trudno strescic 32 lata zycia w toksycznym malzenstwie w kilku zdaniach ale proba wyjscia z toksycznego zwiazku trwa juz tak dlugo, ze czuje sie wyeksploatowana i pelna watpliwosci w swoja poczytalnosc i chyba potrzebuje waszej pomocy. Sledze to forum prawie od roku ale nie mialam odwagi napisac o sobie. Teraz sie odwazylam choc tak trudno mi w skrocie opisac moja sytuacje. Bylam zona 27 lat kiedy zbuntowalam sie i zaczelam "myslec" dzialac lub reagowac na toksycznosc mojego malzonka, ktorego teraz moge sklasyfikowac jako narcyza lub conajmniej osobe zamknieta emocjonalnie, despotyczna, wiecznie krytyczna oceniajaca wszystko i wszystkich stosujaca przemoc psychiczna. karajaca milczemniem-przemoc bardzo subtelna, prawie niezauwazalna,przez co bardzo niebezpieczna dla swojej ofiary bo wzbudzajaca w niej wieczne poczucie winy. Po 27 latach takiego- wbrew pozorom fajnego zycia - troje udanych dzieci - osiagajacych sukcesy w pracy i nauce o jakich nam sie nie snilo +wyjazdy na wypasione urlopy,niezly standard zycia. Sielanka dla patrzacych z boku a moze i dla niego rowniez = a dla mnie? brak poczucia wlasnej wartosci, kompleksy, spadek energii, w koncu depresja, brak zaufania do wlasnych mysli i odczuc, intuicji i wszelkich przeczuc. Proba radzenia sobie z tym? nawiazanie romansu z kolega z pracy, w finale zdrada. Dlaczego? pewnie potrzeba Wstzasu dla kogos zamknietego emocjonalnie - moze chec ukarania za odtracenie w zwiazku - sama nie wiem - mialam ogromne poczucie winy co malzonek szanowny wykorzystal pozbawiajac mnie prawa do wspolnego majatku. Od roku mieszkam osobno , wynajmuje skromna "studencka" kawalerke i nie wiem co dalej. W miedzyczasie odkrywam zdrade mojego meza, ale to pikus, na kolana powalila mnie wiadomosc o tym, ze przed laty - wykorzystujac moja uczciwosc i brak pazernosci finansowej a zarazem naiwnoswc oczywiscie i begraniczne zaufanie moje i mojej rodziny zabezpieczal sie falszywie - tzn inwestowal ze wspolnych fuduszyzabezpieczajac sie notarialnie, ze niby poczynione inwestycje byly dzieki darowiznie jego ojca -itd itd sorry chuba pisze
Jestem bardzo dojrzala kobieta ale jednak potrzebuje waszego wsparcia - obojetnie ile macie lat i jakie doswiadczenia- chetnie poslucham, poczytam, przemysle - niby sie zdecydowalam odejsc ale to tskie trudne wygumkowac kogos z serca - nawet takiego nieuczciwca
Podobne tematy
Przecież odeszłaś...
Witaj.Bardzo chciałam bym Ci pomóc,ale sama mam problem w którym ja zawiodłam a zgadzam się cytując'wytarcie gumka" to chyba nie możliwe.Trzym się jakoś.Myslę tylko że to drań i tyle.
rany, wlasnie siebie przeczytalam i ..............zawstdzilam sie, sorry za literowki i skladnie ale musialam wypic ze 2 piwa aby sie odwazyc chociazby sie odezwac. Moze z racji swego wieku i doswiadczen stane sie inspiracja lub posluze pomoca mlodym kobietom uwiklanym w zwiazki z toksycznymi partnerami. Walcze o siebie 4 lata czemu tak dlugo? bo w miedzyczasie popelnilam blad - uwiklalam sie w beznadziejny romans- wiem naganne -sama brzydze sie zdrada jakakolwiek i w kazdej plaszczyznie a jednak...............stad tak dlugo wychodze z tej toksyny. Brzydze sie soba ale jednoczesnie wiem, ze to chyba byla jedyna droga aby zrozumiec czego mi trzeba, czego chce,potzebuje,czego pragne - jedyna droga abym mogla "uwolnic" sie od mojego meza = wampira emocjonalnego, osmiornicy czy jak mu tam. Straszne- zyc z kims ponad 20 lat, urodzic i wychowac mu dzieci a potem dowiedziec sie, ze choc to co ma zawdziecza mojeji tylko mojej rodzinie (+ oczywiscie swojej ciezkiej pracy)= poczynia zabezpieczenia finansowe, ze niby zakupuje cos z odrebnego majatku- sam przyznaje,ze to klamstwo - stRaszne
Przecież odeszłaś...
masz racje, odeszlam -fizycznie - bo mieszkanie pod jednym dachem jako obce sobie osoby bylo ponad moje sily, dla niego spoko nie ma problemu mozemy mieszkac razem byleby tylko bylo milo bez fochow, wypominanek itd - wyjatkowo zimny facet brrrrrrrrrrrrrrrrr z zewnatrz zimny, w srodku ????????????????????????????/ nie wiem dla mnie iglooo dla niej ...............przytulak
odeszlamv fizycznie ale emocjonalnie??????????? mimo takich przeslanek nie moge uporac sie z bolem
Co znaczy emocjonalnie?
hej,
jestem Inka, staż małżeński 28 lat, dorosły syn - rozumiem ![]()
nie odeszłam, ciągle pracuje nad sobą, pracujemy również nad naszym związkiem
rozumiem o czym piszesz -wiem, co czujesz ...
nie wiem jak mogę Tobie pomóc ale chętnie spróbuję, porozmawiać, jeżeli chcesz ![]()
Przeczytałam Ciebie i... ucieszyłam się z siebie. Po siedemnastu latach odważyłam sie otworzyc drzwi i wyjść. Z niczym.
9 2015-01-10 01:13:25 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-01-10 03:03:26)
Sama, nic nie zrobisz ...
zmienić relacje w związku - można tylko RAZEM
mam to szczęście, że mój mąż, to rozumie
ale sama możesz Bardzo dużo ... zmienić dla siebie
uporać się z bólem z czasem - uda się, na pewno ![]()
dlaczego nie wiesz - co dalej?
Nie wiem In_ko jak było u Ciebie, ale z pewnością nie tak jak u mnie. Z każdym dniem od - dosłownie roku - cieszę się, że odeszłam. I potrafię teraz obejrzeć sie za siebie i zadziwić. I powiedzieć: "Boże... Zrobiłam to... Ja! Zaszczuta. Zrezygnowana. Zrobiłam...."
I zerkam teraz na moje Dzieci. Jedna grzebie w tablecie (który spłacać będe kilka miesięcy), a druga szuka jedzenia w kuchni, którą czeka remont (moimi własnymi rękoma). A kolacja była godzinę temu... I patrzę na nie. I patrzę... I łzy płyną mi po policzkach. Ze szczęścia...
Bałam się. Prawie pół życia bałam się. Teraz też się boję. Inaczej. Boję się, że mogę nie zdążyć. A mam tyle do nadrobienia.
sponiewierana ja nie odeszłam ... bo nie chciałam, mój mąż też nie chciał
zakładam, że dokonałaś właściwego wyboru, dobrego dla siebie
bardzo, tobie kibicuję ![]()
12 2015-01-10 09:07:59 Ostatnio edytowany przez Ślimaczyca (2015-01-10 09:08:25)
MKT, jak to pozbawił wspólnego majątku? Jest to możliwe prawnie?
Myślę, że teraz musisz nauczyć się żyć bez niego. Zacznij od znajomych i przyjaciół, może spotkasz kogoś, z kim chciałabyś zbudować goębszą relację...i walcz o swoje!
MKT
Też nie dałam rady, nie jesteśmy już razem od ponad roku.
Jestem już po rozwodzie bez orzekania o winie. Nie chciałam sobie dokładać nerwów. Bezsilność jest wyniszczająca.
Moje małżeństwo to była iluzja, nie ma uczuć były M. a z pewnością nie jest to miłość. Przede mną podział majątku.
musisz zaczac zyc jutrem . Odeszłas zadbaj o siebie nawiaz znajomosci małymi kroczkami a do przodu .
Moze tez jesli niemozesz poradzic sobie emocjonalnie warto by było skozystac z porady psychologa
Sama, nic nie zrobisz ...
zmienić relacje w związku - można tylko RAZEM
mam to szczęście, że mój mąż, to rozumieale sama możesz Bardzo dużo ... zmienić dla siebie
uporać się z bólem z czasem - uda się, na pewnodlaczego nie wiesz - co dalej?
Witaj in_ka, czytałam Twoja historie i szczerze Ci gratuluję, cieszę sie, że wam sie udlao, u mnie to RAZEM jest - było niemozliwe, próbowałam rozmawiać ale każda chęć rozmowy na temat czego bym chciała, czego potrzebuje odbierana była jak krytyka, bo skoro narzekam to mi źle, skoro źle to jego wina itd itd w rezultacie zamykal sie jeszcze bardziej, czasem karał milczeniem i to bylo najgorsze. Teraz juz nie walcze bo nie ma o co odeszlam ale tak trudno mi jednak zatrzasnac drzwi i sie nie ogladac. Znamy sie 40 lat - to prawie cale moje zycie nie liczac dzicinstwa
Nie wiem In_ko jak było u Ciebie, ale z pewnością nie tak jak u mnie. Z każdym dniem od - dosłownie roku - cieszę się, że odeszłam. I potrafię teraz obejrzeć sie za siebie i zadziwić. I powiedzieć: "Boże... Zrobiłam to... Ja! Zaszczuta. Zrezygnowana. Zrobiłam...."
I zerkam teraz na moje Dzieci. Jedna grzebie w tablecie (który spłacać będe kilka miesięcy), a druga szuka jedzenia w kuchni, którą czeka remont (moimi własnymi rękoma). A kolacja była godzinę temu... I patrzę na nie. I patrzę... I łzy płyną mi po policzkach. Ze szczęścia...
Bałam się. Prawie pół życia bałam się. Teraz też się boję. Inaczej. Boję się, że mogę nie zdążyć. A mam tyle do nadrobienia.
Gratuluję, że się odważyłaś i jesli sama czujesz, że to był dobry wybór to już jest wielkie zwycięstwo. Poradzisz sobie napewno, trzeba tylko patrzeć optymistycznie.
MKT, jak to pozbawił wspólnego majątku? Jest to możliwe prawnie?
Myślę, że teraz musisz nauczyć się żyć bez niego. Zacznij od znajomych i przyjaciół, może spotkasz kogoś, z kim chciałabyś zbudować goębszą relację...i walcz o swoje!
możliwe bo podpisałam mu d-ty notarialne pozbawiajace mnie praw do pewnych inwestycji, ktore sam poczynil to fakt ale w traklcie naszego malzenstwa i ze wspolnych pieniedzy, dom zapisalismy na syna, a firma jestv meza- bylam niezle zmanipulowana w niecaly m-z potem wyladowalam u psychiatry i leczylam sie na depresje. Duzo sie dzialo przez te 4 lata trudno mi o tym mowic. Podpisujac pewne d-ty nie mialam swiadomosci,ze na reszte majatku ma zabezpieczenie w postaci aktu darowizny ze strony swojego ojca. Dopiero niedawno przez przypadek sie o tym dowiedzialam i dostalam szalu. Zaczynam walczyc o swoje- pomagaja mi dzieci i wywalcze juz sie zgodzil - choc mocno wzburzony i zdziwiony, ze ja ktora cnigdy nie bylam pazerna na pieniadze teraz mam czelnosc sie czegos domagac, ano mam - bo musze. Pracuje po 16 godzin dziennie aby sie utrzymac podczas gdy on wyjazdy urlopy co okazja to nowy garnitur itd Ale mimo to zyje w niepewnosci jutra i to mnie rozwala, ucieklam w prace i tylko dzieki temu funkcjonuje bo malo mam czasu na myslenie, Weekendy sa najgorsze
MKT
Też nie dałam rady, nie jesteśmy już razem od ponad roku.
Jestem już po rozwodzie bez orzekania o winie. Nie chciałam sobie dokładać nerwów. Bezsilność jest wyniszczająca.
Moje małżeństwo to była iluzja, nie ma uczuć były M. a z pewnością nie jest to miłość. Przede mną podział majątku.
Wiytaj renesans, współczyję to taki trudny okres, najgorsze rozgoryczenie rozczarowanie bo nie tak miało być, miał być mąż, dom ,rodzina - ale jak miało być tak byle jak to lepiej wcale i tak myśl - odchodząc dajesz sobie szansę na lepsze życie, na szacunek na miłość, na którą zasługujesz, zostając godzisz sie na bylejakość
musisz zaczac zyc jutrem . Odeszłas zadbaj o siebie nawiaz znajomosci małymi kroczkami a do przodu .
Moze tez jesli niemozesz poradzic sobie emocjonalnie warto by było skozystac z porady psychologa
witja elzbieta47 właśnie mysle o tym ale chyba troche sie boje czy trafie na dobrego terapeute, poza tym to jednak sporo koszuje, probowalam przez nfz ale bylam 864 w kolejce i sie nie doczekalam a minal w grudniu dokladnie rok od rejestracji - masakra.
Powinnam chodzic na terapie bo odkrylam w sobie chyba jakas niedojrzalosc emocjonalna, uzaleznienie od malzonka z ktorym nie chce, nie moge byc bo wiem ze mnie niszczy. Unikam kontaktu choc nie do konca jest to mozliwe bo w tym samym (mioim rodzinnym ) domu mieszkaja tez moi starsi rodzice wiec musze tam bywac ale po kazdym takim mini kontakcie jestem chora, autentycznie chora przez kilka dni.
no to teraz, już trochę więcej o Tobie wiem,
podjęłaś decyzję a teraz ponosisz jej konsekwencje, które nie są łatwe
nie jest raczej możliwe, żebyś czuła się wspaniale
ale jesteś, żyjesz - funkcjonujesz,
nie masz pozamykanych spraw a to jest ciągłym babraniem się w tamtym życiu,
czy udaje się odejść po kilkudziesięciu latach w Nowy Świat - nowe życie ?
możliwe, że tak ...
Czyli przez 27 lat było jako tako, potem Twoja zdrada, odejście , zdrada męża a teraz nie możesz na niego patrzeć ?
Kiiedy mąż przepisał te dokumenty finansowe na siebie ?
Wtedy kiedy miał miejsce Twój romans ?
może się zabezpieczał gdybyś chciała odejść....
Czyli przez 27 lat było jako tako, potem Twoja zdrada, odejście , zdrada męża a teraz nie możesz na niego patrzeć ?
Kiiedy mąż przepisał te dokumenty finansowe na siebie ?
Wtedy kiedy miał miejsce Twój romans ?
może się zabezpieczał gdybyś chciała odejść....
ale kto miał romans ?
Secondo1 napisał/a:Czyli przez 27 lat było jako tako, potem Twoja zdrada, odejście , zdrada męża a teraz nie możesz na niego patrzeć ?
Kiiedy mąż przepisał te dokumenty finansowe na siebie ?
Wtedy kiedy miał miejsce Twój romans ?
może się zabezpieczał gdybyś chciała odejść....ale kto miał romans ?
Oboje....
in_ka napisał/a:Secondo1 napisał/a:Czyli przez 27 lat było jako tako, potem Twoja zdrada, odejście , zdrada męża a teraz nie możesz na niego patrzeć ?
Kiiedy mąż przepisał te dokumenty finansowe na siebie ?
Wtedy kiedy miał miejsce Twój romans ?
może się zabezpieczał gdybyś chciała odejść....ale kto miał romans ?
Oboje....
no i tak, kończy się czytanie bez zrozumienia ![]()
dzięki - doczytałam