netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej

8 odpowiedzi4 520 wyświetleńzałożony przez rysiek_złotooki, 13.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej

Witajcie. Mam na imię Tomasz i mam 30 lat.
Z góry dziękuję za moralizatorskie komentarze typu: jak możesz - nie wchodź w niczyje życie - daj sobie spokój - zepsujesz coś itd.
Jestem tutaj, bo chciałbym wiedzieć jak mogę odczytać zachowanie mojej szefowej. Może są mądrzejsi ode mnie w tych kwestiach, a i chłodne spojrzenie z boku więcej ukazuje. Całość sytuacji bardziej chcę rozgryźć pod kątem analizy, a nie dalszych działań. I mówię z góry, żadne zakochanie, rozkochanie, romans, ani sex z nią mnie nie interesuje drodzy czytelnicy. Szanuje swoją pracę i chcę w niej dalej pozostać:)
Może najpierw o mnie. Jak wspomniałem 30latek, żyjący od 4 lat w wolnym związku z kobietą. Córka lat 5 (z poprzedniego małżeństwa partnerki). Od 4 lat pracuję w firmie zajmującej się projektami unijnymi. W firmie tej pracują głównie kobiety (taki obszar działania). Moją bezpośrednią przełożoną jest ona, Alicja.
Starsza ode mnie kilkanaście lat, mężatka, trójka dzieci. Dwoje dorosłych i córka 16lat. Jeśli chodzi o urodę, to określiłbym to jako przeciętną, ale bardzo zadbaną p.dyrektor. Czy jest sexowna? Wydaje mi się, że tak, ale jakoś nie potrafię do końca tego określić. Nie myślę po prostu w tych kategoriach. Jeżeli miałbym ją jeszcze jakoś określić to typ charakteru miły ale nie dla wszystkich. Czasami mam wrażenie, że jest miła dla tych, których potrzebuje.
No, to dosyć o firmie, teraz o sytuacji.
Sytuacja ta, kręci się dość długo i chodzi tylko i wyłącznie o sms'y. Na początku były to smsy oczywiście tylko i wyłącznie służbowe, potem ze strony Pani dyrektor czasem zdarzyło się wtrącenie z pytaniem o jakieś błahe rzeczy poza firmowe. W międzyczasie doszły życzenia, podziękowania za pracę, wykonane zadania. Ja pewnie byłem "bardzo miły" w odpowiedziach, ale nigdy nie przekroczyłem bariery szefowa-pracownik (zresztą do tej pory nie odbiegam od formuły Pani dyrektor - panie Tomku). Co dalej. Dostałem kilka zleceń poza firmą (naprawa komputera, przygotowanie prezentacji) za które nie chciałem pieniędzy, więc P.Dyrektor kupiła kilka rzeczy mojej córce w ramach "rekompensaty straconego czasu". Tak to się toczyło, choć smsy były przynajmniej z jej strony "coraz bliższe". Więcej uśmiechów, "miło się z Panem pisze", itd. Nie brnąłem w to bardzo, ale też nie ucinałem, żeby nie usłyszeć "no co pan" i nie wprowadzić dziwnej sytuacji w pracy następnego dnia. Nie mam pojęcia co ona mówiła i czy cokolwiek mówiła innym pracownikom, ale kiedyś mój kumpel wypalił "EEE, Tomek, ty jesteś nie do ruszenia...uciuciuciu z dyrektorką, a ona jak cie widzi to ma mokro" (to jego słowa). I rok temu (sprawdziłem w telefonie) wysłałem dyrektorce smsa na Dzień Kobiet, a ona odpisała  "Bardzo dziękuję za pamięć Panie Tomku :-*". Buziak mnie zabił, ale puściłem to mimo uszu, nie odpisałem nic i już.  Minął czas kilku miesięcy i miałem jechać na szkolenie. P. Dyretor napisała, że trochę się oderwię w tym czasie od nawału pracy i dokumentów:-). Napisałem, że trochę tak, ale jest to mimo wszystko wyjazd służbowy, więc nie wiem nawet buźką w którą stronę mogę zakończyć tego smsa. A ona napisała: "Może taką :-*". Długo myślałem, ale wyszedłem z tego tak, że nie wiem co myśleć, ale z natury jestem na tyle nieśmiały i stonowany, że nie stać mnie na takie rzeczy. Ona odpisała, że nie wiedziała, ale nie ciągnęła tematu. Podobnych sytuacji i uników było jeszcze kilka (czasami nie zwracałem uwagi na jej buźki). Aż pewnego razu po zakończeniu jej smsa buźką odpisałem "echhhh, pani  dyrektor" Ona napisała, że jeśli sprawiła mi przyjemność to o to jej chodziło:) Ja napisałem, że wiele różnych odczuć, myśli, wrażeń może kryć się pod jednym echhh (chciałem jakoś wybrnąć). Jej reakcja? "Echhh, życzę spokojnego weekendu przy dziewczynach i do wtorku:-)".
Dodam, że w pracy nigdy nie rozmawiamy o tych smsach, to tak jakby dwa różne światy. Nie piszemy też (właściwie ona) bez powodu. Zawsze jest to na początku związane z sytuacją w firmie. Czasmi to ja pierwszy piszę. Czasami mijają tygodnie między kolejnymi rozmowami przez sms. Widzę, że ona idzie dwa kroki w przód i zatrzymuje się, albo nawet wycofuje.
Jak ją rozkminić? I po co jej to? Jak wybrnąć z tego? Na co ona liczy? Kim jestem dla niej?
Nie ukrywam, że jest to dla mnie coraz trudniejsza sytuacja.
Pomoże ktoś?

2

Odp: Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej

Czujesz sie molestowany?

3

Odp: Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej

Nie, nie czuję się molestowany. Czasami po prostu jest mi niezręcznie. Myślę, że ona oczekuje żebym w to brnął. Boje się, że będąc po prostu miły może to tak odebrać.

4

Odp: Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej

Obydwoje gracie. Ona tę grę rozpoczęła, Ty ją podjąłeś. Dla Ciebie ta sytuacja jest niezręczna? To ją zmień.
Między byciem miłym a flirtem jest cienka, ale jednak, granica. Balansujesz na jej krawędzi.

5

Odp: Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej

A ja uwazam, ze autor tu za duzo dopisuje do calkiem niewinnej sytuacji. Moze pani dyrektor ma taki calusny styl pisania, ale jak wynika z calego postu do niczego wiecej nie doszlo i niczego wiecej sama nie proponowala.

Ja mam w firmie szefa, nawet dwoch takich, ktorzy na powitanie lubia mnie przytulic i objac ale nie doszukiwalabym sie zadnych podtekstow, bo ich tam zwyczajnie nie ma.

Mam pracownikow w podobnym wieku i roznica miedzy nimi a mna jest tez 10 czy nascie lat. Mowimy do siebie na Ty prawie od poczatku, bo tak sama chcialam i tak jest nam prosciej..bez tych oficjeli w kazdym zdaniu. Zartujemy i mailowo i smsami, piszemy czasem nawet w czasie wolnym, choc zwykle sa to wlasnie sprawy sluzbowe ale trafi sie i jakis prywatny tekst czy zart w nich. I tyle w calym temacie - ani ja ani oni nie mamy na siebie chrapki, zwyczajnie lubimy ze soba pracowac. I wyjezdzavc np. na targi, szkolenia, do klientow, gdzie jestesmy razem (np. ja i jeden z "moich chlopakow":) 48h razem w jakims innym miescie czy kraju. Wspolne kolacje, sniadania hotelowe, bankiety, podroze autem - i co? Mam siedziec jak kolek obok mojego mlodszego i przystojnego wspolpracownika, zeby mu w glowie jakas mysl sie nie zalegla?

Zreszta ich zony czy partnerki tez znam ze wspolnych przyjec swiatecznych i ze wspolnych tancow (dodam, ze ja z moimi panami tez tanczylam nie raz).

Ty wydajesz mi sie troszke sztywniak z tego opisu a Twoja szefowa byc moze wcale nie ma na Ciebie az takiej ochoty, jak Ci "zyczliwy" kolega zasugerowal. Raczej nim sie zaineresuj, bo takich podzegaczy i plotkarzy najlepiej z miejsca gasic zanim pusci fame po calej firmie.

I tyle w calym temacie - pracuj solidnie, badz  mily i nie wyobrazaj sobie za wiele, tam, gzdie raczej na 100% nic nie ma.

6

Odp: Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej

Mussuko, chapeau bas. smile

7

Odp: Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej
rysiek_złotooki napisał/a:

Jak ją rozkminić?

To jest flirt.
Chociaż ładniej sformułowała to Wielokropek smile

rysiek_złotooki napisał/a:

I po co jej to?

Moim zdaniem: bo się nudzi i po kobiecemu dowartościowuje. 
Zapewne jesteś miły i sympatyczny, może jej się podobasz, więc jest jej miło i skacze jej ego, jak reagujesz na jej zaczepki.
A do tego jesteś zajęty (co sama podkreśla, "miłego weekendu z dziewczynami"), więc pod wieloma względami "bezpieczny". Niby sobie popiszecie, ale liczy na to, że nie będziesz od razu przechodził do ofensywy i próbował zakłócać jej ustabilizowanego życia zawodowego i rodzinnego.


rysiek_złotooki napisał/a:

Na co ona liczy? Kim jestem dla niej?

Na nic. Albo sama nie wie, bo się nie zastanawia.
To jest trochę jak króliczek w zoo machający ogonkiem do tygryska, który siedzi w klatce obok. Zobaczymy co tygrysek zrobi smile Ale fajna zabawa.

rysiek_złotooki napisał/a:

Jak wybrnąć z tego?

Normalnie.
Przestać być "bardzo miłym" i zostać tylko "miłym" albo "grzecznym". W końcu to praca, a nie kółko wzajemnej adoracji.  A ona nie jest Twoją koleżanką tylko PRZEŁOŻONĄ.
Smsy pisać w tonie neutralnym i nie reagować na zaczepki. Raczej pomyśleć, że jesteście w pracy,i nawet jeśli ona zachowuje się mało profesjonalnie, to Ty nie musisz się dostosowywać.
Nie robić "przysług" po godzinach i nie korzystać z pretekstów do spotkań poza obowiązkami zawodowymi.
Prowadzić rozmowy, jakby mogła być Twoją teściową.
I nie zastanawiać się, nad tym, czego ona oczekuje. To jej problem.

Ale cóż, twoja obecność na forum to dla mnie znak, że Twoja wyobraźnia już zaczęła pracować. Bo jakoś ciężko mi jest zrozumieć, że czynny zawodowo i w miarę chyba inteligentny FACET będący w związku nie wie co zrobić, jak go ktokolwiek (szefowa czy nie szefowa) atakuje dwuznacznymi smsami, z którymi nie czuje się komfortowo tongue smile

8

Odp: Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej
Mussuka napisał/a:

A ja uwazam, ze autor tu za duzo dopisuje do calkiem niewinnej sytuacji. Moze pani dyrektor ma taki calusny styl pisania, ale jak wynika z calego postu do niczego wiecej nie doszlo i niczego wiecej sama nie proponowala.

Ja mam w firmie szefa, nawet dwoch takich, ktorzy na powitanie lubia mnie przytulic i objac ale nie doszukiwalabym sie zadnych podtekstow, bo ich tam zwyczajnie nie ma.

Mam pracownikow w podobnym wieku i roznica miedzy nimi a mna jest tez 10 czy nascie lat. Mowimy do siebie na Ty prawie od poczatku, bo tak sama chcialam i tak jest nam prosciej..bez tych oficjeli w kazdym zdaniu. Zartujemy i mailowo i smsami, piszemy czasem nawet w czasie wolnym, choc zwykle sa to wlasnie sprawy sluzbowe ale trafi sie i jakis prywatny tekst czy zart w nich. I tyle w calym temacie - ani ja ani oni nie mamy na siebie chrapki, zwyczajnie lubimy ze soba pracowac. I wyjezdzavc np. na targi, szkolenia, do klientow, gdzie jestesmy razem (np. ja i jeden z "moich chlopakow":) 48h razem w jakims innym miescie czy kraju. Wspolne kolacje, sniadania hotelowe, bankiety, podroze autem - i co? Mam siedziec jak kolek obok mojego mlodszego i przystojnego wspolpracownika, zeby mu w glowie jakas mysl sie nie zalegla?

Zreszta ich zony czy partnerki tez znam ze wspolnych przyjec swiatecznych i ze wspolnych tancow (dodam, ze ja z moimi panami tez tanczylam nie raz).

Ty wydajesz mi sie troszke sztywniak z tego opisu a Twoja szefowa byc moze wcale nie ma na Ciebie az takiej ochoty, jak Ci "zyczliwy" kolega zasugerowal. Raczej nim sie zaineresuj, bo takich podzegaczy i plotkarzy najlepiej z miejsca gasic zanim pusci fame po calej firmie.

I tyle w calym temacie - pracuj solidnie, badz  mily i nie wyobrazaj sobie za wiele, tam, gzdie raczej na 100% nic nie ma.

Mussuka, jeśli faktycznie szefowa ma taki styl bycia wobec swoich współpracowników i wszyscy o tym wiedzą, to mogę przyznać Ci rację. smile Natomiast tego nie wiemy i jednak jestem zdania, że w miejscu pracy lepiej dwa razy zachować ostrożność niż raz się sparzyć, zwłaszcza jeśli komuś na pracy zależy.

Są też kwestie indywidualnych granic. Ja pracuję w męskim otoczeniu, jestem miłą i otwartą osobą (w swoim mniemaniu oczywiście big_smile), ale przytoczone przez autora smsy dla mnie byłyby przekroczeniem pewnej granicy. Zwłaszcza ze strony przełożonego.

9 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-03-13 11:07:09)

Odp: Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej
Wielokropek napisał/a:

Mussuko, chapeau bas. smile

A merci z mojej strony:)

Opisze jeszcze jako przyklad nadinterpretacji pewna smieszna sytuacje jaka mialam z moim najdluzej i najblizej wspolpracujacym ze mna kolega (pracownikiem). Wyslalam mu kiedys pomylkowo (klik nie w tego adresata i poszlo) smsa z lotniska, w ktorym pisalam, ze juz sie ciesze na nasze spotkanie wkrotce:) Sms zakonczony byl jakims Misiem, skarbem czy kochaniem i buzka - nie pamietam. Nawet nie zauwazylam, ze wyslalam do niego, a nie do mojego partnera (czekajacego na mnie w domu;) kiedy dostalam od niego dosc zartobliwa odpowiedz, oczywiscie wyjasniajaca jednoczesnie pomylke. Tak sie speszylam ta pomylka i prywata, ze w te pedy odpisalam: wykasuj prosze ten sms, bo mnie jeszcze Twoja zona zatlucze.

No i teraz grande finale: ten pierwszy, pomylkowy i adresowany do mojego mezczyzny, moj kolega wykasowal. O drugim nie pomyslal tylko jeszcze odpisal: tak, juz to wyrzucilem.

No i traf chcial, ze dal 2 dni pozniej zonie swoja komorke podczas jazdy autem, zeby zobaczyla kto tam mu pisze i ona oczywiscie zobaczyla tez te 2 nasze ostatnie smsy o tym wyrzucaniu i o tlukacej zonie. Pomimo pierwszego szoku szybko zrozumiala pomylke (kolega wyjasnil jak do tego doszlo) i tez sie niezle usmiala. To jest teraz nasza firmowa anegdota, opowiedziana juz na niejednej imprezie.

A moznaby sie sporo w tych smsach doszukiwac:)

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Co mogę myśleć o zachowaniu szefowej

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026