netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Kończymy się

24 odpowiedzi3 978 wyświetleńzałożony przez olaaleksandra22, 13.04.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1

Temat: Kończymy się

Hej. Strasznie mi ciężko na duszy..Może zacznę od tego, że jestem w związku od 3 lat, mieszkamy ze sobą od 2.5 roku...Ja mam 22 lata, On 27. Nigdy nie poznałam takiej osoby, tak dobrej, czułej, zabawnej, troskliwej. Kochał mnie, to na pewno. Ja Jego również. Mieliśmy wspólne plany na przyszłość (dzieci, mieszkanie, psy). Zawsze razem, nierozłączni. Nasze rodziny przyjęły Nas bardzo serdecznie, zżyliśmy się wszyscy ze sobą. Jak to w związku zdarzały się kłótnie, mamy dość silne, dominujące charaktery. Ścieraliśmy się. Moje czepialstwo, jego lenistwo. Obiecywaliśmy sobie, że będzie ponad to, ponad te błahostki. Były piękne momenty, przeplatane gorszymi chwilami, z którymi jak mi się do tej pory wydawało dawaliśmy sobie radę. W sierpniu ubiegłego roku wyjechał do swojego rodzinnego miasta (500 km od naszego domu), aby pracować ze swoim przyjacielem nad wspólnym biznesem internetowym - aplikacja na smartfony. Odległość wpłynęła trochę na moje nastroje, w końcu to coś zupełnie innego...Ale dawaliśmy radę, gdy tylko mogłam odwiedzałam Go, a On wracał do Naszego domu. W międzyczasie zapewnialiśmy siebie o miłości, a On, że ta jego praca ma Nam zapewnić lepsze życie, że to wszystko dla Nas. Miesiące mijały, sprzeczaliśmy się czasem...
Przed Wielkanocą pojechałam do Niego na parę dni, był jakiś smętny, niezadowolony, przybity. Ostatniego dnia mojego pobytu zapytałam o co tak właściwie chodzi...no i tak od słowa do słowa powiedzieliśmy sobie trochę raniących słów..Powiedziałam mu, że jestem nieszczęśliwa, że ciężko mi bez Niego i taki stan rzeczy mnie unieszczęśliwia. Powiedział, że też mu nie jest łatwo..że za dużo się spieramy, że mieliśmy przecież panować nad językiem, nad tym co mówimy. Gdy wyjeżdżałam oboje płakaliśmy, mieliśmy dać sobie czas na przemyślenie całej sprawy. Mijały dni, kontakt był znikomy, a ja jak to baba drążyłam, bo nie potrafię nie rozmawiać. W piątek doszło między Nami do awantury (przez telefon), w której powiedział, że zastanawia się nad rozstaniem, bo nie potrafi już ze mną żyć. Nie daje rady. Spina się, żeby nie powiedzieć przy mnie czegoś, co wywoła burzę. Że odkąd jest daleko ode mnie to jest trochę spokojniejszy. Zapewnił, że nie chcę się rozstawać, chciałby być ze mną, ale nie widzi przyszłości, nie wierzy w to, że Nam się ułoży, bo tyle już było gadane i proszone,a  to nic nie dawało. Bardzo mnie to zraniło. Zapewniłam go, że go kocham i zapytałam o to samo, powiedział, że aktualnie jest w tak złym stanie psychicznym, że nie potrafi mi szczerze odpowiedzieć na żadne moje pytanie....Wiem, że nie jestem ideałem, czepiam się, za dużo mówię...Ech. Później napisał mi, że to ja się tak napuszyłam na rozstanie, że ciągnęłam go za język i powiedział, a chciał odpocząć, dać Nam czas na ułożenie myśli. Chciał o tym wszystkim porozmawiać dopiero jak tu przyjedzie (majówka) i wtedy ustalić co robimy...
Jestem załamana. Nie mamy ze sobą kontaktu od wczoraj. Wiem od Jego Mamy, że jest załamany i zmartwiony...Ma 27 lat i bardzo martwi się o swoją przyszłość, miał pewne niepowodzenia w pracy, teraz stara się wyjść na prostą, ale jest pełen obaw, co do tego biznesu..Boi się, że nigdy nie sprosta wymaganiom, że nie jest dla mnie odpowiedni...
Chciałabym wyciągnąć do Niego rękę, zmienić się, pracować nad tym, odpocząć od siebie, ale nie przekreślać tych 3 lat, które były najlepszym okresem w moim życiu. Tyle mieliśmy planów, tacy byliśmy dla siebie bliscy, wyjątkowi. Gdzieś w codzienności to umknęło, nie zauważyłam tego momentu, w którym zaczynało się między Nami psuć. Bardzo mi smutno, nie chcę się rozstawać. Kocham Go i pragnę Naszego szczęścia, chcę się zmienić, udowodnić sobie i Jemu, że mogę nad sobą pracować. Że nie zawsze będzie idealnie, ale to staranie jest tego warte.

Musiałam się wygadać.
sad

2

Odp: Kończymy się

ja na Twoim miejscu bym zniknęła. Nie powiedziała ani słowa, nie dzwoniła, nie odbierała telefonów. Niech ma to, czego chce - brak Ciebie. Przestań się mazać i jeśli chcesz go odzyskać, to się od niego odetnij, a przez ten czas zajmij się sobą - wyładniej (chociaż masz 22 lata, więc pewnie Ci niczego nie brakuje, ale może jakaś nowa fryzka? solarium?). Niech poczuje, że Cię nie ma, bo mendzeniem, narzekaniem i drapaniem daleko się nie dodrapiesz, koleś będzie miał dość po czapkie. Niech zatęskni. Jeśli nie zatęskni, będziesz miała jasność, że to koniec. Gdzieś czytałam, że małżeństwa zawarte przed trzydziechą to porażka, bo tacy młodzi ludzie, jak Wy, nie wiedzą ani nic o sobie, ani o życiu. Ale mimo wszystko wierzę, że amor vincit omnia i życzę platynowych godów smile

3

Odp: Kończymy się

ech młodość..  któż nie przechodził podobnych dylematów i dramatów, powiem Ci że nie masz powodów do zmartwienia, to wygląda na naturalne falowanie, nie zawsze jest słoneczna pogoda..
problem zacznie się wtedy kiedy pojawi się ktoś trzeci i zawróci w głowie jemu lub tobie  a na razie nic na to nie wskazuje, poradzicie sobie, tyko nic na siłę

4

Odp: Kończymy się

Hej Ola!
Jestem w podobnej sytuacji. Wiem, że to przeżywasz ale myślę, że ten czas obojgu Wam się należy na poukładanie myśli i Waszej relacji. Jeśli trwa to od dłuższego czasu, to rozumiem, że zarówno u Ciebie, jak i u niego pojawić się może zmęczenie tą sytuacją. Odpuść trochę, nie męcz go telefonami i smsami, zresztą jak wróci do Waszego mieszkania, to porozmawia z Tobą. Takich rzeczy nie warto dogadywać smsami.
Nie raz ten czas jest niezbędny aby wszystko poukładać.

5

Odp: Kończymy się
panibaronowa napisał/a:

ja na Twoim miejscu bym zniknęła. Nie powiedziała ani słowa, nie dzwoniła, nie odbierała telefonów. Niech ma to, czego chce - brak Ciebie. Przestań się mazać i jeśli chcesz go odzyskać, to się od niego odetnij, a przez ten czas zajmij się sobą - wyładniej (chociaż masz 22 lata, więc pewnie Ci niczego nie brakuje, ale może jakaś nowa fryzka? solarium?). Niech poczuje, że Cię nie ma, bo mendzeniem, narzekaniem i drapaniem daleko się nie dodrapiesz, koleś będzie miał dość po czapkie. Niech zatęskni. Jeśli nie zatęskni, będziesz miała jasność, że to koniec. Gdzieś czytałam, że małżeństwa zawarte przed trzydziechą to porażka, bo tacy młodzi ludzie, jak Wy, nie wiedzą ani nic o sobie, ani o życiu. Ale mimo wszystko wierzę, że amor vincit omnia i życzę platynowych godów smile

to ja powiem więcej idąc tym tropem - zacznij się spotykać z innym to twój chłoptaś na pewno się zaktywizuje ;-)

6

Odp: Kończymy się
SimplyBlack napisał/a:

ech młodość..  któż nie przechodził podobnych dylematów i dramatów, powiem Ci że nie masz powodów do zmartwienia, to wygląda na naturalne falowanie, nie zawsze jest słoneczna pogoda..
problem zacznie się wtedy kiedy pojawi się ktoś trzeci i zawróci w głowie jemu lub tobie  a na razie nic na to nie wskazuje, poradzicie sobie, tyko nic na siłę

Nie podejrzewam go, że ktoś się pojawił. Po prostu jest na zakręcie. Dzielnie się nie odzywam, chociaż bardzo mi ciężko...Do jego przyjazdu, do majówki jeszcze trochę czasu zostało..Może zatęskni.
Ale jak żyć, jeśli to koniec. Całe życie do góry nogami..dramat.

7

Odp: Kończymy się
SimplyBlack napisał/a:

to ja powiem więcej idąc tym tropem - zacznij się spotykać z innym to twój chłoptaś na pewno się zaktywizuje ;-)

Nie uważasz, że to dziecinne zagranie? Takie "sztuczki" mogą robić nastolatkowie, ale nie dorośli ludzie, którzy traktują siebie i swój związek poważnie.

Olu, nie sądzę, żeby to był koniec. Poczekaj, daj mu czasu na przemyślenia. Wróci to pogadacie o Was i coś razem postanowicie.

8

Odp: Kończymy się

Ach nasi niezdecydowani mężczyźni...aż chce się zapytać Panowie co z wami? Chłopak potrzebuje czasu, przerwy, udowodnienia przed samym sobą, że nie może bez Ciebie żyć albo że właśnie świetnie mu idzie... też chciałabym Ci doradzić nie pisz, nie nalegaj, nie dzwoń i nie błagaj ale sama się z tym zmagam i wiem jakie to ciężkie jednak zaciśnij ząbki i bądź silna... jeśli Cię kocha opamięta się jeśli nie to lepiej, że odszedł teraz a nie za kilka następnych lat... wiem, że nie brzmi to przekonująco ale ja wmawiam sobie to każdego dnia i mam nadzieję, że kiedyś to zupełnie do mnie dotrze...
Pozdrawiam!

9

Odp: Kończymy się

ekhm, poczytaj wątki na tym forum, to zredefiniujesz sobie pojęcie "życie do góry nogami" wink może bez przesady z tym randkowaniem z kimś innym, ale zniknąć to dobry pomysł, przynajmniej przez tydzień nie odbierać. Oczywiście szczytem chamstwa będzie, jak Ty postanowisz nie odbierać, a on nie będzie dzwonił, ja bym oszalała, ale znajdź sobie zajęcie i bądź dzielna!!!

10

Odp: Kończymy się
panibaronowa napisał/a:

ekhm, poczytaj wątki na tym forum, to zredefiniujesz sobie pojęcie "życie do góry nogami" wink może bez przesady z tym randkowaniem z kimś innym, ale zniknąć to dobry pomysł, przynajmniej przez tydzień nie odbierać. Oczywiście szczytem chamstwa będzie, jak Ty postanowisz nie odbierać, a on nie będzie dzwonił, ja bym oszalała, ale znajdź sobie zajęcie i bądź dzielna!!!

Zajęcie mam i to całkiem dobre...Kończę studia, kończę pisanie licencjatu. To mnie motywuje, żeby działać.

11

Odp: Kończymy się
Enii napisał/a:

Ach nasi niezdecydowani mężczyźni...aż chce się zapytać Panowie co z wami? Chłopak potrzebuje czasu, przerwy, udowodnienia przed samym sobą, że nie może bez Ciebie żyć albo że właśnie świetnie mu idzie... też chciałabym Ci doradzić nie pisz, nie nalegaj, nie dzwoń i nie błagaj ale sama się z tym zmagam i wiem jakie to ciężkie jednak zaciśnij ząbki i bądź silna... jeśli Cię kocha opamięta się jeśli nie to lepiej, że odszedł teraz a nie za kilka następnych lat... wiem, że nie brzmi to przekonująco ale ja wmawiam sobie to każdego dnia i mam nadzieję, że kiedyś to zupełnie do mnie dotrze...
Pozdrawiam!

On się boi, że się Nam nie uda, że będziemy ze sobą, a potem za parę lat pękniemy i wtedy będzie jeszcze większa kaszana, bo dzieci. I że póki jestem młoda to jeszcze mam szansę na ułożenie sobie życia...Przeraża mnie to. Takie myślenie.

12

Odp: Kończymy się
olaaleksandra22 napisał/a:
Enii napisał/a:

Ach nasi niezdecydowani mężczyźni...aż chce się zapytać Panowie co z wami? Chłopak potrzebuje czasu, przerwy, udowodnienia przed samym sobą, że nie może bez Ciebie żyć albo że właśnie świetnie mu idzie... też chciałabym Ci doradzić nie pisz, nie nalegaj, nie dzwoń i nie błagaj ale sama się z tym zmagam i wiem jakie to ciężkie jednak zaciśnij ząbki i bądź silna... jeśli Cię kocha opamięta się jeśli nie to lepiej, że odszedł teraz a nie za kilka następnych lat... wiem, że nie brzmi to przekonująco ale ja wmawiam sobie to każdego dnia i mam nadzieję, że kiedyś to zupełnie do mnie dotrze...
Pozdrawiam!

On się boi, że się Nam nie uda, że będziemy ze sobą, a potem za parę lat pękniemy i wtedy będzie jeszcze większa kaszana, bo dzieci. I że póki jestem młoda to jeszcze mam szansę na ułożenie sobie życia...Przeraża mnie to. Takie myślenie.

To samo słyszałam... bał się, że nam nie wyjdzie, i uciekł w kąt jak tchórz... nie wiem czy oni jeszcze nie dorośli do takich decyzji czy naprawdę tak ich to przeraża... a my biedne musimy czekać bo co innego nam zostaje?

13

Odp: Kończymy się

Myślę, że nie powinnaś odzywać się do niego, bo coś ewidentnie złego dla was dzieje się z tym chłopakiem. Może chodzi o jakąś inną, a może, on z jakiegoś powodu zwątpił w siebie i zdał sobie sprawę z tego, że nie uciągnie rodziny, że jeszcze nie teraz, a może zasmakował w tym życiu na odległość, bez Ciebie i nagle zauważył, że jest mu tak lepiej? Ty może za bardzo naciskałaś (no, miałaś za duże parcie na ślub, na małżeństwo) i może zniechęciło go to do Ciebie. Widzisz, faceci mają to do siebie, że lubią wyważać drzwi- jesli wrota są dla nich szeroko otwarte, to oni, owszem przejdą przez wywalone drzwi, ale nie daje im to aż tak wielkiej satysfakcji. Ty jesteś od dawna już zdobyta i zaklepana, więc w pewnym sensie stanowisz pewnik w jego życiu. Z jednej strony, to barzo dobrze i w końcu o to chodzi, jeśli ludzie chcą funkcjonować w normalnym związku, ale widzisz, czasem jest tak, że ktoś zaczyna się troszkę męczyć w tej monotonii i chociaż sam jeszcze nie do konca wie o co mu chodzi, to jednak czuje jakąś pustkę. Gdy rzecz dotyczy faceta, który zaczął się oddalać, a nie chodzi o inną (w takim wypadku nalezy kończyć tego rodzaju związek i to natychmiast), to mądra kobieta powinna oddalić się od takiego zdystansowanego faceta. Można byłoby pomysleć, że jak  to? Przecież w człowieku od razu włącza się instynkt ratowania i zapewniania, że wszystko jest ok. człowieku nie uciekaj ode mnie, bo ja ciebie kocham, wszystko będzie dobrze, nie popełniaj błędu itd. Jednak takie właśnie zachowanie, szczególnie ze strony kobiety jest niedopuszczalne, bo facet będzie uciekał jeszcze bardziej. Jeśli uważasz, ze warto powalczyć o tego faceta, to zrób to z głową. Nie pisz, nie dzwoń, nie narzucaj się nie staraj się z nim rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać ani wyjaśniać czegoś i wyjaśniać bez końca- wprost przeciwnie. Ty też zdystansuj się i cierpliwie poczekaj. On w końcu przyjedzie i na pewno powie Ci, co postanowił. Ty też nie bądź wtedy bierna, bo to ważne, żebyś nie ustawiała się w pozycji osoby czekającej na wyroki pańskie. Facet, który zauważy, że właściwie wszystko zalezy tylko od niego, że on trzyma stery waszego związku, że Ty nie masz swojego zdania i że jesteś tak zdesperowana, że gotowa jesteś nawet poniżyć się byle tylko go zatrzymać, to jeśli dojdzie już tak tak beznadziejnej sytuacji, wtedy oni mają zwyczaj rozwydrzać się, nawet ci, którzy do tej pory mieli poukładane w głowie. Kobiety niejednego już faceta rozwydrzyły i zepsuły. Kobieta zawsze musi się szanować i nawet, jeśli facet, już jej nie cche, to trudni, ale ona powinna odejść z wysoko podniesioną głową i nie żebrać o niczyje względy i uczucia. Czasem trzeba po prostu przełknąć gorycz porażki. Postaraj się mądrze pokierować wami w tym pierwszym waszym kryzysie. Powodzenia.

14

Odp: Kończymy się
julkaxx napisał/a:

Myślę, że nie powinnaś odzywać się do niego, bo coś ewidentnie złego dla was dzieje się z tym chłopakiem. Może chodzi o jakąś inną, a może, on z jakiegoś powodu zwątpił w siebie i zdał sobie sprawę z tego, że nie uciągnie rodziny, że jeszcze nie teraz, a może zasmakował w tym życiu na odległość, bez Ciebie i nagle zauważył, że jest mu tak lepiej? Ty może za bardzo naciskałaś (no, miałaś za duże parcie na ślub, na małżeństwo) i może zniechęciło go to do Ciebie. Widzisz, faceci mają to do siebie, że lubią wyważać drzwi- jesli wrota są dla nich szeroko otwarte, to oni, owszem przejdą przez wywalone drzwi, ale nie daje im to aż tak wielkiej satysfakcji. Ty jesteś od dawna już zdobyta i zaklepana, więc w pewnym sensie stanowisz pewnik w jego życiu. Z jednej strony, to barzo dobrze i w końcu o to chodzi, jeśli ludzie chcą funkcjonować w normalnym związku, ale widzisz, czasem jest tak, że ktoś zaczyna się troszkę męczyć w tej monotonii i chociaż sam jeszcze nie do konca wie o co mu chodzi, to jednak czuje jakąś pustkę. Gdy rzecz dotyczy faceta, który zaczął się oddalać, a nie chodzi o inną (w takim wypadku nalezy kończyć tego rodzaju związek i to natychmiast), to mądra kobieta powinna oddalić się od takiego zdystansowanego faceta. Można byłoby pomysleć, że jak  to? Przecież w człowieku od razu włącza się instynkt ratowania i zapewniania, że wszystko jest ok. człowieku nie uciekaj ode mnie, bo ja ciebie kocham, wszystko będzie dobrze, nie popełniaj błędu itd. Jednak takie właśnie zachowanie, szczególnie ze strony kobiety jest niedopuszczalne, bo facet będzie uciekał jeszcze bardziej. Jeśli uważasz, ze warto powalczyć o tego faceta, to zrób to z głową. Nie pisz, nie dzwoń, nie narzucaj się nie staraj się z nim rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać ani wyjaśniać czegoś i wyjaśniać bez końca- wprost przeciwnie. Ty też zdystansuj się i cierpliwie poczekaj. On w końcu przyjedzie i na pewno powie Ci, co postanowił. Ty też nie bądź wtedy bierna, bo to ważne, żebyś nie ustawiała się w pozycji osoby czekającej na wyroki pańskie. Facet, który zauważy, że właściwie wszystko zalezy tylko od niego, że on trzyma stery waszego związku, że Ty nie masz swojego zdania i że jesteś tak zdesperowana, że gotowa jesteś nawet poniżyć się byle tylko go zatrzymać, to jeśli dojdzie już tak tak beznadziejnej sytuacji, wtedy oni mają zwyczaj rozwydrzać się, nawet ci, którzy do tej pory mieli poukładane w głowie. Kobiety niejednego już faceta rozwydrzyły i zepsuły. Kobieta zawsze musi się szanować i nawet, jeśli facet, już jej nie cche, to trudni, ale ona powinna odejść z wysoko podniesioną głową i nie żebrać o niczyje względy i uczucia. Czasem trzeba po prostu przełknąć gorycz porażki. Postaraj się mądrze pokierować wami w tym pierwszym waszym kryzysie. Powodzenia.

Dziękuję.

15

Odp: Kończymy się

Dalej cisza. Wytrwale milczę i bardzo się martwię.

16

Odp: Kończymy się

Czas jest pojęciem względnym i  takich chwilach dotkliwie to odczuwamy. Nie odzywać się do kogoś tak ważnego dla nas to katorga. Wiem. Ale nie patrz na zegarek, nie męcz się, podejmij decyzję, że tak robisz, bo tak chcesz, bo szanujesz siebie. Czy naprawdę warto błagać, czekać, wydzwaniać, a jaśnie pan ma zdecydować, czy pokazać kciuk w górę, czy w dół?
Jeśli zadzwoni, NIE ODBIERAJ. Jeśli nie znasz jego numeru na pamięć, skasuj. Zdeponuj u mamy lub przyjaciółki. Żeby nie korciło.

17

Odp: Kończymy się

Kobiety... będą szukać drugiego, trzeciego i czwartego dna, zamiast po prostu usłyszeć to co facet mówi. A co mówi: że w związku było mu źle przez jej czepiactwo i awanturnictwo, że wręcz boi się przy niej odezwać ("Spina się, żeby nie powiedzieć przy mnie czegoś, co wywoła burzę"). Dopóki byli razem jakoś to się trzymało, ale jak wyjechał stwierdził, że samemu nie jest mu gorzej, a lepiej.

18

Odp: Kończymy się

napisał mi dzisiaj, że przyjedzie jak najszybciej będzie mógł, żeby załatwić formalności itp z mieszkaniem. podjął decyzję.
Oczywiście moja Mama do niego zadzwoniła, to powiedział, że na pewno koniec, że był nieszczęśliwy. Najbardziej boli mnie to, że on już dawno temu podjął tą decyzję, układał sobie w glowie jak to ze mna rozegrac. Ale po co byly te obietnice w miedzyczasie, plany...swieta ;(

probuje sie ogarnac, poszukac sobie nowego lokum, skupic sie na dokonczeniu licencjatu, pracy i zyciu dalej.

19

Odp: Kończymy się

no i bardzo dobrze, sytuacja się wyklarowała. Święta i obietnice były po to, że gościu ma mało odwagi cywilnej. Jak był nieszczęśliwy, to przemyśl, dlaczego. Facet nie znosi za dużego hałasu. Mój Stary udaje, że jest głuchy.

w sumie sytuacja jest nie najgorsza, obronisz licencjat, a przed Tobą szalone wakacje.

20

Odp: Kończymy się
panibaronowa napisał/a:

no i bardzo dobrze, sytuacja się wyklarowała. Święta i obietnice były po to, że gościu ma mało odwagi cywilnej. Jak był nieszczęśliwy, to przemyśl, dlaczego. Facet nie znosi za dużego hałasu. Mój Stary udaje, że jest głuchy.

w sumie sytuacja jest nie najgorsza, obronisz licencjat, a przed Tobą szalone wakacje.

nie chcę szaleć, chcę ułożyć sobie wszystko w głowie.
zadzwonilam do Niego, zupelnie spokojny, mowi, ze nie widzi innego rozwiazania, ze to nie tak, ze dawno decyzje podjal, podjal niedawno ale od dluzszego czasu sie z tym gryzl. zapytalam czy mnie kocha, mowi ze nie wie, nie wie czy teskni, ze poki co za wczesnie, ale ze kochal bardzo. i bardzo w nas wierzyl az umarlo. i ze dam sobie rade i on tez, ze chcialby znalezc kogos, ale nie szuka.
zyczylam mu sukcesu w pracy, a w zyciu osobistym, zeby poki co byl sam i postaral sie ulozyc swoj swiat, bez wplatywania w to osob 3.

przyjedzie jak bede wiedziala, kiedy chce sie stad wyprowadzic. chcialby miec kiedys ze mna kontakt, ale tylko wtedy jak ja sie uspkoje i bede trzezwo myslec.

21

Odp: Kończymy się

Podjął tę decyzję już wcześniej zapewniam Cię. Na pytanie czy kocha nie zna odpowiedzi to znaczy, że nie kocha bo wtedy się nie ma wątpliwości nawet po wielu latach. Ty też byłaś w tym związku a jednak wiedziałaś co czujesz. To bardzo trudny moment w Twoim życiu, ale zapewniam Cię po czasie wszystko wraca do normy. Przyzwyczaisz się, że go nie ma. Masz nawet odrobinkę łatwiej bo żyliście na odległość więc nie musisz uczyć się na nowo budzić sama i sama zasypiać bo już poniekąd żyłaś tak od jakiegoś czasu. Teraz raczej będziesz miała poczucie straty psychicznej a nie fizycznej. Jesteś bardzo młoda i jeszcze nie jeden (albo właśnie ten jeden jedyny) mężczyzn przed Tobą. Nie wykluczaj również opcji, że kogoś poznał tak też się niestety zdarza. Dasz radę jesteś silną kobietką:)

22

Odp: Kończymy się
olaaleksandra22 napisał/a:
panibaronowa napisał/a:

no i bardzo dobrze, sytuacja się wyklarowała. Święta i obietnice były po to, że gościu ma mało odwagi cywilnej. Jak był nieszczęśliwy, to przemyśl, dlaczego. Facet nie znosi za dużego hałasu. Mój Stary udaje, że jest głuchy.

w sumie sytuacja jest nie najgorsza, obronisz licencjat, a przed Tobą szalone wakacje.

nie chcę szaleć, chcę ułożyć sobie wszystko w głowie.
zadzwonilam do Niego, zupelnie spokojny, mowi, ze nie widzi innego rozwiazania, ze to nie tak, ze dawno decyzje podjal, podjal niedawno ale od dluzszego czasu sie z tym gryzl. zapytalam czy mnie kocha, mowi ze nie wie, nie wie czy teskni, ze poki co za wczesnie, ale ze kochal bardzo. i bardzo w nas wierzyl az umarlo. i ze dam sobie rade i on tez, ze chcialby znalezc kogos, ale nie szuka.
zyczylam mu sukcesu w pracy, a w zyciu osobistym, zeby poki co byl sam i postaral sie ulozyc swoj swiat, bez wplatywania w to osob 3.

przyjedzie jak bede wiedziala, kiedy chce sie stad wyprowadzic. chcialby miec kiedys ze mna kontakt, ale tylko wtedy jak ja sie uspkoje i bede trzezwo myslec.

Zachował się niemądrze tak Cię zwodząc i nie mówiąc wprost jakie ma intencje... na pytanie czy Cie kocha odpowiada,że nie wie... cios poniżej pasa dlatego ja nie zadam nigdy tego pytania, wole chyba nie znać odpowiedzi. Ja sobie wmawiam codziennie, że widocznie nie był mi pisany... i nieważne, że nie wyobrażam sobie bez niego życia i wiem, że zaraz pojawia się myśl, że nikogo innego nie chcę... i też nieważne, że sama jeszcze nie wierzę, że będę kiedykolwiek szczęśliwa ale staram się jakoś żyć i pocieszać.
Cóż mogę powiedzieć... możemy sobie przybić piątkę i nie dać się zwariować.
Powodzenia!

23

Odp: Kończymy się

Znalazłam pokój,  wyprowadza się 1 maja. On ma przyjechać, ale jeszcze się nie określił kiedy. Obiecał, że sam załatwi formalności z naszym wspólnie  wynajmowanym mieszkaniem. Rewolucja w życiu. .. staram się trzymać,  zająć uczelnia i przeprowadzka. Rozmawiałam  z jego mama, mówi, że jemu jest strasznie  przykro ale on już nie ma siły, woli  odejść. ..i że nikogo nie ma. On chce się skupić na pracy i sobie, ja też powinnam. Ech, budzę  się i mam nadzieje,  ze to tylko zły sen.

24

Odp: Kończymy się

Ale na co nie ma siły? Bo nie bardzo rozumiem... Jest u siebie, pracuje, zajmuje się sobą więc z jakiego powodu jest mu tak ciężko? Nawet bym się pokusiła o stwierdzenie, że on już od jakiegoś czasu prowadził swoje życie bez Ciebie tylko zwlekał z pewnymi decyzjami.

25

Odp: Kończymy się
lilianna90 napisał/a:

Ale na co nie ma siły? Bo nie bardzo rozumiem... Jest u siebie, pracuje, zajmuje się sobą więc z jakiego powodu jest mu tak ciężko? Nawet bym się pokusiła o stwierdzenie, że on już od jakiegoś czasu prowadził swoje życie bez Ciebie tylko zwlekał z pewnymi decyzjami.

Mówił,  że ze mną mu źle,  beze mnie też. ..ale łatwiej jest mu ten związek zakończyć niż starać  się dać nam szansę na odbudowanie  uczucia i zmianę zachowania.  Powiedział, że nie zmienimy swoich charakterów, jeśli nie potrafiliśmy  tego zrobić przez 3 lata.  Ciężko  mi, mecze  się z myślami,  analizuje te złe momenty i czuje, ze oszaleje. Nie spodziewałam  się rozstania. Zauważyłam z początkiem miesiąca, że coś  z jego strony jest nie tak, ale wierzyłam,  że chce to ratować. ..

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026