o sobie, że żona go zdradziła ze swoim szefem, że byli dobrym małżeństwem przez 20 lat, a teraz ona wykreciła mu taki numer i dlatego złożył pozew rozwodowy, bo nie potrafi jej tego wybaczyć.
Podobno jak sie dowiedział o jej zdradzie to wpadł w szał, zdemolował mieszkanie i ją poszarpał, ale jej nie zbił. Wszystko przez to, że go oszukiwała.
Wczasie tej awantury córka zadzwoniła na policje, przyjechali i założyli mu niebieską karte.
Mówił, że było mu wstyd bo sam pracuje w policji, ale jako pracownik cywilny w biurze.
Powiedział "mówie Ci to wszystko, bo nie chce, żeby to kiedyś wyszło przypadkiem i żebyś nie pomyślała, że Cie oszukuje".Powiedziałam mu, że doceniam to, że jest ze mną szczery.
Na to on powiedział "teraz decyzja należy do Ciebie, czy bedziesz chciała dalej sie ze mną spotykać".
Powiedziałam, że potrzebuje troche czasu zanim dam mu odpowiedż.
Po kilku dniach powiedziałam "chce Ci zaufać i chce sie z Tobą nadal spotykać".
On odpowiedział "odetchnąłem jak mi to powiedziałaś".
Mówił też, że wyjechał z żoną na kilka dni nad morze, żeby ratować małżeństwo, ale ona powiedziała, że chce odejść.
Po powrocie wyjechał na 3 m-ce do pracy za granice, bo jak twierdził nie mógł siedzieć w domu i na nią patrzeć. Po powrocie złożył papiery rozwodowe w sądzie.
Mówił, że teraz już sie nie kłócą i nawet rozmawiają, że robią to dla dzieci, żeby był spokój w domu (ma dwie nastoletnie córki).Tak wiec od pażdziernika do końca grudnia spotkaliśmy sie w sumie 7 razy.
Spacerowaliśmy trzymając sie za rece, na powitanie i pożegnanie buziak tylko w policzek.
Ja oczekiwałam, że on w końcu zdecyduje sie na prawdziwy pocałunek, ale on nic nie robił w tym kierunku, wiec pomyślałam, że może on traktuje naszą relacje tylko po koleżeńsku, no ale z koleżanką chyba raczej nie chodzi sie za reke?
Co prawda on mówił, że teraz nie szuka związku, bo ma taką sytuacje, że sam nie wie czego chce.
Powiedział "nie chce Ci niczego obiecywać, bo nie chce, żebyś potem czuła sie oszukana".
Jednak mnie zaczynało na nim coraz bardziej zależeć. Nie miałam odwagi, żeby go pierwsza pocałować, a myślałam, że może to coś zmieni w jego myśleniu.
Dlatego na ostatnim spotkaniu powiedziałam mu, żeby mnie pocałował...i on to zrobił.
Miałam wrażenie, że to coś zmieniło miedzy nami, bo potem był bardziej radosny i nastepnego dnia napisał, że cały czas myśli o mnie.
Myślałam, że to jest jakiś przełom i teraz wszystko pójdzie w dobrym kierunku, tak sie jednak nie stało...
Dodam jeszcze, że on jest po czterdziestce, a ja jestem kilka lat starsza i mam dorosłą córke.
Rozmawialiśmy o tym, pytał mnie czy różnica wieku miedzy nami to dla mnie jakiś problem.
Ja stwierdziłam, że nie widze w tym żadnego problemu, na co on powiedział "to super bo ja też nie".
Przez cały ten czas spotykaliśmy sie na mieście. On jest z sąsiedniej miejscowości, wiec spotykaliśmy sie w moim mieście. Kiedyś do niego zadzwoniłam i zaproponowałam, że przyjade do jego miasta i razem pospacerujemy. Wtedy on od razu spanikował, najpierw powiedział, że nie może rozmawiać, a był wtedy w domu, potem powiedział, że oddzwoni, ale tego nie zrobił, tylko przysłał mi smsa "nie dam rady".
Wydało mi sie to podejrzane, ale nie myślałam o tym długo.
Kiedyś jak rozmawialiśmy przez tel. a on był wtedy też w domu, to powiedział, że nie może rozmawiać, bo córki są w pobliżu. Wyglądało to tak, jakby sie ukrywał z naszą znajomością.
Wtedy zapaliła sie w mojej głowie lampka, że może to wszystko nie wygląda tak jak on mówi, bo skoro żona ma kochanka i sie rozwodzą, to przecież on też mógłby sie nie ukrywać z tym, że kogoś ma.
Dziwne to wszystko. CO O TYM MYŚLICIe?
Podobno kiedyś żona go spytała "masz kogoś?" on "spotykam sie z kimś"(czyli ze mną) ona "zakochałeś sie?" on "nie".
Tak mi opowiadał, niestety mina mi zrzedła jak to usłyszałam, czyli co, on nas nie traktuje poważnie?
Kiedyś powiedział "nie jestem gotowy na nowy związek i nie wiem czy kiedyś bede".
Myślałam, że z czasem zmieni zdanie, że sie w końcu we mnie zakocha, bo u mnie wszystko szło w tym kierunku, byłam nim zauroczona...
Jego zachowanie cały czas świadczyło, że mu zależy na mnie i na naszej znajomości...tylko dlaczego cały czas sie tak zachowywał, a mówił całkiem co innego?
Wysyłał mi jakieś sprzeczne sygnały i w końcu zaczełam sie już w tym wszystkim gubić i sama nie wiem co mam o tym myśleć...Może jednak on czuje to samo co ja, tylko z jakichś powodów nie chce tego ujawniać?
A może on sobie nie uświadamia co do mnie czuje?
Czyżbym żle odczytywała jego zachowanie wobec mnie? JAK WY TO WIDZICIe?
Na świeta wysłaliśmy sobie życzenia, tak samo na Nowy Rok. On kiedyś powiedział, że na wiosne bedzie mnie zabierał na bardzo długie spacery i spytał czy bede mogła z nim wyjechać w marcu na kilka dni nad morze.
Pomyślałam wtedy, że to coś znaczy jeśli on ma plany na przyszłość związane ze mną.
Jednak w grudniu nasza relacja nieco sie rozlużniła.
Przestał dzwonić, rzadko pisał, to ja byłam bardziej aktywna. Kiedyś mu powiedziałam "widze, że miedzy nami zrobiło sie jakoś inaczej, rzadziej sie kontaktujemy " to on powiedział "nie czuje takiej potrzeby, żeby do Ciebie dzwonić i czesto pisać i żeby sie z Tobą spotykać".
Poczułam sie dziwnie, pomyślałam, że on chce to wszystko zakończyć z jakichś nie wiadomych dla mnie powodów i po prostu sie przestraszyłam.
A WY, CO O TYM MYŚLICIe? DLACZeGO ON TAK SIe ZACHOWAŁ?
Potem było nasze ostatnie spotkanie, w grudniu, właściwie to wymusiłam je na nim, bo nie za bardzo miał na nie ochote, ale potem jak zwykle zagadaliśmy sie prawie do północy.
To wtedy powiedziałam mu, żeby mnie pocałował, bo myślałam, że to coś zmieni miedzy nami...
Tak sie jednak nie stało...Zmieniło sie, ale tylko na gorsze, no ale po kolei... Ostatki i Sylwestra spedziliśmy osobno chociaż ja liczyłam, że spedzimy je razem, ale on powiedział, że jest umówiony ze swoimi znajomymi.
Nie bede ukrywać, że mnie to zabolało. Powiedział, że wybierzemy sie kiedyś gdzieś we dwoje potańczyć, ale ja odniosłam wrażenie, że on nie chce, żeby nas ktoś razem zobaczył, albo żebym poznała jego znajomych.
TYLKO DLACZeGO? A z tego naszego wyjścia na tańce i tak nic nie wyszło i już nie wyjdzie.
Od Nowego Roku mój tel. milczał wiec po kilku dniach postanowiłam do niego napisać.
Ja "co tam u Ciebie? Chyba o mnie nie zapomniałeś? Daj znać, że jesteś" on "dobry wieczór" ja "co tak skromnie, coś sie stało?" on "nic sie nie stało,jestem pochłoniety nową znajomością".
Poczułam sie jakby mi dał w twarz. Niestety emocje wzieły góre i napisałam mu "a ja myślałam, że poznałam faceta z jajami. Dobrze, że mi pomogłeś zobaczyć jak bardzo sie myliłam."
On nic na to nie odpisał i do tej pory sie do mnie nie odezwał, ja do niego też. Ta cisza trwa już 10 dni.
CZY TO JUŻ KONIeC MIeDZY NAMI?
CO MAM O TYM WSZYSTKIM MYŚLeĆ?
DLACZeGO ON SIe DO MNIe PRZeSTAŁ ODZYWAĆ?
Mineło kilka dni a ja już zaczynam sie kruszyć. Mimo wszystko nadal mi na nim zalezy, a przecież chyba nie powinno po tym co mi napisał.
JAK MYŚLICIe, CZY NAPRAWDe ON KOGOŚ POZNAŁ, CZY TYLKO W TeN SPOSÓB CHCIAŁ ZAKOŃCZYĆ ZNAJOMOŚĆ Ze MNĄ?
Nie wierze, że on nic do mnie nie czuje...nie po tym jak sie zachowywał...nie ważne co mówił, ważne jest to co mi cały czas okazywał. Nie wierze po prostu, że on sie z kimś spotyka, tak mi podpowiada intuicja.
Może zrozumiał, że żle sie zachował, a teraz nie ma odwagi, żeby sie do mnie odezwac. Może czeka na ruch z mojej strony. Zastanawiam sie czy do niego napisać, czy może lepiej zadzwonić, albo jego poprosić, żeby zadzwonił do mnie i z nim porozmawiać o tym co sie wydarzyło i spróbować wyjaśnić tą całą sytuacje.
CO O TYM MYŚLICIe?  Może jednak za bardzo mu pojechałam tym smsem?
Wiem, że to jest głupie myślenie z mojej strony, po tym jak on mi beszczelnie napisał o nowej znajomości, ale może to wcale tak nie jest, może rozmowa coś by wyjaśniła?... O ile wogóle chciałby ze mną rozmawiać...
A może mam jeszcze poczekać, może on sam zrozumie, że jednak coś do mnie czuje isam sie do mnie odezwie po jakimś czasie? Może po prostu potrzebuje wiecej czasu, żeby za mną zatesknić, a wtedy sam sie odezwie? Jak myślicie, ile powinnam czekać, jeśli wogóle mam czekać?

Może jakaś życzliwa dusza poradzi mi co mam dalej robić - czekać aż on sie do mnie odezwie, samej napisać lub zadzwonic, a może po prostu olać to wszystko?
PORADŻCIe MI BO NIe WIeM CO MAM ROBIĆ!!!
Nie wiem może jemu chodziło o to, że nie zaprosiłam go ani razu do domu tylko cały czas łaziliśmy po mieście, chociaż czasami było naprawde zimno.
Ale ja mam tak, że najpierw musze faceta dobrze poznać zanim go zaprosze do domu.
No i właśnie teraz chciałam to zrobić, a on mi pisze, że znalazł sobie inną...

PORADŻCIe MI CO MAM ZROBIĆ I O CO JeMU TAK NAPRAWDe CHODZI...
CZY NAPRAWDe JUŻ WSZYSTKO JeST STRACONe?...

Może ktoś tutaj to wie i mnie oświeci, bo im dłużej o tym wszystkim myśle, to tym bardziej nic nie wiem.
RATUNKU!!!

7

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...

Przeczytałem twoją opowiadanie, bo to dość długie i męczące się zrobiło. Dotrwałem do końca.
Z tego co wyczytałem to jesteś starsza, wiesz 1 do 3 lat to ok.... ale więcej to już różnie bywa....
Powiem na moim przykładzie... byłem w takim związku nazwijmy... ona była ode mnie starsza o 10 lat a może 8. Ja miałem wtedy z 33 albo 35 ona jak pamiętam z 43. Nie jakaś super laska ale miło mi się spędzało czas, rozmawiało, także seks był super, sam byłem zaskoczony.... i ona twierdziła, że długo tego u niej nie było.... ale to jest nie istotne...
Istotne jest to , że ona zaczęła się bardzo angażować... po za tym poznawałem ją.... wiadomo pierwsza to fascynacja, zauroczenie, później etap zbliżeniowy itd....ale w końcu zaczęła mnie osaczać, zmęczyło mnie to  i jej podziękowałem, przyznam źle się zachowałem, bo uciekłem, ale chyba się wystraszyłem.
Tylko ja byłem po rozwodzie i wolny....
A ten twój facet twierdzi, że się rozwodzi... pisze, że chce ratować małżeństwo itp...
Nie, nie ,nie facet jak się rozchodzi to raczej już nie ratuje małżeństwa, nie  wyjeżdża na jakieś wakacje... po drugie gdzieś pojechał do pracy za granicę na trzy miesiące a pracuje w Policji.... kłamstwo.
Ciągle cię oszukiwał od samego początku... nie udało mu się ciebie wciągnąć do łóżka, więc się wycofała, poznał inną naiwną, a z tobą chciał skończyć.... Pewnie małżonkę zdradza na prawo i lewo. A ona jak głupia gąska mu wierzy.... ewentualnie wcale nie ma żony, tylko udaje biednego misia.
Facet nie chce być z tobą. Taka jest prawda, gorzka ale tak jest....
Nie udało mu się wykorzystać.... najwidoczniej dobrze gra rolę super gościa z klasą... ale klasa u faceta to wcale nie musi oznaczać otwieranie drzwi w aucie, dawanie czapki itd.
Wiadomo, kobiety to uwielbiają, ja taki nie jestem, nie mówię iż nie jestem uprzejmy ale może mnie życie nauczyło i w tyłek nie będę wchodził.
Kończąc, daj sobie z nim spokój....za dużo już pokazał swoje prawdziwe intencje.

8

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...

Nie myśl, zapomnij. To jedyna rada jakiej mozna Ci udzielić. Choć wiem po sobie, że takie gadanie nic nie daje...

9

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...
iwonastylistka napisał/a:

A może on sobie nie uświadamia co do mnie czuje?

Czyżbym żle odczytywała jego zachowanie wobec mnie? JAK WY TO WIDZICIe?


Może zrozumiał, że żle sie zachował, a teraz nie ma odwagi, żeby sie do mnie odezwac. Może czeka na ruch z mojej strony. !

Nie oszukuj się, jego zachowanie jest jasne jak słońce, przykre, ale dałaś się nabrać na piękne słówka.
On z Ciebie zrezygnował, a ile prawdy było w tym co Ci opowiadał, to tylko wie on sam.
Nawet, jeśli faktycznie rozwodzi się w lutym, to byłoby trochę za wcześnie, żeby wchodzić w poważne związki.
Nawet jeśli na prawdę kogoś szuka, to wyraźnie dał Ci do zrozumienia, że nie jesteś to Ty.
Odpuść, nie kontaktuj się z nim, bo tylko się skompromitujesz.

10

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...

Moim zdaniem trafiłaś na dupka - a że zaślepia cię zauroczenie (nadal), to nie widzisz spraw oczywistych.

Podejrzane jest już to, że facet rozwodzi się z żoną, a wciąż mieszkają razem. Rozumiem, że nie zawsze decyzja o rozwodzie łączy się z natychmiastowym pakowaniem walizek, ale jestem pewna, że w ciągu 3 miesięcy on by się wyprowadził z mieszkania, gdyby z żoną nic już go nie łączyło.

Ale to sytuacja z córkami mówi moim zdaniem wszystko. Nie wyobrażam sobie, żeby nastoletnie córki nie wiedziały, że rodzice się rozwodzą i układają sobie życie na nowo. Jeśli zamierzałby się z tobą związać, to by ciebie przed nimi nie ukrywał, bo w końcu i tak by się dowiedziały, że tatuś ma nową kobietę.

To, że unika spotkań w miejscach, gdzie ktoś znajomy mógłby go z tobą zobaczyć, że trzyma cię na dystans od swojego codziennego życia i środowiska, w którym się obraca - to wszystko świadczy o tym, że w najlepszym wypadku nie myśli o tobie poważnie. W najgorszym, nie ma żadnego rozwodu, a ty miałaś być kochanką nie partnerką.

11

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...

Przepraszać? A za co Ty go chcesz przepraszać Autorko? Weź sobie poczytaj moją historię, może nie kropka w kropkę to samo ale bardzo blisko.
Prawdopodobnie żona nie wiedziała wcale że się rozwodzą. Standard. Pieprzony standard, a Ty jeszcze jedna naiwna. Trafił na podatny grunt i tyle.
Trudno, musisz to jakoś przełknąć i ruszyć do przodu. W żadnym wypadku nie kontaktuj się z nim, to tylko spowoduje rozstrój u Ciebie i przedłużenie agonii.

Najbardziej zdezorientowny jeste? wtedy gdy próbujesz przekona? swoje serce i dusz? do czego?, o czym twój rozum wie ?e jest k?amstwem.

12

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...

O ile te wszystkie historyjki jego są prawdziwe (choć powątpiewam w to) to może on nie szukał miłości tak jak Ci to powiedział lecz "przyjaźni" kogoś komu będzie mógł się wygadac wyzalic z powodu rozwodu. Każdy by przeżywał rozwód po 20 latach małżeństwa. Niektórzy mniej niektórzy bardziej. Każdy znosi rozstania na swój sposób.
To taka inna teoria niż te co każdy Ci podał choć nie powiem, bardziej się zgodzę z wersją że nie ma żadnego rozwodu, miałaś być tylko kochanką ale jesteś kobietą która woli poznać faceta a nie wpuszczac pierwszego lepszego do łóżka. On to zrozumiał. Wycofał się i nawet zostawił bez słowa wyjaśnienia. Nie chce nic sugerować ale ja na Twoim miejscu wybralabym się do jego miejscowości odnalazła jego mieszkanie i zapukała. Jeżeli by się zirytowal i zaczął panikować to oznacza jedno. Ma żonę która pewnie go kocha siedzi w domu i nie jest niczego świadoma. Faceci...

13

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...
ewesdf napisał/a:

Nie chce nic sugerować ale ja na Twoim miejscu wybralabym się do jego miejscowości odnalazła jego mieszkanie i zapukała. Jeżeli by się zirytowal i zaczął panikować to oznacza jedno. Ma żonę która pewnie go kocha siedzi w domu i nie jest niczego świadoma. Faceci...

Ale po co? Nie rusza się g...a, bo śmierdzi. Należy je za to dokładnie spuścić w klozecie.
Iwona, za żadne skarby się do niego nie odzywaj! Nie masz również za co przepraszać. Tak jak inni sądzę, że facet szukał kochanki, a że Ty okazałaś się oporna, to szybko się znudził i znalazł odpowiedniejszą kandydatkę na to zaszczytne stanowisko. Niby Ci mówił, że może nic z tego nie wyjść, ale ostatecznie okazał Ci brak szacunku (nie sądzę, że nie widział Twojego rosnącego zaangażowania). Nawet nie nazwałabym tego ucieczką, raczej zwykłym olaniem. Z daleka od takich bawidamków.

Zabiję się z miłości do ciebie. Gdybym kochała siebie, zabiłabym ciebie.
Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...

Nie ma sensu zwyczajnie zawracać sobie głowy takim człowiekiem który nie ma jaj, jest zwyczajnym oszustem, naciągaczek i lawiruje między jedną a drugą zdradą żony która cierpliwie siedzi i czeka na kochającego męża w domu zupełnie nie wiedząc co on wyprawia gdy nie ma go w domu. Przestań myśleć, olej. To jedyne rozwiązanie!

15

Odp: Jest mi cieżko, pomóżcie...

właśnie tak to czasem jest, jedna strona się angażuje, myśli że coś może z teo być a druga chce się tylko na chwilę oderwać od życia codziennego nie zdająz sobie sprawy że może zranuć kogoś... nie była to długa relacja autorko więc zaraz zapomnisz, ale nie odzywaj się, jakby chcił coś więcej sam by sie odezwał. zwykły cham, nie ma co sobie zawracać głowy. pomyślisz troche, chwile poboli i przestanie smile

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jest mi cieżko, pomóżcie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018