Rozstałam się z chłopakiem, bezpośrednią przyczyną nie był to co w temacie, ale po tym zaczęły mnie dochodzić niepokojące informacje o tym, że być może mnie zdradził. Osoba z jego najbliższej rodziny opowiedziała mi o podejrzanych sytuacjach, kiedy być może u niego ktoś był (ta osoba z moim chłopakiem mieszkała, on z rodzicami), jednak nikt nigdy nie chwycił go za rękę. Co najgorsze ta osoba rozmawiała o tej sytuacji (to było rok temu) z moją kuzynką, bo dobrze się znali, jednak nikt mi nic nie powiedział pod pretekstem tego, że nie wiedzieli jak zareaguje i nie chcieli żebyśmy wszyscy się przez to skłócili. Osobę z którą mógł mnie zdradzić znałam, nawet rok temu (wtedy kiedy mogła mieć miejsce zdrada) pokłóciliśmy się, ponieważ odkryłam jakie sms z nią pisze, a były to sms jak co z nią będzie robił, niektóre w trybie dokonanym. Przyszedł wtedy do mnie na kolanach, przepraszał, mówił że nic nie było a pisał tak z nią bo brakowało mu tego ze mną (tutaj się przyznam że w pisaniu o tym raczej orłem nie jestem...), nie chce mnie stracić i nigdy by mnie nie zdradził. No cóż wybaczyłam, będąc przekonana że to pierwszy i ostatni raz, szczególnie, że w sms były dokładne te same określenia jakie używał do mnie, zaczęłam się bardziej o to starać. Rozstaliśmy się dwa tygodnie temu i jak tylko dowiedziałam się o tych doniesieniach, pisałam zrozpaczona że zmarnował mi tyle lat życia (6 lat razem) i może jeszcze robili to w tym samym łóżku? Cała rodzina wie tylko nie ja. Zareagował dość dziwnie, bo od razu do mnie zadzwonił i pytał się kto takie rzeczy rozpowiada i o co mi chodzi. Powiedziałam jak to dokładnie wyglądało, na co on, że porozmawia z tymi osobami bo nie pozwoli sobie na to, żeby zarówno mnie jak i go obgadywano. Rzeczywiście rozmawiał z tymi osobami, jak mi potem powiedział z ich perspektywy to wyglądało zupełnie inaczej i nie jest prawdą to że mnie zdradzał. Ze wszystkich sytuacji miał dość logiczne wytłumaczenia i przyznał się że była u niego dwa razy, ale tylko i wyłącznie w celu naprawienia jej samochodu. Powiedział też że on dobrze wie co ma za uszami, że pisał z nią to co pisał, ale nic więcej nie było.
Co sądzicie o takim zachowaniu? Niektórzy mogą mi zarzucić po co drążę skoro z nim nie jestem i nie będę (ustalone przez obie strony), jednak przez to czuję trochę obrzydzenie do siebie, że dotykał ją a potem mnie i że ta osoba śmieje się ze mnie że ja go bezgranicznie kochałam, a on zrobił mi coś takiego lub też była lepsza ode mnie i dlatego wybrał ją. Ciągle teraz żyję wątpliwościami a tak miałabym czarno na białym, planowałam napisać do tej dziewczyny, ale pewnie i tak nie powie mi prawdy. Wiem, że nie wiecie co siedziało w umyśle faceta i czy to zrobił, ale czy facet się w ogóle przyzna do zdrady?
Dodam tylko, że nie zauważyłam żadnej zmiany zachowania co do sprawy łóżkowych, owszem nie robiliśmy tego bardzo często (1-2 razy w tyg), ale było to spowodowane tym, że razem nie mieszkaliśmy, nie zawsze były warunki. Może jestem naiwna, ale po prostu znałam go tyle lat, nie wiem nie chce mi się wierzyć, że posunął się aż tak daleko, szczególnie, że gdy tylko była okazja, że ktoś ma wolny dom, to czekał na mnie jak na gwiazdkę ![]()