netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Porzucona niczym pies.

25 odpowiedzi3 258 wyświetleńzałożony przez witajsmutku, 10.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucona niczym pies.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Porzucona niczym pies.

Proszę niech ktoś mi pomoże choć ciepłym słowem.

Byłam w związku 1,5roku, z czego pierwszy rok przed związkiem miał wymiar przyjacielski, ale były to podchody. Jak już mu zaufałam - Dla niego rzuciłam wszystko i kochałam jak szalona. Szaleństwo było też powodem naszych kłótni bo kochałam za bardzo a on nie aż tak, co czułam i było przyczyną kłotni w ostatnich paru miesiącach. Nie wiem po co te kłótnie, to była moja pierwsza miłość, nie sądziłam że tak nie wolno, dopominać się ciągle o swoje. pochodzę z katolickiej rodziny. Ważne były dla mnie uczciwość, prawdomówność, cnota. Mimo to długo czekając dałam mu pocałunek, przyjaźń i cnotę - dwa miesiące przed rozstaniem, na parę dni przed burzą kłótni. Chciałam dać mu gwiazde z nieba gdy miał jakiś problem, on podobno tez patrzyl we mnie jak w obrazek, ludzie myśleli że sobie żartuje. A pomimo to zerwał. Napisał to w smsie. Błagałam, by do mnie wrócił. Wrócił. Dlaczego zerwał: bo nam się nie układało, bo  ja mam ważniejszą naukę. Bo się coś wypaliło. Nigdy wcześniej nie powiedział że jest między nami źle, to ja wręcz szukałam pzyczyny problemu dlaczego się nie układa na siłe. Potem znów zerwał. Bo znów się pokłóciliśmy- wyszedł na wierzch bród z życia towarzyskiego. Tym razem zerwał ... smsem. Że nie chce mnie, że ma dosyć, nie kocha mnie, chyba ostatnio nie kochał, nie pociągam go, i tak będzie lepiej. Wiem że piszę o nim teraz same złe rzeczy ale on niebył taki. był dobry. Brronił mnie. Nigdy wcześniej nie płakałam z jego powodu. I choć obiecywał mi, że będzie ze mną, że zawalczy zostawił mnie, zabawił się mną, a mi nie zostało już nic: ani godność ani sens życia.
Od zerwania minęły 4 miesiące. Nie mamy kontaktu, a ja mimo to nie daję rady żyć. Czuję się nie tylko  łatwa, naiwna, głupia, ale też że nie potrafię bez niego żyć. Że chcę z nim być. Nie chcę żyć bez niego: czuję się szmatą, która powinna by zachować godność żyć, od nowa, nie pełzać, a mimo to robię. On obecnie żyje swoim życiem, nie jest mu szczególnie źle, ale też nie super. Jest sam. Potrafi spędzać czas sam, mimo że niemal mieszkaliśmy już razem. Prosze o wskazówkę, jak mam żyć.

2

Odp: Porzucona niczym pies.
witajsmutku napisał/a:

Od zerwania minęły 4 miesiące. Nie mamy kontaktu, a ja mimo to nie daję rady żyć. Czuję się nie tylko  łatwa, naiwna, głupia, ale też że nie potrafię bez niego żyć. Że chcę z nim być. Nie chcę żyć bez niego: czuję się szmatą, która powinna by zachować godność żyć, od nowa, nie pełzać, a mimo to robię. On obecnie żyje swoim życiem, nie jest mu szczególnie źle, ale też nie super. Jest sam. Potrafi spędzać czas sam, mimo że niemal mieszkaliśmy już razem. Prosze o wskazówkę, jak mam żyć.

Pierwsze co, to nie powinnaś czuć się szmatą. To jest bardzo często naturalny odwyk przy rozstaniu, że probujemy za wszelką cenę uratować związek, podczas gdy druga osoba nie robi nawet 1% tego co my. Wielu z nas, w tym ja też tak robilismy. Nie możesz czuć się winna. U Ciebie minęły 4 miesiące, u mnie 8 i też dalej średnio przechodze przez kolejne dni. Tzn jest OK, ale nie było od tamtej pory jednego dnia, żebym o niej nie pomyślał. Też jeszcze póki co wydaje mi się, że nie mogę bez niej żyć...tzn żyję, ale w samotności. Po 2 letnim mieszkaniu razem wciąż się przyzwyczajam do zasypiania samemu, budzenia się, droczenia się, robienia wszystkiego razem. Na inne kobiety patrze, lecz w żadnej nie zauważam nawet iskry nadziei na to, że mogłoby coś z tego być. Nawet głupi brak seksu też jest odczuwalny, ale nie jestem typem faceta ktory pojdzie do lozka z byle kim, byle zaspokoić "głód". Ciężko znaleźć recepte na to " jak żyć ". Jedno jest pewne i możesz w to nie wierzyć, bo sam nie wierzyłem po 4 miesiącach. Z czasem wszystko się łagodzi w głowie. U jednych szybciej u innych wolniej, jednak na swoim przykładzie moge powiedzieć, że po 8 miesiącach, gdzie wciąż ją kocham, nie przechodze kolejnych dni z bólem. Przyzwyczailem sie już chyba do tej sytuacji, do tego że z nią nie jestem i do tego, że moge o niej co najwyzej tylko pomyśleć. Nie kontaktujemy się w ogole, co prawda raz na jakiś czas ona robi jakieś głupie podchody na które zabardzo nie reaguje. Powodzenia.

3

Odp: Porzucona niczym pies.

Prawie każda kobieta przeżyła porzucenie. Z początku jest duże cierpienie, płacz, depresja, brak sensu życia, ale z czasem to mija. Czas leczy rany. Za kilka lat będziesz się z tego śmiała. A teraz nie odzywaj się do niego, nie płaszcz się przed tym dupkiem, bo on i tak do Ciebie nie wróci, nic z tego nie będzie, bo widać od razu, że ten chłopak to kompletne zero. Kiedyś to zrozumiesz. A ten koszmar jaki teraz przeżywasz potraktuj jako dobrą lekcję życia. Po tym będziesz silniejsza, choć jeszcze teraz tego nie widzisz.

4

Odp: Porzucona niczym pies.

Witajsmutku, jak ktoś chce znaleźć powód do rozstania, to go znajdzie. Mi chłopak po pół roku związku powiedział, że nie jest on związku nie chce teraz, to ja się pytam po co, bo coś nowego, bo fajna dziewczyna? Bo fajnie jest się pospotykać? Wiem, że czujesz, że straciłaś jakąś szansę na fajne życie u Jego boku. Nie obwiniaj się! Dlaczego sądzisz, że byłaś naiwna? Bo komuś zaufałaś, bo pokochałaś? Nie analizuj tyle, bo zwariujesz, mi nie chciało się żyć, jak myślałam, że to przeze mnie, że zmarnowałam swoją szansę, a to nieprawda. Nie miej takiego podejścia, że bez niego nie możesz żyć. Zacznij rozglądać się za innymi chłopakami, wiem, że to głupie, ale taka prawda, jak było przed poznaniem Go? Żyłaś, nie wiedziałaś, że będziecie razem, podobali Ci się inni faceci. Nie katuj się czymś, co nie jest zależne od Ciebie. Po pierwszej miłości będzie kolejna, wyobraź sobie to, jaka możesz być jeszcze szczęśliwa. Mi psycholog powiedziała tak: wyobraź dobie swój ślub, nie z Nim, tylko skup się na sobie, jaką masz suknię? Wyobraź sobie swoje szczęście i wierz w to, że tak będzie.

5 Ostatnio edytowany przez lidka9413@wp.pl (2015-06-10 12:38:53)

Odp: Porzucona niczym pies.

Wyznaczaj sobie małe cele i się na nich skupiaj. Ja na przykład wyznaczyłam sobie cel, żeby dziś nie płakać, po 44 dniach, 45 dzień będzie bez uronionej łzy tongue Mi pomaga też ta piosenka "Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi": https://www.youtube.com/watch?v=CP0Xwyn87CI. Wyobraź sobie na przykład, że dziś się nie uśmiechnęłaś, a jutra może nie być! Nie zatracaj się w swoim cierpieniu, nie warto marnować swojego życia, staraj się zmienić swoje nastawienie. Pomaga też otoczenie się optymistycznymi ludźmi, w końcu przejmiesz ich pozytywne nastawienie wink

6

Odp: Porzucona niczym pies.

Witaj smile
Prosisz o wskazówkę jak masz żyć? dokładnie tak samo zanim poznałaś "swojego ukochanego",który z tego co piszesz okazał się zwykłym chłopcem i egoistą. Tak to już w życiu bywa,że raz jest lepiej,a raz gorzej. Ponad półtorej roku temu przechodziłem to samo co Ty teraz(ale jak to faceci też mają uczucia? wink). Pierwsze miesiące jak w bajce,plany na wspólne mieszkanie,wspólną przyszłość,zapewnienia o miłości i o tym,że znalazła swojego ukochanego bla bla bla i nagle sms,że "jestem skarbem ale dla kogoś innego" po próbach kontaktu sobie odpuściłem. Pierwsze co musisz zrobić to usunąć wszystko co Ci go przypomina(wiem,że to trudne ale jak to zrobisz poczujesz mała ulgę) i zajmij się sobą(rozwijaj swoje pasje,zapisz się na siłownię,aerobik,może kurs tańca,spotykaj się ze znajomymi i nie szukaj miłości na siłę bo potraktujesz drugą osobę dokładnie tak jak Ciebie potraktował ten chłopczyk),wybierz się do fryzjera,kup jakieś nowe ciuchy itd itd. Przed "związkiem"  mogłaś żyć i sobie radziłaś? teraz też sobie poradzisz. Być może ból po rozstaniu nie minie po tygodniu,miesiącu na to potrzeba czasu(w moim przypadku to ponad rok,chociaż czasami jeszcze zatęsknię ale już mniej). I przede wszystkim nie zamykaj się na kontakty z innymi osobami(ja tak zrobiłem i jedną nogą byłem na przysłowiowym dnie,z którego powoli wychodzę).

7 Ostatnio edytowany przez witajsmutku (2015-06-11 09:28:16)

Odp: Porzucona niczym pies.

Ale co zrobiłam źle? Wiedziałąm że jest egoistą już wcześniej - ale dopóki mnie nie zdobył był prawie idealny. Potem zaczęły się schody. Co jest we mnie tak złego że nie warto mnie kochać? sad Się mną interesować? Chcieć przyjaźnić. Problem w tym że mi się nie chce już żyć. Nie chce walczyc o siebie. I pomimo terapii jakoś żyję ale budzę się po to  by to odbębnić i iść znowu spać. DObrze wiedział że wszysko - WSZYSTKO rzucam dla niego. A on nawet raz się do mnie nie odezwał już.

8

Odp: Porzucona niczym pies.

Przestań się czuć źle sama ze sobą. Jeśli trafił się tobie taki element to trudno. Jesteś młodą osobą wiesz ile miłości przed tobą? Z zakończeniem uczucia nikt ci nie pomoże bo musisz sama się z tym uporać. Musi minąć jeszcze trochę czasu ale dojdziesz do siebie. Moja rada to - zadbaj o siebie. wystrój się niech "zobaczy kogo stracił". Nie płacz. Szkoda łez dla takiego osobnika.

9

Odp: Porzucona niczym pies.

Witajsmutku, przecież jesteś fajną babką, młodą, ładną. Czy ty to doceniasz? Czy kochasz SIEBIE? To jest TWOJE życie, jedno jedyne. Ty jesteś najważniejsza. Spójrz w lustro, uśmiechnij się  i powiedz do siebie: "kocham cię, zadbam o ciebie, jesteś super smile"
Nie uzależniaj swojego szczęścia od drugiego człowieka. To nie zadziała. Wszystko czego potrzebujesz jest w Tobie, jeszcze tego nie odkryłaś: jest tam miłość i dobro, i szczęście. Pełnia.

"Kochaj bliźniego swego, jak SIEBIE SAMEGO" - czyli wpierw miłość do siebie - czujesz to?

Rozwijaj siebie, ucz sie i miej hobby, przyjaciół i znajomych. Jesteś jednością, całością - nie potrzebna ci tzw. druga połówka. Nie ma czegoś takiego. Są natomiast mężczyźni, którzy potrafią kochać /znaczy są zdolni do prawdziwego uczucia/. Jest kilku nawet tu na forum. Życzę ci, żebyś takiego spotkała smile

Nie rozpaczaj po Piotrusiu Panie... z takimi nie ma życia...

10 Ostatnio edytowany przez witajsmutku (2015-06-11 10:42:09)

Odp: Porzucona niczym pies.

Ale ja już siebie nie kocham, nawet nie czuje godności, nie lubie bo nie jestem juz kims kim chcialam, kim wydawalo mi sie ze jestem. Czuję się taka zakochana a jednocześnie łatwa, że nie warto mnie już pokochać, bo i tak się znudzę.  A strojenie sie - nawet mi sie nie chce. Widział mnie już parę razy, zwykle wyszykowaną, mimo to mnie zlał, zero miłego słowa. Wiem że gdybym nie była tak ostra w ostatnim czasie bo nei zostawił by mnie. I byłoby nadal dobrze. To moja wina sad Tyle razy już byłam zraniona przzez różnych ludzi w różnych okolicznościach  że nawet nie chce mieć z nimi do czynienia, oprócz niego. I nie jestem jakaś zła. Jestem dosyć otwarta, szalona w życiu, rozrywce, niebrzydka i nie taka kłoda (nawet w łóżku), to dlaczego nie zasłużyłam na zainteresowanie ze strony faceta, który PODOBNO tak bardzo mnie kochał.

11

Odp: Porzucona niczym pies.

Potrzebujesz kogoś kto by tobą potrząsnął i kazał ci się uspokoić. Dziewczyno jak śmiesz mówić takie rzeczy o sobie? To, że popełniłaś błąd i związałaś się z kimś kto nie wart kopnięcia w koniec pleców to nie twoja wina. Normalne, że jeśli kochałaś to robiłaś z nim różne rzeczy. Pamiętaj, że jeśli sama nie masz szacunku do siebie to nikt go do ciebie nie będzie miał. Pielęgnuj swoją godność. A i jeszcze piszesz, że gdybyś nie była taka ostra dla niego to pewnie by ciebie nie zostawił? Co to za chłopak przy którym strach się odezwać czy wyrazić swoje zdanie?

12

Odp: Porzucona niczym pies.

Ależ mówią mi ludzie że nie warto, że miałam prawo mówić wszystko gdy miałam na to ochotę. Ale ja już w to nie wierzę. Mówi się ze jak kocha to zatęskni i się odezwie za jakiś czas. A ja nie jestem na tyle WYSTARCZAJĄCA żeby do mnie wrócić.

13

Odp: Porzucona niczym pies.

Jesteś w trudnym okresie. To, że sie obwiniasz jest typowe dla nas w takiej sytuacji - ale nie rób tego. Przeanalizujesz związek później - z dystansu widać lepiej i więcej.

Nie byłaś za ostra - masz swoją godność, wiesz co jest dobre i potrafisz się przeciwstawić temu co nie jest.  Gdyby kochał - byłby z tobą mimo tej "ostrości".
I JESTEŚ warta miłości, jak każdy z nas. Po prostu - to nie był ten człowiek. Pewnie to cie nie pocieszy, ale mógłby rzucić cie 20 lat później i z trójką dzieci...

14

Odp: Porzucona niczym pies.

rzecz w tym że przestał kochać. Nie wiem jak można któregoś dnia sie obudzić i stwierdzić: nie kocham jej dziś, wczoraj kochałem.

15

Odp: Porzucona niczym pies.

Nie kochał, tylko tak mówił, może nawet mu sie zdawało...

Swoja drogą dlaczego jest tylu niedojrzałych ludzi? Siebie też zaliczam smile  Czy to geny czy wychowanie?

16 Ostatnio edytowany przez witajsmutku (2015-06-11 11:16:56)

Odp: Porzucona niczym pies.
weronka44 napisał/a:

Nie kochał, tylko tak mówił, może nawet mu sie zdawało...

Ja po prostu nie chcę tego przyjąć do wiadomości, próbuję ale nie mogę. Dlatego ciągle nie chce mi sie wstawać z łóżka.  I wiem, że są olbrzymie tragedie o których młoda, rozkapryszona dziewczynka nie ma pojęcia. Ale nie wiem jak mam sobie pomóc już sad Zdarzyło mi się prosić Boga aby zabrał ode mnie ten ból, dał mi siłę, a skoro nie to, to jego. A jeżeli nie moge mieć jego, to niech zabierze mnie. To jest już straszne. sad

17 Ostatnio edytowany przez weronka44 (2015-06-11 11:19:02)

Odp: Porzucona niczym pies.

Na razie skup sie na oddychaniu smile myśl o tym co robisz w danej chwili, odwracaj swoja uwagę od wspomnień. Wypełnij czas, zmęcz się. Zaopiekuj sie sobą.  Wszystko będzie dobrze i sie ułoży. Ja to przeszłam i wielu innych.

Poczytaj tutaj historie - z każdej płynie jakaś nauka. Pomaga smile

18

Odp: Porzucona niczym pies.

W takim razie jak być szczęśliwym: skoro na nic i na nikogo nie można liczyć?

19 Ostatnio edytowany przez weronka44 (2015-06-11 11:23:55)

Odp: Porzucona niczym pies.

Można i trzeba: liczyć na siebie.  Na początek. Jak okrzepniesz, poczujesz sie pewna w swojej skórze, wtedy będzie czas by dzielić sie z innymi: miłością, której będziesz mieć w nadmiarze. Najpierw TY.  Dobrze pojęta miłość własna.

A skoro jesteś katoliczką, to masz potężnego Towarzysza... smile

20

Odp: Porzucona niczym pies.

Czas to dobre lekarstwo..... ale trzeba żyć dalej a najlepiej poszukać kogoś innego ....zarejestrować się na jakimś portalu i poprostu popisać a nie rozpamiętywać i myśleć.

21

Odp: Porzucona niczym pies.

"Ale co zrobiłam źle? Wiedziałąm że jest egoistą już wcześniej - ale dopóki mnie nie zdobył był prawie idealny. Potem zaczęły się schody. Co jest we mnie tak złego że nie warto mnie kochać?"

Teraz potrzebujesz czasu żeby się otrząsnąć po odrzuceniu. Pamiętaj,że nie warto wracać do przeszłości ani myśleć o przyszłości,ważna jest teraźniejszość. Na pewno jesteś super dziewczyną z masą pozytywnych jak i negatywnych|każdy z nas je posiada| cech. Zobaczysz,że za parę miesięcy będzie lepiej chociaż już na pewno nie będziesz taka jak sprzed związku ale czy to źle? na pewno nie. Wyciągnij wnioski z tego co Cię spotkało. Można powiedzieć,że przeszłaś "jedną lekcję w życiu", a takich czeka Cię jeszcze wiele. Wiem to po sobie bo moje rozstanie było identyczne|nawet po ponad roku związku nie powiedziała mi tego w twarz tylko wysłała sms,że to koniec| z tą różnicą,że widywałem jeszcze moją ex bo studiujemy na tym samym kierunku i co dodatkowo mnie dobijało|do tej pory czasami zdarzy mi się pomyśleć o wspólnie spędzonych chwilach i dlaczego odeszła bez słowa chociaż teraz nie czuję już takiego "bólu"|. Pewnie też dlatego szukałem pomocy na różnych portalach min.psychologicznych bo było ze mną naprawdę źle|rozstanie było jednym z powodów,które doprowadziło mnie do "destrukcyjnego stanu"|. Przez pierwsze miesiące czułem się jak "śmieć",który nikomu nie jest potrzebny.Do tego doszły myśli po co tak naprawdę żyję i dlaczego w moim życiu mam zawsze pod górkę,a cała reszta ma z górki.
Osoby,które przeżywają podobne problemy życiowe poleciły mi książki "Jak przestać się martwić i zacząć żyć" Dale Carnegie i "Kogo to obchodzi" Ramesha Balsekara

https://www.youtube.com/watch?v=1IV_HznrcRo

Tak jak już pisali inni użytkownicy jesteś młoda i jeszcze wiele przed Tobą ale pamiętaj,że najważniejsze jest pozytywne myślenie pomimo tego co przytrafia się nam w życiu. Teraz tego nie dostrzegasz ale za parę dni,tygodni,miesięcy zrozumiesz.

22

Odp: Porzucona niczym pies.

Mam nadzieję. Zakochałam sie w nim 4 lata temu. Pokochałam niemal 3, jak zaczeliśmy podchody. A późniejszy rok i 9 miesięcy to było istne szaleństwo. I nie umiem się z niego otrząsnąć. Nadal marzę że dojrzeje. Powie że to tylko zły sen. Że od teraz naprawdę warto mu ufać. Wcześniej nawet zwykłych spraw nie załatwiał smsem.

23

Odp: Porzucona niczym pies.

Myślę, że powinnaś zdjąć różowe okulary, popatrzeć na niego z boku i ocenić całą  sytuację oczami "innej osoby", obserwatora
po drugie, absolutnie przestać go wybielać i idealizować
popatrz teraz na siebie i skup się na sobie, czy to nie siebie powinnaś teraz przytulać, kochać i szanować?
nie marnuj czasu na dupka, doceń wreszcie samą siebie, odbuduj pewność i ego
czy on ci to dał? nie, on to zdeptał i wywalił do śmieci
czy on się teraz martwi o ciebie, przejmuje twoim stanem i sytuacją? nie, on teraz żyje sobie radośnie bawiąc się z kumplami i koleżankami
czy to nie są wystarczające powody, żeby stanąć na nogach, otrząsnąć się i iść dalej?
oczywiście, że są!
trzymam kciuki i powodzenia smile

24

Odp: Porzucona niczym pies.

Hej
Zadałaś w tym wątku pytanie: co zrobiłam źle. I podałaś też odpowiedź, którą możliwe że przeoczyłaś - kochałam za bardzo.
Widzisz... dobry związek to balans, owszem na papierze to brzmi ładnie - kochać kogoś bezinteresownie i miłością szaleńczą, taką bez granic. Tym czasem rzeczywistość maluje zupełnie inne scenariusze. W ludziach czasem pojawia się podświadomy lęk, zaczynają się wycofywać. Wtedy dobrze jest wyluzować, im bardziej chcesz Ty, tym bardziej oddala się ta druga osoba. W tym momencie też popełniasz duży błąd myśląc o nim, mimo że już nie jesteście razem to działasz jak magnes o odwróconej biegunowości.
Zajmij się sobą, pamiętaj że to Ty decydujesz o swoim życiu, wystarczy że zaczniesz kształtować tą plastyczną masę według swoich wyobrażeń. Może to nie zabrzmi optymistycznie, ale każda chwila w teraźniejszości jest konsekwencją tego na co sama zapracowałaś. Weź się w garść i zacznij żyć na nowo. Koncentruj się na codziennych czynnościach, jeśli masz z tym problem to mów to na głos. Podświadomość to taka złudna część głowy odpowiedzialna za obecny stan, mami Cię na każdym kroku. Kiedy to zrozumiesz będzie dobrze, teraz jest ten najtrudniejszy okres, który nazywam wychodzeniem z nałogu. Musisz włączyć trzeźwe myślenie i zająć się tylko i wyłącznie sobą.
Nie namawiam Cię do bycia robotem, bo skumulowane w glowie emocje są najniebezpieczniejszym materiałem wybuchowym. Dlatego daj sobie te 20 minut dziennie żeby ryczeć, myśleć i być w gorszym stanie. Ale tylko 20 minut, resztę dnia spędzasz tak jak zawsze, tak jak w czasach kiedy bylaś tylko Ty. Koncentruj się na tym w 100%, nie ma nic poza tym co aktualnie robisz, jeśli kroisz parówkę to rób to tak jakby od tego miało zależeć czy ocalisz świat. Powoli do skutku, potem zmniejszaj sobie czas dziennej żałoby z 20 minut do 15, 10 etc...
Zobaczysz że z tego wyjdziesz i najważniejsze że bez takiej ilości bólu jaki w tym momencie sama sobie zadajesz.
Jego już nie ma. Jest Twoja głowa i Ty.

Pozdrawiam i trzymam kciuki.

25

Odp: Porzucona niczym pies.

Iceman- człowiek "legenda" smile
Witajsmutku, poczytaj jego wątek - "kultowy" smile

26 Ostatnio edytowany przez witajsmutku (2015-06-11 18:13:59)

Odp: Porzucona niczym pies.

Kochałam za bardzo. Tak to prawda. Dawałam mu szczerość, uczucie, także zazdrość a w zamian co mam - utraconą godność, depresję, psychologa i porzucone studia. A mimo to czasem gdy mam nadzieję go spotkać wśród ludzi wciąż liczę na cud, na to że się wstydzi tego, że się pomylił, że kocha i że będziemy razem. Zresztą kochać za bardzo... ja marzę o czymś takim.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Porzucona niczym pies.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026