netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

12 odpowiedzi4 642 wyświetleniazałożony przez karol_pazur, 14.08.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Witam serdecznie drogie Panie,

Na początek chciałbym napisać, że to mój pierwszy post na forum. Piszę tu ponieważ nie mogę sobie poradzić z ogromem mojego problemu i szukam pomocy u kogoś kto zna się na tych sprawach najlepiej smile

Więc tak, mamy po 21 lat, poznaliśmy się na studiach. Typem romantyka nigdy nie byłem, ale zawsze myślałem, że jak spotkam tą jedyną to będę to wiedział i tak się stało. Nigdy nie mówiłem kobietom, że je kocham, ona to usłyszała jako pierwsza, chciałem, żeby było to wyjątkowe (chyba nigdy mi w to nie uwierzyła). Mówiła, że tak mówię pewnie wszystkim. Cały czas zapewniałem ją, że jest najpiękniejszą kobietą świata. Nie miałem przed nią tajemnic, miałem bardzo dużo kobiet wcześniej i powiedziałem jej o tym i o każdej z osobna (ona też nie była taką świętoszką).Mówiła, że nigdy żadnemu swojemu byłemu nie wyznała miłości tyle razy co mi. Seks był dość szybko, jak się dotarliśmy to dochodziliśmy za każdym razem wspólnie, cholernie  sensualna sprawa jak dla mnie.Mówiła, że ze swoimi byłymi dochodziła bardzo rzadko (mam nadzieję, że nie dla podbudowania mojego ego) Ona wprost drżała po kilku dniach rozłąki, kiedy wiedziała, że zaraz będę w niej. Zawsze powtarzała, że za każdym razem jak się spotykamy to jestem inny (albo ją wkurzam, albo jestem idealny, ale potrafię spieprzyć wszystko jednym tekstem). Przejdźmy teraz do opisu rozpadu. Lubiłem zaimprezować, ona też. Tylko Ona robiła to z umiarem, a ja przesadzałem (musiała mnie 2 razy ogarniać, nie byłem agresywny, ale raz zwymiotowałem). Ona jest bardzo poukładaną kobietą (choć zwariowaną) wiecie samochód, dobre oceny, modelka. Ponadto nie przykładałem się do studiów i zawaliłem przedmioty i mam poprawki, a kiedy mówiła, że się martwi zbywałem ją tekstem 'nie martw się o mnie'. Teraz wiem, że to był błąd. Mam hobby, jeździliśmy z zespołem po całej polsce, ale kiedy poznałem Ją zespół jakoś (to bez związku) się rozpadł i mogła uważać, że brak mi zainteresowań. Nie ukrywam miałem problem z mary jane, nie paliłem przy niej, ale wiedziała i uważała to za dużą przywrę (ponadto jej były palił). Kiedy raz przesadziłem, bo powiedziałem, że nie zapalę na imprezie,a zapaliłem umówiliśmy się, że jeśli to zrobię znowu to koniec z nami. Podkreślała, że pocierpi, ale woli to niż być okłamywana i z kimś takim, ponieważ wszystkie moje problemy na studiach brak motywacji, nieogarnianie wynikały z tego palenia. Początkowo nie paliłem dla niej, ale potem zobaczyłem, że to jest właściwa droga i zacząłem robić to dla siebie. Rzuciłem to w 3 du... Wtedy powoli też wróciłem do grania, nauki i dorosłego życia. Poznałem jej rodziców, dalej czasem wkurzała się o to że jestem roztrzepany i nie patrzę co robię. Wyjechaliśmy razem na wakacje, na 10 dni i ZAPALIŁEM.Nie paliłem od ponad miesiąca. Nie wiem co sobie wtedy myślałem, była jej rodzina, znajomi, joint poszedł w obieg i niedużo się zastanawiając po 3 piwach wziąłem macha. Ona akurat wróciła ze spaceru, a ja śmiałem się jak poroniony. Zamknęła się, byliśmy na wyjeździe, więc musieliśmy utrzymywać pozory. Błaganiom, skomleniu nie było końca, płakałem, chyba pierwszy raz od czasów przedszkolnych. Powiedziała, że mnie kocha, musi sobie wszystko poukładać, ale żebym nie wyobrażał sobie za wiele. 2 dni po feralnym zdarzeniu był seks, co prawda z mojej inicjatywy, ale Ona cała drżała, doszła. Ostatniego dnia wyjazdu był seks z jej inicjatywy, wykorzystała cały swój potencjał żeby mnie nakręcić i zrobiliśmy to ( Czy ona mnie przypadkiem nie wykorzystała ? ) Dalej mówiąc, że nic to nie zmienia. Po powrocie wyjechała na 2 tygodnie, codziennie mieliśmy kontakt i nawet sama czasem napisała. Pisałem litanie, skomlałem, tłumaczyłem się, popełniałem same błędy. W końcu dała mi do zrozumienia, że nie może ze mną być, kocha mnie, ale nie może funkcjonować ze mną w związku.Powiedziała , że chce to zobaczyć z boku (zapewniałem ją w litaniach, że zmieniłem się, pozdaję wszystko i już "ogarniam" życie) Kiedy zapytałem czy uważa, że możemy być kiedyś razem odpowiedziała, że pewnie tak będzie. Kontakt teraz jest całkowicie aseksualny, zachowujemy się rzeczywiście jak przyjaciele (na razie mowa tylko o wiadomościach tekstowych). Każda moja próba jakiegoś zbliżenia, sprośny żart czy podtekst, który normalnie by ją rozbawił kończy się ignorowaniem i nieodpisywaniem kilka godzin. Ale zawsze w końcu się odezwie. Wraca w niedzielę, mieszkam 100 km od niej, ale wracam na studia (chodzimy razem do grupy).

Teraz pytania :

Jak się zachowywać żeby nie zostać jej przyjacielem na stałe ? boję się, że kiedy będę dawał jej za dużo sygnałów, ona straci mną zainteresowanie, znajdzie sobie kogoś, a ja zostanę z dziurą w sercu i będę musiał na to patrzeć. Z drugiej strony boję się, że jak zrobię jej chłodnik emocjonalny to poczuje się urażona (cały czas podkreślała, że pocierpi i to przejdzie) , bo przecież miałem być jej przyjacielem...
Czy jak wróci w niedzielę to dzwonić do niej i się umawiać, czy poczekać na jej ruch ?
Jak mam się zachowywać jeśli się zobaczymy, a jeśli nie to czy czas do października to nie za długo ?
Czy ograniczyć z nią kontakt ?

pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedzi smile

2 Ostatnio edytowany przez sweet.dream (2015-08-15 00:43:08)

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Jako kobieta uważam , ze powinieneś odpuścić na trochę. Daj jej czas na przemyślenie tego z boku. Nie napraszaj się , nie dzwoń, nie pisz. Ona musi poczuć jak to jest, gdy Cię nie ma. Za jakies 2 tygodnie spróbuj się z nią spotkać , ale niezbyt tak nachalnie, po przyjacielsku. Zobaczysz jak ona się będzie zachowywać i co mówić.
Mam wrażenie ze jest trochę rozpieszczona , jara ja to ze za nią biegasz; ona się dąsa, focha,nie odpisuje.
Związek to relacja 2 osób a nie jednej- która wyznacza warunki.
Jeśli umiesz postraj się ochłodzich kontakty z nią na te kilkanaście dni chociaż.
Wiem ze to zabrzmi brutalnie , ale nie daj sobą pomiata. Facet jest pociągający wtedy gdy ma swój świat, jest trochę tajemniczy.
Wyobraź sobie jakbyście się nie znali - jakbyś ja zdobył ??

3

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Możesz mieć trochę racji z tym rozpieszczeniem smile tylko jak ona do mnie pisze to co, mam nie odpisywać ?

4 Ostatnio edytowany przez sweet.dream (2015-08-15 12:16:46)

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Sama pisze ?
To ja nie wiem w takim razie, dała Wam czas a tu sama pisze. Dziwne to jest. albo w prawo albo w lewo wink
odpisuj ale nie od razu. wrzuć na luz bardziej.
Wyobraź sobie jak to było jak zaczęliście się spotykac dopiero, spróbuj tak jak to pisałam wcześniej "zdobyć ja na nowo" wink
Tylko nie daj się sobą bawić , bo może być też tak ze ona trzyma otwarta furtkę - nie jest z Tobą ale gdyby coś nie szło po jej myśli zawsze może wrócić wink
Z związku chodzi o to aby pociągac;imponowac tej drugiej osobie. Nawet jeśli za ten miesiąc czy ile wrócicie do siebie , bądź sobą.Nie zmieniaj się dla niej tylko jeśli już bądź lepszym dla siebie. Ludzie przychodzą i odchodzą.
Jedyna osoba która towarzyszy Ci przez cale zycie - jesteś tylko i wyłącznie Ty.

5

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Ok, dzięki za rady, zastosuję się do nich i napiszę jak to się skończyło za jakiś czas.

pozdrawiam

6

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Mi się wydaje, że nie grozi ci friendzona, skoro tak na nią działałeś seksualnie (i pewnie nadal działasz, choć może trochę w mniejszym stopniu - bo spadły już różowe okulary).

Problem, który widzę jest taki, że dziewczyna zaczęła poważnie podchodzić do przyszłości - uznała pewnie, że czas zabaw powoli się kończy i chce poczucia bezpieczeństwa i stabilizacji. Już prawie druga połowa studiów, to trzeba wyrwać jakiegoś może nudnego ale zaradnego (zresztą, już pewnie jest ktoś na tapecie).

Odpowiadając na twoje pytania:
Odpuść sobie, oczywiście bez fochów, czyli jak to nazwałeś - chłodnika. Traktuj ją po prostu jak dobrą koleżankę, byłą dziewczynę, której dobrze życzysz i przede wszystkim OGARNIJ SIĘ życiowo. Dla siebie a nie dla niej. Nie dzwoń, nie umawiaj się, przecież podjęła decyzję, że nie jesteście razem. No i wróć do grania i innych pasji, bo chyba trochę za bardzo postawiłeś ją w centrum swojego wszechświata i straciłeś przez to na atrakcyjności.

PS. Naprawdę chciałbyś, żeby do ciebie wróciła? Kopnęła cię w laska dupę, co kilka dni poleruje gałkę jakiemuś gogusiowi, o którym jeszcze nie wiesz, ale pewnie wkrótce się dowiesz, a ty co - myślisz o niej i chcesz, żeby wróciła? Przytulałbyś, całował i śpiewał serenady pod balkonem? Sorki za brutalność, ale tak to wygląda.

7

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Mi się też wydaje, że nie grozi friendzone. Wydaje mi się, że ona coś do ciebie czuje, ale waha się, bo nie podoba jej się to, że palisz. Może teraz chce, abyś się o nią postarał? Albo potrzebuje czasu na przemyślenie...

8

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Wont masz chyba rację w tym wszystkim, tylko jedna kwestia nie daje mi spokoju. Wyjechała na te wakacje na 2 tygodnie, mówiła mi przed wyjazdem że musi sobie poukładać, a koniec końców zakończyła sprawę przez messengera. Chciałbym załatwić to jak dorosły facet i się z nią spotkać, nie umawiać się ?

9

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Jak słyszę/czytam takie wyrażenia jak "chłodnik", "zrobiłeś błąd bo postawiłeś ją w centrum wszechświata", "straciłeś na atrakcyjności bo za bardzo skupiłeś się na niej" to chce mi się rzygać. Porady z internetowych poradników podrywu kobiet naprawdę są słabe, odpuśćcie sobie, bo to pozbawia przysłowiowych jaj i kobiety patrzą na was jak na szczonów, którzy najwyraźniej nie mają sobą nic ciekawego do reprezentowania, więc łapią się takich tanich sztuczek. Nikt nie lubi być ignorowany i odrzucany, zwłaszcza w związku.
Nie ma niczego złego w stawianiu partnera bądź partnerki na pierwszym miejscu w swoim życiu, o ile ta osoba ma dokładnie takie samo podejście i również stawia cię jako swój priorytet.
Radzę się przewartościować, pomyśleć, co jest naprawdę dla ciebie ważne, jak chcesz żeby to wyglądało. Spotkaj się z nią, niech przedstawi ci jasno i wyraźnie czego chce a czego nie chce, a ty przedstaw jej swój punkt widzenia. Albo w lewo, albo w prawo, sprecyzuj i niech ona też sprecyzuje. Robicie coś z tym albo nie. Jeśli spotkasz się z odmową i ona naprawdę chce przystanąć na relacji przyjacielskiej, to nie robisz nic wbrew jej woli i po prostu odpuszczasz. Takie to trudne?

10

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Monar, no coś Ty big_smile
Wont przedstawił, że można(a nawet trzeba) traktować drugą osobę przedmiotowo i każdy mu przyznaję rację, to czemu nie bawić się w te chwyty? big_smile
(Tak to była ironia, ale jestem pewien, że połowa uzytkowników by tego nie zrozumiała)

11 Ostatnio edytowany przez karol_pazur (2015-08-18 08:48:04)

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Monar tu chodzi własnie o to, że wszystkie te rozmowy były, ona też stawiała mnie na pierwszym miejscu (mówiła mi to sama wiele razy), a mimo to ona wróciła z wakacji i nie zaproponowała spotkania, które ja wcześniej proponowałem. Zaproponowała przyjaźń dodając, że pewnie kiedyś będziemy razem i pisze do mnie codziennie, ponadto chce sprawdzić jak sobie poradzę z tymi studiami, ale nie daje mi żadnej gwarancji, więc co powiesz teraz ? A ja za każdym razem jak pisze (odpisuję jej grzecznie i przyjacielsko) czuję się rozrywany od środka. Jak zadzwonię teraz i się umówię to wyjdę na głupca, bo przecież ustaliliśmy coś (przez pieprzone wiadomości tekstowe)...

12

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Oj kolego, ja bym się o jakies friendzony nie martwił. Z tego co widzę masz masę spraw do ponaprawiania w swoim życiu. Radziłbym zacząć powoli brać odpowiedzialnosć za siebie i swoje życie póki będzie za późno.

13

Odp: Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Ale co to za miłość skoro was łączył tylko seks? Są portale na których jest mnóstwo takich dziewczyn. Za chwilę będziesz miał nową.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak nie wpaść w tzw. friendzone ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026