będę w Krakowie w ten weekend, nie mam za wiele czasu a do zobaczenia wiele
co trzeba zobaczyc /zwiedzić gdy jest się w Krakowie po raz pierwszy?
Podobne tematy
będę w Krakowie w ten weekend, nie mam za wiele czasu a do zobaczenia wiele
co trzeba zobaczyc /zwiedzić gdy jest się w Krakowie po raz pierwszy?
Bardzo dużo tego
Z pewnością Sukiennice, Wawel, dzielnicę Kazimierz, ołtarz Wita Stwosza.
http://www.netkobiety.pl/t66510.html
4 2015-02-09 11:30:07 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2015-02-09 11:54:34)
kraków cię poprowadzi
od uliczki do uliczki i od centrum znajdziesz się na kazimierzu i zabłociu więc zobaczysz wszystko co trzeba
jak potrzebujesz noclegu to [spam] polecam.
A ja polecam zajść do "domu strachów" Lost Souls
wrażenia niezapomniane
jedyne takie miejsce w Polsce ![]()
Ja myślałam ze w Lost Soul Alley wręcz umrę. Trzymałam się swojego chłopaka za rękę i krzyczaaaaałaaam jak opętana ![]()
To naprawdę jest tylko dla ludzi o mocnych nerwach, pół nocy nie spałam ![]()
Ja w Krakowie zawsze odwiedzam to muzeum pod samym rynkiem. Fajne i interaktywne. A potem szybko na Kazimierz zjeść sławne zapiekanki ![]()
i żelazna zasada- nie oddalać się od Rynku dalej niż 100 metrów bo cały czar pryska i zaczyna się beznadziejne, zasyfione blokowisko...
i żelazna zasada- nie oddalać się od Rynku dalej niż 100 metrów bo cały czar pryska i zaczyna się beznadziejne, zasyfione blokowisko...
Dokładnie tak. Zresztą- jak w każdych, pozostałych miastach. ![]()
i żelazna zasada- nie oddalać się od Rynku dalej niż 100 metrów bo cały czar pryska i zaczyna się beznadziejne, zasyfione blokowisko...
Bzdura.
Blokowiska oczywiście są, ale dużo, dużo dalej. Tak z ... parę kilometrów ![]()
Kazimierz. Oprócz zwiedzania masz tam też fajne żydowskie knajpki ![]()
Wawel - standard.
Rynek.
Jama Michalika <3
Sukiennice
Kościoł Mariacki
Wisła i łabędzie <3 polecam zaopatrzyć się w 3 bochenki chleba! ![]()
dom starców?
kurcze, bywam w Krakowie często ale nie słyszałam.
może dlatego że nie interesuję się nigdy czymś co straszy ![]()
ale powiedzcie coś więcej. aż tak strasznie?
dom starców?
Może strachów? Obawiam się, że w powyższym nie ma czegoś, co by straszyło.
kammiś napisał/a:dom starców?
Może strachów? Obawiam się, że w powyższym nie ma czegoś, co by straszyło.
źle przeczytałam ![]()
pomyślałam, że tak mogli nazwać straszący dom ![]()
14 2015-03-05 23:52:24 Ostatnio edytowany przez luc (2015-03-06 00:32:55)
Wisła i łabędzie <3 polecam zaopatrzyć się w 3 bochenki chleba!
Ja natomiast proponuję wszystkim odwiedzającym Kraków zapoznanie się z zasadami dokarmiania łabędzi. Przede wszystkim nie należy je karmić chlebem gdyż to źle wpływa na ich układ trawienny (niszczy żołądek i wątrobę). W efekcie tracą na wadze, słabną i zdychają.
Takie bezmyślne karmienie powoduje ginięcie tych pięknych ptaków.
Ergo, odwiedzający nasz Kraków - nie bądźcie bezmyślni.
kammiś napisał/a:Wisła i łabędzie <3 polecam zaopatrzyć się w 3 bochenki chleba!
Ja natomiast proponuję wszystkim odwiedzającym Kraków zapoznanie się z zasadami dokarmiania łabędzi. Przede wszystkim nie należy je karmić chlebem gdyż to źle wpływa na ich układ trawienny (niszczy żołądek i wątrobę). W efekcie tracą na wadze, słabną i zdychają.
Takie bezmyślne karmienie powoduje ginięcie tych pięknych ptaków.
Ergo, odwiedzający nasz Kraków - nie bądźcie bezmyślni.
Chleb chlebowi nierowny.
Nie karmilam bialym spulchnianym tylko zytnim ze slonecznikiem.
Przynajmniej dla wrobli i golebi odpowiedni (wg weta).
chleb chlebowi nierówny.
Nie karmilam bialym spulchnianym tylko zytnim ze slonecznikiem.
Przynajmniej dla wrobli i golebi odpowiedni (wg weta).
Mąka żytnia zakwasza przewód pokarmowy.
Wróble i gołębie karmi się inaczej niż łabędzie. Ptak ptakowi nierówny.
Zresztą łabędzi - poza ostrymi zimami - nie należy w ogóle dokarmiać. To są ptaki wędrowne, a przez dokarmianie tracą swój instynkt.
Innymi słowy, dla własnej, krótkiej przyjemności zakłóca się ich naturalny cykl.
pitagoras napisał/a:i żelazna zasada- nie oddalać się od Rynku dalej niż 100 metrów bo cały czar pryska i zaczyna się beznadziejne, zasyfione blokowisko...
Bzdura.
Blokowiska oczywiście są, ale dużo, dużo dalej. Tak z ... parę kilometrów
Temat Krakowa wygląda tak: jest kilka (naście) miejsc spektakularnie pięknych, typu Rynek, Teatr z okolicą, Wawel i kilka (dosłownie!) uliczek.
Cała reszta to obskurne, szare i zaniedbane miasto bez grama uroku.
Z oczywistych względów eksponowane są tylko te fajne miejsca i ktoś, kto 'zna' Kraków jedynie z kręconych w nim filmów, odnosi wrażenie, że całe miasto jest super.
Jak się potem przyjeżdża, to jest gigantyczne rozczarowanie.
Temat Krakowa wygląda tak: jest kilka (naście) miejsc spektakularnie pięknych, typu Rynek, Teatr z okolicą, Wawel i kilka (dosłownie!) uliczek.
Cała reszta to obskurne, szare i zaniedbane miasto bez grama uroku.
Z oczywistych względów eksponowane są tylko te fajne miejsca i ktoś, kto 'zna' Kraków jedynie z kręconych w nim filmów, odnosi wrażenie, że całe miasto jest super.
Jak się potem przyjeżdża, to jest gigantyczne rozczarowanie.
Temat Krakowa wygląda tak dla Pitagorasa.
Twoje prawo tak Kraków odbierać
Zresztą z Twojego wpisu widać, że znasz je powierzchownie.
Ja tu mieszkam i nie uważam je za pozbawione uroku. Oczywiście jest niedoinwestowane (cóż, nie mamy szczęścia do gospodarzy miasta), częściami zaniedbane, ale nadal ma swój niepowtarzalny klimat i urok.
Bywa u mnie wielu gości z zagranicy i wszyscy są zachwyceni. Także ci, którzy mieszkają w europejskich metropoliach (bo Amerykanie, to jeszcze inna kategoria). Chyba, że wszyscy są nieszczerzy ![]()
Nawet Nowa Huta się podoba (jako relikt), choć ja jej nie znoszę.
Nie całe miasto jest super. Zresztą odniosłam się do Twojego wpisu o blokowiskach, a one nie występują 100 m od Rynku Głównego.
Jak wcześniej wspomniałam - Tobie Kraków nie musi się podobać.
Mnie nie podoba się Warszawa, a mój syn jest nią zachwycony.
Kraków ...........
Ja tu mieszkam i nie uważam je za pozbawione uroku..
Ale Ty piszesz o subiektywnym sentymentalizmie.Bo tam mieszkasz.
Dla mnie też oszczana brama koło dawnego LO jest niepozbawiona uroku, bo piłem w niej pierwsze wino.
Ale rozmawiamy o Krakowie w kontekście turystycznym.
A na turystę w Krakowie czeka ZAWÓD i to najczęstsze odczucie ludzi, którzy je odwiedzają.
Bo w takim - na przykład- Toruniu, można dobrą godzinę włóczyć się po starówce i ani na chwilę nie wyjść poza obręb przepięknych klimatycznych uliczek, kameralnych knajp, etc.
W Krakowie natomiast 3 minuty od rynku w dowolną stronę już jest szaro, buro i syfiasto.
Po co się kłócisz, skoro wiesz, że tak jest.
20 2015-03-06 15:15:39 Ostatnio edytowany przez luc (2015-03-06 15:17:47)
Ale Ty piszesz o subiektywnym sentymentalizmie.Bo tam mieszkasz.
ana brama koło dawnego LO jest niepozbawiona uroku, bo piłem w niej pierwsze wino.
Ale rozmawiamy o Krakowie w kontekście turystycznym.
A na turystę w Krakowie czeka ZAWÓD i to najczęstsze odczucie ludzi, którzy je odwiedzają.
Bo w takim - na przykład- Toruniu, można dobrą godzinę włóczyć się po starówce i ani na chwilę nie wyjść poza obręb przepięknych klimatycznych uliczek, kameralnych knajp, etc.
W Krakowie natomiast 3 minuty od rynku w dowolną stronę już jest szaro, buro i syfiasto.
Po co się kłócisz, skoro wiesz, że tak jest.
Po pierwsze się nie kłócę ![]()
Po drugie - to oczywiste, że piszę subiektywnie, ale już nie sentymentalnie. Sentymentalnie to wspominam moje rodzinne miasto.
Zresztą mieszkałam już w różnych miejscach i potrafię spojrzeć z różnej perspektywy.
Czy na turystów czeka zawód w Krakowie? Na Ciebie, jak widać, tak. Na innych - nie. Jak widać ciągle ich sporo - w ubiegłym roku prawie 10 milionów (w Rzymie 12 mln). Znam wielu ludzi, którzy przyjeżdżają do Krakowa ponownie i ponownie. Cudzoziemcy też. Niektórzy nawet tu zostają (na co wpływa oczywiście też wiele innych czynników).
Porównanie z Toruniem nietrafione (choć Toruń też mi się podoba). Po krakowskiej Starówce możesz się włóczyć znacznie dłużej niż godzinę i nie znajdziesz się tam gdzie jest "szaro, buro i syfiasto". Możesz się włóczyć i kilka dni nie wychodząc poza obręb Starego Miasta i ciągle włóczyć się po innych miejscach.
Widać nie umiesz
Albo na co innego zwracasz uwagę.
Kazimierz nadal pozostawia dużo do życzenia (pod względem zadbania), ale nie spotkałam się z zawodem kogokolwiek.
Dużo bardziej "syfiasto" jest np. w Rzymie, a mimo to ciągle jest pięknym miastem.
Ja nie zamierzam przekonywać Cię do uroków Krakowa. Nie zauważasz ich - Twoja strata ![]()
21 2015-03-07 12:08:59 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-07 12:10:12)
nigdy nie rozczarował mnie Kraków,
a bywam w tym mieście systematycznie,
zauroczył się nim również nasz portugalski znajomy, który zamieszkał tam na stałe
to miasto z niewielu, które ma swoją "atmosferę" szczególną i niepowtarzalną
być może trzeba ją zwyczajnie odnaleźć ...
a bywam w tym mieście systematycznie,
Daj znać jak będziesz następnym razem - dinozaurze ![]()
Daj znać jak będziesz następnym razem - dinozaurze
![]()
Ja w Krakowie zawsze odwiedzam to muzeum pod samym rynkiem. Fajne i interaktywne. A potem szybko na Kazimierz zjeść sławne zapiekanki
Te zapiekanki tam są pyszne
mmmm bardzo lubię i polecam ...
luc napisał/a:Kraków ...........
Ja tu mieszkam i nie uważam je za pozbawione uroku..Ale Ty piszesz o subiektywnym sentymentalizmie.Bo tam mieszkasz.
Dla mnie też oszczana brama koło dawnego LO jest niepozbawiona uroku, bo piłem w niej pierwsze wino.
Ale rozmawiamy o Krakowie w kontekście turystycznym.
A na turystę w Krakowie czeka ZAWÓD i to najczęstsze odczucie ludzi, którzy je odwiedzają.
Bo w takim - na przykład- Toruniu, można dobrą godzinę włóczyć się po starówce i ani na chwilę nie wyjść poza obręb przepięknych klimatycznych uliczek, kameralnych knajp, etc.
W Krakowie natomiast 3 minuty od rynku w dowolną stronę już jest szaro, buro i syfiasto.
Po co się kłócisz, skoro wiesz, że tak jest.
Bo po Krakowie trzeba wiedzieć, jak należy chodzić! Gdzie i jak zagladac.....
asiaka napisał/a:Ja w Krakowie zawsze odwiedzam to muzeum pod samym rynkiem. Fajne i interaktywne. A potem szybko na Kazimierz zjeść sławne zapiekanki
Te zapiekanki tam są pyszne
mmmm bardzo lubię i polecam ...
To już niestety nie takie same co kiedyś. Teraz są tylko niezłe, kiedyś były świetne.
kammiś napisał/a:chleb chlebowi nierówny.
Nie karmilam bialym spulchnianym tylko zytnim ze slonecznikiem.
Przynajmniej dla wrobli i golebi odpowiedni (wg weta).Mąka żytnia zakwasza przewód pokarmowy.
Wróble i gołębie karmi się inaczej niż łabędzie. Ptak ptakowi nierówny.Zresztą łabędzi - poza ostrymi zimami - nie należy w ogóle dokarmiać. To są ptaki wędrowne, a przez dokarmianie tracą swój instynkt.
Innymi słowy, dla własnej, krótkiej przyjemności zakłóca się ich naturalny cykl.
Prawda, nie wolno dokarmiac łabędzi...
Chociaż to piękne ptaki i nie można im się oprzeć... Ale tym samym robi im się krzywdę, ehh życie jest pełne sprzeczności i rozterek...
Ja również słyszałam,ze nie powinno dokarmiać się łabędzi z uwagi na to, że chleb może im zaszkodzić
Od jakiegoś czasu nie dokarmiam. Same sobie poradzą.
Kraków uwielbiam. Pamiętam,że bardzo chciałam tam studiować. Życie potem ułożyło się inaczej ale ciągle staram się go odwiedzać. Bardzo podoba mi się stara dzielnica Kazimierz. Jestem zdania,że jest bardzo urokliwa.
Gdybyście miały również więcej czasu to warto jest wyskoczyć sobie do Wieliczki. Niesamowite wrażenia.
Na miejscu opłaca się wynająć sobie samochód. Na przykład na avis.pl można wypożyczyć sobie seata w cenie 70 zł na dzień. Dzięki temu można zwiedzić więcej, szybciej. Jest to wygodne.
Daj znać jak będziesz następnym razem - dinozaurze
luc pojechali - beze mnie ... i włóczą się teraz, jak zwykle po Kazimierzu i na śledzie poszli, te na słodko
30 2015-03-28 00:53:42 Ostatnio edytowany przez luc (2015-03-28 00:59:14)
luc pojechali - beze mnie ... i włóczą się teraz, jak zwykle po Kazimierzu i na śledzie poszli, te na słodko
A to paskudniki ![]()
Na pociechę (?) powiem, że leje deszcz ![]()
To innym razem ![]()
Chce do n jego Ukochanego .... Krakowa.. :*
Ja bym poleciła bardziej nietypowe miejsca w Krakowie. Jak się jest już któryś raz to Rynek czy nawet kazimierz stają się takimi banalnymi miejscami pełnymi głośnych turystów. ja polecam na pewno podgorze i okolice zablocia, trzeba tylko poczytac o starych kamieniczkach i pelnymi klimatu miejscach tam :>
Bazar.