Błagam o pomoc, wiem, że zostanę odebrana przez niektórych jako jakaś chora , ale zrozumcie, nigdy nie miałam w domu kolorowo. Mama zawsze chciała dla mnie jak najlepiej i ciągle mnie szantażowała, pruła, nie miałam spokojnego dzieciństwa, na dodatek mieszkamy z babcią, która mamę w tym wspiera. Ale chodzi mi o to, że moja mama od początku nie lubiła mojego chłopaka. Ostatnio znów miałam akcję, zrobiła mi dym i nie wiem, napiszcie szczerze czy to ja jestem jakaś inna czy robię zle?
Mama była zła, że mój chłopak położył się na kanapie ze mną , przytulał mnie, całował, ona i babcia były w tym samym pokoju, oglądaliśmy film. Mój chłopak lubi się bawić moim włosami, często daje mi buziaki. No i właśnie, mama jak tylko odjechał wyzwała mnie od najgorszych dzi... i ku.... Powiedziała, że na pewno uprawiamy też seks i , że jestem nic nie warta i on też. Wyzywała jak nie wiem, powiedziała że i tak nie dopuści do naszego ślubu, że nie wpuści nas na żadne święta itd.Ze mój chłopak jest zboczeńcem i nie wie jak się zachować. Oczywiście nie przyznałam się, że współżyjemy, ale czy to nienormalne? Mamy ponad ćwierć wieku. Jesteśmy ze sobą ponad rok. Mój chłopak faktycznie jest taki, że potrzebuje seksu, że lubi całować, przytulać, dotykać, ale nigdy nie zrobił nic wbrew mojej woli itd.Ja już nie wiem , czasem czuję się jak ta najgorsza , czy to naprawdę zle że para uprawia ze sobą seks?? czuję się dziwnie. Pochodzę z rodziny gdzie mowa o seksie była tylko po ślubie, mama nie lubiła seksu, jest po rozwodzie z kilku powodów.Nienawidzi facetów. Ciągle mówi że koleżanki mają bogatych a ja sobie wzięłam biednego, że całe życie będziemy biedę klepać, mam tego dość
przeklina nas i wyzywa od najgorszych. Czasem rzeczywiście czuję się jak jakaś sz...ta. I żałuję że nie czekałam z seksem do ślubu ale czy to coś zmienia? ja już naprawdę nie wiem
(((błagam napiszcie coś, bo oszaleję. Aha - wczoraj też mama była oburzona bo mój chłopak zażartował do bratav , gdy ten w coś tam trafił , że ma cela i będzie tatą, mama się rozwścieczyła, dla niej jest zboczeńcem skreślonym na zawsze.Nie wierzy że on odbije się z biedy , że jest ambitny, tylko same najgorsze rzeczy/
Podobne tematy
Nie rozumiem skąd u niektórych taka nienawiść do innych.
Ja momentami już nic nie rozumiem
Nie chcę stracić chłopaka i na pewno z niego nie zrezygnuję, ale czy naprawdę on robi coś niewłaściwego, że pragnie mnie dotykać , spędzać ze mną czas? bo w domu mu zarzucają jak nie słyszy oczywiście , że jest głupi bo codziennie do mnie przyjeżdża jak ma wolne
( a ja tego nie rozumiem też, czy to zle. Moja rodzinka jest chyba ostro sfiksowana i negatywnie nastawiona albo ja jestem naprawdę jakąś nic niewartą dziewuchą, bo uwierzcie że w takiej atmosferze samoocena spada i związek już nie daje tyle radości ![]()
No to jak wiesz jak będą reagować na Twojego Chłopaka, to dlaczego nie spotykacie się u Niego?
A to jest Twój pierwszy Chłopak?
u niego nie ma warunków, ma mały domek, mieszka z rodziną, a ta rodzina uboga, ostatnio nawet nie mieli czym poczęstować, albo jak mają to jakieś swojskie wyroby , na które nie mogę patrzeć.
Generalnie jego rodzinka mi się nie podoba.Ojciec był alkonem dlatego nie mają nic.
7 2015-10-31 12:10:12 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-10-31 12:11:03)
A czy to ważne czy mieli czym poczęstować Ciebie?
Sorki, ale po tych dwóch postach to wydajesz mi się taką samą Osobą co Twoja Mama.
Też oceniasz ludzi, tak jak Ona.
Normalne, że dorosła para uprawia seks. Fajnie, że Twój chłopak nie wstydzi się okazywać Ci uczuć. To naturalne
Chore są reakcje Twojej mamy. Jest zaślepiona nienawiścią do mężczyzn, nie akceptuje chyba swojej kobiecości i seksualności. To jest chore. Jedyne co to uciekać od niej i od babci, bo będziesz taka jak one.
Nie, tylko chodzilo mi że nie chcę im robić kłopotu, wiedząc że zbyt wiele nie mają.Bardziej mnie martwi kwestia tego, że zaczynam czuć się jak jakaś najgorsza. Mój pierwszy chłopak też się mamie nie widział, zawsze coś. Ja lubię seks,uważam że zbliża to ludzi , fakt że teraz tego nie robimy od dawna, albo on chory albo ja, teraz nie mogę bo mnie odrzuca zapach nikotyny od niego, ale nie zrobiłabym tego bez uczucia, dla przygody, a one twierdzą że jemu tylko o to chodzi , chce mnie wykorzystywać, a ja jestem beznadziejna
Normalne, że dorosła para uprawia seks. Fajnie, że Twój chłopak nie wstydzi się okazywać Ci uczuć. To naturalne
Chore są reakcje Twojej mamy. Jest zaślepiona nienawiścią do mężczyzn, nie akceptuje chyba swojej kobiecości i seksualności. To jest chore. Jedyne co to uciekać od niej i od babci, bo będziesz taka jak one.
Nooo ufff chomik dajesz nadzieję, że jestem normalna. Tak, boję się, że się taka zrobię jak one bo już mam wątpliwości czy dobrze postępuję. Mnie też się podoba , że chłopak okazuje uczucie, przytuli, pocałuje przy kimś, a że si ę swojo poczuł, położył to też było zle, wszystko jest zle, a to włosami się bawi moimi też zle, a ja to lubię. Pamiętam jak mnie ujął i kiedyś na plaży przy grupce kumpli przeniósł mnie na rękach ze względu na nogi
to było słodkie. Ja nie wierzę że on kłamie i że mnie nie kocha , a jest dla seksu, zdaje mi się że zdrowy facet potrzebuje tego , skoro ma dziewczynę a nie czekać do ślubu do którego niewiadomo nigdy czy dojdzie.Jak one tak będą mieszać to naprawdę ciężko to widzę
Nigdy nie miałam wsparcia od matki, która jest zgorzkniała, zła na cały świat, dlatego teraz m.in szukam wsparcia i bezstronnej oceny u obcych ludzi na forum. To też jest chore, ale nie radzę sobie momentami żyjąc w świecie obelg, szantaży, złości, płaczu i lamentu, dodam, że od nas już się cała rodzina odwróciła, one nie mają NIKOGO.
Chciałabym mieć dom, w którym normalnie pożartujemy, pośmiejemy się o wszystkim, a nie że chłopak rzuci coś o np seksie i nie w sposób sprośny i już jest obraza. Cóż musze się trzymać, one same się wykończą, choć zarzucają mi że to przeze mnie i moje zachowanie. I te ich proroctwa wieczne, że nie damy sobie rady finansowo w przyszłości, ja nie wiem skąd one to biorą, wiem, że ani ja ani on nie możemy liczyć na rodziców ale przecież pracujemy i jakoś może podołamy, skąd takie myśli w ogóle u nich. Nie mam słów/
Skoro masz ćwierć wieku to co robisz w domy swojej matki. Chcesz się mizdrzyc na kanapie przy matce i babci, co również uważam za niestosowne, to weźcie się do roboty i wyprowadźcie na swoje. Ja sama się utrzymuje od wieków, ale nie pozwalam się obmacywac chłopakowi przy matce/ojcu, bo to niestosowne.
Utrzymuję się sama. Pracuję w dużym mieście i tam wynajmuję pokój, ale przecież bywam też w domu, tak jak np teraz musiałam wybrać urlop. Razem nie możemy zamieszkać, bo On ma inne wydatki póki co,no i są jeszcze powody, a mama by mnie zabiła z babką jakby wiedziały że mieszkam z chłopakiem, o to tu chodzi, o ich podejście i tak zle i tak niedobrze. Nie obmacywał mnie, po prostu przytulił i pocałował w policzek
Co z tego, że wynajmuję 120 km dalej jak i tak w święta itd nie mam spokoju nigdy. To wszystko jest chore na maxa. Matka i babka w oczy do mojego chłopaka są miłe, a jak pojedzie to mam jazdy jak nie wiem. Ja już się przestałam odzywać,ignoruję co mówią bo jak dla mnie są chore. Może mają ciut racji, tak najlepiej znalezć bogacza, ale ja mam inne podejście.
16 2015-10-31 15:08:15 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-10-31 15:08:35)
No to powiedz wprost, że nie życzysz sobie, żeby wpierniczały się w Twoje życie.
Masz prawo przeżyć życie po swojemu a nie "pod dyktando" Mamy.
Fakt nieciekawą masz sytuację.
Może najlepszym rozwiązaniem byłoby ograniczyć kontakty z Mamą i Babcią?
Krejzolka moja Droga, no już to zrobiłam wyprowadzając się , to już ciut pomogło, ale jak tylko jestem w domu dłużej niż weekend to jest masakra, nie do wytrzymania. Narazie będę próbowała zachować w miarę relację z nimi i dobre z chłopakiem. To przykre dla mnie wszystko. Jak zerwę calkiem z Nimi to będzie mnie dręczyło sumienie, bo mnie szantażują wmawiając , że przeze mnie zle się czują, rozpaczają. Wiesz moim zdaniem, cokolwiek bym teraz nie zrobiła to jest zle.
Zresztą chyba w pewnym wieku nie da się mieszkać z rodzicami. Tylko szkoda, że mojej mamy nic nie jest w stanie skruszyć. Dla mnie to chore z Jej strony, ale Ona i tak nie poszłaby się leczyć. Bo przecież wszyscy wkoło są głupcami, a ona ZAWSZE ma rację. Na bank ma jakiś rodzaj nerwicy itd no i swój charakter, który wszystko widzi w czarnych barwach. Nie chcę być jak Ona, bo sądzę, że żaden chłopak by tego nie wytrzymał.
Krejzolka moja Droga, no już to zrobiłam wyprowadzając się , to już ciut pomogło, ale jak tylko jestem w domu dłużej niż weekend to jest masakra, nie do wytrzymania. Narazie będę próbowała zachować w miarę relację z nimi i dobre z chłopakiem. To przykre dla mnie wszystko. Jak zerwę calkiem z Nimi to będzie mnie dręczyło sumienie, bo mnie szantażują wmawiając , że przeze mnie zle się czują, rozpaczają. Wiesz moim zdaniem, cokolwiek bym teraz nie zrobiła to jest zle.
I co?
Przecież Ty już jesteś "kłębkiem" nerwów zaczynasz wmawiać sobie, że może Mama ma racje.
Ograniczając z Nimi kontakty do minimum nie tylko polepszysz swoje relacje z chłopakiem ale przede wszystkim nie staniesz się taka jak Twoja Mama i będziesz czuła komfort psychiczny.
Ja sobie nawet nie potrafię wyobrazić jaka Twoja Mama jest bo nigdy nie miałam do czynienie z taką Osobą.
Dla Twojego dobra ogranicz kontakt.
Masz rację. Jaka Ona jest? No wiesz całe życie była NADOPIEKUŃCZA, teraz wmawia mi, że tak się jej odwdzięczam za wychowanie, że jej nie słucham i do niej nic absolutnie nie dociera. Widzi co chce. No cóż, widocznie taka była babcia, taka jest teraz Ona, ja zamknę to koło, ale czasem mam dość życia, bo tak pragnę mieć normalną rodzinę. Ani ja ani mój chłopak nie pochodzimy z normalnej , zdrowej rodziny, ale to nie znaczy, że my nie będziemy dla siebie OK. Poza tym różnie może być ja wiem jak życie zaskakuje, wcale nie powiedziane że będzie bajkowo, może być że jednak się rozstaniemy ale wolę żeby to była nasza decyzja a nie takie chore wymysły. Gdyby mama bądz babka wiedziały, że z Nim współżyłam to już w ogóle, pewnie się domyślają, dla nich to poważne przestępstwo.
Aaaa no i nigdy nie zaakceptują tego, że nie ma własnej fury, bierze od brata, ma zamiar kupić ale chce lepsze auto i nie może naskładać kasy, no i nie ma super ciuchów , mieszkania, dla nich to silne argumenty do zerwania a no i to że jak mama mu daje ciapki po domu to on woli w skarpetach , jak powiedzia la to świadczy o tym że jest uparty i ja nie mam nic do gadania w tym związku ![]()
Aaaa no i nigdy nie zaakceptują tego, że nie ma własnej fury, bierze od brata, ma zamiar kupić ale chce lepsze auto i nie może naskładać kasy, no i nie ma super ciuchów , mieszkania, dla nich to silne argumenty do zerwania a no i to że jak mama mu daje ciapki po domu to on woli w skarpetach , jak powiedzia la to świadczy o tym że jest uparty i ja nie mam nic do gadania w tym związku
"Ciapki" ![]()
Fajne słowo u mnie na to się mówi na kapcie, papcie ![]()
Udana ta Twoja Mama.
Jedyne wyjście, nie słuchać Jej co gada, niech sobie pogada, a Ty tak i tak rób co uważasz za stosowne.
Dzięki krejzola, dzięki Tobie dziś się roześmiałam
eh niby nie słucham ale z 2 strony męcząca sprawa, bardzo męczy mnie , momentami idzie zwariować. Jeszcze jak się we dwie wezmą z babcią, to jakaś masakra jest. Ja nie oceniam ludzi na podstawie pochodzenia czy kasy ,ale mama twierdzi, że jestem z tego powodu bardzo głupia. Trudno, ja mam inne wartości, wiem, że zawsze jest ryzyko i mogę się przejechać na chłopaku, ale może być też tak, że będziemy ze sobą bardzo szczęśliwi bez osób trzecich. On też wie, że nie chce mieszkać ze swoimi rodzicami ani z teściami b y nie chciał, więc jest mądrym chłopakiem. Wyobrażam sobie, a raczej nie wyobrażam mieszkania kiedyś właśnie z teściami bądz rodzicami, chyba że niektórzy mają fajnych, luznych , no to mają fajnie.
![]()
Ja już wyczerpałam swoje pomysły.
Wiem jedno, że na pewno jesteś normalną Osobą.
Powodzenia!:)
Dzięki
bo już myślałam, że jestem popaprańcem
Dziś mama mi zakazała pokazywać się jutro gdziekolwiek z moim, bo jak powiedziała, nie podoba Jej się Jego palto, które jest za małe, a powinien mieć kurtkę. Ja wiem,że takie rzeczy są ważne, ale nie można narzucać komuś jak ma się ubierać, sama nie lubię kurtek, zawsze mam płaszczyk, rzadko się zdarza zarzucić kurtkę.
Dzięki
bo już myślałam, że jestem popaprańcem
Dziś mama mi zakazała pokazywać się jutro gdziekolwiek z moim, bo jak powiedziała, nie podoba Jej się Jego palto, które jest za małe, a powinien mieć kurtkę. Ja wiem,że takie rzeczy są ważne, ale nie można narzucać komuś jak ma się ubierać, sama nie lubię kurtek, zawsze mam płaszczyk, rzadko się zdarza zarzucić kurtkę.
Bernadka wybacz Ale jestes popaprancem. 25 letnia kobieta która daje sie tak traktowac matce i babce. Piszesz o leczeniu dla matki ale dlaczego Ty nie zaczniesz sie leczyc. ? Przeciez Ty masz powazne problemy koszmarnie toksyczny uklad miedzy Toba a matka. Odetnij sie w koncu i zacznij stawiac granice.
Tak, zdaję sobie sprawę, że mam problem i brałam pod uwagę leczenie, ale szkoda mi było kasy jakoś, pewnie na jednej sesji się nie skończy, a po 2 nikt mi konkretnie niczego nie powie.
Tak, zdaję sobie sprawę, że mam problem i brałam pod uwagę leczenie, ale szkoda mi było kasy jakoś, pewnie na jednej sesji się nie skończy, a po 2 nikt mi konkretnie niczego nie powie.
To lepiej sobie zmarnowac zycie na rozkimki czy to normalne i bo moja matka mowi. ...
Jozefciu, czasem mamy mówią i mają rację, bo widzą coś, czego ktoś zaślepiony nie widzi, ale moim zdaniem mama się nakręca, wmawia czarny scenariusz a najgorsze, że widzę że mi się to zaczyna udzielać. Zawsze byłam radosna, optymistka i dalej się staram , ale ona to we mnie zabija momentami. Ostatnio już myślałam żeby mi się coś stało, do tego stopnia mnie wykańczała/
Dlatego potrzebowałam skonfrontować to wszystko, a widzę. że tu jest mnóstwo mądrych, dobrych ludzi, więc jestem wdzięczna za każde słowo. Mama mnie rani mocno.
Właściwie korzystałam z porad psychologa on-line , bo osobiście nie mogłam, dużo pracuję. A potrzebowałam pomocy natychmiast, no i niezbyt mi pomogła, to co usłyszałam hmmm szkoda tylko kasy
32 2015-10-31 19:07:18 Ostatnio edytowany przez Zorija (2015-10-31 19:09:12)
Bernadetta,
mieszkasz 120 km od mamy...
bywasz u niej tylko na weekendy i święta...
i masz aż taki problem??
A może u niej w domu warto by było przestrzegać jej zasad - nie mogłabyś się kłaść z chłopakiem, całować i pieścić w swoim pokoju?
Musicie to robić w tym ogólnym, gdzie jest także Twoja mama i babcia, bo chcą oglądać tv??
To jest troszkę obleśne, moim zdaniem... takie... całowanie się z chłopakiem / przytulanie / dowcipkowanie na tematy seksualne (leciutko wulgarnie i sprośnie) - przy mamie... fuj..... to w końcu osoba z innego pokolenia i należy ją uszanować... ona zwyczajnie może nie chcieć w czymś takim uczestniczyć... tym bardziej babcia!
Dorośnij Bernadetto.
Weź odpowiedzialność za siebie w swoje ręce... zanim zaczniesz ustawiać innych, przyjrzyj się sobie... a jak Ci zachowanie innych nie pasuje - zawsze masz prawo się od tego odciąć.
Bernadetta,
mieszkasz 120 km od mamy...
bywasz u niej tylko na weekendy i święta...
i masz aż taki problem??A może u niej w domu warto by było przestrzegać jej zasad - nie mogłabyś się kłaść z chłopakiem, całować i pieścić w swoim pokoju?
Musicie to robić w tym ogólnym, gdzie jest także Twoja mama i babcia, bo chcą oglądać tv??
To jest troszkę obleśne, moim zdaniem... takie... całowanie się z chłopakiem / przytulanie / dowcipkowanie na tematy seksualne (leciutko wulgarnie i sprośnie) - przy mamie... fuj..... to w końcu osoba z innego pokolenia i należy ją uszanować... ona zwyczajnie może nie chcieć w czymś takim uczestniczyć... tym bardziej babcia!Dorośnij Bernadetto.
Weź odpowiedzialność za siebie w swoje ręce... zanim zaczniesz ustawiać innych, przyjrzyj się sobie... a jak Ci zachowanie innych nie pasuje - zawsze masz prawo się od tego odciąć.
Wiesz , masz rację, też kiedyś testowałam to o czym mówisz tzn w domu mamy Jej zasady. No i cóż wszystko się poukładało, od jakiegoś dłuższego czasu miałam spokój, poczułam się zbyt pewnie, pochwaliłam i...wszystko zepsułam. Muszę wrócić do tej metody tzn opowiedzieć chłopakowi o moich zasadach, wytłumaczę że to są ludzie z innej epoki i mają inne poglądy i że w ich domu trzeba to szanować , zrobię mu listę typu 1)wkładaj zawsze ciapki 2) nie dotykaj mnie , 3) ubieraj się ładnie, najładniej jak możesz by wywrzeć wrażenie itd itd, my ślę, że On to uszanuje. Powinien, a gdy będziemy u mnie no tu już wiadomo i atmosfera luzna, swobodnie i miło
Tak, to jest problem, bo wiesz święta są jednak ważne, rodzinne a mama pruje się, że nas nie wpuści do domu w żadne święta, to przykre, ale tak sobie myślę i myślę, że może nie powinnam tego słuchać, bo czy matka jest zdolna nie wpuścić dziecka do domu z takiego powodu że nie akceptuje partnera?? hmm właśnie się zastanawiam. Nie zakładam oczywiście nowego wątku, ale sądzicie , że matka może być zdolna do tego? ona jest chora, przewrażliwiona, a może podeślecie mi pomysły jak mój chłopak może u niej zapunktować?
Boże Drogi ja nie wyobrażam sobie mieszkać z mamą. Ja bym nie wytrzymała tej presji, bez sensu. A tak to chociaż mam spokój , ale problem jednak to jest jakby nie było. Ciągle powtarza, że żałuje, że wychowała mnie dla takiego ch...To chore, to nie ona jest z nim w związku.Ja naprawdę nie mogę powiedzieć o moim chłopaku nic złego póki co, owszem jest kilka spraw które będę chciała lekko w nim zmienić, ale to nie są bardzo poważne sprawy. Dba o mnie, troszczy się, dziś nie kazałam mu przyjeżdżać, bo powiedziałam że zle się czuję, zab boli, ale musze mu powiedzieć o sytuacji w domu, prawda? i tak tego nie ukryję tylko oczywiście wersja delikatna.Mama bardzo go nie trawi, nie znosi jego stylu ubierania, a ja przymykam na to oko, wiem, że niektórzy nie przywiązują do tego uwagi żeby mieć 100 koszulek.
Twoja matka już się nie zmieni, postrzega Twoje życie przez pryzmat własnych doświadczeń i niepowodzeń. Być może, uważa, że troszczy się o Ciebie, ale jak widać dawno zatraciła zdrowy rozsądek. Wywiera na Ciebie presję; groźbą, awanturą i szantażem, nie licząc się z Twoimi uczuciami, próbuje wymuszać na Tobie swoją wizję życia.
Nie zwraca uwagi na to, że dawno jesteś już dorosła i masz prawo decydować o sobie, nie szanuje Cię.
Obawiam się, że ona zawsze będzie Cię dręczyć. Teraz wspiera ją matka, ale gdy tej zabraknie Ty możesz stać się centrum jej uwagi.
Wyobrażam sobie jej satysfakcję, gdyby Wam nie wyszło.
Bernadetta87 wiem ,że to bardzo trudne, wyzwolić się spod władzy toksycznego rodzica, ale nie niemożliwe.
Przeczytaj książkę pt "Toksyczni rodzice". Jest tam rozdział pt. Rodzice bogowie, w którym opisywane są podobne sytuacje do Twojej.
W tej książce są też rady jak stawiać granice, jak rozmawiać z takimi rodzicami.
Co mnie osobiście przeraziło, gdy kiedyś czytałam tę książkę, to to, że toksyczni rodzice potrafią nawet dręczyć zza grobu (bynajmniej nie w sensie paranormalnym
)
potrafią tak zniszczyć psychikę dziecka, że ten nawet po ich śmierci, będąc dorosłym nadal odczuwa lęk i postępuje tak, jakby oni sobie życzyli.
Nie dopuść więc do takiej sytuacji, że kiedyś Ty staniesz się samotną zawiedzioną życiem kobietą, skazaną na towarzystwo swojej starej zgorzkniałej matki i będziesz zatruwać życie swojej córce, powielając wzorce z domu rodzinnego.
Czasami jedynym wyjściem jest ograniczenie kontaktów do minimum, a nawet całkowite ich zerwanie.
W sytuacji w jakiej się znalazłaś, spróbuj ograniczyć wizyty w domu, nie tłumacz się, nie dyskutuj z nią za dużo, bo ona wspierana przez matkę i tak ma nad Tobą przewagę. Spakuj się w wyjedź, jeśli tylko matka zacznie urządzać awantury.
Na Twoim miejscu nie zapraszałabym też swojego chłopaka do takiego domu, wiedząc, że gdy tylko wyjdzie, matka będzie go obmawiać, a Tobie robić awantury.
W kwestii amorów na kanapie, zgadzam się z pannapanna, tak, to niestosowne.
Pozbądź się skrupułów i zdobądź się na nieco stanowczości, we własnym interesie.
Tak, to jest problem, bo wiesz święta są jednak ważne, rodzinne a mama pruje się, że nas nie wpuści do domu w żadne święta, to przykre, ale tak sobie myślę i myślę, że może nie powinnam tego słuchać, bo czy matka jest zdolna nie wpuścić dziecka do domu z takiego powodu że nie akceptuje partnera?? hmm właśnie się zastanawiam. Nie zakładam oczywiście nowego wątku, ale sądzicie , że matka może być zdolna do tego? ona jest chora, przewrażliwiona, a może podeślecie mi pomysły jak mój chłopak może u niej zapunktować?
To dom Twojej matki i ona ustala zasady panujące w nim, ale skoro szantażuje Cię w taki sposób, zaplanuj święta wspólnie z chłopakiem w pokoju który wynajmujesz.
Masz okazję, żeby się wreszcie postawić.
Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, gdzie na siłę przyprowadzam chłopaka na święta do domu matki wiedząc, że ona całkowicie go nie akceptuje, a jeszcze gotowa zamknąć mu drzwi przed nosem.
Próby przypodobania się Twojej matce, też uważam za nieco poronione. On ma pasować Tobie. Nie stanie się cud, on nie podjedzie wypasionym samochodem, nie zaimponuje jej pozycją i wysokim statusem życia, bo przecież ona tego oczekuje.
josz, dzięki wielkie : * na pewno sięgnę po poleconą lekturę. Masz rację, to moja wina, że pozwoliłam, żeby mnie przytulał przy babce i matce, ale cóż, poniosło nas. To prawda, niekiedy łapę się na tym, że mimo iż jestem dorosła i z dala od matki to jak mam podjąć decyzję nawet prostą to pierwsza myśl, lęk, że mama to , mama tamto by pewnie pomyślała. To jest straszne, na szczęście jestem tego świadoma, siadam wieczorami i myślę na spokojnie, które myśli, lęki są moje a które to te zaprogramowane. Wierzę, że nigdy nie powieliłabym schematu, widze błędy matki a po drugie na własnej skórze doświadczyłam tego.Nikomu nie życzę. No tak, myślę tylko nad tymi zasadami
czy jest sens. Jedyne co to poproszę chłopaka żeby absolutnir mnir nie obejmował, nie dawał buziaków przy nich. Trochę kiepsko bo miałam aż 2-3 miechy spokój i powiedziałam mu ze wszystko OK, dziś odwołałam nasze spotkanie, bo i tak nigdzie nie wyjdziemy a czułabym się fatalnie, On myśli że wszystko gra, ale to jakaś paranoja.Muszę Mu o tym powiedzieć, jutro ma przyjechać. Zabolało mnie jak wyzywała, bo np u mnie w domu bardzo grzeją, palą w piecu przesadnie wręcz żeby babci było ciepło, no to w kuchni się nie da, a w moim pokoju akurat jest najchłodniej, więc tam sobie idziemy, bo On nie może wytrzymać w takim ukropie, słabo Mu a matka z gębą że idziemy tam bo on mnie obmacuje ;/ ludzie , nawet gdyby tak było to mamy swoje lata, jak to możliwe że ona tak brzydzi się seksem i uważa za jakieś zło, powiedziałabym patologię. Podejrzewam, że nie chciała kochać się ze swoim mężem i to był jeden z głównych powodów, który doprowadził do rozpadu małżeństwa. Skoro mama nie chciała, znalazł to czego potrzebował gdzieś indziej.
Zorija napisał/a:Bernadetta,
mieszkasz 120 km od mamy...
bywasz u niej tylko na weekendy i święta...
i masz aż taki problem??A może u niej w domu warto by było przestrzegać jej zasad - nie mogłabyś się kłaść z chłopakiem, całować i pieścić w swoim pokoju?
Musicie to robić w tym ogólnym, gdzie jest także Twoja mama i babcia, bo chcą oglądać tv??
To jest troszkę obleśne, moim zdaniem... takie... całowanie się z chłopakiem / przytulanie / dowcipkowanie na tematy seksualne (leciutko wulgarnie i sprośnie) - przy mamie... fuj..... to w końcu osoba z innego pokolenia i należy ją uszanować... ona zwyczajnie może nie chcieć w czymś takim uczestniczyć... tym bardziej babcia!Dorośnij Bernadetto.
Weź odpowiedzialność za siebie w swoje ręce... zanim zaczniesz ustawiać innych, przyjrzyj się sobie... a jak Ci zachowanie innych nie pasuje - zawsze masz prawo się od tego odciąć.Wiesz , masz rację, też kiedyś testowałam to o czym mówisz tzn w domu mamy Jej zasady. No i cóż wszystko się poukładało, od jakiegoś dłuższego czasu miałam spokój, poczułam się zbyt pewnie, pochwaliłam i...wszystko zepsułam. Muszę wrócić do tej metody tzn opowiedzieć chłopakowi o moich zasadach, wytłumaczę że to są ludzie z innej epoki i mają inne poglądy i że w ich domu trzeba to szanować , zrobię mu listę typu 1)wkładaj zawsze ciapki 2) nie dotykaj mnie , 3) ubieraj się ładnie, najładniej jak możesz by wywrzeć wrażenie itd itd, my ślę, że On to uszanuje. Powinien, a gdy będziemy u mnie no tu już wiadomo i atmosfera luzna, swobodnie i miło
Tak, to jest problem, bo wiesz święta są jednak ważne, rodzinne a mama pruje się, że nas nie wpuści do domu w żadne święta, to przykre, ale tak sobie myślę i myślę, że może nie powinnam tego słuchać, bo czy matka jest zdolna nie wpuścić dziecka do domu z takiego powodu że nie akceptuje partnera?? hmm właśnie się zastanawiam. Nie zakładam oczywiście nowego wątku, ale sądzicie , że matka może być zdolna do tego? ona jest chora, przewrażliwiona, a może podeślecie mi pomysły jak mój chłopak może u niej zapunktować?
Bernardetta, skoro Twój chłopak sam tego nie czuje, to tak, powinnas mu to powiedzieć... wyjaśnić
że pokolenie naszych rodziców ma inny od nas sposób patrzenia na pewne rzeczy...
że Twoja mama może nie życzyć sobie oglądać Waszego migdalenia się, szczególnie, że nie jesteście jeszcze po ślubie...
szczególnie w jej domu! (przed jej telewizorem, hehehe
)
że Twoja mama może nie chcieć słuchać dwuznacznych, podszytych wulgarnym erotyzmem "dowcipasków" Twojego chłopaka...
A święta...
są tak rzadko, że ani jemu, ani Tobie nic się nie stanie, korona Wam z głowy nie spadnie...
Co do jej tekstów - masz 25 lat... możesz sobie na nie pozwolić lub nie pozwolić - Twój wybór.
w moim pokoju akurat jest najchłodniej, więc tam sobie idziemy, bo On nie może wytrzymać w takim ukropie, słabo Mu a matka z gębą że idziemy tam bo on mnie obmacuje ;/ ludzie , nawet gdyby tak było to mamy swoje lata, jak to możliwe że ona tak brzydzi się seksem i uważa za jakieś zło, powiedziałabym patologię. Podejrzewam, że nie chciała kochać się ze swoim mężem i to był jeden z głównych powodów, który doprowadził do rozpadu małżeństwa. Skoro mama nie chciała, znalazł to czego potrzebował gdzieś indziej.
O czym Ty mówisz, Bernadetta??
Ty naprawdę masz 25 lat?!?! to niemożliwe, by w tym wieku być tak infantylną...
zorija nie wiem co masz na myśli? ja opisałam sytuację, w której to matka takie teksty rzuca. I dla mnie to chore, że zle , wg niej , że idę z nim do swojego pokoju, a on wg niej powinien siedzieć przy stole grzecznie i z nią spokojnie porozmawiać na poważne tematy
josz, ściągnęłam książkę.Moja matka i babka są toksyczne, cała rodzina się od nich odwróciła.Najlepsze, że babka ogląda apele codziennie z Jasnej Góry, modli się itd, matka przestała z kolei chodzić do kościoła no oczywiście przeze mnie.One w ogóle nie rozumieją, że coś jest nie tak z nimi.żyją w tej nieświadomości i zawziętosci
zorija nadal nie rozumiem co w tym infantylnego?czekam na wyjaśnienie.
zorija mój chłopak nic nie czuje, bo matka przy nim jak nigdy nic, zęby suszy, jest milusia , odgrzewa obiadki, baaa nawet ostatnio go w szpitalu odwiedziła, bo ja nie mogłam, więc pojechała w moim imieniu. Wredne to i dziwne. Ale tak właśnie to wygląda. Przy nim jest aniołem, a już za plecami robi miny i gdy on wyjdzie jest jazda.
Chyba rzadko kto się spotyka z czymś takim, no ale skoro to dla Ciebie jest infantylne ok, dla mnie to dziwna i trudna sytuacja. Ja po prostu jestem za dobra i za to dostaję po tyłku. Tymbardziej że matka wyskakuje,że ptrzeze mnie jest chora, miała nowotwór, bierze mnie na litość tym i dlatego jej nie jestem w stanie pyskować. Fakt, nie jestem kłótliwa i za to mam jak mam, tylko że jak się jej bardzo postawię to też bez sensu, bo ją zabiję tym, Lepiej zacisnąć zęby, zajrzeć raz na jakis czas i się nie rozgadywać/a chłopak musi się dowiedziec
To nie jest normalne Berni, rozumiem Cię, bo sama miałam i mam w sumie podobną sytuację, znalazłam w necie kilka takich historii. To boli , ale nauczyłam się z tym żyć, staram się nie przejmować, widocznie to mój krzyż pański, zawsze mogłam mieć gorzej. Powiedz o wszystkim delikatnie chłopakowi, te straszniejsze Jej wypowiedzi niech nie będą przez Ciebie cytowane. Wybierz, żeby nie dramatyzować, np delikatnie że mama i babcia mają staroświeckie poglądy. A świętami bym się nie przejmowała ani weekendami, bo nie w każdy jesteś w domu , więc da się przeżyć, żyj chwilą i ciesz się , że masz swój azyl, do którego uciekniesz. Wiem jak Ci ciężko, to prawda, że kto ma miękkie serce musi mieć coś innego twarde, ale postaraj się tak nie łamać, bo zgłupiejesz, z chłopakiem dbaj o dobre relacje, próbuj zmieniać w nim to co Ci się nie podoba ale Tobie a nie mamie.Super jest to ćwiczenie, że świadomie analizujesz , wyłapujesz swoje myśli. Berni połowa sukcesu to, że wiesz jaką masz rodzinę, problem jest w Nich, ale wiem jak można sfiksować w takich sytuacjach,mocno Cię ściskam, trzymaj się, daj znać jak sprawy idą, ale sądzę że tacy ludzie są tak zatwardziali, że nie zmienią się, ale trzymaj się swojego
nie rezygnuj z być może (czego życzę) miłości swego życia. Piszesz, że oboje nie macie zbyt fajnych rodzinek, wierzę, że tacy ludzie dostają nagrodę w postaci pięknej miłosci, to musi Wam zostać nagrodzone, to cierpienie i zatrute dzieciństwo a nawet dorosłe życie, dla niektórych nigdy nie będziesz dorosła.
Bernadetta, infantylne jest to, że piszesz tu na forum o braku szacunku ze strony matki... na ten brak szacunku się tu skarżysz...
Tymczasem sama go nie masz za grosz - jak można napisać o matce, to co Ty napisałaś...
a co Ci przeszkadza, że babka słucha apeli jasnogórskich?
Wiesz, nic a nic mi nie przeszkadza,ale wg mnie ktoś, kto jest religijny powinien inaczej innych traktować. Sama jestem wierząca, chodzę do KOścioła, ale najważniejsze są czyny. To co napisałam nie wynikało z braku szacunku, gdyby tak było już dawno bym Im odpłaciła , ale nie.Rozumiem, że obie są znerwicowane, ja taka nie chcę być, więc muszę zachować spokój.