Witajcie Kochani!
Jestem ponad 2 lata z facetem, który ma 36 lat ja prawie 27, bardzo się kochamy, ale jakoś z jego ust nie może dojść do deklaracji, mam tu na myśli zaręczyny albo rozmowy o ślubie o marzeniach, jak to sobie wyobrażamy, współną przyszlosc. od samego poczatku mnie zbywa, nie nudzę mu za uszami o zaręczynach, tylko po cichu czekam na nie, ale chyba sie nie doczekam. moj partner nadal mieszka z rodzicami, ma mieszkanie, ale ciągle odwleka wyprowadzkę, ciągle mu w glowie wycieczki, urlopy..ja marze o rodzinie, o ślubie...chcialabym miec wlasna kochajaca sie rodzine. nie wiem czy powinnam tkwic w tym zwiazku czy odejsc, nie kaze mu lecieć pod ołtarz, ale mamy takie lata gdzie juz powinno sie podjac jakas decyzje. on ma prace, ja mam prace, absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie. martwi mnie, to co bedzie dalej, czy sie określi czy bedzie zwodzic, że juz niedlugo razem zamieszkamy i bedziemy razem...
Doradzcie cos kochani, prosze...
Podobne tematy
2 2015-02-18 19:31:56 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-18 19:32:29)
Kiedy facet jest pewny, że dana kobieta jest tą jedyną i nie w głowie mu dalsze poszukiwania w bliżej nieokreślonym czasie - przy czym te 'dalsze poszukiwania' nie muszą oznaczać aktywne rozglądanie się, wystarczy odwlekanie decyzji z zostawieniem sobie podświadomie takiej furteczki, że "a nóż /przypadkiem/ spotkam kogoś innego", to nie odwleka tyle zaręczyn/wspólnego mieszkania, a już na pewno nie boi się o tym rozmawiać i nie zbywa tematu.
może ktoś pomyśli, że jestem niecierpliwa i chcę zaciągnąć na siłę faceta, ale ja mu nie gadam non stop o ślubie, zaręczynach, tylko czekam, ale to co robi i jak odwleka a przy tym mówi jak bardzo mnie kocha, kupuje prezenty jest czuły i kochany..mam mętlik w głowie, przez to jestem dobra dla niego a raz zołza, bo jest mi przykro, chciałabym już wiedzieć po takim czasie na czym stoje. mowilam mu kiedys, ża zareczyny sa dla mnie bardzo wazne, wiem, ze niczego nie obiecuja, ale chcialabym byc ta jedyna i kochana...poki co slysze non stop obietnice i czuje sie nieszczesliwa, bo mamy oboje prace, mamy gdzie mieszkać, nie rozumiem tego..chcialabym byc matką za rok dwa a on caly czas podkreśla ze pieniadze sa wazne, kariera, że nie sztuką jest narobić dzieci...
Jaka odpowiedź chciałabyś przeczytać? Bo najwyraźniej ta powyżej i to co sama czujesz intuicyjnie Cię nie satysfakcjonuje..
Facet nie traktuje tego związku na tą chwilę docelowo, ale nie chcesz tego przyjąć do wiadomości.
Czekaj kolejne 10 lat.
szczerze, to czuję się zagubiona, bo mówi, że mnie traktuje poważnie, że chce ze mną mieć rodzinę, 2 dzieci, ale to wszystko jest kiedyś...ostatnio mówił, że za 2-3 lata..wczesniej mowil, że rok jeszcze chce chodzic, ale widzę jak odwleka nawet zamieszkanie, męczy mnie to psychicznie, jak można tak odwlekac, juz nie mowie o ślubie, ale żeby być blizej siebie, zamieszkac, zareczyc sie, jestesmy razem prawie 2,5 roku a sprawy stoja w miejscu i tylko wynajduje mi studia podyplomowe, dalsze szkolenia itd.
Czyny, nie słowa.
dba o mnie, kupuje prezenty, zapewnia o uczuciu
ale dla mnie to strata czasu, że żyjemy oddzielnie i nawet nie myśli w najbliższym czasie o zamieszaniu razem...
powtarzasz w kółko to samo..
Jeśli żyje z rodzicami w tym wieku, to to już go powinno przekreślać jako faceta.