Dlugo zastanawialam sie nad tym zedy prosic was o rade wkoncu postanowilam to zrobic. No wiec tak...jestem z mezczyzna o 14 lat starszym. Kocham go ponad zycie mamy razem dziecko i nie wyobrazam sobie zycia z kims innym niz on. Wiem ze chce byc znim juz zawsze. Lecz on chyba w to niewiezy np dzisiaj zauwazyl ze pisze na tym forum zaczol pytac czy sa tutaj jacys faceci potem westchnol i powiedzial znajdziesz sobie innego mlodszego i przystojnego a mnie zostawisz. Ciagle tak jest,ciagle to powtarza. To Zaczyna mnie doprowadzac do szalu,nierozumiem jego obawow dlaczego mi nie wierzy. Probowalam z nim o tym rozmawiac przekonac go ze go nie zostawie ale to na nic on i tak swoje. Mowi ze teraz go kocham ale jestem mloda i ze wiele moze sie zmienic. Kazal mi nawed obiecac ze jak go przestane kochac to mu o tym poprostu powiem. Przeslismy naprawde duzo i pokonalismy wiele przeciwnosci niewiem jak on moze w to watpic. Gdybyscie mieli mlodszego partnera tez byscie mieli takie watpliwosci? Co mam zrobic i dlaczego tak jest. On bardzo mnie tym rani.
Podobne tematy
Witaj,
Mój mąż jest dużo starszy ode mnie, ponad dwadzieścia lat i od początku naszej znajomości wyrażał podobne obawy. Dawniej formułował je ustnie, ja gorliwie zapewniałam go o swojej stałości ale bez widocznych efektów. Teraz nic nie mówi ale wydaje mi się, że przeżywa wszystko w sercu. Jeden, jedyny raz zrobił absurdalną scenę zazdrości. Wyjaśniliśmy wszystko i na razie nie ma ani scen, ani żadnych podejrzeń. Od początku związku stwierdził, że jak poznam kogoś to się usunie i trzyma się tej wersji. Mam tylko być szczera i nie ukrywać przed nim niczego. Powiedziałam: Dobrze. Dla osób nie mających problemu różnicy wieku w związku może wydawać się to śmieszne, dla nas natomiast stanowi punkt oparcia. Mój mąż twierdzi, że dużo w życiu widział i wie jak to bywa.
Tematu zazdrości nie omawiamy i nie wracamy do tego. Ja przyjęłam pewne zasady, których się trzymam: nie mam bliskich kolegów, nie daję numeru telefonu mężczyznom i do nikogo nie dzwonię; do mnie także nikt nie dzwoni. Ewentualne sprawy załatwiam mailowo lub przez osoby trzecie. Nie opowiadam o znajomych w pracy, co się wydarzyło itp. aby nie dawać pola do snucia fantazji. Mężowi, rozmowom z nim i dyskretnym pochwałom (nie nachalnym i tandetnym ale dającym mu stałe poczucie wartości i bycia potrzebnym) poświęcam tyle samo czasu ile naszym dzieciom.
Pewnie ci nie pomogę, bo to twój mąż musi sobie z tym problemem poradzić i odnaleźć się w tej sytuacji. Zazdrość partnera nie może nas osaczyć i uczynić niewolnikami. Mi nie brakuje wolności a potrzeby posiadania przyjaciół płci męskiej nie mam. Jeszcze dodam, że mój mąż poza wiekiem jest też osobą niepełnosprawną, w stopniu lekkim ale widocznym. Dodaję to aby pokazać, że na prawdę musiał mocno sobie w głowie poukładać, aby utworzyć związek bez ciągłego podejrzewania i innych aktów zazdrości. Jak to zrobił i na ile to się sprawdzi w dalszych latach - nie wiem.