Witam. w końcu się zdecydowałam napisać do Was bo ta myśl mnie przytłacza i spędza mi sen z powiek, a tak średnio z kimś bliskim o tym rozmawiać,
zacznę od tego że mój mąż ma 37 lat a ja o 10 mniej, on był głównie w związkach ze względu na sex i nazbierało się ich przez e lata, a ja raczej byłam w związkach z przyjaciółmi z brakiem doświadczenia, i nie oglądającymi pornusów (jak mój mąż) więc dla wszystkich jasne że nasz sex był hmm ... kiepski,
no porównanie dopiero teraz mam.....
dla mojego męża straciłam głowę i totalnie przestałam myśleć..... na początku sex był jak z bajki, po kilku miesiącach zaszłam w ciąże więc sex sex zszedł na dalsze miejsce, po porodzie oczywiście jeszcze dalej....
później musieliśmy oddzielnie zamieszkać na prawie 10 miesięcy, niestety jak do nas przyjeżdżał to sexu nie było, bo obok spało dziecko.
aż w końcu udało się zamieszkać razem,
przez ten cały czas omal nie oszalałam z pragnienia za mężem, moje fantazjowanie było zaraz po dziecku i ciągle mi towarzyszyło, szło zwariować, niestety nasze wspólne ponowne zamieszkanie nie było takie jak marzyłam....
mój mąż zaczął oczekiwać pończoch gorsecików sexownych sukienek, ....
niby fajne podniecające, pomijając fakt że nie w moim stylu no ale.....
tak mi trochę przykro przez miesiąc sex był 3 razy po takiej rozłące.... kiedy dziecko w końcu spało w osobnym pokoju, zabrało tej namiętności sprzed 2.5 roku !!! czuje się oszukana.... bo wtedy nie potrzebiwał tych dodatków tylko pragnął mnie !!! tylko mnie !!!
rozbudził mnie sexusalnie, i przekonał wizją sexu 3 razy dziennie codziennie a tu taka lipa.... bo on już jest stary nie idzie w ilość tylko jakość, jakoś jest super ale 2 razy w miesiącu... albo pozostaje mi zakupić pare tych gorsecików i spróbować w ten sposób coś.....
ja rozumie że trzeba po 10 latach małżeństwa jakoś urozmaicać więc wtedy ok ale po tak krótkim czasie i jeszcze z taką przerwą on potrzebuje dodatkowych wrażeń ;( dołuje mnie to, odechciewa mi się całkowicie sexu, i robią mi się jeszcze większe kompleksy z których mnie wyleczył wtedy dawno temu ![]()
Podobne tematy
Spróbuj z gorsecikami.
Chociaż ja bym najpierw z nim pograla i poki co tylko wyobraźnię pobudziła, np wysyłając mu zdjęcie w sexownej bieliźnie.
Nie ubiegać się o sex , tylko pisać mu jakieś sprośne rzeczy by na ten sex złapał ochotę.
Powiedzieć mu w jakimś publicznym miejscu ale w takim gdzie sprawę można załatwić, że masz ochotę i że masz na sobie coś co mu się spodoba. Zacząć od oralu, watpie by Ci wtedy odmówił. No ale nie przesadzaj. Spytaj co on na to by jakieś zabawki dołączyć albo sama zaznacz że coś byś chciała zmienić poexperymentowac wtedy zazwyczaj facet chce pokazać że on przecież starczy, albo zajara się zabawkami i pojawi się większa ochotą na seks. I to i to przyniesie skutek. Może lubi takie akcesoria, może go podniecaja a ten rzadki sex jest na zasadzie by " z krzyża spuścić " nic ci nie szkodzi, spróbuj;)
pojechałam do niego właśnie z takim nastawieniem, ale jak on się idzie kąpać 12 w nocy a rano musi wstać....,
jak się wypindrzyłam na zakupy w rajtuzy ala pończochy z pasami plus spódniczka i wszyscy się prawie oglądali w sklepie za mną to pożądany skutek..., ale martwi mnie to że nie ma tak samo z siebie....
wczoraj na wyprzedaży w szmateksie był mega sexsowny zajeb...., czerwonoczarny, mój rozmiar, nowy z metkami aż za 1 zł gorset i go nie kupiłam bo się wstydziłam iść do kasy, tu grzecznie wyglądająca, tak przyzwoicie z dzieckiem kupuje takie coś ....
sprzedaje znajoma, i co ja jej bym powidziała "słuchaj to dla męża bo inaczej nie ma seksu, a tak rok po ślubie jesteśmy "
Ale po co masz się komuś tłumaczyć. Każdy ma jakieś życie seksualne i niech każdy o nie dba jak uważa. Widać że lubi wyuzdane rzeczy, daj mu więc to. I czemu wymuszone?
Idzie się kąpać przed 12 to popros by ogarnął się wcześniej bo coś dla niego przygotowalas. A jak znowu nabierze ochoty to może przestanie zwracać uwagę na to czy te ciuszki na sobie masz czy nie. Chodzi o to byś najpierw podkrecila atmosferę
no tak masz rację na pewno zrobię sobie prezent na święta hmm chyba nawet mężowi większy, kto wie może nawet założę małą kolekcję sprośnych ciuszków...;D tylko kupię przez internet...
mi od czasu do czasu takie urozmaicenie jak najbardziej odpowiada, problem w tym że mnie denerwuje jego podejście "jak chcesz sex to się postaraj, gdzie pończochy koronki i inne...." jak by jemu nagle przestał być potrzebny ! czuję się oszukana bo sprawiał wrażenie wiecznie pragnącego sexu a tu piskus
szczerze powiedziawszy to jestem ciekawa czy popularne są w innych związkach tego typu praktyki, bo ja się pierwszy raz spotkałam, ale moi wcześniejsi partnerzy mieli ok 20 lat, nie było gdzie itp więc nie npotrzebowali dodatkowych wrażeń
co innego jak się razem mieszka i nikt nigdy nie przeszkadza...
albo po prostu mając męża śpi się w sexownych halkach a do sex zakłada goreeciki jak panie w domach publicznych mają....
hallllo ludzie macie taką garderobę ??
Szczerze, na tyle dojrzałych Pań, które znam i związków, którym się przyglądam to znam tylko jedną, która zaopatrzyła się w taką bieliznę właśnie dla kochanka ( którego żona najprawdopodobniej tego nie praktykowała ), ale facetów kręcą wyuzdane Panny, co tu dużo mówić i może nie każdy facet tego żąda, ale każdy by się cieszył gdyby jego kobieta przyszła w takich ciuszkach.
lol Kochana zabrzmiało jak groźba, ostrzeżenie ....
po prostu spróbuj, może i w ten sposób też sobie w końcu ulżysz ![]()
hehe no tak masz rację,
wiesz sama chyba nawet sama kiedyś wyskoczyłam z tymi gorsetami (nie wiem czemu je uwielbiam) i chyba właśnie sama sobie jestem winna bo się teraz facet rozmarzył i nastawił nieodwracalnie na dodatkowe wzrokowe atrakcje ;D
tylko to szukanie dziury w całym ;D
na pewno jest racja (gdzieś to wczoraj wyczytałam na tym forum), że to co ma miejsce w sypialni nie można tego na trzeźwo analizować ;D
Może i nie można tego co w sypialni "na trzeźwo" analizować, ale to nie oznacza, że trzeba się do każdego seksu szykować jak do wystąpienia na scenie w teatrze: przebieranki, wymyślne pozy, makijaże, etc. - spoko, ale nie za każdym razem, bo inaczej partner nas nie zauważa?
Trochę taki autorko u Ciebie śmiech przez łzy.. w zalezności od tego, co wyczytasz, a tak naprawdę na początku tego wątku byłaś bardziej autentyczna, kiedy czuć było, że dopuszczasz do głosu swoje uczucia i otwarcie przyznałaś, że niepokoi Cię to i czujesz się niezauważana jako kobieta taka jaka jesteś - bez tych wszystkich przebieranek a la Dama z epoki Rokoko.
Ja bym nie wytrzymała z chłopem, z którym do porannego seksu musiałabym sobie nastawić budzik na 5 rano i ubierać gorsety, kręcić włosy, doklejac sztuczne rzęsy, bo inaczej by mu nie stanął <wtf> ha ha
dobre
no niestety jak ma się dziecko to już nie jest tak łatwo..... dziecko wstaje przed mężem a ten nie pofatyguje się aby wstać jeszcze wcześniej, nie jestem przekonana żeby był szczęśliwy że dobiera się do niego żona i przeszkadza mu w spaniu, ale sprawdzę, na święta wróci do kraju, aż sama jestem ciekawa.
może w jego wieku tak jest.... dodam tylko że po ciąży wyglądam lepiej niż przed, żadnych rozstępów, jędrne ciało nawet ważę mniej, ładniej się ubieram i o wiele lepiej maluję,
ale taka olbrzymia zmiana nastąpiła, tym bardziej że poznał zwykłą "grzeczną" dziewczynę a nie emanującą sexem, wiem że kochał sex przez te lata miał głownie w tym celu dziewczyny, a tu proszę wziął sobie o dychę młodszą żonę, i taka stypa, on wie że moje ciało jest gotowe na niego już po połowie sekundy i otwarcie o tym mówię nawet powiedziałam nieraz że do naszego budżetu viagę trzeba dorzucić ale jakoś nie widzę żeby się przejął,
najgorsze jest to że żałuję że się z nim związałam (bo dochodzą do tego teście szwagierka i brak możliwości pójścia do pracy i wychowywanie samej dziecka) łapie się że fantazjuje o byłych ;/
No oby on zaczął łapać się na tym że brak seksu czy jakiejkolwiek innej formy bliskości oddala od siebie ludzi..
mój mąż jest tak jak by zawodowo artystą ale prywatnie też musi mieć wszystko ładne, ale rzeczywiście pierwszy raz się spotkałam że do sexu nie mogę być cała naga jakaś bluzka sukienka coś musi być, wiesz jesteśmy po ślubie więc nie mam wyjścia muszę kombinować rozwiązanie
gubię się już między tym co sama chcę a tym co powinnam
no nic nas czeka pewnie jeszcze niejedna rozmowa a ja mam czas na zaplanowanie, nic mnie nie kosztuje "rozbudzenie" staruszka może pora wziąć się do roboty bo jak widać księżniczką nie jestem ;/
No cóż ColaZ... padłaś ofiarą stereotypów... kłamstw, takich że:
1. Jeśli facet ma młodsza laskę, to mają super seks... nieprawda -- zazwyczaj ona nie ma super seksu, kiedyś im było dobrze, ale już nie jest.
2. Że w związku trzeba urozmaiceń, że w seksie trzeba urozmaiceń, aby podtrzymać pożadanie. <--- to też nieprawda. Jeśli dwoje ludzi się pożąda, to nie trzeba ciuszków, przebieranek, urozmaiceń. Seks to seks, jest super między nimi niezależnie od całego świata, całej otoczki. To jak z jedzeniem -- jesli dwoje ludzi lubi greckie jedzenie, to niezależnie czy są na plaży, czy w domu, czy ekskluzywnym lokalu -- greckie jedzenie zawsze im smakuje. Jeśli zaś nie ma pożadania, to żadne ciuszki w tym nie pomogą. Nic nie rozpali ognia między Wami. Żadne sztuczki, lody, seks na żyrandolu, rozbierane kolacje, wspólne kąpiele... zupełnie nic. Jest tak, że facet ma piękną seksowną młodą żonę, za którą oglądają się żonaci, ale mąż na nią nie leci.
Twoja intuicja kobieca dobrze Ci mówi -- nie trzeba gorsetów ani pończoch aby spać z mężem i mieć super seks. Niektórzy to lubią, ale do dobrego seksu jest niepotrzebne.
hehe ale ja nigdy taka nie byłam, chyba jak się kobieta zbliża do 30 ;D to jej libido wzrasta, i pewnie dlatego że mieliśmy tyle postu z przyczyn niezależnych od nas,
a tak poza tym to chciałabym mu w końcu odmówić !!! ot tak dla checy żeby zobaczył jak to jest, tylko to jest fizycznie niemożliwe
Dla mnie też jest ważniejszy spontan niż jakieś przebieranki.
Podgrzac atmosferę można czymś innym, ale rozpalić?
Mi się wydaje, że autorka jednak powinna spróbować. W granicach rozsądku oczywiście. Może to tylko "przygasło" a nie się "wypaliło"
no Gary pojechałeś ze szczerością, brutalne i boli.........
to się nazywa naiwna blondynka, która myślała że złapała Pana Boga za nogi....
dzięki za kubeł zimnej wody
muszę pomyśleć... ale wyjścia nie widzę... chyba muszę znaleźć jakieś absorbujące zajęcie
tylko ja nie rozumie czemu tak się zmienił.... hehe o ironio !!! postanowiłam że będę się starać wyglądać zawsze nienagannie, pilnuje posi
no Gary pojechałeś ze szczerością, brutalne i boli.........
to się nazywa naiwna blondynka, która myślała że złapała Pana Boga za nogi....
dzięki za kubeł zimnej wody
muszę pomyśleć... ale wyjścia nie widzę... chyba muszę znaleźć jakieś absorbujące zajęcie
tylko ja nie rozumie czemu tak się zmienił.... hehe o ironio !!! postanowiłam że będę się starać wyglądać zawsze nienagannie, pilnuje się zawsze podczas jedzenia itp itd i tak efektu nie ma
Co ja bym na twoim miejscu zrobił? Chyba bym wyluzował, w ogóle o seks nie naciskał na niego, i zobaczył co się będzie działo przez pół roku. Czy on wykaże się inicjatywą, czy nie... Oczywiście bądź zadbana, seksowna, włosy, pazurki, depilacja, dbaj o siebie tak, abyś się podobała obcym facetom. Nie narzucaj mu się. Jeśli mąż wykaże choć iskrę chęci, to pociągnij to dalej i może się facet rozkręci. W seksie zrób tak, aby jemu było najlepiej na świecie, jak lubi loda to zrób loda, jak lubi oddanie to oddawaj mu się aktywnie.
Jednak uważam, że nie będziesz miała z nim seksu. "Ten typ tak ma". Nie kręcą go gołe nogi, fajny tyłek, sterczące sutki -- po prostu nie rozumie tego... Tak jak ktoś nie rozumie co ładnego może być w koniu na wystawie koni... Jego kręcą rajstopy, ale tylko przez chwilę, kręci go gorset, ale tylko przez chwilę.
No sorki, że tak brutalnie Ci piszę... ale miałem przyjaciółkę, co się z tym borykała i wiem jaka jest beznadzieja jak mąż żony nie pożąda.
Rany Kobieto
skoro Ty uważasz, że mężczyzna w wieku 37 lat potrzebuje tabletek to coś tu jest nie tak. Kochana zapewnieam Cię, że On ma duże potrzeby seksualne tylko zastanawiam się, gdzie je zaspokaja?
To, że wymaga dodatkowych bodźców jestem w stanie zrozumieć, ale nie może to być nagminne. Owszem czasami wskazana jest zmiana ale bez przesady.
Gary ma rację brak pożądania ze strony partnera, to jest masakra!!!!
Nie proś o seks poczekaj aż On zacznie za Tobą chodzić. Jeśli mu na Tobie zależy zastanowi się nad Waszym związkiem.
Jasna sprawa, że tu chodzi o brak pożądania, a autorka broni się przed tą prawdą jak może.
Choć rozumiem, że nie jest to przyjemna wiadomość.
I dokładnie - ciuszki, gorsety, pończochy itp. jako dodatek jak najbardziej, ale nie że bez tego ani rusz i gość zimny jak trup.
23 2015-12-04 10:51:26 Ostatnio edytowany przez Piotr_ (2015-12-04 10:59:06)
Wbrew temu, co piszą inni, pozwolę sobie na stwierdzenie, że brak zainteresowania seksem ze strony męża nie musi wynikać z braku pożądania. Paradoksalnie może nawet wynikać z nadmiaru pożądania, które tak się skotłowało przez 2,5 roku, że powstały różne mentalne blokady. I mogą się np. objawiać tym, że facet chce, żeby jego żona nosiła seksowną bieliznę. Taki stan może mieć sto różnych przyczyn i brak pożądania wcale nie musi być jedną nich. A nawet gdyby był, to przynajmniej wiesz, co masz zrobić, żeby było lepiej. Przełamanie takiego "braku pożądania" u kobiety to jest dopiero wyzwanie. Żadne tam "założę kolorowe ciuszki i voila" nie pomaga.
Jeżeli dobrze zrozumiałem, możecie być razem ok.miesiąc po długiej przerwie. To warto dać mężowi trochę czasu, bo jak przez dwa lata musiał się powstrzymywać, to może tak być, że się zablokował. A przełamanie tego musi potrwać i wcale nie oznacza, że mąż cię nie kocha lub nie pożąda. Wbrew pozorom faceci nie są automatami i mają jakieś tam uczucia i życie wewnętrzne. ![]()
Wydaje mi się, że ważniejsze w tej sprawie jest, czy na innych płaszczyznach małżeństwa dobrze wam się układa. Przy małym dziecku, jeszcze po takim okresie ograniczonego współżycia i długiej rozłące jesteście potencjalnie w poważnym kryzysie z przyczyn, dla których seks stanowi tylko pewne tło, chociaż ważne. Różnica wieku między wami też może mieć jakieś znaczenie (szczególnie, że on dobija do czterdziestki i może akurat ma wczesny kryzys wieku średniego?). Czegoś takiego bardziej bym się obawiał niż w sumie trywialnego problemu - założyć bieliznę czy nie założyć? Jeżeli to jest faktycznie wasz jedyny problem, to masz ColaZ dużo szczęścia i nie ma co robić z igły wideł. A jeżeli są inne, to na nich trzeba się skupić, a nie na czymś drugorzędnym.
Zauważyłem, że kobiety mają z ubieraniem się dla swojego mężczyzny jakiś problem. Przecież to nie jest tak, że przestajemy was kochać, jak jesteście źle ubrane (w sensie inaczej niż komuś akurat się podoba). Może być jednak denerwujące, kiedy odnosi się wrażenie, że jest się ignorowanym. A kiedy to trwa dłużej może spowodować frustrację itd. itp. i problemy się mnożą. Każdy człowiek ma jakieś potrzeby, oczekiwania. Faceci z reguły są wzrokowcami (twój mąż dodatkowo artystą?), więc bodźce wzrokowe silnie na nich działają. Przecież chyba kochasz męża i chcesz, żeby było mu z tobą dobrze. Więc jeżeli akurat ma ochotę na gorsety i pończochy to załóż to zamiast unosić się dumą i zakładać spodnie i pulower "bo przecież i tak powinien mnie pożądać", "bo wcześniej było inaczej i nie potrzebował dodatkowych atrakcji". To było wcześniej i nikt nie mówił, że się nie zmieni. A jeżeli mówił, to bzdury opowiadał.
Ty też masz potrzeby i dajmy na to, chcesz, żeby cię doceniać i prawić ci komplementy i przynosić kwiaty bez okazji i zabierać na romantyczne spacery (czy co tam akurat lubisz). I obowiązkiem twojego męża jest zadbać o twoje potrzeby i przykładać się wedle możliwości. Jeżeli on ma akurat potrzebę oglądania ciebie w seksownej bieliźnie, to czemu masz mu tego odmawiać? Przecież on chce oglądać CIEBIE w bieliźnie. Problem to jest wtedy, kiedy on chciałbym w tej bieliźnie oglądać kogoś innego.
Nasunęło mi się porównanie. Dajmy na to, twój mąż lubi schabowego i piernik. To w czym problem robić schabowego i piernik co tydzień, albo i trzy razy w tygodniu? Zakładając, że nie koliduje to ze zdrowiem i nie wywołuje innych problemów (nie wiem jak schabowy codziennie, ale codzienny gorset chyba nie wywołuje) to ja bym robił tego schabowego (lub zakładał gorset - bez podtekstów proszę, nie noszę damskiej bielizny).
P.S. Wtrącam się, ponieważ ja miałem podobny problem z żoną. I już po nastu latach udało mi się ją skłonić do noszenia spódnic zamiast spodni. I nagle okazało się, że da się to zrobić i w sumie nawet jest zadowolona i dobrze się czuje. I nie zamarza przy 10 stopniach Celsjusza i korona z głowy też jej nie spadła. A nawet ma jakby ładniejsza koronę, bo ja częściej się uśmiecham.
Teraz muszę popracować nad bielizną, a to może trochę zająć, przy kobiecych oporach...
P.P.S. Miałem napisać krótko - weź załóż co on chce i nie dramatyzuj, ale żona podpowiedziała mi, że jak się rozpiszę, to może dam impuls do namysłu, więc się rozpisałem.
Życzę wielu upojnych chwil, nawet jeżeli wszystkie mają być w gorsetach. ![]()
przykro mi o tym pisać ale mysle ze twój maz to idiota ja jestem 28 lat po slubie wiec i nie jestem najmłodsza ale sex zawsze był bez zadnych dodatkowych improwizacji wystarczy ze wspólnie znajdziemy się w łózku i namietnosc sama eksploduje .daj sobie spokój z tym dewiantem
ja się zgadzam z Piotrem,
to może być też oziębłość po prostu, bo za długo wstrzymywał się przed "chchcicą" .
W najszczęśliwszym wypadku oczywiście.
Co nie zmienia faktu, że są małżeństwem i bez żadnej próby zrezygnować z planów, wspólnego życia, z osoby, którą się kocha byłoby po prostu głupie i niedojrzałe i obawiam się że znaczna część inaczej by śpiewała, gdyby był to ich bezpośredni problem
my się znamy od 2,5 roku, a od lutego mieszkamy osobno, ponieważ na czas szukania mieszkania lepiej było abym pojechała do rodziców, a po drodze okazało się że zmieniliśmy kraj, i znów kilka miesięcy szukania mieszkania, a teraz mi zostało jeszcze kilka zjazdów na studiach podyplomowych, z których ciężko mi zrezygnować.
mąż co prawda przyjeżdżał co miesiąc na weekend, ale z powodu dziecka w pokoju, jego popęd spadał do zera... na forum wyczytał że to jest normalne..., no ale przez październik już byliśmy razem i planowałam raj na ziemi...
jak łatwo obliczyć nie daliśmy sobie czasu żeby się dobrze poznać.... tylko zaplanowana w ciągu 3 tyg ciąża....
niestety to nie jest jedyny problem, trochę się ich zrobiło, chociaż mam nadzieję że czas je wkrótce rozwiąże jakoś,
mąż ma cieawy charakter, o coś się ze mną kłóci szantażuje emocjonalnie itp, po chwili wyjdzie z pokoju i nagle zmiana o 180 stopni, i dochodzi do wniosku że jednak mam rację i przeprasza, niestety w druga stronę też to działa.
no i jego druga żona - whisky, tak szklaneczka co wieczór.... pozostałość po stresującym życiu (w pracy i poprzednią żoną alkoholiczką).
Do Piotra: no oczywiście że kobieta powinna być pożądana i to nawet w rozciągniętych dresach ;D
Do Piotra: no jak Twoja żona zobaczyła Twój wpis to na pewno masz jutro żonę w nowej sexownej bieliźnie ;D
Do Piotra: dziękuję i Wam również tego życzę ![]()
Do Szaki112930 właśnie jakoś tak sobie to wyobrażałam zawsze, że jak już zamieszkamy z facetem sami w jednym mieszkaniu to będzie zawsze różowo i że niczego przez dłuższy czas nie będziemy potrzebować, a tu taki psikus
do bohseonkelz32.1917: jeżeli to był by chłopak to by było o wiele prościej, teraz trzeba myśleć kombinować i szukać najlepszych rozwiązań bo za nami dopiero 2,5 roku co jest najbardziej dołujące, a tu pasowało by z 50 lat jeszcze przeżyć razem
ja już napisałam gdzieś powyżej, że post chciałam dodać głównie po to aby się dowiedzieć czy inne pary lubią takie dodatki...., raczej oczywiste wydaje się że Panowie by woleli oglądać koronki i tym podobne, ale czy to się tak praktykuje na co dzień.
To była taka zwykła ciekawość że jak się już za sobą ma problem z czasów studenckich byle było gdzie i z kim:D to trzeba wyrzuć bawełniane piżamy ;D przynajmniej parę razy w tygodniu
=
no ale przy okazji nie wytrzymałam musiałam wyrzucić z siebie żal ;/ tak jak się widzi problem napisany to tak inaczej się na to patrzy
jestem trochę, czasem narwana i muszę się pilnować żeby nie zostawić dziecka bez ojca, chociaż na razie nie poświęca się zbytnio i widziałam ojców więcej dających od siebie, no ale jeszcze za mało czasu z nim spędził,
czasami boję się że ze zwykłej frustracji i irytacji zdradzę męża byle z kim, na złość jemu i sobie przede wszystkim, ponieważ nie ułożyło mi się tak jak mi obiecywał, nie mogę iść do pracy i poznawać ludzi tylko siedzę w domu sama z dzieckiem całymi dniami do 19 aż wróci z pracy no a teraz(od lutego dokładniej) jeszcze w kraju którego języka nie znam, bez stażu i pracy w zawodzie po moim wymęczonych ciężkich studiach
28 2015-12-04 21:48:07 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-12-04 21:50:51)
Piotr_, ja np zgadzam się, że czasem warto założyć seksowną bieliznę. Tutaj rozumiem. Tylko trochę u Ciebie chyba skrajność, skoro dla Ciebie żona ma chodzić w jak chłodno też w spódnicy
No chyba, że to przypadek, że tak polubiła spódnice, że już jak zimno też chce je nosić. Wtedy rozumiem. Inaczej widzę to tak, że można partnerowi zasugerować, by czasem to założył, ale jednak nie codziennie, bo to tak jakby zmieniać ją całą, jej styl. Tego nie powinno się moim zdaniem robić. Dlatego też założę spódnicę czasem, podobam się w tym mojemu facetowi, ale nie codziennie, bo to nie mój styl. Seksowna bielizna fajna, ale ją też uważam, że najlepiej od czasu do czasu, bo nie dobrze nawet jak czasem bez niej kobieta nie podnieci. No, ale tak to jasne, że warto mieć fajną bieliznę.
Truskaweczka nie przesadzaj 10 stopni to nie jest jeszcze źle
niektóre przy -10 noszą miniówy tylko co za dupsko ^^ i dają radę,
no ale niestety jak kobieta siedzi w domu z dzieckiem i ma na głowie sprzątanie i gotowanie to tak średnio ubierać się w najlepsze ciuchy, co innego jak jest wyjście poza próg domu ;D wtedy trzeba wyglądać ;D planowałam tak się wystroić specjalnie na powrót męża z pracy ale... z jednej strony lenistwo a z drugiej jakaś taka właśnie duma
też nie lubię się na co dzień wciskać w mini bo się źle czuje jeszcze teraz jak mieszkam w kraju arabskim - Niemcy gdzie się dziwnie czuję bez chustki na głowie ;D,
do mir-lak chyba dałabym sobie odciąć rękę że nie zdradza, wiem że kiedyś (niedawno ale nie wiem sama już kiedy to było) miał duży popęd
i się sam zadowalał pod prysznicem, ale gdzieś ostatnio tematu takiego nie było... no nic zapytam niedługo, teraz jest dodatkowo przybity bo jego syn mówi do dziadka tato i za chętnie do niego nie idzie tylko "mama" cały czas woła ;/ ku mojej wielkiej radości ;/
co więcej broni się że już nie ma takich potrzeb jak 20latki i w przeciwieństwie do nich sex nie trwa 5 minut z nim, szybkie numerki też nie wchodzą w grę bo on z nich wyrósł, no i ten alkohol, na pewno nie pomaga;/
jest jeszcze kwestia charakteru ja jestem uległa i się dostosowuję a on jest apodyktyczny i nie zdolny całkowicie do zrobienia czegoś tylko dlatego że ktoś czegoś potrzebuje
" trzeba wyrzuć bawełniane piżamy ;D przynajmniej parę razy w tygodniu big_smile="
Właśnie o to chodzi. ![]()
"Jestem trochę, czasem narwana i muszę się pilnować żeby nie zostawić dziecka bez ojca, chociaż na razie nie poświęca się zbytnio i widziałam ojców więcej dających od siebie, no ale jeszcze za mało czasu z nim spędził,"
Kobieta zazwyczaj w naturalny sposób rozwija więź z dzieckiem - ciąża, poród, karmienie, hormony. Dla mężczyzny to nie jest takie proste, ponieważ on tego nie przechodzi, co najwyżej towarzyszy kobiecie, ale to nie to samo. W efekcie musi dopiero nauczyć się relacji z dzieckiem. Jak rozumiem, u was nie było lekko, więc i jemu nie jest. Co nie znaczy, że z czegoś go to zwalnia, chodzi mi o to, żebyś ColaZ pamiętała, że to się nie pojawia na zawołanie. Jeżeli jest przybity tak jak mówisz, to w sumie dobry objaw, bo widać, że chciałby jakąś relację nawiązać.
Tak ogólnie, to widzisz, że macie wiele do zrobienia, na kilka lat pracy (co najmniej). I powinniście zacząć zanim któreś z was zrobi coś głupiego (sama piszesz, że cię nosi). Nie zniechęcaj się tym, że ktoś ci powie, że się nie da. Jeżeli ty chcesz i on chce, nawet tylko trochę, to nic nie jest stracone. Odpuszczając przegrasz na pewno, próbując masz szansę. Nie znam was - tyle, co z kilku twoich zdań, ale mam wrażenie, że nie jesteście jeszcze na dnie, raczej na wirażu życia. A z wirażu da się wyjść na prostą. Są książki, konferencje, różni specjaliści, ale najważniejsze, żebyście mieli ze sobą kontakt i komunikowali się.
Dla rozluźnienia i dla zastanowienia proponuję Marka Gungora "Przez śmiech do lepszego małżeństwa" (w Polsce wydała to oficyna Vocatio, ale są obszerne fragmenty w internecie). Co prawda Gungor to protestancki pastor, ale cóż - nikt nie jest doskonały. ![]()
Życzę wytrwałości i uśmiechu. ![]()
P.S. Truskaweczko, jak mawiał mój świętej pamięci dziadek, gdybyśmy mieli czas dłużej porozmawiać, to pewnie wyszłoby, że mamy na myśli to samo. Ale ten wątek nie jest o mnie. Wczoraj było 8 stopni, a moja urocza żona była na spacerze w spódnicy i nawet na tyrolce jeździła.
Chyba musi mnie kochać. ![]()
No wierzę, że Cię kocha, ale skoro jej odpowiada ok, ale chyba nie obraziłbyś się, jeśli uznałaby, że jej za zimno i założy spodnie. Właśnie o to chodzi, czasem założyć można, ale nie trzeba zmieniać całego stylu, bo jakby facet oczekiwał, że cały czas będę chodzić w spódnicach, to wiedziałabym, że oszukiwał, że mnie akceptuję. Czasem ok, ale cały czas raczej bym nie chciała. No, ale oczywiście ktoś może i polubić z czasem i nosić częściej, ale też nic na siłę.