Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 156 ]

1

Temat: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Mój brat, a mam ich sporo, kiedyś stwierdził, że niewierzący dużo ryzykuje. Bo jeśli Boga nie ma, to jaka strata dla wierzącego? Ale jeśli jest, to co?

Dziś jednak nie o tym…
Od dłuższego czasu zastanawiam się, skąd bierze się u ateistów ich wyniosłość ponad intelekt wierzących. Przekonanie, które emanuje z ich wypowiedzi o wyższości ich racji. Jakby posiedli jakąś mądrość, która stawia ich w wyższym rzędzie.
Rozumiem filozofię ateistyczną. Prawdy wiar, Pisma i przekazy zawierają taki ogrom nieścisłości, że analityczny umysł musi zwątpić. Jak od tych dwa (zachowanych w formie namacalnej Pism i Prawd) odejmiemy dwa, czyli wykorzystywanie wiary przez człowieka do osiągnięcia własnych korzyści, to wyjdzie nam zero. −273,15 °C
Nie zauważyłam, żeby wierzący stawiali się ponad innych z racji swojej wiary. (Fanatyzm się nie liczy;)
Chociaż powinni. Wiara, to takie „cóś”, co powinno być przekonaniem i emanować w każdym aspekcie życia.
Ale cóż?
Wierzący mają swój bat, który im przypomina o własnej niedoskonałości.
Co zatem z ateistami?
Rozważaliśmy już na forum kręgosłup moralny ateistów i, przynajmniej dla mnie stało się jasne, że go nie tylko mają, ale wynika on z zasad.
Dyskutowaliśmy też o różnych wierzeniach i wyznaniach, więc teraz chciałabym, żeby w tym wątku wierzenia wspólnie stanęły w opozycji biorąc za topór swoje argumenty do ateistów.
(Tylko błagam, nie cytujcie Pism. Cytaty stanowią argument do postrzegania wierzących, jako nie umiejętnych w interpretacji. Wypowiadajcie się własnymi słowami, tak, żeby było jasne, że rozumiecie Pisma.)
Pomińmy niewierzących, wierzących-niepraktykujących, wątpiących, upadłych, itp… Skupmy się tylko na przekonanych. Czyli rasowych ateistach i wierzących z przekonania.
Zapraszam Was (wierzących forumowiczów) do dyskusji i Was (również zasilających naszą formową społeczność, bardzo aktywnych, co trzeba cenić) ateiści do dyskusji.
Temat.:
Skąd się bierze w wypowiedziach ateistów wyniosłość?
PS
Jeżeli ukierunkowywałam swoim rozwinięciem którąś z nacji i była to wiara, to bardzo przepraszam – jestem wierząca;)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Pewien filozof stwierdził kiedyś, że bardziej opłaca nam się wierzyć, ponieważ jeśli Boga nie ma a my nie wierzymy to nic nie tracimy natomiast jeśli Bóg jest a my wierzymy to czeka nas zbawienie a jeśli nie wierzymy potępienie, więc opłaca się wierzyć tongue
Znam wielu ateistów i w większości są przekonani o swojej racji, że my (wierzący) kierujemy się głupotami a nie nauką, jesteśmy zaślepieni i głupi, ciemny lud, tylko słabi ludzie wierzą. To bardzo boli, bo jednak pewności, że Bóg nie istnieje nie ma. Są również wierzący którzy się wywyższają ale w końcu wywyższeni zostaną poniżeni a ci, którzy się poniżają będą wywyższeni wink
Ja kiedyś byłam taka zarozumiała jak w/w ateiści ale byłam zawsze wierząca, z gorszymi i lepszymi momentami ale byłam. Jednak dostałam nauczkę oraz dowody istnienia Boga i teraz jestem pewna w kogo wierzę. Nie chodzi tylko o pokazywanie swojej "wyższości" ale przekonanie w głębi siebie, że się takim jest.

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"

3

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
chloe2 napisał/a:

Pewien filozof stwierdził kiedyś, że bardziej opłaca nam się wierzyć, ponieważ jeśli Boga nie ma a my nie wierzymy to nic nie tracimy natomiast jeśli Bóg jest a my wierzymy to czeka nas zbawienie a jeśli nie wierzymy potępienie, więc opłaca się wierzyć tongue

Myślisz, że Bóg lubi hipokrytów ?;)


Myślę, że z zasady ateiści czy agnostycy nie są wyniośli, są jedynie tak postrzegani przez wierzących. Często są to ludzie krytycznie nastawieni do świata, lubiący dyskutować, rozmawiać, analizować fakty. A zazwyczaj wierzący nie lubią krytyki ich religii co może być postrzegane właśnie jako ta zarozumiałość.  Ja jestem agnostykiem i rzadko rozmawiam na te tematy gdyż zazwyczaj prowadzi to do niepotrzebnych konfliktów. Szanujmy się nawzajem i będzie dobrze.

4 Ostatnio edytowany przez chloe2 (2015-12-31 23:25:31)

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
bkAGxq napisał/a:
chloe2 napisał/a:

Pewien filozof stwierdził kiedyś, że bardziej opłaca nam się wierzyć, ponieważ jeśli Boga nie ma a my nie wierzymy to nic nie tracimy natomiast jeśli Bóg jest a my wierzymy to czeka nas zbawienie a jeśli nie wierzymy potępienie, więc opłaca się wierzyć tongue

Myślisz, że Bóg lubi hipokrytów ?;)


Myślę, że z zasady ateiści czy agnostycy nie są wyniośli, są jedynie tak postrzegani przez wierzących. Często są to ludzie krytycznie nastawieni do świata, lubiący dyskutować, rozmawiać, analizować fakty. A zazwyczaj wierzący nie lubią krytyki ich religii co może być postrzegane właśnie jako ta zarozumiałość.  Ja jestem agnostykiem i rzadko rozmawiam na te tematy gdyż zazwyczaj prowadzi to do niepotrzebnych konfliktów. Szanujmy się nawzajem i będzie dobrze.

Ale wiesz ja to z ironią trochę powiedziałam o tym filozofie wink
Ja też lubię analizować, dyskutować ale nie lubię wychodzenia z przekonaniem, że ja wiem wszystko najlepiej podyskutujmy ale prawda jest tylko moja i zmieszam cię zaraz z błotem.

edycja
zarzucano mi często agnostycyzm, ponieważ ja tak jakby jestem nadal na drodze poszukiwania. i często pytam o różne rzeczy księży, zakonnice z katolickiego kościoła, z którymi mam dobry kontakt oraz księdza z luterańskiego i osoby zaangażowane w zycie duchowe. czasami poddaje dyskusji pewne tematy twierdząc właśnie, że nie wiemy co tak naprawdę jest właściwe i prawdziwe i nie można traktować osoby duchowne jako nieomylne.

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"

5

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
chloe2 napisał/a:

Ja też lubię analizować, dyskutować ale nie lubię wychodzenia z przekonaniem, że ja wiem wszystko najlepiej podyskutujmy ale prawda jest tylko moja i zmieszam cię zaraz z błotem.

To prawda, ale dyskusja na tematy religijne jest jałowa i zazwyczaj kończy się stwierdzeniem wierzącego, że :"to jest kwestia wiary, a nie wiedzy". Ja jako człowiek racjonalnie myślący uważam, że informacje z nauk przyrodniczych, które są nam obecnie dostępne z dość dobrym prawdopodobieństwem wskazują, że jednak Boga nie ma, choć oczywiście mogę nie mieć racji. smile

6

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

No właśnie i tutaj pojawia się myśl, że nauka nie musi być sprzeczna z religią. Jak wiadomo świat nie powstał dosłownie w 7 dni a  stworzenie człowieka wcale nie musi być sprzeczne z teorią Darwina wink

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"

7

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
chloe2 napisał/a:

No właśnie i tutaj pojawia się myśl, że nauka nie musi być sprzeczna z religią. Jak wiadomo świat nie powstał dosłownie w 7 dni a  stworzenie człowieka wcale nie musi być sprzeczne z teorią Darwina wink

Dlaczego nie w 7 dni ?:) Zawsze można powiedzieć że powstał w 7 dni a Bóg żeby nas zmylić podłożył nam skamieliny itp. wink

Tylko po co mnożyć byty i teorie skoro możemy zjawiska wytłumaczyć za pomocą dostępnych nam zmysłów. Myślę, że człowiek w dawnych czasach nie umiejąc wytłumaczyć wielu rzeczy stworzył religię.. poprzez tradycję została ona do dzisiaj. Ale tak właściwie to nic już nie wyjaśnia. Właściwie jedyne do czego się przydaje to nadawania sensu istnienia niektórym osobom. Pewnie łatwiej się żyje jak się ma nadzieje że spotka się kiedyś swoich zmarłych bliskich w życiu wiecznym.

8 Ostatnio edytowany przez chloe2 (2015-12-31 23:43:52)

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

No ja kiedyś dokładnie tak samo stwierdziłam (bardziej w złości na Boga, w którego dzisiaj wierzę wink ) ale zdarzyło się parę cudów w moim zyciu i to tez można poddac dyskusji, że to mój umysł , człowiek zdolny jest do wielu rzeczy ale ja jednak myślę, że to Ręka Boża wink
pomyślałam kiedyś bedac w kościele, oczywiście miałam spore wątpliwości co do istnienia, "Boże jeśli istniejesz to niech jedna świeczka z tych za ołtarzem zgaśnie" i po 2-3 minutach naprawdę jedna zgasła.. nie było zadnego podmuchu wiatru. można stwierdzić, że
a) przewidziałam to
b) spowodowałam to siłą umysłu
c) to jednak Bóg
no i jest jeszcze opcja "d", że kłamię big_smile

no miałam jakos tak z 10 lat wtedy wink

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"

9

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
chloe2 napisał/a:

a) przewidziałam to
b) spowodowałam to siłą umysłu
c) to jednak Bóg
no i jest jeszcze opcja "d", że kłamię big_smile

Zapomniałaś o opcji e - przypadek wink

No, ale jeśli powtórzysz ten eksperyment 10 razy to wtedy mnie przekonasz. wink
Zastanawiałem się kiedyś nad cudownymi uzdrowieniami. I jak czytałem to większość rzekomych cudów to spontaniczne wyleczenia z nowotworów czyli coś co bardzo rzadko, ale jednak zdarza się i wśród niewierzących. Nie spotkałem się natomiast z przypadkiem żeby z powodu cudu np. odrosła komuś amputowana kończyna smile Dlaczego ? Ano dlatego, że jest to ekstremalnie mało prawdopodobne. Ale, oczywiście można obalić ten mój niby logiczny wniosek teorią, że Bóg nie jest taki "nachalny, bezpośredni" i daje nam tylko delikatne znaki wink

10

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

No tak to też jest ciekawe z tą kończyną. mnie zastanawia bardzo i ciekawi opętanie człowieka. medycyna siada z tym, bo nie potrafią wyleczyć, badania nie wskazują na zmiany mózgowe, człowiek nagle posiada dar języków co jest naprawdę przedziwne. niektórzy lewitują czy wyginają ciało w dziwny sposób ale to już jest prawdopodobne. no i ten demoniczny głos oraz odgadywanie ludzkich myśli i wszechwiedza.  ciekawi mnie to, że wśród chrześcijan dochodzi do opętania lub osób, które gdzieś w głębi w Boga wierzą lub byli wychowywani w wierze ale nie słyszałam nigdy o opętanym muzułmaninie czy buddyście. ale może akurat moja wiedza w tej kwestii jest zbyt mała po prostu. wink

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"

11 Ostatnio edytowany przez Paweło (2016-01-01 03:54:18)

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Czy aby na pewno opłaca się wierzyć w Boga ?... Ponosić wiele wyrzeczeń np brak seksu przedmałżeńskiego modlitwy chodzenie do kościoła a tu bęc zniknie się czyli całe życie stracone. Lepiej żyć chwilą niźli zgodnie z zasadą memento mori. Według mnie nalezy nie tylko żyć chwilą ale także na maksa ją wykorzystywać tak jakby na drugi dzień miał zniknąć świat. Nikt jeszcze nie udowodnił paranormalnych zjawisk. Powstał nawet taki instytut JREF w którym to założyciel znany magik James Randi wyznaczył nagrodę i 1000000 USD za udowodnienie cudu. Jak dotąd zgłosiło się kilka tysięcy osób i żadna z nich nie przeszła nawet testu wstępnego....

Transhumanista "Starzenie się to odwieczna choroba choroba która należy w końcu wyleczyć"
http://www.youtube.com/watch?v=RGdaHHHHWoA
http://www.transhumanism.pl/ (strona niekomercyjna)
"Człowiekowi mądremu cała ziemia jest dostępna, gdyż ojczyzną szlachetnej duszy jest cały świat" Demokryt

12

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
ewka3 napisał/a:

Mój brat, a mam ich sporo, kiedyś stwierdził, że niewierzący dużo ryzykuje. Bo jeśli Boga nie ma, to jaka strata dla wierzącego? Ale jeśli jest, to co?

Dziś jednak nie o tym…
Od dłuższego czasu zastanawiam się, skąd bierze się u ateistów ich wyniosłość ponad intelekt wierzących. Przekonanie, które emanuje z ich wypowiedzi o wyższości ich racji. Jakby posiedli jakąś mądrość, która stawia ich w wyższym rzędzie.
Rozumiem filozofię ateistyczną. Prawdy wiar, Pisma i przekazy zawierają taki ogrom nieścisłości, że analityczny umysł musi zwątpić. Jak od tych dwa (zachowanych w formie namacalnej Pism i Prawd) odejmiemy dwa, czyli wykorzystywanie wiary przez człowieka do osiągnięcia własnych korzyści, to wyjdzie nam zero. −273,15 °C
Nie zauważyłam, żeby wierzący stawiali się ponad innych z racji swojej wiary. (Fanatyzm się nie liczy;)
Chociaż powinni. Wiara, to takie „cóś”, co powinno być przekonaniem i emanować w każdym aspekcie życia.
Ale cóż?
Wierzący mają swój bat, który im przypomina o własnej niedoskonałości.
Co zatem z ateistami?
Rozważaliśmy już na forum kręgosłup moralny ateistów i, przynajmniej dla mnie stało się jasne, że go nie tylko mają, ale wynika on z zasad.
Dyskutowaliśmy też o różnych wierzeniach i wyznaniach, więc teraz chciałabym, żeby w tym wątku wierzenia wspólnie stanęły w opozycji biorąc za topór swoje argumenty do ateistów.
(Tylko błagam, nie cytujcie Pism. Cytaty stanowią argument do postrzegania wierzących, jako nie umiejętnych w interpretacji. Wypowiadajcie się własnymi słowami, tak, żeby było jasne, że rozumiecie Pisma.)
Pomińmy niewierzących, wierzących-niepraktykujących, wątpiących, upadłych, itp… Skupmy się tylko na przekonanych. Czyli rasowych ateistach i wierzących z przekonania.
Zapraszam Was (wierzących forumowiczów) do dyskusji i Was (również zasilających naszą formową społeczność, bardzo aktywnych, co trzeba cenić) ateiści do dyskusji.
Temat.:
Skąd się bierze w wypowiedziach ateistów wyniosłość?
PS
Jeżeli ukierunkowywałam swoim rozwinięciem którąś z nacji i była to wiara, to bardzo przepraszam – jestem wierząca;)


To jest dylemat z serii "Dlaczego grubi nie lubią chudych?", "Dlaczego chudzi nie lubią grubych?" itd... innymi słowy problem istniejący tylko ze względu na kąt patrzenia. Jest tyle samo ateistów traktujących wyniośle wierzących, co wierzących traktujących wyniośle ateistów. A jak ktoś widzi w tym problem, to powinien wyzbyć się swoich kompleksów na temat wiary bądź niewiary wtedy przestanie dostrzegać "wyniosłość" u przeciwników smile Tak jak gruby/chudy akceptuje to, jakim jest i jak go widzi otoczenie smile

13 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2016-01-01 12:11:30)

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
ewka3 napisał/a:

Mój brat, a mam ich sporo, kiedyś stwierdził, że niewierzący dużo ryzykuje. Bo jeśli Boga nie ma, to jaka strata dla wierzącego? Ale jeśli jest, to co?

To się nazywa zakład Pascala. "Pascal wywnioskował, że wiara bardziej się opłaca, ponieważ ryzykujemy tylko czas życia, który jest zazwyczaj krótki, a nagrodą może być życie wieczne".
Tym samym Twój brat przyznał, że żeby wierzyć, to powinno się OPŁACAĆ. A to znaczy, że wierzy DLA SIEBIE. Wybiera to, co mu się opłaca.
I że wiara to coś, co podlega naszej decyzji. Ot, tak , od jutra zacznę z powrotem wierzyć w Boga, bo ta opcja bardziej mi się opłaca.
Wiesz, na miejscu Boga, gdyby istniał, strzeliłabym we mnie piorunem.

W ludzkiej naturze jest stawianie poglądów, o których jest się przekonanym ponad tymi, o których nie jest się przekonanym. Czasem razem z dyskutantem. Wystarczy poczytać fora. Szczególnie w tematach politycznych. Nie masz tych samych poglądów, to głupi jesteś i szuja z ciebie. Komuch albo moher, zwykle też zmanipulowany przez wraże media. No nie?:)
Polecam też dla zabawy sprawdzić ilość wyników google dla haseł ateistyczny bełkot i katolicki bełkot.

Ludzie są różni. Niektórzy będą wywyższać się z powodu poglądów, inni nie.
Wierzący stawiają się ponad w trochę inny sposób. Im jest mnie żal. Ja się przekonam że nie mam racji, Bóg mnie ukarze. Jak ja moge robić to Bogu. Ale moja decyzja, trudno. Bóg i tak mnie kocha, jak krnąbrne dziecko. A klapsa wcześniej czy później dostanę. Oni poczekają i popatrzą. Czy wywyższają się ponad mnie? Ależ w żadnym wypadku, są chodzącą pokorą.
Tak się traktuje osobę, która zdecydowała się zrobić coś wyjątkowo głupiego i nie da się jej od tego odwieść.

Swoją drogą, nie wiem czy chciałabym wierzyć w Boga, który wydaje się bardzo zajęty zdmuchiwaniem świeczek na czyjeś życzenie albo tym, czy Jasio brandzluje się dziś wieczór pod kołdrą i pozwala w tej krótkiej chwili umrzeć z głodu kolejnym trzystu dzieciom z Afryki.
Tak, głodujące dzieci z Afryki często się pojawiają w dyskusjach o Bogu. Co w żaden sposób nie świadczy dobrze o Bogu.

14

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
ewka3 napisał/a:

Od dłuższego czasu zastanawiam się, skąd bierze się u ateistów ich wyniosłość ponad intelekt wierzących. Przekonanie, które emanuje z ich wypowiedzi o wyższości ich racji. Jakby posiedli jakąś mądrość, która stawia ich w wyższym rzędzie.

A może to po prostu błędne wrażenie wywołane tym, że po 1. statystycznie rzecz biorąc ateiści są znacznie inteligentniejsi i lepiej wykształceni niż społeczeństwo jako całość? po 2. Bo większość ateistów nie ma zacięcia misyjnego i nie próbuje przekonywać do swoich racji (co wygląda jakby "olewali")?

15

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Niestety nie znam żadnego ateisty i myślę, że jest ich bardzo niewielu, przynajmniej w Polsce. Owszem spotykam ludzi niby niewierzących, jednak od kołyski wychowywanych w duchu jakiejś religii i tak naprawdę, choć nie praktykują i wyśmiewają trochę wiarę w coś, czy kogoś, ale w razie niepowodzenia w życiu, czy ciężkiej choroby, jakoś tak nawracają do wiary ;)Czy się "opłaca" wierzyć?
Jezus sam zalecał, że lepiej być ZIMNYM lub gorącym w swojej wierze, bo letnim pogardzi.Stąd może ateiści ci prawdziwi mają większą szansę na uznanie u Boga, bo nie byli wychowywani w wierze, bo jest im to obce, ale gdyby było inaczej może byliby gorącymi wyznawcami? Nie wiem, tak sobie gdybam wink

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi : zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.
Jonathan Carroll "Dziecko na niebie".

16 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2016-01-01 12:55:47)

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Moze zacznijmy od tego, ilu jest tak naprawde ateistow z prawdziwego zdarzenia. Kiedys na necie przeczytalam fajny tekst: Swieta Bozego Narodzenia to magiczny czas- sprawiaja, ze w Polsce jest w tym okresie 90% mniej ateistow...
Nie sadzicie, ze cos w tym jest...? wink

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

17

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
Ewika99 napisał/a:

Moze zacznijmy od tego, ilu jest tak naprawde ateistow z prawdziwego zdarzenia. Kiedys na necie przeczytalam fajny tekst: Swieta Bozego Narodzenia to magiczny czas- sprawiaja, ze w Polsce jest w tym okresie 90% mniej ateistow...
Nie sadzicie, ze cos w tym jest...? wink

Ewika, wydaje mi się, że pomyliłaś ateistę z osobą, która nie należy do kościoła katolickiego.
Przypominam Ci, że poza KK można także wierzyć w Boga. Czasem nazywa się go inaczej, np. Absolutem, Wyższym Ja, Kosmiczną Energią... ale to dalej odpowiednik "boga". Niekoniecznie taki z wąsami i siedzący na chmurce. To Bóg-energia, Bóg-siła, Bóg-świadomość.

Ci, którzy nie są wyznawcami religii KK mogą obchodzić święta Bożego Narodzenia, czcząc przy tym np. narodziny światła... albo dowolnych bogów pogańskich... albo swojego własnego Boga, w którego wierzą w głębi swojej duszy, a który nie podlega żadnym dogmatom religijnym.

Zaś ateista to ktoś, kto w żadne nadprzyrodzone moce nie wierzy.
Wtedy być może obchodząc Boże Narodzenie odprawia rytuał związany z pewną tradycją. Co wcale nie znaczy, że zaczął nagle wierzyć.

18 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2016-01-01 13:06:51)

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Ilość ateistów i agnostyków w Polsce to trudno mierzalny problem. W sondażach zależy jak sformułują pytanie. Jeśli jest: Czy jesteś ateistą lub agnostykiem - wychodzi, że ok. 3-5%. Natomiast jeśli jest: Czy wierzysz w Boga, wychodzi, że ateiści to ok. 6-10%.
(dane z 2012 r.)

Jeszcze inaczej wychodzi wg danych samego Kościoła, wg których katolicy to 89% Polaków, wierzący-niekatolicy - 1,8%. Czyli dla bezwyznaniowców zostaje 9,2%, a jest przecież sporo niewierzących katolików (patrz niżej).

zbytdelikatna
I większość z nich była wychowana w rodzinach katolickich. Zapewne stąd wychodzą te rozbieżności sondażowe - część osób nie wierzy w Boga, ale uważa się za katolików.

W ogóle fakty i deklaracje Polaków, jeśli chodzi o religię, znacznie się rozmijają. Wg deklaracji - 54% uczestniczy w niedzielę we mszy, wg faktów (Kościół to liczy) - 39%.


Zorija napisał/a:

Ci, którzy nie są wyznawcami religii KK mogą obchodzić święta Bożego Narodzenia, czcząc przy tym np. narodziny światła... albo dowolnych bogów pogańskich... albo swojego własnego Boga, w którego wierzą w głębi swojej duszy, a który nie podlega żadnym dogmatom religijnym.

Albo po prostu uznają Boże Narodzenie za tradycję i święto państwowe, dlatego je obchodzą.

19

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
EeeTam napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Od dłuższego czasu zastanawiam się, skąd bierze się u ateistów ich wyniosłość ponad intelekt wierzących. Przekonanie, które emanuje z ich wypowiedzi o wyższości ich racji. Jakby posiedli jakąś mądrość, która stawia ich w wyższym rzędzie.

A może to po prostu błędne wrażenie wywołane tym, że po 1. statystycznie rzecz biorąc ateiści są znacznie inteligentniejsi i lepiej wykształceni niż społeczeństwo jako całość? po 2. Bo większość ateistów nie ma zacięcia misyjnego i nie próbuje przekonywać do swoich racji (co wygląda jakby "olewali")?

No, fakt. Strasznie nie lubię ludzi inteligentniejszych ode mnie. A jak już mają jakiś świstek więcej, to kaplica;)

Nie zgodzę się ze wspomnianym brakiem zacięcia misyjnego u ateistów. Bardzo często spotykam się z argumentowaniem swojej niewiary. To jest jakaś misja.

Ewika99 napisał/a:

Moze zacznijmy od tego, ilu jest tak naprawde ateistow z prawdziwego zdarzenia. Kiedys na necie przeczytalam fajny tekst: Swieta Bozego Narodzenia to magiczny czas- sprawiaja, ze w Polsce jest w tym okresie 90% mniej ateistow...
Nie sadzicie, ze cos w tym jest...? wink

Oj tam, święta są fajne.

20 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2016-01-01 13:12:23)

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
ewka3 napisał/a:

No, fakt. Strasznie nie lubię ludzi inteligentniejszych ode mnie. A jak już mają jakiś świstek więcej, to kaplica;)

Tu nie chodzi o "nielubienie" tylko dobieranie jako "wyniosłych", a to dwie różne sprawy.

ewka3 napisał/a:

Nie zgodzę się ze wspomnianym brakiem zacięcia misyjnego u ateistów. Bardzo często spotykam się z argumentowaniem swojej niewiary. To jest jakaś misja.

Większość ateistów nie ma takiego zacięcia. Owszem, jak wszędzie, jest grupa oszołomów mających potrzebę nawracania. Ale jest to margines. Przy czym proszę pamiętać, że czym innym jest misyjność, a czym innym krytyka Kościoła i jego przywilejów. Nie mylmy ateizmu z antyklerykalizmem, bo większość antyklerykałów w Polsce to katolicy.

Argumentowanie niewiary, to nie jest nawracanie (choć granica jest cienka), tylko przedstawianie swoich racji i często pojawia się jako odpowiedź na taki katolików.

21

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Ja też nie zgodzę się z tezą zawartą w temacie. Większość moich znajomych to ateiści, ale dowiadywałam się o tym przypadkiem. Żadne z nich nie argumentuje, nie obnosi się z ateizmem, nawet nie lubią na ten temat dyskutować, no bo w sumie o czym? Znam co prawda kilku ateistów z misją, ale określiłabym ich jako fanatyków i zaliczyła do tej samej kategorii, co Ty zaliczasz wierzących fanatyków - czyli tak naprawdę się nie liczą. A jeśli porównywać obie grupy fanatyków, to tych wierzących jest znacznie więcej. Tylko nie wiem czemu miałoby służyć takie porównywanie. W obu grupach takie zachowania to tylko margines, a że jest ich więcej u wierzących to też nic dziwnego, bo ogólnie wierzących jest więcej.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

22

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Może wyniosłość bierze sie stad ze często słyszymy pod naszym adresem najbzdurniejsze komentarze i pytania poniżej wszelkiego poziomu.
Kiedyś pewna wierząca, katolicka panna dowiedziawszy sie ze jestem ateistka spytała mnie czy to prawda ze ateiści jedzą koty? Tak jak nie zapominam języka w gębie tak skolowacialam. Upewniwszy sie ze pytanie było zadane jak najbardziej na poważnie poszatkowalam ja werbalnie.
No ja proszę....w XXI wieku takie zapytania....
Jak tu nie być wyniosłym?

23

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
Ewika99 napisał/a:

Moze zacznijmy od tego, ilu jest tak naprawde ateistow z prawdziwego zdarzenia. Kiedys na necie przeczytalam fajny tekst: Swieta Bozego Narodzenia to magiczny czas- sprawiaja, ze w Polsce jest w tym okresie 90% mniej ateistow...
Nie sadzicie, ze cos w tym jest...? wink

Ale co mają święta BN do ateizmu? To sądzisz, że ateista powinien iść tego dnia do pracy? Jeść kanapkę z serem zamiast świątecznego obiadu, bo nie wierzy w Boga? Święta to TRADYCJA przede wszystkim - sięgająca dalej niż chrześcijaństwo smile
Czy jeżeli ja łamię się z kimś opłatkiem w Wigilię to znaczy, że nagle uwierzyłam w Boga? big_smile Serio? Czy może po prostu jestem kulturalna i uczestniczę w aktywnie w uroczystościach moich bliskich?

To jest takie na siłę udowadnianie, że ateiści i tak w końcu kiedyś wracają do Boga - jak nie w chorobie, to w święta - i gdzie teraz jest twoja wyniosłość ateistów - czy ty nie traktujesz nas tak samo?

24

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Zgadzam się z Iceni. Dla mnie BN to święto rodzinno-komercyjne. Nie śpiewam kolęd, nie słucham ich, nie modlę się, nie idę na pasterkę, nawet te wigilijne potrawy to u mnie nie są tak czysto tradycyjne, bo wybieram sobie to, co lubię. Tak samo obchodzę Halloween, Walentynki i inne tego typu święta. Dla mnie to nie ma znaczenia. Fajnie spędzony czas i tyle.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

25

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
EeeTam napisał/a:
ewka3 napisał/a:

No, fakt. Strasznie nie lubię ludzi inteligentniejszych ode mnie. A jak już mają jakiś świstek więcej, to kaplica;)

Tu nie chodzi o "nielubienie" tylko dobieranie jako "wyniosłych", a to dwie różne sprawy.

Nie lubienie znacznie wypacza odbiór. Zazwyczaj jesteśmy uprzedzeni do kogoś, czegoś, czego nie lubimy.

EeeTam napisał/a:
ewka3 napisał/a:

Nie zgodzę się ze wspomnianym brakiem zacięcia misyjnego u ateistów. Bardzo często spotykam się z argumentowaniem swojej niewiary. To jest jakaś misja.

Większość ateistów nie ma takiego zacięcia. Owszem, jak wszędzie, jest grupa oszołomów mających potrzebę nawracania. Ale jest to margines. Przy czym proszę pamiętać, że czym innym jest misyjność, a czym innym krytyka Kościoła i jego przywilejów. Nie mylmy ateizmu z antyklerykalizmem, bo większość antyklerykałów w Polsce to katolicy.

Argumentowanie niewiary, to nie jest nawracanie (choć granica jest cienka), tylko przedstawianie swoich racji i często pojawia się jako odpowiedź na taki katolików.

Zgadzam się, że większość ateistów nie roztrząsa przyczyn swojej niewiary. Tak samo jak większość wierzących nie czuje potrzeby argumentowania wiary.

Cslady, temat jest właśnie po to, żeby obalić, albo potwierdzić tezę.
Pracowałam w przeszłości z ateistą z przekonania i zadałam mu takie same pytanie, zaczął się śmiać i spytał, czy jest wyniosły. Oczywiście on nie był, ale inni są. Przez osiem godzin w pracy słucha się pretensji, że szef wymyślił sobie jakąś msze w intencji firmy, że jest to wbrew ich przekonaniom, a później zasilają pierwszą ławkę w kościele.

Jaguar, czy Ty jadasz koty? Czy z perspektywy nicku nie jest to kanibalizm?
Nie przejmuj się, metalowcy zagryzają koty dziewicami;)

26 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-01-01 14:30:52)

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Ja zastanawiam sie jeszcze nad czyms zupelnie innym....

Wierzacy ? skad bierze sie ich wynioslosc?

To oni sa bowiem przekonani o tym, ze niewierzacy sa gorsza grupa ludzi, bo nie podzielaja wierzen tych wierzacych i dlatego pojda za to do piekla. big_smile
I czy to przekonanie o "wynioslosci" ateistow nie jest przypadkiem klasycznym przykladem projekcji wlasnych - calkiem nieswiadomych zreszta - postaw na ludzi, ktorych zaliczylo sie do tej gorszej grupy....
Juz samo to zdanie jest bardzo wymowne:

niewierzący dużo ryzykuje. Bo jeśli Boga nie ma, to jaka strata dla wierzącego? Ale jeśli jest, to co?

A skad taki wierzacy ma ta gleboka wiedza o jakichs perpektywach dla siebie, ktore nie sa osiagalne dla niewiernego, bo ci nie spelniaja tych wysokich wymogow, jakie sa potrzebne do zbawienia i zycia wiecznego?

Niestety, wiekszosc religii, a w tym chrzescijanska a zwlaszcza kosciol katolicki opieraja swoja wladze nad umyslami wiernych wlasnie w ten sposob, ze przeprowadzaja scisle rozgraniczenie miedzy wiernymi i niewiernymi, przy tym ci niewierni sa kims, kto jest tym niewiedzacym, a wiec gorszym oraz wykluczonym z przywilejow przyslugujacych tym wierzacym i stwarzaja wiernym w ten sposob poczucie, ze ci sa kims lepszym, niz ta cala reszta.


ps. Ewka, troche Cie sprowokuje:
dlaczego nie lubisz ludzi inteligentniejszych od siebie? Przeciez od takich moglabys sie moze czegos nauczyc i podniesc w ten sposob wlasna inteligencje...
Czy moze latwiejsze jest uznac ich za "wynioslych" i niegodnych ani nie wartych Twojego uznania, niz przyznac sie przed soba sama, ze sa ludzie, ktorzy w pewnym dziedzinach sa dalej od Ciebie?
Jak to wyglada z Twoja wlasna wyniosloscia? Znalazlas sobie gruppe, na ktorej mozesz to trenowac?
Takie postawy wskazuja zazwyczaj na jakies braki w poczuciu wlasnej wartosci, ktore sa w taki sposob kompensowane.
wink

27

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
ewka3 napisał/a:

Przez osiem godzin w pracy słucha się pretensji, że szef wymyślił sobie jakąś msze w intencji firmy, że jest to wbrew ich przekonaniom, a później zasilają pierwszą ławkę w kościele.

Ale uczestnictwo w takich mszach chyba nie jest obowiązkowe? Słyszałam o firmach, które organizują dla pracowników np. taką tradycyjną firmową wigilię z czytaniem Biblii przed kolacją, ale to były rodzinne biznesy. Uważam, że jeśli już ateista będzie w takiej firmie pracował, to niegrzecznie byłoby mieć pretensje, że większość chce coś uczcić w taki, a nie inny sposób. Trzeba się dostosować przez szacunek dla pracodawcy i współpracowników. Co innego, gdyby pracodawca wymagał czynnego udziału w praktykach religijnych, ale nie spotkałam się z tym. big_smile Także w tego typu przypadkach trochę nie rozumiem oburzenia ateistów. Dla mnie to właśnie takie ateizowanie na pokaz.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

28

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
ewka3 napisał/a:

Przez osiem godzin w pracy słucha się pretensji, że szef wymyślił sobie jakąś msze w intencji firmy, że jest to wbrew ich przekonaniom, a później zasilają pierwszą ławkę w kościele.

To nie jest wyniosłość, tylko zwykłe komentowanie zachowania szefa-chama, któremu trzeba się podporządkować, żeby nie mieć problemów.

29

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
Marajka napisał/a:

ps. Ewka, troche Cie sprowokuje:
dlaczego nie lubisz ludzi inteligentniejszych od siebie? Przeciez od takich moglabys sie moze czegos nauczyc i podniesc w ten sposob wlasna inteligencje...
Czy moze latwiejsze jest uznac ich za "wynioslych" i niegodnych ani nie wartych Twojego uznania, niz przyznac sie przed soba sama, ze sa ludzie, ktorzy w pewnym dziedzinach sa dalej od Ciebie?
Jak to wyglada z Twoja wlasna wyniosloscia? Znalazlas sobie gruppe, na ktorej mozesz to trenowac?
Takie postawy wskazuja zazwyczaj na jakies braki w poczuciu wlasnej wartosci, ktore sa w taki sposob kompensowane.
wink

Jakie trochę? Jakie trochę?
Wypowiedź, że nie lubię inteligentniejszych od siebie była ironią, która, jak widać, stała się niezłym polem do dyskusji.
Wszyscy wiedzą, że nie mogę nie lubić inteligentniejszych od siebie, bo takich nie ma;)

Pokazujesz zdroworozsądkowe podejście do tematu, do którego powinniśmy wrócić.
Należałoby się zastanowić, czy przypadkiem, jak wspomina EeeTam, właśnie odbiór nie jest główną przyczyną postrzegania jednych i drugich. Jeżeli tak, to bardzo możliwe, że mniejsze poczucie wartości jest jakimś czynnikiem zaburzającym ten odbiór.
Cslady, to faktycznie jest firma rodzinna i nikt nikogo nie zmuszał do uczestniczenia we mszy. Tak samo, jak nie zmuszano do pobierania premii świątecznych i przybycia na zakładowe spotkanie wigilijne.
Moim zdaniem, jeżeli ludzie i tak poszli na tę mszę, to poco strzępią języki? Żeby inni słyszeli? Żeby zademonstrować swoją niewiarę?

30

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
ewka3 napisał/a:

Moim zdaniem, jeżeli ludzie i tak poszli na tę mszę, to poco strzępią języki? Żeby inni słyszeli? Żeby zademonstrować swoją niewiarę?

Nie wiem czy takich ludzi określiłabym w ogóle jako ateistów. Sama widuję osoby, które niby pięknie o sobie mówią, że są takie niewierzące, a potem faktycznie przy okazji np. świąt siedzą w pierwszej ławce w kościele. Po co? Wydaje mi się, że z jednej strony zgubiły się gdzieś po drodze, gdy były wychowywane po katolicku, może ich wiara jest bardzo słaba (wręcz marginalna), ale z drugiej strony trudno im się odciąć od dawnych przyzwyczajeń i dawnego sposobu myślenia. Tkwią trochę tu, trochę tu i chociaż tak racjonalnie może chciałyby być zdecydowanymi ateistami, to jednak coś ich trzyma przy tym kościele. To "fajnie" widać w momencie brania ślubu jak ten ateizm jest kruchy. smile Potem są tłumaczenia, że ślub kościelny to przecież tradycja bla bla bla.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

31

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
cslady napisał/a:

Nie wiem czy takich ludzi określiłabym w ogóle jako ateistów. Sama widuję osoby, które niby pięknie o sobie mówią, że są takie niewierzące, a potem faktycznie przy okazji np. świąt siedzą w pierwszej ławce w kościele. Po co?

To są ateiści, tylko kierujący się koniunkturalizmem. Za komuny byli katolicy nie chodzący do kościoła, bo było to źle widziane, dziś są ateiści chodzący do kościoła, bo jest to dobrze widziane.

Samo bycie ateistą nie oznacza, że ktoś ma charakter, że ważniejsze są dla niego zasady od np. korzyści w pracy.

32 Ostatnio edytowany przez Marajka (2016-01-01 16:56:44)

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
ewka3 napisał/a:

Wszyscy wiedzą, że nie mogę nie lubić inteligentniejszych od siebie, bo takich nie ma;)

Najwazniejsze ze nie masz kompleksow.
No dobra, z inteligencja wyjasnione. Chyba przeczytalam po lebkach, bo moja glowna uwaga opierala sie na pierwszym poscie.

A jak jest z ta wyniosloscia wierzacych?


Co do odbioru i jego interpretacji, to moim zdaniem wynikaja one glownie z roznic w ukondycjonowaniach, bo kazdy ma inne, choc niektorzy podobne, ale jednak nie takie same.
To, jak sie cos interpretuje, zalezy wylacznie od tego, jakie mamy nabyte wzorce interpretacji.
Bo wszystko, co sadzimy o swiecie, jest tylko jego interpretacja przez specyficzne, osobiste okulary wlasnych doswiadczen.
Zaczyna sie juz od uzywanego jezyka, ktorym sie poslugujemy, od wartosci, jakie nam wpojono, czy jakie sobie przyswoilismy z otoczenia, z otaczajacej nas kultury, w ktorej wyrastamy, wartosci jakie sa wazne w naszej rodzinie, w ktorej wyrastamy, a konczy na tym, jakie lubimy potrawy. Bo malo kto u nas uznalby na przyklad za przysmak pieczone larwy, jak w niektorych innych krajach....
Tak naprawde jestesmy w pewien sposob zaprogramowani,  lacznie z naszymi pogladami i w znacznej czesci dzialamy automatycznie, nie zdajac sobie z tego nawet sprawy.
Zmiana tego programu moze nastapic tylko w wyniku zetkniecia sie z czyms nowym, innym w naszym zyciu i tylko wtedy, gdy mamy w tym programie miejsce na modyfikacje w rezultacie dzialania nowych bodzcow.

Smiem twierdzic, ze zwykle ateisci maja w tym punkcie troche wieksza zdolnosc przyjmowania czegos nowego i modyfikacji swoich programow. Mam na mysli tych w Polsce, otoczonych w wiekszosci tymi wierzacymi, a mimo to nie przejmujacy tego glownego nurtu, lub wychodzacych z niego w pewnym momencie.
Mysle takze, ze jednak to ateisci sa tymi, wsrod ktorych jest wiecej tych, ktorzy bardziej sa swiadomi przyczyn swojej postawy, czyli "rozstrzasaja przyczyny", niz ci wierzacy, bo w ktorym momencie swojego zycia odrzucili to, co ich otaczalo w rezultacie jakichs sprzecznosci z tym, co czuli w sobie i musieli sie w jakis sposob z tym zmierzyc.

Wiekszosc wierzacych po prostu przejela to, co ich juz zawsze otaczalo i nigdy sie nad tym nie zastanawiali, nigdy nie stawiali tego pod znakiem zapytania. Moze dlatego czuja sie zaatakowani, gdy jakis ateista zaczyna argumentowac swoja pozycje? Wtedy czuja sliski grunt pod nogami, bo mogloby sie okazac, ze cos zaczeloby sie kruszyc w ich swiecie, gdyby poddac to gruntownym przemysleniom.
Gdyby sami sie doglebnie zajmowali, to prawdopodobnie nie byloby tego problemu, bo wiedzieliby wiecej o sobie.

Ateista, ktory wyrosl wsrod wierzacych i znalazl inna pozycje jest w jakims sensie "dalej", niz ci, ktorzy tam zostali (oprocz tych, ktorzy wiedza, dlaczego tam zostali), bo zna z doswiadczenia obie pozycje. To tez moze byc postrzegane jako "wywyzszanie sie" przez tych, ktorzy zostali, gdzie byli.
To jak z porzuconymi kochankami, ktorzy czesto czuja sie jako ktos gorszy i dlatego probuja to skompensowac to, szukajac zlych stron w bylej/bylym, nawet jesli one nie maja nic wspolnego z rzeczywistoscia wink

33

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Czy ja dobrze zrozumiałam? Z powodu tego, że ludzie w firmie narzekali na pomysł szefa pójścia na mszę, ewka stwierdziła - raz, że są to ateiści, a dwa - że są wyniośli?
Nie do wiary big_smile.

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi : zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.
Jonathan Carroll "Dziecko na niebie".

34

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
ewka3 napisał/a:

Skąd się bierze w wypowiedziach ateistów wyniosłość?

Może nie tyle wyniosłość, ale trudno poważnie traktować kogoś, kto wierzy, że świat powstał w 6 dni za pomocą czarów.

35

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
Zorija napisał/a:
Ewika99 napisał/a:

Moze zacznijmy od tego, ilu jest tak naprawde ateistow z prawdziwego zdarzenia. Kiedys na necie przeczytalam fajny tekst: Swieta Bozego Narodzenia to magiczny czas- sprawiaja, ze w Polsce jest w tym okresie 90% mniej ateistow...
Nie sadzicie, ze cos w tym jest...? wink

Ewika, wydaje mi się, że pomyliłaś ateistę z osobą, która nie należy do kościoła katolickiego.
Przypominam Ci, że poza KK można także wierzyć w Boga. Czasem nazywa się go inaczej, np. Absolutem, Wyższym Ja, Kosmiczną Energią... ale to dalej odpowiednik "boga". Niekoniecznie taki z wąsami i siedzący na chmurce. To Bóg-energia, Bóg-siła, Bóg-świadomość.

Ci, którzy nie są wyznawcami religii KK mogą obchodzić święta Bożego Narodzenia, czcząc przy tym np. narodziny światła... albo dowolnych bogów pogańskich... albo swojego własnego Boga, w którego wierzą w głębi swojej duszy, a który nie podlega żadnym dogmatom religijnym.

Zaś ateista to ktoś, kto w żadne nadprzyrodzone moce nie wierzy.
Wtedy być może obchodząc Boże Narodzenie odprawia rytuał związany z pewną tradycją. Co wcale nie znaczy, że zaczął nagle wierzyć.

Bardzo dobrze wiem, kim jest ateista. Tylko ze w Polsce mamy do czynienia z duza iloscia osob, ktore wyszydzaja wiare, katolikow, Boga, a w Boze Narodzenie grzecznie zasiadaja do wieczerzy i dziela sie oplatkiem. To jest ciekawe zjawisko. I jak najbardziej prawdziwe.Oczywiscie jest jakas czesc tych prawdziwych ateistow (dla mnie prawdziwy ateista jest ten, kto nie wysmiewa i nie probuje na sile przekonac kogos, ze Boga nie ma), ale najczesciej ludzie glosza, ze sa ateistami, a do kosciola pojda, gdy jakas uroczystosc rodzinna sie zdarzy (komunia, chrzciny). I tylko nie wmawiajcie mi, ze przeciez mozna pojsc do kosciola nie wierzac w Boga-owszem, mozna tylko PO CO?

Natura dała nam dwoje oczu, dwoje uszu, ale tylko jeden język po to, abyśmy więcej patrzyli i słuchali, niż mówili
  Sokrates   

07.05.2013- Czarus smile

36

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
ewka3 napisał/a:

Nie zauważyłam, żeby wierzący stawiali się ponad innych z racji swojej wiary.
Chociaż powinni. )

A ja zauważyłam - i to wiele razy!

Chociażby w Twojej wypowiedzi, ze powinni - jw.

Ludzie wierzący potrafią być bardzo nietolerancyjni w stosunku do ateistów. Ateiści może i uważają się za intelektualnie lepszych, za to wierzący zachowują się tak jakby dostąpili jakiejś tajemnej wiedzy, jakby ktoś ich dopuścił do ważnego elitarnego klubu, uważają się za moralnie lepszych - bo, wiadomo, ateista to zło, grzech i patologia.

Poza tym im większa deklarowana wiara, tym bardziej jest ona na pokaz. Mam kilka takich w pracy. Cały czas nawijają o Jezusie, cały czas piosenki religijne pod nosem, a jakby mogły, to w łyżce wody Cię utopiły, nie oszczędzą okazji, by dokopać. I cały czas czują się przy tym lepsze - bo jako "religijne" mają monopol na prawdę. Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą

Jest też inne powiedzenie: Boże, chroń nas przed katolikami.

37

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
Ewika99 napisał/a:

Oczywiscie jest jakas czesc tych prawdziwych ateistow (dla mnie prawdziwy ateista jest ten, kto nie wysmiewa i nie probuje na sile przekonac kogos, ze Boga nie ma), ale najczesciej ludzie glosza, ze sa ateistami, a do kosciola pojda, gdy jakas uroczystosc rodzinna sie zdarzy (komunia, chrzciny). I tylko nie wmawiajcie mi, ze przeciez mozna pojsc do kosciola nie wierzac w Boga-owszem, mozna tylko PO CO?

Co prawda na komunię albo chrzciny jeszcze nigdy nie "musiałam" pójść w dorosłym życiu, ale już na ślub albo pogrzeb - owszem. W takich sytuacjach nie idzie się do kościoła po coś, nie idzie się dla księdza, religii, tylko dla bliskich, którzy ten ślub biorą albo by pożegnać zmarłego. Dla mnie sytuacje tego typu są bardzo skomplikowane, bo z jednej strony bardzo nieswojo czuję się w kościele (nie wyobrażam sobie klękania na zawołanie, żegnania się, modlenia ze wszystkimi), ale z drugiej strony ważniejsze dla mnie są osoby dla których tam idę. Na szczęście na śluby i pogrzeby przychodzi dużo ludzi i zawsze udało mi się zrobić tak, że stałam na zewnątrz (bo ktoś i tak stać musiał) i nikomu nie wadziłam, ani nie wzbudzałam niepotrzebnej sensacji. Jeśli osoby wierzące są tak krótkowzroczne, że najchętniej zabraniałyby ateistom uczestniczenia w pewnych aspektach życia ich rodzin, to chyba nie ma dla mnie bardziej dobitnego przykładu wyniosłości i zarozumialstwa. To może na mój ślub cywilny powinno przyjść tylko 10% gości, żeby ta wierząca część nie musiała robić niczego wbrew sobie i patrzeć jak rozpoczynam nowe życie w grzechu? Absurdalne. big_smile

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

38

Odp: Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?
Jaguar napisał/a:

dowiedziawszy sie ze jestem ateistka spytała mnie czy to prawda ze ateiści jedzą koty?

Coś jej się pochrzaniło. To Świadkowie Jehowy jedzą koty. tongue

Posty [ 1 do 38 z 156 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Ateiści ? skąd bierze się ich wyniosłość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018