mój problem jest taki, że ostatnio ciągle chce mi się sexu.
Kiedy jesteśmy sami wychodzę ciągle z inicjatywą i zazwyczaj dochodzi do zbliżenia, ale wczoraj mój facet odmówił. I się jakoś z tym głupio poczułam.
Właściwie brakuje mi też tego by to z jego inicjatywy doszło do zbliżenia, ale nie daje mu do tego nawet okazji.
Zdarza się, że nie widzimy się kilka dni i wtedy nic, zero ochoty, ani na sex, ani na kogoś innego. Tylko wtedy kiedy on jest w pobliżu.
Dziwi mnie to, bo nigdy jakoś sex nie był dla mnie tak ważny. Z moim ex często się kłóciliśmy o jego brak i mieliśmy go raz na trzy miesiące i jakoś mnie nie fascynował.
Coś ze mną nie tak?