netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

34 odpowiedzi7 378 wyświetleńzałożony przez malamiki, 24.11.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1 Ostatnio edytowany przez malamiki (2015-11-24 17:35:42)

Temat: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Podobno każdy facet potrzebuje swojej przestrzeni w związku. Jak ją rozumiecie?

Trochę mam zaburzony punkt widzenia - wychowałam się bez ojca i zawsze faceta traktowałam jak chłopaka i ojca w jednym, chcąc mieć go dla siebie jak najwięcej, najczęściej. Często wynikały z tego kłótnie w związku, bo gdy facet mówił mi, że wychodzi z kolegami / na piwo / na mecz, automatycznie coś dziwnego się ze mną działo - czułam się zepchnięta na drugi plan, czułam się tak jakby wolał spotkać się z kimś innym zamiast spędzić czas ze mną. Wiem - niezbyt zdrowe, ale zawsze jakieś dziwne emocje mi towarzyszą, gdy wychodzi. Ja natomiast jestem raczej introwertyczką, lubię siedzieć w domu, a odkąd mamy córeczkę to siedzenie w domu sprawia mi jeszcze większą "radość", wiadomo czasem umawiam się z kimś, ale ciągnie mnie do domu.

Zawsze, gdy miałam pretensje, że wychodzi, kłóciliśmy się i ostatecznie miałam poczucie winy wiedząc, że to on ma racje. Tak wiem - psychoterapia dla mnie to jedno wink ale drugie - no właśnie, chciałam poznać Wasze opinie - tak ogólnie, nie na mój temat. Jak powinna wyglądać zdrowa relacja w związku dot. spędzania czasu bez tej drugiej osoby? Jak to wygląda u Was? Może ktoś miał podobnie? Jest gdzieś jakaś granica? Czy coś się zmienia mając dziecko?

2

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Każdy powinien mieć czas dla siebie. Każdy ma prawo wyjść z kumplami, czy to na mecz, czy na piwo. Póki jest dla Ciebie w porządku to nie widzę problemu by robić z tego tytułu afery, no chyba że bywa z nimi 6 dni w tygodniu,a Tobie poświęca resztę. Jednak jeśli ma czas dla Ciebie to nie widzę problemu. Musisz nad sobą popracować smile. Faceci potrzebują męskiego towarzystwa tongue, powinnaś odpuścić. W czasie gdy On wychodzi, Ty zajmij się sobą smile.

3

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Wiem, że powinnam nad sobą popracować, raz uda mi się przymknąć oko, a raz nie, jednak zdaję sobie sprawę, że nie zachowuję się fair, wtedy ma nawet możliwość zatęsknienia za mną.

A co sądzicie na temat wyjść i nie wracania do domu na noc? Raz była sytuacja, że wyszedł rano do pracy, od razu po pracy spotkał się z kolegą i wrócił na drugi dzień wieczorem do domu, więc nie było go 2 dni w domu. Mieliśmy już dziecko, wydaję mi się, że takie coś już nie do końca jest zdrowe.

4

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

A dał Ci znak że Go nie będzie ?
Zadzwonił nim poszedł ?

5 Ostatnio edytowany przez malamiki (2015-11-24 17:57:49)

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Umawialiśmy się, że spotka się z kolegą po pracy, ale wróci wieczorem. Wieczorem około 23 zadzwoniłam do niego, jeszcze nie zbierał się żeby wracać, więc nie chcąc żeby wracał po nocy (mieszkamy pod miastem, musiałby wracać pociągiem) powiedziałam żeby został u niego i wrócił rano. Mówiąc rano miałam na myśli godzinę 8-9, podczas gdy o 12 on dopiero wstał i zdążyliśmy się o to pokłócić. Później już żadne z nas się nie odezwało, a on wrócił o 20. Mamy 1,5 roczną córkę i wydaję mi się, że trochę wtedy przegiął zostawiając mnie z nią na 2 dni samą.

6

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Malamiki, a Ty masz w ogóle jakieś koleżanki, albo jakieś inne zajęcie poza domem, dzieckiem? Hobby, praca?

7

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Nie pracuję, zajmuję się dzieckiem. Koleżanki mam, raz na jakiś czas się spotkam, ale tak jak pisałam, wolę zostać w domu, wychodzenie gdziekolwiek przestało mi sprawiać przyjemność taką jak kiedyś.

8 Ostatnio edytowany przez agusia587 (2015-11-24 18:15:07)

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

No ale widzisz, wiedziałaś że miał zostać na noc tak ? Ugadaliście się że wróci rano między 8-9, czy po prostu Ty myślałaś że tak będzie (bo to różnica) ? Pewno wypił i wstał około 12, jak potem była awantura to po co miał wracać ? Nie usprawiedliwiam Go, bo owszem trochę był nie w porządku, ale sądzę iż sama trochę przesadzasz.



Poza tym nie pracujesz, siedzisz w domu i pewno dlatego też się czepiasz. To jest podświadome, zazwyczaj tak właśnie jest. Dlatego pewnie odczuwasz iż nie ma dla Ciebie czasu (a to Ty masz go za wiele dla siebie), zwyczajnie się nudzisz i chciałabyś wisieć na Nim, a On przychodzi nie raz zmęczony, a Ty że nie poświęca Ci czasu po pracy. Jest tak ?

9

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Masz pewnie rację, wiem, że mam z tym problem i czasem już sama nie umiem ocenić realnie sytuacji - czy mam rację czy może znowu coś ze mną nie tak...

Jakieś propozycje jak nad tym pracować?

Może i tak jest, nie wiem. Z tym, że ja siedząc w domu wcale nie mam dla siebie zbyt wiele czasu. Zajmuję się córką, która ma autyzm i czasami naprawdę jest mi bardzo ciężko i wtedy bym chciała po prostu pogadać z nim, przytulić się..

10 Ostatnio edytowany przez agusia587 (2015-11-24 18:30:34)

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Jak już sama wspomniałaś przydałaby Ci się pomoc specjalisty, wątpię byś poradziła sobie z tym sama. Jesteś typem domatora, więc albo będziesz siedzieć z kimś w domu (przyjaciółka) albo niestety będzie jak będzie. Ty za długo siedzisz sama, nie bardzo masz z kim pogadać, wyjść i pójść na kawę. Frustruje Cię to, a obrywa się facetowi, założę się że nie raz niesłusznie. Skutkiem tego są akcje typu że nie wraca bo wie że będzie kłótnia, a chcę odpocząć.

11

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Nie chętnie, ale niestety przyznaję Ci pełną rację wink Przydała by się jakaś terapia, może za jakiś czas, bo nie miałabym nawet kiedy się wyrwać z domu - on w okresie świątecznym pracuje całymi dniami, a ja nie mam z kim córki zostawić w ciągu dnia sad

12

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Przykra sytuacja.
Pamiętaj im wcześniej zaczniesz rozwiązywać problem tym lepiej. Postaraj się znaleźć póki co jakiś sposób na rozładowanie stresu, coś co możesz robić w dom. W przeciwnym razie wykończysz siebie i Jego, a zanim zrobisz awanturę zastanów się czy jest słuszna i czy warto smile. Wiem że przez sytuacje jaką masz, masz prawo być sfrustrowana, jednak staraj się panować nad emocjami.
Ja życzę Wam z całego serca powodzenia smile. Trzyma się, będzie dobrze smile.

13

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?
malamiki napisał/a:

Nie pracuję, zajmuję się dzieckiem. Koleżanki mam, raz na jakiś czas się spotkam, ale tak jak pisałam, wolę zostać w domu, wychodzenie gdziekolwiek przestało mi sprawiać przyjemność taką jak kiedyś.

Mam takiego baaardzo dobrego kolegę z którym dość często się widzę lub widzimy bo zna go też mój brat bardzo dobrze i mamy generalnie wspólnych znajomych z którymi razem spotykamy się.
Ten wymieniony kolega ma dziewczyne z którą jest już z 3l.
Twój przypadek wydaje mi się podobny to ich "akcji" no może tylko trochę mniej ostry. Czytałem na forum o podobnych sytuacjach i w nich pojawiło się wytłumaczenie takich zachowań. Chodzi mianowicie o to, że ty chcesz żyć tylko życiem swojego faceta i nie masz za bardzo swojego. Niby są jakieś koleżanki  ale ty jesteś zapatrzona w faceta jak w obrazek.
Powiedziałem też jakiś czas temu mojemu kumplowi o tej teorii i się w sumie z tą opinią zgodził. Facet też się denerwuje i nie raz to jej mówi jak gdzieś z nami wychodzi akurat bo ona dzwoni co 30min do niego, ba potrafi zadzwonić do nas jak jemu bateria padła albo nie usłyszał dzwonka!! big_smile  Ostatnio pojawiła  się "nowa" schiza u tej dziewczyny - jakiś czas temu zrobiła prawo jazdy, no i  trzeba powiedzieć że zaczęła go śledzić samochodem big_smile W niedzielę poszliśmy do pizzerni na piwko, akurat nie usłyszał dzwonka no i ona wzięła samochód i pojechała zobaczyć czy jesteśmy - drugi kolega zauważył, że zrobiła taki kursik w tą i nazad bo akurat siedzieliśmy przy oknie wychodzącym na ulice, na 100% to ona była -zaczęliśmy się śmiać tongue. Później tel, do niego z domowego xD Albo inna akcja -  siedzimy w lokalu i ona dzwoni: - kotku przyjadę na szluga big_smile big_smile Sporo jeszcze takich akcji mógłbym opowiedzieć tongue
Przeważnie spotykamy się 1-2 dni w tyg, ta jego dziewczyna wie o tych wyjściach.
Tego typu zachowania jak te "wasze" to się nadają do leczenia u psychologa, ja to mu mówiłem że ja to bym ją pogonił big_smile, on by sobie zaraz znalazł inną na 100% aczkolwiek jemu zależy. Z drugiej strony to mogłoby być niebezpieczne bo nie wiem co taka osoba mogła by zrobić jakby się chciało z nią zakończyć temat hehehe

14

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

agusia, dzięki! Dałaś mi do myślenia smile

On-WuWuA-83 - aż takich schiz nie mam, bez przesady tongue i uważam, że takie zachowanie jest uwłaczające dla samej zainteresowanej. Owszem - potrafimy się pokłócić o jakieś wyjście, ale nie kontroluję go, nie wydzwaniam do niego, a już tymbardziej do jego kumpli, nie śledzę.

15

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Mam nadzieję, że z czasem nie przerodzi się u ciebie w coś takiego tongue
Ja ją  jeszcze do niedawna tolerowałem ale od pewnego czasu jesteśmy pokłóceni hehehe, mój brat już ją jakiś czas temu  odpulił smile

16

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Myślę, że nie. Jaka jestem, taka jestem, ale szacunek do siebie mam, a takie wydzwanianie i kontrolowanie to jak dla mnie właśnie brak szacunku dla siebie. Poza tym byłoby mi najzwyczajniej w świecie po prostu głupio i przed nim i przed jego znajomymi. Nawet jak już wyjdzie gdzieś i się nie pokłócimy, to specjalnie nie dzwonię żeby nie przeszkadzać / dać zatęsknić / nie zawracać głowy tongue U mnie jest tylko problem z pierwszym etapem - zapowiedzeniem wyjścia tongue

17

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

A można zapytać skąd jesteś ?

18

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Po prostu znajdź sobie jakieś hobby, jest wiele ciekawych rzeczy które można robić w domu, nawet przy dziecku.

19

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

agusia, a dlaczego pytasz? Wolę nie pisać na forum, ewentualnie na priv smile

20

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Ok to napisz na priv tongue.

21

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

A czy jesteś pewna iż on nikogo nie ma...

22

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Napisałam maila tongue

23

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?
Terenia1995 napisał/a:

A czy jesteś pewna iż on nikogo nie ma...

Tak, jestem pewna. Skąd w ogóle takie przypuszczenie?

24

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?
malamiki napisał/a:
Terenia1995 napisał/a:

A czy jesteś pewna iż on nikogo nie ma...

Tak, jestem pewna. Skąd w ogóle takie przypuszczenie?

Też się właśnie zastanawiam, bo chyba nie przez to że raz zanocował u kumpla.

25

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Malamiki, nie chcę absolutnie straszyć, ale ja zostałam porzucona tydzień temu w większości przez to, że zachowywałam się jak Ty. Oczywiście nie wiem jak jest u Was, my nie mamy dziecka, może nie byliśmy tak blisko, więc relacja była inna, ale postaraj się to zmienić smile Jeśli kocha, ufasz mu, to wyjście z kumplami czy spędzenie czasu bez Ciebie to naprawdę nic złego smile Ja zrozumiałam jak już jest za późno.

26

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Believeingood, przykro mi, a jak to u Was wyglądało, jeśli można wiedzieć?

27

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?
On-WuWuA-83 napisał/a:
malamiki napisał/a:

Nie pracuję, zajmuję się dzieckiem. Koleżanki mam, raz na jakiś czas się spotkam, ale tak jak pisałam, wolę zostać w domu, wychodzenie gdziekolwiek przestało mi sprawiać przyjemność taką jak kiedyś.

Mam takiego baaardzo dobrego kolegę z którym dość często się widzę lub widzimy bo zna go też mój brat bardzo dobrze i mamy generalnie wspólnych znajomych z którymi razem spotykamy się.
Ten wymieniony kolega ma dziewczyne z którą jest już z 3l.
Twój przypadek wydaje mi się podobny to ich "akcji" no może tylko trochę mniej ostry. Czytałem na forum o podobnych sytuacjach i w nich pojawiło się wytłumaczenie takich zachowań. Chodzi mianowicie o to, że ty chcesz żyć tylko życiem swojego faceta i nie masz za bardzo swojego. Niby są jakieś koleżanki  ale ty jesteś zapatrzona w faceta jak w obrazek.
Powiedziałem też jakiś czas temu mojemu kumplowi o tej teorii i się w sumie z tą opinią zgodził. Facet też się denerwuje i nie raz to jej mówi jak gdzieś z nami wychodzi akurat bo ona dzwoni co 30min do niego, ba potrafi zadzwonić do nas jak jemu bateria padła albo nie usłyszał dzwonka!! big_smile  Ostatnio pojawiła  się "nowa" schiza u tej dziewczyny - jakiś czas temu zrobiła prawo jazdy, no i  trzeba powiedzieć że zaczęła go śledzić samochodem big_smile W niedzielę poszliśmy do pizzerni na piwko, akurat nie usłyszał dzwonka no i ona wzięła samochód i pojechała zobaczyć czy jesteśmy - drugi kolega zauważył, że zrobiła taki kursik w tą i nazad bo akurat siedzieliśmy przy oknie wychodzącym na ulice, na 100% to ona była -zaczęliśmy się śmiać tongue. Później tel, do niego z domowego xD Albo inna akcja -  siedzimy w lokalu i ona dzwoni: - kotku przyjadę na szluga big_smile big_smile Sporo jeszcze takich akcji mógłbym opowiedzieć tongue
Przeważnie spotykamy się 1-2 dni w tyg, ta jego dziewczyna wie o tych wyjściach.
Tego typu zachowania jak te "wasze" to się nadają do leczenia u psychologa, ja to mu mówiłem że ja to bym ją pogonił big_smile, on by sobie zaraz znalazł inną na 100% aczkolwiek jemu zależy. Z drugiej strony to mogłoby być niebezpieczne bo nie wiem co taka osoba mogła by zrobić jakby się chciało z nią zakończyć temat hehehe

Mój były był podobny do tego co opisujesz tongue też lubil sie nagle zjawić w pubie i sprawdzić czy aby na pewno siedzę tam tylko z kolezankami ;/

a tak poza tym to większość lasek które siedzą w domu, nie pracują, nic nie robią tylko wychowują dziecko za duzo myśli. siedzi taka i myśli, że skoro ona nie ma swojego życia to mąz/chlopak tez nie powinien mieć. najlepiej jakby się zamkneli razem w mieszkaniu i patrzeli na siebie nawzajem, to by ją chyba uszczęśliwiło. a pozniej dziwne, że związki sie rozpadają i mezczyzna leci do innej smile

28

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Jak to wszystko czytam, to ja i mój mąż jesteśmy inni ;P
Na początku związku, oboje wychodzilismy z takich zalozen, ze kazde z nas powinno samo wychodzić, spotykac się ze swoimi znajomymi. Ale jak ja wychodziłam to on był zły, a jak ja wychodziłam to na odwrót, nawet jak próbowaliśmy udawać, że wszystko ok to nie wuchodzilo ;D
Wiec od 4,5 lat na palcach jednej ręki mogę policzyć swoje wyjścia. Nie lubię bez niego wychodzić, źle się czuje. Znajomych mamy tylko wspólnych, ale i tak najlepiej czas nam się spędza tylko we dwoje, nawet jeżeli jest to 24h/dobę i 7 dni w tygodniu ;D

29

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?
takaja87 napisał/a:

a tak poza tym to większość lasek które siedzą w domu, nie pracują, nic nie robią tylko wychowują dziecko za duzo myśli. siedzi taka i myśli, że skoro ona nie ma swojego życia to mąz/chlopak tez nie powinien mieć. najlepiej jakby się zamkneli razem w mieszkaniu i patrzeli na siebie nawzajem, to by ją chyba uszczęśliwiło. a pozniej dziwne, że związki sie rozpadają i mezczyzna leci do innej smile

Chyba tylko matka zauważy tu paradoks tongue

30

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Może i paradoks, ale kobieta, która tylko dzieckiem się zajmuje, staje się miej atrakcyjna w oczach faceta. On też powinien się czasem nim zająć, abyś ty miała czas na sport, wyjście do fryzjera czy na zakupy.

Jest i od zawsze był towarzyski. Daj mu wychodzić z domu, ale ustalcie, że jest to np. maksymalnie 2 razy w tygodniu.

31

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

nie tylko facet, ale i kobieta tej przestrzeni potrzebuje. Chocby po to, aby odpoczac od siebie. Oczywiscie sa tacy, co najchetniej spedzaliby razem 24 godz. na dobe, ale to nie dla mnie.  Czulabym chyba znuzenie i przesyt a ja lubie emocje. Lubie, gdy kazdy ma wlasny kawalek swiata, znajomych, sprawy... Lubie zatesknic i poczuc zazdrosc. A to byloby niemozliwe gdybysmy tylko ciagle razem... Sama czesto wyganiam z domu swojego mena, mowiac - idz na piwo z kumplami. Bo zapraszaja go a on czesto woli w domu zostac. Jakis domator, kurczaczki, sie zrobil, boje sie, ze w koncu mi skapacnieje i tylko bedzie dom, zona, zona, dom.
Sama lubie tez wyjsc bez niego. Mam swoich znajomych. Nigdy nie ma nic przeciwko, moge wracac, kiedy chce, tylko musze uprzedzic,  ale wiem, ze jest zazdrosny,  majac swiadomosc, ze nie obracam sie tylko w damskim gronie. Nigdy sie jednak nie przyzna do tego. Bedzie w zaparte mowil, ze on taki nie jest smile Dziwny jest pod tym wzgledem.

Wczoraj bylam na zakupach w markecie, gdy skonczylam czekalam na zewnatrz z wozkiem siedzac na lawce, az po mnie przyjedzie. W miedzyczasie wdalam sie w mila rozmowe z facetem siedzacym obok, ktory czekal na zone. Moj przyjechal, powiedzial, ze musi jeszcze wstapic do salonu po nowy telefon. Akurat siedzielismy pod tym salonem. Powiedzialam, ze poczekam tu. I dalej sobie gadalam z gosciem obok. Moj nie wytrzymal i dal mi kluczyki mowiac, zebym poszla do samochofu bo zimno jest. Wzielam kluczyki, skinelam glowa i dalej siedze i rozmawiam. Ale widze, ze moj w tym salonie ciagle sie odwraca i obserwuje rozwoj wydarzen, ha, ha. Minelo chyba z 15 minut. Nadeszla zona faceta i widzac jak w najlepsze sobie dowcipkujemy, skwitowala z usmiechem, ze jej maz mi glowe zawraca, odparlam, ze bylo bardzo milo i sie wszyscy pozegnalismy. Moj wyszedl po 5 minutach i juz mialam male przepytywanko, nie chcial wierzyc, ze nie znam goscia, skoro tyle z nim rozmawialam i tak nam bylo wesolo. No fakt, bylo, czasem trafia sie na kogos z kim lapie sie kontakt, jakby znalo sie go od zawsze. Ja nawet wcale nie flirtowalam, zero podtekstow, czysta rozmowa . Mowie do swojego - co zazdrosny jestes? - nieee, skad, tak sie pytam, z ciekawosci... big_smile

Dlaczego niektorzy maja problem przyznac sie do tego, ze sa zazdrosni? To jakas plama na honorze? Przeciez kobiety generalnie to bardzo kreci.

32

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?
adiaphora napisał/a:

nie tylko facet, ale i kobieta tej przestrzeni potrzebuje. Chocby po to, aby odpoczac od siebie. Oczywiscie sa tacy, co najchetniej spedzaliby razem 24 godz. na dobe, ale to nie dla mnie.  Czulabym chyba znuzenie i przesyt a ja lubie emocje. Lubie, gdy kazdy ma wlasny kawalek swiata, znajomych, sprawy... Lubie zatesknic i poczuc zazdrosc. A to byloby niemozliwe gdybysmy tylko ciagle razem... Sama czesto wyganiam z domu swojego mena, mowiac - idz na piwo z kumplami. Bo zapraszaja go a on czesto woli w domu zostac. Jakis domator, kurczaczki, sie zrobil, boje sie, ze w koncu mi skapacnieje i tylko bedzie dom, zona, zona, dom.
Sama lubie tez wyjsc bez niego. Mam swoich znajomych. Nigdy nie ma nic przeciwko, moge wracac, kiedy chce, tylko musze uprzedzic,  ale wiem, ze jest zazdrosny,  majac swiadomosc, ze nie obracam sie tylko w damskim gronie. Nigdy sie jednak nie przyzna do tego. Bedzie w zaparte mowil, ze on taki nie jest smile Dziwny jest pod tym wzgledem.

Wczoraj bylam na zakupach w markecie, gdy skonczylam czekalam na zewnatrz z wozkiem siedzac na lawce, az po mnie przyjedzie. W miedzyczasie wdalam sie w mila rozmowe z facetem siedzacym obok, ktory czekal na zone. Moj przyjechal, powiedzial, ze musi jeszcze wstapic do salonu po nowy telefon. Akurat siedzielismy pod tym salonem. Powiedzialam, ze poczekam tu. I dalej sobie gadalam z gosciem obok. Moj nie wytrzymal i dal mi kluczyki mowiac, zebym poszla do samochofu bo zimno jest. Wzielam kluczyki, skinelam glowa i dalej siedze i rozmawiam. Ale widze, ze moj w tym salonie ciagle sie odwraca i obserwuje rozwoj wydarzen, ha, ha. Minelo chyba z 15 minut. Nadeszla zona faceta i widzac jak w najlepsze sobie dowcipkujemy, skwitowala z usmiechem, ze jej maz mi glowe zawraca, odparlam, ze bylo bardzo milo i sie wszyscy pozegnalismy. Moj wyszedl po 5 minutach i juz mialam male przepytywanko, nie chcial wierzyc, ze nie znam goscia, skoro tyle z nim rozmawialam i tak nam bylo wesolo. No fakt, bylo, czasem trafia sie na kogos z kim lapie sie kontakt, jakby znalo sie go od zawsze. Ja nawet wcale nie flirtowalam, zero podtekstow, czysta rozmowa . Mowie do swojego - co zazdrosny jestes? - nieee, skad, tak sie pytam, z ciekawosci... big_smile

Dlaczego niektorzy maja problem przyznac sie do tego, ze sa zazdrosni? To jakas plama na honorze? Przeciez kobiety generalnie to bardzo kreci.

no właśnie o tym mowie. każdy zdrowy czlowiek, zdrowy związek potrzebuje czasem przestrzeni. co to za przyjemność zamknąć sie w domu i patrzeć na siebie wzajemnie. ake niestety jak kobieta nie ma koleżanek, albo swojego zycia to zawsze będzie sie złoscila ze mąż chce wyjść.
Trzeba mieć coś swojego, kawalek swojego zycia, a nie uzależniać swoje szczęście od mężczyzny.

33

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?
takaja87 napisał/a:
adiaphora napisał/a:

nie tylko facet, ale i kobieta tej przestrzeni potrzebuje. Chocby po to, aby odpoczac od siebie. Oczywiscie sa tacy, co najchetniej spedzaliby razem 24 godz. na dobe, ale to nie dla mnie.  Czulabym chyba znuzenie i przesyt a ja lubie emocje. Lubie, gdy kazdy ma wlasny kawalek swiata, znajomych, sprawy... Lubie zatesknic i poczuc zazdrosc. A to byloby niemozliwe gdybysmy tylko ciagle razem... Sama czesto wyganiam z domu swojego mena, mowiac - idz na piwo z kumplami. Bo zapraszaja go a on czesto woli w domu zostac. Jakis domator, kurczaczki, sie zrobil, boje sie, ze w koncu mi skapacnieje i tylko bedzie dom, zona, zona, dom.
Sama lubie tez wyjsc bez niego. Mam swoich znajomych. Nigdy nie ma nic przeciwko, moge wracac, kiedy chce, tylko musze uprzedzic,  ale wiem, ze jest zazdrosny,  majac swiadomosc, ze nie obracam sie tylko w damskim gronie. Nigdy sie jednak nie przyzna do tego. Bedzie w zaparte mowil, ze on taki nie jest smile Dziwny jest pod tym wzgledem.

Wczoraj bylam na zakupach w markecie, gdy skonczylam czekalam na zewnatrz z wozkiem siedzac na lawce, az po mnie przyjedzie. W miedzyczasie wdalam sie w mila rozmowe z facetem siedzacym obok, ktory czekal na zone. Moj przyjechal, powiedzial, ze musi jeszcze wstapic do salonu po nowy telefon. Akurat siedzielismy pod tym salonem. Powiedzialam, ze poczekam tu. I dalej sobie gadalam z gosciem obok. Moj nie wytrzymal i dal mi kluczyki mowiac, zebym poszla do samochofu bo zimno jest. Wzielam kluczyki, skinelam glowa i dalej siedze i rozmawiam. Ale widze, ze moj w tym salonie ciagle sie odwraca i obserwuje rozwoj wydarzen, ha, ha. Minelo chyba z 15 minut. Nadeszla zona faceta i widzac jak w najlepsze sobie dowcipkujemy, skwitowala z usmiechem, ze jej maz mi glowe zawraca, odparlam, ze bylo bardzo milo i sie wszyscy pozegnalismy. Moj wyszedl po 5 minutach i juz mialam male przepytywanko, nie chcial wierzyc, ze nie znam goscia, skoro tyle z nim rozmawialam i tak nam bylo wesolo. No fakt, bylo, czasem trafia sie na kogos z kim lapie sie kontakt, jakby znalo sie go od zawsze. Ja nawet wcale nie flirtowalam, zero podtekstow, czysta rozmowa . Mowie do swojego - co zazdrosny jestes? - nieee, skad, tak sie pytam, z ciekawosci... big_smile

Dlaczego niektorzy maja problem przyznac sie do tego, ze sa zazdrosni? To jakas plama na honorze? Przeciez kobiety generalnie to bardzo kreci.

no właśnie o tym mowie. każdy zdrowy czlowiek, zdrowy związek potrzebuje czasem przestrzeni. co to za przyjemność zamknąć sie w domu i patrzeć na siebie wzajemnie. ake niestety jak kobieta nie ma koleżanek, albo swojego zycia to zawsze będzie sie złoscila ze mąż chce wyjść.
Trzeba mieć coś swojego, kawalek swojego zycia, a nie uzależniać swoje szczęście od mężczyzny.


dlaczego tak generalizujecie?
nie każdy potrzebuje wychodzić bez swojej drugiej połówki. wiele osób potrzeby towarzystwa zaspokaja np. w pracy, a po pracy mają inne zajęcia i pasje i wyjścia z kolegami/koleżankami nie są jedyną, konieczną rozrywką.

34

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Lady Siggy, właśnie o to chodzi. Nie wiem, może jestem nienormalna, ale wyjścia nie sprawiają mi aż takiej przyjemności, więc jeśli będę robić to na siłę "żeby tylko wyjść" to myślę, że efektu nie będzie. Wiele przyjaźni potraciłam, gdy zaszłam w ciążę, nie mogłam już wyjść na piwo, na imprezę, więc nagle wiele "koleżanek" przestało się interesować. W sumie mam dwie przyjaciółki, z czego jedna wyjechała za granicę, a druga wiecznie zalatana, nie ma czasu. Pewnie, raz na jakiś czas potrzebuję wyjść, chociażby z powodu odpoczynku od dziecka, ale nie są to częste wyjścia - ostatnie było chyba 2 miesiące temu tongue To, że ON potrzebuje wychodzić częściej muszę zrozumieć i znaleźć dla siebie odskocznię, a nie mam pojęcia jaką.

Problem leży w tym, że tak jak pisałam, mam zaburzony obraz takich "normalnych" relacji. Gdy byłam mała rodzice się rozstali, później ojciec coraz mniej się mną interesował i nagle koniec, przestał się odzywać, co bardzo przeżyłam i do tej pory gdzieś to we mnie siedzi. Panicznie boję się, że sytuacja powtórzy się z facetem - jakkolwiek głupio to brzmi, boję się, że też nagle mnie zostawi, a takie wyjścia przypominają mi "zniknięcie" ojca. Ciężko to wyjaśnić, ale coś w tym stylu.

Często też oliwy do ognia dokłada moja mama i ojczym - np. gdy mój facet wyjdzie 2-3 razy w miesiącu (chociaż czasem jest też tak, że przez miesiąc nigdzie nie wychodzi) to nakręcają sytuację - "zamiast w domu siedzieć, ma wolny dzień mógłby z dzieckiem czas spędzić, to znowu wyszedł na cały dzień". I ja potem szczerze mówiąc wariuję, bo nie wiem gdzie jest ta normalność - czy faktycznie mnie olewa, czy to oni przesadzają.

35 Ostatnio edytowany przez Lady Siggy (2015-11-26 17:56:36)

Odp: Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Nie jestes nienormalna, jestes domatorka jak ja ;D jestem osobą mega towarzyska, ale utrzymuje super relacje z nimi w pracy i jak wracam do domu to juz wole w nim posiedzieć ;D podejrzewam, ze jak bede miec dzidziusia to już  w ogóle xD
A  z koleżankami tak jest, juz gdzieś kiedyś pisalam, znikają przy pierwszej okazji, a rodzina jest zawsze.
W sumie to Twoj facet nie wychodzi zbyt często.
Wstaw się za swoim facetem przed rodzicami, żeby nie robili afery, bo wychodzi tylko raz na jakiś czas i Tobie to nie przeszkadza, moze wtedy nie będą tego komentować.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak to jest z tą przestrzenią u facetów?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026