Moja historia jest dosyć długa i trudna. Sama nie wiem dlaczego o tym piszę ale chyba potrzebuję oceny innych a nikomu nie mogę się zwierzyć. Związałam się z pewnym mężczyzną.Bardzo sie kochamy ale nasza miłość jest bardzo bardzo trudna. Po pierwsze jest dużo starszy, po drugie ma żone. Ale to nie tak. Właściwie ta kobieta jest jego żoną tylko na papierze od ponad 20 lat. Jej choroba psychiczna już dawno zniszczyła to małżeństwo i sama nie wiem dlaczego tego nie zakończył.Na początku nie mogłam zaakceptować tej sytuacji i kilka razy próbowałam zakończyć tą relację ale ja po prostu nie potrafię bez niego żyć. Nie mogę znieść myśli że nie należymy do siebie, że nie wiem co się z nim dzieje, jak się czuje. Za niedługo mamy razem zamieszkać i o wszystkim dowiedzą się moi rodzice. Wiem, że nigdy tego nie zaakceptują ale jestem gotowa wszystko poświęcić dla tego związku. On jest całym moim światem. Czy waszym zdaniem postępuję źle walcząc z całym światem o tą miłość?
1 2015-02-19 20:51:53 Ostatnio edytowany przez 12Aria34 (2015-02-19 21:21:38)
Podobne tematy
2 2015-02-19 21:46:57 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-19 21:48:42)
A dlaczego się związał ze Swoją żoną przysięgą małżeńską?
Musisz być dosyć egoistyczną osobą, bo nie Ci oceniać kiedy On ma odejść od żony.
Kochał ją. Kiedy się z nią wiązał nie była chora. Jej choroba już niedługo po zawarciu małżeństwa całkowicie wykluczyła możliwość bycia partnerką a nawet dobrą matką ponieważ do tej pory często działa na niekorzyść swoich (dorosłych już) dzieci i ciągle odmawia poddania się leczeniu. Ja naprawdę współczuję tej kobiecie i jej nie obwiniam. Choroba może przytrafić się każdemu z nas. Ale nie o to chodzi. Ja wcale nie chce go zmusić do rozwodu. Owszem. Rozmawiałam z nim o tym(oczywiście, że wolałabym zacząć bez takiego bagażu ale jest jak jest) ale byłam zażenowana tą sytuacją. Nie chce rozbijać niczyjej rodziny i budować szczęścia na czyimś cierpieniu. Kazałam mu nawet obiecać, że jeśli jego żona dojdzie do siebie do tego stopnia że będzie chciała do niego wrócić i zacząć od nowa to on mi o tym powie i odejdę. Ja na prawdę nie jestem egoistką. Ale ta kobieta czasem jest nawet niebezpieczna. Ja każdego dnia boję się o niego. On jest dla mnie wszystkim a jak myślę o tym przez jakie piekło przeszedł to jest mi niedobrze.
4 2015-02-19 23:20:01 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-02-19 23:24:33)
Słuchaj On jest dorosły i Sam powinien podjąć decyzję odnośnie rozwodu. Niestety zrobiłaś ogromny błąd, że pozwoliłaś na rozwój uczuć pomimo Jego aktualnego stanu - małżeństwa ("na dobre i na złe"). Niech się rozwiedzie, a później Twórzcie Sobie rodzinę - wówczas nie mam nic przeciwko.
Wiesz małżeństwo to bardzo poważna sprawa, może jesteś młoda i tego nie do końca rozumiesz. Nie wiem jak duży ma problem na tle psychicznym (poważne schorzenie) Jego żona, ale niektóre poważne choroby zmuszają nawet do podjęcia poważnych kroków, że trzeba za pomocą Sądu ubezwłasnowolnić i zmusić do leczenia. Ciekawi mnie czy kochając własną żonę coś zrobił w tym kierunku?
Współczuję Mu sytuacji, bo jest trudna. W jakich instytucjach/zakładach szukał pomocy i jakiego poświadczył doradztwa?
Kazałam mu nawet obiecać, że jeśli jego żona dojdzie do siebie do tego stopnia że będzie chciała do niego wrócić i zacząć od nowa to on mi o tym powie i odejdę.
On jest dla mnie wszystkim a jak myślę o tym przez jakie piekło przeszedł to jest mi niedobrze.
Ty Sama Siebie słyszysz. Wchodzisz z Nim w poważny związek pomimo, iż jest żonaty, ALE jak tylko żonie się polepszy to odejdziesz?
Powiem Ci jedno, może z tą egoistką na wyrost oceniłam Ciebie, jednak uważasz, że to co robicie jest dobre w stosunku do Jego żony? Ciągle myślisz o Nim, jaki On biedny. Uważasz, że Ona będąc niepoczytalną chciała i chce Ich krzywdzić?
5 2015-02-19 23:52:56 Ostatnio edytowany przez Sarcia_M (2015-02-20 00:00:25)
Nektarynka ma dużo racji...skoro jego żona jest niepoczytalna to pewnie nie chce ich krzywdzić,swoja drogą też jestem ciekawa ile on zrobił żeby pomóc żonie w takiej sytuacji.. Bo coś mi się wydaje że nic... I to wy krzywdzicie ją,ona jest chora,cierpi a wy za jej plecami gruchacie sobie jak gołąbeczki..zamiast jej jakoś pomóc to zwalacie winę na nią.. A jak się jej polepszy i się o was dowie to myślisz ze bedzie szczesliwa ? I po co w ogole sie wiązałaś z nim skoro chcesz odejść..wiedząc o takiej sytuacji w ogóle nie powinnaś sie z nim wiązać
Moja historia jest dosyć długa i trudna. Sama nie wiem dlaczego o tym piszę ale chyba potrzebuję oceny innych a nikomu nie mogę się zwierzyć. Związałam się z pewnym mężczyzną.Bardzo sie kochamy ale nasza miłość jest bardzo bardzo trudna. Po pierwsze jest dużo starszy, po drugie ma żone. Ale to nie tak. Właściwie ta kobieta jest jego żoną tylko na papierze od ponad 20 lat. Jej choroba psychiczna już dawno zniszczyła to małżeństwo i sama nie wiem dlaczego tego nie zakończył.Na początku nie mogłam zaakceptować tej sytuacji i kilka razy próbowałam zakończyć tą relację ale ja po prostu nie potrafię bez niego żyć. Nie mogę znieść myśli że nie należymy do siebie, że nie wiem co się z nim dzieje, jak się czuje. Za niedługo mamy razem zamieszkać i o wszystkim dowiedzą się moi rodzice. Wiem, że nigdy tego nie zaakceptują ale jestem gotowa wszystko poświęcić dla tego związku. On jest całym moim światem. Czy waszym zdaniem postępuję źle walcząc z całym światem o tą miłość?
Jaka choroba psychiczna zony?Poznalas ta kobiete?Z kim Ty sie zadajesz?dzis mowi na swoja zone,ze jest chora-jutro powie na Ciebie.A ty ,glupia(wybacz to slowo)wszystko lykasz co on Ci powie.I biedaczysko meczy sie z wariatka,tak?Mozesz jescze ujrzec taka scenke jak ida razem pod raczke do kosciloka lub do marketu-i ta oszukiwana kobieta nie ma pojecia nic o swojej chorobie.Wciska ci kity,a Ty w to wierzysz.Pzdr.
Moze nie zauwazylem, ale nie napisalas nic o tym, czy ma dzieci. Bliska mi osoba (nazwijmy ja S) - obecnie to powazny 60 letni pan, maz, ojciec i dziadek - jest synem czlowieka (nazwimy go R), ktory zostawil swoja zone (jego matke) dla innej, gdy ta dostala choroby psychicznej. S mial wtedy 5 lat. Obecnie S ma 60 a R 80 kilka, ta kobieta zyje zamknieta w psychiatryku juz kilkadziesiat lat. S do tej pory nie chce znac R. Uwaza go za zdrajce i obcego czlowieka. Po 55 latach!
Opisuje Ci to nie podajac jednoczesnie rady-sam nie wiem co bym zrobil.
Wiesz autorko roznie może być. Np. moja szwagierka została wpędzona w chorobę psychiczna przez swojego meza, który ja zdradzal od ponad 30 lat przez co Ona odczuwala rozne lęki, depresje, zaczelo się niewinnie od lekow antydepresyjnych a po latach kiedy nie znalazła prawdziwej przyczyny swoim problemów skonczyla pobytami w szpitalu. Mezowi to pasowalo bo w tym czasie mogl sobie na panienki chodzic, miał i stale i przygodne. Skad wiec możesz wiedzieć jaka sytuacja panuje w tym malzenstwie? Jeśli wszystko znasz tylko z opowiadan jego, jest on Twoim kochankiem zyjac jednocześnie z zona, to roznie może być. Może to być i człowiek w trudnej sytuacji i menda bez skrupułów. W sumie to dziwne zostawiać bliska osobe w chorobie po tylu latach malzenstwa. Nie wiem jak Ty się będziesz z tym czula ale nie zazdroszczę Ci.
Wiesz autorko roznie może być. Np. moja szwagierka została wpędzona w chorobę psychiczna przez swojego meza, który ja zdradzal od ponad 30 lat przez co Ona odczuwala rozne lęki, depresje, zaczelo się niewinnie od lekow antydepresyjnych a po latach kiedy nie znalazła prawdziwej przyczyny swoim problemów skonczyla pobytami w szpitalu. Mezowi to pasowalo bo w tym czasie mogl sobie na panienki chodzic, miał i stale i przygodne. Skad wiec możesz wiedzieć jaka sytuacja panuje w tym malzenstwie? Jeśli wszystko znasz tylko z opowiadan jego, jest on Twoim kochankiem zyjac jednocześnie z zona, to roznie może być. Może to być i człowiek w trudnej sytuacji i menda bez skrupułów. W sumie to dziwne zostawiać bliska osobe w chorobie po tylu latach malzenstwa. Nie wiem jak Ty się będziesz z tym czula ale nie zazdroszczę Ci.
Wmawianie choroby psychicznej niewygodnej i niechcianej zonie jest starym chwytem zdradzaczy.Pzdr.