Witam,
ostatnio wydarzyło się w moim życiu coś czego dosłownie się nie spodziewałam... 4 lata temu spotykałam się z chłopakiem, w którym byłam szaleńczo zakochana. Niestety, po 3 miesiącach zerwał ze mną... potem okazało się, że w dość krótkim czasie po naszym rozstaniu podrywał moje przyjaciółki... i umawiał się z nimi... ale dostał kosza... mimo to bardzo bolał ten fakt.. Jako że miałam wtedy 19 lat spakowałam się i wyjechałam na studia do innego miasta... po obronie dyplomu postanowiłam wrócić do rodzinnego miasta - i jak mi się wtedy wydawało - uleczona z nieszczęśliwej pierwszej miłości mojego życia, będzie tylko lepiej
po 3 miesiącach on się odezwał... po 3 spotkaniach mnie pocałował i na tą chwilę się spotykamy już 2 miesiące.... ale nie jestem pewna czy dobrze robię... podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki... jestem pełna obaw... ale wciąż widzę, że on ma to coś co mnie zauroczyło za pierwszym razem... Co o tym myślicie?
Podobne tematy
Niby przysłowie tak mówi, ale sercu tego nie wytłumaczysz choćbyś bardzo się starała..możesz jednak sprawdzić, jakim człowiek jest ten mężczyzna teraz, nie musicie się od razu wiązać, wystarczy, że poprzebywacie ze sobą troche, spędzicie razem czas, wtedy poczujesz, czy chcesz naprawdę z nim być, czy to tylko serce się przebudziło, bo masz sentyment do tego człowieka...![]()
A nie jest tak, że spotyka się z Tobą z powodu przysłowiowego "braku laku"? Wie, że bardzo Ci się podoba, więc dlaczego by tego nie wykorzystać?
weź pod uwagę każdą opcję chodź sercu nie wytłumaczysz, ale być moze dojrzał i zrozumiał, bo przecież jakiś czas minął ... tak na dobrą sprawę musisz przeanalizować cały ten czas i pomyśleć czego teraz oczekujesz od życia, a co Ci on dać może... i czy na krótszą czy dłuższą metę to ma sens... pomyśl ale pamiętaj ze czasem nie warto na siłę niczego zmieniać ![]()
przysłowie mówi, że "nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki". bo rzeka już nie jest taka sama:-) widze jednak, że mimo wszystko masz pewne wątpliwości... i wcale się nie dziwię. sama nie wiem, czy po takiej akcji bym mu jeszcze zaufała... ale podobno ludzie się zmieniają...:-)
retka87, miłość wszystko pokona , ale pamiętaj, że ona czasem mija . Być może wam się ułoży , zastaniecie razem ,pobierzecie się i po paru lub parunastu latach ty podczas kłótni , wykrzyczysz na cały głos ,że on cię kiedyś zostawił , że wolał twoje koleżanki , to będzie bolało cię przez całe życie . On jako samiec , może wyśmiać też fakt , że na jego zawołanie leciałaś do niego , ponieważ nikt inny cię nie chciał , a wiesz że to będzie nieprawda . Dlatego do tej samej rzeki drugi raz się nie wchodzi , bo wspomnienia , żłe wspomnienia zabijają w nas uczucia.
Kochane jesli moge cos powiedzieć to ja też juz nie weszłam do tej samej rzeki ,no cóż troszke stała się metna i napewno nie czysta
: ![]()
Jak dla mnie to juz nawet nie sam problem w tym czy sie wchodzi, czy nie wchodzi i jakie on ma intencje
Samo to, ze wiesz iz nie byl Ci wierny... Czy nawet jesli stworzycie zwiazek bedziesz potrafila mu zaufac? Mam na mysli calkowite zaufanie. Nie widze sesu tkwienia w zwiazku gdzie bedziesz sie caly czas zastanawiala 'ale czy napewno jestem ta jedyna czy moze znowu wyrywa jakies na boku?'. Przemysl to czy Ty sama bedziesz szczesliwa
Jesli nie daj sobie spokoj.
Fakt, facet mogl dorosnac...ale nie musial - najlepiej to stwierdzisz po jego zachowaniu (w koncu juz sie troche znacie i bedziesz mogla to ocenic). Ostroznosc nie zaszkodzi
pozdrawiam serdecznie ![]()
A nie jest tak, że spotyka się z Tobą z powodu przysłowiowego "braku laku"? Wie, że bardzo Ci się podoba, więc dlaczego by tego nie wykorzystać?
to samo powiedziała mi moja przyjaciółka... że może mu się nudzi, a nie ma na oku kogoś innego... a we mnie kłóci się rozsadek z emocjami i sama nie wiem czy dobrze robię... z jednej strony chciałabym spróbować, bo może on się zmienił... z drugiej, nie chciałabym się rozczarować po raz kolejny i leczyć z tej "chorej" miłości... dziękuje Wam drogie forumowiczki za wszystkie opinie. Dobrze czasem usłyszeć radę od osób, które patrzą na to obiektywnie.