Nie piszę tutaj, aby otrzymać poradę, aby sobie dać spokój z taką dziewczyną, bo to wiem, ale mam kilka pytań ![]()
Znałem się z dziewczyną ok miesiąc czasu. Było fajnie, spędzaliśmy razem czas. Pod koniec miesiąca kontakt był już trochę słabszy. Mimo to mówiła mi, że bardzo mnie lubi, cieszy się, że się poznaliśmy i utrzymujemy kontakt.
Miło było to słyszeć. Ja jestem osobą, która potrzebuję trochę czasu, aby się otworzyć i mieć pewność, że może z tego być coś więcej. Ona mi się spodobała.
Jednak wczoraj wieczorem odbyliśmy szczerą rozmowę na temat naszej znajomości. Owszem powiedziała mi pierdoły typu, że bardzo mnie lubi i chce utrzymywać kontakt. Myślała, że coś z tego będzie, ale jakby miało coś być to już by było.
Zresztą nie pocałowałem jej i tak minął 1-2 tygodnie i przeminęła fascynacja.
Poza tym w tym samym czasie spotykała się z innym facetem i to do niego bardziej ją ciągnie i z nim chce być. Z nas dwóch woli być z nim. Spoko jej wybór. Krótka znajomość, szybko się skończyła - trzeba iść dalej.
Jednak mam kilka przemyśleń na temat takiego zachowania.
1. Czy to jest fair, że w międzyczasie spotykała się z innym facetem? Ok nie byliśmy parą, ale powiedziałem jej, że mi się podoba i ją lubię. Odniosłem trochę wrażenie, że to był wyścig. Kto pierwszy jej coś zaoferuje to tego wybierze.
2. Tak się złożyło, że mamy urodziny w ten sam dzień. I w dniu kiedy odbyliśmy taką rozmowę akurat był dzień naszych urodzin. Dzień wcześniej ona zaczęła temat co by chciała ode mnie dostać. To była dość osobista rzecz bo seksowna koszulka nocna. Pomyślałem, że może to znak, że chce się do mnie zbliżyć, więc kupiłem.
Ja też rzuciłem kilka propozycji co może mi kupić. Efekt był taki, że dostała to co chciała a ja nic nie dostałem. Głupio się poczułem bo wyszedłem na frajera. Potem była ta rozmowa, więc nie bardzo rozumiem po co chciała taki prezent ode mnie? No chyba, żeby mieć dla drugiego faceta?
3. Oczywiście ona mimo wszystko chce utrzymywać kontakt i spotykać się od czasu do czasu poplotkować przy piwie, ale ja nie zamierzam być kołem zapasowym.
Nie oczekuję współczucia czy coś. Bo nie jestem ani załamany, ani nic. Po prostu się zastanawiam czy ja coś źle zrobiłem bo mogłem ją pocałować np po 1-2 tygodniach (w sumie nawet ochotę miałem, ale bałem się ją spłoszyć, że za szybko) np 3 czy 4 spotkanie czy może ona źle a ja sobie nie mam nic do zarzucenia.
Ja mam 28 lat a ona 22 lata.