Jestem bezsilna na zachowanie mojego faceta. Potrafi grać po 15-17 godzin dziennie!!! Kiedyś grał po kilka godzin dziennie, kilka miesięcy temu kupił nową grę RPG i teraz jego dzień wygląda tak że wstaje rano, je śniadanie przy grze, i gra do nocy do 2- 3 godziny. Nic dla niego się nie liczy tylko gra. Najgorsze jest to że rozmawia z ludzmi przez komunikator głosowy więc nie ważne o której wejdzie do gry, zawsze ktoś będzie z kim można pogadać. Jak ja chce coś powiedzieć to zwyczajnie nie mogę bo ktoś mnie zgłusza, a mój facet nic sobie z tego nie robi. Jak się kłócimy przy jego graniu to potrafi drzeć się na mnie a potem spokojnym głosem odpowiedzieć kolegom w grze. Nie mam już sił na niego. Jestem załamana. Próbowałam go odciągnąć od gry ale nic nie pomaga. Zrobiłam głupotę wyłączając mu prąd i net bo uważa że go szantażuje. Co mam zrobić? Jestem bliska depresji...
Podobne tematy
Jeśli sam nie zrozumie, że ma problem, to nie licz, że coś ze sobą zrobi. Kto opłaty robi, bo skoro on gra ciągle to chyba nie pracuje?
Nie dasz rady go sama z tego wyciągnąć. Potrzebna profesjonalna specjalistyczna pomoc.
4 2015-07-12 08:19:51 Ostatnio edytowany przez Lady_Shadow (2015-07-12 14:43:28)
Oboje pracujemy u siebie. Mamy wlasną firmę, praca na miejscu ale ostatnio to ja muszę się wszystkim zajmować. Ja robię opłaty, a na dodatek zajmuję się chorą matką. Wszystko na mojej głowie bo on ma wszystko gdzieś bo to " moja firma" nie jego, bo to " moja matka". To już jest męczące.
Tak się zastanawiam, co mogłabyś zrobić.
To złożony problem. Żeby w pełni wyjśc z nałogu, ktoś taki musi sam siebie zobaczyć z innej perspektywy. Nie chodzi tutaj tylko o wygląd, choć ma on jakieś znaczenie, ale i o zrozumienie, że coś się traci. Powinnaś zacząć żyć lekko własnym życiem, o ile masz na to czas. Samo wyłączanie prądu nic nie da. Wkurzysz go, a po 10min wróci do gry. Działaj jak jego sumienie, ale delikatnie.
Tak naprawdę powinnaś zostawić go na chwilę samego. Sytuacja jest skomplikowana, ale skoro sam mówi, że to Twoja firma, to zarabiaj, zamieszkaj jakiś czas gdzie indziej, mieszkanie opłacaj, ale np. internetu już nie. Dobrze by było, gdyby odcięli mu prąd całkowicie, ale nie jest to chyba wykonalne. Wiesz, na jakiś czas, żeby mógł posiedzieć w ciszy i zrozumieć, kim się stał.
Gość ma jakieś sukcesy w życiu? Wiesz, coś osiągnął, poza zdobyciem kobiety i założeniem firmy? Ludzi, bez osiągnięć ciężej wyciągnąć z czegoś takiego.
Witaj gdy chodziłem do liceum miałem ten sam problem co twój facet mogłem grać w gry RPG z kolegami cały dzień. Z perspektywy czasu sam uświadomiłem sobie że zostałem tzw. ? nałogowym graczem ? i musiałem coś z tym zrobić bo nie myślałem o niczym innym tylko o grze. W moim przypadku pomogła mi szkoła i koledzy bo gdy przychodziłem z szkoły to robiłem w pierwszej kolejności zadanie a z dnia na dzień zawsze jakieś bylo to robiłem je a następnie obrałem sobie za cel że będę chodził na siłownie razem z kolegami i z upływem czasu ograniczyłem gre do minimum. Twojemu facetowi musisz dać do zrozumienia że granie całymi dniami w gre nic do życia nie wniesie tylko co może je pogorszyć. Spróbuj namówić go na spędzanis czasu razem np wspólny wypad do kina lub spacer. Z upływem czasu powinien ograniczyć granie.
Niestety twój partner jest uzależniony a jak to w każdym nałogu bywa-sama nic nie zrobisz.Czy to wódka czy hazard czy,jak by się wydawało komuś błahy problem-gry,jest to uzależnienie.Dopóki sam tego nie zrozumie nic sam z tym nie zrobi,bo on nie widzi problemu...
Są ludzie,którzy mają hamulec,potrafią sami powiedzieć sobie dość,gdy zapali się czerwona lampka.Moim zdaniem twojego mężczyznę już wciągnęło,skoro wirtualny świat jest ważniejszy od realnego.
Powiem tak,przedstaw stanowczo twój punkt widzenia,daj ultimatum mocne,albo się otrząśnie albo zostanie sam.Zobaczysz co Ci odpowie.
Jeżeli uda,że nadal nie ma o co robić rabanu,to znaczy,że czas na terapię.Osoba uzależniona nigdy się nie przyzna do tego,że ma problem.
Potrzebna fachowa pomoc,czas wyjścia z tego zależy głównie od chęci chorego,stopnia uzależnienia.
Potraktuj go jako osobę chorą,która wymaga leczenia.
Życzę dużo siły i samozaparcia ![]()
8 2015-07-12 12:54:39 Ostatnio edytowany przez Akaya (2015-07-12 12:56:45)
Kicia. Powiem tak. Ja także jestem uzalezniona od grania na komputerze.
To jest jego hobby. Bardzo ciężko to przezwyciężyć. Musisz postarać się to zaakceptować.
Po sobie wiem, iż w takim okresie libido (to tylko taki dodatek) bardzo mocno opada, czasami jest wręcz znikome.
Granie po 15 godzin dziennie.. No, obecnie może trochę z tym lepiej u mnie.
Musisz znaleźć dla siebie jakieś hobby. Poza tym - takiej osobie trzeba pokazać, że jest coś lepszego od ciąglego siedzenia w jednym miejscu (mówię to ja.. która spędza czasami 20 godzin :v)
Niestety osoby uzależnione od komputera, gier stają się czasami zalienowane. Nie patrz na to, że on rozmawia przez komunikator ze swoimi znajomymi. Kiedy on ostatnio gdzieś wyszedł, na jakieś piwo ze znajomymi, albo ogólnie na jakąś imprezę? Macie wspólnych znajomych? Jeżeli tak, to zorganizujcie coś. Jeżeli nie macie - to troszkę większy problem.
U mnie walka z uzależnieniem zaczęła się, kiedy mój brat zorganizował imprezę. Moja ochota na nią była równa zeru, ale w kóncu poszłam. Dobrze się bawiłam, skończyło się szybko i wróciłam do codziennego zajęcia siedzenia przed 'kompem'. Kilka dni później jednak wyszłam z domu ponownie. Poczułam chęć spotkania się z kimś twarzą w twarz. I obecnie jestem na dobrej drodze. Albo byłam - od miesiąca mam potężne mdłości, które nie pozwalają mi żyć ![]()
Mam 21 lat, a jeszcze rok temu słyszałam od moich dziadkow zastraszanie, iż wyłączą mi prąd, nikt mnie nie zechce, jeżeli siedzę na tyłku i inne pierdoły.
Pokaż temu swojemu kochasiowi, że musi się zmienić. Zacznij gdzieś wychodzić, spraw, aby zatęsknił nie tylko za grą, ale także za Tobą. Sama po sobie wiem, ze długotrwale granie niszczy związki. Koleś woli grać w gry, niż porozmawiać z Tobą. Żebujące, a jednak tak jest. Tak działają uzależnienia.
Mam znajomą, która jest w 5 letnim związku z zapalonym graczem. Ma z nim straszne problemy, ale ona ma zajęcie, ponieważ jest zawodową krawcową i - nie przejmuje się nim. Jednakże on nawet nie pracuje.
Moja rada - kopnij go w tyłek, rozpłacz się. Pokaż mu, że Tobie zależy na tym związku. Przestań szykować mu jedzenie, niech sam sobie poradzi, pierze, sprząta. Pokaż mu, że związek nie składa się z jednej osoby, tylko dwóch.
Wszystko na mojej głowie bo on ma wszystko gdzieś bo to " moja firma" nie jego, bo to " moja matka matka". To już jest męczące.
Twoja firma, to go zwolnij i nie dawaj kasy na żarcie oraz internet.
10 2015-07-12 15:48:07 Ostatnio edytowany przez Lady_Shadow (2015-07-12 16:04:52)
Dziękuję za Wasze rady i podpowiedzi.
Większość z tego już próbowałam. We wrześniu będzie 1,5 roku jak mieszkamy razem u mnie. Rok temu było jeszcze w miarę normalnie. Sporo mi pomagał w firmie teraz prawie nic. Gdy jego granie stało się problemem, zaczęły się ciągłe kłótnie. Gdy mieliśmy razem gdzieś wyjść potrafił wszystko opóźniać do czasu gdy było już za późno na wyjście. Zaczęłam wszystko robić sama, nie czekając na niego. Mówię tylko co jest do zrobienia; zero reakcji, mówię że idę to zrobić to czasem zareaguje i przyjdzie. A jak mu przestaje robić jedzenie to mówi że mnie zostawi bo to ja się focham i go szantażuje.
No i nie mamy wspólnych znajomych. Mieszkamy w małym miasteczku.
I zapomniałam wspomnieć że mój facet jest starszy ode mnie o 10 lat więc jak mu się sprzeciwiam to mówi że mu pyskuje ![]()
No jak zaczęłaś wszystko robić sama, to po co on miałby to robić, skoro wie, że że Ty pojęczysz i ponarzekasz, ale w końcu i tak to zrobisz? On nic nie zmieni, jemu jest tak wygodnie.
Spotyka Cię to, na co pozwalasz. Przestań pozwalać, to przestanie Cię to spotykać.
Facet to modelowy pasożyt, a Ty jesteś jego żywicielem.
Ja robię to co do tej pory tylko przez pewien czas facet dał mi takie poczucie że firmę będziemy prowadzić razem. Dużo mi pomagał przez rok prawie. Teraz to ciągle mu coś nie pasuje i idzie grać.
Firma musi zarabiać a ja nie mogę czekać aż on mi pomoże za godzinę czy wieczorem gdy ja muszę mieć zrobione to już.
MIalam podobny problem ze swoim mężem. Tyle, ze tylko on pracuje a ja zajmuje się domem. Ja w swoim zwiazku ustalilam od razu granice. Jeden dzien w tygodniu (sobota ) na granie na konsoli, wtedy robie coś dla siebie plus w poniedziałek godzinka, gdy biore długa kąpiel. Czasem na tygodniu daje mu godzine czasem wiecej a on niekiedy odwdziecza mi się jakims drobiazgiem z ebaya, ktory sobie upatrze; p Kiedyś byl uzależniony od grania na telefonie, wtedy mnie to stasznie denerwowalo i ustalilismy, ze może grać w łazience jak idzie sie załatwić. Schodzilo mu dłużej, ale nie razilo tak w oczy .W końcu mu się znudzilo; ).
Pewnego razu na złość codziennie wpychalam go przed konsole i bylam zimna, do tego stopnia, ze stwierdzil, iż tak nie chce i skończyło się częste granie.
Z uzależnionymi to jest tak, że dopóki nie osiągną dna to nic z tym nie zrobią.
A dla każdego dno jest inne, niestety.
Jeśli grozisz mu czymś to musisz potem to realizować. Jeśli nie to będzie wiedział że pogadasz, pogadasz i żadnych konsekwencji nie bedzie.
Mogę Ci napisać co ja bym zrobiła: postawiłabym ultimatum że albo idzie się leczyć łącznie z tym że komputer znika z domu lub rozstajecie się.
Gdyby nie poszedł na leczenie to pożegnałabym się z nim. Lepiej nie będzie niestety. Ma zapewnione wszystko co potrzebuje- prąd, internet, mieszkanie, jedzenie, nie musi nic robić. Żyć nie umierać. Jak go odetniesz od wygodnego życia to może wtedy coś zrozumie.
Naprawdę masz ochotę tak dalej żyć?
Poszukaj sobie trochę po necie jak postępować z uzależnionymi bo temat nie jest łatwy. Możesz się udać po poradę do ośrodka walki z uzależnieniami bo ani się obejrzysz a będziesz współuzależniona.
Życzę Ci powodzenia.
15 2015-07-13 19:17:29 Ostatnio edytowany przez Zdesperowana21CHAN (2015-07-13 19:19:07)
Pamiętam jak zrobiłam awanture mojemu mężowi mowil ze pogra se troche (22-4, xla mnie troche to dwie godziny)że godzina 4 rano a on gra. I przyznam nic to nie dało. Zaatakował mnie słownie ze chyba mozna sie relaksowac. Przemilczałam to pewnego dnia poprostu poszlam z domu to poskutkowało nastraszylam go teraz sie ogranicza.
Kiedys gral od 19-7 jak nie mial pracy. Nie wiem co oni w grach widza ..
Gry to jest hobby, więc co dziwnego w tym, że lubi grać? "Co oni w grach widzą". Ja niczego ciekawego nie widzę w robieniu zakupów, szyciu, malowaniu paznokci :v
Gry to jest hobby, więc co dziwnego w tym, że lubi grać? "Co oni w grach widzą". Ja niczego ciekawego nie widzę w robieniu zakupów, szyciu, malowaniu paznokci :v
Hobby to jest wtedy gdy człowiek oddaje mu się w wolnym czasie z umiarem i potrafi sobie tego odmówić, a nie wtedy kiedy inne podstawowe rzeczy idą w zapomnienie (spanie, jedzenie itp) i najważniejsza jest gra. To jest już uzależnienie.
Wg Ciebie alkohol dla alkoholika to też hobby? A dla narkomana narkotyki też hobby?
Widać że sama masz problem.
Napisałam wyżej, iż tak - mam problem.
Ale jedyne o co mi chodzi, to o zdanie:
Nie wiem co oni w grach widza ..
i tylko o to c:
Gry komputerowe to jedne z silniejszych uzależnień, a ja doskonale o tym wiem c:
19 2015-07-14 19:31:11 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-07-14 19:32:13)
Wyślij go do normalnej pracy, bo z tego wyniki, że póki co Ty wszystko utrzymujesz. Jeśli on nie potrafi Ci pomóc, czy prowadzić firmy wspólnie to postaw ultimatum, że albo idzie do roboty, albo się wyprowadza. Bo niby czemu ma się teraz wyprowadzić? Wszystko mu zapewniasz. Jak człowiek chodzi do normalnej pracy, ma jakieś normalne hobby, to mu się potem nawet w gry grać nie chce. Woli spędzić ten czas inaczej. Ja też kiedyś potrafiłem grać od samego rana do wieczora w RPG. Teraz nie mam ochoty. Ostatnio nawet popołudniami rzadko zaglądam do internetu.
PS. Jak ktoś gra w RPG-i to mu 2 godziny nie starczy:D Tzw rajdy potrafią po kilka godzin trwać. Tyle, że u nas mamy ustalony jeden dzień w tygodniu kiedy się zbieramy i lecimy na rajd. A grają większości osoby po 30 z własnymi rodzinami. Może dlatego nie ma takiego no-lifu:D
Sytuacja trochę się zmieniła. Od dwóch dni gram razem z nim. Już mu trochę ochota przeszła na granie, bo musi mi wszytko tłumaczyć, no i nie ma pysznego obiadku przed nosem
Teraz przed kompem spędza z 6 h, więc jest na dobrej drodze.
Bardzo Wam wszystkim dziękuję za pomoc. ![]()
Woho! Oby tak dalej, Lady. Obyś tylko Ty nie uzależniła się od grania ![]()